Seria niewyjaśnionych morderstw

Jones1

W noc Halloween, w 2002 roku, w barze „Gipson’s” w Douglasville (stan Georgia) odbywała się impreza dla przebierańców. Brała w niej udział 38-letnia Tina Mayberry, która była przebrana za komiksową postać Betty Boop. W pewnym momencie dziewczyna opuściła bar, jednak niedługo później weszła do niego z powrotem, zataczając się i szukając pomocy. Z zadanych jej nożem ran ciekła krew. Uczestnicy imprezy od razu rzucili się jej na ratunek, jednak pomimo ich gorączkowych prób ratowania jej życia, Tina zmarła niedługo po przewiezieniu do szpitala. Nie została ani okradziona, ani zgwałcona, nie było też żadnego widocznego motywu zbrodni, śladów, ani podejrzanego.

W marcu 2003 roku, zaginęła 16-letnia Amanda Greenwell. Jej zwłoki, w stanie daleko posuniętego rozkładu, znaleziono miesiąc później – została zadźgana nożem i miała złamany kark. I tym razem nie było żadnego motywu, śladów ani podejrzanego.

Zdaniem autorów książki „The Will to Kill” : „Jednym z najbardziej uderzających oraz intrygujących aspektów dotyczących seryjnych morderców jest natura ich motywacji. Mimo, że ogólnie mówi się, że takiemu zabijaniu brakuje motywu, tak naprawdę istnieje motyw, aby zaspokoić potrzebę przemocy i sadyzmu. Seryjny morderca zabija nie z miłości, nie dla pieniędzy, czy dla zemsty, ale dla samej przyjemności zabijania, ponieważ to właśnie sprawia, że czuje się dobrze.”

Zaginiona matka

15 kwietnia 2004 roku, Patrice Endres, jak każdego innego dnia, pojawiła się w swoim salonie piękności. Jak zwykle była w dobrym nastroju i chętnie żartowała z klientami. Tamtego ranka zostawiła mężowi miłosny liścik, na którym było napisane: „Najlepsze dopiero nadejdzie.” Patrice miała 16-letniego syna z poprzedniego związku i bardzo kochała obu swoich mężczyzn.

Kiedy w salonie należącym do Patrice pojawiła się klientka na umówione na południe spotkanie, był on pusty. Drzwi wejściowe były otwarte, jej torebka i klucze leżały na biurku, jej lunch był w mikrofalówce, a jej samochód był zaparkowany pod dziwnym kątem przed frontową częścią budynku. Jednak kasetka była pusta. A sama Patrice zniknęła bez śladu.

Endres miała za sobą trudną przeszłość, włączając w to uzależnienie od narkotyków. Jednak pracowała bardzo długo i ciężko, aby skończyć z narkotykami i przywrócić swoje życie na właściwe tory. Wróciła do szkoły, aby zgłębić tajniki branży kosmetycznej, otworzyła swój własny salon, wyszła za mąż i razem z mężem chciała kupić motel w mieście Flagler na Florydzie. Jej życie toczyło się dobrze. Jej rodzina oraz przyjaciele twierdzili, że to był naprawdę szczęśliwy okres w jej życiu, jednak policja nie potrafiła znaleźć żadnego motywu, dla którego ktokolwiek mógłby chcieć ją skrzywdzić. Byli przekonani, że po prostu uciekła. Jednak jej mąż wiedział lepiej.

Rob Endres zebrał 17 tysięcy dolarów na nagrodę dla tego, kto pomoże odnaleźć mu jego żonę. Pieniądze zbierał myjąc samochody. Obkleił całe miasteczko plakatami z jej zdjęciem, co wywołało sporą falę telefonów od ludzi, którzy twierdzili, że widzieli Patrice. Poszukiwania prowadzone zarówno z ziemi, jak i z powietrza nie dały żadnych rezultatów. Rob niezmordowanie szukał ukochanej całymi miesiącami.

Jedna z kobiet powiedziała, że widziała mężczyznę w białym dostawczym vanie, który blokował wjazd do salonu Patrice tego ranka, kiedy zginęła. Ochotnicy wielokrotnie przeszukiwali okoliczne tereny, ale w końcu, w okolicach Bożego Narodzenia, plakaty zaczęły blaknąć, a na nagrodę dla tego, kto znalazłby Patrice nie miał już kto zbierać funduszy. I nadal nie było żadnych godnych uwagi poszlak.

To nie był pierwszy raz, kiedy zaginęła kobieta. Rob Endres nie miał pojęcia, że zniknięcie jego żony było tylko jednym z ostatnich w długiej kolejce morderstw, które zaczęły się już dekadę wcześniej.

Więcej znalezionych ciał

11 maja 1992 roku, w Baxter Springs, w stanie Kansas, znaleziono 20-letnią Jennifer Judd, która została zadźgana na śmierć nożem w kuchni własnego domu. Jej ciało znalazł jej mąż, byli tylko 10 dni po ślubie. Jej klucze leżały na podłodze salonu, a lunch, który miała mu zawieźć do pracy, leżał na przednim siedzeniu jej samochodu. W miejscu popełnienia zbrodni nie znaleziono wówczas żadnych śladów. Nie było także ani motywu, ani podejrzanych.

28 czerwca 2004 roku, niedaleko Wright City (Missouri), znaleziono rozkładający się tors młodej prostytutki. Przechodnie powiedzieli śledczym, że na poboczu drogi stanowej numer 70, niedaleko miejsca, gdzie znaleziono fragment zwłok, widzieli białego vana, należącego do przedsiębiorstwa użyteczności publicznej. Niezidentyfikowana kobieta została pochowana przy modlitwie kilkorga żałobników, którzy mieli zastąpić jej nieznanych członków rodziny.

18 września 2004 roku członkowie rodziny znaleźli 45-letnią Lisę Nichols z Turnerville (Alabama), martwą w jej łazience. Była rozwiedziona, ale osierociła dwie córki. Wiadomo, że została zgwałcona, postrzelona trzykrotnie w głowę i podpalona.

Śmiertelny błąd FBI

John Paul Chapman był przystojnym, charyzmatycznym mężczyzną, mieszkającym w Douglasville, w stanie Georgia. Jednak człowiek ten od zawsze miał problemy z prawem. Lubił kobiety, ale, jak to często bywa z alkoholikami i narkomanami, jego uzależnienie zawsze stało na pierwszym miejscu i pod wpływem tych substancji robił różne złe rzeczy. Aresztowano go już za narkotyki, publiczne obnażanie się oraz wchodzenie na prywatne terytorium bez zgody właściciela. Jego sąsiedzi pamiętali go jako przerażającego typa, popadającego w paranoję pod wpływem używek, zawsze bojącego się, że przyjdzie po niego policja. Za każdym razem, kiedy go aresztowano, jego odciski palców wysyłano do FBI i przychodziły jako dopasowanie do jego poprzednich zatrzymań w Georgii. To w końcu okazało się być bardzo dużym błędem.

Pewien sąsiad, który regularnie pił i grał w karty z Chapmanem, wspomniał kiedyś, że tylko modlitwa może pomóc Johnowi w jego problemach. Zasugerował nawet, żeby pomodlili się razem. To był jego błąd. Chapman bardzo się zdenerwował i powiedział, że nie zniesie modlitwy w swoim domu. Był naprawdę przerażającym facetem.

Młoda Amanda Greenwell mieszkała i zniknęła z tego samego osiedla przyczep kempingowych. Nikt nie przypuszczał, że John Paul Chapman mógłby być kimś więcej niż nieszkodliwym narkomanem dokonującym drobnych przestępstw, ponieważ baza odcisków palców FBI nie była w stanie potwierdzić jego prawdziwej tożsamości.

Organy ochrony porządku publicznego straciły możliwość zapobiegnięcia dalszej działalności przestępczej dokonywanej przez tego człowieka” – powiedział później rzecznik FBI w swoim oświadczeniu.

Agencje ochrony porządku publicznego na terenie całego kraju otrzymują codziennie około 50 tysięcy próśb o porównanie odcisków palców z bazą FBI, która zawiera 45 milionów zestawów takich odcisków. Biorąc pod uwagę wielkość systemu, zdarzają się pewne błędy” – powiedział redaktor Journal of Forensic Identification.

Tak jak ponad 80% odcisków palców dodanych do bazy znajdującej się w Zachodniej Virginii, odciski Chapmana zostały tam przesłane w postaci obrazów cyfrowych. Czasami jakość takich obrazów może stanowić problem, prowadząc do błędów lub fałszywej identyfikacji. Zdarzenie takie miało miejsce w przypadku pewnego prawnika z Oregonu, którego na tej podstawie podejrzewano o podłożenie bomb w pociągach w Madrycie. Jak się później okazało nieprawidłowa identyfikacja Johna Paula Chapmana również spowodowana była błędami w bazie FBI.

Jeremy Bryan Jones

Jeremy Bryan Jones dorastał w zwyczajnej rodzinie w Miami, gdzie jego matka pracowała w kwiaciarni, a ojciec był stolarzem. Miał problemy w szkole średniej i z powodu problemów z dyscypliną przeniesiono go do szkoły w Quapaw. Przez krótki czas chodził do szkoły, jednak później ją rzucił. Jego pierwsze problemy z prawem pojawiły się w styczniu 1990 roku, kiedy miał 16 lat. Oskarżono go o napaść na chłopca, a kiedy jego matka przyszła go bronić, Jones zaatakował również ją.

Jednym ze szkolnych kolegów Jonesa był niejaki Justin Judd i Jones przez pewien czas był także jego sąsiadem. Według tego, co mówił Judd, Jones był raczej problematycznym sąsiadem: „Wzywaliśmy do niego policję kilkukrotnie. Ciągle można było słyszeć krzyki jego żony albo dziewczyny. Kiedy pojawiała się policja on mówił, że nic się nie dzieje. A policjanci odjeżdżali.” W 1992 roku zamordowano żonę Justina, Jennifer, zadźgano ją nożem w jej własnej kuchni.

Pierwszy zarzut gwałtu postawiono Jonesowi 5 listopada 1995 roku. Drugi raz takie zarzuty otrzymał 10 stycznia 1996 roku, wraz z zarzutem o posiadanie metamfetaminy. Następnego dnia trzymał naładowany rewolwer przy waginie kobiety i groził, że ją zastrzeli. Spędził trochę czasu w zakładzie karnym w Hominy (Oklahoma), gdzie wytrzeźwiał i poczuł wyrzuty sumienia z powodu przestępstw spowodowanych nałogiem. 3 marca 1977 roku przyznał się do trzech zarzutów naruszenia nietykalności cielesnej na tle seksualnym i otrzymał wyrok pięciu lat w zawieszeniu. Dwie dziewczyny, które zgwałcił bały się zeznawać. Sędzia nakazał mu także chodzenie na terapię, jednak sesje terapeutyczne nie szły dobrze, więc został z niej wyrzucony. W dodatku zignorował dwa zarządzone przez sąd badania próbek DNA. 19 października 2000 roku wystawiono nakaz jego aresztowania. Jego wyrok w zawieszeniu został odwieszony. On sam sprzedał wtedy swoją ciężarówkę i uciekł z pieniędzmi. Wyjechał z Oklahomy.

Wygodna nowa osobowość

W mieście Joplin, w stanie Missouri, Jones spotkał matkę swojego kolegi z więzienia. Żalił się jej, że system się o niego upomina, więc kobieta pożyczyła mu tożsamość swojego syna. Był to John Paul Chapman. Kiedy Jones jechał z Joplin do Tuscaloosa w Alabamie, próbował zapamiętać nową tożsamość oraz numer ubezpieczenia i datę urodzenia. Pracował jako dostawca, pracownik budowlany oraz wszędzie, gdzie mógł znaleźć zatrudnienie od Oklahomy, aż do Atlanty. Łowca nagród śledził go do Tuscaloosa, więc udał się do Mobile w Alabamie, szukając pracy fizycznej, mając nadzieję na pozostanie o krok poza swoją przeszłością oraz zarobienie trochę szybkiej gotówki pomagając w odbudowywaniu miasta po huraganie Ivan, który je niedawno nawiedził. Znalazł zatrudnienie i mieszkanie u empatycznego i religijnego budowniczego oraz jego rodziny. Jednak „kroczenie właściwą ścieżką” nie było w jego stylu, więc wkrótce znowu znalazł się na ulicy. Jego elokwencja oraz dobry wygląd pomogły mu znaleźć nowe lokum u innego znajomego, ale jego obecność bardzo denerwowała jego żonę. Nie trwało długo zanim znowu go stamtąd wyrzucono.

Potwór na wolności

Jedna z jego dawnych współlokatorek wyznała, że jej zdaniem Jones miał negatywne podejście do kobiet: „Zawsze mówił uwłaczające kobietom rzeczy, o stawianiu ich w ich miejscu, przywracaniu do pionu.” Bardzo często stroił sobie okrutne żarty na temat kobiet. Ludzie albo go kochali, albo nienawidzili, jednak jego własny obraz siebie pozostawał nienaruszony. „Jestem facetem, którego da się lubić” – powiedział w jednym z wywiadów. „Jestem chłopakiem z sąsiedztwa.” Jednak były współlokator zobaczył jego ciemną stronę: „Wychodził z niego potwór, kiedy był pod wpływem metamfetaminy.” W dodatku ten potwór zdawał się stanowić coraz większą część jego osobowości.

Peter Vronsky w swojej książce „Serial Killers, The Method and Madness of Monsters” pisze, że seryjni mordercy, mimo że często są opisywani jako potwory, rzadko okazują się być wyobrażanymi sobie przez nas kreaturami, którym z kłów kapie krew lub opętanymi psychopatami odprawiającymi satanistyczne rytuały. Podczas, gdy tylko niewielu z nich ma coś wspólnego z takim wizerunkiem, wielu wydaje się na pierwszy rzut oka zdrowymi, normalnymi, a nawet atrakcyjnymi ludźmi. I to jest właśnie problem z seryjnym mordercą – ofiara rzadko kiedy opiera się pierwszemu wrażeniu. Są prawie niezauważani dopóki ktoś nie złapie ich na gorącym uczynku lub nie wykryje ich zbrodni.

W 2002 roku, w Halloween, Jones poszedł do swojego ulubionego baru w Douglasville, gdzie odbywało się przyjęcie. Widocznie tamtej nocy na wolności były potwory inne niż te z plastikowymi maskami, ponieważ około północy, Tina Mayberry zmarła od ran zadanych jej nożem na parkingu samochodowym.

Przełom w sprawie Lisy Nichols

We wrześniu 2004 roku, kiedy członkowie rodziny znaleźli 45-letnią Lisę Nichols, martwą w jej łazience, okoliczni mieszkańcy włączyli się w rozwiązanie sprawy tego morderstwa. Lisa została zgwałcona, trzykrotnie postrzelona w głowę i podpalona. Od samego początku sąsiedzi okazali się pomocni. Jeden z nich zapamiętał pojazd zaparkowany obok domu Nichols, ktoś inny przypomniał sobie część numerów widniejących na tablicy rejestracyjnej. Zebrane poszlaki szybko doprowadziły policję do mężczyzny znanego jako „Oklahoma.” Mężczyzna, który zatrudniał „Oklahomę” jako swojego robotnika, podał im jego pełne dane: John Paul Chapman. Podał także władzom numer jego ubezpieczenia oraz datę urodzin. Teraz policja miała podejrzanego.

Cztery dni później funkcjonariusz Burch, który nadzorował śledztwo w sprawie zabójstwa Lisy Nichols, dostał telefon. Dzwonił nie kto inny jak John Paul Chapman. Sceptycznie nastawiony, Burch pozwolił Chapmanowi mówić, w czasie, gdy jego partner próbował wyśledzić połączenie. Rozmawiali o wszystkim, łącznie z pogodą. Dwadzieścia minut później, policja otoczyła podejrzanego, który znajdował się w domu nieopodal tego, gdzie zamordowano Nichols. Nadal rozmawiał z Burchem przez telefon. Policja oskarżyła go o morderstwo, gwałt, włamanie oraz porwanie.

Dwie tożsamości, ten sam człowiek

Policjanci byli szczęśliwi mając w areszcie podejrzanego, ale cała powaga sytuacji miała dopiero wyjść na światło dzienne. Zgodnie z procedurą, Burch porównał odciski palców Chapmana z bazą FBI. Ta baza danych zawiera ponad 200 milionów zestawów odcisków palców i różne agencje ochrony porządku publicznego korzystają z niej ponad 50 tysięcy razy dziennie. Odciski „Chapmana” wysłane do AFIS wróciły jako potwierdzenie, że był to John Paul Chapman, mimo, że odciski palców Jeremiego Bryana Jonesa były w systemie od 2000 roku, kiedy uciekł z Oklahomy. Oczywiście później FBI przyznało, że było to spowodowane usterką w bazie danych.

Był to czwarty raz, kiedy AFIS nie dopasowało prawdziwej tożsamości Jonesa do jego oryginalnych odcisków, co tak naprawdę miało zabójcze konsekwencje. Między październikiem 2003 a czerwcem 2004, Jones, udając, że jest Chapmanem został aresztowany trzykrotnie za drobne przestępstwa dokonane w stanie Georgia. Za każdym razem władze wysyłały jego odciski do FBI, ale system komputerowy nigdy nie znalazł dopasowania. Gdyby nie zawiódł system, Jones pozostałby w więzieniu, co później przyznały lokalne władze. Zamiast tego, został zwolniony i zabił cztery inne kobiety: Katherine Collins, której ciało znaleziono w Nowym Orleanie 14 lutego 2004 roku; Amandę Greenwell, 16-latkę, której ciało znaleziono w kwietniu 2004 roku; Patrice Endres, fryzjerkę, która zniknęła 15 kwietnia 2004 oraz Lisę Nichols, znalezioną w jej domu w Alabamie we wrześniu 2004. Jones został oskarżony o zabójstwo Collins, Greenwell i Nichols. Pozostaje podejrzanym w sprawie morderstwa Endres.

FBI przyznaje się do błędu

Po wyjściu całej sprawy na światło dzienne, FBI przyznało, że w ich bazie danych pojawił się błąd i są w trakcie analizowania usterek oraz upewniania się, że baza będzie działać tak jak trzeba.

Jeżeli Jones zostałby aresztowany wcześniej za jakieś drobne przestępstwo, byłyby szanse, że znowu wypuściliby go na wolność, aby nadal zabijał. Jednak tym razem, mając na sobie zarzuty morderstwa oraz gwałtu w sprawie Lisy Nichols, podejrzany został zatrzymany niezależnie od wyników uzyskanych po przesłaniu odcisków palców do bazy FBI. Jednak wtedy policjanci jeszcze nadal nie byli świadomi prawdziwej tożsamości mężczyzny, którego mieli w areszcie. Procedury nakazywały wysłanie rutynowego dalekopisu, aby sprawdzić czy Chapman nie był poszukiwany w innych stanach za jakieś inne przestępstwa. Odpowiedź nadeszła z Missouri, skąd poinformowano, John Paul Chapman z takim samym numerem ubezpieczenia oraz datą urodzenia znajduje się w więzieniu od 1999 roku. Wysłali także jego zdjęcie oraz odciski palców. Żadne z nich nie pasowało do mężczyzny zatrzymanego w mieście Mobile. Przez cały tydzień policjanci próbowali rozwiązać tę zagadkę. Na szczęście, podejrzany sam dał im pewną wskazówkę.

John Paul Chapman, którego zatrzymano w sprawie zabójstwa Lisy Nichols wykonał z więziennego telefonu kilkanaście połączeń telefonicznych na numer w Miami. Numer ten należał do Jeanie Beard. Okazało się, że pewien policjant z Miami znał panią Beard i wiedział, że za jej synem wystawiono list gończy. Jego imię i nazwisko to Jeremy Bryan Jones. Ów policjant z Miami wysłał zdjęcia Jonesa oraz jego odciski palców do Mobile wraz wydanymi za nim listami gończymi. Tym razem odciski pasowały. Chapman był, delikatnie mówiąc, zaskoczony, kiedy pokazano mu listy gończe wystawione na Jeremiego Bryana Jonesa oraz dowody na to, że używał fałszywej tożsamości.

Więzienne wyznania

W czasie oczekiwania na proces sądowy w sprawie gwałtu i zabójstwa Lisy Nichols, Jones przyznał się także do zabicia ośmiu innych kobiet, w tym pięciu prostytutek. Kiedy był bez świadków, podał policji szczegółowe zeznania, ale w obecności matki i dziewczyny podtrzymywał swoją niewinność. Szczegółowo opisał swoje zbrodnie, podając nazwiska ofiar oraz miejsca, gdzie zostały zabite. Śledczy z Mobile, Paul Burch, powiedział, że Jones był „bardzo obojętny, ale rzeczowy” kiedy opowiadał o popełnionych gwałtach oraz morderstwach.

Im więcej Jones mówił, tym bardziej rosła domniemana liczba jego ofiar. Do listopada liczba ta wynosiła 13 ofiar, z czego dziesięć było kobietami. Potem było ich 17, następnie 21 osób zabitych w pięciu różnych stanach. Jones pod wykrywaczem kłamstw opowiadał o zabieraniu prostytutek z ulic Atlanty, gdzie pełno było klubów ze striptizem oraz o porzucaniu ich ciał w zalesionych terenach, a raz nawet z mostu do rzeki. Naszkicował nawet mapę lokacji, gdzie popełniał zbrodnie w Alabamie, Georgii, Oklahomie oraz Kansas, sięgające wstecz aż do 1992 roku. Śledczy z Delaware County w Oklahomie dowiedzieli się wtedy, że Jones był odpowiedzialny za zabójstwo 41-letniej Doris Harris oraz 38-letniej Daniel Oakley, które zostały zastrzelone w 1996 roku. Przyczepa, w której mieszkały została podpalona, w celu zatarcia śladów morderstwa.

Przyznał się także, że zamordował 19-letniego Justina Hutchings z Pitcher w Oklahomie w 1999 roku. Jones zabił go za pomocą „zabójczego zastrzyku”, jak powiedział władzom.

Jones miał o wiele więcej do powiedzenia. Pewnego razu pochwalił się, że mógł „zdjąć majtki zakonnicy.” Sam uważał siebie za kobieciarza i szczęściarza, dopóki nie był pod wpływem narkotyków. Drwił także z władz, które aresztowały go trzykrotnie w Georgii, ale nie potrafiły odkryć jego prawdziwej tożsamości, więc go wypuściły.

Szeryf z Douglas County, Phil Miller, powiedział, że zamierzają podchodzić do jego zeznań z ostrożnym optymizmem: „Jeremy Jones przyznał się do zabicia Tiny Mayberry, Patrice Endres oraz Amandy Greenwell” – powiedział. „Istnieją dowody na potwierdzenie jego zeznań w sprawie Greenwell, ale nie ma takich dowodów przy sprawach Endres oraz Mayberry.”

14 lutego 2004 roku, w Nowym Orleanie znaleziono zwłoki 45-letniej Katharine Collins, którą zadźgano nożem. Jones został oskarżony o to morderstwo.

30 grudnia 1999 roku, Danny oraz Kathy Freeman z Welch w Oklahomie zostali zastrzeleni. Przypuszczano, że była to kara za długi u dealerów narkotykowych. Morderca również podpalił ich dom. Tej samej nocy ich 16-letnia córka Ashley oraz jej przyjaciółka Laura Bible zniknęły. Jones przyznał się do zamordowania dziewczynek i wrzucenia ich zwłok do szybu kopalni.

Jones również przyznał się do zatrzymania się w salonie piękności Tamber’s Trim-N-Tan, będąc pod wpływem narkotyków. Wszedł tam, aby spytać o drogę. Kiedy zobaczył Patrice Endres, atrakcyjną, drobną brunetkę, która była tam sama, porwał ją, zgwałcił, a następnie zabił. Jej ciała pozbył się wyrzucając je z mostu w Douglas County.

Po aresztowaniu wydawał się chętny do rozmawiania z każdym, kto tylko chciał z nim rozmawiać, umawiając się na wywiady i zeznania w zamian za możliwość dodatkowych odwiedzin jego rodziny oraz dziewczyny. Śledczy z Oklahomy, Georgii, Luizjany oraz Kalifornii podróżowali do Mobile, aby z nim porozmawiać. Jego wyznaczony przez sąd obrońca, Habit Yazdi odrzucał wszystkie jego zeznania mówiąc: „Będzie rozmawiał z każdym i przyznawał się do wszystkiego, jeśli tylko pozwolą mu zobaczyć się na kilka godzin z jego matką i dziewczyną. Dostaje wyszukane posiłki składające się ze szczypców kraba oraz drinki. Potem mówi, że wszystko, co powiedział jest nieprawdą.”

Charyzmatyczny Jones brylował w amerykańskich mediach, m.in. w CNN, Fox News.

Jego dziewczyna

Vicky Freeman, dziewczyna Jonesa nadal w niego wierzy. Mówi, że policja wszystko źle zrozumiała. „Jest wspaniałym człowiekiem” – powiedziała kiedyś. „Jest troskliwy, delikatny, kochający. Spokojny.” Freeman poznała Jonesa w 2003 roku w tym samym barze, w którym zabito Tinę Mayberry. Jones podszedł do niej i powiedział, że jest piękna. Najwyraźniej była to miłość od pierwszego wejrzenia. Jednak związek z nim miał swoje ciemne strony i Freeman przyznaje, że bywał on fizycznie agresywny, ale według niej zawsze jakoś sobie z tym radzili. Uważa, że policja zrzuca wszystkie stare, niewyjaśnione zbrodnie na jej ukochanego, próbując wyczyścić całe sterty niewyjaśnionych morderstw.

Jest kiepską podróbką Teda Bundy’ego, dlatego całkiem mądre kobiety uważają go za interesującego. Nie wygląda jak potwór. Oczywiście, Vicky Freeman igra z ogniem.” – powiedział jeden z policjantów.

Ona sama znała go jako Johna Paula Chapmana aż do czasu jego aresztowania. Przynajmniej dwukrotnie też sama nasyłała na niego policję – raz, kiedy bała się o swoje życie, po czym odmówiła wniesienia oskarżenia, a innym razem po tym, jak rzekomo wstrzyknął sobie dwa gramy metamfetaminy i próbował się zabić.

Kiedy on i Freeman przenieśli się do wspólnego mieszkania we wrześniu 2003 roku, Jones rozmawiał z sąsiadami, gdyż spodobała mu się ich 18-letnia córka. Niedługo później policja aresztowała go za obnażanie się przy dziewczynie i ciągłe próby wejścia do jej mieszkania, kiedy jej rodzice wyjechali. Na zewnątrz okna sypialni dziewczyny, jej rodzice znaleźli pudełko zawierające lornetkę, sznur oraz taśmę klejącą.

Po huraganie Ivan, Jones przeniósł się do Mobile, aby znaleźć jakąś pracę na budowie. „Chciałem tam osiąść, mieszkać szczęśliwie na plaży” – powiedział. Zadzwonił do Vicky, aby jej powiedzieć, że znalazł pracę. Cieszyła się z tego i powiedziała, żeby znalazł im mieszkanie, a wtedy dołączy do niego. Ten telefon wykonał z aparatu należącego do Lisy Nichols. Następnego dnia znaleziono ciało Lisy Nichols, która została zgwałcona, zastrzelona i podpalona.

Wycofanie się z zeznań

Jones wielokrotnie zaprzeczał, że kogokolwiek zabił. Pomimo jego publicznych zeznań, obwinia FBI, że nie odkryło jego prawdziwej tożsamości, co w rezultacie dało mu łatkę seryjnego mordercy. Zaprzecza nawet przyznawania się do jakiegokolwiek zabójstwa. Oskarżyciele zastanawiali się czy takie zachowanie nie jest wstępem do linii obrony na podstawie niepoczytalności.

Zgodnie z tym, co pisze John Douglas w książce „Journey into Darkness”: „[Seryjni mordercy i przestępcy seksualni] robią, co robią nie dlatego, że potrzebują jedzenia, albo nakarmić rodzinę, albo nawet zarobić na narkotyki. Robią to, ponieważ daje im to przyjemność, ponieważ chcą to robić, ponieważ daje im to satysfakcję. Możesz powiedzieć, że wielu z nich rekompensuje sobie w ten sposób źle płatną pracę, kompleksy, złe traktowanie przez rodziców czy jeszcze inne rzeczy. Ale to nie znaczy, że będziemy w stanie ich zresocjalizować. […] Mój kolega Greg McCrary używa analogii z ciastem. Wyobraź sobie, że upiekłeś czekoladowe ciasto, które pachnie wspaniale, ale wygląda okropnie, a jak tylko się w nie wgryziesz zdasz sobie sprawę, że coś jest nie tak. Wtedy przypominasz sobie ‘O tak, w dodatku do jaj, mąki, masła i kakao, pamiętam, że zmiksowałem trochę smaru samochodowego z mojego garażu. To jedyny problem z ciastem – ten smar! Jeśli tylko znajdę sposób, aby pozbyć się smaru z ciasta, będzie idealne do jedzenia.’ To jest sposób, w jaki widzę resocjalizację seksualnych przestępców, w szczególności seryjnych przestępców seksualnych. Faktem jest, że w większości przypadków żądze, pragnienia, zaburzenia charakteru, które powodują, że ranią i zabijają niewinnych mężczyzn, kobiety i dzieci, są tak głęboko zakorzenione w przepisie na ich osobowość, że nie ma sposobu na wyjęcie z nich smaru.”

Rozprawa

Podczas procesu Jones obwiniał sąsiadów Lisy Nichols o jej śmierć, ale w innym zeznaniu powiedział, że zabił Lisę i spalił jej ciało, kiedy był na haju. Powiedział: „To było jak koszmar. Byłem w kinie. To był największy haj, na jakim w życiu byłem.”

Jeden z prokuratorów z Alabamy powiedział, że Jones „namierzał swoje ofiary jak każdy drapieżca” i nigdy nie okazał ani krzty skruchy. Inny nazwał Jonesa klasycznym socjopatą. Powiedział, że Jones zeznawał obszernie i mówił o Nichols i jej rodzinie, ale „nigdy nie uronił ani jednej łzy.” Jednak, kiedy mówił o swojej matce, wrzeszczał.

Adwokat obrony Greg Hughes domagał się dożywocia bez możliwości wcześniejszego zwolnienia, mówiąc, że Jones cierpiał na „ekstremalne mentalne i emocjonalne problemy”, włączając w to długoterminowe uzależnienie od narkotyków.

26 października 2005 roku Jones został uznany winnym gwałtu, włamania, molestowania seksualnego, porwania i morderstwa Lisy Nichols.

Wyrok

Ława przysięgłych obradowała jedynie 35 minut zanim zdecydowała o karze śmierci dla Jonesa. Sędzia Charles Graddick nazwał Jonesa „zagrożeniem dla cywilizowanego społeczeństwa” i skazał go na śmierć poprzez podanie zastrzyku z trucizną. Zanim sędzia go skazał, Jones powiedział w sądzie: „Bóg będzie miał ostatnie słowo”.

Apelacja była automatyczna. Jones zaprzecza swoim zeznaniom zarówno w sprawie Nichols jak i w innych, tłumacząc, że chciał w ten sposób uzyskać dodatkowe więzienne przywileje, takie jak rozmowy telefoniczne z rodziną oraz posiłki.

Musi jeszcze stawić czoła zarzutom z Georgii za zabicie 16-letniej Amandy Greenwell z Douglas County w marcu 2004 roku.

Pewnego dnia będę wolnym człowiekiem” – powiedział. „Napiszę książkę i będę się śmiał do rozpuku.”

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *