Josefinagary-heidnik

Dla Josefiny Rivery wieczór 26 listopada 1986 roku był jednym z tych, których z pewnością nigdy nie zapomni. Razem ze swoim chłopakiem mieszkała w północnych rejonach Filadelfii, a tamtego wieczoru wyszła z mieszkania wściekła po ostrej kłótni. Kiedy zdenerwowana szła zmagając się z padającym deszczem oraz przenikliwym chłodem, zauważyła przejeżdżający obok niej samochód marki Cadillac. Samochód się zatrzymał, a ona podeszła bliżej. Wówczas brodaty kierowca opuścił szybę i zapytał czy ją gdzieś podwieźć. Wyglądał całkiem w porządku, więc bez obaw wsiadła do jego auta.
Mężczyzna przedstawił się jej jako Gary i powiedział, że musi się gdzieś na chwilę zatrzymać. Josefina się zgodziła i wkrótce zatrzymali się przy pobliskiej restauracji McDonald’s. Weszła z nim do środka i siedziała z nim, kiedy pił kawę. Josefina przyglądała się swojemu towarzyszowi, oceniając sytuację, w której się znalazła. Był biały, jego twarz okalała schludnie przycięta broda, a jego oczy były zimne, niebieskie i świdrujące spojrzeniem. Mimo, że nosił drogi zegarek i biżuterię oraz jeździł luksusowym samochodem, zauważyła, że jego ubrania były tanie i pokryte brudem. Szukając tematu do rozmowy ponownie zapytała go jak się nazywa. „Gary Heidnik” – powiedział ponuro. Kilkanaście minut później skończył pić kawę i powiedział jej, że wychodzą. Kiedy zapytała gdzie się udają, powiedział, że do jego domu.
Pojechali do zniszczonego domu stojącego w nieciekawym sąsiedztwie. Josefina zauważyła inny samochód zaparkowany naprzeciwko. Był do Rolls Royce z 1971 roku. Widać było, że mężczyzna, którego właśnie poznała miał pieniądze.

Gdy dotarli do drzwi domu, Heidnik wyciągnął dziwny klucz i wepchnął go do zamka. Kiedy Josefina zwróciła na to uwagę, wytłumaczył jej, że przeciął klucz na dwie części, z których jedna pozostawała w zamku, co miało uniemożliwić komukolwiek innemu wejście do domu. Drzwi się otworzyły i wtedy zobaczyła kuchnię udekorowaną drobnymi monetami przyklejonymi do jej ścian. Heidnik poprowadził ją do salonu, w którym znajdowało się kilka starych, zniszczonych mebli. Zaoferował, że pokaże jej dom i zaprowadził ją na wąskie schody. Kiedy dotarła do drzwi jego sypialni, nie mogła uwierzyć własnym oczom – korytarz był częściowo pokryty jedno- i pięciodolarowymi banknotami. Nagle, Heidnik stanął za nią i zaczął dusić ją gołymi rękoma. Rozluźnił uścisk, ale zamiast ją puścić złapał jej ręce i wykręcił do tyłu, zakładając na nie kajdanki. Potem zaprowadził ją do zimnego, wilgotnego pomieszczenia w piwnicy. Następnie zaciągnął ją siłą na brudny materac, na jej kostki założył metalowe kajdany i przyczepił do jednego końca łańcucha. Na okowy nałożył klej i wysuszył suszarką. Drugi koniec łańcucha zamocował wokół dużej rury przyczepionej do sufitu. Kiedy skończył, powiedział, żeby usiadła, a sam położył głowę na jej kolanach i zasnął.

Gdy Josefina się obudziła było wystarczająco dużo światła dziennego, aby mogła zobaczyć mały pokoik, który stał się jej więzieniem. Na środku pokoju usunięto niewielki fragment betonu i wykopano płytki dół w ziemi znajdującej się pod spodem. Kiedy Heidnik wrócił, zaczął ów dół poszerzać i pogłębiać. Kiedy dziewczyna obserwowała jak pracował, powiedział jej, że jedyne, czego kiedykolwiek chciał, to mieć dużą rodzinę i, że miał już czworo dzieci z różnymi kobietami, ale z różnych powodów stracił z nimi kontakt. Powiedział jej, że jego plan to zdobyć dziesięć kobiet i wszystkie zapłodnić, aby mieć swoją własną, dużą rodzinę. Wtedy, aby udowodnić swoje słowa ją zgwałcił.

Pozostawiona samotnie po raz drugi, Josefina zdołała poluzować jeden z zacisków na kostkach i rozciągnęła łańcuch do pełnej jego długości, co pozwoliło jej wychylić się do połowy przez okno. Niestety, nie była w stanie przez nie uciec, więc krzyczała, co sił w płucach, mając nadzieję, że usłyszy ją któryś z sąsiadów. Na jej nieszczęście, jedyną osobą, która zareagowała na jej krzyki był Heidnik. Wciągnął ją z powrotem do piwnicy i bił kijem tak długo, aż się nie uspokoiła. Potem, wepchnął ją do wspomnianej dziury w ziemi, siłą przycisnął jej głowę do klatki piersiowej, a otwór dołu przykrył kawałkiem sklejki, którą zabezpieczył stawiając na niej worki z ziemią. Aby upewnić się, że jej krzyki nie zwróciły niczyjej uwagi, włączył stację rockową w radiu i ustawił maksymalną głośność. Leżąc tak półnaga i skulona w zimnej ziemi, Josefina rozpaczliwie chwytała każdy oddech, czekając na śmierć.

Sandy

Pomimo, że Josefina nadal była zamknięta w dziurze w ziemi, a radio ciągle grało, wyraźnie słyszała kobietę narzekającą na hałas wywołany ciągnięciem łańcucha po podłodze. Krótki czas później, deska, przykrywająca dziurę uniosła się do góry, a Heidnik wyciągnął ją z dołu. Josefina spojrzała w górę i zobaczyła kolejną młodą, czarnoskórą kobietę, ubraną jedynie w bluzkę, przykutą do rury w taki sam sposób, w jaki ona sama była przykuta pierwszej nocy. Patrzyła na kobietę, która wydawała się być kompletnie nieświadoma tego, co się z nią dzieje. Heidnik przedstawił ją jako Sandy Lindsay, a potem zostawił je same. Kiedy Sandy zaczęła mówić, Josefina zrozumiała, dlaczego nowa dziewczyna wydawała jej się taka nieobecna – była opóźniona w rozwoju.

Sandy powiedziała Josefinie, że przez kilka lat była przyjaciółką Heidnika, a poznali się w Elwin Institute, lokalnym szpitalu dla umysłowo i fizycznie upośledzonych. Opisywała Gary’ego jako dobrego przyjaciela, który zawsze się nią opiekował. Głosem pozbawionym emocji opowiadała o tym, że często uprawiała seks z Garym i jego kolegą Tonym. Potem zaszła w ciążę, ale ją usunęła. Kiedy Heidnik dowiedział się co zrobiła, wpadł w szał, ale potem zaoferował jej tysiąc dolarów w zamian za urodzenie mu dziecka. Odmówiła, a wtedy Heidnik uwięził ją w swoim domu. Kończąc opowiadać swoją historię, Sandy się rozpłakała, najwidoczniej zdając sobie sprawę z obecnego położenia.

Pewnego dnia Heidnik powiedział Sandy, że jej siostra oraz dwie kuzynki przyszły do jego domu, aby jej tam szukać, jednak odeszły myśląc, że nikogo nie ma w środku. Potem zmusił Sandy, aby napisała do swojej matki, że wyjechała i odezwie się do niej za jakiś czas. Powiedział kobietom, że list wyśle z Nowego Jorku, więc jej matka pomyśli, że Sandy naprawdę uciekła. Mimo, że Sandy nie do końca rozumiała, dlaczego miała pisać do matki, Josefina zdała sobie sprawę, że Heidnik zamierzał trzymać je w niewoli w nieskończoność.

Z upływem tygodni zachowanie Heidnika stawało się coraz bardziej dziwne. Sporadycznie je karmił i trzymał półnagie, aby móc oddawać się swoim seksualnym przyjemnościom, kiedy tylko miał na to ochotę (a miał ją często). Gdy go nie było, kobiety tuliły się do siebie, aby się ogrzać i czekały w strachu na jego powrót. Czasami próbowały wołać o pomoc, co skutkowało brutalnymi pobiciami, a co z kolei powodowało, że krzyczały jeszcze głośniej. Jakiekolwiek przejawy nieposłuszeństwa były karane biciem lub uwięzieniem w wykopanej dziurze. Inną formą kary, jaką Heidnik wynalazł było przykuwanie dziewczyn za jedną rękę do stropowej belki i zostawianie ich tak wiszących przez całe godziny.

W czasie, gdy Heidnik rozwijał swój talent do wymyślania coraz to nowych tortur, matka Sandry uparcie jej szukała. Powiedziała oficerowi policji, że uważa, iż jej córka jest przetrzymywana wbrew swojej woli przez mężczyznę, którego znała jako Gary’ego, który mieszkał na North Marshall Street 3520. Podała mu wszystkie informacje na jego temat, jakie miała, łącznie z numerem telefonu, jednak nie umiała przypomnieć sobie jego nazwiska. Policjant próbował zadzwonić pod wskazany numer, a nawet udał się do domu, jednak nikt mu nie otworzył, więc zaniechał dalszych działań.

Lisa

W okolicach Świąt Bożego Narodzenia, Gary Heidnik jeździł ulicami w poszukiwaniu kolejnej ofiary. Znalazł ją, gdy skręcił w Lehigh Street. Dziewiętnastoletnia Lisa szła właśnie do koleżanki, kiedy Heidnik podjechał do niej swoim samochodem marki Cadillac. Wychylił się przez okno i rzucił niezbyt wybredny komentarz dotyczący jej wyglądu, a ona się zdenerwowała i odpowiedziała, że nie jest prostytutką. Szybko ją przeprosił i zaoferował, że ją podwiezie. Zaskoczona zmianą jego zachowania oraz będąc pod wrażeniem jego drogiego samochodu, dziewczyna zgodziła się.

Zwabił ją do siebie kupując jej jedzenie i trochę ciuchów oraz oferując, że zabierze ją do Atlantic City. Następnie odurzył Lisę winem, a kiedy straciła przytomność zgwałcił ją, zakuł w kajdanki i zabrał do pozostałych niewolnic.Teraz miał już trzy młode kobiety z dziesięciu, które planował porwać. Rozmawiając o swojej sytuacji, kobiety zastanawiały się jak dodatkowe siedem kobiet będzie w stanie pomieścić się z nimi w malutkiej piwnicy, a co dopiero jeżeli będą miały dzieci. Ich jedyną nadzieją było to, że jedna z nich lub jakaś przyszła ofiara będzie w stanie uciec i zawiadomić policję.

Dwa kolejne porwania

Dziesięć dni później Heidnik wrócił z jednej ze swoich wypraw z kolejną kobietą. Nazywała się Deborah Dudley, miała 23 lata i nie chciała poddać się bez walki. Od czasu, kiedy została przykuta razem z innymi kobietami, zaczęła przy każdej sposobności kwestionować jego autorytet, co właściwie nie dało jej nic poza brutalnymi pobiciami. Jej przybycie także stworzyło napięcie wśród innych kobiet, ponieważ za każdym razem, gdy nie była posłuszna, Heidnik karał także je. Bicie stało się regularną praktyką, a Heidnik, kiedy sam wychodził z domu, często wyznaczał jedną z dziewczyn jako „dowodzącą”. Kiedy wracał oczekiwał od tej osoby raportu na temat tych, które się źle zachowywały. Jeśli wyznaczona dziewczyna donosiła na inne, rozkazywał jej je bić. Jeżeli kobiety nie chciały na siebie skarżyć lub ich bicie nie było wystarczająco silne, on sam się za to zabierał. W tamtym czasie Josefina zaczęła zyskiwać jego zaufanie okazując mu lojalność i posłuszeństwo, co przekonało Heidnika, że faktycznie podobało się jej bycie jedną z jego „żon.”

Jego popęd seksualny także się zmienił, od kiedy pojawiła się Deborah, ponieważ oprócz codziennych zbliżeń z każdą z nich z osobna, często zmuszał je do uprawiania seksu ze sobą nawzajem, podczas gdy on się temu przyglądał. Higiena osobista nie była dla Heidnika priorytetem, ale w późniejszym czasie zaopatrzył swoje niewolnice w przenośną toaletę oraz dziecięce chusteczki, którymi przemywały swoje ciała. Jakiś czas później pozwolił dziewczynom brać kąpiele, po których zmuszał je do współżycia. Ilość i rodzaj jedzenia, które podawał porwanym kobietom zdawała się zależeć od jego nastroju. W niektóre dni podawał dziewczynom jedynie chleb i wodę. Innego dnia były to nieświeże hot dogi lub kanapki z masłem orzechowym. W końcu rozwiązał problem żywienia, dając im psie jedzenie z puszki i bijąc je dopóki go nie zjadły.

18 stycznia, Heidnik wyszedł po raz kolejny i wrócił z następną dziewczyną. 18-letnią Jacqueline zabrał z północnej części miasta. Tak jak robił to z innymi wcześniej, zgwałcił ją i zabrał do piwnicy, ale kiedy chciał przywiązać ją do łańcucha, okazało się, że jej drobne kostki nóg wyślizgują się z okowów, więc do skucia stóp także użył zwykłych kajdanek. Później tego samego dnia kupił dla wszystkich chińskie jedzenie, a w ramach niespodzianki podarował im butelkę szampana. Okazją były 26 urodziny kobiety, która stała się jego ulubienicą – Josefiny. Josefina wyznała później, że Heidnik był wtedy w dobrym nastroju, ponieważ myślał, że ona i Sandra Lindsay były z nim w ciąży, chociaż to nie była prawda.

Piwnica śmierci

Na początku lutego 1987 roku, Heidnik nakrył Sandrę na próbie przesunięcia deski ze sklejki, która przykrywała wykopany w piwnicy dół. Kara, którą dla niej wymyślił była okrutna. Musiała wisieć przykuta kajdankami za jeden nadgarstek do stropowej belki przez kilka dni. Przez ten czas jej stan zdrowia się pogorszył i odmówiła jedzenia. Ciągle myśląc, że była w ciąży, Heidnik próbował wmusić w nią kawałki chleba. Pod koniec tygodnia, pomimo tego, że wymiotowała i miała wysoką gorączkę, on nadal zmuszał ją do jedzenia, często wpychając jedzenie do jej ust i trzymając je zamknięte do czasu, aż połknęła. Następnego dnia straciła przytomność. Kiedy Heidnik nie potrafił jej obudzić, bardzo się zdenerwował, rozpiął jej kajdanki, a ona upadła na podłogę. Powiedział innym, że udaje i kopiąc, wrzucił ją do dołu, gdzie ją zostawił, serwując w tym czasie lody dla pozostałych dziewczyn. Kiedy wrócił, podniósł Lindsay z dziury i sprawdził jej puls. Była martwa. Powiedział dziewczynom, że prawdopodobnie się udusiła i zabrał jej ciało na górę. Krótki czas później, kobiety zamarły z przerażenia słysząc dobiegający z góry jazgot piły mechanicznej. Ich przerażenie zmieniło się w obrzydzenie, kiedy jeden z psów Heidnika wszedł do piwnicy niosąc w pysku długą, mięsistą kość i zaczął pożerać ją na oczach dziewczyn. Śledczy później odkryli, że Heidnik zmielił ciało Lindsay używając młynka do mięsa i zmieszał je z psią karmą, a następnie podał psom oraz zniewolonym kobietom. Aby pozbyć się pozostałych części ciała ugotował je. W kolejnych dniach po śmierci Sandry, kobiety zaczęły czuć mdlący odór, który wypełniał cały dom. W końcu, stał się on tak silny, że sąsiedzi Heidnika donieśli o tym na policję. Po kilku takich telefonach wysłano patrol, ale policjant odszedł słysząc zapewnienia Heidnika, że zapach pochodził od przypalonego obiadu.

Po śmierci Sandry zachowanie Heidnika stało się jeszcze dziwniejsze. Za donoszenie na inne dziewczyny, tym, które się podporządkowały, obiecywał lepsze warunki. W tamtym okresie kobiety wymyśliły plan zaatakowania oprawcy i ucieczki, jednak ten plan nigdy nie doszedł do skutku. Jacqueline zeznała później, że atak nigdy nie nastąpił, bo Josefina powiedziała Heidnikowi, co planowały. Przekonany, że dziewczyny ciągle knują coś przeciwko niemu, Heidnik miał swój własny plan, aby zatrzymać je przy sobie. Po przykuciu każdej z nich za rękę i stopę powiesił je przy belce i zakneblował. Następnie, biorąc kilka różnych rozmiarów śrubokrętów, dłubał w ich uszach próbując sprawić utratę słuchu. Wierzył, że jeśli będą głuche, nie będą w stanie usłyszeć kiedy przychodzi. Jedyną, której nie tknął była Josefina.

Później, kiedy Deborah Dudley zaczęła sprawiać mu coraz to większe problemy, uwolnił ją z więzów i zabrał na górę. Kiedy wrócili Deborah była wyjątkowo cicha i potulna. Kiedy Heidnik wyszedł, pozostałe zapytały ją co się stało. Trzęsąc się ze strachu, powiedziała im, że Heidnik zabrał ją do kuchni i pokazał garnek, który stał na kuchence. W środku była głowa Sandry. Wtedy otworzył piekarnik i pokazał jej część klatki piersiowej Sandry, która się piekła. Otworzył lodówkę i pokazał jej ramię i inne części ciała, które zapakował w plastikowe worki i powiedział jej, że jeśli nie zacznie się go słuchać, będzie następna. W ciągu kilku dni Deborah odzyskała jednak zimną krew i nadal opierała się wszelkim próbom Heidnika w kontrolowaniu jej. Heidnik wymyślił kolejną zachętę, aby się go słuchać, kolejną torturę – jego własną wersję elektrowstrząsów. Metoda była prosta. Zdjął izolację z jednej części przedłużacza, a drugą wpinał do gniazdka. Potem, włączając zasilanie trzymał oskórowane kable przy łańcuchach każdej z dziewczyn i patrzył z rozbawieniem jak tańczyły w elektrycznym tańcu. Tak jak poprzednio, Josefina unikała tej kary.

Mijały tygodnie, a Heidnik zaczął traktować Josefinę bardziej jak partnerkę niż jak więźnia i spędzał coraz więcej czasu z nią sam na sam. Do takiego stopnia, że 18 marca, kiedy postanowił ukarać pozostałe kobiety, wyznaczył Josefinę do pomocy. I tym razem użył swojej elektrycznej terapii szokowej, jednak tym razem nieco ją urozmaicił. Po wywierceniu w pokrywie ze sklejki dziur, które miały doprowadzać powietrze, Heidnik kazał Josefinie wypełnić dół wodą. Pozostałe trzy kobiety, nadal przykute do siebie łańcuchami, zostały tam wepchnięte i przykryte pokrywą obciążoną workami z ziemią. Kiedy siedziały tak dygocząc z zimna i strachu, przez jedną z dziurek doprowadzających powietrze włożono nagi kabel, aż dotknął łańcucha rażąc je wszystkie elektrycznym wstrząsem. Potem kabel dotknął po raz drugi, tym razem łańcucha Deborah. Pochłaniając większość napięcia, Deborah krzyczała i drżała, a następnie upadła twarzą w dół do wody. Widząc jak Deborah upada, Jacqueline i Lisa krzyczały dopóki Heidnik nie podniósł pokrywy i nie wyciągnął dziewczyny na powierzchnię. Po upewnieniu się, że nie żyje, Heidnik spokojnie zrobił kanapki i powiedział kobietom: „Nie cieszycie się, że to nie była żadna z was?” Potem wyszedł na kilka minut i wrócił z długopisem oraz kartkami papieru. Podając je Josefinie, kazał jej napisać godzinę i datę na górze kartki. Kiedy to zrobiła, zmusił ją do napisania zeznania, opisującego jak pomagała mu porazić prądem Deborah. Kazał jej podpisać zeznanie, co sam też uczynił. Trzymając list powiedział jej: „Jeśli kiedykolwiek pójdziesz na policję, użyję tego jako dowodu na to, że to ty zabiłaś Debbie.” Ciesząc się z tego, że ma nad nią kontrolę, zdjął jej łańcuchy i kazał jej iść na górę, aby się przebrać. Był to pierwszy raz od czterech miesięcy, kiedy była kompletnie ubrana. Następnego dnia Heidnik wrócił do piwnicy i, po tym, jak zapakował ciało Deborah w plastikową folię, włożył je do zamrażarki i wyszedł.

Uwolnione

Po śmierci Deborah Dudley, Josefina została stałą towarzyszką Heidnika, często wychodziła z nim do restauracji lub na zakupy. Podczas jednego z takich wyjść Heidnik powiedział jej, że jeśli kiedykolwiek ktoś go złapie, będzie udawał, że jest psychicznie chory, bo wie jak manipulować takie badania. Powiedział jej także, że oszukiwał władze przez lata, aby móc kwalifikować się do otrzymywania renty inwalidzkiej. Heidnik zdawał się złagodnieć po śmierci Deborah i zaczął zapewniać niewolnicom dodatkowe udogodnienia w postaci materacy, koców, poduszek, a nawet telewizora, podczas gdy Josefina, jako zaufana powiernica dostała wątpliwy zaszczyt dzielenia z nim łoża.

Podczas pewnej wycieczki jechali przez wiejskie rejony z dala od New Jersey, kiedy nagle Heidnik zatrzymał samochód niedaleko gęsto zalesionego terenu i powiedział, że to byłoby dobre miejsce na ukrycie ciała Deborah. Następnej nocy, 22 marca, Heidnik i Josefina zapakowali częściowo zamrożone zwłoki dziewczyny do jednego z jego samochodów i pojechali w rejony znane jako Pine Barrens. Kiedy Josefina czekała w pojeździe, Heidnik wyrzucił ciało do zagajnika. Następnego dnia Heidnik powiedział jej, że będzie musiał znaleźć „zastępstwo” dla Deborah i zasugerował, żeby pojechali razem na „łowy”. Później tej samej nocy para jeździła ulicami, szukając odpowiedniej ofiary.

Heidnik szybko znalazł nową kandydatkę na „żonę”, Agnes, którą przekonał, aby udała się z nimi do domu. Zaraz po przybyciu na miejsce, Agnes została rozebrana, skuta łańcuchem i uwięziona w piwnicy razem z innymi. Dla Heidnika Josefina być może wydawała się chętnym uczestnikiem tych zdarzeń, ale miała inne plany i tylko czekała, aby móc wcielić je w życie. Jej szansa nastąpiła 24 marca, kiedy po kilku dniach błagania i namawiania przekonała Heidnika, że jeśli pozwoli jej zobaczyć się z rodziną, przyprowadzi mu nową „żonę” do jego kolekcji. Heidnik, nie mogąc doczekać się powiększenia „rodziny”, zgodził się pod warunkiem, że po spotkaniu z rodziną Josefina zabierze ze sobą kobietę i spotka się z nim o północy na stacji benzynowej niedaleko jej domu. Później tamtego wieczora, Heidnik podwiózł ją pod jej dom i odjechał. Sekundy później, Josefina biegła już w stronę mieszkania, które dzieliła ze swoim chłopakiem, Vincentem Nelsonem.

Kiedy Nelson otworzył drzwi, Josefina natychmiast wyrzuciła z siebie swoją niesamowitą historię. Opowiadała o tym jak została porwana, uwięziona, molestowana seksualnie i torturowana, a Nelson zastanawiał się czy nie postradała zmysłów. Kiedy próbował ją uspokoić, ona kontynuowała opowieść o śmierci, psim jedzeniu i częściach ciała, dopóki Nelson zaproponował udanie się do domu Heidnika i skonfrontowanie się z nim. W obawie, że ich przybycie mogłoby przyczynić się do śmierci innych dziewczyn, Josefina przekonała chłopaka, aby zadzwonił na policję. Kilka minut później, dwóch oficerów policji, John Cannon oraz David Savidge, przybyło na miejsce. Josefina ponownie opowiedziała swoją niesamowitą historię. Tak jak Nelson, Cannon i Savidge nie potrafili dać jej wiary, do czasu aż Josefina podniosła nogawki jeansów i pokazała im blizny po kajdanach, które tak długo nosiła wokół kostek. To ostatecznie ich przekonało i pojechali na stację benzynową, gdzie Heidnik czekał już w swoim Cadillacu. Kiedy wyciągnęli broń i podeszli do samochodu, Heidnik podniósł ręce i zapytał czy sprawdzają czy płaci alimenty. Powiedzieli mu, że chodzi o wiele poważniejszą sprawę i aresztowali go. Po czterech miesiącach niewypowiedzianego terroru, którego doświadczyły uwięzione dziewczyny, szalone rządy Gary’ego Heidnika wreszcie się skończyły.

Makabryczne dowody

Tuż przed 5 rano, 25 marca 1987 roku, oddział policji pod dowództwem porucznika Jamesa Hansena przyjechał na North Marshall Street 3520. Nie potrafiąc wejść do domu przez skomplikowany system zamków Heidnika, Hansen wydał rozkaz wyważenia drzwi. Jednym z pierwszych policjantów, którzy przekroczyli próg domu był David Savidge, jeden z tych, którzy aresztowali Heidnika. Mając w pamięci wytyczne Josefiny, on i jego partner udali się prosto do piwnicy. Kiedy Savidge wszedł do małego pomieszczenia, na jego środku zobaczył stary materac, a na nim dwie śpiące kobiety. Pomimo panującego tam chłodu, ich jedynym przykryciem był cienki, brudny koc. Kiedy do nich podszedł, obudziły się i zaczęły krzyczeć, dopóki Savidge nie zapewnił ich, że jest policjantem, który przyszedł je uwolnić. Zauważył, że kobiety były przykute łańcuchem do rury przy suficie i nie miały na sobie nic poza cienkimi bluzkami i skarpetami. Kiedy jeden z oficerów zapytał czy w domu są jeszcze jakieś kobiety, wskazały na płytę ze sklejki leżącą na podłodze, na której stały plastikowe torby wypełnione ziemią. Przesuwając torby i deskę, policjant zobaczył nagą postać Agnes kucającą na dnie dołu. Po wyciągnięciu Agnes, policja zdjęła łańcuchy kobiet i zabrała je na górę do czekającej tam karetki. Po uwolnieniu kobiet, policjanci skupili się na przeszukaniu mieszkania. W kuchni Savidge znalazł na kuchence aluminiowy garnek, który był bardzo przypalony i zawierał żółtawą tłustą substancję. Na blacie kuchennym stał robot kuchenny, którego niedawno używano, prawdopodobnie do mielenia surowego mięsa. W piekarniku znalazł danie zawierające osmalony fragment kości przypominający ludzkie żebra. Do tego momentu Savidge nadal nie rozumiał co tak naprawdę miało miejsce w tym domu, jednak kiedy otworzył lodówkę, wszystkie wątpliwości zniknęły. Na półce zamrażarki leżało ludzkie przedramię.

Przez kilka dni policja przeszukiwała dom i ogródek, opisując każdy fragment papieru i materiału, jaki znalazła. Przekopali ogród z przodu i tyłu domu, jednak nie znaleźli żadnych innych ludzkich szczątków. W domu znaleźli szafę pełną pornograficznych magazynów, każdy z nich skupiał się na czarnoskórych kobietach. Pomimo, że dom i tereny wokół niego dawały wrażenie, że jego właściciel był niezrównoważoną osobą, żyjącą jedynie z renty inwalidzkiej, później odkryli, że Gary Heidnik był w rzeczy samej bogatym człowiekiem, mając na swoim koncie niesamowitą sumę 550 tysięcy dolarów. Kiedy przeszukanie nadal trwało, Heidnik był przesłuchiwany w areszcie, policja próbowała dowiedzieć się czegoś o życiu i zbrodniach tego obdartego osobnika, którego prasa już zdążyła nazwać „okrutnym szaleńcem.”

Równia pochyła

Gary Michael Heidnik urodził się w listopadzie 1943 roku w Eastlake, na przedmieściach Cleveland, w stanie Ohio. Osiemnaście miesięcy po nim urodził się jego brat Terry. Sześć miesięcy później ich rodzice, Michael i Ellen wzięli rozwód i chłopcy zamieszkali z ich matką oraz jej nowym mężem. Mieszkali tam aż do czasu, gdy Gary rozpoczął naukę w szkole, kiedy to przeprowadzili się do ojca i jego nowej żony. To nie były dla nich szczęśliwe chwile, ponieważ większość swojego czasu chłopcy spędzali na kłótniach z macochą lub byli karani przez ojca. Heidnik powiedział potem psychologom, że jego ojciec nieustannie z niego drwił, szczególnie, kiedy moczył łóżko, co zdarzało się często. W tamtym czasie jego ojciec wywieszał mokre prześcieradło z okna na drugim piętrze, aby mogli zobaczyć je sąsiedzi. Gary był także wyśmiewany w szkole, po tym jak upadł z drzewa i miał zdeformowaną głowę. Jego brat Terry wierzy, że tamten wypadek był główną przyczyną złego zachowania Gary’ego. Taki komentarz brzmi bardzo ciekawie, zwłaszcza z ust Terry’ego, który sam większość swojego życia spędził w szpitalach psychiatrycznych i miał na swoim koncie kilka nieudanych prób samobójczych.

Kiedy Gary był w ósmej klasie, rozwinął w sobie dwie obsesje – zarabianie pieniędzy i wstąpienie do wojska. Szczególnie silna była ta druga obsesja, co spowodowało, że jego ojciec załatwił mu miejsce w prestiżowej akademii wojskowej. Gary wytrzymał tam dwa lata, zdobywając doskonałe stopnie, jednak niespodziewanie odszedł i wrócił do domu swojego ojca. W ciągu następnego roku zapisał się do dwóch różnych szkół średnich, ale szybko się znudził i odszedł z każdej zaledwie po kilku tygodniach nauki. W końcu, w wieku osiemnastu lat, zaciągnął się do wojska. Heidnik powiedział więziennym psychologom, że odszedł ze Staunton po wizycie u psychologa, ale nie potrafił wyjaśnić dlaczego czuł, że potrzebował takiej wizyty, ani nie podał żadnych szczegółów dotyczących swojej terapii.

Heidnik z łatwością dostosował się do życia w wojsku, ale nie miał wielu przyjaciół. Podczas szkolenia opisywano go jako „znakomitego.” Po podstawowym szkoleniu starał się o kilka związanych z wojskiem posad, łącznie z jedną w siłach zbrojnych policji, jednak nigdzie nie został przyjęty. W końcu wysłano go do San Antonio w Teksasie, gdzie przeszedł szkolenie medyczne. I tym razem dobrze sobie radził i rozwinął dobrze prosperujący biznes polegający na pożyczaniu innym żołnierzom pieniędzy na wysoki procent. Nieszczęśliwie dla niego, biznes ten szybko się skończył, kiedy przeniesiono go do polowego szpitala w Zachodnich Niemczech. W ciągu zaledwie kilku tygodni od przybycia tam, Heidnik zdobył dyplom szkoły średniej zdobywając 96% punktów. Wszystko szło dobrze aż do sierpnia 1962 roku, kiedy to przyszedł do izby chorych skarżąc się na mdłości, zawroty głowy oraz zamglone widzenie. Neurolog zdiagnozował u niego nieżyt żołądkowo-jelitowy oraz symptomy choroby psychicznej.

Dr Jack Apsche, uznany filadelfijski psycholog, w późniejszym czasie analizował historię choroby psychicznej Heidnika i dowiedział się, że pomimo, iż armia nie wskazała konkretnie czy uważali go za schizofrenika czy osobowość schizoidalną, przepisano mu silny środek uspokajający, normalnie podawany przy leczeniu osób cierpiących na poważne choroby psychiczne lub pacjentom, którzy doświadczali halucynacji. Kilka tygodni później Heidnik został odesłany do Stanów. Trzy miesiące później zwolniono go z armii z powodów zdrowotnych i uzyskał stuprocentową rentę inwalidzką. Oficjalną diagnozą była „osobowość schizoidalna.” W armii służył jedynie czternaście miesięcy. Po opuszczeniu wojska, osiadł w Filadelfii i przeszedł szkolenie pielęgniarskie, na co posiadał odpowiedni certyfikat. Później zapisał się na Uniwersytet w Pensylvanni, gdzie uzyskał wymagane zaliczenia z wielu przedmiotów, takich jak antropologia, historia, chemia oraz biologia. W końcu, mając odpowiednie kwalifikacje, mógł zatrudnić się szpitalu uniwersyteckim, jednak został z niego zwolniony, oficjalnie z powodu pogorszenia się standardu jego pracy. Wtedy zapisał się do Veterans Administration Hospital w pobliżu Filadelfii, aby wyszkolić się na pielęgniarza psychiatrii, jednak i stamtąd musiał odejść ze względu na swoje złe podejście.

Od tamtego czasu życie Heidnika zaczęło się pogarszać, gdyż coraz więcej czasu spędzał w instytucjach zajmujących się chorymi umysłowo. W roku 1970, jego matka odebrała sobie życie połykając truciznę, co jeszcze pogorszyło i tak już wrażliwy stan umysłu Heidnika. Wielokrotnie próbował popełnić samobójstwo, co w rezultacie dało mu jeszcze więcej czasu spędzonego w szpitalach. Często spędzał długie okresy czasu nie odzywając się do nikogo, co niemal graniczyło z katatonią. W jednym z jego bardziej przytomnych okresów podano mu do wypełnienia serię testów na inteligencję, które wykazały, że był ponadprzeciętnie inteligentny.

Pewnego razu przyjęto go na oddział psychiatryczny po tym jak zaatakował swojego brata Terry’ego drewnianym samolotem. Kiedy Gary potem odwiedził Terry’ego w szpitalu, powiedział mu, że jeśli ten by zmarł od odniesionych ran, on sam wrzuciłby jego zwłoki do wanny pełnej kwasu, aby pozbyć się dowodów zbrodni. Z każdym kolejnym przyjęciem do szpitala, jego zachowanie stawało się coraz dziwniejsze. Większość czasu pozostawał kompletnie niemy, komunikując się za pomocą pisanych karteczek. Ciągle nosił skórzaną kurtkę, której nie chciał zdejmować. Jego higiena osobista praktycznie nie istniała i rozwinął w sobie całą serię manier, jak na przykład salutowanie i podnoszenie jednej nogawki spodni, kiedy nie chciał, żeby mu przeszkadzano.

W 1971 roku, podczas wycieczki do Kalifornii, Heidnik wpadł na zaskakujący pomysł założenia swojego własnego kościoła. Gdy wrócił do Filadelfii, zarejestrował organizację pod nazwą United Church of the Ministers of God, a sam siebie ogłosił „biskupem.” W tamtym czasie „kościół” miał jedynie pięcioro członków, w tym Terry’ego Heidnika oraz opóźnioną umysłowo dziewczynę Gary’ego. W 1975 roku Heidnik pod nazwą kościoła otworzył konto w Merrill Lynch, firmie specjalizującej się w doradztwie finansowym. Przez kolejne 12 lat, dzięki swojemu zainteresowaniu pieniędzmi w dzieciństwie, udało mu się pomnożyć zainwestowane 1500 dolarów aż do 545 tysięcy. W tamtym czasie albo przebywał w różnych szpitalach, albo „nauczał” swoich członków kościoła, których nadal było niewielu.

Będąc stałym gościem w szpitalach psychiatrycznych, Heidnik stał się także dobrze znany policji. W 1976 roku został oskarżony o napaść oraz posiadanie niezarejestrowanej broni. Zarzuty postawiono, kiedy Heidnik wystrzelił w kierunku mężczyzny, który wynajął od niego dom, raniąc go w twarz. Dom został później sprzedany, a kiedy nowi właściciele go sprzątali, znaleźli pudła z magazynami pornograficznymi oraz dziurę wykopaną w betonowej posadzce piwnicy. Osiemnaście miesięcy później znowu zainteresowała się nim policja, po tym jak wypisał siostrę swojej opóźnionej w rozwoju dziewczyny ze szpitala psychiatrycznego i uwięził ją w swoim mieszkaniu. Siostra także była chora umysłowo, a znaleziono ją w zamykanym składziku w piwnicy Heidnika i oddano pod opiekę rodziców. Kiedy wróciła do szpitala zbadano ją i odkryto, że została zgwałcona (także analnie) oraz zarażona rzeżączką. Heidnik został aresztowany i postawiono mu zarzut porwania, gwałtu oraz pozbawienia wolności. Kiedy w listopadzie 1978 roku doszło do rozprawy, Heidnik nie przyznawał się do winy. Po zleceniu badań psychologicznych, stwierdzono, że Heidnik był „skłonny do manipulowania oraz psychicznie i seksualnie niedojrzały”, więc uznano go winnym i skazano na trzy lata więzienia. Późniejsza apelacja zmieniła oryginalny wyrok, według którego spędził prawie trzy lata w różnych szpitalach psychiatrycznych. Został zwolniony 12 kwietnia 1983 roku pod warunkiem, że pozostanie pod opieką ustalonego przez stanowe władze programu dotyczącego zdrowia psychicznego. Tak jak w wielu podobnych przypadkach, jeżeli władze zdawałyby sobie sprawę z prawdziwego stanu umysłu Heidnika, nigdy by go nie wypuszczono na wolność.

Przed odbyciem kary Heidnik pozostawał w wielu różnych związkach z kobietami. Wydawało się, że woli kobiety ciemnoskóre, niektóre z nich były opóźnione w rozwoju. W czasie trwania tych związków jego celem wydawało się zostanie ojcem. Jego pierwsza partnerka urodziła mu córkę, ale niedługo potem odeszła, zabierając dziecko ze sobą. Kolejną była kobieta imieniem Dorothy, która była mocno opóźniona w rozwoju. Zgodnie z tym, co mówili sąsiedzi, Heidnik traktował Dorothy naprawdę źle, często ją bił, zamykał i głodził. Dorothy w końcu od niego odeszła i żyła na ulicy. Następną wybranką Heidnika była Anjeanette, siostra dziewczyny, za gwałt, na której skazany był Heidnik. Także była opóźniona w rozwoju. Kiedy Heidnik wrócił z więzienia, Anjeanette już nie było. Późniejsze śledztwo policji nie dało żadnych śladów dotyczących możliwego miejsca jej pobytu, dając władzom wrażenie, że Heidnik mógł być odpowiedzialny za jej zniknięcie.

Aby znaleźć swoją następną towarzyszkę życia, Heidnik szukał pomocy w biurze matrymonialnym. Jego kryteria wyboru były dosyć oryginalne – chciał poznać dziewicę o orientalnej urodzie. Kilka tygodni później zaczął korespondować z młodą kobietą filipińskiego pochodzenia, imieniem Betty. Ona i Heidnik pisali do siebie i dzwonili przez dwa lata. W końcu, Heidnik zaproponował jej małżeństwo, mówiąc, że jest pastorem. Betty się zgodziła i we wrześniu 1985 roku przyjechała do Filadelfii. Po odebraniu jej z lotniska, Heidnik zabrał ją do swojego domu i pokazał jej pokój. Była zszokowana widząc, że w łóżku, w którym miała spać była inna kobieta. Heidnik powiedział jej, że wynajmuje ona u niego pokój. Pomimo złych przeczuć w stosunku do Heidnika oraz warunków mieszkalnych, jakie jej zaoferował, Betty wyszła za niego za mąż. Przez pierwszy tydzień Heidnik traktował ją dobrze i mówił o założeniu rodziny. Tydzień później wróciła z zakupów i przyłapała męża na uprawianiu seksu z trzema kobietami. Przerażona takim odkryciem, zażądała, aby zapłacił za jej bilet powrotny do domu. Odmówił jej, mówiąc, że to on jest tutaj szefem, a posiadanie wielu partnerek seksualnych jest dla niego normą. Od tamtego czasu Heidnik zawsze zapraszał do domu dodatkowe kobiety i często kazał Betty patrzyć jak uprawiał z nimi seks. Kiedy narzekała, bił ją i kazał jej gotować dla siebie i swoich towarzyszek. Z biegiem czasu stawał się coraz bardziej agresywny i ciągle ostrzegał Betty, że jeśli odejdzie, on ją znajdzie i zabije.

Pewnego dnia w 1986 roku miara goryczy dla Betty się przebrała. Po tym jak narzekała na kobiety, które przyprowadzał do domu, Heidnik ją pobił, zgwałcił waginalnie i analnie, a następnie znowu zagroził, że ją zabije. Ponieważ w Filadelfii znała tylko Heidnika oraz jego znajomych, po pomoc była zmuszona zwrócić się do innych członków społeczności filipińskiej. Przekonali ją, że powinna od niego odejść, więc cztery dni później udała, że wychodzi na zakupy, odeszła i nigdy nie wróciła. Dwa tygodnie później Heidnik został aresztowany i oskarżony o napaść, gwałt małżeński oraz zmuszenie do innej czynności seksualnej. Szczęśliwie dla niego, okres próby za jego poprzednie przestępstwa seksualne minął dzień przed kolejnym aresztowaniem. Jego szczęście trwało, kiedy zarzuty zostały oddalone, gdyż Betty nie pojawiła się na wstępnym przesłuchaniu. W 1987 roku Betty zaciągnęła Heidnika do sądu, próbując uzyskać od niego alimenty na jej syna, który został poczęty podczas jednego z ich zbliżeń (o czym Heidnik sam nie wiedział). Podczas rozprawy sędzia zaznajomił się z historią chorób Heidnika i nakazał mu przejście serii testów, aby określić jego sprawność psychiczną. Zanim owe testy przeprowadzono, dwie z dziewczyn, które trzymał w niewoli w swojej piwnicy już nie żyły.

Poczytalny / niepoczytalny

23 kwietnia 1987 roku, Heidnik pojawił się w sądzie po raz pierwszy od swojego aresztowania. Obok niego siedział jego doradca, Charles „Chuck” Peruto. Heidnik wybrał Peruto, doświadczonego, bystrego adwokata, na podstawie jego reputacji zdobytej przy prowadzeniu wielu sensacyjnych spraw. Dla asystenta prokuratora rejonowego Charlesa Gallaghera, wstępne przesłuchanie było czystą formalnością, ponieważ reprezentował stronę stanu przeciwko Heidnikowi. Heidnik był oskarżony o morderstwo, porwanie, gwałt, napaść, zmuszanie do odbycia innej czynności seksualnej, ograniczenie wolności, przetrzymywanie wbrew woli, etc.

Najtwardszymi dowodami przeciwko niemu były zeznania zniewolonych przez niego kobiet. Pierwszą z nich była Lisa, która minuta po minucie szczegółowo opisała jak Gary Heidnik skuł ją łańcuchem, bił oraz gwałcił. Kolejnym świadkiem była Josefina. Czystym i pewnym siebie głosem opowiadała swoją historię od czasu, kiedy wsiadła do samochodu Heidnika, aż do czasu, kiedy udało jej się uwolnić. Jej opisy były bardzo obrazowe, szczególnie, gdy mówiła o scenie śmierci Sandry Lindsay oraz Deborah Dudley, a także, kiedy przyznała, że to ona sama wepchnęła kabel pod napięciem do dołu wypełnionego wodą. Peruto oskarżył Josefinę o wszczynanie bójek oraz zabicie Dudley. Kiedy przepytywano Lisę, ona także oskarżyła Josefinę o bycie dobrowolną partnerką Heidnika w popełnianych przez niego zbrodniach, jednak kiedy do głosu doszła Jacquelyn, przyznała, że Josefina robiła to co Heidnik kazał tylko pod groźbą śmierci lub kary.

Rozprawa zakończyła się kiedy dr Paul Hoyer przedstawił dowody w postaci znalezionych u Heidnika części ciała oraz innych ludzkich szczątków. Wśród trwającej na sali ciszy, Hoyer wyczytywał punkt po punkcie tę makabryczną listę, brzmiącą jak lista zakupów – „dwa przedramienia, jedno ramię, dwa kolana oraz dwa fragmenty uda, wszystko wycięte piłą, tkanki, mięśnie oraz skóra nietknięte.” W sumie w lodówce Gary’ego Heidnika znaleziono ponad 10 kilogramów ludzkiego mięsa, które było dokładnie owinięte folią i zamagazynowane. Następnie przeczytano mu akt oskarżenia i odtąd czekał na swój proces.

Proces rozpoczął się 20 czerwca 1988 roku, przed pełną salą sądową. Od początku, kiedy Charles Gallagher opisywał sprawę od strony oskarżenia we wszystkich jej drastycznych szczegółach, Chuck Peruto wiedział jaką przyjmie linię obrony – zamierzał przyznać, że jego klient był winny, ale także, że jednocześnie był chory umysłowo. Argumenty przedstawione przez prokuratora były mocne już na przesłuchaniu przed procesem, a na samym procesie wydawały się jeszcze mocniejsze. Po mowach początkowych obu stron, które zajęły zaledwie kilka minut, Gallagher zaczął przesłuchiwać swoich świadków. Przez dwa dni ława przysięgłych wysłuchiwała zeznań porwanych kobiet, ich rodzin, oficerów policji oraz biegłych lekarzy. Kiedy sędzia zwolnił ostatniego świadka ze strony oskarżenia, Chuck Peruto poprosił o oddalenie zarzutu morderstwa pierwszego stopnia z powodu nie możności dowiedzenia zamiaru zabójstwa. Sędzia Lynne Abraham odpowiedziała „uchylam”, co Peruto miał słyszeć jeszcze niejednokrotnie w trakcie procesu.

Linia obrony obrana przez Peruto koncentrowała się na dwóch osobach – psychiatrze Heidnika, dr Clancym McKenzie oraz psychologu Jacku Apsche. Nieszczęśliwie dla Peruto i Heidnika, kiedy zawołano pierwszego ze świadków okazało się, że jego zeznania nie poszły tak jak sobie wyobrażali. McKenzie, który spędził w sumie sto godzin z Heidnikiem odmówił odpowiedzi na otwarte pytania, woląc wdawać się w intelektualne dyskusje na temat schizofrenii oraz podobnych problemów psychicznych, co czasami zupełnie dekoncentrowało ławę przysięgłych. W końcu Peruto udało się sprawić, żeby McKenzie podał swoją opinię na temat najważniejszego argumentu obrony – niepoczytalności. „Czy w czasie dokonywania przestępstw Gary Heidnik potrafił rozróżnić pomiędzy dobrem i złem?” McKenzie odpowiedział, że Heidnik nie potrafił tego rozróżnić.

Następnie Peruto poprosił sędziego o poinformowanie ławników o rozważeniu możliwości, że Josefina była właściwie wspólniczką Heidnika. Sędzia odpowiedziała, że jest gotowa tak postąpić, jeżeli Peruto rozumie, że dla ławników oznaczałoby to, że jeśli Heidnik był zdolny zdobyć pomoc wspólniczki, wówczas ewidentnie nie był niepoczytalny. Peruto wycofał się więc z tego wniosku. Następnego dnia obrońca Heidnika zaliczył kolejne niepowodzenie, kiedy to sędzia odmówiła dopuszczenia większości zeznań Jacka Apsche na temat historii choroby umysłowej Heidnika. Peruto był totalnie zaskoczony odrzuceniem tych zeznań, gdyż większość z jego linii obrony opierała się na zeznaniach Apsche i McKenzie. W końcu stało się tak, że McKenzie swoimi zeznaniami podkopał swoją wiarygodność jako psychiatra, a Apsche nie pozwolono przedstawić rezultatów tygodni drobiazgowych badań na temat medycznej historii Heidnika, których szczegóły Peruto uważał za kluczowe, aby udowodnić, że jego klient był niepoczytalny przez większość jego dorosłego życia. Peruto wtedy rozegrał swoją ostatnią kartę wzywając na świadka dr Kennetha Koola, innego psychiatrę. Kool był w stanie przedstawić część swojej fachowej opinii na temat poczytalności Heidnika, ale zrobił to w zamkniętej sesji, a sędzia stwierdziła, że jego zeznanie „myliło ławę przysięgłych” i powinno zostać skrócone. Zeznania dra Koola straciły na wiarygodności podczas zadawanych przez strony pytań, kiedy przyznał, że z Heidnikiem spędził jedynie 20 minut i „wyszedł sfrustrowany” kiedy Heidnik odmówił z nim rozmowy. Kiedy Gallagher zapytał, na czym opiera swoją analizę, przyznał, że oparł ją na poprzedniej historii choroby Heidnika. Jako ostateczny strzał w i tak już zepsutą obronę, Gallagher wezwał kolejnego świadka, którym był Robert Kirkpatrick, makler Heidnika z Merrill Lynch. Kirkpatrick podał dowody na to, że Gary Heidnik, którego znał był „bystrym inwestorem, który doskonale wiedział, co robi.” Przez kilka kolejnych dni Peruto i Gallagher wzywali dodatkowych świadków, aby udowodnić swoje argumenty i obalić te przedstawione przez stronę przeciwną. Kiedy zeznania świadków się zakończyły można było przejść do mów podsumowujących. Następny dzień spędzono na instruowaniu ławników o stronach prawnych różnych stopni morderstwa oraz innych niuansach dotyczących obowiązującego prawa, co miało pomóc im w wydaniu werdyktu.

W końcu 30 czerwca 1988 roku, po 16 godzinach debatowania, ława przysięgłych była gotowa. Kiedy przewodnicząca ławy stanęła, aby odczytać werdykt, Chuck Peruto był pewien, że jego klient zostanie uznany winnym mniejszego zarzutu morderstwa drugiego stopnia i uda mu się uniknąć kary śmierci. Jego nadzieje jednak szybko legły w gruzach, kiedy zaczęto czytać: „Za zabójstwo Deborah Dudley, winny w pierwszym stopniu. Za zabójstwo Sandry Lindsay, winny w pierwszym stopniu.” I tak dalej. Kiedy skończono odczytywać werdykt, Heidnik został uznany winnym osiemnastu zarzutów: dwóch zarzutów morderstwa pierwszego stopnia, pięciu gwałtów, sześciu porwań, czterech napaści oraz jednego dotyczącego zmuszania do innej czynności seksualnej.

Po ogłoszeniu werdyktu, sędzia wyznaczyła przerwę do 9 rano następnego dnia, kiedy to prokurator oraz adwokat obrony mogli bezpośrednio zwrócić się ze swoją mową do ławy przysięgłych, jeszcze przed ogłoszeniem wyroku. O 12:15 następnego dnia, ławnicy podjęli jednogłośną decyzję. Gary Heidnik powinien zostać skazany na śmierć za zabicie Deborah Dudley oraz Sandry Lindsay. Tak jak w czasie całego procesu, Heidnik nie okazał żadnej emocji, kiedy przeczytano wyrok.

Epilog

Przez śrubokręty Heidnika, Jacquelyn, Agnes i Lisa do dzisiaj zmagają się z różnym stopniem upośledzenia słuchu. Razem z Josefiną, złożyły cywilny wniosek o dostęp do funduszy z konta Heidnika w Merrill Lynch, aby podzielić się jego pieniędzmi w ramach rekompensaty. Inne strony takie jak IRS oraz Peace Corps także złożyły wniosek o dostęp do tych funduszy.

Przez 11 długich lat Gary Heidnik czekał w więzieniu na wykonanie wydanego na niego wyroku. W tym czasie kilkukrotnie próbował popełnić samobójstwo i nie próbował wnosić apelacji w swojej sprawie. W końcu, 6 lipca 1999 roku, o godzinie 22:29 Gary Michael Heidnik został uśmiercony za pomocą zastrzyku z trucizną. Po jego śmierci żaden z członków jego rodziny nie złożył wniosku o zabranie jego ciała.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *