Pierwsze ciało

Ciało znalezione wczorajszego popołudnia na farmie w Superior Township, zostało wstępnie zidentyfikowane jako zwłoki 19-letniej uczennicy Uniwersytetu Michigan, zaginionej 9 lipca.

Taka informacja pojawiła się w gazecie Ann Arbor News we wtorek, 8 sierpnia 1967 roku. Były to zwłoki 19-letniej Mary Fleszar. Ostatni raz widziała ją jej współlokatorka. Dziewczyny mieszkały w pobliży kampusu uniwersyteckiego. Mary wyszła z mieszkania na spacer. Miała na sobie jasnopomarańczową sukienkę w białe grochy, na nogach miała sandały. Miała około 160 cm wzrostu, ważyła około 50 kilogramów. Nosiła okulary i miała ciemne włosy. Nie wzięła ze sobą torebki. W mieszkaniu nie było za to kluczyków do samochodu. Jej auto było zaparkowane w innym miejscu niż to zwykle robiła. To parkowanie wzbudzało podejrzenia u jej matki.

30 minut po tym jak Mary wyszła z mieszkania została zauważona przez pracownika policji uniwersyteckiej. Tego samego dnia, nieco później, dziewczynę widział mężczyzna z sąsiedztwa. Siedział na ganku przed swoim domem, znał ją z widzenia. Widział jak szła w kierunku swojego mieszkania. W pewnej chwili na ulicy pojawił się niebieskoszary Chevrolet. W środku siedział młody mężczyzna. Samochód zwolnił i zatrzymał się przy dziewczynie. Kierowca o coś ją zapytał. Dziewczyna zatrzymała się na chwilę, potrząsnęła głową i ruszyła dalej. Mężczyzna nie poddawał się i zajechał jej drogę. Dziewczyna ponownie czemuś zaprzeczyła i ominęła samochód. Mężczyzna ruszył gwałtownie. Zaniepokojony sąsiad widział jak dziewczyna zbliża się do swojego budynku i stracił ją z oczu. Nie zauważył by Chevrolet wrócił w to miejsce. Był ostatnią osobą, która widziała Mary żywą.

Ciało odkryli pracujący na farmie dwaj 15-letni chłopcy, Russell Crisovan (syn właściciela farmy) i jego kolega Mark Lucas. Przygotowywali się do orania pola gdy usłyszeli głośne trzaśnięcie drzwi samochodu. Postanowili sprawdzić co się dzieje. Mieli nadzieję, że natrafią na parę kochanków. W pobliżu były opuszczone fundamenty dawnego gospodarstwa i silosu i tutaj często przyjeżdżały pary zakochanych by spędzić ze sobą chwilę w ustronnym miejscu. Idąc w tamtą stronę ponownie usłyszeli trzaśnięcie drzwiami i uruchomienie silnika. Gdy dotarli na miejsce samochodu już nie było. Zauważyli świeże ślady opon prowadzące w stronę zarośli. Zbliżając się do nich poczuli dziwny zapach. Na miejscu zauważyli coś ciemnobrązowego, pokrytego jakby skórą. Przypominało to zwłoki jelenia w stanie mocnego rozkładu. Wszędzie było pełno much i robaków. Wydawało się, że jest też głowa, ale była w strasznym stanie. Jeden z chłopców zauważył, że głowa ma ucho przypominające ucho ludzkie. Po tym wstrząsającym odkryciu chłopcy od razu pobiegli na posterunek policji w Ypsilanti.

Przyjaciel rodziny

Policjanci którzy przyjechali na miejsce od razu rozpoznali, że to ludzkie zwłoki. Były nagie, leżały na boku, twarzą do dołu. Brakowało przedramienia i dłoni, na drugiej dłoni brakowało palców. Obie stopy zostały ucięte na wysokości kostek. Na całym ciele było dużo śladów po ugryzieniach dzikich zwierząt. Na pierwszy rzut oka ciężko było stwierdzić czy to zwłoki mężczyzny czy kobiety. Lekarz sądowy, dr Henry Scovill stwierdził, że ofiara zmarła około miesiąc wcześniej. Szybko też ustalono, że to ciało zaginionej studentki. Miejsce znalezienia zwłok było oddalone o niecałe 5 kilometrów od miejsca w którym mieszkała Mary.

Sekcja wykazała, że dziewczyna została wielokrotnie dźgnięta nożem w klatkę piersiową. Uderzeń było około trzydzieści. Większość z nich zadano ostrym narzędziem. Kości piszczeli zostały roztrzaskane powyżej kostek. Dziewczyna przed śmiercią została brutalnie pobita.

Detektywi badające miejsce znalezienia ciała stwierdzili, że zwłoki były przenoszone przynajmniej trzy razy. Być może były to zwierzęta, być może był to morderca. Morderca również co najmniej raz wrócił w to miejsce. Po raz pierwszy zwłoki porzucono na stosie potłuczonych butelek w pobliskich krzakach. Potem zwłoki przeniesiono około 2 metry na południe. Leżały tam jakiś czas. Później po raz kolejny ktoś przeniósł zwłoki w miejsce w którym je znaleziono. Ktokolwiek tam był tamtego dnia, chciał je jeszcze raz zobaczyć.

Na miejscu znaleziono też sandał, który matka dziewczyny zidentyfikowała jako własność Mary Fleszar. W pobliżu znaleziono też damskie ubranie. Była to pomarańczowa sukienka w białe grochy i bielizna. Sukienkę rozdarto z przodu, bielizna również była porozrywana.

Szczątki Mary Fleszar przewieziono do domu pogrzebowego. Na krótko przed pogrzebem, pojawił się mężczyzna z niebieskiego Chevroleta. Przedstawił się jako przyjaciel rodziny i chciał zobaczyć ciało. Chciał zrobić zdjęcie. Pracownicy zakładu pogrzebowego nie wyrazili na to zgody. Mężczyzna odszedł. Dopiero po chwili personel zdał sobie sprawę, że mężczyzna nawet nie miał przy sobie aparatu fotograficznego. Rodzina dziewczyny zeznała, że nigdy tego człowieka nie widziała i że nie jest on ich żadnym znajomym. Niestety nikt nie był w stanie dokładnie opisać tego mężczyzny. Nie przyszedł na pogrzeb czy ceremonię pochówku. Detektywi podejrzewali, że morderca jeszcze wróci. Będzie chciał mieć jakąś pamiątkę po morderstwie.

Kolejne ciało odkryto dopiero po roku.

Ofiary

Collins został powiązany z piętnastoma morderstwami. Bezsprzecznie przypisuje mu się siedem, dwa kolejne są wysoce prawdopodobne. Charakterystyczne na niego było duszenie ofiar, masakrowanie głowy (odczłowieczenie ofiary), pozostawianie nagich lub półnagich zwłok, ślady wykorzystywania seksualnego ofiar. Większość dziewcząt miała długie brązowe włosy, kilka z nich było w trakcie okresu.

Mary Fleszar, 19 lat, pochodziła z Willis w stanie Michigan. Pracowała jako sekretarka, specjalizowała się w księgowości. Wyszła z mieszkania w Ypsilanti 9 lipca 1967 roku. Mieszkała w pobliżu kampusu Eastern Michigan University (EMU). Jej zwłoki znaleziono 7 sierpnia na farmie w pobliżu skrzyżowania Geddes i LaForge. Zwłoki były nagie, miał ślady wielokrotnych pchnięć ostrym narzędziem w klatkę piersiową. Brakowało kilku części ciała. Kobieta została zamordowana w innym miejscu, jej ciało przenoszono kilka razy.

Joan Schell, 20 lat, z Plymouth (Michigan). Była magistrem sztuki na Eastern Michigan University. 30 czerwca 1968 roku, około 22:30 wsiadła do nieznanego samochodu, chciała skorzystać z autostopu. Tydzień później znaleziono jej ciało w pobliżu skrzyżowania Glacier Way i Earhart Road. Została wykorzystana seksualnie, miała poderżnięte gardło i pięć razy pchnięta ostrym narzędziem. Zamordowano ją w innym miejscu i zwłoki podrzucono. Na szyi miała zaciśniętą swoją mini spódniczkę. Widziano jak wsiada do samochodu w którym było trzech mężczyzn.

Jane Mixer, 23 lata, z Muskegon (Michigan). Była studentką prawa na University of Michigan. Świadkowie zeznali, że 20 marca 1968 roku poznała niejakiego Davida Johnsona, który miał ją podwieźć do domu. Następnego dnia znaleziono jej zwłoki na cmentarzu w Denton Township. Miała dwie rany postrzałowe w głowie, kaliber 22. Została zamordowana w innym miejscu. Na szyi miała zaciśnięte pończochy. Przy tej ofierze są pewne niejasności. Nie do końca pasuje do ofiar Collinsa. Porzucono ją w nietypowym dla Collinsa miejscu, zwłoki były w kompletnym ubraniu.

Maralynn Skelton, 16 lat, z Romulus (Michigan). Dziewczyna rzuciła szkołę średnią, przebywała w podejrzanym towarzystwie. Ostatni raz widziano ją 24 marca 1968 roku, jak wsiada do samochodu pod centrum handlowym Arborland Shopping Center. Następnego dnia znaleziono jej zwłoki w pobliżu skrzyżowania Glacier Way i Earhart Road. Miała pękniętą w trzech miejscach czaszkę, przed śmiercią bito ją paskiem i wykorzystano seksualnie. Podobnie jak inne dziewczyny, została zamordowana w innym miejscu niż znaleziono ciało. Na szyi zawiązany miała pas do pończoch.

Dawn Basom, 13 lat, z Ypsilanti (Michigan). Ostatni raz widziano ją w pobliżu kampusu EMU 15 kwietnia 1969 roku. Następnego dnia zwłoki dziewczyny znaleziono w pobliżu skrzyżowania ulic Gale i Vreeland. Została uduszona czarnym przewodem elektrycznym. Była również kilkanaście razy pchnięta ostrym narzędziem. Zamordowano ją w innym miejscu. Być może było to w opuszczonym wiejskim domku, gdzie znaleziono jej ubrania. Była najmłodszą z ofiar.

Alice Kalom, 23 lata, z Portage (Michigan). Była absolwentką University of Michigan w dziedzinie sztuk pięknych. 7 czerwca 1969 roku wybrała się na imprezę do Depot House w Ann Arbor. Widziano jak tańczyła z młodym mężczyzną o długich włosach. Jej ciało znaleziono w pobliżu opuszczonej stodoły przy skrzyżowaniu North Territorial Road i U.S.23. Została raz postrzelona w głowę, dwukrotnie pchnięta nożem w klatkę piersiową, a także zgwałcona. Zamordowano ją w innym miejscu. Obok ciała rozrzucono jej ubranie. Nie miała na sobie butów.

Karen Sue Beineman, 18 lat, z Grand Rapids (Michigan). Była świeżą studentką EMU. Ostatnio raz widziano ją 23 lipca 1969 roku. Wyszła ze sklepu z perukami i wsiadła na motocykl z nieznanym mężczyzną. Jej ciało znaleziono w wąwozie w pobliżu Huron River Drive w Ann Arbor. Została uduszona. Jej twarz była zmasakrowana, zwłoki były nagie. Zamordowano ją w innym miejscu. Była ostatnią ofiarą przed złapaniem Collinsa i to właśnie jej sprawa doprowadziła do ujęcia i skazania mordercy.

Roxie Phillips, 17 lat, z Salinas (Kalifornia). Zniknęła 30 czerwca 1969 roku. Wyszła z domu by wysłać list i spotkać się z przyjacielem. 13 lipca jej zwłoki znaleźli dwaj chłopcy, którzy szukali skamielin w kanionie Pescadero Canyon. Zwłoki były już w stanie mocnego rozkładu, były nagie. Na stopach miała sandały, na szyi mocno zaciśnięty czerwono-biały pasek. Dziewczyna została zamordowana w innym miejscu, ciało porzucono w miejscu porośniętym przez trujące rośliny. Collins w tym czasie leczył się w Kalifornii na wysypkę spowodowaną jakimiś trującymi roślinami. Niektóre z rzeczy należących do Roxie znaleziono porozrzucanych wzdłuż drogi Route 68. Przyjaciółka Roxie zeznała, że poznała pewnego chłopaka, miał na imię John. Jeździł srebrnym Oldsmobile, uczył się w college’u w Michigan. Chłopak jeździł też na motocyklach. Dziewczyna nie wiedziała, że Roxie go znała, ale spotkała go w pobliżu domu Roxie.

Eileen Adams, 13 lat, z Toledo (Ohio). Dziewczynkę uprowadzono w grudniu 1967 roku. Jej ciało znaleziono w styczniu 1968 roku w Ypsilanti. Była zgwałcona, uduszona przewodem elektrycznym. Jej ciało leżało w worku. Na szyi miała mocno zaciśnięty stanik. Twarz zmasakrowano jej młotkiem. W czaszce tkwił wbity 8-centymetrowy gwóźdź. Miała na sobie pończochy, brakowało butów. Wyglądało na to, że dziewczynka dobrowolnie oddaliła się ze swoim mordercą.

Miejsca zbrodni

Próbując rozszyfrować kim jest nieznany sprawca zabójstw bierze się pod uwagę wiele rzeczy. Sprawdza się ofiary, ich pochodzenie, otoczenie, czas i miejsce zbrodni, metody mordowania. Zwraca się uwagę na to jakiej broni użyto do morderstwa, stopień zaplanowania całego przestępstwa. Zbiera się wszystkie dowody z miejsca zbrodni.

Stosunkowo niedawno detektywi zwracają też uwagę na aspekty geograficzne przy popełnianych morderstwach. Sprawdza się okolicę w której mieszkała ofiara, okolicę miejsca znalezienia zwłok. Bada się trasę między tymi miejscami. Dzięki temu można podejrzewać w jaki sposób morderca się przemieszcza. Można również wytypować potencjalny obszar na którym może mieszkać napastnik.

Znajomość okolicy wzbudza w mordercy poczucie komfortu. Wielu z nich zabija „na swoim terenie”. Podobnie było w tym przypadku. Detektywi uznali, że morderca mieszkał w pobliżu kampusu EMU. Collins mieszkał w Ypsilanti, kilka przecznic od kampusu, chodził tam też do szkoły.

Kilka dziewczyn mieszkało w pobliżu kampusu, niektóre z ofiar również zaginęły w tej okolicy. Kilka z nich było studentkami. Collins musiał często odwiedzać tereny kampusu. Sześć ciał znaleziono na terenach pomiędzy Ann Arbor i Ypsilanti. Tylko ciało Jane Mixer znaleziono w innej okolicy. Z tego powodu to morderstwo jest słabo powiązane z Collinsem. Z drugiej strony Collins był w Kalifornii w czasie gdy zamordowano Jane, więc nie można całkowicie wykluczyć jego udziału w tym morderstwie. Collins dobrze znał okolicę w której porzucał zwłoki.

Większość zwłok morderca porzucał w miejscach łatwo dostępnych. Były to miejsca w stylu tych, w których spotykają się kochankowie. Jedynie ciało Mary Fleszar ukryte było w zaroślach. Ciało leżało tam około 30 dni. Collins wrócił w to miejsce i przeniósł zwłoki tak, żeby były łatwiejsze do odnalezienia. Zwłoki Joan Schell po śmierci leżały w jakiejś piwnicy. Po pewnym czasie Collins zabrał je stamtąd i porzucił niedaleko drogi. Przykrył je trawą. Kolejne ciała pozostawiał już bez kamuflażu, tak jakby chciał by zostały szybko odkryte.

Morderca poruszał się samochodem, którym przewoził zwłoki. Roxie Phillips została znaleziona w kanionie niedaleko Carmel. Dziewczyna zaginęła w Salinas. Collins wcześniej jeździł tą trasą, chciał dobrze poznać teren.

Był zorganizowany i wyrachowany. Poznawał i atakował ofiary tam gdzie było mu wygodnie, następnie zwłoki wywoził w miejsca oddalone od miejsca w którym dokonał morderstwa. Zostawiał je tak, żeby łatwo było na nie natrafić. Prawdopodobnie w jednym miejscu zabił więcej niż jedną dziewczynę.

Dochodzenie

10 lipca 1967 roku zgłoszono zaginięcie Mary Fleszar. Jej zwłoki znaleziono 7 sierpnia, na farmie, 3 kilometry na północ od Ypsilanti (Michigan). Przyczyną zgonu były liczne rany kłute na klatce piersiowej. Zwłoki były niekompletne, brakowało przedramienia i dłoni. Na drugiej dłoni brakowało palców. Również stopy było odcięte i nie było ich przy ciele. Zwłoki były nagie. Pod stertą śmieci znaleziono jej rozerwane ubranie. Jedynym tropem był szaro-niebieski Chevrolet kierowany przez młodego mężczyznę. Świadek widział, jak kierowca samochodu zaczepiał Mary. Młody człowiek pojawił się również w domu pogrzebowym gdzie leżały jej zwłoki. Chciał zrobić zdjęcie. Poza tym nie było żadnego tropu.

Niecały rok później, 6 lipca 1968 roku znaleziono zwłoki Joan Schell. Również miała wiele ran kłutych. Pięć dni wcześniej widziano jak dziewczyna wsiada do samochodu z trzema mężczyznami. Jednym z nich był wysoki, szczupły młody człowiek, w koszulce uniwersytetu EMU. Schell mieszkała trzy bloki obok Fleszar. Mimo, że nie żyła od 5 dni, jej ciało leżało w miejscu gdzie je znaleziono krócej niż 24 godziny. Część ciała była stosunkowo dobrze zachowana, jakby leżała w jakimś ciemnym i chłodnym miejscu. Druga połowa była wysuszona i poczerniała, tak jakby była wystawiona na działanie słońca, insektów. Przed śmiercią została zgwałcona. Wokół zwłok trawa była świeżo udeptana, tak jakby ktoś niedawno odwiedzał to miejsce.

Niektórzy studenci widzieli dziewczynę w towarzystwie ucznia EMU, Johna Collinsa. Chłopak był jej sąsiadem, mieszkał naprzeciwko. Zeznał, że w tamtym czasie był ze swoją matką w Detroit. Powiedział także, że nie znał tej dziewczyny. Był przystojnym, zadbanym młodym człowiekiem. Chciał zostać nauczycielem więc nikt nawet nie pomyślał, że mógłby mieć coś wspólnego z tymi okrutnymi zbrodniami. Pod koniec rozmowy z detektywami wyraził nadzieję, że szybko złapią tego gościa.

Kolejnym podejrzanym był chłopak Joan Schell. Przebadano go na wykrywaczu kłamstw i oczyszczono z podejrzeń.

21 marca 1969 roku znaleziono kolejne zwłoki, 23-letniej studentki prawa, Jane Mixer. Ciało leżało na cmentarzu w Denton. Została dwukrotnie postrzelona w głowę i uduszona. Jej zwłoki przykryte było żółtym płaszczem przeciwdeszczowym. Miała podwiniętą spódnicę i ściągnięte rajstopy. Podpaska która została na swoim miejscu sugerowała, że dziewczyna nie została zgwałcona. Ostatnią rzecz jaką zrobiła przed śmiercią, to wysłanie wiadomości do rodziców, że udało jej się dojechać do domu w Muskegon i że spędzi tam weekend.

Policja bezskutecznie szukała podejrzanego Davida Johnsona. Mężczyzna o takim nazwisku podobno podwiózł ją do domu. Wytypowano 16 podejrzanych o takim nazwisku, ale żaden z nich nie pasował.

Bez śladów

Cztery dni później znaleziono kolejne zwłoki kobiety. Była to 16-letnia Maralynn Skelton. Dziewczynę skatowano na śmierć, jej zwłoki leżały niecałą milę od Joan Schell. Miała zmasakrowaną twarz, zostawioną ją w pozycji sugerującej wykorzystanie seksualne. W jej pochwę wciśnięto kilka gałęzi. Na ciele były ślady bicia paskiem z dużą klamrą. Jej ubranie leżało obok zwłok, buty stały obok stóp. W gardle miała wciśniętą niebieską tkaninę. Dziewczyna była znana policji jako narkomanka, podejrzewano, że trafiła w złe miejsce i w złe towarzystwo. W dniu w którym zaginęła, skorzystała z podwózki autostopem.

Po raz kolejny przesłuchano chłopaka ofiary, ale był wolny od jakichkolwiek podejrzeń. Przesłuchano też kilku znajomych narkomanów, jednak w niczym to nie pomogło.

16 kwietnia znaleziono kolejne ciało. 13-letnia Dawn Basom. Miała na sobie tylko białą bluzkę i stanik, podciągnięte na szyję. Ręce były ułożone nad głową. Dziewczynę uduszono przewodem elektrycznym, jej piersi i pośladki były pocięte. Chusteczka lub kawałek bluzki mocno wciśnięto jej do gardła.

Szeryf Washtenaw County, Doug Harvey, zarządził zakaz komunikowania się z prasą. Chciał w spokoju pracować nad tą sprawą. Niestety dziennikarze trafili na ślad i nagłośnili temat.

Jeden z butów ofiary znaleziono przy drodze, w odległości około 50 metrów od zwłok. Sugerowało to, że morderca wyrzucił buta z okna samochodu. Szeryf Harvey rozszerzył obszar poszukiwań. Jedna z ekip przeszukiwała opuszczone zabudowania wiejskie w pobliżu miejsca zamieszkania ofiary. Pół mili dalej znaleziono wcześniej zwłoki Mary Fleszar. W opuszczonym budynku znaleziono pomarańczowy sweter, należący do ofiary. Znaleziono również kawałki jej bluzki. W stodole odkryto kawałek przewodu elektrycznego, takiego samego jakim uduszono Dawn Basom. Dalsze poszukiwania ujawniły świeże ślady krwi. W końcu detektywom udało się zlokalizować miejsce popełnienia morderstwa. Nadal nie było śladów prowadzących do mordercy. Detektywi nie poddawali się, ciągle pracowali w opuszczonych zabudowaniach.

Tydzień później znaleziono pozłacane kolczyki należące do Maralynn Skelton. Natrafiono również na kolejne fragmenty bluzki Dawn Basom. Detektywi byli pewni, że wcześniej tych rzeczy tam nie było. Wyglądało na to, że morderca pojawił się w tym miejscu i chciał zadrwić z detektywów. Dwa tygodnie później stodoła spłonęła. Reporterze obecni na pogorzelisku zauważyli pięć świeżo ściętych kwiatów bzu. Wyglądało na to, że każdy kwiatek był dla jednej z ofiar. Udało się aresztować podpalacza, ale sprawa z kwiatami pozostała zagadką.

Oddział specjalny

Szóstą ofiarą mordercy studentek z Ypsilanti była 23-letnia Alison Kalom. 8 czerwca na jej zwłoki natrafili trzej chłopcy wałęsający się po opuszczonej farmie. Miała liczne ślady pchnięcia nożem i poderżnięte gardło. Był też ślad po strzale w głowę. Ubrania leżały rozrzucone wokół ciała. Na głowie miała zawiązany pasek materiału, wycięty z jej bluzki. Rajstopy były rozerwane w kroku, brakowało jednego buta. Obok leżał drugi fioletowy but. Ostatni raz widziano ją poprzedniego dnia, wychodziła z imprezy w Ann Arbor.

Miejsce morderstwa było oddalone 8 kilometrów od miejsca znalezienia zwłok. Zastępca szeryfa, Earl Lewis, znalazł tam parę brązowych mokasynów i dwa czerwone guziki z czerwonego płaszcza należącego do ofiary. Na miejscu znaleziono też wiele brązowych plam które okazały się plamami krwi. Była to krew Alison. Mokasyny były w rozmiarze odpowiadającym stopom Alison. Fioletowe buty to był świeży zakup. W jej domu znaleziono puste pudełko i paragon. Istniało podejrzenie, że morderca był u niej w domu i że ma przy dobie drugiego buta.

Po tym morderstwie utworzono specjalny oddział zajmujący się wyłącznie morderstwami studentek. Wszystkie materiały zebrano w jednym miejscu, przydzielono odpowiednią liczbę detektywów i rozpoczęto dochodzenie.

Społeczeństwo nie było zadowolone z postępów w śledztwie. Miejscowa ludność zebrała fundusze i skontaktowano się z parapsychologiem Peterem Hurkosem. Hurkos współpracował z policją kilka lat wcześniej podczas śledztwa dotyczącego Dusiciela z Bostonu. Hurkos przygotował profil psychologiczny mordercy. Profil zawierał pewne informacje, które pomogły w sprawie, ale kilka innych wskazówek zmyliło detektywów. Hurkos stwierdził, że morderca zaatakuje ponownie. Zrobił to jeszcze w tym samym tygodniu.

23 lipca 1969 roku, 18-letnia Karen Sue Beineman zgodziła się na przejażdżkę motocyklem z zupełnie nieznajomym sobie mężczyzną. To była ostrożna dziewczyna, nie wiadomo co skłoniło ją do tak ryzykownego zachowania. Wspomniała o tym właścicielowi sklepu z perukami. Mężczyzna odradzał jej to spotkanie. Wtedy widziano ją żywą po raz ostatni. Trzy dni później znaleziono jej ciało. Została uduszona, wcześniej mocno pobita, zgwałcona. Zgwałcono ją gdy umierała albo niedługo po śmierci. Jej twarz była zmasakrowana. W gardle miała kawałek materiału. Podarte majtki wepchnięto jej w pochwę. W majtkach znaleziono ścinki włosów. Leżała tam około półtora dnia.

Tym razem Szeryf Harvey zdołał zachować to odkrycie w tajemnicy przed mediami. Zakazał jakichkolwiek wywiadów. W miejscu gdzie leżały zwłoki położono manekina. Detektywi chcieli sprawdzić, czy morderca wróci w to miejsce. Zarządzono całodobową obserwację tego miejsca.

Nocny biegacz

Podejrzenia detektywów sprawdziły się. Pewnej deszczowej nocy przy manekinie zatrzymał się mężczyzna. Obserwujący to zdarzenie zastępca szeryfa próbował zgłosić tą sytuację, ale niestety jego krótkofalówka się zepsuła. Gdy dotarł na miejsce, mężczyzny już nie było. Gdzieś w oddali słychać było uruchamiany silnik i odjeżdżający samochód.

Przesłuchano świadków ze sklepu z perukami i dzięki ich zeznaniom udało się stworzyć portret pamięciowy. Wydrukowano go w lokalnej gazecie. Osoba pracująca w pobliskim biurze zeznała, że mężczyzna jeździł motocyklem marki Triumph.

W tym samym czasie młody policjant z kampusu, Larry Mathewson opracowywał szerszy profil mordercy. Znał Johna Normana Collinsa, przesłuchiwał go w sprawie poprzedniego morderstwa. Policjant pożyczył zdjęcie Collinsa od jego byłej dziewczyny i pokazał je kobiecie która podała markę motocykla. Kobieta potwierdziła, że to ten sam mężczyzna. Mathewson postanowił dokładniej przyjrzeć się Collinsowi.

Młody policjant nie miał doświadczenia w tego typu sprawach. Jego niezapowiedziana wizyta w domu Collinsa niewiele dała, ale dzięki temu John mógł spokojnie pozbyć się wszystkich dowodów łączących go z ofiarami. Jego współlokator, Arnold Davis, zeznał podczas procesu, że widział jak John wynosi dużą skrzynię niedbale przykrytą kocem. Gdy Davis otwierał mu drzwi, zauważył że w skrzyni leży kobiecy but, jeansy, torebka. Collins wrócił bez skrzyni, powiedział, że się jej pozbył. Był pod stałą obserwacją, ale udało mu się również dokładnie posprzątać samochód.

W międzyczasie z wakacji wrócił wujek Collinsa, David Leik. Był kapralem policji. Był na urlopie z żoną i trzema synami. Dom zostawili pod opieką Johna. Żona Davida od razu zauważyła jakieś ciemne plamy na podłodze w piwnicy. Z piwnicy zniknęła także puszka z farbą. Brakowało również butelek z detergentami i amoniakiem.

Wkrótce dowiedzieli się, że ich siostrzeniec został podejrzanym w śledztwie dotyczącym morderstw studentek. David na początku w ogóle w to nie wierzył. Zmienił nieco zdanie, gdy dowiedział się, że Collins zgodził się na test wykrywaczem kłamstw i później się z tego wycofał. Davis zaczął przyglądać się plamom farby w piwnicy. Zaczął je zdrapywać i zauważył, że pod spodem są plamy przypominające plamy krwi. Natychmiast wezwał detektywów i pracowników laboratorium. Po zbadaniu próbek, okazało się że to plamy lakieru. Leik przypomniał sobie, że wcześniej używał lakieru do malowania niektórych okiennic, ale nie mógł zrozumieć czemu te plamy zostały zamalowane farbą. Kiedy Leik później powiedział Collinsowi, że te plamy są po lakierze, Collins nagle się rozpłakał.

Aresztowanie

Podczas badania plam lakieru w piwnicy, detektywi obok pralki znaleźli ścinki włosów. David Leik zeznał, że to prawdopodobnie włosy ich dzieci. Jego żona często przycinała im włosy w piwnicy. Podobne ścinki znaleziono w majtkach Beineman i detektywi zabrali je do porównania.

Znaleźli też niewielkie krople przypominające krew. Badanie potwierdziło ich pierwsze podejrzenia. To była ludzka krew. 30 lipca 1969 roku aresztowano Johna Collinsa.

Samochód Collinsa był bardzo dobrze posprzątany, jednak detektywom udało się znaleźć ślady krwi na przednim siedzeniu. Krew pasowała do krwi Alice Kalom. Znaleziono również czerwono-białe nitki które odpowiadały tym z paska zaciśniętego na szyi 17-letniej Roxie Phillips, zamordowanej w czerwcu w Kalifornii.

Collins i jego znajomy ukradli pod koniec czerwca przyczepę kempingową i pojechali do Kalifornii. Roxie Phillips zaginęła 30 czerwca. Dwa tygodnie później znaleziono jej nagie, uduszone zwłoki w kanionie niedaleko Carmel. Była wtedy ubrana w czerwono-białe spodnie z takim samym paskiem. Pasek miała zaciśnięty na szyi. Jej przyjaciółka zeznała, że Roxie poznała jakiegoś Johna z Michigan. John lubił jeździć motocyklem. Ciało Phillips znaleziono porzucone w krzakach trujących roślin. W tym samym czasie John trafił do szpitala z powodu podrażnień wywołanych kontaktem z podobnymi roślinami. Wszystko do siebie bardzo dobrze pasowało.

Arnold Davis zapamiętał jeszcze jedno zdarzenie. Był jednym z trzech mężczyzn w samochodzie, gdy zabrali na przejażdżkę Joan Schell. Nie wiedział co to za dziewczyna i co się z nią później stało. Zauważył, że dziewczyna była zainteresowana Collinsem. On i kolega zostawili ich samych i opuścili samochód. Collins później powiedział mu, że zostawił dziewczynę na parkingu ponieważ nie chciała się z nim kochać. Okazało się również, że Collins często przebywał u przyjaciół którzy mieszkali blisko Maralynn Skelton. Był również sąsiadem Mary Fleszar.

Mimo tylu uzyskanych informacji, oskarżenie przeciw Johnowi Collinsowi było słabe i opierało się na poszlakach.

Inny podejrzany

Pomijając typowe podejrzenia skierowane w stronę aktualnych lub byłych partnerów dziewcząt, ich bliższych lub dalszych znajomych, istniało szczególne połączenie pomiędzy tymi morderstwami i morderstwami Dusiciela z Bostonu. Z pewnością warto było się temu przyjrzeć z większą uwagą niż to zrobiono.

Detektywi byli zalewani setkami mniej lub bardziej przydatnych informacji i wskazówek. Po czwartym morderstwie natrafili na ciekawy trop. W lokalnej gazecie Ann Arbor News, na pierwszej stronie, pojawił się artykuł i zdjęcie przedstawiające grupę ludzi protestujących przeciwko właścicielom mieszkań w okolicach kampusu EMU. Liderem tej grupy był Albert DeSalvo, znany jako Dusiciel z Bostonu. Albert studiował na Harvardzie. W wieku około 20 lat był absolwentem University of Michigan. Jego IQ było w granicach 155-170 punktów. Nadużywał narkotyków, popełniał drobne przestępstwa, miał też zaburzenia psychiczne. W szpitalu Bridgewater State Hospital zdiagnozowano u niego psychozę. Twierdził że jest Otellem, cierpiał również na schizofrenię. W końcu został aresztowany za pobicie swojej ciężarnej żony. Kobieta bała się męża. Powiedziała, że próbował ją udusić. Przez trzy pierwsze lata życia wychowywał się bez ojca. Później też głównie wychowywały go kobiety. Znajomi mówili, że często wpadał w szał, był agresywny, nie kontrolował gniewu. Twierdził, że może uratować świat zabijając kobiety.

Na zdjęciu był jeszcze jeden podejrzany mężczyzna. Poznał go psychiatra, dr Ames Robey. Był dyrektorem w State Center of Forensic Psychiatry w Ypsilanti. Wcześniej był dyrektorem w Bridgewater. To właśnie tam badał obu pacjentów, Alberta DeSalvo i drugiego, młodego mężczyznę ze zdjęcia. Był nim David Parker. Dr Robey nie wierzył, że mordercą mógł być DeSalvo. Był mocno przekonany, że to David Parker. Dwie ostatnie ofiary zamordowano w bardzo podobny sposób do ofiar z Bostonu – na szyi miały zawiązane pończochy. Robey wspomniał również, że widział jak Parker zawiązuje na bucie identyczny supeł jak te które wiązał Dusiciel z Bostonu.

Dr Robey niezwłocznie skontaktował się z detektywami i opowiedział im o swoich przemyśleniach. Detektywi nie zauważyli, żeby kobiety były uduszone w jakiś szczególny sposób, który łączyłby te morderstwa z osobą Davida Parkera. Ustalili również, że Parker przebywał w innym miejscu gdy popełniano pierwsze i drugie morderstwo. Zauważyli jednak, że wiedza doktora na temat tych morderstw jest znacząca. Na tej podstawie, przez pewien czas, dr Ames Robey stał się podejrzanym.

Wejście w psychikę

Kiedy okazało się, że policja, ze wszystkimi zebranymi informacjami, stoi w miejscu ze śledztwem, grupa obywateli stworzyła własny oddział, który miał pomóc rozwiązać tę sprawę. Nazwali go Psychedelic Rangers. Ludzie zaczynali wierzyć, że seria morderstw ma jakieś ponadnaturalne znaczenie. Jedni widzieli w tym jakiś plan boży, inni twierdzili że to sprawka Szatana.

W tamtych latach Peter Hurkos był jednym z najsłynniejszych parapsychologów na świecie. W 1941 roku, w wieku trzydziestu lat, spadł z drabiny podczas malowania domu w Holandii. Po tym wypadku okazało się, że potrafi wyczuwać i „odczytywać” pewne osoby, także opowiadać o osobach, dotykając rzeczy do nich należących. W 1956 roku został zaproszony do Stanów Zjednoczonych i postanowił tu zostać na stałe. Do 1969 roku udało mu się rozwiązać 27 morderstw na terenie 17 krajów.

Mocno zaangażował się również w sprawę Dusiciela z Bostonu. Wskazał sprzedawcę obuwia jako wielokrotnego mordercę. Policjanci nie dali wiary jego zapewnieniom. Gdy Albert DeSalvo przyznał się do morderstw, Hurkos upierał się, że to nie on jest mordercą. Jego podejrzany nadal pozostawał na wolności. Po raz kolejny detektywi zignorowali jego wskazówki.

Archie Allen prowadził negocjacje w sprawie zatrudnienia Hurkosa, między nim a Psychedelic Rangers. Hurkos zażądał 2,5 tyś dolarów oraz pokrycia kosztów podróży. Natychmiast ogłoszono zbiórkę pieniędzy. Niestety nie udało się zebrać całej kwoty. Mimo to, Hurkos zgodził się przyjechać na własny koszt i przyjrzeć się sprawie w zamian za zebrane 1010 dolarów. Zrobił to, ponieważ sprawa była coraz bardziej medialna i chciał przypomnieć o sobie szerszej publiczności. Przybył 21 lipca 1969 roku.

Zaraz po przybyciu wziął w dłonie koperty ze zdjęciami ofiar i miejsc zbrodni. Nie otwierając ich zaczął rekonstruować zbrodnie z niezwykłymi szczegółami. Wskazał miejsca gdzie odnaleziono ciała, wskazał miejsce zbrodni, opowiedział też w jakich pozycjach znaleziono ofiary. Kilku oficerów przyznało później, że wywarło to na nich ogromne wrażenie. Zaczęli wierzyć w tego człowieka. Warto zwrócić uwagę, że wiele z tych rzeczy o których mówił Hurkos było wcześniej publikowanych w prasie. Sprytna i bystra osoba mogła to wszystko wcześniej przeczytać i opowiedzieć. Dodatkowo, 14 lipca do Kalifornii przyjechał reporter z Detroit Free Press. Miał przy sobie zdjęcia ofiar, mapę okolicy, artykuły opisujące morderstwa. Mógł to wszystko pokazać Hurkosowi.

Kilkukrotnie Hurkos dawał do zrozumienia, że może tę sprawę rozwiązać w ciągu 1-2 dni. Potem się z tego wycofywał. Mówił, że morderca to geniusz, który bawi się z policją. Nazywał go również chorym homoseksualistą, transwestytą, członkiem jakiegoś krwawego stowarzyszenia, drobnym handlarzem i kimś kto włóczy się w okolicach wysypisk śmieci. Mówił, że morderca ma około 170 cm wzrostu, jest blondynem o dziecięcej twarzy. Ma 25-26 lat, waży około 65 kilogramów. Jeździ na motocyklu. Hurkos uważał, że liczba zabójstw osiągnie dziewiętnaście. Teraz to była walka dwóch wielkich przeciwników – mordercy i Hurkosa. Hurkos zapewniał wszystkich że on, jako reprezentujący stronę dobra, wygra tę bitwę.

Gra umysłów

Dwa dni po przyjeździe, Hurkos odebrał telefon. Ktoś po drugiej stronie kazał mu wyjechać. Jeśli tego nie zrobi, będzie odpowiedzialny za kolejne morderstwo. Istnieje możliwość, że John Collins pojawił się w restauracji podczas pokazu Hurkosa i przysłuchiwał się jego opowieściom. Później powiedział znajomym, że Hurkos jest oszustem.

27 lipca Hurkos wystąpił w telewizji. Powiedział tam, że już wkrótce morderca zostanie aresztowany. Na wizji powiedział, że ma nadzieję, że teraz morderca go ogląda i słucha, ponieważ ma zamiar opisać jego wygląd. Tym razem stwierdził, że mężczyzna ma około 180 cm wzrostu i ma ciemne włosy.

Collins nie oglądał tego wystąpienia. W tym czasie był na przejażdżce motocyklem z kolejną ofiarą. Zaginięcie kolejnej dziewczyny bardzo zmotywowało Hurkosa. Niestety jej zdjęcie w żaden sposób nie zadziałało na parapsychologa. Mimo to stwierdził, że dziewczynie przytrafiło się coś złego. Powiedział także, że zostanie odnaleziona niedaleko drogi która będzie miała w nazwie Riverview albo River Drive. Kilka dni później zwłoki dziewczyny znaleziono przy drodze Huron River Drive.

Gdy tylko dowiedział się o znalezieniu zwłok, zaczął uderzać się w twarz. „Jej twarz została pobita, była pomarszczona, jak twarz małpy”. Dokładnie opisał miejsce w którym odnaleziono zwłoki, ale nadal nie potrafił wskazać mordercy. Po przybyciu na miejsce w którym znaleziono jej ciało, nie poczuł niczego szczególnego. Stwierdził, że morderca nie był Amerykaninem i skojarzył go w jakiś sposób z drabiną. Takie miał wizje.

Jedna z relacji wskazuje na to, że do hotelu w którym przebywał Hurkos, około 1:30 w nocy przybiegła dziewczyna w towarzystwie trzech policjantów. Powiedziała, że jej chłopak pasuje do opisu podejrzanego. Nie była pewna czy powinna o tym mówić, ale w końcu przyznała, że jej chłopak nazywa się John Collins i jeździ na motocyklu. W dokumentach dotyczących śledztwa nie ma o tym wydarzeniu nawet najmniejszego wspomnienia. Taka sytuacja jednak mogła mieć miejsce, to tłumaczyłoby dlaczego Hurkos zupełnie zmienił opis mordercy występując w telewizji.

Następnego dnia po odnalezieniu ostatniego ciała, Hurkos wyjechał z miasta. Powiedział, że wróci za tydzień i zakończy dochodzenie. John Collins został aresztowany kilka dni po jego wyjeździe.

Proces sądowy

Po raz kolejny przeszukano pokoje i miejsca w których przebywał John Collins. Detektywi nie znaleźli żadnych nowych dowodów. Arnold Davis powiedział im o skrzyni, a także oskarżał Collinsa o kradzież motocykla i roweru. Collins włamywał się razem ze swoim znajomym, Andrew Manuelem.

To z nim wybrali się do Kalifornii pod koniec czerwca. Tam poznali Roxie Phillips. Gdy Manuel dowiedział się o zatrzymaniu Collinsa natychmiast wyjechał z Ypsilanti. Zatrzymano go w Arizonie, ale mężczyzna odmawiał jakichkolwiek zeznań i nie przyznawał się do niczego. Nic nie wiedział o morderstwach. Został oskarżony o kradzież przyczepy kempingowej. Podczas procesu nikt go zbytnio nie naciskał, nikt zbyt mocno nie łączył go z Collinsem.

Proces Johna Collinsa rozpoczął się 30 czerwca 1970 roku w Washtenaw Country. Sędzią głównym był John Conlin. Zebranie i przygotowanie świadków zajęło dwa tygodnie. Prokurator William F. Delhey skupił się tylko na sprawie morderstwa Sue Beineman. Prokuratura dysponowała najlepszymi dowodami w tej sprawie. Obrońcą Collinsa był Joseph Louisell z pobliskiego Detroit. Początkowo matka Johna zatrudniła innego obrońcę, Richarda Ryana. Ryan jednak miał pewne wątpliwości co do niewinności swojego klienta. Nabrał ich po tym, gdy poprosił Johna o nieoficjalne badanie wykrywaczem kłamstw. Obrońca nie chciał ujawnić wyników tego badania, nie był z nich  zadowolony. Zasugerował zmianę obrońcy. Matka Johna była wstrząśnięta jego zachowaniem i natychmiast zwolniła Ryana i zatrudniła droższego adwokata, Josepha Louisella. Jego partnerem był Neil Fink.

Neil Fink od razu nakreślił strategię, według której będzie działać prokuratura. Prokurator będzie chciał udowodnić, że John Collins jeździł po Ypsilanti 23 lipca po południu i był widziany przez świadków w towarzystwie Beineman pomiędzy 12:30 a 13:00. Sue Beineman zmarła około godziny 15:00. Ślady potwierdzały jej obecność w piwnicy domu należącego do państwa Leik. W tym czasie dostęp do domu miał tylko John Collins.

Strategią obrony było znalezienie świadków którzy zagwarantowaliby Collinsowi alibi na tamto popołudnie.

Kluczowymi świadkami byli właściciel sklepu z perukami, pracownik sklepu The Chocolate House i pracownica biura. Wszyscy zeznali, że widzieli Jak Sue Beineman wsiada na motocykl kierowany przez Collinsa. To były ostatnie chwile gdy widzieli ją żywą. Arnold Davis złożył zeznania dotyczące skrzynki, którą Collins wynosił ze swojego pokoju. Davis powiedział także, że Collins próbował wymusić na nim alibi. Jego była dziewczyna zeznała, że Collins miał kilka motocykli. Obrona zakwestionowała kilku świadków, ale nie udało im się jakoś mocno podważyć ich zeznań. Obrona oskarżyła także policję o manipulowanie zeznaniami i prześladowanie świadków. Mimo tego, wszystkie zeznania wydawały się wiarygodne.

W ciągu 17 dni przesłuchano łącznie 57 świadków.

Znalazł się także twardy dowód rzeczowy. Curtis Fluker zbadał ślady krwi znalezione w piwnicy w domu Leików. Krew była grupy A i taką samą grupę krwi miała ofiara. Niestety nie był w stanie przeprowadzić dokładniejszych testów. Chemik Walter Holtz zbadał włosy znalezione na podłodze piwnicy.  Były identyczne z włosami znalezionymi w majtkach wepchniętych do pochwy zamordowanej dziewczyny. Obrona stwierdziła, że nie ma możliwości tak dokładnego zbadania próbek włosów, których jest tak mało. Powołali własnych ekspertów, ale sędzia i ława przysięgłych nie byli przekonani do słuszności ich osądów. Jeden z ekspertów zebrał próbki włosów z ud swoich asystentów i stwierdził, że są one w znacznym stopniu identyczne z włosami z podłogi piwnicy. Prokuratorzy udowodnili, że eksperci obrony używali innych metod porównawczych, które dały niedokładne odczyty i wyniki.

Żaden ze świadków obrony nie był w stanie przedstawić alibi dla Collinsa na popołudnie 23 lipca.

Prokuratura chciała pokazać prawdziwe oblicze Johna Collinsa. Pokazać jego amoralną filozofię życia, seksualne fantazje, jego historię włamań i rabunków, jego prawie nagie zdjęcia w magazynie Tomorrow’s Man.

Obrońcy nie byli pewni czy zgodzić się, żeby Collins zeznawał. Fink chciał zaryzykować. Podejrzewał, że ława przysięgłych będzie się zastanawiać czemu oskarżony nie chce się sam bronić i to finalnie może świadczyć o jego winie. Collins był na to gotowy, ale niekontrolowany wybuch gniewu nico pokrzyżował ich plany. Żeby go uspokoić, poproszono sędziego o rozmowę Collinsa z jego matką. To ona miała zadecydować, czy John poradzi sobie podczas przesłuchania.

Rozmawiali na osobności ponad 30 minut. W końcu oboje wrócili na salę rozpraw. Matka Collinsa miała zapłakaną twarz. Podeszła do miejsca zajmowanego przez obrońców jej syna i powiedziała im, że dowiedziała się czegoś, o czym nie miała pojęcia i czego się nie spodziewała. Sędzia zapytał obronę czy mają kolejnych świadków. Louisell odpowiedział, że nie mają już świadków.

Podczas mowy końcowej, każda ze stron przekonywała ławę przysięgłych do swoich racji. Po procesie, Louisell przyznał, że już wtedy wiedział, że wyrok będzie skazujący.

Po trzech dniach obrad, 19 sierpnia 1970 roku ława przysięgłych ogłosiła jednomyślny wyrok. John Norman Collins został uznany winnym zamordowania Karen Sue Beineman. Został skazany na karę dożywotniego pozbawienia wolności. Po usłyszeniu wyroku, Collins zaprzeczył, że znał ofiarę i nie przyznał się do jej zabicia. Resztę życia miał spędzić w więzieniu stanowym Michigan.

Trzy razy apelował o zmianę wyroku. Zmienił nazwisko na Chapman. Dzięki temu chciał uzyskać przeniesienie do Kanady. Tam mógłby ubiegać się o zwolnienie warunkowe w 1985 roku. Kilka razy także próbował uciec z więzienia. Do dnia dzisiejszego przebywa w więzieniu Marquette Branch Prison.

Stan Kalifornii odmówił jego udziału w procesie w sprawie morderstwa Roxie Phillips w 1972 roku. Uznano, że sprawa może nie skończyć się wyrokiem skazującym.

Morderstwa pozostałych kobiet widnieją w oficjalnych dokumentach jako nierozwiązane.

Anatomia zabójcy

John Norman Collins w dniu aresztowania miał 22 lata. Był studentem EMU na kierunku edukacja. Mieszkał na przedmieściach Detroit, razem z matką i ojczymem. Miał 180 cm wzrostu, był szczupły i muskularny. Nosił ciemne włosy, starannie przystrzyżone, podobnie jak bokobrody. Wiele osób uważało, że jest przystojnym i otwartym młodym człowiekiem.

Pracował w niepełnym wymiarze jako urzędnik w McKenny Union n a terenie EMU. Razem ze współlokatorem wynajmował mieszkanie w okolicach kampusu uniwersyteckiego. Przez krótki czas należał do bractwa studenckiego Theta Chi, ale wydalono go za kradzież. Często brał udział w drobnych włamaniach, głównie dla rozrywki.

Większym przestępstwem jakiego John się dopuścił, było sfałszowanie czeku którym zapłacił za przyczepę kempingową, którą razem ze znajomym pojechali do Kalifornii w czerwcu 1969 roku. Przyczepy nigdy nie zwrócił. Czek był wypisany na studenta, któremu kilka dni wcześniej skradziono portfel z dokumentami tożsamości.

Jego życie rodzinne było niestabilne. Zaraz po narodzinach (17 czerwca 1947 roku w Windsor, Ontario) opuścił go ojciec. Drugie małżeństwo matki przetrwało tylko rok. Jej trzeci mąż okazał się agresywnym alkoholikiem. Rozwiodła się z nim gdy John miał 9 lat. To właśnie po trzecim mężu matki John odziedziczył nazwisko.

W szkole średniej był wyróżniającym się uczniem. Był czynnym sportowcem. Regularnie umawiał się na randki, był miotaczem w drużynie baseballowej i jednym z kapitanów w drużynie futbolu amerykańskiego. Ludzie którzy go znali, określali Johna jako uprzejmego, cichego, godnego szacunku  i miłego chłopaka. Jednak jedna z jego byłych dziewczyn powiedziała, że przez większość czasu zachowywał się jak szaleniec.

Studia na EMU rozpoczął w 1966 roku. Chciał studiować edukację, chciał zostać nauczycielem. Na uczelni był wiceprezydentem klubu narciarskiego. Po wydaleniu go z bractwa Theta Chi stał się samotnikiem. Zamiast umawiać się z dziewczętami, wolał jeździć na motocyklu. Nauczyciele chwali go jako ucznia, był bystry, miał dobre oceny. Jednak na czwartym semestrze coś się zacięło i oceny nie były już tak dobre. W 1969 roku powinien zostać absolwentem, ale brakowało mu wielu zaliczonych egzaminów. Przestało mu zależeć na szybkim ukończeniu szkoły.

Lekki psychopata

John Collins podczas randek czasem bywał agresywny. Napastował dziewczyny. Jedna z jego koleżanek przypomniała sobie wspólny spacer przez kampus. Po spacerze John zaczął ją pieścić. W pewnym momencie zatrzymał się i zapytał dziewczynę czy ma okres. Przyznała, że tak i wtedy Collins się zdenerwował i wrzasnął, że to obrzydliwe. Potem odszedł.

Inna dziewczyna wspominała wspólną przejażdżkę. Zatrzymali się na chwilę odpoczynku w jakimś opustoszałym, zadrzewionym miejscu. John zapytał ją, czy wystraszyłaby się gdyby jej powiedział, że jest mordercą studentek. Powiedział, że są w takim miejscu, że mogłaby być jego kolejną ofiarą. Dziewczyna uznała to za żart, ale jego poważna mina sprawiła, że poczuła się nieswojo.

Inna kobieta powiedziała, że Collins nie mógł znieść dziewczyn z przekłutymi uszami. Uważał, że kolczyki zostawiają w ich uszach dziury które szpecą ich ciała. Opowiedział jej także, że udusił kota sznurkiem do wieszania prania. Żeby być bardziej wiarygodnym, opowiadając o tym zacisnął dłonie na jej szyi.

Collins zwierzył się również ze swoich dziwnych przemyśleń. Powiedział, że jeśli mężczyzna musi kogoś zabić to po prostu to zrobi. Jeśli uznał, że to słuszne to musiał to zrobić. Zbrodnia doskonała była wtedy gdy nie było poczucia winy. Bez poczucia winy morderca nie mógłby zostać złapany.

Jeśli ktoś czegoś pragnie, to sam decyduje czy to zrobić czy nie. Niezależnie od tego co społeczeństwo uważa za słuszne lub nie. Jeśli osoba celuje do kogoś z broni, to tylko od niej zależy czy odbierze komuś życie, czy tego nie zrobi. To nie osąd społeczeństwa jest ważny, ważna jest indywidualna decyzja i użycie intelektu.

Collins uważał, że może bezkarnie kogoś zabić tylko dlatego, że zdecydował, że to będzie słuszne. Jeśli zabił wszystkie dziewczyny to wykazał się w tych morderstwach sporą przesadą i zdecydowanie zbyt dużą brutalnością. Wskazywało to na jego gniew w stosunku do tych kobiet, a zwłaszcza do swojej matki. Wobec matki był zawsze powściągliwy i chłodny. Niezależnie od tego czy z równowagi wyprowadziły go przekłute uszy ofiary, nieudane próby współżycia, odkrycie że ofiara była w czasie okresu… był zdecydowanie typem zorganizowanego mordercy, który nie panował nad swoją agresją seksualną.

Dodatkowe dowody

W 1991 roku porucznik Earl James z policji stanowej Michigan wydał książkę „Catching Serial Killers”. W książce ten poświęcił sporo miejsca na sprawę Johna Collinsa. Zlecono mu przeczytanie wszystkich dokumentów związanych ze sprawą Collinsa, miał je poukładać i opracować na nowo. Dotarł do wielu dowodów, których nie ujawniono opinii publicznej. Na podstawie tej lektury, Earl James doszedł do wniosku, że Collins mógł odpowiadać za siedem z ośmiu morderstw. Detektywi trzymali te dokumenty na wypadek, gdyby Collins dostał zgodę na ponowny proces, o który starał się w 1988 roku.

W przypadku Mary Fleszar okazało się, że dziewczyna kontaktowała się z lekarzem. Podejrzewała, że jest w ciąży. Jej lekarz również podzielał tą opinię chociaż nie zbadał jej żeby to potwierdzić. Dziewczyna twierdziła, że została zgwałcona przez kolegę z klasy. Owocem tego gwałtu miała być niechciana ciąża. Prawdopodobnie też dlatego przed śmiercią poddała się aborcji. Jej współlokatorka twierdziła, że Mary w dniu zaginięcia miała okres. Lekarze jednak uznali, że były to krwawienia po aborcyjne.

Na jej ciele brakowało też wisiorka ze srebrnym dolarem kanadyjskim z logo Expo ’67. Wisiorek ten znaleziono na komodzie w pokoju Johna Collinsa. Oczywiście John zaprzeczył, że ten wisiorek mógł leżeć u niego w pokoju.

Joan Schell widziano, jak wsiada do samochodu w którym było trzech mężczyzn. Współlokator Johna, Arnie Davis był razem z nim w tym samochodzie. Trzeci mężczyzna do tej pory pozostanie nieznany. Po tym jak John stwierdził, że chce zostać z Joan sam na sam, Davis i drugi mężczyzna wysiedli z samochodu. Po niecałych trzech godzinach Collins wrócił do domu. Współlokatorowi powiedział, że zostawił dziewczynę na parkingu. Podobno nie chciała uprawiać z nim seksu. Miał ze sobą jej czerwoną torebkę, którą według Collinsa zostawiła w samochodzie. Policja niekoniecznie wierzyła w zeznania Davisa, który twierdził, że zostawili Collinsa samego z dziewczyną. John poprosił Davisa, żeby pomógł mu ukryć nóż myśliwski. Tego typu nożem zadano ciosy Joan Schell. Collins zeznał również, że nie znał dziewczyny, ale znaleźli się świadkowie, który stwierdzili, że widzieli ich razem tamtego popołudnia. Nikt wtedy nie sprawdził jego alibi, zgodnie z którym Collins miał być wtedy u swojej matki. Ktoś słyszał jak rozmawiał z nią przez telefon, mówił że ma kłopoty. Podobno opowiadał o ranach na ciele Schell. Twierdził, że wiedział o nich od swojego wujka, który był policjantem. Kapral Leik powiedział, że o morderstwie wiedział tylko tyle, ile przeczytał w gazetach. Poza tym nigdy nie wspominał o tym Johnowi Collinsowi.

Trzecim morderstwem opisanym w książce, było morderstwo Jane Mixer. Prawdopodobnie John Collins nie miał z nim nic wspólnego. Jane została znaleziona na cmentarzu. Jej zwłoki były całkowicie ubrane, zginęła od strzału w głowę. Nie została zgwałcona. Jedyne co mogło tę sprawę łączyć z Johnem Collinsem, to fakt, że John miał znajomego w bractwie studenckim, niejakiego Davida Johnsona. Ktoś taki, według świadków, zaproponował Jane Miller podwózkę do domu. Poza tym nic więcej nie pasowało do reszty morderstw.

Dawn Basom mieszkała po drugiej stronie ulicy, przy której przez jakiś czas mieszkał Collins. Dawn nigdy nie zgodziłaby się na propozycję przejażdżki samochodem czy motocyklem, nawet z mężczyzną którego by znała. Ostatni raz widziano ją w pobliżu jej domu, szła chodnikiem wzdłuż drogi. Sąsiad widział zaparkowane dwa samochody przed opuszczonym domem przy tej drodze. Czerwony Chevrolet i niebieski Volkswagen. W czerwonym samochodzie na przednim siedzeniu siedziała młoda kobieta, obok niej za kierownicą siedział młody mężczyzna z czarnymi włosami. W pewnym momencie oba samochody odjechały. Znajomi dziewczyny zgodnie twierdzili, że Dawn była na tyle silna, że jeden mężczyzna miałby spore problemy by wciągnąć ją do samochodu. Musiałby zagrozić jej bronią. Na podeszwach jej butów znaleziono kawałki szkła, które leżało w piwnicy w której znaleziono jej zwłoki. Jedynym co mogło łączyć Collinsa z tym morderstwem była jego dobra znajomość okolicy.

Collins był widziany w Ann Arbor w dniu w którym zaginęła Alice Kalom. Chodził pieszo i jeździł motocyklem w okolicach jej domu. Znajomi z którymi wtedy rozmawiał, zeznali później policji, że John miał dziwny wyraz twarzy, myślami był gdzieś indziej, unikał kontaktu wzrokowego. Davis powiedział, że John przywiózł Kalom do ich mieszkania 7 czerwca. W jego pokoju doszło między nimi do jakiejś sprzeczki czy szamotaniny i Alice wybiegła z pokoju i mieszkania. John pobiegł za nią. Później do mieszkania wrócił już sam. Gdy znaleziono jej zwłoki, na spódnicy miała odcisk buta który pasował do butów które posiadał Collins. Krew znaleziona w samochodzie Johna, a także na jego płaszczu przeciwdeszczowym była tego samego typu co krew Alice. Kula w jej głowie mogła zostać wystrzelona z rewolweru High Standard. Tego typu rewolwer John ukradł kilka miesięcy wcześniej z jakiegoś domu w Livonii. Rany kłute na jej ciele mogły być zadane nożem myśliwskim o którego ukrycie John prosił Davisa. Przynajmniej tak zeznał Davis.

Roxie Phillips została znaleziona w trujących zaroślach. Collins korzystał z pomocy szpitalnej z powodu kontaktu z tego typu trującymi roślinami. 22 włosy które znaleziono na jednym z jego swetrów pasowały do włosów Roxie. Gdyby John niósł jej ciało przewieszone przez ramie, kilka jej włosów mogło pozostać na jego swetrze. Jeden ze świadków tak wspominał mężczyznę z którym spotkał Roxie: miał na imię John, pochodził z Michigan, miała około 180 cm wzrostu i ciemne włosy, jeździł srebrno-szarym Oldsmobile, był wtedy ze swoim kolegą w przyczepie kempingowej, chciał zostać nauczycielem i miał 25 lat. To były bardzo mocne dowody. James uważał, że to nie mógł być zwykły zbieg okoliczności.

Kolejne dowody znaleziono w domu Leika. W kuchni odkryto plamy krwi które pasowały do tych znalezionych w piwnicy i które były zgodne z krwią ofiary. Na rurach kanalizacyjnych w piwnicy były śladu wytartego kurzu, tak jakby ktoś był tam przywiązany i poruszając się wycierał ten kurz. Ślady po sznurze na nadgarstkach ofiary pasowały do śladów które zostawia kabel elektryczny znaleziono w piwnicy Leika.

Collins rozmawiał z przyjaciółmi o ostatniej zaginionej dziewczynie. Gdy ktoś ze znajomych powiedział mu, że właściciel sklepu z perukami mógłby rozpoznać mężczyznę z którym ją wtedy widział, John bardzo się zaniepokoił. Wielokrotnie dopytywał czy to możliwe. Podobno John mówił, że te dziewczyny były głupie i beztroskie i zasłużyły na to co je spotkało. Powiedział też, że ciała powinny być porzucone w taki sposób, żeby można było na nie łatwo natrafić. Wtedy osoba która by je odkryła od razu zostałaby pierwszym podejrzanym o morderstwo. Davis zeznał, że John bardzo nalegał, by ten dał mu alibi na ten dzień. Mieli go spędzić razem, jeżdżąc motocyklami. Poprosił go, by załatwił mu nową tablicę rejestracyjną do motocykla, ponieważ starą podobno gdzieś zgubił. Zaraz po pierwszym przesłuchaniu Collinsa, Davis zauważył jak John wynosi z samochodu duże pudło w którym było sporo damskich ubrań. Sąsiadka widziała jak John wywoził gdzieś to pudło na swoim motocyklu. Siedem dziewczyn zeznało również, że tego dnia John zaczepiał je oferując przejażdżkę albo podwózkę na motocyklu.

Sąsiadka twierdziła, że w nocy gdy dziewczyna zaginęła, słyszała krzyki dochodzące z domu Leika. Nie zeznała o tym przed sądem, ale taka notatka była w aktach policyjnych.

Znaleziono także dziewczynę, która miała zeznać przed sądem, że została napadnięta, pobita i zgwałcona przez Johna. Po wszystkim John ją przepraszał, twierdził że nic nie mógł na to poradzić, nie mógł się opanować.

Inna dziewczyna była gotowa zeznawać, że John podczas rozmowy stwierdził, że wie jak popełnić zbrodnię doskonałą. Powiedział, że nie wierzy już w Dekalog, zwłaszcza w piąte przykazanie „Nie zabijaj”. Podobno napisał również jakiś artykuł o tym, że jeśli ktoś jest na tyle sprytny by uciec od odpowiedzialności to może zrobić wszystko na co ma ochotę. Reguły społeczeństwa nie mają wtedy żadnego znaczenia.

Collins zeznaje

John Norman Collins tylko raz podczas całego procesu zabrał głos.

Nigdy nie znałem dziewczyny o nazwisku Karen Sue Beineman. Nigdy nie zabrałem jej na przejażdżkę motocyklem. Nigdy nie zabrałem jej do piwnicy mojego wujka. Nigdy nie zabiłem Karen Sue Beineman.”

To były jego jedyne słowa, które powtarzał kilka razy. W październiku 1988 roku, po 18 latach spędzonych w więzieniu zgodził się wystąpić w telewizyjnym programie „Kelly and Company”. Program w całości poświęcony był jego sprawie. John miał nadzieję, że teraz przedstawi całą historię ze swojego punktu widzenia. W programie wzięli udział także szeryf Doug Harvey, Adwokat Neil Fink, Marlene Thompson, która była duchowym doradcą Collinsa, Jackie Kallan, autorka kilku artykułów na temat sprawy Collinsa, a także Eric Smith, reporter z Detroit Free Press.

Gospodarzami programu byli John Kelly i Marilyn Turner. Początkowo chcieli żeby Collins wystąpił na żywo, ale finalnie w programie pokazano tylko fragmenty rozmowy, którą Marilyn Turner przeprowadziła z Collinsem w więzieniu.

Pierwszym pytaniem Turner było: „Czy zabiłeś Karen Sue Beineman?

John szybko odpowiedział: „Nie, nigdy nie spotkałem Karen Sue Beineman.

Czy martwi Cię, że nazywa się Ciebie seryjnym mordercą?

Tak, martwi mnie to. Niedobrze gdy jesteś oskarżony o jedną rzecz której nie zrobiłeś jednocześnie będąc przypisanym do zrobienia innych rzeczy, których również nie zrobiłeś.”

Jego ocena była taka, że policja w 1969 roku była karmiona informacjami z prasy, dzięki czemu pomimo braku dowodów, wszyscy wiedzieli, że to on zabił te siedem kobiet. Media twierdziły, że mają tą wiedzę z potwierdzonych i godnych zaufania źródeł. To wprowadziło opinię publiczną w błąd, zwłaszcza przed głównym procesem.

Collins uważał, że były naciski gubernatora na jego aresztowanie. Zwłaszcza po tym jak sprawą zainteresowało się FBI. Po prostu nikt nie lubi jak w ich sprawy wtrąca się ktoś z zewnątrz.

Ale zostałeś zidentyfikowany jako mężczyzna na motocyklu (który podwoził Beineman).”

Na ten temat Collins również miał swoja teorię. Uważał, że zeznania dwóch kobiet które opisywały tego mężczyznę, były wcześniej wspólnie przez nie ustalone. Kobiety rozmawiały na ten temat, jednak nie mogły zgodzić się co do jego włosów, fryzury. Jedna z nich twierdziła, że miał kręcone włosy. Ponieważ była kosmetyczką, uznano ją za eksperta, który nie mógł się pomylić w takiej sprawie. Ta sama kobieta zeznała, że razem z mężem widziała tego mężczyznę na motocyklu marki Honda, z kwadratowymi lusterkami wstecznymi. Collins powiedział, że jego motocykl to Triumph z okrągłymi lusterkami. Kobieta zazwyczaj nosiła okulary żeby lepiej widzieć, ale tamtego dnia nie miała ich na nosie. Wszystkie te rzeczy wyszły na jaw podczas procesu, ale nikt o nich nie wspominał w mediach.

Stara sprawa, nowe problemy

Gdy John został aresztowany za morderstwo Karen Sue Beineman, policjanci i detektywi uznali, że można go połączyć z morderstwami innych kobiet w rejonie Ann Arbor – Ypsilanti w stanie Michigan. Morderstwa popełniono w latach 1967-69. Gdyby Collins został skazany za jedno morderstwo to nigdy nie trafiłby do historii jako seryjny morderca. Na jego temat powstały dwie książki. Jedną z nich napisano tylko na podstawie doniesień prasowych, podejrzeń i notatek policyjnych. Jej autor, Edward Ketes, nie rozmawiał nigdy ze świadkami, z samym Collinsem, jego rodziną czy jego obrońcami. W drugiej książce, Earl James opisał dowody, poszlaki, i wszystko inne co łączyło Collinsa z morderstwami. W tamtym czasie plotkowano, że część z tych dowodów była spreparowana po to, by po zakończonym procesie w sprawie morderstwa Beineman, można było wytoczyć kolejne procesy przeciwko Collinsowi.

John Collins został skazany na dożywocie bez możliwości zwolnienia warunkowego tylko za jedno morderstwo. Od samego początku twierdził, że jest niewinny i uważa tak do dnia dzisiejszego. Nigdy też nie został ponownie postawiony przed sądem w kolejnych sprawach o morderstwo pozostałych kobiet.

25 listopada 2004 roku, 62-letni Gary Earl Leiterman został oskarżony o zamordowanie Jane L. Mixer, 23-letniej studentki University of Michigan. Ostatni raz widziano ją żywą 20 marca 1969 roku. Jej zwłoki znaleziono następnego dnia na cmentarzu przy Denton Road. Wtedy uznano, że jest to trzecia ofiara seryjnego mordercy działającego w tej okolicy. Cztery dni później znaleziono kolejne zwłoki młodej kobiety.

Aresztowanie Leitermana rzuciło nieco inne światło na inne morderstwa. Być może policja popełniła błąd zakładając, że wszystkie kobiety zostały zabite przez jednego mężczyznę. Detektywi założyli, że wszystkie morderstwa są ze sobą połączone, ponieważ ich ofiarami były studentki mieszkające w dwóch pobliskich kampusach. Może nie zauważyli, że istniały różnice miedzy tymi morderstwami, nawet jeśli były one niewielkie. Tych morderstw mogli dokonać różni mordercy, niekoniecznie jedna osoba. Po aresztowaniu Collinsa inni sprawcy pozostali na wolności, zapewne do dzisiaj.

Proces Garego Earla Leitermana rozpoczął się 11 lipca 2005 roku. Został oskarżony o zamordowanie 23-letniej studentki, Jane Mixer w 1969 roku. Po 36 latach od morderstwa ciężko było zdobyć przekonujące dowody, sprawa była trudna do wygrania. Policjanci którzy pracowali przy sprawie Collinsa, zeznawali również teraz. Wielu z nich przyznało, że 35 lat temu niezbyt dokładnie zbierano dowody, nikt nie zakładał rękawiczek, wiele dowodów uległo zniszczeniu. Ale teraz pojawiły się nowe badania DNA, które rzuciły zupełnie inne światło na tą sprawę. 62-letni Leiterman był emerytowanym pielęgniarzem i 35 lat temu nie było żadnych dowodów łączących go ze śmiercią młodej studentki. W 2002 roku został aresztowany za podrabianie recept. Wtedy też pobrano od niego próbki DNA. Gdy wrzucono je do bazy danych, komputer połączył je ze sprawą morderstwa Jane Mixer. Ciekawostką było to, że komputer wskazał też DNA innego mężczyzny, które również pasowało do śladów zebranych 35 lat wcześniej. Po namierzeniu podejrzanego okazało się, że był nim John Ruelas. W 2002 roku został skazany za zabicie własnej matki. Okazało się jednak, że 35 lat wcześniej, w czasie popełniania morderstwa John Ruelas miał zaledwie 4 lata. Prawdopodobnie w laboratorium doszło do skażenia materiału DNA i stąd ten niecodzienny wynik. Na tej pomyłce obrona Leitermana chciała oprzeć swoje działania.

Proces trwał 2 tygodnie i bazował głównie na dowodach DNA. Zbadano pięć próbek znalezionych na rajstopach należących do ofiary. Naukowcy z laboratorium nie byli w stanie stwierdzić pochodzenia trzech próbek, po tylu latach nie dało się określić czy to nasienie czy może krew. Po prostu 35 lat wcześniej ktoś niedokładnie zabezpieczył ten materiał. Kolejne dwie próbki badano w dwóch różnych miejscach w laboratorium, tak żeby nie było możliwości ich pomieszania. Natomiast nigdy nie wyjaśniono, dlaczego komputer połączył DNA ofiary z DNA Ruelasa.

Obrońca Gary Garby miał nadzieję, że uda mu się to wykorzystać podczas procesu. Powołał na świadka profesora nauk biologicznych z uniwersytetu Wright State University w stanie Ohio, Dana Krane’a. Niestety nie wszystkie jego zeznania były brane pod uwagę. Profesor Krane pracował na oprogramowaniu którego wyniki budziły wiele kontrowersji. Również jego analizy i metody badań nie były powszechnie akceptowane przez środowisko naukowe.

Wśród dowodów była również książka telefoniczna. Ktoś napisał w niej „Muskegon – Mixer”. Jeden z ekspertów z dziedziny grafologii stwierdził, że to pismo Leitermana. Obrona znalazła eksperta który podważył to stwierdzenie. W czasie gdy popełniono morderstwo, Leiterman posiadał pistolet, kaliber .22. W 1987 roku zgłosił jego kradzież. Nie udało się ustalić gdzie broń znajduje się obecnie. W lutym 1969 roku Leiterman kupił amunicję kalibru 22, miesiąc później Jane Mixer została zamordowana. Nie udało się ustalić jak Leiterman poznał Jane, ale prawdopodobnie zaproponował jej podwiezienie do domu.

22 lipca 2005 roku ława przysięgłych była gotowa by ogłosić wyrok. Leiterman został uznany winnym popełnienia morderstwa pierwszego stopnia i skazany na dożywotnie pozbawienie wolności.

Kolejną sprawą, którą wyjaśniono w podobny sposób było morderstwo Eileen Adams. Dziewczyna zaginęła 19 grudnia 1967 roku. Zwłoki znaleziono 30 stycznia 1968 roku, na polu w Whiteford Township (Michigan). Ciało było owinięte w dywan i pokrowiec na materac i związane przewodem elektrycznym. Dziewczyna była również związana przewodem elektrycznym w taki sposób, że próbując uwolnić związane nadgarstki, zaciskała sobie pętlę na szyi. To doprowadziło do uduszenia. Nie miała na sobie butów i płaszcza. Późniejsze badanie wykazało, że została zgwałcona. Policja uważała, że morderca przetrzymywał ją w innym miejscu i w końcu porzucił ciało w szczerym polu. To morderstwo również łączono z Johnem Collinsem.

Sprawą ponownie po 40 latach zainteresował się sierżant Mike Mcgee. Uległ częstym prośbom ojca zamordowanej dziewczyny, dla którego ta sprawa ciągle była bardzo ważna. Mike Mcgee poinformował o sprawie detektywów z Lucas County, którzy zajmowali się rozwiązywaniem tego typu starych spraw. Ponownie otworzono akta. Po raz kolejny przeprowadzono badania DNA z nasienia zebranego z bielizny ofiary. Detektywi mieli także podejrzanego, którego chcieli sprawdzić.

W 1981 roku policja przesłuchiwała w tej sprawie Roberta Baxtera Bowmana. Przesłuchano go, ponieważ jego była żona poinformowała detektywów, że mógł być zamieszany w morderstwo tej dziewczyny. Bowman po przesłuchaniu został zwolniony, nie było żadnych dowodów łączących go ze śmiercią dziewczyny.

We wrześniu 2006 roku detektywi odnaleźli jego była żonę i córkę. Pobrali od nich próbki do badań DNA. Ponieważ nie mieli materiału pochodzącego od poszukiwanego mężczyzny, zastosowali test odwróconego ojcostwa i porównali DNA matki, córki z próbkami DNA znalezionego w nasieniu zabezpieczonym na bieliźnie ofiary. Dzięki temu wytypowano Bowmana jako sprawcę tego morderstwa.

Niestety nie udało się ustalić aktualnego pobytu Johna Bowmana. Ma teraz 70 lat i prawdopodobnie jest bezdomny, nie korzysta z prawa jazdy, nie ma żadnych śladów po jego zatrudnieniu. Mężczyzna jest oskarżony o porwania, gwałty, prawdopodobnie morderstwa. Jest poszukiwany przez policję. Być może kolejne badania DNA pomogą rozwiązać pozostałe morderstwa…