„Anatomia ludzkiej destrukcyjności” Erich Fromm [Karolina]

Jest to antropologiczno-socjologiczno-psychologiczne studium ludzkiej natury. Obowiązkowa lektura dla każdego, kogo interesują nie tylko filozoficzne rozważania na temat odwiecznego pytania o to czy człowiek z natury jest dobry czy zły. W pracy tej, Fromm próbuje zdefiniować pojęcie agresji i destrukcyjności, a także obala tezę, że człowiek z natury jest zwierzęciem drapieżnym oraz że nosi w sobie niepohamowany instynkt mordercy. Według niego agresję można podzielić na złośliwą (świadoma chęć niszczenia i zabijania) oraz niezłośliwą (obronną). Poza tym rozpisuje się na temat zjawisk takich jak sadyzm czy nekrofilia, a nawet podejmuje próbę przeanalizowania osobowości Adolfa Hitlera. Mimo specyficznego naukowego języka, bardzo fajnie się książkę czyta i jest stosunkowo łatwa w odbiorze.

„Crimes of Art and Terror” Frank Lentricchia, Jody McAuliffe [Karolina]

Książka niestety dostępna tylko w języku angielskim.
Czy mordercy, artyści i terroryści potrzebują siebie nawzajem? Frank Lentricchia i Jody McAuliffe odkrywają przed nami niepokojącą zależność pomiędzy kreatywnością literacką a przemocą, a nawet politycznym terrorem. Książka zaczyna się dyskusją na temat wydarzeń z 11 września i skandalu wywołanego nazwaniem przez pisarza Karlheinza Stockhausena zniszczenia Word Trade Center aktem sztuki. Ponadto autorzy ukazują jak polityczny ekstremizm i awangardowe środowiska artystyczne wpływają na siebie nawzajem przez przynajmniej dwa ostatnie stulecia.
?Crimes of Art and Terror” to także niezwykły sposób analizy i porównywania dzieł takich jak: ?Zbrodnia i Kara” Dostojewskiego, „Król Komedii” Martina Scorsese, „American Psycho” oraz pisarzy takich jak Don DeLillo, Joseph Conrad, Hermann Melville. Zbyt wiele by rozpisywać się o treści, jednak dla wszystkich ciekawych samego motywu zbrodni i jego funkcjonowania zarówno w literaturze, filmie, sztuce, jak i w świecie w ogóle, dość powiedzieć, że pod tym kątem książka jest naprawdę warta przeczytania.

„Cultural Criminology and the Carnival of Crime” Mike Presdee [Karolina]

Kolejna pozycja dostępna aktualnie jedynie w języku angielskim. Książka ta jest próbą znalezienia powodu, dla którego zjawiska takie jak zbrodnia, bestialstwo, nienawiść oraz upokorzenie tak głęboko zakorzeniły się w dzisiejszej rzeczywistości. Według autora nasz przesadnie zorganizowany świat prowokuje żądzę doświadczania rzeczy ekstremalnych, form przeciwstawnych do popularnej rozrywki. Potrzeba ta, z kolei, powoduje w ludziach coś na kształt ?drugiego życia? pełnego zabronionych przyjemności, często uznawanych przez przedstawicieli władzy za przestępcze. Wśród takich ?rozrywek? Presdee wymienia: przejażdżki kradzionymi samochodami, przestępczość uliczną, antyspołeczne rodzaje zachować funkcjonujące w Internecie, nienawiść, cierpienie oraz upokorzenie w kulturze popularnej, popularyzację oraz kryminalizację sadomasochizmu. Ogólnie książka jest próbą zebrania w całość wszystkich możliwych przyczyn zainteresowania ludzi zbrodnią i przestępstwami.

„Evil or Ill? Justifying the Insanity Defence” Lawrie Reznek [Karolina]

Źli czy chorzy? Lawrie Reznek, doktor psychiatrii, zadaje te pytania w kontekście swojego kontrowersyjnego śledztwa w sprawie podawania niepoczytalności jako próby usprawiedliwienia niektórych zbrodni. Opierając się na niezliczonych przykładach stara się zrozumieć pojęcie samego usprawiedliwienia i wyjaśnia dlaczego prawo dopuszcza usprawiedliwianie pewnych czynów, a innych nie. Wszystko to z użyciem łatwo przyswajalnego, ale eleganckiego języka. Reznek tłumaczy, że w prawie istnieją dwa rodzaje usprawiedliwienia wywodzące się jeszcze od Arystotelesa – zasada ignorancji i przymusu. Reznek jednak dopuszcza jeszcze trzecią – zmianę charakteru. Książka również nie doczekała się jeszcze polskiego tłumaczenia, jednak jest to solidny materiał godny polecenia jako źródło do wszelkiego rodzaju prac naukowych.

„Kruk. Serce Łazarza” Brite, Poppy Z. [Karolina]

„Kiedyś ludzie wierzyli, iż kruk jest przewodnikiem dusz w drodze do zaświatów. Wierzyli również, że jeśli śmierć wiązała się z wyjątkowym bólem i cierpieniem, kruk sprowadzał taką duszę z powrotem do świata żywych, by mogła dokończyć sprawy, które nie pozwalały jej odejść w spokoju do krainy umarłych. By mogła wyrównać rachunki? wywrzeć zemstę.”

„Kruk. Serce Łazarza” to oczywiste odwołanie do popularnego niegdyś filmu z Brandonem Lee w roli głównej, a także do poematu Edgara Allana Poe pod tytułem „Kruk.? Jednak poza tymi odwołaniami jest tutaj historia seryjnego mordercy, który zabija homoseksualistów oraz transseksualistów, twierdząc, iż są oni obcymi przybywającymi z kosmosu, aby zapanować nad światem. Jakkolwiek zabawne by się to wydawało, sytuacja jest bardzo poważna, ponieważ morderca jest na tyle sprytny, że podejrzenia popełnienia swoich zbrodni kieruje na kontrowersyjnego fotografa Jareda Poe (zbieżność nazwisk z najpopularniejszym chyba autorem opowiadań grozy na świecie nie jest przypadkowa), który w wyniku tego zostaje skazany na dożywocie za brutalne zamordowanie swojego kochanka Benjamina Dubois. Niestety w więzieniu on również zostaje zamordowany i dzięki mocom mistycznego Kruka powraca jako tytułowe Serce Łazarza, aby dokonać zemsty na prawdziwym zabójcy swojego ukochanego. Pomaga mu w tym nie kto inny jak transseksualna siostra Benjamina ? Lukrecja, która jeszcze niegdyś była Lucasem. Poza tym w książce mamy obraz na pozór nienawidzącego homoseksualistów policjanta geja, który wstydzi się swojej orientacji do tego stopnia, że staje w pierwszym rzędzie szykanujących koleżankę lesbijkę. Niemal w myśl zasady: ?Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci kamień…? Cała historia ujęta jest w mrocznej stylistyce, mocno wzorowanej na twórczości Edgara Allana Poe, jednak osadzonej we współczesnych realiach zmagającego się z huraganem Nowego Orleanu. Warto przeczytać, bo książka naprawdę poszerza horyzonty.

„Natural Born Celebrities, Serial Killers in American Culture” David Schmid [Karolina]

Jeffrey Dahmer. Ted Bundy. John Wayne Gacy. Wszystkie te nazwiska doskonale już znamy. Ba, znamy ich o wiele więcej. Prawdą jest, że przez ostatnie trzydzieści lat seryjni mordercy stali się niemal ikonami kultury amerykańskiej, inspiracją dla filmów i seriali telewizyjnych, a także książek. Ale dlaczego tego typu postacie są dla nas tak fascynujące? Co sprawia, że chcemy przyglądać im się coraz dokładniej zamiast odwrócić wzrok? ?Natural Born Celebrities? (w dosłownym tłumaczeniu ?urodzeni celebryci?) próbuje znaleźć odpowiedź na pytanie dlaczego seryjni mordercy stali się w Stanach Zjednoczonych tak popularni, a także zbadać konsekwencje tej ich wątpliwej jakości sławy. David Schmid nie tylko stara się jak najbardziej szczegółowo opisać sposób, w jaki seryjni mordercy stali się ?sławni? na przestrzeni wieków, ale także pokazuje jak ta sława została wykorzystana przez media. Schmid odkrywa nowe znaczenie seryjnych zabójców podkreślając społeczny wymiar ich zbrodni oraz podatność ich czynów na różnorakie interpretacje. Autor wykazuje także dlaczego seryjni mordercy stali się tak powszechni w kulturze popularnej, analizując ich obraz pokazany w takich filmach jak ?Milczenie owiec? czy ?Z archiwum X?. Bada on również zjawisko wystawiania aukcji internetowych, na których sprzedaje się ich osobiste rzeczy, karty z ich podobiznami, a nawet ich włosy oraz obcięte paznokcie. Krótko mówiąc, jest to solidny kawał popularnonaukowej literatury przydatny jako źródło przy pisaniu jakichkolwiek prac na temat zjawiska seryjnych morderców. Ponadto jest to prawdziwa gratka dla pasjonatów kultury amerykańskiej, bo pokazuje cały mechanizm stawania się sławnym (a może raczej niesławnym) jaki funkcjonuje w tamtejszych realiach.

„Serial Killers, The Method and Madness of Monsters” Peter Vronsky [Karolina]

W tej unikalnej pozycji, Peter Vronsky dokumentuje psychologiczne, śledcze i kulturowe aspekty seryjnego zabójstwa, zaczynając od czasów Starożytnego Rzymu poprzez piętnastowieczną Francję, aż do współczesnych nam spraw takich morderców jak Ed Kemper, Henry Lee Lucas, Ted Bundy oraz Andrew Cunanan. Książka oparta jest na solidnych źródłach w postaci transkrypcji wywiadów w zabójcami oraz na w miarę aktualnych informacjach na temat spraw zabójcy Green River oraz snajperów z Beltway. Znajdziemy tutaj niemal każdy możliwy aspekt zjawiska zbrodni. Ogólnie książkę podzielono na trzy części. Pierwsza z nich odnosi się do historii seryjnego zabójstwa od zarania dziejów aż do połowy lat sześćdziesiątych XX wieku. Vronsky sugeruje, że współczesna kultura, media oraz społeczeństwo degradują pewną klasę ludzi w postrzeganiu psychopatów-zabójców, którzy seryjnie polują na nich i ich mordują, próbując zaspokoić coraz to bardziej uzależniające ich hedonistyczne seksualne fantazje. Vronsky wskazuje na duży odsetek obecnych pośród ofiar seryjnych morderców ulicznych prostytutek, bezdomnych, ubogich, młodzieży, która uciekła z domu, homoseksualistów, niepełnosprawnych oraz starszych ludzi, którzy przez społeczeństwo postrzegani są jako ?wyrzutkowie społeczeństwa”. Według niego jedynie obecność dzieci oraz młodych studentek wśród potencjalnych ofiar seryjnych morderców powoduje zainteresowanie nimi w społeczeństwie. Analizuje on również mnóstwo danych statystycznych dotyczących seryjnych zabójstw, ich rodzajów i trendów, w szczególności tych dotyczących Stanów Zjednoczonych i stara się zbadać mity dotyczące ostatniej rzekomej ?epidemii seryjnych morderców”. Druga część książki skupia się na psychopatologii seryjnych morderców, ich ewolucji od dziecka do dorosłego oraz na różnych kategoriach seryjnych zabójców. Vronsky pisze o różnicach w prawie i o psychologach, psychiatrach oraz kryminologach, którzy nie potrafią się ze sobą zgodzić, co do klasyfikowania typów morderców, a także pokazuje kilka różnych aspektów tego tematu, przy czym każdy zilustrowany jest przykładem z życia. Część trzecia odnosi się do sposobów wykrywania seryjnych morderców, a w szczególności do różnych metod profilowania. Vronsky przedstawia tutaj wszystkie za i przeciw różnych sposobów wraz z przykładami, w których widoczne jest kiedy jaki rodzaj profilowania odniósł sukces a jaki w niczym nie pomógł śledczym.

„The Serial Killer Files” Harold Schechter [Karolina]

Stworzeni przez Hollywood krwiożerczy mordercy tacy jak Jason Voorhees, Freddy Kruger i Hannibal Lecter nie umywają się nawet do swoich odpowiedników obecnych w naszej rzeczywistości. Chodzi tutaj o morderców pokroju Johna Wayne?a Gacy, Teda Bundy, Jeffrey?a Dahmera oraz innych, którzy terroryzowali, torturowali i torowali sobie drogę do ludzkiego przerażenia przez wieki trwania cywilizacji. Książka Schechtera to niewątpliwie jedno z najbardziej wyczerpujących źródeł na temat zjawiska seryjnego morderstwa. Dzięki dokładnej analizie i ogromnej ilości informacji jest to niezwykłe kompendium wiedzy na temat szeroko pojętych wielokrotnych zabójstw. Mamy tutaj i coś o psychologii, i o kinematografii, a także o fetyszyzmie, fanklubach, „trofeach”, a nawet o żartach na temat seryjnych morderców. Poszczególne części książki noszą tytuły:
1) Kim oni są – jest tu między innymi sylwetka Eda Geina, zabójczego syna swojej mamusi, który zainspirował Hitchcocka do stworzenia postaci Normana Batesa w „Psychozie”, biografie Angelo Buono i Kennetha Bianchi, morderczych kuzynów znanych jako Hillside Stranglers oraz rozdział o The Beanes, piętnastowiecznym klanie jedzącym ludzkie mięso;
2) Jak zabijają – strzelają, dźgają i duszą, zarzynają, palą, topią, rozczłonkowywują i pożerają, czyli o wszystkich metodach zabijania;
3) Dlaczego to robią – dla przyjemności, zysku, sławy i towarzystwa. Dla diabła i na obiad.
Dodatkowo autor raczy nas również swoimi wnikliwymi analizami zabójstw z życia wziętych, nadawania przezwisk mordercom oraz definicjami każdej z możliwych dewiacji. Niestety i tym razem pozycja jest dostępna tylko w języku angielskim, ale naprawdę warto się z nią zapoznać.

„Trupia Farma” Bill Bass & Jon Jefferson [Krzysztof Gonerski]

Zmarli mają wiele do powiedzenia, ale mogą usłyszeć ich tylko ludzie odpowiednio wyszkoleni i obdarzeni specyficznym darem. Tylko ci wyjątkowi ludzie potrafią zinterpretować język, który niewielu chce słyszeć, a jeszcze mniej zrozumieć. Witajcie na Trupiej Farmie doktora Billa Bassa (…).
/ze wstępu Patrici Cornwell/

„Trupia Farma” Billa Bassa i Jona Jeffersona to bardzo szczególny rodzaj horroru. Makabra, odraza, szok a nawet oburzenie będą nam towarzyszyć niemal przez całą lekturę tej niezwyklej książki. A jednak nie jest to pozycja dla miłośników twórczości Stephena Kinga, Edwarda Lee czy Jacka Ketchuma, choć z tym ostatnim łączy ją podobne umiłowanie realistycznej, a nawet naturalistycznej poetyki. Niemniej nawet Ketchum, który dla swych literackich opowieści inspiracji szuka w kronikach kryminalnych Stanów Zjednoczonych, wynajdując szczególnie ponure, wstrząsające zbrodnie (jak np. Sylvii Likens) nie rezygnuje także z elementów fikcyjnych. W ?Trupiej Farmie? natomiast nie znajdziemy ani grama fikcji. Wszystkie opisane w niej budzące przerażenie historie zdarzyły się naprawdę. Nie wydaje się to szczególnie zaskakujące, jeśli zdamy sobie sprawę, że książka Bassa i Jeffersona nie jest powieścią beletrystyczną, ale przedstawicielem literatury popularno-naukowej. A jednak w pewnym sensie nie przestaje być ona także horrorem. I to horrorem w wersji gore. Znajdziemy w ?Trupiej Farmie? także typową dla gore przytłaczającą atmosferę śmierci, odrazy i szoku. Nie zabraknie także zaskakujących zwrotów akcji, pokręconej intrygi i skomplikowanych postaci zarówno w ?rolach pierwszoplanowych? jak i „drugoplanowych”. Czy to możliwe, żeby pozycja przynależna do literatury faktu oferowała nam aż tyle atrakcji typowych dla beletrystki? A jednak jest coś, czego na kartach książki Bassa i Jeffersona nie znajdziemy. Rozrywki. Cokolwiek by powiedzieć o powieściach Kinga, a zwłaszcza Ketchuma – ich książki nie przestają być pozycjami literatury popularnej, której celem jest dostarczanie rozrywki, choćby pod postacią strachu czy nawet szoku. Autorzy ?Trupiej Farmy?, jeśli straszą i szokują, to raczej pośrednio, gdyż przede wszystkim chcą uczyć i uświadamiać.

Omawiana książka ma trzech głównych bohaterów. Pierwszym z nich jest jej współautor Bill Bass. William M. Bass – być może największy z żyjących światowych autorytetów w dziedzinie antropologii sądowej; nauki będącej połączeniem antropologii fizycznej i osteologii (badanie ludzkiego szkieletu) wykorzystywanej w przypadkach, gdy ofiary są mniej lub więcej zeszkieletyzowane i trudne do identyfikacji. Bass swoją naukową karierę zaczynał od pomagania archeologom przy rozkopywaniu indiańskich grobów w Południowej Dakocie, potem zakładał wydziały antropologii sądowej na kilku uniwersytetach, m.in. w Kansas i Knoxville w Tennessee, jednakże światowy rozgłos przyniósł mu zapoczątkowany w 1981 r. niezwykły projekt badawczy nazwany Trupią Farmą (Body Farm). Niewielki obszar ziemi wykupiony przez Uniwersytet Stanowy Tennessee Bass oraz jego współpracownicy zamienili we wyjątkowe laboratorium, w którym sprawdza się, co dzieje się z ludzkim ciałem po śmierci. Ludzkie zwłoki zakopane w ziemi, pozostawione w samochodowym bagażniku, pozostawione na słońcu, zatopione w wodzie – kilkaset martwych ludzkich ciał, które udało się zgromadzić przez lata działalności Trupiej Farmy poddawanych było najróżniejszym czynnikom – wszystko po to, by w ten sposób zdobyta wiedza o procesach, zachodzących w zwłokach człowieka mogła posłużyć skuteczniejszemu wykrywaniu przestępstw i chwytaniu przestępców. Ponieważ dzieło Bassa nadal działa (co roku jest na nią dostarczanych ok. 120 ciał), eksperymenty przeprowadzane na niecodziennej farmie nadal, przynoszą nieopisane korzyści w walce z przestępczością i przestępcami.

Gospodarzem Trupiej Farmy przez wiele lat był sam Bass, dziś osiemdziesięciotrzyletni naukowiec, powierzył jej kierowanie swoim licznym następcom, sam zaś zajmuje się pisaniem książek i bawieniem wnuków. Niemniej to on jest narratorem książki napisanej z pomocą Jona Jeffersona. Nie sposób nie polubić Bassa-narratora. Posiada on nie tylko cenny dar przekazywania naukowych treści w sposób zrozumiały dla laika, ale jednocześnie budzi sympatię zarówno, gdy ze szczerością przyznaje się do swoich pomyłek, jak też, gdy ze skromnością pisze o swoich niezwykłych osiągnięciach. Cechy tego rodzaju w przypadku naukowych autorytetów tej klasy co Bill Bass są rzadkością, ale bohater „Trupiej Farmy” tym właśnie ujmuje czytelnika. Ujmuje go skromnością, prostotą i autentycznie imponującą wiedzą, która nie stanowi jednak dla niego powodu do przyjmowania póz mentora i mędrca, który pozjadał wszystkie rozumy. Ujmujące też są liczne wstawki opisujące osobiste życie badacza, któremu los nie szczędził rodzinnych tragedii. Dzięki nim Bass jawi się nam po prostu jako człowiek z krwi i kości a nie pomnikowa postać, która swoimi dokonaniami na głęboki szacunek i uznanie z pewnością zasłużyła.

Drugim bohaterem „Trupiej Farmy” są ludzkie zwłoki – śmierdzące, gnijące, zżerane przez robactwo. Choć budzą odrazę i wciąż są traktowane przez kulturę Zachodu jako przedmiot tabu w licznych opisach Bassa zyskują nietypowy wymiar: symboliczny, tragiczny, tajemniczy. Okazuje się, że zwłoki, ale najlepiej pozbawione tkanki miękkiej, która jako nietrwała, nie jest tak cenna w informacje jak ludzkie kości, mogą być niezwykle bogatym źródłem wiedzy. Zęby umożliwiają nam identyfikację jednostkową, na podstawie czaszki możemy ustalić rasę i wiek osoby, do której należała, kości miednicy mówią nam o płci, jak również o wieku zmarłego, kość udowa, promieniowa i łokciowa pozwalają nam określić wzrost martwej osoby. Jeśli w kościach pozostanie ślad np. po kuli karabinowej czy po uderzeniu ostrym narzędziem (np. w postaci rysy albo pęknięcia) możemy także określić rodzaj śmierci oraz narzędzie, którym zostało ono zadane. Rzecz jasna, antropolog sądowy zajmuje się przede wszystkim ustalaniem czasu śmierci, zarówno na podstawie stopnia rozkładu ciała, jak też na podstawie kości, co w przypadku niektórych rozkładających się ciał jest czasem jedyną sposobnością. Nie wszystkie jednak zwłoki chcą się dzielić ukrytymi informacjami ? Bass opisuje wiele przypadków ludzkich szczątków, które zostały spalone albo tak poważnie zniszczone, że czasem tajemnicę o swojej śmierci zabierają ze sobą do grobu. Toteż tym bardziej imponujące są opisy tych spraw, w których Bassowi i jego współpracownikom udaje się z resztek kości, czasem wielkości ziaren grochu, wydobyć informacje, które niejednokrotnie pozwalały postawić w stan oskarżenia sprawców. Oczywiście pisząc o zwłokach nie można było uniknąć pewnych drastycznych szczegółów jak na przykład opisu wysypującego się roju czerwi z gnijącego ciała, które wypadło z foliowego worka czy tłuszczowosku – ohydnej, śmierdzącej breji, która wydziela się wskutek rozkładu tkanki tłuszczowej, a która jest często zauważalna przy topielcach. Tego rodzaju makabryczne szczegóły pojawiają się jednak mimochodem i nie służą epatowaniu czytelnika ? wydają się raczej nieuniknioną konsekwencją pracy ze zwłokami. Zresztą w ?Trupiej Farmie? o wiele bardziej przerażające są opisy bynajmniej nie rozkładu martwych ludzkich ciał, lecz bestialstwa ludzi (jak choćby w historii mężczyzny, który z zimną krwią zadźgał pasierba, synową oraz udusił i prawdopodobnie zgwałcił czteroletnią wnuczkę).

Jest też trzeci bohater książki Bassa i Jeffersona. Śmierć. Śmierć w swej fizjologicznej postaci, w postaci okrutnie dosadnej i dosłownej, w postaci gnijącej, cuchnącej i odrażającej. Śmierć, która spotka każdego z nas nawet, jeżeli w ciszy i spokoju zgnijemy w grobie. „Trupia farma” poza ogromem wiedzy kryminalistycznej i medycznej, którą nam oferuje, ma w zanadrzu coś więcej. Refleksję nad kruchością, nietrwałością naszego życia, nad przemijalnością i marnością naszej cielesnej powłoki, ale także nad nierozerwalnością ludzkiego ciała i natury, która ostatecznie pochłania nasze komórki, czyniąc je jedynie kolejnym ogniwem w nieustającym procesie narodzin i śmierci. Jest to refleksja z jednej strony pesymistyczna, bo na cóż tyle się trudzimy, skoro wszystko zeżrą robaki i pochłonie natura. Z drugiej jednak strony właśnie dlatego, że przetrwać może to, co niecielesne, niematerialne, warto tak bardzo się trudzić, by pozostawić po sobie, pamięć i dzieła, które nas przeżyją.

PS. Na You Tube można obejrzeć dokument o Trupiej Farmie Billa Bassa. Film dostępny jest pod TYM linkiem.

„Niezbity dowód. Metody wykrywania zbrodni” Brian Innes, Przeł. Arkadiusz Czerwiński, wyd. Muza SA 2001 [Krzysztof Gonerski]

Jedna z naczelnych zasad kryminalistycznych sformułowana na początku XX wieku przez francuskiego badacza dr Edmonda Locarda brzmi: „każdy kontakt pozostawia ślad”. Każdy przestępca, przy zachowaniu nawet największej czujności, zostawia coś na miejscu zbrodni i coś – często nieświadomie – zabiera. Nawet pojedynczy ludzki włos może stanowić źródło niezwykle cennych informacji pozwalających na identyfikację sprawcy lub przynajmniej na ustalenie istotnych okoliczności przestępstwa. Zbieraniem tego rodzaju informacji, a następnie formułowaniem na ich podstawie wniosków wykrywczych zajmuje się jedna z dziedzin nauk sądowych – kryminalistyka. Książka autorstwa Briana Innesa, cenionego autora publikacji poświeconych tej tematyce, przedstawia zrozumiałym językiem fascynujący świat kryminalistyki i jej zmagań z coraz groźniejszymi przestępcami. Bohaterami tego dzieła są z jednej strony najwięksi zbrodniarze : seryjni zabójcy (m.in.: Ted Bundy, Richard Ramirez, John W.Gacy i inni), mordercy, gwałciciele, porywacze, truciciele, podpalacze, zamachowcy, a z drugiej :niestrudzeni specjaliści kryminalistyki korzystający ze zdobyczy techniki i nauki. Każdy ze 16 rozdziałów książki poświęcony jest innej metodzie wykrywania zbrodni (m.in. toksykologia, genetyka, daktyloskopia, balistyka i inne). Każdy z nich jest zobrazowany przykładami ponad 100 autentycznych spraw z całego świata., w których decydującą rolę w schwytaniu przestępcy odegrała któraś z omawianych metod kryminalistycznych. Możemy się zapoznać zatem z pierwszą sprawą, w której przedstawiono naukowy dowód na otrucie arszenikiem, pierwszą sprawę, w której wykorzystano analizę dentystyczną dla identyfikacji sprawcy, czy też pierwszą sprawę udanego zastosowania testu zgodności DNA w celu skazania przestępcy. Dodatkiem do tej niezwykle pouczającej i interesującej treści jest równie atrakcyjna szata graficzna książki. Przejrzysty układ stron, liczne kolorowe zdjęcia, w tym niepublikowane zdjęcia z tajnych akt Scotland Yardu czy FBI., są ogromny walorem tej pozycji. Z całą pewnością „Niezbity dowód” zainteresuje nie tylko miłośników kryminalistyki, ale praktyków na co dzień stykających się z problemami poruszanymi w książce. Ale sądzę, że nie tylko oni powinni sięgnąć po tę publikację, ale każdy kto pasjonuje się fascynującym, złowrogim światem zbrodni, który do tej pory znany był z filmów, czy literatury.

„Seryjni mordercy” Jarosław Stukan [Krzysztof Gonerski]

Zasadnicze pytanie, które przychodzi czytelnikowi na myśl po lekturze „Seryjnych morderców” Jarosława Stukana, brzmi następująco: dlaczego autor zdecydował się zmierzyć z niezwykle interesującym, ale złożonym problemem sprawców seryjnych zabójstw dysponując materiałami źródłowymi o wątpliwej jakości, a przynajmniej takimi, które jedynie incydentalnie traktują o przedmiocie książki? Dlaczego Stukan pominął, tak fundamentalne dla tej problematyki pozycje z dorobku Leytona, Resslera, Douglasa, Brittona, czy z polskich autorów: Gierowskiego, Hanauska, Hołysta – niewątpliwych autorytetów w tej dziedzinie?
Na te pytanie powinien przede wszystkim odpowiedzieć sobie sam autor… Jeżeli zależy mu na tym, by jego nazwiska nie łączono z bublem jakim niestety są „Seryjni mordercy” jego autorstwa… Ale nie ma w tym niczego zaskakującego, jeśli opierał się on na ubogich i nie reprezentatywnych źródłach… I pewnie dlatego „dzieło” Stukana jest chaotyczne, nierówne, stylistycznie nieporadne i przedstawiające poglądy nie znajdujące należytego naukowego oparcia w literaturze fachowej i w badaniach empirycznych… Tylko irytację może wywołać zanudzanie czytelnika danymi statystycznymi, cyframi, procentami, dodatkowo często luźno związanymi z istotą tematu… Ciekawiej robi się tylko, gdy autor-psycholog z wykształcenia (tyle można domyślić się ze wstępu), charakteryzuje osobowość sprawców morderstw z punktu widzenia psychologii. Ale znów pojawia się pytanie: dlaczego Stukan poprzestaje tylko na teorii psychoanalitycznej?
Jednak pierwsza część „Seryjnych morderców” ma przebłyski sensownej i rzetelnej treści. Anarchia merytoryczna nie zdominowała jej całkowicie. Prawdziwy horror czeka na czytelnika za to w części drugiej, w której autor opisuje przypadki 200 zabójców seryjnych z całego świata. Opisy, zresztą bardzo nierówne, w zdecydowanej części ogólnikowe, czasem nawet kilkuzdaniowe albo zawierające informacje nieistotne dla przypadku opisywanego mordercy (np. co zabójca zjadł tuż przed egzekucją). Zgrozę budzi, to że część kazuistyczną Stukan (nie wiedzieć czemu nazwaną „kroniką”) potraktował jak wielki wór i powrzucał do niego, jak leci, zabójców na tle seksualnym, na tle urojeniowym, rabunkowym, morderców i morderczynie, działających współcześnie, z tymi, którzy znaczyli swoją obecność w zamierzchłej przeszłości (np. Gilles de Rais), samotników i pary morderców, wykrytych i skazanych, z nigdy nie ujętymi itp. Po prostu istny galimatias i pomieszanie z poplątaniem. Jedyne kryterium, które „porządkuje” ten materiał, to ilość ofiar. Cyferki oznaczające zamordowanych przy nazwiskach sprawców wyglądają jak punkty w rankingu na najskuteczniejszego zabójcę… Brr! To nie tylko wątpliwe metodologicznie, ale moralnie niesmaczne kryterium. Tak samo jak umieszczony na tylnej stronie okładki fragment opisu brutalnego zabójstwa kilkuletniego chłopczyka… Ale czy można się dziwić wydawcy, że ucieka się to tak prymitywnych metod, by wzbudzić w czytelniku niezdrową ciekawość, skoro treść tego „dzieła” jest tak ciężkostrawna?
Jarosław Stukan we wstępie zapowiada, że uzupełni następne wydanie o nowe, obszerniejsze dane. Wydaje się jednak, że nie powinien tylko je uzupełnić, ale napisać książkę od nowa. Bo naprawdę jest wiele do poprawienia…

„Zdarzenia Leszka P.” Agata Bujnicka; Darek Dutkiewicz [Rafał]

Jak głosi notka dodana do książki, traktuje ona o Leszku Pękalskim „w świetle aktu oskarżenia, największym dotąd seryjnym zabójcy w Polsce. Reporterzy ‚Super Expressu’ przez ponad dwa lata podążali śladami oskarżonego i jego ofiar (…)” i trzeba przyznac, że odwalili kawał dobrej dziennikarskiej roboty. Jeżeli czytacie wspomniany wyżej dziennik, być może pamiętacie długą serię obszernych artykułów, jakie ukazywały się na jego łamach (chyba w 1995/96 roku), dotyczących głosnej wtedy sprawy Pękalskiego. Ta pozycja natomiast, to ich odpowiednio zredagowana wersja wydana w formie książkowej. Autorzy zawarli w niej zarówno opis krwawej działalnosci mordercy, jak i przebiegu śledztwa, a ponadto fragmenty spisanego w areszcie pamiętnika Leszka P., analizę próbki jego pisma ręcznego, oraz wywiad z profesorem Brunonem Hołystem na temat tego przypadku. Podobnie jak większość prezentowanych przez nas pozycji, także i ta nie należy do lektur łatwych (zwłaszcza ze względu na jej drastyczną treśc), niemniej jest bardzo interesująca i godna polecenia wszystkim wielbicielom literatury faktu.

„Zabójcy i ich ofiary – psychologiczne podstawy profilowania nieznanych sprawców zabójstw” Józef Krzysztof Gierowski, Teresa Jaśkiewicz-Obydzyńska (red.) [Rafał]

Jak głosi zamieszczona na okładce notka wydawcy: „‚Zabójcy i ich ofiary’ to pierwsza w Polsce książka poświęcona psychologicznym podstawom procesu profilowania nieznanych sprawców zabójstw…” i choćby tylko z tego powodu zasługuje na uwagę. Autorzy przedstawiają w niej historię i charakterystykę tej, dotychczas nie poruszanej przez krajowych specjalistów, dziedziny psychologii śledczej. Opierając się na bogatych doświadczeniach kryminologów głównie ze Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, wynikach badań i analiz oraz obszernej literaturze poświęconej problematyce profilowania, opisują podstawowe zasady i pojęcia tego, jakże trudnego i wymagającego rozległej wiedzy procesu, jakim jest typowanie i prognozowanie potencjalnych zachowań nieznanego sprawcy zabójstwa. Ponadto w niezwykle szczegółowy sposób autorzy rozpatrują kolejne elementy składające się na proces motywacyjny sprawcy jak i jego relację z ofiarą. Istotne znaczenie ma fakt, że praca ta nie jest zwykłym przeglądem aktualnie obowiązujących kierunków i stosowanych metod profilowania. Jest to przede wszystkim efekt badań mających na celu „opracowanie skutecznego, dostosowanego do polskich warunków modelu postępowania przy określaniu sylwetki psychofizycznej sprawcy zabójstwa i przewidywaniu jego dalszych zachowań przestępczych oraz opracowaniu wzoru charakterystyki sprawcy na potrzeby śledztwa.” Dzięki temu monografia ta nie tylko ma ogromne znaczenie praktyczne ale także jest swoistym drogowskazem umożliwiającym sprecyzowanie tych aspektów profilowania, które wciąż wymagają gruntownej analizy. Jednak wartość prezentowanej tutaj pozycji nie wynika jedynie z faktu, że jest to dzieło pionierskie. „Zabójcy i ich ofiary” to zwyczajnie – bardzo interesująca ksišżka. Osobiście, polecam ją wszystkim, którzy są zafascynowani przenikliwymi umysłami śledczych z powieści Thomasa Harrissa. Dzięki tej pozycji wyraźnie widać, że to nie (tylko) kwestia wspaniałej intuicji, ale głównie rozległego doświadczenia, u podstaw którego leżą solidne naukowe fundamenty.

„Seryjni mordercy” Arkadiusz Czerwiński, Kacper Gradoń [Rafał]

Lektura tej pozycji wśród osób zajmujących się ‚naszą’ tematyką wydaje się być oczywista. Ci, którzy od dłuższego czasu zgłębiają zjawisko morderstw seryjnych wiele z treści zawartych w książce mogli wyszperać w sieci jeszcze przed jej wydaniem. Dzięki tej pracy polski czytelnik ma okazję po raz pierwszy zapoznać się z tak obszerną analizą zjawiska morderstw seryjnych. Napisałem „po raz pierwszy”, bo niestety pomimo masy zachodnich opracowań tematu (z premedytacją ignorowanych przez krajowe wydawnictwa), na naszym rynku wydawniczym, poza „Polowaniem na ludzi” Leytona i sporadycznymi fabularyzowanymi biografiami konkretnych morderców, brakuje pozycji umożliwiających poszerzanie zakresu wiadomości w tej dziedzinie. Natomiast opisywana książka to prawdziwa perełka, gdyż łączy w sobie zarówno cechy pracy naukowej (klasyfikacja typów morderców seryjnych, analiza socjologiczna, psychologiczna, biomedyczna), jak i literatury faktu (biografie), a wszystko to podane jest w bardzo przystępnej i interesującej formie. Jak dla mnie (i chyba każdego zainteresowanego tą tematyką) absolutny numer 1 i lektura obowiązkowa (ale o tym już pisałem ;)). Panowie autorzy – dobra robota i szczere wyrazy uznania.

„Profil mordercy” Paul Britton [Rafał]

Pamiętacie słynną agentkę Starling z kultowej powieści Thomasa Harrisa „Milczenie owiec”? A może znacie też niejakiego Willa Grahama z nieco wcześniejszego „Czerwonego smoka”, tego samego autora? Jeżeli podobały się Wam dokonania tych postaci, przenikliwość ich umysłów, wiedza o funkcjonowaniu psychiki zbrodniarzy, oraz proces kreślenia profili psychologicznych rozpracowywanych morderców, to książka napisana przez Paula Brittona na pewno Was zachwyci. Autor jest psychologiem współpracującym z brytyjską policją. W swojej książce zawarł opis wielu spraw kryminalnych, w których pełnił rolę specjalisty od kreślenia profili osobowościowych sprawców brutalnych przestępstw. Paul Britton współpracował między innymi przy śledztwach dotyczących tak głośnych przypadków, jak uprowadzenie i zabójstwo dwuletniego Jamiego Bulgera, dokonane przez dwóch nastolatków, czy też sprawa słynnego Mistera Horroru – Fredericka Westa – seryjnego mordercy z Gloucester. Przystępny język, wartka akcja i fascynująca, obfita w bardzo wiele informacji z dziedziny psychologii sądowej treść, sprawiają, że od tej książki naprawdę trudno się oderwać. Poza tym, w porównaniu z Brittonem blednie nawet zadziwiająco przenikliwy umysł niejakiego pana Lectera ;).

„Polowanie na ludzi” Elliott Leyton [Rafał]

Niniejsza pozycja stanowi próbę wyjaśnienia zjawiska morderstwa seryjnego i masowego z socjo-psychologicznego punktu widzenia, przy szczególnym nacisku na aspekty społeczne. Autor, kanadyjski antropolog i socjolog, przytaczając obszerne charakterystyki wybranych zbrodniarzy (m. in. Teda Bundy’ego, Edmunda Kempera, Alberta deSalvo czy Davida Berkowitza), ich biografie i działalność przestępczą, postuluje oryginalną i interesującą interpretację tego typu patologicznych zachowań. Według niego są to wyrazy buntu mordercy przeciwko obowiązującemu porządkowi społecznemu, przybierające bądź to postać krwawej misji (mordercy seryjni), bądź też nagłej i autodestrukcyjnej eksplozji (mordercy masowi).
Książka Leytona, jest godna polecenia szczególnie ze względu na drobiazgową analizę aspektów socjologicznych tego złożonego zjawiska, jakim jest wielokrotne morderstwo, popartą dodatkowo bogatymi przykładami z historii kryminalistyki.

„Motywy zbrodni” John Douglas, Mark Olshaker [Rafał]

Kolejna pozycja napisana przez człowieka, który w swojej pracy kieruje się zasadą „aby zrozumieć artystę, popatrz na jego dzieło”. Różnica jednak polega na tym, że tutaj „artystą” jest przestępca, a „dziełem” – miejsce zbrodni. Douglas poddaje analizie przypadki rozmaitych przestępstw seryjnych w celu określenia sylwetek sprawców. Wychodzi z założenia, że aby odpowiedzieć na pytanie „kto?”, trzeba najpierw zrozumieć „dlaczego?”, gdyż jak twierdzi sam autor – każda, nawet najbardziej absurdalna zbrodnia ma swój motyw. W książce opisane zostały między innymi sprawy Unabombera, Charlesa Whitmana, Johna Lista, a także cała masa innych typów spod ciemnej gwiazy, podpalaczy, zamachowców, trucicieli itp. Mam szczerą nadzieję, że KiW nie poprzestanie na wydaniu tej pozycji autorstwa duetu John Douglas & Mark Olshaker i uraczy nas także słynnymi: „Mindhunter’em” i „Journey Into Darkness”. Przeczytacie… i będziecie chcieli jeszcze więcej.

Mindhunter” John Douglas, Mark Olshaker [Rafał]

Książka ta napisana została przez człowieka, którego można nazwać współczesnym Sherlockiem Holmesem. To John Douglas, emerytowany agent FBI, twórca metody dochodzeniowej zwanej „profilowaniem psychologicznym”, oraz Sekcji Behawioralnej Federalnego Biura Śledczego (FBI). To właśnie jego postać zainspirowała Thomasa Harrisa – autora „Milczenia owiec” do stworzenia sylwetki Jacka Crawforda, szefa jednostki rozpracowującej najtrudniejsze sprawy o charakterze przestępstw seryjnych (był także konsultantem na planie filmu). Douglas opisuje cały przebieg swojej służby w FBI, oraz kolejne etapy doskonalenia własnych umiejętności. Specjalizuje się on w określaniu osobowości, sposobu funkcjonowania i prognozy co do następnych działań sprawcy tylko na podstawie danych zebranych z miejsca zbrodni. Wnioski, do jakich ten człowiek potrafi dojść często mogą sugerować, że posiada on iście parapsychologiczne zdolności. Jednak tak naprawdę, jest to efekt żmudnej pracy i bogatych doświadczeń. To właśnie dzięki Douglasowi ten dział kryminalistyki jakim jest profilowanie (niestety raczej niedoceniany w Polsce) zyskał konkretne podłoże naukowe. W książce tej znajdziecie także fascynujące relacje dotyczące udziału autora w dochodzeniach w sprawach Roberta Hansena, Wayne’a Williamsa oraz opis jego spotkań z Charlesem Mansonem, Richardem Speckiem i wieloma innymi przestępcami. Fascynująca pozycja i gorąco polecam ją każdemu (kto nie jest na bakier z angielskim, bo póki co książka dostępna jest tylko w oryginale) bo, możecie wierzyć lub nie, ale czegoś takiego jeszcze nie czytaliście. Absolutny hit.

„Kuba Rozpruwacz – portret zabójcy” Patricia Cornwell [Rafał]

Zabójca działał w Londynie w 1888r.; atakował podstarzałe prostytutki i w potworny sposób masakrował zwłoki. O zbrodnie podejrzewano księcia Clarence’a, nadwornego lekarza królowej, całą rzeszę imigrantów z Europy Wschodniej i masę innych osób. Chyba każdy z nas ma swoją własną ulubioną koncepcję i ulubionego podejrzanego… a może powinienem napisać „miał”, bo autorka tej książki w bardzo przekonujący sposób prezentuje zupełnie odmienną i bardzo kontrowersyjną teorię… Przy czym, jest to teoria poparta drobiazgowymi badaniami i analizami. Śledztwo prowadzone w sprawie sprzed ponad stu lat to niemałe wyzwanie, bo poza koniecznością opierania się na jakże skromnych raportach z tamtych czasów (a kryminologia praktycznie wtedy jeszcze nie istniała), samo ich zgromadzenie nastręcza mnóstwa problemów… Zadanie prawie niemożliwe. Prawie, bo może wystarczy tylko wiedzieć gdzie szukać… Tym razem uwaga autorki koncentruje się na osobie Waltera Sickerta – malarza impresjonisty. Pomimo silnej presji mającej na celu przekonanie czytelnika do prezentowanej koncepcji, praca dostarcza też wielu argumentów obalających większość dotychczasowych spekulacji. Ponadto dzięki wykorzystaniu osiągnięć współczesnej nauki, w tym m.in. psychologii sądowej, grafologii i genetyki, hipotezy znajdują całkiem solidne oparcie w faktach.
Książka napisana przez znaną autorkę powieści kryminalnych, jest intrygująca i łatwa w odbiorze, pomimo dosyć dusznej i przygnębiającej treści. Ponadto pracę wzbogacono o liczne ilustracje prezentujące materiały archiwalne oraz bogatą bibliografię dotyczącą głównie sprawy Kuby Rozpruwacza. Ale w rzeczywistości, pozycja ta, to nie tylko same suche fakty. To także wspaniały repotraż prezentujący realia wiktoriańskiego Londynu. Wierzcie mi, mgła jeszcze nigdy nie była tak gęsta…
Kto wie, być może Kuba Rozpruwacz wreszcie przestał być Panem NIKT… 😉 Polecam.

„Jedyny, który pozostał przy życiu” Elliott Leyton [Rafał]

Oto druga praca autora doskonałego „Polowania na ludzi”. Leyton zajmuję się tu przypadkami dzieci, które zamordowały członków swoich rodzin. Jako że pierwotnie pozycja ta miała stanowić całość ze wspomnianym już „Polowaniem…”, książka posiada analogiczny układ treści, tzn.: wprowadzenie do ogólnej tematyki, biografie sprawców oraz ewolucję zjawiska. Podobnie jak i tam można tu znaleźć próbę wnikliwej i całościowej analizy zachowań patologicznych, w której wyraźnie dominuje podejście socjologiczne. Z uwagi na kontrowersyjny i (zbyt) rzadko będący przedmiotem analiz temat, jest to pozycja interesująca i godna polecenia zwłaszcza specjalistom zajmującym się zjawiskiem przemocy i patologii społecznych.

„Gilles De Rais” Michel Herubel [Rafał]

Postać opisana w tej książce stanowi dowód na to, że zjawisko seryjnych zabójstw nie miało swego początku w działalności słynnego Kuby Rozpruwacza. Jest nawet wcześniejsze niż przełom XVI i XVII wieku, kiedy to węgierska księżna Elżebieta Bathory kazała zabijać dziewice by kąpać się w ich krwi. Dzieje dalekiej krewnnej naszego króla Stefana zainspirowały Brama Stokera do stworzenia znanego wszystkim Draculi, natomiast postać, której poświęcona jest niniejsza biografia, żyła jeszcze wcześniej, a mianowicie w XV wieku. No cóż, to chyba właśnie dzięki takim kreaturom powstały te wszystkie opowieści o wilkołakach i nawiedzonych zamkach…
Gilles De Rais, bo o nim mowa, to wielki arystokrata z możnego rodu, marszałek Francji, kompan walczący u boku Joanny D’arc… i ktoś jeszcze. Ta ukryta przed światem twarz, to oblicze krwiożerczego, bezlitosnego i chyba najbardziej zdeprawowanego mordercy dzieci, jakiego miała nieszczęście poznać ludzkość. Można go porónać z postacią biblijnego króla Heroda, a ze współczesnych – np. z J. Dahmerem (przy czym ten ostatni traci w tym zestawieniu na swym przerażającym wizerunku). De Rais wysyła swe sługi do otaczających jego posiadłość wiosek i każe sprowadzać do zamku dzieci, rzekomo aby kształcić je na paziów i giermków… Swe żądze władzy i bogactw stara się zaspokajać parając się także alchemią i magią.
Autor przedstawił we wspaniały sposób realia XV wiecznej Francji, wraz z jej geo-socjo-politycznymi aspektami, oraz wszelkimi paradoksami charakterystycznymi dla mentalności ówczesnego społeczeństwa. Jednak przede wszystkim dokonał wnikliwego studium osobowości mordercy przekonanego o bezkarności.

„Drapieżca” Richard Lourie [Rafał]

Jest to fabularyzowany dokument opisujący przebieg dochodzenia w sprawie jednego z największych zbrodniarzy w historii światowej kryminalistyki – Andrieja Czikatiły. Autor opierając się na obserwacjach poczynionych podczas procesu, dokumentach śledztwa, zapiskach samego mordercy, oraz przede wszystkim na opowieści Issy Kostajewa – oficera śledczego, który przez kilka lat tropił nieuchwytnego zabójcę, stworzył dzieło, które pod względem literackim śmiało może stawać w szranki z osławionym „Milczeniem owiec”. Lourie szczegółowo przedstawia biografie i charakterystyki głównych bohaterów, w przekonujący sposób kreśli ich portrety psychologiczne oraz opisuje otaczające ich realia socjo-ekonomiczne. Książkę tę można polecić zarówno wielbicielom literatury faktu, jak i zwolennikom thrillerów pełnych mocnych wrażeń. Jedynym mankamentem związanym jakkolwiek z wydaniem, a nie z treścią, są bardzo częste literówki (ale korekta podobno była – ciekawe tylko gdzie?).

„American Psycho” B. E. Ellis [Marcin]

Na początku obejrzałem film – fantastyczna jak na mój gust rola Bale’a dopełniła ciekawej fabuły i tak zobaczyłem jeden z lepszych filmów w ogóle. American Psycho powstał w 2000 roku – 9 lat po napisaniu przez Ellisa powieści. Fascynacja filmem zaowocowała lekturą książki. Co się okazało wtedy? – Otóż książka jest jeszcze lepsza!
Po protestach feministek w USA jeszcze przed wydaniem, odmowie publikacji przez jedno z wydawnictw (przyczyna: „kwestia smaku”), książka wreszcie ukazuje się w USA a krytycy delkiatnie mówiąc nie są zachwyceni. Rok później książka przetłumaczona przez Jędrzeja Polaka ukazuje się w Polsce. Jej wydaniu towarzyszą podobne do amerykańskich protesty. Oczywiście głównym obiektem płytkiej krytyki stają się drastyczne opisy zbrodni czy tortur dokonywanych przez Bateman’a. Dobrze przed tego typu zarzutami „bronił się” Ellis w wywiadzie dla Rolling Stone w 91 roku – słusznie twierdził, że dokładne, drastyczne opisy były konsekwencją stylu Patricka Bateman’a – jeśli miał swego rodzaju obsesję na punkcie dokładnego przyglądania się i analizowania ubioru ludzi, potraw w restauracji czy wyglądu kobiet, to nie mógł nagle opisać w trzech zdaniach tego co Bateman robi ze swoimi ofiarami. Ellis jeśli nie chciał się okazać niekonsekwentny musiał dokładnie wszystko zrelacjonować i wydaje mi się, że na szczęście uniknął tym sensacjonalizmu (nie ma chyba takiego słowa, ale ono najlepiej oddaje to o czym chce powiedzieć:).
Książka jest świetną wiwisekcją stylu życia młodych biznesmenów – yuppies lat 80.tych. Zdawać by się mogło, że pochłonięci stresującą pracą i ekstremalną czasem rozrywką nie mają czasu na nic innego. Faktycznie, w większości jest to prawda. Rzeczywistość jednak okazuje się być dużo bardziej skomplikowana, bo między nimi jest Patrick Bateman – i mimo tego, że „możesz uścisnąć mu dłoń czując prawdziwe ciało, może Ci się wydawać, że wasze żywoty są porównywalne” to jego tam po prostu nie ma… Jest istota ludzka pozbawiona sumienia i litości, zdolna do wielu przeróżnych zbrodni. Mimo tego, że lata osiemdziesiąte przeminęły, a z nimi yuppies to jednak ten obraz pozostaje nadal aktualny – oczywiście już w nieco innej rzeczywistości. Dziś nie trzeba długo szukać przykładów takiego towarzystwa: cechuje ich zamiłowanie do zarabiania dużych pieniędzy, szybkiego ich wydawania, maksymalizację wygody z jednoczesną redukcją jakichkolwiek potrzeb duchowych. Nie ma mowy o samodoskonaleniu, jeśli nie oznacza to spędzania kilku godzin tygodniowo w siłowni, nie ma mowy o zastanowieniu się nad sobą (czy swoim postępowaniem), jeśli nie jest to rozmyślanie nad tym czy włożyć garnitur dwurzędowy, wełniano-jedwabny z kolekcji Valentina Couture czy może lniany od Armaniego, lekko wymięty w najmodniejszy sposób. W tym przepychu jest wiele rzeczy, które ludzi pociągają. Pchani pragnieniem coraz większej władzy i posiadania robią rzeczy, których człowiek honorowy by się wstydził. Są pełni nienawiści do samych siebie – kto ma lepszą pozycję, ten musi liczyć się z całą masą zapalczywych pretendentów do jego stanowiska. Nienawidzą „lepszych” (czyli wyżej postawionych w całej tej snobistyczno-konsumpcyjnej hierarchii) jednocześnie chcąc zająć ich miejsce. Wszystko to świetnie opowiada Ellis z punktu widzenia „jednego z nich” – nadzwyczaj równo i ładnie opalonego dwudziestosiedmiolatka, fana The Patty Winters Show, Donalda Trumpa i Whitney Houston, który jednocześnie coraz bardziej oddala się od otaczającego go świata, pogrążając się w klatce swoich wewnętrznych głosów.
Wielkim atutem są w powieści kontrasty – przeraźliwie bogaty człowiek, bardzo zorganizowany, dbający o swoje ciało, pozornie również o duszę, nie mający praktycznie żadnych problemów popełnia serię brutalnych morderstw, pozbawionych jakiejkolwiek przyczyny. Nawet przez chwilę nie pojawia się zastanowienie czy próba usprawiedliwienia któregokolwiek z czynów – jest to poddanie się wewnętrznemu nakazowi, żądzy krwi, a w szerszym wymiarze – spełnianie swojej „zachcianki”. Bateman ilektoć wychodzi z domu i przemierza ulice w poszukiwaniu kolejnej ofiary (choć nie do końca tak się to odbywa) chce poczuć to, czego nie może kupić platynowym AmericanExpress’em, czego nie odczuje po jednej czy dwóch kreskach. Dopiero użycie skalpela po małej orgii z udziałem dwóch prostytutek daje mu dzwiną satysfakcję, czuje spełnienie. Znamienne jest tu zamordowanie małego chłopca w zoo, gdy Bateman wbija nóż w szyję dziecka. Matka po chwili roztargnienia znajdując chłopca w kałuży krwi zaczyna piszczeć – Bateman podaje się za lekarza i wiedząc, że prawdziwy lekarz być może zdołałby go jeszcze uratować, obserwuje reakcję matki i agonię dziecka.
„Początkowo mój czyn sprawił mi dużą satysfakcję, teraz jednak czuję głęboką rozpacz widząc, jak bezsensowne, jak wyjątkowo bezbolesne jest odebranie życia dziecku. Ta rzecz u moich kolan – maleńka, powykręcana i pokrwawiona – nie ma żadnej historii, żadnej istotnej przeszłości, niczego co warto byłoby stracić. O ileż potworniejsze (a przez to satysfakcjonujące) jest zabicie kogoś w kwiecie wieku, w rozkwicie jego osobistej historii; kogoś, kto ma żonę lbu męża, wielu przyjaciół, ciekawą pracę; człowieka, którego śmierć poruszy masę ludzi – w każdym razie więcej niż śmierć jakiegoś tam dziecka – i być może zrujnuje życie innym. Nieistotna, wręcz absurdalnie śmieszna zagłada chłopca nie może się z tym równać.”
Te słowa najlepiej oddają sens zabójstw Batemana. Widzi jak bezsensowne jest odebranie życia dziecku (i to nie z powodów, które można by uznać za racjonalne), ale nie jest dla niego bezsensownym zabicie np. matki tego dziecka (co chciał z resztą chwilę potem uczynić, a co z trudem opanował).
Nie wydaje mi się, żeby ‚idea Patricka Batemana’ zrodziła się z pustki i przepychu (jak to gdzieś w archiwum grupy przeczytałem). Ona raczej nie powstała, nie zaistniała – to, że można o niej mówić jest wynikiem raczej zaniechania, usunięcia czegoś co było. Jest też pochodną dziwnych pragnień, które wydają się nie mieć żadnej przyczyny, żadnego racjonalnego podłoża. Powstały chyba praktycznie z niczego, przez co są jeszcze bardziej przerażające.
Dociekliwe próby zrozumienia wczesnych nagrań Whitney Houston, Genesis czy Huey Lewis and The News kontrastują z opisami naprawdę drastycznych zbrodni. Przez to książka nie jest ani thillerem, czy horrorem, ani też zwykłym portretem bogaczy z Wall Street. „American Psycho” jest raczej pierwszoosobową relacją z pewnej serii morderstw niż próbą zastanowienia się nad kondycją psychiczną głównego bohatera. Narracja jest co prawda pierwszoosobowa (przez 90% czasu), a jednak wszystko jest pozbawione emocji i przez to sprawia wrażenie relacji.
To wszystko sprawia, że mogę spokojnie polecić tę lekturę wszystkim znudzonym, chętnym nowych wrażeń, zbyt przywiązanym do zastanej rzeczywistości.

Na marginesie: znalazłem w wydaniu Etiudy z 2001 roku błąd ortograficzny (to jest drugie wydanie!), bodajże w którymś z początkowych rozdziałów. W dalszej części też jest kilka błędów, ale już nie ortograficznych (w opisie sprzętu audio na przykład: Bateman opisuje go i podaje typ procesora dźwięku jak sądze, a w polskiej wersji jest mowa o „procesie dźwięku” [i tu dokładny typ]).
Jest też fragment, w którym Bateman zostaje nazwany „masowym mordercą” – jest to błąd. Masowym mordercą nazwamy przecież człowieka popełniającego dużo zbrodni w bardzo krótkim czasie, ewentualnie jednocześnie (w wyniku podłożenia bomby lub czegoś podobnego). Bateman jest przykładem seryjnego mordercy – ofiary są wybierane co jakiś czas, są okresy zarówno wyciszenia (wyjazd z Evelyn), jak i wzmożonej aktywności (pościg na Manhattanie).
Te proste błędy trochę zniechęcają do lektury – taką książkę powinno się wydawać dużo staranniej!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *