Urokliwa okolica

Sąsiedzi mówili, że smród wydobywający się z domu numer 12200, przy Imperial Avenue w Cleveland, był nie do zniesienia, w szczególności w upalne dni. Zapach przypominał mieszankę krwi i rozkładu. Pachniało śmiercią. Niektórzy mieszkańcy miasta myśleli, że to z powodu jakiejś awarii kanalizacji miejskiej, inni obwiniali lokalną rzeźnię.

W czasie, kiedy ludzie zastanawiali się nad źródłem pochodzenia smrodu, w okolicy zaginęło co najmniej jedenaście kobiet. Wszystkie z nich były czarnoskóre i niezamożne. Większość była bezdomna lub mieszkała samotnie. Wiele z nich nadużywało narkotyków i/lub alkoholu. Ich rodziny twierdziły później, że te okoliczności sprawiły, że policja nie bardzo przejmowała się ich zniknięciem.

Tymczasem, kobiety nadal znikały, a okropny fetor śmierci unosił się nad tamtą częścią Cleveland.

Działo się tak do dnia 29 października 2009 roku, kiedy to policja, po zgłoszonej próbie gwałtu, odwiedziła dom Anthony’ego Sowella. 50-letniego właściciela nie było w środku, ale policja znalazła tam dwa ciała martwych kobiet. W kolejnych dniach odnaleziono kolejne zwłoki: w salonie, wnęce pod domem, w ogródku i pod schodami do piwnicy. Dopiero wtedy aresztowano Anthony’ego Sowella – pomimo wielu innych okazji, aby go złapać wcześniej i oszczędzić życie wielu kobiet.

Nieśmiały chłopak z trudnej rodziny

Dom, który stał przy 1878 Page Avenue w Cleveland w latach sześćdziesiątych był koloru limonowego. Kiedyś wyróżniał się swoim kolorem, a teraz wyróżnia się tym, że był domem rodzinnym seryjnego mordercy Anthony’ego Sowella.

Sąsiedzi pamiętają, że ten przestronny, dwukondygnacyjny dom miał ładny ogród z tyłu. W tamtych czasach było to osiedle zamieszkałe głównie przez białych członków klasy robotniczej.

To był piękny dom” – wspomina Katie L. Tabb, która wychowywała swoje dzieci kilka domów obok. W tych ścianach Anthony mieszkał przez większość dzieciństwa, wraz ze swoją przyrodnią siostrą i siedmiorgiem kuzynostwa, które wprowadziło się tam, gdy zmarła ich matka.

Domem zajmowały się matka Anthony’ego, Claudia Benson Garrison oraz jego babcia ze strony matki, Irene Justice. Ojciec, Thomas Sowell, zostawił ich.

Nigdy nie widziałam ich ojca” – opowiada Tabb. Ramona Davis, jedna z jego kuzynek, wspomina, że o ojcu Anthony’ego nigdy się nie mówiło. „Z jakiegoś powodu, Anthony i jego ojciec nie rozmawiali ze sobą..”

Anthony’emu nie tylko brakowało w dzieciństwie ojca, ale także, jak twierdziły dwie jego kuzynki, był świadkiem przemocy. Ramona Davis i jej siostra bliźniaczka, Leona, opowiadały jak pewien dorosły zmuszał ich do rozbierania się, wiązał, a następnie bił, używając do tego kabli. „To był psychopata” – mówi Ramona.

Anthony’ego nie bito, jednak był świadkiem tego, co się wtedy działo. Ponadto, Leona twierdzi, że często mu pobłażano, kiedy pakował innych w tarapaty. Anthony często po kryjomu wypijał babci Pepsi lub zaczynał kłótnię, a potem obwiniał swoją kuzynkę, za co była karana.

Jeśli dzieciństwo Anthony’ego było tak dysfunkcyjne, jak opowiadają jego kuzynki, Tabb nie widziała tego w jego zachowaniu: „Był najmilszym dzieckiem, jakiego spotkałam. Był zawsze taki uczciwy.”

Według Cavany Faithwalker, artystki i pracownicy Muzeum Sztuki w Cleveland, Anthony był nieśmiały i chudy. Faithwalker poznała go na początku lat 70-tych, kiedy chodził do szkoły podstawowej. Tak go wspomina: “Był nieco cichy i nigdy pierwszy nie zaczynał rozmowy. Jeżeli powiedziało się do niego ‚cześć’, to on odpowiadał. Jeśli zadano mu pytanie, także odpowiadał. Był przyjacielski, w tym sensie, że zawsze się uśmiechał, kiedy patrzyłam w jego kierunku.”

Rodzina Anthony’ego nie była ani bogata, ani biedna. Jednak, kiedy poszedł do liceum, nie było go stać na samochód. Faithwalker opowiada: „Zawsze chodził pieszo. Posiadanie samochodu w liceum było wielką rzeczą. Z tego, co wiem nigdy nie miał też dziewczyny.”

Znajomi się z niego naśmiewali, szczególnie z jego braku doświadczenia seksualnego. Czasami się o to wkurzał. Faithwalker wspomina: „Pamiętam jak pewnego razu na boisku do koszykówki grupa ludzi naśmiewała się z tego, że był prawiczkiem. Próbował jakoś dziwnie, wulgarnie się odzywać, ale to nie było do niego podobne. Wtedy ktoś rzucił w niego piłką. Anthony był wściekły. Piłka uderzyła go w brzuch. Wziął ją i z wściekłością rzucił w tamtego chłopaka. Facet był wielki, mógł zjeść Anthony’ego na śniadanie i pewnie by tak zrobił, gdyby ktoś inny go nie zatrzymał.”

Jednak Leona twierdzi, że Sowell nie był wtedy prawiczkiem. Według niej, we wczesnym okresie dorastania, Anthony regularnie gwałcił ją w sypialni na piętrze domu. Podobno miało do tego dochodzić niemal każdego dnia.

Ramona mówi, że nigdy nie była świadkiem gwałtu na siostrze, jednak jej wierzyła. Leona Davis twierdzi, że próbowała zgłosić gwałty władzom, jednak nikt nie chciał jej wierzyć. A być może ktoś powinien był… Leona powiedziała: „Myślę, że wszystkie te morderstwa by się nie wydarzyły, gdyby ktoś wtedy mnie wysłuchał.”

Napastnik seksualny

Anthony Sowell wprowadził się do piętrowego, białego domu przy 12205 Imperial Avenue w 2005 roku. To oddalona dzielnica, położona we wschodniej części Cleveland, gdzie znajdują się dobrze utrzymane domy, należące do mieszkańców klasy robotniczej, tuż obok zniszczonych domów i porzuconych sklepów. Dom, który wcześniej należał do jego zmarłego ojca był tani. Jego macocha mieszkała tam z nim do 2007 roku, kiedy to trafiła do szpitala.

Dom ten był o wiele lepszy niż poprzednie miejsce zamieszkania Sowella. Ostatnie 15 lat życia spędził on bowiem w więzieniu, po przyznaniu się do gwałtu. W 1989 roku zabrał ofiarę do swojego mieszkania na Page Avenue, poddusił ją, związał za pomocą krawata, zagroził, że ją zabije, a następnie podwójnie zgwałcił. Powiedział jej, że nikt nie usłyszy jej krzyków. Podczas przesłuchania dotyczącego ewentualnego skrócenia wyroku, winą za swoje zachowanie obarczył problemy z alkoholem.

Kiedy wyszedł z więzienia w 2005 roku, znalazł pracę w fabryce, jednak zwolniono go dwa lata później. W końcu, gdy jego zasiłek dla bezrobotnych się skończył, zaczął zbierać złom i go sprzedawać. Kiedy i to nie wystarczyło, dostawał tani alkohol od chłopaków ze sklepu na rogu, w zamian za drobne przysługi.

Rozwiódł się jeszcze przed swoim skazaniem, a kiedy zwolniono go z więzienia, nie starał się nawet o kontakt z byłą żoną czy córką. Często odwiedzał stronę internetową alt.com, w celu znalezienia nowych partnerów seksualnych. Konto tam założył w 2005 roku, tuż po wyjściu z więzienia. Opisał się jako mierzącego 177 cm, ważącego 72 kilogramy mężczyznę, z nietypową blizną na twarzy, który lubił dominować i szukał uległej partnerki.

Jakimś sposobem nawiązał relację z Lori Frazier, siostrzenicą burmistrza Cleveland, Franka Jacksona. Mieszkała z nim od 2005 do 2007 roku. W tym samym okresie wabił do siebie inne kobiety z ulicy, oferując im alkohol i narkotyki. Niektóre z nich napastował, ale nawet zgłoszenie tego na policję niewiele dało. Niektóre z nich, po prostu zabił.

W międzyczasie smród w okolicy powoli stawał się nie do zniesienia. Miasto rutynowo oczyszczało ścieki, a lokalna rzeźnia przeszła wszelkie inspekcje. Jej właściciel stwierdził, że ich interes nie szedłby zbyt dobrze, gdyby ich mięso śmierdziało w taki sposób. Według niego, smród z okolicy był tak okropny, że pracownicy rzeźni nie potrafili go znieść, dopóki nie pozamykali wszystkich okien – bo na miejscu wszystko pachniało dobrze.

Jako zarejestrowany napastnik seksualny, Sowell musiał się zgłaszać do szeryfa hrabstwa Cuyahoga raz do roku. W 2008 roku zwiększono częstotliwość wizyt do 90 dni, niewiele to jednak pomogło kobietom, które nadal ginęły z jego rąk.

Zgłoszone przestępstwo

Pewnej nocy, w grudniu 2008 roku, do radiowozu policjantów patrolujących Kinsman Road podeszła kobieta. Była cała zakrwawiona.

41-letnia Gladys Wade opowiedziała oficerom jak Anthony Sowell zaprosił ją na piwo, kiedy szła do jednego z lokalnych sklepów spożywczych. Kiedy odmówiła, Sowell ją zaatakował. Powiedziała, że zaciągnął ją na piętro swojego domu, dusząc tak mocno, że straciła przytomność. Kiedy się ocknęła, zobaczyła, że ją rozebrał i podduszając, próbował ją zgwałcić. Jakimś cudem się uwolniła i próbowała uzyskać pomoc w pobliskiej restauracji. Błagała znajdujących się tam ludzi, aby wezwali policję, jednak wygoniono ją na zewnątrz. Sowell pobiegł tam za nią i wściekły powiedział, że złapał ją, gdy próbowała okraść jego dom. W tym czasie, policjanci, których spotkała wysłali ją karetką do szpitala. Mocno rozcięła sobie kciuk szkłem w czasie szarpaniny z Sowellem.

Policjanci pojechali zbadać miejsce zdarzenia. Ślady na śniegu przed wejściem do domu Sowella sugerowały szamotaninę. Leżała tam także zakrwawiona chusteczka, a schody pokrywała krew. Zatrzymali Sowella.

Po założeniu szwów na palec, Wade rozmawiała ze śledczą, Georgią Hussein. Jak twierdziła, Hussein zasugerowała jej, że całe zeznanie było tylko jej słowem przeciwko słowu Sowella, a dowody mogły świadczyć o tym, że to kobieta go zaatakowała.

Sowell odzyskał wolność dwa dni później i nawet nie przeszukano jego mieszkania. Ten błąd kosztował życia co najmniej kolejnych pięciu kobiet, które zostały zamordowane do czasu jego aresztowania w 2009 roku.

Stracona okazja

Sprawa napaści na Gladys Wade stała się straconą okazją na odkrycie źródła okropnego zapachu oraz wsadzenie do więzienia seryjnego mordercy, co po czasie bardzo doskwierało społeczeństwu oraz władzom. Po aresztowaniu Sowella w 2009 roku, władze podawały różne wyjaśnienia co do tego, dlaczego nikt dokładnie nie zbadał sprawy Wade.

Rzecznik Departamentu Policji w Cleveland twierdził, że oskarżycielka nie chciała współpracować ze śledczymi. Po pewnym czasie, zgodziła się ponownie porozmawiać z policją, jednak nie stawiła się na przesłuchaniu. Według niego, Hussein poinformowała o sprawie prokuratora, który zdecydował się nie sądzić Sowella. Prokuratura, z kolei, twierdzi, że nie było wystarczającej ilości dowodów, aby go oskarżyć. Jednak ani śledczy, ani prokuratura nie przyznali się do nazwania kobiety „niewiarygodną” i odrzucenia jej zeznań.

Szef policji w Cleveland, Michael McGrath, dowodził wcześniej policją w okręgu, w którym mieszkał Anthony Sowell. Broniąc swoich podwładnych w sprawie z 2008 roku, mówił, że policjanci patrolujący ulice często nie mają czasu na dokładne badanie zgłoszonych spraw. Zaprzeczył oskarżeniom, jakoby to pochodzenie ofiary spowodowało opieszałość władz. McGrath dodał, że powolna reakcja policji nie miała nic wspólnego z faktem, że siostrzenica burmistrza miasta mieszkała z Sowellem. Sam burmistrz przyznał, że był zszokowany oskarżeniami skierowanymi w kierunku Sowella.

Najciekawsze jest to, że incydent z Wade nie był jedyną okazją, jaką miała policja, aby odkryć jego zbrodnie.

…I kolejna

W kwietniu 2009 roku, 43-letnia Tanja Doss zgodziła się wejść do domu Sowella, aby napić się z nim piwa. Mimo, że kobieta wiedziała, iż Sowell był w więzieniu, nie wiedziała dlaczego. W rzeczywistości większość ludzi z sąsiedztwa nie wiedziała, że ten, wydawałoby się, miły człowiek, był skazany za napaść seksualną. Kiedy tylko weszła do jego pokoju, zmienił się nie do poznania. Zaczął ją dusić i groził jej śmiercią. Powiedział żeby uderzyła trzykrotnie w podłogę, jeśli chciała żyć. Powiedział jej, że nikt nie będzie za nią tęsknić, nikt nawet nie zauważy, jeśli zniknie. Kazał jej się rozebrać, ale nie zgwałcił jej, ponieważ ona straciła przytomność, a on zasnął.

Rano zachowywał się tak, jakby nic się nie stało i zapytał czy kobieta nie potrzebuje czegoś ze sklepu. Postanowiła zadzwonić do swojej córki, a następnie skłamała, że jej wnuczka miała grypę i musiała iść do domu. Anthony wyszedł do sklepu i dał jej wolną drogę.

Doss bała się zadzwonić na policję, ponieważ jakiś czas wcześniej była oskarżona o posiadanie narkotyków, ale potem bardzo żałowała tej decyzji. Niedługo później zaginęła jej najlepsza przyjaciółka, Nancy Cobbs. Doss oraz inni sąsiedzi przeszukiwali opuszczone budynki i rozwieszali ulotki (które zdawały się znikać), ale kobieta nigdy nie przypuszczała, że mógł za tym stać Anthony Sowell. Aż do jego aresztowania w listopadzie.

Tuż pod nosem

Pracownicy z pobliskiej rzeźni nie byli jedynymi osobami, którym nie podobał się przykry zapach w okolicy. 57-letni Fawcett Bess był właścicielem niewielkiej restauracji naprzeciwko rzeźni. Zawsze uważał Anthony’ego Sowella za grzecznego i pełnego szacunku człowieka, nawet, jeśli czasami brzydko od niego pachniało. We wrześniu 2009 roku, Bess miał rozmawiać z kobietą, która powiedziała mu, że Sowell ją zaatakował oraz, że policja nie zrobiła nic poza spisaniem notatki, kiedy im to zgłosiła.

Kilka tygodni później, Bess zobaczył nagiego Sowella, który stał w krzakach obok domu, i bił, również nagą, kobietę. Zadzwonił więc na policję. Twierdzi, że karetka zabrała kobietę do szpitala, ale policja, która na miejsce dotarła dopiero po kilku godzinach, nawet nie próbowała porozmawiać z Sowellem, który znajdował się wówczas w domu.

Oficer Stacho stanowczo zaprzeczył tym słowom, mówiąc, że policja dokładnie sprawdzała każde zgłoszenie dotyczące Sowella. Poza tym, rzekomo, policja na bieżąco monitorowała wszystkie zgłoszenia osób zaginionych. Rodziny ofiar się z tym nie zgadzają, twierdząc, że nikt się nimi nie interesował.

Kiedy Barbara Carmichael próbowała zgłosić zaginięcie córki, Tonii, powiedziała, że policja odprawiła ją z kwitkiem, mówiąc, że córka wróci, gdy skończą jej się narkotyki. Tak samo policjanci mieli potraktować 65-letnią Sandy Drain, kiedy zgłosiła zaginięcie siostrzenicy, Glorii Walker. Rozwiesiła ogłoszenia, zorganizowała poszukiwania, a nawet wynajęła jasnowidza. Drain twierdzi, że dostała dokładnie to, czego się od lokalnych władz spodziewała – czyli nic.

Mary Mason, której siostra, Michelle Mason, także zniknęła, mówi, że policja ignorowała zaginięcia kobiet w jej okolicy przez całe lata oraz, że zupełnie nie przejmowano się tymi kobietami, ponieważ były czarnoskóre i miały za sobą narkotykową przeszłość.

Oficer Stacho i w tym przypadku twierdzi, że policja szukała tych osób, uzyskując ich dokumentację dentystyczną oraz śledząc tablice rejestracyjne ich samochodów. Policyjni prawnicy wskazują, że władze zwyczajowo śledzą zaginione osoby dorosłe, w przypadku, gdy jest możliwość, że doszło do popełnienia przestępstwa, jednak nie ścigają osób z narkotykową przeszłością, ponieważ zazwyczaj znajdują się oni w tak zwanym „ciągu”.

Złapany

2 września 2009 roku Anthony Sowell zgłosił się do Biura Szeryfa, tak jak miał ustaloną wizytę. 22 września, jego zastępcy złożyli mu niespodziewaną wizytę, aby sprawdzić jego adres zamieszkania. Sowell otworzył im drzwi i odpowiedział na wszystkie pytania, po czym oni po prostu sobie poszli.

Kilka godzin później Sowell zaciągnął do swojego domu kobietę, poddusił ją przy pomocy kabla i zgwałcił. Powiedziała policji, że udało jej się uciec, ponieważ obiecała, że nie pójdzie na policję i wróci z pięćdziesięcioma dolarami.

Następnego dnia udała się do szpitala i porozmawiała z policją. Jednak policjanci twierdzą, że odmówiła podania szczegółowych zeznań. Poza tym, nie przyszła na umówione spotkanie 11 października i spotkała się z nimi dopiero 27 października. To spowolniło sprawę, a policja nie uzyskała nakazu przeszukania domu Sowella aż do 36 dni po zgłoszonym ataku.

W tamtym czasie miał miejsce inny incydent w domu Sowella. Sąsiedzi widzieli jak naga kobieta skacze lub wypada z okna na piętrze i wezwali policję. Karetka zabrała ją do centrum medycznego MetroHealth. Podobno była pod wpływem narkotyków i powiedziała, że cały dzień „imprezowała”. Odmówiła rozmowy z policją w szpitalu. Policjanci udali się do domu Sowella, ale nikt im nie otworzył.

29 października wrócili z nakazem w ręce, gotowi aresztować mężczyznę, jednak nie było go w domu. Wchodząc do jego domu znaleźli dwa rozkładające się ciała. Kolejnego dnia znaleźli jeszcze trzy. Sowella wytropili dopiero w Halloween i aresztowali go jakieś 1,5 kilometra od jego domu. Kilka dni później oskarżono go o pięć zabójstw, a następnie na terenie jego posiadłości znaleziono sześć kolejnych ciał kobiet.

Ofiary

W połowie listopada 2009 roku, policja zidentyfikowała szczątki dziesięciu ofiar.

Tonia Carmichael, lat 52, zamieszkała w pobliskim Warrensville, zaginęła jesienią 2008 roku, po tym jak powiedziała przyjaciółce, że wychodzi „się zabawić”, co mogło oznaczać spożywanie narkotyków. Jej rodzina zgłosiła zaginięcie, ale według nich policja nie wzięła tego na poważnie, nawet, kiedy znaleziono jej porzucony samochód przy jednej z dróg. Policja rzekomo w lutym 2009 roku sprawdziła pustostany znajdujące się w okolicy oraz pokazywała jej zdjęcie mieszkańcom oraz właścicielom barów. Jej ciało znaleziono zakopane w ogródku Sowella. Została uduszona.

43-letnia Nancy Cobbs miała troje dzieci i pięcioro wnuków oraz problemy z narkotykami. Cobbs mieszkała przy Griffing Avenue, osiemset metrów od Sowella, wraz z jedną ze swoich córek. Zaginęła w kwietniu 2009 roku. Zgłoszenie jej zaginięcia trafiło do policji dopiero w sierpniu.

31-letnia Tishana Culver pracowała jako kosmetyczka i mieszkała kilka domów od Sowella. Także zażywała narkotyki oraz miała kartotekę policyjną, co, być może, tłumaczy dlaczego jej rodzina myślała, że trafiła do więzienia lub zamieszkała ze swoim chłopakiem w Akron. Nawet nie wiedzieli, że nie żyła.

Crystal Dozier, matka siedmiorga dzieci, mieszkała w dzielnicy Sowella. Zaginęła w 2007 roku, ale nikt tego nie zgłosił. Jej matka, Florence Bray, twierdzi, że Sowell zerwał wszystkie ulotki o zaginięciu Crystal, które jej rodzina rozwiesiła w okolicy.

31-letnia Telacia Fortson, matka trójki dzieci, zaginęła w czerwcu 2009 roku. Regularnie chodziła do kościoła i lubiła układać kwiaty. Przez uzależnienie od narkotyków pozbawiono ją prawa do opieki nad dziećmi, być może straciła przez to także życie. Nie zgłoszono jej zaginięcia, aż do czasu, kiedy rodzina dowiedziała się o ciałach odkrytych w domu Sowella.

47-letnia Amelia Hunter zaginęła w kwietniu 2009 roku. Miała troje dzieci i lubiła czytać oraz rozwiązywać krzyżówki. Często chodziła do Sowella na drinka. Nie zgłoszono jej zaginięcia aż do czasu, kiedy w domu Sowella znaleziono zwłoki.

Policja nie znalazła ciała Leshandy Long, jedynie jej czaszkę. Kobieta w chwili śmierci miała 25 lat.

45-letnia Michelle Mason, mieszkała niedaleko Sowella. Zaginęła w październiku 2008 roku. Miała dwoje dzieci, lubiła sztukę i podróże. Miała kartotekę policyjną, być może dlatego policja zlekceważyła jej zniknięcie, nawet pomimo tego, że nagle przestała odbierać swoje czeki z zasiłkiem socjalnym.

44-letnia Kim Yvette Smith, była artystką i kosmetyczką, która pracowała jako wokalistka wspierająca w zespole Geralda Leverta. Tak jak większość ofiar Sowella, miała do czynienia z narkotykami. Jej zaginięcia nie zgłoszono w ogóle.

48-letnia Janice Webb miała syna i troje wnuków. Przyjaciele mówili, że była urodzonym komikiem. Często odwiedzała okolicę, w której mieszkał Sowell zanim zniknęła w czerwcu 2009 roku. Rodzina zgłosiła zaginięcie w sierpniu.

Policja i FBI uruchomiły śledztwa w sprawie innych potencjalnych ofiar Sowella.

Dopiero początek?

Przed swoim pierwszym pobytem w więzieniu, Sowell służył przez sześć lat w Marines. Zaciągnął się do wojska w wieku 18 lat, został strzelcem wyborowym i otrzymał stopień kaprala. Stacjonował w Cherry Point w Północnej Karolinie, Camp Pendleton w Kalifornii oraz Okinawie w Japonii oraz otrzymał nawet dwa medale. W świetle jego powiązań z zaginionymi kobietami, FBI bada czy Anthony Sowell nie był odpowiedzialny za niewyjaśnione zbrodnie w miejscach, w których mieszkał podczas służby w wojsku w latach 1978-85. Pewna kobieta z Kalifornii twierdziła, że zgwałcił ją w 1979 roku, ale sprawa nigdy nie trafiła do sądu.

Policja otworzyła trzy niewyjaśnione śledztwa z Cleveland, z końcówki lat osiemdziesiątych. Rosalind Garner została uduszona w swoim domu na Hayden Avenue. Dwie inne kobiety, Carmella Prater i Mary Thomas, znaleziono uduszone w opuszczonych budynkach na East First Street. Prater mieszkała niedaleko Sowella, na Page Avenue. Sowell stanowczo zaprzeczył, że znał tamte kobiety.

Doniesienia sąsiadów wskazują na to, że ofiar mogło być jeszcze więcej. Powiedzieli śledczym, że czasami widywali Sowella ciągnącego duże worki na śmieci w dół ulicy. Niektórzy z nich twierdzili także, że śmietnik za jego domem czasami wyjątkowo śmierdział – zupełnie tak, jak powietrze dookoła całego domu.

Przez cały listopad 2009 roku funkcjonariusze policji oraz FBI używali technik obrazowania termicznego, rentgena oraz radaru podziemnego, aby przeszukać posesję Sowella oraz opuszczoną działkę, znajdującą się obok. Znaleziono bardzo wiele obciążających go dowodów.

16 listopada 2009 roku, Sowell został postawiony w stan oskarżenia w sądzie hrabstwa Cuyahoga. Zarzucano mu zabójstwo, usiłowanie zabójstwa, gwałt, porwanie oraz napaść.

Po znalezieniu ciał, policja ustawiła przy domu specjalne stanowisko dla potencjalnych ofiar Sowella oraz członków rodzin jego ofiar. Niestety, nie zgłosiło się wiele osób.

Centrum Kryzysowe w Cleveland otwarło specjalną gorącą linię, poszukując innych kobiet, które Sowell napastował lub zgwałcił. Sierżant Stacho mówi, że policja z pewnością wysłucha wszystkich ofiar i członków rodzin, niezależnie od ich przeszłości kryminalnej czy narkotykowej.

Wyrok

Sowell został skazany za zamordowanie jedenastu kobiet na przestrzeni dwóch lat. Ława przysięgłych zasugerowała sędziemu Dickowi Ambrose nałożenie na skazanego kary śmierci, do czego sędzia się przychylił. Kiedy odczytywano wyrok, Sowell zamknął oczy. Nie odpowiedział nawet, gdy sędzia zapytał go o to, czy rozumiał swoją odpowiedzialność za popełnione czyny.

Przed wydaniem wyroku, adwokat obrony, John Parker, poprosił sędziego o „rozpatrzenie wszystkich okoliczności łagodzących” i wzięcie pod uwagę faktu, że Sowell przyznawał się do winy jeszcze przed procesem.

W sądzie pojawili się także członkowie rodzin ofiar oraz dwie z ofiar, które przeżyły jego napaść. Jim Allen, ojciec Leshandy Long, na przykład, powiedział, że wybacza Sowellowi. „Miłość zwalcza nienawiść. Chociaż w tym przypadku to puste zwycięstwo. Nie ma ani wygranych ani przegranych w tej sprawie.” – skomentował wyrok.

Jednak wielu innych mówiło o sprawiedliwości oraz zemście. Barbara Carmichael, matka Tonii, powiedziała: „Za swoje czyny pójdziesz do piekła. Jesteś zwierzęciem i piekło na ciebie czeka.

Od przywrócenia kary śmierci w 1999 roku, Ohio wysłało do celi śmierci 152 osoby. Średni czas oczekiwania na egzekucję od otrzymania wyroku to czternaście i pół roku.

Dlaczego Sowell nadal żyje?

Ogólnie, Sowell został oskarżony o jedenaście zabójstw z premedytacją oraz ponad 70 przypadków gwałtów, porwań, majstrowania przy dowodach oraz bezczeszczenia zwłok. Na początku twierdził, że jest niewinny z powodu swojej niepoczytalności, jednak później podtrzymywał, że jest niewinny. 22 lipca 2011 roku, został skazany za popełnienie wszystkich zarzucanych mu przestępstw, oprócz dwóch. Od 14 września tego samego roku, Sowell przebywa w celi śmierci w więzieniu Chillicothe.

W listopadzie 2011 roku, prawnicy Sowella złożyli apelację do Sądu Najwyższego w Ohio. Egzekucja miała odbyć się 29 października 2012 roku, jednak w marcu tamtego roku złożono wniosek o jej odroczenie. Odroczenie uzyskano już w kwietniu, na podstawie oczekiwania na zakończenie sprawy apelacyjnej. W październiku 2012 roku, nowi prawnicy Sowella apelowali o unieważnienie wyroku oraz egzekucji na podstawie 21 przytoczonych argumentów. Główne trzy z nich to:

– proces Sowella nie był sprawiedliwy i nie odbył się w neutralnych warunkach, z powodu ogromnego zainteresowania mediów.

– sala sądowa, na której odbywała się rozprawa została zamknięta dla publiczności podczas przesłuchania, dotyczącego dowodów oraz, kiedy wybierano ławników

– jego poprzedni adwokaci nie bronili go w należyty sposób – powinni byli skłonić go do przyznania się do winy, a następnie obronić przed wyrokiem śmierci.

8 grudnia 2016 roku, Sąd Najwyższy w Ohio odrzucił apelację Anthony’ego Sowella, zatwierdzając otrzymany przez niego wcześniej wyrok. W maju 2017 roku, Sowell złożył ponowną apelację, tym razem do Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych. Jak na razie jego egzekucja została odroczona do 18 listopada 2020 roku.