Long1Pierwsze znalezione zwłoki

Był wieczór 13 maja 1984 roku, miasto Tampa na Florydzie. Dwóch wracających do domu chłopców zdecydowało się przejść na skróty przez pobliskie pole, kiedy nagle poczuli unoszący się w powietrzu dziwny zapach. Podeszli bliżej do znajdującej się nieopodal budowy, skąd wydobywał się ów smród. W trawie leżało coś, co na pierwszy rzut oka wyglądało na padlinę, jelenia lub krowę, jednak po chwili chłopcy zdali sobie sprawę, że były to pokiereszowane zwłoki nagiej kobiety. Co sił w nogach pobiegli po swoich rodziców.

Ciało kobiety leżało w tamtym miejscu około trzech dni. Było już całe oblepione czerwiami, szczególnie w okolicy twarzy, co utrudniło jego identyfikację. Kobietę znaleziono leżącą z twarzą odwróconą do ziemi, jej nadgarstki były związane z tyłu pleców, a dookoła jej szyi trzykrotnie owinięto zrobioną ze sznura pętlę. Wyglądało na to, że sznura użyto jako smyczy. Charakterystyczny dla Florydy bardzo ciepły klimat oraz liczne robactwo znacznie pogorszyły stan znalezionych zwłok. Na miejsce znalezienia zwłok przybyli kapitan policji Gary Terry oraz oficer policji Lee Baker. Uważnie przyjrzeli się znalezionym szczątkom i zauważyli na nich liczne zasinienia, co świadczyło o tym, że przed śmiercią ofiara została brutalnie pobita. Co dziwne, sznur, którym związano jej nadgarstki różnił się od tego znalezionego na jej szyi. Biały jedwabny materiał znaleziony pod twarzą ofiary został prawdopodobnie użyty jako knebel. Stawy biodrowe młodej kobiety zostały wyłamane, co sprawiło, że obie jej nogi mogły zostać ułożone pod kątem prostym w stosunku do jej ciała. Wydawało się bardzo prawdopodobne, że została zgwałcona, jednak w ustaleniu tego miała pomóc sekcja zwłok. Na miejscu znalezienia zwłok śledczy szybko odkryli ślady opon, które świadczyły o tym, że ktoś wjechał na pole, a później je opuścił. Wykonano gipsowe odlewy tych śladów i zauważono, że przednie i tylne opony miały standardowy bieżnik, jednak bieżnik lewej tylnej opony należał do rzadziej spotykanych. To mogło być pomocne przy ujęciu sprawcy. Następnie dokonano sekcji zwłok, która pomogła ustalić, że przyczyną śmierci było prawdopodobnie uduszenie. Potwierdzono także, że ofiara została zgwałcona. Ciężko było ustalić jej rasę lub wiek, jednak było prawdopodobne, że była Azjatką. Kapitan Terry skontaktował się z agentem FBI Michaelem Malone, który zgodził się przeprowadzić analizę zebranych na miejscu zbrodni dowodów. Na znalezionym przy ofierze szaliku Malone odkrył czerwone nylonowe włókno typu trilobal i wywnioskował, że prawdopodobnie pochodziło ono z rodzaju taniej wykładziny używanej w samochodach, być może z samochodu, którym przetransportowano ofiarę do miejsca pozostawienia jej zwłok. Przeszukano bazę osób zaginionych i znaleziono raport na temat młodej Azjatki, który zdawał się pasować do opisu ofiary. Ponieważ wtedy jeszcze badania DNA nie były standardem, aby potwierdzić jej tożsamość użyto jej odcisków palców. Ofiarą była Ngeun Thi Long, znana również jako Lana Long. Miała 20 lat i pracowała jako tancerka w barze Sly Fox Lounge w Tampa. Śledczy odkryli, że była narkomanką. Próbowała zebrać pieniądze na powrót do swojej rodziny w Kalifornii. Prawdopodobnie prosiła o pieniądze mężczyzn, którzy lubili na nią patrzeć i w ten sposób poznała swojego oprawcę. Po prostu spotkała nieodpowiednią osobę w nieodpowiednim czasie. W dodatku, ponieważ nie miała samochodu, często jeździła autostopem. Long była ostatnio widziana jak wychodziła z baru, w którym pracowała. Przez krótki czas o morderstwo podejrzewano jej chłopaka, jednak jego alibi się potwierdziło. W tym czasie Lana Long była tylko jedną z wielu pechowych dziewczyn zamordowanych w rejonie Tampa. Nikt za bardzo nie interesował się tą sprawą, jednak zupełnie się to zmieniło w ciągu zaledwie dwóch tygodni.

Powiązanie

27 marca 1984 roku, na północ od Hillsborough pewien pracownik budowlany natknął się na kolejne zwłoki kobiety. Policjanci z tamtejszego biura szeryfa przybyli na to miejsce i zauważyli, że wyglądało dosyć znajomo. Była to prawie naga kobieta, ubrana jedynie w zielony T-shirt, który został rozerwany z przodu, zostawiając jej ręce w rękawach na tyle, aby je związać. Leżała na plecach, ze związanymi z tyłu rękoma, a wokół jej szyi ktoś trzykrotnie owinął sznur. Tak jak przy ofierze znalezionej dwa tygodnie wcześniej, sznur na szyi oraz więzy na nadgarstkach były różne. Sznur, który założono kobiecie na podobieństwo smyczy był częściowo przecięty nożem, prawdopodobnie tym samym, którym pocięto jej szyję i policzki. Pośród jej poważniejszych ran znajdowało się szerokie rozcięcie długie na prawie 30 centymetrów w okolicy szyi, które przecięło duże naczynie krwionośne oraz spora rana za lewym uchem. Została pchnięta nożem, była duszona, a następnie została pobita na śmierć. Ktokolwiek to zrobił był bardzo brutalny. Ofiara nie miała na sobie prawie nic, chociaż na pobliskim drzewie znaleziono poplamioną krwią białą bluzę oraz białe rajstopy, które prawdopodobnie należały do niej. Znaleziono także inne ciekawe ślady na ciele ofiary. Obok jej lewej piersi znajdowały się czerwonawe włókna, a na jej brzuchu i pod jej prawą ręką odkryto kilka obcych włosów. Musiały zostać przeanalizowane razem z tym, co znaleziono pod jej paznokciami. Na miejscu zabezpieczono także inne dowody: ślady opon oraz odcisk nagiej stopy w błocie. Wykonano wszystkie niezbędne odlewy gipsowe, jeden z nich zawierał widoczną literę V wraz z innymi zatartymi literami, co mogło pomóc w znalezieniu nazwy opony o nietypowym bieżniku. Tym razem tożsamość ofiary odkryto znacznie szybciej: oszacowano, że nie żyła od około 12 godzin. Sekcja zwłok wykazała, że zadano jej pięć silnych uderzeń w czaszkę i że była duszona w czasie bądź tuż przed czasem zgonu. Ta ofiara również została zgwałcona. Jako oficjalną przyczynę śmierci podano asfiksję – stan niedoboru tlenowego w organizmie oraz liczne urazy głowy.
W prasie pojawił się artykuł zawierający rysopis niezidentyfikowanej dotąd ofiary. Miała 167 centymetrów wzrostu, ważyła 54 kilogramy i miała ciemnobrązowe włosy oraz oczy. Im szybciej dane im było ją zidentyfikować, tym lepiej byłoby dla śledztwa. Okazała się być prostytutką. Ofiara została rozpoznana przez inną dziewczynę pracującą na ulicy jako Michelle Denise Simms, 22-latka uzależniona od narkotyków. Była w mieście tylko dwa dni, ostatnio widziano ją rozmawiającą z dwoma białymi mężczyznami niedaleko Bulwaru Kennedy’ego. Prowadziła ryzykowny styl życia, co dawało jej łatwy zarobek, ale jednocześnie znacznie utrudniało rozwiązanie sprawy jej zabójstwa. Przypadkowe zabójstwa zawsze były najtrudniejsze. Agent specjalny Malone także tym razem przeanalizował dowody ze sprawy zabójstwa Simms i zauważył oczywiste podobieństwa. Ślady opon znalezione na obu miejscach zbrodni pasowały do siebie, więc odlewy gipsowe wysłano do eksperta z Ohio. On określił odcisk prawej tylnej opony jako markę Goodyear Viva, a lewej tylnej jako Vogue Tyre, drogi rodzaj opon używany w samochodach typu cadillac. Tego rodzaju indywidualizacja dowodów zdecydowanie mogła pomóc kiedy już policja znajdzie podejrzanego. Również dowody w postaci włókien znalezionych przy ofiarach z obu spraw pasowały do siebie. Czerwone włókno trilobal znalezione przy obu ciałach wskazywało na to, że obie kobiety zabił jeden człowiek. W sprawie Michelle Simms Malone znalazł także inny rodzaj czerwonego włókna, który wskazywał na to, że poszukiwany pojazd prawdopodobnie zawierał dwa różne rodzaje wykładzin. Pojawiła się jeszcze jedna ważna wskazówka: na ubraniach Simms znaleziono próbkę nasienia, która wskazywała, że morderca prawdopodobnie miał grupę krwi AB. Włosy znalezione przy Simms miały 20 centymetrów długości, były czaszkowymi włosami należącymi do osoby rasy kaukaskiej. Nie należały do ofiary. Ponieważ FBI już brało udział w sprawie pomagając przy analizie znalezionych włókien, niewiele brakowało, aby Jednostka Analiz Behawioralnych zainteresowała się możliwością zajęcia się sprawą seryjnego mordercy zanim ta nabrała rozpędu. Nikt wtedy nie miał pojęcia, że ten sam morderca jest już poszukiwany jako seryjny gwałciciel.

Pomoc FBI

Biuro szeryfa w Hillsborough wysłało raport na temat obu miejsc zbrodni do FBI, aby tamtejsi agenci stworzyli profil cech osobowościowych mordercy. Agenci przeanalizowali najistotniejsze fakty dotyczące obu spraw:

  • ofiary jeździły autostopem
  • znaleziono je nagie lub niemal nagie
  • zostały związane w podobny sposób, z czego jedna została ułożona w konkretnej pozycji
  • zabrano je z Tampa samochodem
  • wysiadły niedaleko międzystanowych autostrad w wiejskich rejonach
  • w obu sprawach na miejscu znalezienia zwłok zabezpieczono ślady opon
  • ofiary znaleziono w sporej odległości od miejsc, gdzie je ostatnio widziano
  • włókna z wykładziny samochodowej znalezione zarówno przy jednej jak i drugiej ofierze potwierdziły związek obu spraw

Wiadome było, że morderca był mobilny i prawdopodobnie posiadał lub pożyczył jakiś pojazd. Założone na wzór smyczy sznury znalezione na szyjach ofiar oraz brutalne ślady pobicia, które znacznie przekraczały ilość siły potrzebną do ich zabicia wskazywały na to, że morderca miał jakąś dewiację. Wydawało się bardziej prawdopodobne, że zabójca wybierał ofiary w sposób przypadkowy, niż że znał je wcześniej.

Wywnioskowano, że zabójcą był biały mężczyzna, w wieku około 25 lat, towarzyski, ekstrawertyczny i skłonny do manipulacji. Generalnie wydawał się być dość zorganizowany. W społeczeństwie funkcjonował normalnie, chociaż był kłótliwy, egoistyczny i okazywał niewiele lub zero emocji, co wskazywało na psychopatę. Był narcyzem i uwielbiał być w centrum uwagi. Miał także być impulsywny, jednak nie na tyle, aby ryzykować swoim aresztowaniem. Było prawdopodobne, że łatwo przychodziło mu kłamanie i sam siebie uważał za typ macho. Aby wydawać się bardziej męski mógł mieć tatuaże oraz nosić broń. Jego wykształcenie było najwyżej na poziomie liceum. Jeżeli nawet był w koledżu, było prawdopodobne, że miał problemy z dostosowaniem się do dyscypliny i przez to został z niego wyrzucony. Był inteligentny, ale miał problemy z podporządkowaniem się jakiejkolwiek władzy. W szkole mógł być wagarowiczem i mieć destrukcyjną osobowość. Aby podtrzymywać wizerunek twardziela prawdopodobnie podejmował się typowo męskich zajęć lub wykonywał pracę, w której przydawały się jego zdolności manipulacyjne. Prawdopodobnie miał trudności w utrzymaniu pracy i miał wiele krótkoterminowych zatrudnień. We wczesnej młodości prawdopodobnie miał problemy z prawem i bardzo trudno było go kontrolować, a na wszystkie próby narzucenia dyscypliny reagował buntem. Mógł kiedyś moczyć się do łóżka, dokonywać podpaleń lub znęcać się nad zwierzętami. Jeśli służył w wojsku dołączył do męskiej jednostki typu marines. Nawet tam jego problemy z władzą mogłyby pchać go w różne konfrontacje. Jeśli chodzi o związki, tak jak jest to częste w przypadku zorganizowanych zabójców, prawdopodobnie miał w swoim życiu kobietę. Regularnie umawiał się na randki, jednak bez długoterminowych zobowiązań. Chętnie opowiadał o swoich seksualnych podbojach i prawdopodobnie umawiał się z młodszymi kobietami. Jeśli był żonaty, mógł być niewierny, a jego ulubiony typ kobiety był uległy i łatwy do kontrolowania. Jego wybranym samochodem mogło być coś z klasą, w stylu samochodu sportowego. Było także prawdopodobne, że był już karany, albo miał problemy z prawem. Przed dokonaniem morderstw mógł mieć na swoim koncie lokalne przestępstwa typu podglądanie lub włamania. Jednak, jeśli kiedykolwiek był w więzieniu był przykładnym, a zarazem chętnie manipulującym innymi więźniem.

W swoich zbrodniach był sadystą: prawdopodobnie używał pewnego schematu, aby wabić kobiety do swojego samochodu, a potem przechodził do psychicznych i fizycznych tortur, utrzymując ofiary żywe przez jakiś okres czasu. Zostawiał niewiele materiału dowodowego. Było bardzo prawdopodobne, że znowu zabije. Mógł być znawcą policji. Po popełnieniu zbrodni, mógł wracać na jej miejsce i uczestniczyć w śledztwie, aby zmylić śledczych i ponownie rozkoszować się popełnionymi przez siebie zbrodniami. Po zbrodni kontynuował normalny styl życia. W rocznice zabójstw, aby ponownie przeżyć przyjemność, mógł kontaktować się z rodzinami ofiar, policją lub mediami, aby napawać się tym, co zrobił. W dodatku do cech osobowościowych i prawdopodobnego pochodzenia mordercy, profilerzy podali także swoją rekomendację, co do przeprowadzania przesłuchań podejrzanych osób, kiedy już takie znajdą. Sugerowali, że ktokolwiek będzie przesłuchiwał domniemanego mordercę powinien dobrze znać wszystkie fakty dotyczące sprawy i zadawać pytania z pewnością siebie. Powinien być ubrany formalnie i wyglądać na przedstawiciela władzy, być bardzo skupiony i odporny na wszystkie próby zmanipulowania. Może stopniowo ujawniać fakty dotyczące zbrodni, aby dać mordercy wrażenie, że wszystkie informacje na jego temat są już znane.

Taki profil został udostępniony policji, jednak okazało się, że morderca zdążył uderzyć ponownie. Tym razem w sprawie była pewna różnica.

Seryjny morderca na wolności

8 czerwca 1984 roku 22-letnia Elizabeth Loudenback, nieśmiała dziewczyna pracująca przy linii montażowej, wyszła na spacer do parku niedaleko miejsca swojego zamieszkania, ale z niego nie wróciła. Jej matka zgłosiła zaginięcie. Ponad dwa tygodnie minęły zanim jej ciało w stanie dość mocnego rozkładu zostało odnalezione w jednym z gajów pomarańczowych. Jej zwłoki były już prawie w stanie ciekłym. W odróżnieniu od dwóch poprzednich ofiar, dziewczyna nadal miała na sobie ubrania, ale jej kość gnykowa była złamana, co wskazywało na śmierć w wyniku uduszenia. Ponieważ przy zwłokach nie znaleziono żadnego sznura, a w okolicy nie było autostrady, nie została powiązana z seryjnym mordercą. Nie była także prostytutką, narkomanką, autostopowiczką, ani tancerką. Dopiero później, gdy sprawdzono jej ubrania, znaleziono takie same dwa rodzaje czerwonych włókien, jakie znaleziono w dwóch poprzednich sprawach. Wtedy była uważana za ofiarę przypadkowego mordercy, prawdopodobnie naśladowcy. Dopiero później okazało się, że nią nie była.

Dopiero po upływie kilku miesięcy pojawiło się więcej ciał ofiar, które powiązano z grasującym seryjnym mordercą.

Czwarte z kolei ciało 7 października 1984 roku znalazł na swojej farmie, leżącej na północ od parku stanowego w Hillsborough pewien mężczyzna. Znaleziona kobieta nie żyła od prawie tygodnia. Jej zwłoki zostały wepchnięte pod ogrodzenie z drutu kolczastego i położone twarzą skierowaną do ziemi. Jej głowa była jedną wielką plątaniną czerwi. Jej ubrania rozrzucono – majtki znajdowały się na ogrodzeniu, biustonosz na bramie. Dziewczyna została zgwałcona i podduszona, a następnie zabita strzałem w tył głowy, czyli w inny sposób niż poprzednie ofiary. Dzięki odciskom palców zidentyfikowano ją jako Chanel Devon Williams, 18-letnią murzynkę, która dopiero co wyszła z więzienia, gdzie odbywała wyrok za prostytucję. Laboratorium FBI na jej ubraniu zabezpieczyło oba rodzaje spotkanych w poprzednich sprawach czerwonych włókien. Poza tym na jej swetrze znaleziono brązowe włosy łonowe należące do osoby rasy kaukaskiej oraz plamy nasienia z grupą krwi A oraz rzadkim antygenem H. Ślady nasienia znalezione w tej sprawie nie pokrywały się z tym znalezionymi przy Simms, ale obie kobiety były prostytutkami, więc podobieństwa tych dwóch spraw były bardziej istotne niż ich różnice.

14 października 1984 roku w północno-wschodniej części hrabstwa Hillsborough znaleziono piątą ofiarę mordercy. Jej nadgarstki były związane czerwoną bandaną, a jej nogi i szyję związano długimi, grubymi sznurówkami. Była bita po głowie i została zgwałcona. Jej żółta bluza została podciągnięta pod samą szyję, ukazując posiniaczony i zakrwawiony tors ze śladami ciągnięcia. Ubrana była tylko w bluzę, chociaż resztę jej ubrania rozrzucono w pobliżu. Przyczyną śmierci było uduszenie. Ponieważ była znaną prostytutką i narkomanką, ekipa śledczych nie miała problemu z odnalezieniem jej tożsamości, jednak oficjalnie zidentyfikowano ją po odciskach palców jako Karen Beth Dinsfriend, 28 lat. Przy jej zwłokach także znaleziono oba typy czerwonych włókien, co pozwoliło na połączenie tej sprawy z innymi. Znaleziono przy niej także brązowe włosy łonowe należące do osoby rasy kaukaskiej oraz nasienie z grupą krwi A i antygenem H.

Kolejne ciało znaleziono dwa tygodnie później, w Halloween. Znalazł je 71-letni mężczyzna oczyszczający przydrożny rów niedaleko drogi numer 301 na północnym krańcu hrabstwa Hillsborough. Tamta ofiara była zmumifikowana, posiadała włosy, więc trudno było określić kiedy ją zabito i pozostawiono w tamtym miejscu. Nie wykreślono tej sprawy ze śledztwa, ale nie znaleziono też zbyt wiele istotnych dowodów, które pomogłyby ją rozwiązać. Próbowano zidentyfikować kobietę, jednak jej tożsamość wyszła na jaw dopiero, gdy złapano mordercę. Była to 22-letnia prostytutka Kimberly Kyle Hoops, znana jako Sugar. Została uduszona czarnym naszyjnikiem, który nosiła na szyi.

Następne zwłoki kobiety znaleziono 6 listopada 1984 roku w hrabstwie Pasco graniczącym z Hillsborough. Ciało znalazła kobieta, która udała się na przejażdżkę konno po swoim ranczo. Zwłoki tej ofiary zostały poćwiartowane i rozrzucone po polu. Ustalono, że szczątki leżały tam przez około dwa tygodnie. Pomimo, że kości dziewczyny zostały już ponadgryzane przez zwierzęta, wiadomo było, że musiała ona umrzeć bardzo okrutną śmiercią. Na jej szyi znaleziono podwójnie owiązany wokół niej, długi na 23 centymetry kabel, a jej nadgarstki związano grubą sznurówką. Nie było żadnych pocisków, ani ran postrzałowych, więc jako przyczynę śmierci podano uduszenie. Pomimo tego, że ciało zostało rozczłonkowane, w tej sprawie było wiele podobieństw do poprzednich zbrodni. Ofiara była kobietą rasy kaukaskiej, w wieku około 20 lat, miała około 152 centymetry wzrostu. Zidentyfikowano ją później, po zatrzymaniu sprawcy, jako 18-letnią Viriginię Lee Johnson, prostytutkę z Tampa.

12 listopada 1984 roku pracownik malujący znaki w Tampa natknął się na kolejne zwłoki kobiety. Policja w Tampa poprosiła biuro szeryfa w Hillsborough o przyjrzenie się miejscu zbrodni. Ofiara miała na szyi podobną do smyczy pętlę oraz odparzenia od sznura na ciele. Jej twarz była bardzo posiniaczona, jej nogi siłą rozchylono robiąc z jej waginy szokującą wystawę. Jej ubrania rozrzucono w pobliżu, a na koszuli miała jakieś fekalia. Ustalono, że nie żyła od dwóch lub trzech dni, a przyczyną śmierci było znowu uduszenie. W jej jeansach znaleziono prawo jazdy wydane na Kim Marie Swann. Miała 21 lat i tak jak jedna z poprzednich ofiar pracowała jako tancerka w Sly Fox Lounge w Tampa. Także jak w przypadku poprzednich ofiar powiązanych z tym konkretnym mordercą na jej spodniach znaleziono drobne włókna czerwonej wykładziny i brązowe włosy. Policja była pod silną presją rozwiązania sprawy. Znaleźli tak wiele ciał w bardzo krótkim okresie czasu, jednak nie mieli żadnych konkretnych tropów. Bardzo zależało im na znalezieniu podejrzanego.

Ocalona

Śledczy sprawnie przesłuchiwali ludzi i obserwowali  podejrzane tereny wzdłuż Tampa Strip. Korzystali z zebranego materiału dowodowego i profilu mordercy stworzonego przez FBI, aby zawęzić poszukiwania, jednak bez skutku. Tożsamość mordercy ciągle pozostawała nieznana. Wtedy to porwano 17-letnią Lisę McVey. Dziewczyna później napisała książkę o tym, co jej się przytrafiło. Zdołała wydostać się z rąk seryjnego mordercy i opowiedzieć wszystko, czego się o nim dowiedziała.

3 listopada 1984 roku Lisa wracała wieczorem z pracy, kiedy to została zrzucona z roweru i związana przez kogoś, kto wyskoczył z krzaków przy drodze. Mężczyzna ten miał pistolet i powiedział, że ma także nóż. Szybko zawiązał jej oczy i wepchnął do swojego samochodu. Była pewna, że chciał ją zabić. Błagała go, żeby jej nie krzywdził i powiedziała, że zrobi wszystko, czego on zechce. Rozkazał jej zdjąć ubrania w jego samochodzie i zrobić mu loda. Przez jakiś czas jeździł w kółko samochodem z dziewczyną w środku, aby w końcu zabrać ją do swojego mieszkania, gdzie stała się jego zakładniczką. Cała jej gehenna trwała 26 godzin, kiedy to na przemian ją gwałcił, pieścił, zmuszał do seksu oralnego i brania z nim prysznica. Ciągle powtarzał, że nie chce jej skrzywdzić. Jednak pomimo tak dramatycznych doświadczeń Lisie udało się trzeźwo myśleć. Próbowała zapamiętać jak najwięcej szczegółów, aby móc odnaleźć tego mężczyznę, gdyby jakimś cudem udało jej się uwolnić. Pewnego razu jej porywacz zatrzymał się przy bankomacie, skąd wybierał gotówkę, więc zerknęła spod opaski zakrywającej oczy na tablicę rozdzielczą i próbowała zapamiętać jak najwięcej detali dotyczących wnętrza samochodu. Tak samo zrobiła, gdy przybyli do budynku z białego stiuku i wchodzili po czerwonych schodach. Mimo, że mężczyzna kazał jej zamykać oczy kiedy ją gwałcił, udało jej się przyjrzeć otoczeniu. Niepostrzeżenie obok łóżka upuściła swoją spinkę do włosów, aby kiedyś móc ewentualnie udowodnić, że tam była. Kiedyś po swoistym maratonie gwałtu jej napastnik się zdrzemnął, a gdy się obudził powiedział, że od teraz jej ufa. Wyczuła, że kiedy rozmawiali był spokojniejszy i mniej brutalny w stosunku do niej. Przestał nazywać ją dziwką i mówił do niej „dziecinko.” Powiedział nawet, że chciałby ją przy sobie zatrzymać. Nie miała pojęcia co zamierza z nią zrobić, ale miała swoje sposoby, aby powstrzymywać go od wpadania w złość. Po jakimś czasie wydawało się, że stracił nią zainteresowanie. Zabrał ją do swojego samochodu i wiedziała, że teraz się dowie czy przeżyje czy też umrze. Ku jej zaskoczeniu porywacz zatrzymał samochód i kazał jej wysiąść. Wypuścił ją mówiąc, żeby uważała na siebie. Lisa nie traciła czasu i szybko wróciła do domu. Obudziła swojego ojca i opowiedziała mu co się stało, a on zadzwonił na policję. Śledczy pracujący przy sprawie seryjnego mordercy jeszcze nie wiedzieli, że zeznania dziewczyny będą oznaczać wielki przełom w tej sprawie.

Lisa opisała swojego porywacza jako białego mężczyznę po trzydziestce. Miał niski głos, brązowe włosy długości około 2,5 centymetra. Miał cienkie brwi i krótki wąsik, duży nos, małe uszy i zadbane uzębienie. Był niski, ale miał trochę nadwagi i wydawał się nieco kobiecy. Opisała broń, którą jej groził, a następnie jego samochód: ciemnoczerwony lub kasztanowy dwudrzwiowy Dodge Magnum z czerwoną kierownicą i deską rozdzielczą, białymi fotelami oraz tapicerką. Nie pamiętała jednak czy w samochodzie znajdowały się czerwone dywaniki. Przypomniała sobie także szczegóły dotyczące mieszkania, w którym była gwałcona i przetrzymywana. Próbowała naprowadzić policjantów na jego lokację, a także do bankomatu, gdzie się zatrzymali, aby wypłacić pieniądze, jednak opaska, którą miała na oczach bardzo ograniczała jej widoczność.

Na podstawie przeczucia biuro szeryfa w Hillsborough przysłało dowody ze sprawy Lisy McVey do laboratorium FBI, aby sprawdzić czy nie ma jakiegoś powiązania ze sprawą grasującego mordercy. W międzyczasie uformowano oddział specjalny składający się z pracowników biura szeryfa w Hillsborough, hrabstwa Pasco, policji w Tampa, w celu połączenia szyków i dokładnego zbadania wszystkich miejsc powiązanych z serią morderstw. Porucznik Gary Terry został mianowany dowódcą grupy. Pierwsze spotkanie miało miejsce 14 listopada 1984 roku. Wszyscy współpracujący ze sobą specjaliści z wydziału zabójstw i przestępstw na tle seksualnym dowiedzieli się wówczas, że FBI przeanalizowało dowody ze sprawy Lisy McVey i znalazło takie same czerwone włókna, jakie znaleziono przy wszystkich ofiarach seryjnego mordercy. Mieli teraz sporo informacji na temat mordercy, włączając w to opis jego osoby, jego samochodu, mieszkania oraz przesłanki, co do banku, w którym trzymał pieniądze. Opis zgadzał się ze stworzonym wcześniej profilem w kilku istotnych punktach. Co ważniejsze, miejsce, w którym Lisa została wypuszczona przez porywacza dało im wskazówkę na temat tego, gdzie mogą szukać czerwonego samochodu.

Jednak kiedy Lisa opowiadała swoją historię morderca pracował już nad kolejną ofiarą, kobietą, która z własnej woli wsiadła do jego samochodu. Zaczęła się z nim szarpać, więc ją udusił i jeździł z jej zwłokami na przednim siedzeniu. Zatrzymał się nawet na stacji benzynowej, ale nikt tego nie zauważył. Potem zabrał ją na tereny wiejskie i tam zostawił.

Zatrzymanie

15 listopada oficerowie śledczy Wolf i Helis byli na patrolu w Tampa, kiedy zobaczyli czerwonego Dodge’a Magnum stojącego w wolno posuwającym się korku ulicznym. Ściągnęli samochód na pobocze i sprawdzili prawo jazdy kierowcy. Nazywał się Robert Joe Long, lepiej znany jako Bobby Joe, a jego adres pasował do okolicy, którą policja przeczesywała w poszukiwaniu mieszkania mordercy. Wnętrze samochodu również pasowało do opisu podanego przez Lisę McVey. Podeszli do niego i powiedzieli, że szukają podejrzanego o włamanie, więc pozwolił im się sfotografować. Widocznie mu ulżyło, gdy go wypuścili. Dzięki nowo zdobytym informacjom, oddział specjalny powołany do tej sprawy sprawdził transakcje bankowe Longa i dowiedział się, że ten dokonywał wypłaty pieniędzy dokładnie w czasie opisanym przez Lisę McVey. To było bardzo ważne. Wówczas zbadali przeszłość kryminalną Longa i dowiedzieli się, że akurat był na zwolnieniu warunkowym po wyroku za brutalny atak w Hillsborough wcześniej w 1984 roku. Profil stworzony przez FBI wskazywał, że morderca, którego szukają mógł być już karany. Poddano go obserwacji i założono podsłuch w jego telefonie. Następnie załatwiono nakaz przeszukania jego samochodu oraz nakaz aresztowania na podstawie zarzutów porwania i gwałtu. Przygotowując się do zatrzymania stworzono cztery grupy operacyjne: dokonującą aresztowania, mającą zabezpieczyć transport zatrzymanego, przeszukującą samochód i mieszkanie oraz grupę, która miała przepytać sąsiadów Longa. Long został zatrzymany, gdy wychodził z kina i przewieziony do aresztu. Wtedy do akcji wkroczyły pozostałe grupy operacyjne.

Kiedy już mieli jego samochód zebrali próbkę włókien z prawego dywanika podłogowego i wysłali do laboratorium FBI dla porównania. Agent specjalny Malone potwierdził, że próbki do siebie pasowały. Rozłożyli wnętrze samochodu na części pierwsze, aby znaleźć włókna z ubrań ofiar lub sznura, odciski palców ofiar, krew lub jakiekolwiek inne potencjalne dowody. W mieszkaniu Longa, które wyglądało dokładnie tak jak opisała je Lisa śledczy znaleźli jej spinkę do włosów. Znaleźli także mnóstwo zdjęć nagich kobiet, włączając w to fotografie, które Long zrobił sobie samemu w czasie, gdy gwałcił niektóre z ofiar. Znaleziono także fragmenty damskiej odzieży.

Long podpisał zgodę na przesłuchanie i został przesłuchany przez śledczych Latimera i Price’a. Podczas wywiadu dowiedzieli się, że Long był bezrobotnym technikiem rentgenowskim, mieszkającym w Tampa na Florydzie. Od 5 lat był rozwiedziony, a z byłą żoną miał dwoje dzieci. Jego była rodzina mieszkała z matką żony w Hollywood. Szybko przyznał się do porwania Lisy McVey i odbycia z nią wielokrotnie stosunków seksualnych. Jednak dodał, że w pewnym momencie McVey powiedziała, że nie chce od niego odejść. Twierdził, że rozładował broń, a pociski wrzucił do śmieci, żeby go nie kusiło, aby ją skrzywdzić. Na temat opaski zasłaniającej oczy Lisy, Long powiedział, że wymyślił to sam dwa dni przed porwaniem, tak na wszelki wypadek. Long powiedział, że nie brał narkotyków, rzadko pił alkohol i nie cierpiał na zaniki pamięci. Przesłuchujący go policjanci podnieśli wtedy kwestię zebranego materiału dowodowego. Pokazali mu zdjęcia pięciu znanych ofiar mordercy i zapytali czy je znał. Long zaprzeczył. Poprosił o możliwość skorzystania z toalety. Kiedy wrócił znowu zaczęli mówić o zebranych dowodach, a szczególnie lewej tylnej oponie typu Vogue, której odlew gipsowy mieli. Long wydawał się wszystko rozumieć. Odpowiedział, iż uważa, że chyba będzie mu potrzebny adwokat. Zamiast zakończyć wtedy przesłuchanie jak nakazuje prawo, sierżant Latimer nalegał, aby Long był szczery, ponieważ mają na niego poważne dowody. Long uśmiechnął się i powiedział: „Cóż, wydaje się, że mnie macie… Tak, zabiłem je… Wszystkie, które pokazaliście. Wykończyłem je wszystkie.” Poproszono go o opisanie każdej sprawy i zrobił to ze szczegółami. Zdawał sobie sprawę, że się wystawia nie zabijając Lisy McVey, tak jak to zrobił z innymi: „Wiedziałem, kiedy ją wypuszczałem, że to będzie tylko kwestia czasu. Nawet nie powiedziałem jej, że ma nie mówić o niczym policji… Nie zależało mi już i chciałem przestać. W środku byłem chory.”

Być może zostanie seryjnym mordercą było jego przeznaczeniem. Był dalekim kuzynem nikogo innego jak niesławnego Henry’ego Lee Lucasa, który przyznał się do popełnienia setek morderstw. Long przeżył także w życiu wiele uderzeń w głowę: upadek z huśtawki, upadek z roweru, upadek z konia, wypadek motocyklowy. W dodatku posiadał dodatkowy chromosom X, który powodował produkcję nienaturalnych ilości estrogenu podczas jego dojrzewania. Ponadto spał w łóżku matki aż do 13 roku życia, a kiedy w końcu się ożenił, jego żona kompletnie go zdominowała. Cierpiał z powodu okropnych bólów głowy i miał obsesję na punkcie seksu, a także posiadał umiejętność ciągłego jego uprawiania.

Tamtego dnia Long opisał jak zaprosił Lanę Long do swojego samochodu, ponieważ potrzebowała podwózki. Jeśli chodziło o Michelle Simms uderzył ją w głowę kiedy nie mógł jej udusić, bo nie chciał, żeby cierpiała jak będzie ją dźgał nożem. Następnie opisał zabicie Elizabeth Loudenback, którą jak twierdził zamierzał wypuścić zanim nie zrobiła go w konia. Udusił ją sznurem i zabrał jej torebkę, użył jej karty bankomatowej, a potem ją wyrzucił. Opisał także zabójstwo Chanel Williams i twierdził, że broń, z której ją zabił była tą samą, której użył przy porwaniu Lisy McVey oraz tą samą, której użył kiedy został skazany za napad z bronią w ręku. Opisał zamordowanie Karen Dinsfriend, kiedy to zaczął ją dusić w sadzie pomarańczowym, ale usłyszał szczekające psy, więc włożył ją do bagażnika i zabrał do innego sadu, gdzie dokończył swoją robotę. Powiedział o zabiciu Sugar (później zidentyfikowanej jako Kimberly Hoops), którą zostawił w rowie. Long opisał także zamordowanie dziewczyny, której szczątki znaleziono rozrzucone w polu. Nie znał jej imienia, ale znał Kim Swann, którą zabrał do samochodu kiedy zobaczył, że prowadziła po alkoholu. Powiedział, że uderzył ją kilka razy w głowę, aby ją osłabić. Kiedy policjanci zapytali go czy wie coś o zniknięciu 21-letniej Vicky Elliot, która zaginęła we wrześniu wracając do domu po nocnej zmianie w Ramada Inn, przyznał się do zabicia również jej. Zgodziła się, aby ją podwiózł, a kiedy próbował ją związać zaczęła się z nim szarpać i groziła mu parą nożyczek. To go rozgniewało, więc ją udusił. Narysował mapę, aby doprowadzić śledczych do jej ciała.

Jego zeznanie w formie transkrypcji liczyło 45 stron. Poza morderstwami Long rozwiązał także kilka niewyjaśnionych dotąd spraw gwałtów, które zdarzyły się w okolicy przez kilka ostatnich lat.

 Gwałciciel z ogłoszenia

Long rozwinął udany modus operandi: w latach 1980-83 przeszukiwał gazety poszukując ogłoszeń o przedmiotach na sprzedaż. Jego były współlokator, Ted Gensel, opowiedział policji jak Long wykonywał mnóstwo telefonów do ludzi, którzy dawali takie ogłoszenia. W szczególności szukał mebli do sypialni (co jak później wyjaśnił Long było spowodowane tym, że mówił ofiarom, że przecież musi je wypróbować przed zakupem). Często włamywał się także do domów z tabliczką „na sprzedaż.” Kilka razy zgwałcił 12 czy 13 letnie dziewczynki. Kiedy znalazł ogłoszenie, które mu się spodobało dzwonił i umawiał się na oglądnięcie przedmiotu w czasie dnia, kiedy mężów nie było w domu. Kiedy coś mu się nie spodobało mógł zawsze odmówić kupna i odejść. Najczęściej drzwi otwierała sama kobieta. Wpuszczała go do środka, ponieważ jego wygląd nie budził żadnych podejrzeń. Po prostu nie wyglądał na gwałciciela. Takie sztuczki praktykował w wielu okolicach w hrabstwach otaczających Ocala, Miami i Fort Lauderdale. Kiedy kobieta otwierała drzwi i okazywało się, że jest sama, Long wyciągał nóż. Następnie związywał ofiary i je gwałcił, często okradał też dom zanim wyszedł. W jednym z listów Long napisał, że kilka z kobiet poddało mu się i nawet pytały czy nie przeszkadza mu, że im się to podobało. Powiedział, że kiedy je gwałcił kazał im do siebie mówić. Większość nie protestowała, a te, które odmówiły otrzymały cios w brzuch, który miał im pokazać, że to on tu rządzi. Powiedział: „Daj dziwce wybór czy chce być zerżnięta czy zraniona, a zobaczysz, co wybierze.” Jego zdaniem robił im przysługę, ponieważ miały ubogie życie seksualne ze swoimi mężami. Twierdził, że gdyby nie zaczął zabijać mógłby dalej uprawiać ten proceder w nieskończoność. Dla niego wydawało się to bezpieczne. Spodobało mu się, że zobaczył siebie opisanego w gazetach jako „Gwałciciel z ogłoszenia.” Nawet, jeśli policja była na jego tropie, nadal nikt nie potrafił go złapać.

Pomimo, że policja datowała pierwsze gwałty na rok 1980, Long twierdził, że zaczął używać tej metody w 1975 lub 1976. Przyznał, że robił to głównie dla podniecenia. Szczególnie lubił czynnik zastraszenia swoim ostrym nożem. FBI określiło go jako gwałciciela, który lubił dominować, a swoje przestępstwa popełniał, aby samemu sobie potwierdzić swoją męskość.  Najważniejszą rzeczą dla tego typu sprawców jest, aby inni uznawali ich za stuprocentowych mężczyzn. Będzie zdzierał ubrania, terroryzował i nie okazywał zrozumienia dla cierpienia ofiary. Jednak jego metoda nie była tak bezpieczna jak Long uważał. Kilkukrotnie nieomal został przyłapany, kiedy uciekał z miejsca zdarzenia. Byli także świadkowie jego przestępstw. W 1981 roku był już skazany za gwałt, ale w apelacji znalazł świadków, którzy potwierdzili, że domniemana ofiara dała mu zgodę na seks. Long został wypuszczony i kontynuował  swoją przestępczą działalność. Zgwałcił przynajmniej 50 kobiet, a niektóre dane wahają się nawet do 150. Jego gwałty następowały zaraz po pełni księżyca.

Zbieranie dowodów

Śledczy skorzystali z mapy, którą Long dla nich sporządził i odkryli zwłoki dziewiątej ofiary, Vicky Elliot. Szczątki jej szkieletu znaleziono ze złamaną kością gnykową, a w miejscu, które kiedyś było jej pochwą znaleziono nożyczki. Zidentyfikowano ją na podstawie uzębienia. Znaleziono również malutkie czerwone włókna, które z pewnością powiązały ją z Longiem. Do opisu nieznanej ofiary pasował raport z biura osób zaginionych dotyczący Virginii Johnson. Znaleziony przy zwłokach wisiorek w kształcie serca pasował do niej i zidentyfikowano ją także po uzębieniu. W mieszkaniu Longa znaleziono nóż, którego prawdopodobnie użyto przy zabójstwie Michelle Simms i skatalogowano go jako dowód. Po przesłuchaniu przez ławę przysięgłych, Bobby Joe Long został oskarżony o osiem zabójstw i naruszenie nietykalności cielesnej na tle seksualnym oraz dziewięć zarzutów porwania oraz zabójstwo Wirginii Johnson, której sprawa miała być rozstrzygnięta w innym sądzie. Oskarżono go także o naruszenie zasad zwolnienia warunkowego oraz napad z bronią w ręku. Z powodu zarzutów morderstwa odmówiono mu kaucji.

Wtedy znaleziono inne ciała. 19 listopada 1984 roku w rzece Hillsborough wypłynęły zwłoki kobiety. Została uduszona. Chociaż nigdy jej nie zidentyfikowano, pasowała do profilu Longa. 22 listopada tego samego roku znaleziono szkielet innej kobiety. Zidentyfikowano ją jako Artis Wick, a jej szczątki leżały w tamtym miejscu od 6 do 8 miesięcy. Jej ręce były związane, a jej śmierć FBI i biuro szeryfa w Hillsborough przypisało Longowi, chociaż on sam nigdy nie przyznał się do tego, ani nie był o to oskarżony. Policja wierzyła, że skoro to ją znaleźli ostatnią, to być może umarła pierwsza.

Long został formalnie oskarżony o gwałt i obrabowanie kobiety z Palm Harbor i podejrzany w wielu innych sprawach o gwałt. Zabójstwo na tle seksualnym jest wtedy, gdy łączy w sobie zabójczą przemoc oraz element seksualny. Przemoc zazwyczaj kończy się śmiercią ofiary i często jest poprzedzona innymi czynnościami seksualnymi. Często bodźcem do takiego zachowania sprawcy jest bardzo szczegółowa fantazja seksualna. Czasami tacy mordercy konsumują części ciał ofiar, gryzą je lub tną, a wszystko to w celu erotycznej autostymulacji. Bywa też, że używają fetyszy takich jak buty czy bielizna lub odprawiają rytuały. Mają niewielką kontrolę nad swoim zachowaniem, a w dodatku może się ono stać zachowaniem kompulsywnym, pewnym rodzajem uzależnienia. Przestępstwa Longa zdecydowanie były kompulsywne. Po każdym morderstwie szedł do domu i głęboko spał. Twierdził, że kiedy się budził, cały incydent wydawał mu się snem a nie rzeczywistością. Wówczas kupował gazetę, aby móc o tym przeczytać. Poprzez prasę dowiadywał się więcej o swoich ofiarach. Zaczynał nienawidzić tych kobiet, wierząc, że jako dziwki i tak zasługiwały na śmierć.

Osądzony

W roku 1985 Long został przebadany i uznany na tyle zdrowym, aby stanąć przed sądem. Były dowody na organiczne uszkodzenie jego mózgu spowodowane jego poprzednimi obrażeniami, jednak lekarze nie uznali tego za okoliczność przeszkadzającą osądzeniu go. Prawdopodobnie badania lekarskie były zbyt powierzchowne, aby uznać je za przydatne. Możliwe, że problemy Longa wywodziły się z uszkodzenia mózgu i że nie powinno się go uznać za w pełni odpowiedzialnego za swoje zachowanie. Także jego zachwiana równowaga hormonalna wpływała na jego zachowanie (chociaż inni członkowie rodziny Longa również cierpieli z tego powodu, jednak nie zostali seryjnymi gwałcicielami ani mordercami). Pewien psychiatra zauważył, że hiperseksualność Longa i jego gwałtowna przemoc pasuje do szablonu zachowania kojarzonego z uszkodzeniem neurologicznym w limbicznym rejonie mózgu. Być może gdyby Long rozumiał, że jego problem ma naturę medyczną to pozwoliłby się leczyć. Jednak nie ma żadnych dowodów wskazujących, że to prawda oprócz jego własnego zdania na ten temat, zdania mężczyzny, który uważał, że jego gwałty robiły dobrze jego ofiarom. Nawet naturalne upośledzenie nie sprawiłoby, że byłby tak niepomny swoich czynów i tak bardzo arogancki. Nie sprawiłoby to także, że tak bardzo nienawidziłby prostytutek lub kobiet w ogóle. Long powiedział, że pozwalając swojej ofierze odejść wolno, praktycznie się poddał. Jednak każdy psychopata, który chce podtrzymać swoją iluzję posiadania kontroli mógłby powiedzieć to samo. Long przyznał, że był świadomy tego, co robi i tego, że jest to złe. Zanim wypuścił Lisę McVey okazywał skrupulatną kontrolę przy dokonywaniu swoich zbrodni, uważając, aby nie zostać złapanym, co jest wystarczające, aby uznać go winnym raczej niż niepoczytalnym. Powiedział, że rozważał pójście do lekarza, ale zdecydował się nie ryzykować możliwości zostania oddanym w ręce policji. Oczywiście wtedy wiedział, że to, co robi było złe i niezgodne z prawem.

Long miał całą serię rozpraw na Florydzie, z których wszystkie posiadały błędy. Co zrozumiałe, jego intencją było przeciąganie procesu jak długo tylko mógł. Wielu różnych prawników przewijało się przez jego sprawę. Dwa z wymierzonych Longowi wyroków kary śmierci zostały później odrzucone przez Sąd Najwyższy na Florydzie między innymi dlatego, że panel sędziów uważał, że policja za daleko poszła w swoich przesłuchaniach. Sąd szczególnie przyczepił się do tego, że tylko cztery godziny zeznań dotyczyły morderstwa, o które Long został oskarżony, podczas gdy trzy całe dni zostały spędzone na przyznawaniu się do innych morderstw, o które nie został oskarżony. To dało mu dodatkowy czas i kolejne rozprawy.

Jego wina nigdy nie była kwestią sporną. Było nią to czy powinien dostać karę śmierci czy spędzić resztę życia w więzieniu. Do sądu sprowadzono cały sztab ekspertów od zdrowia psychicznego, aby udowodnić, że za zachowanie Longa odpowiadały genetyczne anomalie i urazy głowy. Obwiniali oni także o to jego rodziców i dużą ilość pornografii, z którą miał styczność. Dr Helen Morrison, która przesłuchiwała Longa przez 23 godziny zdiagnozowała u niego nietypową psychozę. Miał zniekształconą percepcję rzeczywistości i nie był w stanie podejmować moralnych decyzji. Jego umysł był niespójny i było tak od czasu, kiedy był bardzo małym dzieckiem. W końcu zatracił umiejętność kontrolowania się. Z tego powodu nie potrafił zrozumieć kryminalnego charakteru swoich czynów. Inny psychiatra obrazowo powiedział, że kiedy Long zabierał swoje ofiary ze sobą był jak laska dynamitu z bardzo krótkim zapalnikiem.

Przez cały czas trwania rozpraw, który rozpoczął się tą w hrabstwie Pasco za zabójstwo Wirginii Johnson, oskarżyciele domagali się dwóch wyroków śmierci, w razie gdyby jeden został odrzucony przy apelacji. Jednocześnie Long był sądzony za włamania i gwałty. Obrona ciągle podnosiła temat uszkodzeń neurologicznych w nadziei, że ktoś uwierzy, że Long nie mógł być odpowiedzialny za stanie się seryjnym gwałcicielem i mordercą, i okaże mu litość. Podczas jednej z rozpraw jego obrońcy stwierdzili, że jest on tak unikalnym okazem człowieka, że powinien zostać potraktowany jako obiekt do badań naukowych. Do sprawy włączono nawet szanowanego w dziedzinie tożsamości płci doktora Johna Money. Opowiadał on o efektach dodatkowego chromosomu żeńskiego zadrażnionego urazami głowy na jego wrażliwe ego. To miało stworzyć w Longu syndrom Jekyll/Hyde. Strona oskarżenia sprzeciwiała się psychiatrom, którzy utrzymywali, że Long cierpiał na antyspołeczne zaburzenie osobowości, a nie chorobę umysłową. Według nich był kłamcą i wiedział, co robi, gdy gwałcił i mordował.

W końcu żaden z ławników nie zaakceptował zeznań psychiatrów dla obrony. Kiedy Floryda skończyła z Bobbym Joe Longiem otrzymał on dwa wyroki śmierci i 34 dożywocia oraz dodatkowe 693 lata odsiadki. Po pierwszym wyroku kary śmierci Long wyszedł z sądu gwiżdżąc melodię. Zdecydował, że ponieważ nie był takim mordercą jak inni znajdujący się w celi śmierci, wydane na niego wyroki były czysto polityczne. Wtedy zdarzyło się coś innego.

W 1997 roku laboratorium FBI zostało skontrolowane przez Departament Sprawiedliwości, który wydał zjadliwy, 500-stronicowy raport na temat pracy techników z tamtejszego laboratorium. Wszystkie sprawy, w których brał udział uznany ekspert z zakresu analizy włókien, agent specjalny Michael Malone, kwalifikowały się do apelacji. Sprawa Longa do nich należała, ponieważ dowody w postaci znalezionych na miejscach zbrodni włókien były wykorzystanie przy jego skazaniu. Wyrok z 1992 roku za napaść oparty na zaniechaniu przez Malona przeprowadzenia na próbkach znalezionych włókien odpowiednich badań został odrzucony w 2003 roku, a wtedy ponownie przeanalizowano także inne sprawy. Nienaganna do tej pory reputacja Malone’a została zszargana i w 1999 roku odesłano go na emeryturę.

Poza dowodami w postaci włókien w sprawie Longa kluczową rolę odegrało jego przyznanie się do winy. Były też inne dowody, włączając w to zeznania Lisy McVey oraz włosy ofiary znalezione w samochodzie Longa, więc apelacja jedynie trochę opóźniła proces. Long nadal żyje i przebywa w celi śmierci na Florydzie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *