Prolog

Carl_Panzram (1)

Był bezlitosnym, okrutnym mordercą, pedofilem, człowiekiem bez sumienia. Urodzony w wiejskich rejonach Minnesoty w 1891 roku, swoją życiową karierę przestępcy i zbrodniarza rozpoczął już w wieku 8 lat. Zanim skończył 11 lat, jego rodzina wysłała go do ośrodka poprawczego w ramach kary w związku z postawionym mu zarzutem włamania. Podczas dwóch lat spędzonych w ośrodku dla młodocianych przestępców był wielokrotnie gwałcony i torturowany, co jeszcze bardziej pogłębiło jego problemy emocjonalne. Jako nastolatek lubił podkładać ogień i patrzeć na płonące budynki, często też fantazjował o popełnieniu masowego morderstwa. Po zgwałceniu i zamordowaniu 12-letniego chłopca w 1922 roku, wesoło wspominał tamto zdarzenie: „Jego mózg wylewał się uszami, kiedy go zostawiłem. Nie jest mi przykro. Moje sumienie mnie nie gryzie. Sypiam dobrze i mam słodkie sny.”

Nazywał się Carl Panzram i był jednym z najstraszliwszych, najbardziej zatwardziałych seryjnych morderców. Zmieniony przez lata tortur, bicia i molestowania seksualnego, których doświadczył zarówno w więzieniu, jak i poza nim, Panzram stał się prawdziwym uosobieniem zła. Nienawidził wszystkich, także siebie. Jak sam mówił o sobie: „Byłem tak przepełniony nienawiścią, że nie było we mnie miejsca na uczucia takie jak miłość, litość, uprzejmość, honor czy przyzwoitość, moim jedynym żalem jest fakt, że nie urodziłem się martwy lub, że w ogóle przyszedłem na świat.” Prowadził wędrowny tryb życia, swoje zbrodnie popełniając w Europie, Stanach Zjednoczonych, a także Ameryce Południowej. Raz nawet, będąc w Afryce, zabił sześć osób w ciągu jednego dnia, a ich ciała zostawił na pożarcie krokodylom. Większość swojego chaotycznego życia spędził w rozmaitych więzieniach, gdzie fizyczne tortury przypominające te z czasów średniowiecza były normalnymi praktykami.

Kiedy był na wolności mordował, gwałcił i wypalał sobie drogę przez kraj w swojej misji zniszczenia wszystkiego, co spotkał na swojej drodze. Aby wytłumaczyć swoją demoralizację powiedział: „Moi rodzice byli ignorantami i przez ich nieodpowiednie nauki oraz nieodpowiednie środowisko stopniowo schodziłem na złą stronę życia.” Jednak Panzram najbardziej nienawidził więzień. Jego całe życie to pobyty w najróżniejszych aresztach i więzieniach przeplatane z okresami działalności przestępczej. Znany psycholog, doktor Karl Menninger określił Panzrama jako człowieka „przeciwstawiającego się problemowi zła w sobie samym i w nas wszystkich. Zawsze myślałem o nim, jako o logicznym produkcie naszego systemu więziennictwa.”

W dniu swojej egzekucji w więzieniu federalnym w Leavenworth w 1930 roku, radośnie wbiegł po schodach szubienicy, splunął w twarz kata i krzyknął: „Pospiesz się ty sukinsynie z Indiany, mógłbym zabić dziesięć osób w czasie, gdy ty się obijasz!

Poniższa opowieść to historia człowieka, który był „zbyt zły, aby żyć.” Był prawdziwym mizantropem, człowiekiem, który nienawidził innych ludzi. Nigdy nikogo nie przeprosił za to jaki był, a winą za swoje odchylenie od normy obarczał instytucje państwowe. Nie ma potrzeby koloryzować jego historii. Prawda jest wystarczająca.

Minnesota

Carl Panzram urodził się 28 czerwca 1891 roku na podupadającej farmie w północnej Minnesocie. Jego rodzice byli niemieckiego pochodzenia. Ciężko pracowali, byli surowi i, jak większość imigrantów żyjących w tamtych czasach, bardzo biedni. Carl miał pięciu braci i jedną siostrę. Sam przyznał, że jego rodzeństwo było uczciwymi i oddanymi farmerami, jednak on nie odziedziczył takich cech: „Byłem ludzkim zwierzęciem odkąd się urodziłem… Byłem złodziejem i kłamcą. Im byłem starszy, tym bardziej okrutny się stawałem.” Kiedy Carl osiągnął wiek siedmiu lat, jego rodzice postanowili zakończyć swoje małżeństwo. Oczywiście, dla ludzi z ich szczebla społecznego nie istniały rozwody, sądy czy alimenty. Jego ojciec po prostu pewnego dnia odszedł z farmy i już nigdy nie wrócił. W rezultacie, przyszłość rodziny nie rysowała się zbyt kolorowo. Pracowali na farmie od świtu do zmierzchu, niewiele z tego mając. W tamtym czasie Carl był ciągle bity przez braci bez żadnego powodu. „Wszyscy myśleli, że mogą mnie oszukiwać, kłamać, kopać kiedy tylko chcą i robili to dość regularnie” – napisał później. Mając 11 lat, Carl włamał się do domu sąsiada. Ukradł wszystko, co się dało, włączając w to broń. Szybko znaleźli go bracia, którzy pobili go do nieprzytomności. Później Carl został aresztowany za popełnione przestępstwo i w 1903 roku został wysłany do ośrodka dla trudnej młodzieży.

Ośrodek znajdował się w mieście Red Wing, niedaleko rzeki Mississippi. Umieszczono tam 300 chłopców w wieku od 10 do 20 lat. Cały ośrodek był pod nadzorem strażników, którzy z kolei nie mieli nad sobą żadnego innego nadzoru, co sprawiło, że tamtejszy poziom nadużyć był niewyobrażalnie wysoki. Kiedy Carl przybył do Red Wing, został zaprowadzony do pokoju przyjęć, gdzie go zbadano. Przerażony chłopiec został rozebrany do naga i wypytany o jego praktyki seksualne. Sam tak opisywał tamto zdarzenie: „Zbadał mojego penisa i odbyt, pytając czy kiedykolwiek uprawiałem seks z kobietą lub mężczyzną i czy kiedykolwiek się masturbowałem.” Mieszkańcy ośrodka otrzymywali chrześcijańskie wychowanie, więc kiedy źle się zachowywali lub mieli problemy z nauką, byli karani przez dyżurujących strażników. Ponieważ Carl nie otrzymał wiele formalnej edukacji kiedy mieszkał na farmie, nie potrafił zbyt dobrze czytać. Z tego powodu bito go regularnie. Już wkrótce rozwinął w sobie nienawiść do strażników i wszystkiego, co wiązało się z religią, którą uważał za przyczynę swojego cierpienia: „Najpierw zacząłem myśleć, że karzą mnie niesprawiedliwie. Potem zacząłem nienawidzić tych, którzy mnie poniżali. Następnie zacząłem uważać, że będę mógł się mścić kiedy tylko będę w stanie kogoś zranić. Wszyscy by tak myśleli.” Im częściej go bito, tym bardziej rosła jego nienawiść. Bito go kijami, skórzanymi paskami, biczami i ciężkimi deskami. Ale już wtedy Carl planował zemstę. Nocą, 7 lipca 1905 roku, przygotował proste urządzenie i zaprószył ogień w szkolnym warsztacie, po czym go opuścił. Ogień szybko strawił budynek, spalił go doszczętnie, podczas gdy Carl leżał w swoim łóżku i śmiał się obserwując jak dokonuje się jego słodka zemsta.

Pod koniec 1905 roku Carl opuścił miejsce swojej gehenny. Nauczył się mówić rzeczy, które personel ośrodka chciał słyszeć i kiedy pojawił się przed komisją do spraw zwolnień, przekonał ich, że się zmienił i szkoła go zreformowała. Jak wspominał później: „Byłem zreformowany… Chrześcijanie nauczyli mnie jak być hipokrytą i nauczyłem się więcej o kradzieżach, kłamstwach, nienawiści, podpalaniu i zabijaniu. Nauczyłem się, że penis może służyć do czegoś więcej niż oddawanie moczu i że odbyt może służyć czemuś innemu…

Podczas tamtej zimy matka Carla, Lizzie Panzram, przyjechała, aby zabrać go z ośrodka. Carl się zmienił. Nigdy nie był otwarty, nawet w zaciszu domowym, a teraz stał się jeszcze bardziej zamknięty w sobie, cichy i mroczny. Jednak jego matka miała zbyt wiele na głowie, żeby się tym przejmować. Jeden z braci Carla niedawno się utopił i jej zdrowie nie było w najlepszej kondycji. Nie miała czasu na nieposłuszne dziecko, które często pakowało się w kłopoty. Być może myślała, że Carl w końcu sam sobie poradzi z własnymi problemami. Już kiedy był bardzo młody czuł do matki głęboką urazę: „Matka była zbyt głupia, aby mnie nauczyć czegoś dobrego, nie dostałem od niej miłości. Najpierw ją lubiłem i szanowałem. Moje uczucia jednak stopniowo odwróciły się w kierunku nieufności, niechęci i odrazy, a stąd niedaleko już było, aby moje uczucia przerodziły się w całkowitą nienawiść do niej.”

W swoim krótkim życiu nie zaznał niczego poza cierpieniem, biciem i torturami. Jego młody umysł rozmyślał o rzeczach, o których większość dzieci nie wie zbyt wiele: „Kiedy stamtąd odszedłem, zdecydowałem jak będę prowadzić swoje życie. Zdecydowałem, że będę rabował, palił, niszczył i zabijał wszędzie, gdzie się pojawię i każdego, kogo tylko będę mógł, dopóki sam będę żył.”

Początek podróży

W wieku 14 lat Panzram został wysłany do pracy na polach przynależących do farmy jego matki. Mając w głowie wizję ciężkiej pracy bez zapłaty, przekonał matkę, aby wysłała go do szkoły. Tam szybko wdał się w kłótnię z nauczycielem, który kilkukrotnie uderzył go biczem. Carl zdobył broń, którą potem zabrał ze sobą do szkoły. Chciał zabić nauczyciela na oczach całej klasy. Jednak plan się nie powiódł, gdyż podczas szarpaniny jego broń wypadła na podłogę. Został wyrzucony ze szkoły i powrócił na farmę. Dwa tygodnie później wskoczył do pociągu transportowego i zostawił farmę w Minnesocie już na zawsze.

Przez kilka kolejnych lat Carl włóczył się po kraju, sypiając w ciężarówkach, jeżdżąc na gapę pociągami i uciekając przed służbą kolejową, która w wielu przypadkach była groźniejsza od przestępców. Żebrał o jedzenie i kradł je gdzie tylko mógł. Stał się członkiem dużej mobilnej grupy włóczęgów i żebraków, która w tamtych czasach pomieszkiwała wzdłuż torów kolejowych Ameryki. Były to czasy przedwojenne; czas prawdziwego szaleństwa, w pogoni za zdobywaniem nowego statusu społecznego. Był to także okres ekspansji Stanów Zjednoczonych, rosnącego finansowego boomu, który zakończył się nagle wraz z upadkiem rynków giełdowych w Czarny Wtorek w 1929 roku. Potem nadszedł czas bezprawia zainspirowany eksperymentalnym aktem prohibicji w 1919 roku, który spowodował niemal uniwersalną niechęć do władz. Zdawało się, że wszędzie działają przestępcy. Tory kolejowe nie były wyjątkiem.

Niedługo po tym, jak Carl wyjechał z Minnesoty, wyruszył pociągiem na zachód od Montany. Spotkał wtedy czterech mężczyzn, którzy nocowali w ciężarówce do przewozu drzewa. Powiedzieli, że mogą mu kupić ubrania i dać ciepłe miejsce do spania. Jednak najpierw chcieli, żeby to on zrobił coś dla nich. Został zgwałcony przez wszystkich po kolei: „Krzyczałem, błagałem o litość, ale nic, co mówiłem czy robiłem nie odwiodło ich od tego.” Uszedł z życiem, ale incydent ten prawdopodobnie zniszczył resztki jakiejkolwiek empatii, jakie w nim zostały. Niedługo potem Panzram został skazany za włamanie w Butte, w stanie Montana i otrzymał wyrok jednego roku w Ośrodku Poprawczym Stanu Montana w Miles City. Wiosną 1906 roku, mając 14 lat, przybył, aby odbyć swoją karę. Miał już posturę mężczyzny i ważył około 80 kilogramów. W ciągu kilku tygodni uzyskał reputację urodzonego przestępcy i więzienny personel szczególnie na niego uważał. Jeden ze strażników obrał sobie za cel uprzykrzanie życia Panzramowi: „Ciągle mnie denerwował, aż w końcu zdecydowałem się go zamordować.” Niedaleko warsztatu Panzram znalazł ciężką deskę i pewnej nocy, kiedy strażnik odwrócił się do niego tyłem, roztrzaskał mu czaszkę. „Zostałem za to mocno pobity, zamknięto mnie i jeszcze baczniej obserwowano.” Miał już dość życia w więzieniu i postanowił się z niego wydostać, nawet, jeśli miałoby to oznaczać jego własną śmierć.

W 1907 roku Panzram i jeden ze współwięźniów, Jimmie Benson, uciekli z ośrodka. W pobliskim miasteczku udało im się ukraść kilkanaście pistoletów i udali się do miasta Terry. „Zostałem z nim przez około miesiąc, włócząc się, kradnąc, paląc wszystko, co się dało. Nauczyłem go jak podkładać ogień w kościele, który wcześniej obrabowaliśmy. Byliśmy bardzo zajęci okradaniem i paleniem kościołów przy każdej okazji.” Jak sam przyznał, podpalanie było jednym z jego ulubionych przestępstw, dlatego robił to wszędzie gdzie się udał podczas całego swojego życia. Kościoły odgrywały ważną rolę w umyśle Panzrama, odkąd nauczył się nienawidzić chrześcijan będąc w Red Wing. Swój stosunek do religii wyrażał tak: „Naturalnie, teraz bardzo kocham Jezusa. Tak, kocham go tak mocno, że chciałbym go ukrzyżować jeszcze raz!

Benson i Panzram podróżowali wzdłuż drogi aż do granicy stanu, mijając miasta Glendive, Crane i Sidney, okradając ludzi i domy napotkane po drodze. Kiedy w końcu dotarli do zachodniej Minnesoty, każdy miał po dwa pistolety i setki skradzionych dolarów. Będąc w mieście Fargo zdecydowali się rozejść każdy w swoją stronę. Panzram, który zmienił nazwisko na Jefferson Baldwin, udał się na zachód do Północnej Dakoty.

Sąd wojskowy

W grudniu 1907 roku Panzram przybył do miasta Helena w Montanie. Było to otwarte miasto, gdzie nie bardzo przestrzegano prawa, a ludzie przy swoich pasach chętnie trzymali broń. Miasto zamieszkiwali głównie kanadyjscy handlarze futrem i twardzi rzeczni rybacy. Pewnej nocy Panzram pił w lokalnej tawernie, gdy usłyszał przemowę lokalnego rekruta armii. Jeszcze tej samej nocy zaciągnął się do wojska, kłamiąc na temat swojego wieku. Wyjechał do obozu dla rekrutów, który wtedy znajdował się w Fort William Henry Harrison, dalekiej placówce w zachodniej Montanie. Został szeregowcem w kompanii A, szóstej piechoty. Już pierwszego dnia na służbie Panzram został oskarżony o niesubordynację, ponieważ odmówił pracy, do której go oddelegowano. Kolejnego miesiąca był już stałym bywalcem wojskowego aresztu za różne drobne przewinienia. Wiecznie pijany i niemożliwy do opanowania, Panzram nie potrafił dostosować się do wojskowej dyscypliny. W kwietniu 1908 roku włamał się do budynku kwatermistrza i ukradł sporo ubrań wartych ponad 88 dolarów. Został aresztowany, gdy próbował oddalić się ze skradzionymi przedmiotami. 20 kwietnia miała miejsce jego rozprawa w sądzie wojskowym. Oficerowie, którzy zasiadali w trybunale wojskowym nie tolerowali jakiejkolwiek przestępczej działalności dokonywanej przez ludzi noszących mundury. Panzrama uznano wówczas winnym trzech kradzieży. Według transkrypcji z rozprawy został skazany na „zostanie wyrzuconym ze służby wojskowej Stanów Zjednoczonych, utracenie wszystkich pensji, które mu się należały i zesłanie na trzy lata ciężkich robót.” W tamtych czasach więźniowie federalni zostawali zazwyczaj wysyłani do więzienia Leavenworth w stanie Kansas.  Przyszły prezydent William Howard Taft, który był wówczas ministrem do spraw wojny, zatwierdził wyrok więzienia. Panzram został zakuty w kajdany i zabrany na pobliską stację kolejową wraz z innymi więźniami wojskowymi. Uzbrojeni strażnicy przykuli ich do wnętrza wagonu używanego do transportu bydła. W takiej pozycji, bez jedzenia i wody, musieli wytrzymać ponad 1500 km podróży. Pociąg wyjechał z Heleny i wlókł się na południe w stronę Wyoming, przez pola kukurydzy w Nebrasce i przez wschodnie Kansas, gdzie w końcu zobaczyli mury okalające Więzienie Federalne Leavenworth, które wydawały się wystawać z błotnistych brzegów rzeki Missouri jak ogromne nagrobki.

 Więzienie w Leavenworth

Federalne Więzienie Stanów Zjednoczonych w Fort Leavenworth, w stanie Kansas, wyglądało imponująco. Było prawdziwą fortecą otoczoną wysokim na ponad 12 metrów, betonowym ogrodzeniem, które było dodatkowo zakopane jeszcze 6 metrów pod ziemią. Więzienie rozciągało się na 1500 akrach płaskiego terenu. Zbudowano je po wojnie secesyjnej dla więźniów wojennych i, pomimo, że używano go od tamtego czasu nieustannie, już w 1890 roku instytucja wymagała naprawy z powodu niewystarczającego dofinansowania i licznych zaniedbań. Nowy plan konstrukcyjny wdrożono w 1895 roku, a prace zaczęły się na poważnie kilka lat później. Całą konstrukcyjną i fizyczną pracę wykonywali więźniowie osadzeni w starej, pochodzącej z czasów wojny secesyjnej, części więzienia. Główna część więzienia została skończona w połowie 1903 roku. Tego samego roku do nowego budynku wprowadzono ponad 400 więźniów. Prawie 23 akry ziemi otoczono murami więzienia, a wewnątrz znajdowały się różne budynki, w tym cztery budynki koszarów. W roku 1906, na dwa lata przed tym jak pojawił się tam Panzram, wszyscy więźniowie ze starej części więzienia zostali przeniesieni do jego nowych budynków.

W maju 1908 roku, po raz pierwszy pojawił się tam Carl Panzram. Władze więzienia nie wiedziały, że miał tylko 16 lat, więc traktowano go jak każdego innego mężczyznę. Więźniowie musieli każdego ranka wychodzić na apel, niezależnie od pogody. Strażnicy sprawowali pieczę nad dyscypliną i posłuszeństwem. Jak w wielu innych instytucjach tamtych czasów, obowiązywała tam zasada ciszy i jeżeli któryś z więźniów został przyłapany na rozmawianiu, chłostano go i odsyłano do izolatki. Ta zasada ciszy, która narodziła się więzieniu Auburn w stanie Nowy Jork w XIX wieku i była podtrzymywana przez cały zastęp więziennych resocjalizatorów przez lata, była potężnym narzędziem kontroli używanym przez więzienia w USA w tamtym okresie. Każde naruszanie przepisów bezzwłocznie karano.

Panzram był bardzo często bity i wkrótce postanowił stamtąd uciec, chociaż szczęście mu nie sprzyjało. Zamiast tego zdecydował się spalić jeden z więziennych warsztatów, powodując ponad sto tysięcy dolarów strat. Mimo, że nigdy nie postawiono mu zarzutów za to przestępstwo, Panzram ciągle pakował się w kłopoty za nagminne łamanie więziennych zasad. Strażnicy nie bali się torturować więźniów, ponieważ był to jedyny sposób, jaki potrafili wymyślić na utrzymanie nad nimi kontroli. Skazany nie mógł pozostać bez kary za złamanie zasad. Gdyby pozostał bezkarny, spowodowałoby to jeszcze więcej złamanych zasad, a w końcu totalną anarchię. Więźniowie i strażnicy żyli w kruchym pakcie ograniczeń i strachu. Każdy strażnik wiedział, że jeśli kiedykolwiek dojdzie do rewolty, nie będzie miał zbyt dużej szansy na ujście z życiem. Jedynym sposobem na ujarzmienie populacji więzienia było tłamszenie, zadawanie okrutnych kar, bycie brutalnym dla tych, którzy się buntowali i stawianie za przykład tych, których złapano na łamaniu zasad. Panzrama, na przykład, w ramach kary przykuto do ważącej 20 kilogramów, metalowej kuli. Ciężar musiał nosić ze sobą zawsze, nawet podczas snu. Został przydzielony do rozbijania skał w kamieniołomie, co robił przez 10 godzin dziennie, siedem dni w tygodniu. Stał się przez to silny i nabrał muskulatury, a pracując planował co zrobi, kiedy już się stamtąd wydostanie. Dzień po dniu stawał się coraz bardziej zgorzkniały i zły, zżerany przez żądzę zemsty. Czekał tylko na dzień, kiedy znów stanie się wolny. Jak opowiadał: „Zwolniono mnie stamtąd w 1910. Byłem uosobieniem podłości… W sumie, byłem już całkiem zgniły od środka jeszcze zanim się tam dostałem, ale kiedy już tam byłem, wszystko, co dobrego mogło we mnie jeszcze zostać, zostało ze mnie wykorzenione.” Wypuszczono go w sierpniu. Wyszedł na świeże powietrze przekonany, że już nigdy nie zobaczy Leavenworth i jego znienawidzonych murów. Jednak nie mógł się bardziej pomylić. Dwadzieścia lat później zostanie tam znowu zamknięty. Tym razem w celi śmierci.

Jak w amoku

Po zwolnieniu z Leavenworth w roku 1910, Panzram nie miał dokąd pójść. Mimo, iż miał dopiero 19 lat, większą część swojego młodego życia spędził w ośrodkach poprawczych i więzieniu. W Leavenworth wszystkie, i tak nikłe, szanse na to, że kiedyś wyrośnie na dojrzałego, produktywnego obywatela zostały doszczętnie zniszczone. Lata poniżeń i tortur fizycznych zebrały swoje żniwo. Nie było rodziny, która by o niego zadbała, żadnego prawdziwego domu i żadnych perspektyw na przyszłość. Prawdopodobnie nigdy nie poznał w swoim życiu dotyku kobiety i nigdy nie rozwinął się w nim w naturalny sposób prawdziwy mężczyzna. „Wszystko, co miałem wtedy w głowie to była silna determinacja, aby stworzyć piekło w każdy możliwy sposób, wszystkim możliwym ludziom.”

Przez kilka kolejnych lat Panzram podróżował przez stany Kansas i Teksas, na południowy-zachód i do Kalifornii. Podczas tej podróży został kilkukrotnie aresztowany za włóczęgostwo, włamania, podpalenia i kradzieże. Używał wtedy nazwiska Jeff Baldwin. Uciekł z więzień w Rusk w Teksasie i The Dalles w Oregonie. Jak później opowiadał: „Paliłem stare stodoły, szopy, płoty i wszystko, co tylko się dało, a kiedy nie mogłem spalić już nic więcej, podpalałem trawy na preriach albo lasy, dosłownie wszystko.” Kiedy włamywał się do domów najpierw szukał broni: „Wszystkie swoje drobne wydawałem na naboje. Strzelałem z bliska do domów farmerów, w ich okna. Jeśli w polu widziałem krowy albo konie, puszczałem je wolno.” Jeździł pociągami i spędzał czas w Waszyngtonie, Idaho, Oregonie i Utah, niszcząc po drodze wszystko, co na niej napotkał. Robił to w systematyczny wręcz, nieugięty sposób, który sprawiał, że policja ciągle była na jego tropie, ale zawsze o jeden krok za nim. Gwałcił bez litości, rzadko opuszczając możliwość zabrania się za kolejną ofiarę: „Kiedy tylko poznawałem kogoś, kto nie był zbyt stary, kazałem mu podnosić ręce i opuszczać gacie. Nie byłem zbyt wybredny. Dymałem starych i młodych, wysokich i niskich, białych i czarnych. Nie miało dla mnie różnicy, byle byli istotami ludzkimi.” W lecie 1911 roku Panzram jako Jefferson Davis jeździł od miasta do miasta, okradając ludzi i uciekając koleją kiedykolwiek mógł. W mieście Fresno, w Kalifornii, aresztowano go za kradzież roweru. Został odesłany do więzienia na sześć miesięcy, ale uciekł już po 30 dniach. Wskoczył na pociąg towarowy jadący na północny-zachód i wziął ze sobą kilka ukradzionych pistoletów, które zakopał za miastem jeszcze zanim go aresztowano. Kiedyś znalazł się w wagonie towarowym z dwoma innymi włóczęgami i zobaczył szansę na darmowy seks: „Przyglądałem się najmłodszemu i najładniejszemu z nich dwóch i kombinowałem kiedy podstawić mu nogę i mu coś buchnąć.” Jednak wtedy pojawił się oficer służby kolejowej i w zamian za możliwość kontynuowania przez nich podróży próbował wymusić od mężczyzn pieniądze. Panzram wpadł na inny pomysł. Jak opisywał później: „Wyciągnąłem moją spluwę i powiedziałem mu, że jestem tym gościem, który jeździ po świecie i robi ludziom dobrze”. Panzram zabrał oficerowi zegarek i wszystkie pieniądze. Później, podczas gdy dwaj pozostali mężczyźni patrzyli, zgwałcił go ciągle trzymając na muszce pistoletu. Potem zmusił mężczyzn do zrobienia tego samego. Na koniec wyrzucił wszystkich trzech mężczyzn z pociągu i kontynuował swoją podróż do Oregonu, gdzie stał się jednym z wielu sezonowych pracowników, szukających pracy na wsi. A jeśli pracy na wsi nie było, trzeba było przetrwać wszelkimi sposobami.

Deer Lodge

W roku 1913, zahartowany latami picia, bicia, więzienia i życia w drodze, Panzram był już zatwardziałym przestępcą. Był także dobrze zbudowany fizycznie, miał szerokie ramiona i imponującą muskulaturę. Jego ciemne włosy i przystojny wygląd przyciągały kobiety, jednak Panzram nigdy nie okazał zainteresowania płcią przeciwną. Jego oczy miały dziwny, ponury wygląd, który wprawiał ludzi w zakłopotanie, sprawiał, że zastanawiali się, co kryje się za tym zimnym, jałowym spojrzeniem. W miarę jak kontynuował swoją podróż na północny zachód, aresztowano go w kilku stanach pod nazwiskiem Jack Allen: „Pod tym nazwiskiem złapano mnie na kradzieży, napaści i sodomii w The Dalles w Oregonie… Byłem tam około 2-3 miesięcy, a potem wyrwałem się z więzienia.” The Dalles był portem rzecznym na rzece Columbia, gdzie zbierali się piraci, hazardziści, włóczędzy i przestępcy. Po tym jak Panzram uciekł z więzienia, goniła go cała zgraja wezwanych do tego przez szeryfa ludzi, więc zbiegł do Oregonu i przekroczył wschodnią granicę stanu z Idaho. W ciągu tygodnia aresztowano go ponownie za kradzież i wtrącono do więzienia w Harrison. Tym razem przedstawił się jako Jeff Davis. Więzienie było niezbyt dobrze zarządzane i składało się jedynie z cel i muru. Podczas pierwszej nocy w niewoli podłożył duży ogień pod jeden z budynków. Dzięki temu udało mu się zbiec z więzienia, zresztą tak jak i kilkunastu innym więźniom. Szybko udał się na północ do zachodniej Montany.

W małym miasteczku Chinook w Montanie, Panzram, jako Jefferson Davis został ponownie zamknięty za włamanie i jako karę otrzymał rok pobytu w więzieniu w Deer Lodge. Więzienie przypominało średniowieczny zamek. Zostało zbudowane w roku 1895 kiedy konstrukcje amerykańskich więzień były wzorowane na zamkach rodem z Europy. Cztery strzeliste wieże majestatycznie wyrastały z ciemnego i ponurego kompleksu, otoczonego grubymi, kamiennymi murami. Kilka mniejszych wieżyczek rozmieszczono równomiernie na wszystkich czterech murach i w ich rogach. W wieżach tych znajdowali się strażnicy, którzy pilnowali całego placu, gotowi zastrzelić każdego więźnia, który spróbowałby ucieczki. Zgodnie z dziennikiem przyjęć do więzienia, Panzram pojawił się tam 27 kwietnia 1913 roku. Jednak w tamtym więzieniu osadzeni nie mieli zbyt wielu zajęć, poza zabijaniem czasu. Będąc w Deer Lodge spotkał swojego dawnego kolegę z celi – Jimmie Bensona. Odbywał on karę 10 lat pozbawienia wolności za rozbój. Razem zaplanowali ucieczkę, jednak w ostatniej chwili Bensona przeniesiono i nie mógł wziąć w niej udziału. 13 listopada 1913 roku Panzram uciekł z Deer Lodge i udał się w stronę Butte. Zaledwie tydzień później w mieście Three Forks aresztowano go za włamanie, tym razem pod nazwiskiem Jeff Rhodes. Do poprzedniego wyroku dołożono mu rok za ucieczkę i wrócił do Deer Lodge. Życie tam płynęło powoli i było bardzo monotonne. Brakowało tam personelu i silnej ręki do zarządzania, więc więźniowie nie mieli przypisanych zajęć, a co za tym idzie, większość czasu spędzali w swoich celach, leżąc na pryczach lub chodząc po więziennym dziedzińcu. O swoim pobycie tam Carl powiedział: „W tamtym miejscu stałem się doświadczonym wilkiem. Dzień zaczynałem od sodomii, pracowałem tak cały dzień, a czasami też pół nocy.” Dzięki swoim rozmiarom i reputacji udawało mu się zmuszać innych więźniów do uległości: „Byłem tak zajęty sodomią, że nie miałem czasu służyć Jezusowi, tak jak mnie nauczono w tych poprawczakach.” Panzram odbył całą karę i 30 Marca 1915 roku został wypuszczony na wolność: „Kiedy stamtąd wyszedłem naczelnik powiedział mi, że jestem czysty jak lilia i wolny od wszelkiego grzechu. Dał mi 5 dolarów, komplet ubrań i bilet do następnego miasta sześć mil stamtąd.”

Ucieczka z Oregonu

Dokądkolwiek się udał, Panzram kradł jedzenie, ubrania, pieniądze i broń. W 1915 roku całymi miesiącami podróżował w górę i w dół rzeki Columbia przez stany Waszyngton, Idaho, Nebraska i Południowa Dakota. Panzram był weteranem kolei. W nocy, 1 czerwca tamtego roku, włamał się do pewnego domu w mieście Astoria, w stanie Oregon. Ukradł komplet ubrań i inne rzeczy, których wartość nie przekraczała 20 dolarów. Aresztowano go, gdy próbował sprzedać kradziony zegarek. Został oskarżony o włamanie do mieszkania i po obietnicy lokalnego prokuratora, który powiedział, że dostanie za to mniejszą karę, przyznał się do winy. Skazano go jako Jeffersona Baldwina na siedem lat w Więzieniu Stanowym stanu Oregon w Salem. 24 czerwca przybył do więzienia i został więźniem numer 7390. W protokole przyjęcia wpisał jako miejsce urodzenia stan Alabama, a jako zawód złodziej. Na tym samym dokumencie zaznaczono, że używał dwóch innych nazwisk: Jefferson Davis i Jeff Rhodes. Strażnicy natychmiast zwrócili uwagę na jego opryskliwy, agresywny sposób bycia. Jednak nie przejmowali się za bardzo więźniami, którzy nie chcieli z nimi współpracować. Więzienie w Salem było znane z karania więźniów za pomocą poniżenia i tortur. Dyrektorem był twardy i brutalny, były szeryf nazwiskiem Harry Minto, który wierzył całym sercem, że więźniów można utrzymać w ryzach jedynie poprzez przemoc. Chłostanie, polewanie wodą, bicie, głodzenie i izolowanie były częścią życia w Salem. Minto również był zwolennikiem systemu wynalezionego w Auburn, na podstawie którego więźniowie byli karani nawet, jeśli nieproszeni powiedzieli tylko jedno słowo. Często przykuwano ich do ścian i wisieli tak całymi godzinami, czasami dniami. Więźniowie byli chłostani za pomocą kańczug, brutalnych narzędzi, które powodowały bardzo bolesne rany na plecach. O pobycie w tamtejszym więzieniu Panzram powiedział: „Przysięgłem sobie, że nie będę siedział tych siedmiu lat. Denerwowałem naczelnika i wszystkich jego ludzi. On przysiągł, że odsiedzę tu każdy cholerny dzień albo mnie zabije.”

Panzram wpadł w tarapaty już na samym początku odsiadki, za łamanie obowiązujących w więzieniu zasad, a wymierzanie mu coraz to nowych kar stało się rutyną. W jego dzienniku kar napisano, że 1 stycznia 1916 roku powieszono go przy ścianie na 10 godzin za powodowanie niepokoju w celi i przeklinanie na pracownika więzienia. Miesiąc później, 27 lutego, zawisnął na 12 godzin za udanie się na inne piętro niż to, gdzie znajdowała się jego cela i posiadanie niebezpiecznej broni. Później znaleziono u niego gumową pałkę, za co wrzucono go do „lochów” na trzy tygodnie o chlebie i wodzie. „Rozbierali nas do naga i przykuwali łańcuchem do drzwi, a potem oblewali wodą z węży strażackich aż byliśmy cali posiniaczeni i w połowie ślepi.” Jednak Panzram nadal był agresywny. Kilkukrotnie podłożył ogień i spalił trzy budynki w różnym czasie. Spędził 61 dni w izolatce, gdzie brodził w ciemnościach i jadł karaluchy. Na początku 1917 roku Panzram pomógł innemu więźniowi uciec z więzienia. Ten później zastrzelił naczelnika Minto, kiedy przypadkowo natknął się na niego w pobliskim mieście. Zabójstwo to wywołało publiczne oburzenie, a warunki w więzieniu stały się jeszcze gorsze. We wrześniu tego samego roku o Panzramie mówiono zarówno w więzieniu, jak i poza nim. Kilkukrotnie próbował ucieczki przez przecięcie krat w swojej celi. 18 września w końcu udało mu się uciec z więzienia. Włamał się jednego z domów w mieście Tangent, gdzie ukradł ubrania, jedzenie, pieniądze i naładowany pistolet kalibru 38. Kilka dni później, lokalny policjant rozpoznał Panzrama z listu gończego i próbował go aresztować. Panzram wyciągnął broń i zaczął strzelać. Jednak w końcu zabrakło mu amunicji i został pojmany. W drodze do więzienia, w policyjnym radiowozie rozegrała się zaciekła walka, kiedy Panzram próbował wyrwać policjantowi broń. Podczas bójki mężczyźni wybili tylne szyby samochodu i oddali kilka przypadkowych strzałów przez dach. Panzram został pobity do krwi i stracił przytomność. Zabrano go z powrotem do Salem i wtrącono do izolatki. Ale nie na długo. Jakimś cudem, 12 maja 1918 roku, Panzram zbiegł z więzienia po raz kolejny. Piłą do metalu przeciął kraty okna i z niego wyskoczył. Wściekli strażnicy oddali w jego kierunku setki strzałów, ale Panzram uciekł do lasu, gdzie stracili go z oczu. Następnie wskoczył na pociąg towarowy jadący na wschód i opuścił tamte rejony na zawsze. Zmienił nazwisko na John O’Leary i zgolił wąsy. Powoli, nadal dokonując włamań i paląc kościoły napotkane na swojej drodze, Panzram ruszył w kierunku Wschodniego Wybrzeża.

Morderstwo w City Island

W lecie 1920 roku Panzram spędził dużo czasu w mieście New Haven. Preferował przebywać w miejscach, gdzie coś się działo i było dużo ludzi. Więcej ludzi oznaczało więcej celów, więcej pieniędzy i więcej ofiar. Znaczyło to także, że policja będzie bardziej zajęta. Być może zbyt zajęta, aby przejmować się takimi jak on. Wychodził w nocy, przechadzając się po miejskich uliczkach i szukając łatwej zdobyczy. Jeśli nie napadał na niczego niespodziewających się pijaczków albo nie gwałcił młodych chłopców, szukał domów nadających się do obrabowania. W sierpniu natknął się na dom stojący przy Whitney Avenue numer 113, który wyglądał na należący do kogoś zamożnego. Był to stary, 3-poziomowy dom w stylu kolonialnym, jak miał nadzieję, dom arystokraty. Wszedł przez okno i zaczął plądrować sypialnie. W środku przestrzennej kryjówki znalazł sporą ilość biżuterii, papiery wartościowe i automatyczny pistolet kalibru 45. Na dokumentach widniało nazwisko „William H. Taft”, był to ten sam człowiek, który skazał Panzrama na trzy lata w Leavenworth w 1907 roku. Wtedy Taft był ministrem ds. wojny. W 1920 roku był już byłym prezydentem Stanów Zjednoczonych i profesorem prawa na uniwersytecie Yale w New Haven. Po zabraniu wszystkiego, co mógł unieść, Panzram uciekł przez to samo okno z wielką torbą łupów. Udał się do Lower East Side na Manhattanie, gdzie sprzedał większość biżuterii i papierów wartościowych. „Z tej kradzieży zyskałem około 3 tysięcy dolarów w gotówce, ale część rzeczy zatrzymałem, włącznie z 45-kalibrowym koltem. Za pieniądze kupiłem jacht o nazwie „Akista.” Łódź zarejestrował pod nazwiskiem John O’Leary, aliasem, którego używał będąc w Nowym Jorku. Żeglował do East River, na wschód przez Long Island Sound, na południe od brzegów Bronxu, mijając miasta New Rochelle, Rye i do skalistego wybrzeża Connecticut. Po drodze włamywał się do wielu zacumowanych łodzi, kradnąc wódkę, broń, zapasy i wszystko, na czym mógł położyć swoje złodziejskie ręce. W końcu zacumował Akistę w jacht klubie w New Haven, gdzie czasami osiadał, ciesząc się z ładnej pogody, pijąc zabronione przez prohibicję trunki i myśląc o swoich przyszłych ofiarach. Kiedy odwiedził Lower East Side na Manhattanie, na brzegu zauważył tłumy żeglarzy wychodzących ze statków zakotwiczonych wzdłuż East River. Zdał sobie sprawę, że wielu z nich szukało pracy na wypływających w morze towarowcach lub lokalnych łajbach. Trzeba pamiętać, że był to czas ogromnej aktywności żeglugi handlowej, era liniowców pływających po oceanach, kiedy międzynarodowe podróże odbywały się głównie drogą morską. Spacerując wąskimi uliczkami East Village, ułożył plan kradzieży i zabójstwa: „Pomyślałem wtedy, że dobrym planem byłoby zatrudnić kilku marynarzy do pracy, zabrać ich na jacht, upić, zgwałcić, obrabować i zabić. I tak też zrobiłem.” Przez kilka tygodni przechadzał się okolicami South Street i zabierał ze sobą jedną lub dwie ofiary. Panzram mówił im, że na swoim jachcie ma sporo pracy i potrzebuje kilku rąk do pomocy. Obiecywał im wszystko, aby tylko wsiedli na pokład Akisty, którą zakotwiczył przy City Island. Pozostał tam przez całe lato 1920 roku.

City Island to mała wyspa, leżąca niedaleko Bronxu, mająca nieco ponad 5 kilometrów kwadratowych powierzchni. W 1920 roku City Island było dość odosobnionym portem dla łodzi rybackich, branżowych producentów i mieszkańców, którzy często posiadali swoje własne przedsiębiorstwa. Na początku ludzie nie zwracali większej uwagi na „kapitana Johna O’Leary”, obcego o dość niepokojącym wyglądzie, który pojawiał się na wybrzeżu tylko po to, aby uzupełnić zapasy, chociaż wydawało się, że każdego tygodnia  na swoim statku ma nową załogę. Oto jak wyglądał cały proceder: „Każdego dnia lub co dwa dni udawałem się do Nowego Jorku i szukałem marynarzy.” Kiedy przekonał ich do pracy na swoim jachcie, pracowali może przez jeden dzień. „Piliśmy i jedliśmy, a kiedy byli wystarczająco pijani szli do łóżka. Kiedy spali wyciągałem mojego kolta, którego ukradłem z domu pana Tafta i strzelałem im w głowę.” Następnie przywiązywał do każdego ciała głaz i zanosił do swojej łodzi. Płynął na wschód do Long Island Sound, niedaleko Execution Lighthouse („Latarni straceńców”), nazwanej tak, ponieważ podczas wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych brytyjscy żołnierze przykuwali kolonistów do pobliskich skał i czekali na przypływ, który sprawiał, że jeńcy się topili. Tam, niecałe 100 metrów od latarni, Panzram wrzucał swoje ofiary do morza: „Tam jest dziesięcioro z nich. Działałem w ten sposób przez około trzy tygodnie. Moja łódź była pełna kradzionych rzeczy.” Mieszkańcy City Island wkrótce stali się podejrzliwi w stosunku do Akisty i jej kapitana. Panzram uświadomił sobie, że musi stamtąd zniknąć. Z dwoma swoimi ostatnimi pasażerami na pokładzie popłynął w dół wybrzeża New Jersey aż dotarł do Long Beach Island, gdzie zamierzał zabić ich obu. Niestety, po drodze rozpętała się potężna wichura i Akista rozbiła się o skały. Panzram dopłynął do brzegu i ledwo uszedł z życiem. Dwaj marynarze dopłynęli do plaż znajdujących się na północ od Atlantic City. Nie wiadomo gdzie się udali. Szybko zniknęli w terenach uprawnych Jersey, nigdy nie wiedząc jakie mieli szczęście, że uciekli od pewnej śmierci z pistoletu byłego prezydenta.

Rzeź w Lobito Bay

W 1921 roku Panzram odbył karę sześciu miesięcy pozbawienia wolności w więzieniu w Bridgeport, w stanie Connecticut, za włamanie i posiadanie naładowanej broni. Kiedy go zwolniono, dołączył do związku marynarzy, który brał udział w strajku. Został ponownie aresztowany za udział w bójce i strzelanie do policji. Zapłacił poręczenie i uciekł ze stanu Connecticut. Kilka dni później ukrył się na statku towarowym i wylądował w Angoli, portugalskiej kolonii położonej na zachodnim wybrzeżu Afryki. W końcu znalazł pracę w Kompanii Naftowej Sinclaira jako majster na platformie wiertniczej. W tamtym czasie amerykański rynek ropy naftowej brał udział w badawczych ekspedycjach w poszukiwaniu nowych źródeł ropy naftowej w Afryce. W przybrzeżnym mieście Luanda, Panzram zgwałcił i zabił 11-letniego chłopca. Zwabił chłopca na tereny Kompanii Naftowej, gdzie wykorzystał go seksualnie i zabił uderzając jego głową o kamień. Jak później opisywał: „Zostawiłem go tam, ale najpierw uprawiałem z nim seks, a potem go zabiłem. Jego mózg wylewał się uszami, gdy go zostawiłem. Myślę, że już nigdy nie będzie bardziej martwy.” Po tym morderstwie Panzram wrócił do Lobito Bay leżącego na wybrzeżu Atlantyku, gdzie przez kilka tygodni żył w rybackiej wiosce. Tubylcy podejrzewali, że to on stał za zabójstwem chłopca, ale nikt nie potrafił tego udowodnić. Kilka tygodni później, zatrudnił sześciu tubylców, aby zabrali go do dżungli na polowanie na krokodyle, których skóry można było sprzedać europejczykom za całkiem niezłe pieniądze. Mężczyźni nalegali na podział zysków. Chodzili po dżungli, nie podejrzewając co planuje Panzram. Kiedy ruszyli w dół rzeki, Panzram zastrzelił wszystkich sześciu na raz: „Dla kogoś o przeciętnej inteligencji zabicie sześciu na raz wydaje się praktycznie niemożliwe… A o wiele prostsze było zabicie tych sześciu murzynów niż zabicie jednego z młodych chłopców, których zabiłem później, a niektórzy z nich mieli tylko 11 czy 12 lat.” Wszystkim strzelił w plecy, jednemu po drugim. Kiedy leżeli w zakrwawionej łodzi, Panzram strzelił jeszcze raz każdemu z nich w tył głowy. Następnie ich ciałami nakarmił głodne krokodyle i ruszył z powrotem do Lobito Bay. Kiedy zacumował łódź, zdał sobie sprawę, że musi stamtąd uciec, ponieważ mnóstwo ludzi widziało go w Lobito Bay kiedy zatrudniał tamtych ludzi. Udał się na północ rzeki Kongo, w stronę miejsca o nazwie Point Banana i w końcu do Gold Coast. Zdał sobie sprawę, że był spłukany i nie mógł już znaleźć nikogo, kogo warto było okraść, więc ukrył się na statku płynącym do Lizbony. Lecz kiedy przybył do miasta, odkrył, że tamtejszy rząd wiedział już o popełnionych przez niego przestępstwach w Afryce i był poszukiwany przez policję. Udało mu się ukryć na pokładzie innego statku, który podróżował do Ameryki i w lecie 1922 roku wrócił do ojczyzny.

Panzram zachwycił się tym jak łatwo jest zabijać. Wyobrażał sobie siebie zarabiającego na życie jako morderca do wynajęcia, który zabija dla pieniędzy. Pistolet, z którego zabijał w Kongo zabrał do Stanów, mimo że policja była na jego tropie odkąd uciekł z Afryki. W 1922 roku udało mu się kupić pistolet z tłumikiem. Jednak, kiedy go przetestował, okazało się, że nadal robi mnóstwo hałasu, co bardzo go rozczarowało: „Jeśli pistolet z dużym kalibrem i tłumikiem działałby tak jak bym chciał, poszedłbym w morderczy biznes na szeroką skalę.” Chaotyczne życie przestępcy powodowało, że Panzram musiał ciągle być w ruchu. Nigdy nie zostawał w jednym miejscu na dłużej. Wiedział, że policja zawsze jest na jego tropie, nigdy zbyt daleko w tyle, zawsze gotowa zamknąć go za jakieś stare zbrodnie popełnione miesiące albo lata wcześniej. Szybko nauczył się zmieniać tożsamość i nigdy nikomu nie powierzał szczegółów dotyczących swojego życia. Po popełnieniu jakiegoś przestępstwa opuszczał tamto miejsce bardzo szybko, wskakiwał do pociągu, ukrywał się na statku albo jechał autostopem. Nieustannie uciekając, oglądając się przez ramię, czekając aż złapie go policja, zawsze żyjąc w strachu przed więzieniem – takie było jego życie. Mimo, że doskonale zdawał sobie sprawę, że za kilka minut może zostać złapany, był prowadzony przez nienawiść, jakiej większość z nas prawdopodobnie nigdy nie zrozumie i nadal zabijał.

Morderstwo w Salem

Po kilku dniach pobytu w Stanach, Panzram udał się do Urzędu celnego w Nowym Jorku, gdzie odnowił swoją licencję kapitańską i odzyskał papiery swojego jachtu, który rozbił się dwa lata wcześniej. Planował ukraść inną łódź i korzystać z niej pod nazwą Akista. Zaczął przeszukiwać okoliczne przystanie Nowego Jorku i włóczył się po wybrzeżu. Wkrótce ruszył w kierunku portu Providence na Rhode Island, jednak tam również nie mógł znaleźć łodzi, która przypominałaby Akistę. Podróżował dalej na północ, wzdłuż Boston Road do Bostonu i w końcu trafił do miasta Salem, w stanie Massachusetts, znanego z XVII-wiecznych procesów czarownic. Tam, pewnego upalnego popołudnia, 18 lipca 1922 roku, napotkał 12-letniego chłopca idącego samotnie wzdłuż drogi. Chłopiec nazywał się George Henry McMahon i mieszkał na Boston Street 65 w Salem. Większość tamtego dnia spędził w okolicznej restauracji, dopóki jej właścicielka, pani Margaret Lyons, nie poprosiła go o przysługę: „Około 2:15 wysłałam go do sklepu po mleko, dając mu piętnaście centów.” Mały George wyszedł z restauracji i szedł wzdłuż Boston Street. Prawie godzinę później inna sąsiadka, pani Margaret Crean, zauważyła George’a idącego ulicą z nieznajomym: „Popołudniu, 18 lipca, kiedy siedziałam przy oknie w moim domu, zobaczyłam chłopca i mężczyznę idących ulicą. Mężczyzna był ubrany na niebiesko, a na głowie miał czapkę.” To był Carl Panzram. Jak później wspominał: „Nie znałem imienia tego chłopaka. Powiedział mi, że ma 11 lat… W ręce niósł koszyk lub wiadro. Powiedział mi, że idzie do sklepu ze sprawunkiem. Powiedział, że ten sklep prowadziła jego ciotka. Zapytałem go czy chciałby zarobić pięćdziesiąt centów, a on się zgodził.” Panzram poszedł z George’m do pobliskiego sklepu, gdzie miał czelność porozmawiać ze sprzedawcą. Kilka minut później przekonał chłopca do przejażdżki tramwajem. Wysiedli z niego w odludnej części miasta, około 1,5 km od miejsca, gdzie do niego wsiedli. „Złapałem go za ramię i powiedziałem, że zamierzam go zabić. Zostałem z nim około trzech godzin. W tym czasie uprawiałem z nim seks sześć razy, a potem zabiłem go rozbijając jego głowę kamieniem, aż zobaczyłem wypływający mózg… W gardło wepchnąłem mu kilka stron wyrwanych z gazety.” Następnie zakrył ciało gałęziami i uciekł z miasta. Gdy opuszczał zalesiony teren miasta, gdzie zostawił zwłoki chłopca, widziało go dwoje mieszkańców Salem. Zauważyli oni dziwnego mężczyznę, którzy niósł gazetę i oddalał się w pospiechu. Wydawał się nerwowy i nieco rozgorączkowany. Jednak niczego nie podejrzewając, świadkowie poszli dalej.

Natychmiast po morderstwie Panzram udał się z powrotem w stronę Nowego Jorku. Ciało McMahona znaleziono trzy dni później, 21 lipca. Dzięki policji w Salem i okolicznym społecznościom utworzono patrole obywatelskie, które opóźniały wszystkich nieznajomych, na których się natknęły. Jako podejrzanych aresztowano kilku mężczyzn, włącznie z lokalnym pedofilem, który zaatakował kilkoro dzieci w Salem. Morderstwo było głównym tematem w prasie przez całe tygodnie, chociaż pozostało niewyjaśnione przez wiele lat. Aż do pewnego dnia w 1928 roku, kiedy ci sami dwaj świadkowie znowu zobaczyli Panzrama, tym razem w więzieniu w Waszyngtonie, gdzie odbywał karę za inne morderstwo. Nie mieli problemu z jego identyfikacją jako mężczyzny, którego widzieli w upalne popołudnie 18 lipca 1922 roku, kilka metrów od miejsca, gdzie znaleziono ciało George’a McMahon.

Rzeczny pirat

Po opuszczeniu Salem Panzram powrócił do rejonów Westchester County i kontynuował szukanie odpowiedniej łodzi. Na początku roku 1923 udało mu się wynająć apartament w Yonkers, w stanie Nowy Jork, używając aliasu John O’Leary. Dostał pracę jako strażnik w Abeeco Mill Company i podczas pracy w młynie poznał 15-letniego chłopca nazwiskiem George Walosin: „Zacząłem go uczyć pięknej sztuki seksu, ale okazało się, że już wszystko o tym wiedział i bardzo to lubił.” Na początku lata Panzram udał się znowu do Providence, gdzie ukradł łódź z jednej z wielu tamtejszych przystani. Był już wówczas doskonałym żeglarzem, który pływał po morzach w wielu krajach, w różnych warunkach pogodowych. Łódź była świetnej jakości, miała 11,5 metra długości i była wyposażona w najlepszy sprzęt. Postawił żagle i skierował się na Long Island Sound, miejsce, które dobrze znał i gdzie czuł się bardzo dobrze. Łódź na kilka tygodni zakotwiczył w New Haven. Wychodził z niej nocą i chodził po ulicach szukając ofiar, które można by było okraść i zgwałcić. Przez następne kilka tygodni włamywał się do domów i łodzi w Connecticut. Kradł biżuterię, gotówkę, broń i ubrania. Na Premium Point w New Rochelle włamał się do dużego jachtu zakotwiczonego w pewnej odległości od brzegu. Ukradł pistolet i kiedy przeglądał znalezione tam dokumenty dowiedział się, że właścicielem łodzi jest komisarz policji z New Rochelle.

W czerwcu popłynął łodzią w górę rzeki Hudson do Yonkers, gdzie zatrzymał się na noc. Zabrał ze sobą także George’a Walosina i obiecał mu, że będzie mógł pracować na jachcie podczas jego podróży w górę rzeki. W poniedziałek, 25 czerwca łódź odpłynęła z Yonkers na północ w stronę Peekskill. George i Carl popłynęli 80 kilometrów w górę rzeki do Kingston, gdzie Panzram zacumował jacht w małej zatoczce. Szybko przemalował kadłub i zmienił nazwę na burcie. Następnie wyszedł na ląd i odwiedził lokalne spelunki, aby znaleźć kupca. Wkrótce, znalazł pewnego młodego mężczyznę, który zgodził się wejść na pokład i sprawdzić łódź. W nocy, 27 czerwca Panzram zabrał potencjalnego kupca na jacht i wypił z nim tam kilka drinków. Jednak mężczyzna prawdopodobnie chciał oszukać Panzrama, co ten bez problemu wyczuł. Używając tej samej broni, którą ukradł z łodzi komisarza policji, strzelił mężczyźnie dwa razy w głowę. Potem do zwłok przywiązał metalowy ciężarek  i wyrzucił je za burtę. Następnego ranka Panzram i jego pasażer, który był świadkiem morderstwa, pożeglowali w dół rzeki. Zacumowali w Poughkeepsie. Panzram zszedł na ląd i ukradł sieci rybackie warte ponad tysiąc dolarów. Popłynęli do Newburgh. Po zarzuceniu kotwicy, George zeskoczył z łodzi i popłynął do brzegu. Następnego dnia udał się do Yonkers, gdzie opowiedział policji, że był seksualnie wykorzystywany przez Panzrama. Policja w Yonkers powiadomiła wszystkie miasta leżące wzdłuż rzeki Hudson, żeby szukały „kapitana Johna O’Leary”, który pływał jedenasto i pół metrowym jachtem. Policja nadal nie wiedziała, że łódź została ukradziona z dala od Providence. Panzramowi udało się uciec aż do wioski Nyack. Zabezpieczył łódź w przystani i poszedł spać. Jednak policjanci z Nyack byli czujni i rankiem, 29 czerwca, weszli na pokład jachtu i aresztowali obecnego tam Panzrama. Oskarżono go o gwałt na chłopcu, włamanie i kradzież. Następnego dnia oficerowie John Fitzpatrick i Charles Ward z Yonkers wyruszyli miejskim promem, aby go odebrać. Osadzono go w miejskim więzieniu w Yonkers, oczekując na jego rozprawę w sądzie. Na swojej karcie z danymi osobowymi „O’Leary” wpisał jako zawód „żeglarz.” Powiedział, że urodził się w Nevadzie, a jako swój wiek podał 40 lat. W nocy, 2 lipca, wraz z innym więźniem próbował ucieczki z więzienia. Próbowali wyważyć kraty z framugi okna przez wybicie  fragmentem pryczy otaczających je kamieni. Zostali złapani na gorącym uczynku, gdy strażnicy robili rutynową inspekcję cel. W jednej z gazet napisano: „W rezultacie próby wydostania się z celi dokonanej przez jednego z pięciu mężczyzn przebywających w miejskim więzieniu, John O’Leary, domniemany pirat rzeczny, został zamknięty w pojedynczej celi.” Panzram zwrócił się wtedy po pomoc do swojego adwokata: „Mam prawnika, pana Cashina. Powiedziałem mu, że łódź jest warta pięć albo dziesięć tysięcy dolarów i że dam mu ją w zamian za wyciągnięcie mnie z więzienia.” Jego prawnik wpłacił kaucję i kilka dni później Panzrama zwolniono. Nigdy tam nie wrócił. Kiedy Cashin udał się, aby zarejestrować łódź na swoje nazwisko, odkryto, że była ona kradziona. Policja natychmiast skonfiskowała jacht, a Cashin stracił wpłaconą kaucję. W taki sposób Panzram oszukał swojego własnego adwokata.

 Zabójstwo w New London

Zaraz po tym, jak Panzram wydostał się z Yonkers, powrócił do znajomego krajobrazu południowego Connecticut. Dobrze znał tamtejsze wybrzeże i miał nadzieję na kradzież kolejnej łodzi. Spodziewał się ukraść łódź w ciągu kilku dni i wyruszyć w stronę Południowej Ameryki. Udał się do New Haven, gdzie na ulicach obrabował kilka osób w celu zdobycia pieniędzy na jedzenie. Podróżował na wschód z New Haven do New London. Nocą, 9 sierpnia 1923 roku, kiedy przeszukiwał teren, aby znaleźć kogoś, kogo warto by było obrabować, zobaczył młodego chłopca, który żebrał o pieniądze. Wyciągnął nóż i zaciągnął go do pobliskiego lasu. Uprawiał z nim seks ciągle trzymając ostrze noża przy jego gardle: „Nie znam imienia tego chłopaka, ale był Żydem i powiedział mi, że mieszkał na Brooklynie w Nowym Jorku, gdzie jego wuj był wtedy policjantem.” Kiedy dziecko błagało o litość zgwałcił je ponownie. Później Panzram napisał, że ze wszystkich swoich morderstw tamto właśnie lubił najbardziej. Później ściągnął pasek ze spodni chłopca i go udusił. Zwłoki wyrzucił w pobliskie krzaki i odszedł dalej ulicą. Nadal był wczesny wieczór, a na ulicach mnóstwo ludzi. Mijały go samochody i ciężarówki, ale nikt nie zwrócił na niego uwagi. Chłopiec, który nigdy nie został zidentyfikowany, leżał w krzakach przez dwa dni. 11 sierpnia lokalny mieszkaniec wracając z pracy zauważył porwane ubranie leżące w trawie przy drodze. Kiedy przyjrzał się uważniej, zauważył zwłoki chłopca, które zaczynały już gnić i były nadjedzone przez zwierzęta.

Panzram przyznał się do tego morderstwa 6 października 1928 roku i w liście do szefa policji w New London napisał: „Jeśli jest jeszcze coś, co chciałby pan wiedzieć o tej sprawie, a co mogę panu powiedzieć, tak się stanie.” Na końcu listu Panzram przeprosił za brak szczegółów dotyczących części swoich morderstw: „Zabiłem pewną liczbę ludzi w różnych miejscach i niektóre fakty zatarły się w mojej pamięci.”

Po zabójstwie Panzram wskoczył na pociąg jadący na Manhattan. Na Lower East Side, gdzie kapitanowie szukali członków załogi do swoich statków transportowych, Panzram włóczył się po obskurnych tawernach szukając pracy. Udało mu się znaleźć pracę na statku transportowym armii Stanów Zjednoczonych „U.S. Grant”, który miał w ciągu tygodnia udać się do Chin. Zanim jednak statek w ogóle opuścił port, Panzram upił się na jego pokładzie i wdał się w bójkę z innymi członkami załogi. Wyrzucono go ze statku. Wtedy poszedł na stację kolejową i wskoczył do pociągu jadącego do Connecticut. Był głodny i nie miał pieniędzy, więc zdecydował się wysiąść z pociągu w wiosce Larchmont w stanie Nowy York, aby kogoś okraść.

Zabójcza siekiera

Larchmont było cichą wioską na południowym wybrzeżu Westchester County, kilka mil od granicy stanu Connecticut. W latach 20-stych XX wieku wioska była znana dzięki pięknej linii wybrzeża i ekskluzywnym wiejskim klubom, gdzie w weekendy zbierały się wyższe sfery społeczności Nowego Jorku. Oglądali tam wyścigi jachtów lub robili zakupy w miejscowych sklepikach, z dala od ogarniętego szaleńczym tempem, zatłoczonego Manhattanu. Panzram już kiedyś był w Larchmont. W czerwcu 1923 roku z tamtejszej przystani ukradł łódź należącą do doktora Charlesa Paine. Łódź znaleziono niedługo potem niedaleko plaży w New Rochelle. Panzram stracił panowanie nad sterami i rozbił ją o skały.

Nocą, 26 sierpnia 1923 roku Panzram włamał się na stację kolejową na Chatsworth Avenue. Używając siekiery, którą znalazł na zewnątrz, roztrzaskał duże okno i wszedł do środka. Znalazł mnóstwo walizek należących do pasażerów pociągu, który miał odjechać następnego dnia. Kiedy buszował wśród bagaży natrafił na policjanta, oficera Richarda Grube, który robił swój poranny obchód. „Podchodziłem do różnych okien i zobaczyłem mężczyznę klęczącego przy otwartej skrzyni, więc wycelowałem w niego pistolet” – powiedział później reporterom. Ale Panzram się nie zawahał. Oto jak gazety opisały to, co się później stało: „John O’Leary, prawdziwy wielkolud, uzbrojony był w zabójczą siekierę. Oficer natychmiast rzucił się na niego i po zaciętej walce w ciemnościach obezwładnił go i aresztował.” Panzram został zabrany na posterunek policji, gdzie przedstawił się jako John O’Leary. Po przyznaniu się do poprzednich włamań został oskarżony o trzy inne. Następnego ranka, w miejscowym sądzie ustanowiono kaucję w wysokości 5 tysięcy dolarów i wysłano Panzrama do aresztu. Kiedy siedział w areszcie, powiedział policjantom, że uciekł z więzienia w Oregonie, gdzie odbywał karę 17 lat pozbawienia wolności za zastrzelenie oficera policji. Panzram powiedział wiele rzeczy. Być może zbyt wiele. Niektórzy policjanci nazywali go „chiseler”, człowiekiem, który przyznaje się do zbrodni, których nie popełnił, aby być przeniesionym do innego aresztu. Policja w Larchmont wysłała telegram do Oregonu. 29 sierpnia szef policji w Larchmont William Hynes otrzymał odpowiedź od dyrektora stanowego więzienia w Oregonie: „Jeff Baldwin jest poszukiwany w Oregonie, nie możemy się doczekać, aby wysłać oficera, który go do nas zabierze najszybciej jak to będzie możliwe.” Panzram był znany w Oregonie jako Jeff Baldwin i nadal miał tam 14 lat kary do odbycia. Wyznaczono nawet nagrodę za jego pojmanie w wysokości 500 dolarów, którą Panzram próbował wyłudzić za swoje własne aresztowanie: „O’Leary powiedział policji, że skoro sam podał wszystkie informacje o swojej ucieczce z więzienia to chciałby sam odebrać 500 dolarów nagrody.” Panzram zdawał sobie sprawę, że jego perspektywy na przyszłość są dość ograniczone. Wiedział, że więzienie w Oregonie bardzo chciało go odzyskać i jedyną jego szansą była ucieczka. Inaczej musiałby stawić czoła kilku dziesięcioleciom spędzonym w więzieniu. Podczas swojej ostatniej podróży do Kingston i wzdłuż Hudson, popełnił wiele włamań i kradzieży, a niektórych z nich nigdy nie odkryto. W czasie pobytu w Larchmont, Panzram napisał list do tajemniczego „Johna Romero” do Beacon, w stanie Nowy Jork, które znajdowało się dokładnie po drugiej stronie rzeki od Newburgh, gdzie George Walosin wyskoczył z jego statku: „To będzie prawdopodobnie ostatnia moja wiadomość do ciebie. Spodziewam się trafić do więzienia na dłuższy czas w moim życiu, więc widzisz, że nie mogę już przegrać. Nigdy nie powiedziałem o tobie nikomu, ale pamiętaj o tym, że jeśli kiedyś powiem, co wiem, będą mogli zamknąć cię na długo.” Panzram żądał, aby Romero przysłał mu od razu 50 dolarów, a wtedy zapomni „wszystko, co wie”. Napisał też, że łódź się zgubiła, ale Romero „mógł ciągle wykorzystać umowę w Newburgh”. Swój list podpisał „Kapitan John K. O’Leary.” Pieniądze od tajemniczego Romero nigdy nie dotarły, policja także go nie odnalazła. Panzram pozostał w areszcie. Kilka tygodni później został oskarżony o włamanie w Larchmont: „Od razu zobaczyłem, że mogę być skazany, więc natychmiast spotkałem się z prawnikiem oskarżyciela i poszedłem na ugodę.” Ugoda dotyczyła niższego wyroku w zamian za przyznanie się do winy. Jednak tak się nie stało. Panzram powiedział: „Ja trzymałem się mojej części umowy, ale on nie. Przyznałem się i od razu dostałem maksymalny wyrok, pięć lat. Wysłano mnie do Sing Sing.” Nie został tam jednak długo. Ludzie tacy jak Panzram, zatwardziali przestępcy, byli rutynowo wysyłani do Clinton Prison, gdzie izolowano ich od innych więźniów i gdzie pozostawali pod opieką nietypowej grupy strażników, którzy przyzwyczaili się do wrogo nastawionych więźniów.

Dannemora – Piekielna Otchłań

Amerykańskie więzienia z początków XX wieku były naprawdę przerażającymi miejscami. Warunki w niektórych instytucjach były gorsze niż złe. Były barbarzyńskie. Miejsca takie jak Sing-Sing w Nowym Jorku, słynne obozy tortur na Florydzie i przykuwanie do siebie łańcuchami więźniów podczas wykonywania wyczerpującej fizycznie pracy w Georgii to przykłady wszechobecnych nadużyć w Amerykańskich więzieniach. Nie istniał żaden narodowy, jednolity standard odnośnie tego jak traktować, resocjalizować bądź dbać o skazanych. System karania więźniów był szeroko akceptowany w placówkach penitencjarnych. Zazwyczaj to zarządcy takich ośrodków formułowali i wdrażali realną politykę traktowania skazanych. Niektórym więzieniach mogło to wyjść dobre. W innych, działo się wręcz odwrotnie. Więzienia były niezależnymi królestwami ich naczelników, którzy często posługiwali się biciem, chłostaniem, umieszczaniem w izolatkach, a nawet torturami, aby kontrolować liczną populację zarządzanych przez siebie ośrodków. Takim miejscem było Clinton Prison w Nowym Jorku, lepiej znane jako Dannemora, Piekielna Otchłań, miejsce bez powrotu i najbardziej brutalne, represyjne więzienie w Ameryce.

Panzram trafił do Dannemora w październiku 1923 roku. Tak jak w wielu innych więzieniach tamtych czasów, strażnicy nosili przy sobie zakończone stalą laski, których używano do popędzania, a czasem bicia skazanych, w celu wymuszenia na nich posłuszeństwa. Po przybyciu Panzram został rozebrany do naga, a wszystkie jego rzeczy osobiste zostały skonfiskowane. Nie można się było odzywać do strażników, nikt też nie tolerował jakiegokolwiek przejawu braku szacunku. Personel w Dannemora był doprawdy jedyny w swoim rodzaju. Wielu strażników było ze sobą spokrewnionych, gdyż było tam zatrudnianych wiele pokoleń, głównie dawni emigranci o pochodzeniu francusko-kanadyjskim, którzy żyli w okolicy od wielu lat. W rezultacie ich metody nadzoru i postawy w stosunku do więźniów były przekazywane z pokolenia na pokolenie i powtarzane przez całe dekady represji i znęcania. Życie było brutalnie ciężkie dla więźniów, którzy pracowali pod miażdżącym jarzmem kolejnych pokoleń strażników. Z perspektywy strażników osadzeni byli zwierzętami, które zasługiwały na najgorsze traktowanie. Wielu więźniów cierpiało załamania nerwowe. Właśnie oni byli przewożeni przez dziedziniec i oddawani do stanowego szpitala dla umysłowo chorych przestępców, którego korytarze przepełnione były obłąkanymi, zapomnianymi więźniami, zagubionymi w morzu biurokracji i rażących zaniedbań. To był ostatni przystanek przed trafieniem do piekła.

Już w ciągu kilku pierwszych tygodni pobytu w Dannemora, Panzram wynalazł bombę, która miała zaprószyć ogień w budynkach, w których mieściły się warsztaty. Jednak strażnicy znaleźli urządzenie i rozbroili je. Później Panzram próbował zabić jednego ze strażników atakując go, gdy ten zasnął na krześle: „Uderzyłem go w tył głowy ważącym 4,5 kilograma kijem. Nie zabiłem go, ale źle się poczuł i po tym zdarzeniu zostawił mnie w spokoju.” Praca, do której zmuszani byli więźniowie była długa, ciężka i bardzo monotonna. Jedzenie przypominało tłuste pomyje, których prawdopodobnie nawet zwierzęta nie chciałyby jeść. Panzram dokonał pierwszej próby ucieczki już w ciągu kilku miesięcy. Wspiął się na jeden z murów więzienia, skąd spadł prawie 10 metrów w dół na beton. Złamał obie nogi w kostkach. Jego kręgosłup także mocno ucierpiał, mimo to nie otrzymał żadnej pomocy lekarskiej. Zaniesiono go do celi i rzucono na podłogę: „Zostałem rzucony do celi bez żadnej pomocy lekarskiej ani chirurgicznej. Moich złamanych kości nie nastawiono. Moje kostki i nogi nie zostały włożone do gipsu… Lekarz nigdy nie przyszedł i nikt inny nie mógł nic dla mnie zrobić… Po 14 miesiącach bezustannej agonii zostałem zabrany do szpitala, gdzie operowano mnie na przepuklinę i wycięto mi jedno jądro.” Jednak po tych zdarzeniach nadal nie się nie zmienił. Niedługo po operacji Panzram został przyłapany na współżyciu z innym więźniem. Zamknięto go wtedy w izolatce, gdzie był kompletnie ignorowany przez personel: „Kolejna agonia przez wiele miesięcy. Cały czas byłem obolały, nikt się do mnie nie odzywał, słyszałem tylko jakieś warczenie, przekleństwa lub kłamstwa, obietnice bez pokrycia, których nigdy nie dotrzymano. Pełzałem jak wąż z przetrąconym kręgosłupem, kipiałem z nienawiści i żądzy zemsty. Przetrwałem pięć lat takiego życia. Ostatnie dwa lata i cztery miesiące w izolatce spędziłem bez żadnego zajęcia oprócz rozmyślania… Nienawidziłem każdego, kogo widziałem.” Wtedy zaczął snuć szczegółowe plany na temat zabicia tak wielu ludzi, jak tylko potrafił. Chciał wysadzić tunel kolejowy, gdy będzie przejeżdżał przez niego pociąg i wysłać do jego wraku trujący gaz. Chciał za pomocą dynamitu wysadzić most w Nowym Jorku, a potem obrabować zmarłych i rannych, którzy będą umierać na jego oczach. Jednak większość jego skomplikowanego planu, a zarazem ta jego część, która miała zabić największą ilość ludzi dotyczyła zatrucia źródła wody, z której korzystali wszyscy w wiosce Dannemora. Do strumienia, który wpadał do zbiornika wodnego wioski chciał wrzucić sporą ilość arszeniku. Jednak, na szczęście, żadne z tych planów nie doszły do skutku. W lipcu 1928 roku, po odsiedzeniu pięciu długich, ciężkich lat, Panzram został zwolniony z więzienia Dannemora. Trwale okaleczony przez brak opieki medycznej i zagubiony w otchłani swego szaleństwa, został wypuszczony wprost do niczego niespodziewającego się świata.

„Reformuję ludzi”

Po wyjściu z więzienia, Panzram został całkowicie pochłonięty przez chęć zemsty za sposób, w jaki go potraktowano w Dannemora. W ciągu dwóch tygodni popełnił tuzin włamań i zabił przynajmniej jedną osobę podczas rabunku w Baltimore. Po pewnym czasie został aresztowany i dostarczony w więzienia w Waszyngtonie. Wyglądał wtedy przerażająco: ponad 180 centymetrów wzrostu, 90 kilogramów samych mięśni, złość i paląca nienawiść do wszystkiego, co ludzkie. Na lewym przedramieniu miał wytatuowaną wielką kotwicę, a na prawym przedramieniu kolejną, tym razem w towarzystwie orła i głowy Chińczyka. Na jego masywnej klatce piersiowej widniały dwa orły z wytatuowanymi pod ich skrzydłami słowami „LIBERTY and JUSTICE” (wolność i sprawiedliwość). Jego oczy były szare jak stal. Poza tym nosił gruby, czarny wąs, który zakrywał jego górną wargę dając jego twarzy wyraz nieustannej drwiny. W tamtym więzieniu, po raz pierwszy od lat, podał swoje prawdziwe nazwisko.

Podczas kilku pierwszych dni w waszyngtońskim więzieniu często mówił o zabijaniu dzieci, co nie umknęło uwadze strażników. Wysłano w jego sprawie zapytania do innych stanów i odezwało się kilka tych, w których był poszukiwany. Waszyngtońskie więzienie miało nowego strażnika, którym był 26-letni syn żydowskiego imigranta. Nazywał się Henry Lesser. Gdy przyjmowano Panzrama ów strażnik zapytał go za co go zamknięto. „Reformuję ludzi”- odpowiedział bez uśmiechu. Przez kilka następnych tygodni, młody strażnik często przyglądał się temu dziwnie wyglądającemu mężczyźnie, który rzadko się do kogoś odzywał. Panzram i tym razem próbował ucieczki powoli wydłubując cement otaczający kraty w oknie jego celi, jednak jeden z innych więźniów doniósł o tym naczelnikowi. Panzram został usunięty z celi i zabrany do izolatki. Przykuto go kajdankami do grubego drewnianego słupa, a do kajdan przywiązano sznur. Strażnicy przywiązali go tak, że tylko palcami stóp dotykał podłogi, a jego ręce zostały podniesione ponad linię ramion. Zostawiono go tak przez półtorej dnia. Przeklinał swoich rodziców za wydanie go na świat i krzyczał, że zabije każdego, jeśli tylko będzie miał taką okazję. Strażnicy pobili go do nieprzytomności i zostawili przywiązanego do słupa na całą noc. W pewnym momencie, podczas tamtej nocy Panzram przyznał się do zabicia kilku młodych chłopców i powiedział strażnikom jak bardzo mu się to podobało. Niedługo po tym cała historia wydostała się poza mury więzienia. Prasa szybko podchwyciła historię sadystycznego mordercy przebywającego w lokalnym więzieniu, który przyznawał się do popełnienia tak wielu zabójstw. 28 października 1928 roku „The Washington Post” napisał, że Panzram przyznał się do zabicia 14-letniego Alexandra Uszacke, roznosiciela gazet z Filadelfii i 12-letniego George’a McMahon z New Salem w Connecticut. Każdego kolejnego dnia Panzram mówił coraz więcej: „Jeśli to nie wystarczy, dam wam jeszcze więcej. Podróżowałem po świecie i widziałem wszystko oprócz piekła i przypuszczam, że i je niedługo zobaczę.”

Z jakiegoś powodu strażnik więzienny Henry Lesser odczuwał coś w rodzaju sympatii do tego wściekłego człowieka, którego wszyscy inni nienawidzili. Zaprzyjaźnił się z Panzramem dając mu dolara na papierosy i dodatkowe jedzenie. Ten akt życzliwości dużo znaczył dla Panzrama, ponieważ nie przywykł on do nawet najmniejszych gestów współczucia. Dwoje mężczyzn zaprzyjaźniło się i sobie zaufało. Niedługo potem Panzram zgodził się spisać dla Lessera historię swojego życia. Przez kilka kolejnych tygodni, podczas gdy Lesser zaopatrywał go w ołówki i papier, Panzram spisywał szczegóły swojego pokręconego życia pełnego nienawiści, demoralizacji i morderstw.

Wyznanie

Słynny psycholog dr Karl Menninger powiedział później, że rękopis Carla Panzrama „jest niezachwianą autoanalizą, w której więzień nie oszczędza ani siebie ani społeczeństwa. Nikt nie może przeczytać tego rękopisu w całości bez towarzyszących temu dreszczy emocji.” Panzram opowiedział historię swojego życia zaczynając od farmy w wiejskiej Minnesocie, gdzie się urodził. Od czasu, kiedy został wysłany do ośrodka poprawczego w Red Wing w 1903 roku, aż do czasu, gdy został osadzony w Waszyngtońskim więzieniu, popełnił tysiące przestępstw, liczne morderstwa, a jego życie przypominało destrukcyjną ucieczkę przed kolejnymi więzieniami. „Wszyscy moi znajomi, całe moje otoczenie, atmosfera oszustwa, zdrady, brutalności, demoralizacji, hipokryzji i wszystko, co jest złe i nic, co jest dobre. Czemu jestem, jaki jestem? Powiem ci, czemu. Nie stworzyłem siebie takim. Inni mnie takim stworzyli.” – napisał. To niesamowite liczące 20 tysięcy słów wyznanie zawierało szczegóły popełnionych przez niego morderstw, które potem zostały potwierdzone przez poszczególne władze. Podawał daty, godziny i miejsca, gdzie popełnił przestępstwa oraz historię swoich aresztowań, która była doprawdy imponująca. Oczywiście w okresie 1900-1930 wymiana informacji pomiędzy agencjami ochrony porządku publicznego nie była tak skomplikowana jak dzisiaj. Przestępcy mogli często uniknąć nakazów aresztowania przez zmianę nazwiska lub po prostu przez nie udzielanie informacji o swojej przestępczej karierze. Panzram szybko nauczył się tej sztuczki i został aresztowany pod kilkoma różnymi nazwiskami: Jefferson Baldwin (1915), Jeffrey Rhodes (1919), John King (1920) i John O’Leary (1923).

Jednak w tym wyjątkowym pamiętniku pisał nie tylko o swoim życiu. Panzram miał swoją własną opinię na temat systemu sprawiedliwości i przewagi społeczeństwa nad pojedynczymi jednostkami: „Wszyscy wasi policjanci, sędziowie, prawnicy, naczelnicy więzień, lekarze, komisje do spraw krajowych przestępstw i pisarze zjednoczyli się, żeby znaleźć lekarstwo na przyczyny i skutki przestępczości. Z całą tą wiedzą i władzą, którą mieli nie uzyskali niczego oprócz pogorszenia warunków zamiast je polepszyć.” Rozwojem przestępczości winił społeczeństwo: „Mam 36 lat i byłem przestępcą przez całe moje życie. Mam 11 wyroków za popełnione zbrodnie. 20 lat mojego życia spędziłem w więzieniach i ośrodkach poprawczych. Wiem, czemu jestem przestępcą.” Winę za swoje okrutne życie zrzucał na tych, którzy go torturowali i karali. „Might makes right” (racja jest po stronie silniejszego) było jedyną zasadą, jakiej się kiedykolwiek nauczył i miał to przekonanie ze sobą wszędzie, gdzie się udawał. „W moim życiu złamałem każde prawo, które było stworzone czy to przez człowieka, czy przez Boga. Jeśli którekolwiek z nich stworzyłoby jakieś nowe prawa, chętnie bym je również złamał.”

Strona po stronie, Panzram opisywał swoją życiową odyseję pełną zabijania i gwałcenia, która dotarła na kilka kontynentów. Za żadne ze swoich przestępstw nigdy nie żałował. Panzrama nigdy nie hamowało poczucie winy lub litość. Zbrodnię i przemoc widział jako sposób zemsty na świecie. Nie ważne, że ludzie, którzy byli jego ofiarami nie spowodowali osobiście jego bólu. Ktoś, ktokolwiek, musiał zapłacić za jego krzywdy.

„Odwiedź mnie!”

Panzram, który od zawsze był wyjęty spod prawa, nigdy nie mógł się przystosować do więziennego środowiska. Pomimo wielu lat spędzonych w różnych więzieniach nie potrafił dostosować się do tamtejszych zasad ani być posłusznym wobec rozkazów personelu. Nawet wiedząc, że często rezultatem takiego naruszania przepisów były tortury fizyczne, był niekooperatywny i agresywny. Po jego próbie ucieczki i ciągłym przykuwaniu do słupa, napadł na trzech strażników, którzy wypuszczali go z celi i trzeba było pobić go pałką, aby się uspokoił. Potem znowu przykuto go do słupa. W rezultacie oficer napisał w raporcie: „ten więzień nazwał kapitana straży „przeklętym przez Boga skurwysynemi powiedział, że chciałby go walnąć w tył głowy.” Ukarano go za to jeszcze bardziej. Jednak wkrótce miała go dopaść ręka sprawiedliwości.

Później tego samego miesiąca, dokładnie 29 października, przyszedł sądowy nakaz aresztowania Panzrama. Był to akt oskarżenia o morderstwo popełnione w Filadelfii oskarżający Panzrama „o zabójstwo Alexandra Uszacke przez uduszenie go 26 lipca 1928 roku na Point House Road.” Komisariat policji w Salem również dowiedział się o aresztowaniu Panzrama i jego wyczerpujących zeznaniach. Podczas jego pobytu w więzieniu w Waszyngtonie, policja z Salem przyprowadziła dwoje świadków, którzy widzieli go tuż po zabójstwie George’a McMahon w 1922 roku. Na okazaniu świadkowie zgodnie zidentyfikowali Panzrama jako osobę, którą widzieli nocą, kiedy 12-latek zginął. Więzienie Stanowe w Oregonie skontaktowało się z waszyngtońską policją z prośbą o przetrzymanie go jako zbiega z tamtejszego więzienia, który nadal miał tam 14 lat wyroku do odbycia.

Na początku 1929 roku Panzram musiał zdawać sobie w końcu sprawę, że tym razem nie wyjdzie już z więzienia. Napisał list o zabójstwie George’a McMahon do prokuratora rejonowego w Salem. W tym szokującym liście Panzram potwierdził poprzednie zeznania w tej sprawie: „Już opowiedziałem wszystko o tym morderstwie McMahona… Wysłaliście kilku świadków z Salem, którzy mnie zidentyfikowali. Nie zmieniam moich poprzednich zeznań. Popełniłem to morderstwo. Tylko ja jestem winien… Nie tylko popełniłem to morderstwo, ale też 21 innych i zapewniam tu i teraz, że jeśli kiedykolwiek będę wolny i będę miał możliwość to ukatrupię jeszcze 22 osoby!”

Jego proces za włamania i kradzieże rozpoczął się 12 listopada 1928 roku. Panzram zdecydował się sam być swoim obrońcą. Swoim nieprzewidywalnym, agresywnym zachowaniem szokował członków ławy przysięgłych, która składała się z 9 mężczyzn i 3 kobiet. Kiedy świadek Joseph Czerwinski z Baltimore zeznawał przeciwko niemu, Panzram wstał, aby zadać mu pytanie. „Znasz mnie?” – zapytał zbliżając się na odległość tylko kilku centymetrów od twarzy mężczyzny. „Dobrze mi się przyjrzyj.” – wyszeptał. Kiedy przerażony świadek spojrzał w jego stalowoszare oczy, Panzram przeciągnął palcami po swojej szyi w geście podcinanego gardła. Wiadomość była jasna: jeśli coś powiesz, to już nie żyjesz. Pod koniec rozprawy Panzram zasiadł na stanowisku do przesłuchań i nie tylko przyznał się do włamania, ale opowiedział sądowi, że specjalnie został w tamtym domu przez kilka godzin, mając nadzieję, że jego właściciele wrócą i będzie mógł ich zabić. 12 listopada 1928 roku uznano go winnym wszystkich zarzutów. Sędzia Walter McCoy skazał go na 15 lat dla pierwszego zarzutu i 10 lat dla drugiego. Panzram musiał odsiedzieć 25 lat w Federalnym Więzieniu w Leavenworth, Kansas. Kiedy usłyszał wyrok na jego twarzy pojawił się złowieszczy uśmiech. „Odwiedź mnie!” – powiedział do sędziego.

Krwawa pralnia

1 lutego 1929 roku, w dniu swojego przybycia do Leavenworth, Panzram został zaprowadzony do biura naczelnika T.B. White’a. Był skuty kajdankami, a jego masywne mięśnie jeszcze bardziej odznaczały się pod więzienną koszulą, przez co robił piorunujące wrażenie. Nadal wyglądał groźnie; otaczała go aura zła, która ostrzegała ludzi, aby się nie zbliżali. Kiedy zarządca więzienia czytał mu regulamin instytucji, Panzram stał cicho z obojętną postawą naprzeciw jego biurka. Kiedy dyrektor skończył czytać, więzień spojrzał mu prosto w oczy i powiedział: „Zabiję pierwszego, który wejdzie mi w drogę.” Dyrektor wezwał strażników i Panzram, wówczas już więzień numer 31614, został zaprowadzony do celi. Uważano go za zbyt agresywnego, aby umieszczać go w celi z innymi więźniami. W odręcznie napisanym liście do naczelnika z datą 26 marca 1929 roku, Panzram poprosił o przydzielenie go do pracy w pralni pisząc: „Chcę tą pracę, bo mam długi wyrok i jestem starym pomyleńcem, więc chcę być sam. Jestem kaleką i nie lubię pracy, którą teraz wykonuję, stanie na moim połamanych kostkach bardzo mi przeszkadza. Z poważaniem, Carl Panzram #31614″.

Zgodnie z prośbą przydzielono go do pracy w pralni, gdzie mógł pracować cały dzień sam, sortując i piorąc ubrania innych. Tam mógł przenosić się w swój świat i unikać kontaktu z ludźmi. Jego opiekunem był Robert Warnke, niski, łysiejący mężczyzna, który był znany ze spisywania więźniów nawet za drobne przewinienia. Łamanie zasad było poważną sprawą w Leavenworth. Karą była izolatka, unieważnienie wywalczonych wcześniej ustępstw i przywilejów korzystania z biblioteki, a czasami nawet tortury. Warnke był pracownikiem cywilnym, więc nie był pod tą samą presją, co inni strażnicy i często korzystał ze swojej uprzywilejowanej pozycji. Panzram od samego początku miał problemy z Warnke. Kilkukrotnie został spisany za złamanie zasad, co spowodowało odesłanie go do izolatki. Kiedy go stamtąd zwolniono powiedział innym więźniom, żeby trzymali się z dala od Warnke, bo ten niedługo umrze. Kiedy napisał następny list do swojego przyjaciela Lessera, powiedział, że nowa praca mu się podobała.

20 czerwca Panzram zgodnie z planem pracował w pralni. O drzwi oparty był długi na 120 cm, żelazny pręt używany jako pomoc do przesuwania drewnianych skrzyń transportowych. Panzram bez słowa wziął ciężki pręt i podszedł do Warnke, który wtedy wykonywał papierkową robotę. Nagle podniósł pręt wysoko nad swoje szerokie ramiona i uderzył nim w głowę mężczyzny. Jego czaszka natychmiast się roztrzaskała. „Masz tu jeszcze raz, skurwysynie!” – krzyczał. Kiedy mężczyzna upadł na podłogę, Panzram ciągle uderzał prętem w jego głowę, rozpryskując kości i krew po całym pokoju. Tamtego dnia w pralni byli również inni więźniowie, ale stali z boku i z przerażeniem obserwowali jak Panzram bije Warnke. Mężczyźni próbowali uciec, ale Panzram stwierdził, że skoro zabił jednego, to powinien zabić i ich. Jednego zaatakował w rogu pokoju i udało mu się złamać mu rękę zanim ten uciekł. Inni więźniowie desperacko próbowali wydostać się z pokoju, jednak jego drzwi były zamknięte. Wszyscy krzyczeli o pomoc, kiedy Panzram gonił ich po pokoju krzycząc, przeklinając, machając ogromnym prętem, rozwalając kości, biurka, światła, łamiąc meble na kawałki. Wtedy rozbrzmiał alarm i do pralni wbiegło kilkunastu uzbrojonych w broń i strzelby strażników. Strażnicy spojrzeli przez kraty i zobaczyli rozszalałego Panzrama trzymającego ciężki, stalowy pręt jak kij bejsbolowy. Jego ubrania były podarte i od stóp do głów pokryte świeżą krwią. „Tylko zabiłem Warnke. Wypuście mnie.”” – powiedział do nich spokojnie. Odmówili, czekając aż odłoży pręt. „Oh, zdaje się, że to mój szczęśliwy dzień” – powiedział wtedy. Pręt upadł z hałasem na podłogę, a strażnicy ostrożnie otworzyli drzwi. Panzram wszedł cicho do swojej celi i usiadł na pryczy.

Proces

Zanim zaczął się proces Panzrama, był on już dobrze znany poza więzieniem, a plotki o jego żądzy gwałcenia i zabijania dzieci żyły własnym życiem. Jego historia pojawiła się już w wielu gazetach. W marcu 1929 roku napisał list do zastępcy naczelnika więzienia: „Rozumiem, że postawiono mi wiele zarzutów. Kilka za morderstwa i jeden za ucieczkę z Oregonu. Czy mógłbym prosić o informację ile nakazów sądowych jest przeciwko mnie, skąd są i z jakimi zarzutami?” Kiedy Panzram pozostawał w Leavenworth, władze w Salem i New Haven aktywnie przygotowywały sprawy karne przeciwko niemu.

W tym okresie Panzram podtrzymywał kontakt korespondencyjny z Lesserem i napisał serię listów o swoim życiu w Leavenworth. Często narzekał na brak materiałów do czytania, ale chwalił jakość jedzenia. Mówił, że bycie w więzieniu sprawiło, że poczuł się bardziej „człowiekiem”, a mniej zwierzęciem, którym myślał, że jest. Kiedy przybył do Leavenworth wiedział, że i tak będzie bity i poniżany, więc zdecydował, że nie będzie bity bez powodu. Od razu próbował ucieczki i został złapany. Był wrogo nastawiony i nie chciał współpracować ze strażnikami. Jednak tym razem nie było bicia. „Nikt nie podnosi na mnie ręki. Nikt mnie nie poniża… Próbowałem to zrozumieć i doszedłem do wniosku, że jeśli na początku byłbym traktowany tak jak teraz, to nie byłoby tylu ludzi… którzy zostali okradzieni, zgwałceni i zabici” – napisał.

Kiedy 14 kwietnia rozpoczął się jego proces za zabicie Warnke, Panzram jak zwykle nie chciał się dostosować. Przykuśtykał na salę sądową o 9:30 rano. Jego dziwny sposób chodzenia był dożywotnią pamiątką po „leczeniu” lata temu w lochach Dannemora. „Czy ma pan prawnika?” – w dniu otwarcia zeznań zapytał go sędzia Hopkins. „Nie i nie chcę żadnego!” – odpowiedział Panzram. Hopkins poradził oskarżonemu, że ma konstytucyjne prawo do reprezentanta w sądzie i powinien skorzystać z usług prawnika, który zostanie mu przydzielony bezpłatnie. Panzram odpowiedział przeklinając głośno na sędziego. Gdy został zapytany czy jest winny wstał i uśmiechnął się drwiąco: „Jestem niewinny! A teraz udowodnij moją winę, rozumiesz?” – powiedział. Prokurator przywołał całą listę świadków. Byli wśród nich: naczelnik T.B. White, który przyniósł ze sobą narzędzie zbrodni, a także zabrał pięciu strażników i dziesięciu więźniów z Leavenworth. Kilku więźniów zeznało, że widzieli jak Panzram rozwala czaszkę bezbronnej ofiary żelaznym prętem, kiedy Warnke leżał nieprzytomny na podłodze. Podczas zeznań Panzram siedział na krześle uśmiechając się do świadków. Do uzyskania werdyktu ława przysięgłych potrzebowała tylko 45 minut. Nikt nie był zaskoczony, że Panzram został uznany winnym zabójstwa z premedytacją. Hopkins wysłał go z powrotem do Leavenworth, gdzie miał pozostawać aż „do piątego dnia września tysiąc dziewięćset trzydziestego, kiedy to między szóstą a dziewiątą rano zostanie zabrany do odpowiedniego miejsca w murach więzienia i powieszony za szyję aż umrze.” Panzram wydawał się czuć ulgę, był prawie szczęśliwy. Wielki uśmiech pojawił się na jego twarzy jak powoli wstawał ze swojego krzesła. „Z pewnością chcę podziękować panu, sędzio, tylko pozwól mi położyć palce na twojej szyi przez 60 sekund i już nigdy nie usiądziesz na żadnej ławie jako sędzia!” – powiedział zaszokowanej publiczności. Panzram stał wyprostowany, z rozpiętą koszulą częściowo odsłaniającą jego masywny tatuaż na szerokiej piersi, jego potężne ramiona zakute były w żelazne kajdany, a jego na jego twarzy malował się drwiący uśmiech. Wyprowadzono go z pokoju. Kiedy przysięgli opuszczali salę rozpraw nadal mogli słyszeć jego szalony śmiech pobrzmiewający wśród ścian korytarza sądowego.

Zapłata za grzechy

W latach 20tych XX wieku rodzina oświeconych pedagogów i uczonych pod dowództwem doktora Karla Menningera, absolwenta Harvardu, a zarazem jednego z pionierów nowoczesnej psychologii, zbudowała medyczną dynastię w mieście Topeka, w stanie Kansas. Menninger był zafascynowany zagadnieniem psychoanalizy stworzonym przez Zygmunta Freuda. Podczas procesu Panzrama sąd poprosił o Menningera opinię na temat poczytalności oskarżonego. Spotkanie obu mężczyzn zaaranżowano 15 kwietnia w małym biurze w sądzie w Topeka. Panzram został przyprowadzony do pokoju o 8:30 rano. Miał na sobie grube, ciężkie łańcuchy owinięte wokół ramion i rąk, a wokół każdej kostki zaciśnięty sztywny pręt. Był w stanie pokonywać tylko pół kroku na raz. Więźnia eskortowało troje federalnych strażników. Panzram usiadł na krześle krzywiąc się i gapiąc na Menningera. „Dzień dobry, panie Panzram” – powiedział Menninger. Więzień tylko głośno fuknął na doktora z irytacją i odwrócił głowę, nie udzielając żadnej odpowiedzi. Rozglądał się dookoła jakby szacując szanse ucieczki, a Menninger zdawał sobie sprawę, że więzień, gdyby tylko miał możliwość zabiłby wszystkich w tym pokoju, aby tylko dostać się do drzwi. Kiedy zaczął wiercić się na krześle jego łańcuchy zagrzechotały, a wtedy pilnujący go strażnicy podeszli bliżej. Panzram w końcu przemówił: „Chcę zostać powieszony i nie chcę, żebyś się w to wtrącał. Po prostu wiem więcej o świecie i złej naturze człowieka, więc nie zgrywaj hipokryty. Jestem dumny z zabicia tych ludzi i tylko żałuję, że nie zabiłem ich więcej!” Doktor Menninger próbował skłonić Panzrama do opowiedzenia o swoim życiu, ale on odmówił i jeszcze bardziej się zdenerwował. Z minuty na minutę stawał się coraz bardziej niecierpliwy: „Mówię, że jestem odpowiedzialny i winny, i im szybciej mnie powieszą, tym lepiej i tym bardziej będę zadowolony. Więc nie próbuj się wtrącać!” Spotkanie zakończono i Panzram został wyprowadzony z pokoju.

Następnego dnia Menninger napisał list do naczelnika wiezienia, T.B. White’a. Prosił w nim o możliwość przesłuchania Panzrama jeszcze raz: „Dla całkowicie naukowych celów chciałbym bliżej przyjrzeć się sprawie Carla Panzrama bardziej szczegółowo. Jak pan wie, jego sprawa jest nadzwyczajna i jestem bardzo zainteresowany dowiedzeniem się jakie były wcześniejsze wskazówki dotyczące jego mentalnej niestabilności.” Jednak White odmówił. Nie było zaskoczeniem, że Menninger winił dorosłą agresję Panzrama traktowaniem, jakie otrzymał jako dziecko w ośrodku wychowawczym w Red Wing. Menninger rozpoznał psychologiczny uszczerbek, który został sprawiony Panzramowi w jego wczesnej młodości i później, kiedy pisał o sprawie powiedział, że: „niesprawiedliwości popełnione na dziecku wywołały w nim chęć odwetu, której nie potrafił stłumić, a którą dziecko musi stłumić. Jednak ta chęć zemsty wcześniej czy później wychodzi na jaw, w takiej czy innej formie. Pojawiają się wnioski, że karą za grzechy jest śmierć, że morderstwo rodzi samobójstwo i że zabić znaczy zostać zabitym.”

„Pospiesz się sukinsynie!”

Ostatnią osobą, na której wykonano prawną karę śmierci w stanie Kansas przed rokiem 1930 był William Dickson. Było to w 1870 roku. Mimo, że inni po nim także bywali skazywani na śmierć, kolejni gubernatorowie doprowadzali do złagodzenia wszystkich wydanych wyroków kary śmierci. Stanowe egzekucje zostały obalone w 1907 roku. Jednak najsławniejszym wyrokiem kary śmierci wydanym w historii stanu była kara dla Roberta Strouda zwanego „Ptasznikiem z Alcatraz.” Został skazany na śmierć za zabójstwo strażnika więziennego 26 marca 1916 roku. Stroud był w celi śmierci w Leavenworth z Panzramem i czasami ze sobą rozmawiali. Stroud, tak jak Panzram, był ponury, maniakalnie egocentryczny, był prawdziwym mizantropem, który rzadko z kimś rozmawiał nawet podczas późniejszych lat w Alcatraz. Obaj mężczyźni nie mieli sobie zbyt wiele do powiedzenia, ale ostrożnie studiowali postęp konstrukcji swoich szubienic, który był widoczny za oknami ich cel. Stroud był stręczycielem, który zabił jednego z klientów swojej prostytutki w 1906 roku w Juneau, w stanie Alaska, jednak w końcu uniknął szubienicy, chociaż pozostał w więzieniu aż do swojej śmierci w 1963 roku.

Dla Panzrama wyrok śmierci był ulgą i sprzeciwiał się wszystkim próbom opóźnienia egzekucji: „Nie mogę się doczekać, gdy usiądę na krześle elektrycznym lub zatańczę na końcu sznura tak jak niektórzy tańczą na swoim weselu”. Nawet w latach 30tych XX wieku istniało wiele organizacji, które uparcie sprzeciwiały się karze śmierci ze względów moralnych lub etycznych. Jedną z takich grup była Society for The Abolishment of Capital Punishment (Stowarzyszenie Na Rzecz Zniesienia Kary Śmierci). Członkowie tego stowarzyszenia złożyli do biura gubernatora petycję o amnestię lub złagodzenie wyroku Panzrama, co bardzo rozzłościło samego zainteresowanego. 23 maja napisał w liście do nich: „Jedynym podziękowaniem dla was i wam podobnym, jakie ode mnie dostaniecie za swoje trudy w mojej sprawie jest to, że chciałbym żebyście wszyscy mieli jedną szyję i żebym mógł położyć na niej moje ręce… Nie mam ochoty na bycie resocjalizowanym. Moją jedyną chęcią jest reformowanie ludzi, którzy próbują mnie resocjalizować i wierzę, że jedynym sposobem na zreformowanie ich jest ich zabicie!”

30 maja Panzram napisał kolejny list, tym razem do prezydenta Herberta Hoovera, wyrażając swoje zdanie na temat możliwej zmiany jego wyroku. Napisał: „Jestem całkowicie usatysfakcjonowany procesem i wyrokiem. Nie chcę następnej rozprawy… Całkowicie odmawiam zaakceptowania bądź ułaskawienia, bądź złagodzenia wyroku, jeśli któreś z nich zostanie mi zaoferowane.”

Był zimny, szary poranek, piątek 5 września 1930 roku. O 5:55 rano Carl Panzram został zabrany z celi i eskortowany do szubienicy. Wydarzeniu przyglądała się garstka dziennikarzy i około tuzina strażników. Zachowanie Panzrama było jak zwykle agresywne. Przeklinał swoją matkę za wydanie go na  świat i „całą cholerną ludzką rasę.” Eskortowany przez dwóch U.S. Marshals, żwawo wszedł na drewniane rusztowanie. Wspiął się po 13 stopniach na platformę z szubienicą i stał wyprostowany, podczas gdy strażnicy próbowali włożyć mu na głowę czarny kaptur. Zanim udało im się tego dokonać, Panzram splunął w twarz kata i warknął: „Pospiesz się ty sukinsynie z Indiany, mógłbym zabić 10 osób, podczas gdy ty się obijasz!” Kiedy kaptur zabezpieczono, strażnicy oddalili się o krok i dokładnie o 6:03 rano drzwi zapadni otworzyły się z hałasem. Panzram wypadł półtorej metra w dół. Jego duże ciało szarpało się i huśtało na boki w ciszy. Uznano go martwym o 6:18 rano. „The Sunday Star” napisało: „Dzisiejszego ranka pętla kata w Leavenworth, w stanie Kansas, wycisnęła życie z Carla Panzrama, człowieka, który przysięgał, że nienawidzi wszystkich ludzi.” Artykuł opisywał kilka ostatnich minut życia mężczyzny i mówił, że był on „najgorszym przestępcą w Ameryce.” Robert Stroud napisał później, że w noc przed egzekucją Panzram był nerwowy. Podobno „całą noc chodził po celi śpiewając pornograficzną piosenkę, którą sam ułożył.” Po ściągnięciu zwłok Panzrama ze sznura, w więziennym szpitalu wykonano autopsję. Jego ciało zostało przeniesione na taczce na więzienny cmentarz. Jedyną rzeczą napisaną na jego nagrobku jest jego więzienny numer „31614”.

Epilog

Panzram wiedział, dlaczego był, jaki był. Kiedy doktor Menninger ponownie pisał o jego sprawie, wysnuł następujący wniosek: „Nigdy nie widziałem osoby, której destruktywne impulsy byłyby tak kompletnie akceptowane i zrozumiane przez jej własne świadome ego.” Po doświadczeniu wielu poniżeń w dzieciństwie i torturach fizycznych, których doznał w więzieniach w całej Ameryce, Panzram uważał, że to nic dziwnego, że został przestępcą: „Czy to nie naturalne, że zaabsorbowałem te rzeczy i stałem się taki, jaki dzisiaj jestem – zdradzieckim, zdegenerowanym, brutalnym ludzkim dzikusem, pozbawionym wszystkich przyzwoitych uczuć… bez sumienia, moralności, litości, sympatii, zasad i ani jednej dobrej cechy? Czemu jestem, jaki jestem?” – pytał. Jego zapiski pokazują człowieka o pewnej dozie inteligencji i introspekcji, świadomości, którą miało niewielu morderców.

W odróżnieniu od Jeffreya Dahmera czy Teda Bundy, Panzram nie był seksualnym sadystą albo pożądającym krwi mordercą w klasycznym sensie tych zagadnień. Był po prostu zatwardziałym mordercą, którego motywy były z pewnością zaognione przez akty tortury i seksualnego molestowania, którym był poddawany we wczesnych latach życia. Być może coś mogło to zmienić. Może mógł stać się inny niż był. Nikt się tego nie dowie. Jednak lista jego zbrodni jest naprawdę imponująca. Przez to, co robił nie ma nawet cienia szansy, aby ktokolwiek spróbował go zrozumieć. Nie wybaczyć, oczywiście, ale spróbować zrozumieć co stworzyło ten wiatr, który stał się z czasem niszczycielskim huraganem. Być może był tylko człowiekiem, który oddał to, co dostał w życiu. Reliktem okrutnej ery, kiedy czasy były trudne, a więzienia brutalne. Kiedy instytucje penitencjarne nie uczyły niczego oprócz sztuki przetrwania.

W 1922 roku, kiedy Panzram był więźniem w Waszyngtonie oficerowie policji przesłuchiwali go w sprawie morderstwa George’a McMahon. Jeden z nich zapytał jaki był cel zabicia bezbronnego dziecka. Panzram spojrzał w górę zimnymi, martwymi oczami przypominającymi rekina przygotowującego się na żer. Odpowiedział: „Nienawidzę całej pierdolonej rasy ludzkiej, ale uwielbiam mordować ludzi.” To mogłoby być jego epitafium. Jest pochowany w szóstym rzędzie, grobie numer 24, na zawsze w cieniach murów Leavenworth.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *