Speck1

Noc strachu

Chicago, 14 lipca 1966 roku, godzina 5:30 nad ranem.

Tego wczesnego ranka Judy Dykton postanowiła trochę pouczyć się do czekającego ją egzaminu z neurologii. Parna lipcowa pogoda zmusiła ją do nieustannego korzystania z wentylatora, który pracował bez przerwy od kilku dni. Teraz jednak wyłączyła go i usłyszała dźwięk, jak gdyby skomlącego zwierzęcia, dochodzący z zewnątrz. Ignorując to, zadecydowała, że zanim zasiądzie do książek, zrobi małe pranie. Na dole, w pralni włączyła pralkę, a następnie wróciła na górę, aby się uczyć. Wtedy ponownie coś usłyszała. Tym razem jednak, pomyślała, że brzmiało to jak płacz dziecka. Odsłoniła żaluzje w oknie i zobaczyła kobietę po drugiej stronie ulicy przy domu nr 2319, siedzącą na parapecie. Judy otworzyła szerzej okno i usłyszała jak Cora krzyczy przez łzy: ‚O mój Boże, one wszystkie nie żyją!’.

Zakładając naprędce szlafrok, Judy pobiegła do domu nr 2319. Cora Amurao, trzęsła się i płakała, klęcząc na parapecie okna. Judy weszła przez otwarte drzwi do budynku i skierowała się do salonu. Znalazła tam nagą Glorię Davy, ze związanymi z tyłu rękami, paskiem materiału zaciśniętym tak mocno, że wrzynał się w skórę szyi; głowa zwisała dziewczynie bezwładnie z kanapy, a jej cera przybrała sino-niebieski odcień. Została zamordowana.

Judy pobiegła do posesji opiekunki, Pani Bisone, krzycząc: ‚Mamy kłopot w dziewiętnastce!’

Opiekunka obudziła inne studentki pielęgniarstwa i wraz z Leoną Bonczak popędziły do domu 2319.

Cora w tym czasie zdążyła zeskoczyć z parapetu będącego na wysokości około trzech metrów, a teraz stała na frontowych schodach, jak gdyby zamarzła w bezruchu pomiędzy koszmarem w domu i światem zewnętrznym. ‚Wszyscy wewnątrz zostali zamordowani’. Nie przestawała błagać każdego, by nie wchodził do budynku – morderca mógł wciąż tam być.

Leona i Pani Bisone przybyły na miejsce zbrodni. Leona dotknęła Glorii Davy, leżącej na kanapie i powiedziała ‚Davy,’ tak jak gdyby to, co widziała nie mogło być prawdą, i jakby dziewczyna w każdej chwili mogła jęknąć, albo poruszyć się, lub też dać inną oznakę życia. Ale tak się nie stało.

Powoli, Leona wspięła się na schody i spojrzała w głąb holu. W łazience znalazła kolejne ciało. ‚Matusek!’ powiedziała. Bez odzewu. Następna martwa studentka. Ostrożnie zajrzała do dwóch kolejnych sypialni, gdzie znalazła resztę dziewcząt tak unurzanych we krwi, że nie była w stanie rozpoznać żadnej z nich poza Niną Schmale. Poduszka przykrywała większą część jej twarzy, ale Leona wiedziała, że to była Nina. Leżała na plecach, ze związanymi z tyłu rękoma, szeroko rozłożonymi nogami, raną od noża w okolicy serca i pętlą zaciśniętą na szyi.

Oszołomiona faktem, że osiem jej koleżanek ze studiów nie żyje, Leona zeszła na dół jak w transie. Pani Bisone czekała. Leona powiedziała jej, aby nie wchodziła na górę, że wszyscy tam są martwi, i że nic nie można już zrobić.

Roztrzęsiona Pani Bisone chwyciła słuchawkę telefonu, zadzwoniła do Publicznego Szpitala w Południowym Chicago z wiadomością, że wszystkie jej studentki zostały zamordowane. Kiedy recepcjonistka zapytała kto został zabity, ta nie potrafiła udzielić odpowiedzi, a jedyna co wykrztusiła to ‚Potrzebuję pomocy.’

Ktoś zawiadomił aspiranta Daniela Kelly, młodego policjanta, który pracował dopiero od 18 miesięcy. Ten zameldował przez radio, że sprawa jest poważna, a następnie wszedł do budynku. Będąc wewnątrz, wstrząsnęła nim wiadomość, że znał jedną z ofiar – Glorię Davy. W przeszłości umawiał się z jej siostrą. Przygnębiony, wyjął pistolet, przeszukał budynek i odkrył inne ciała. Kelly wybiegł na zewnątrz prosto do radiowozu, aby złożyć pełny meldunek.

13 lipca, Joe Cummings, reporter radiowy stacji WCFL zajmujący się tematyką kryminalną, postanowił poszukać tematu w południowo-wschodniej części miasta. Jeździł do różnych posterunków policji, aby sprawdzić, czy nie dzieje się coś interesującego. Po północy, 14 lipca, pojechał na miejsce rzekomej strzelaniny w budynku, o której dowiedział się podsłuchując meldunki, jakie policjanci składali przez radio. Jednak okazało się, że była to fałszywa informacja. Około 5:30 nad ranem, zmierzał z powrotem do stacji radiowej WCFL w Chicago. Podczas jazdy, usłyszał kolejny meldunek radiowy. Odbierał sygnał z całego miasta, jednak ten dochodził skądś z okolicy.

‚Pomocy! Pomocy! Pomocy!… O mój Boże, umawiałem się z jej siostrą! O mój Boże, nigdy w życiu nie widziałem czegoś takiego!… Dajcie mi sierżanta… dajcie porucznika… O, Boże.’ Joe usłyszał, jak operator w centrali raz po raz pytał: ‚Gdzie jesteś… gdzie jesteś?’

Ale Kelly wciąż tylko powtarzał: ‚O mój Boże, one wszystkie nie żyją!’

Teraz także i Joe zaczął wołać przez radio, dopytując się o miejsce zdarzenia i adres, tak jak robił to operator w centrali, wiedząc, że coś się stało. Czuł to w trzewiach – to było coś wielkiego. Wreszcie policjant powiedział: ‚Jestem przy 2319 East 100th Street’.

Operator potwierdził, ‚Dobra… wysyłamy tam pomoc.’ Wymieniony adres był niespełna kilka bloków dalej, uświadomił sobie Joe. Zawrócił auto i pomknął ulicą, czując przypływ adrenaliny. Zatrzymał się naprzeciwko domu z numerem 2319, chwycił magnetofon, wyskoczył z samochodu i podbiegł do policjanta. Na ulicy nie było nikogo więcej. Pani Bisone, Leona i Judy próbowały uspokoić Corę wewnątrz domu z numerem 2315.

Joe zauważył, że policjant chodzi w kółko. Miał przekrzywioną czapkę, koszula wystawała mu ze spodni, jego twarz była zaczerwieniona a wzrok rozbiegany.

‚Jestem Joe Cummings z WCFL, dziennikarz policyjny, co się stało? Nie jestem policjantem… Jestem dziennikarzem policyjnym… co tutaj macie?’ pytał.

‚Zabójstwo’ odparł Kelly.

‚Wchodzę do środka… Niczego nie będę dotykał,’ powiedział Joe.

Otworzył drzwi, wszedł do środka i ujrzał ciało białej kobiety, która została zamordowana. Wyszedł z budynku, skierował się znowu w stronę policjanta i rzekł: ‚Mówi pan, że mamy tu morderstwo w salonie.’ W tamtej chwili, Joe nie mógł zrozumieć, dlaczego policjant wydawał się być tak zaaferowany zwykłym zabójstwem.

‚Idź pan na górę’ wykrztusił Kelly.

Joe raz jeszcze wszedł do środka poszukał schodów. Wszedł na drugie piętro, spojrzał w głąb holu i skręcił w prawo. Wciąż było ciemno, a słońce dopiero zaczęło wschodzić. Ruszył wzdłuż korytarza. W sypialni po prawej ujrzał ciała o chorym, brunatno-żółtym odcieniu skóry. Kilka kroków dalej, zobaczył kolejną sypialnię, w której były jeszcze trzy zwłoki. ‚O mój Boże’ wyszeptał, tak jakby przejął tę mantrę od Kelly’ego. Skierował się ku schodom i minął łazienkę, gdzie znalazł jeszcze jedno ciało. Siedem na górze i jedno na dole.

Potem zobaczył krwawy odcisk dłoni na drzwiach sypialni. Przyglądając mu się z bliska mógł ujrzeć odciski palców. Odwrócił się, by zejść na dół i spostrzegł, że usunięto ekran przeciwko insektom. ‚O kurczę,’ mruknął do siebie ‚co tu się do diabła dzieje… osiem martwych kobiet!’ Zbiegając po schodach poczuł nudności i skurcze żołądka. Joe przeszedł przez salon, rzucił ostatnie spojrzenie na leżące tam ciało, wypadł na zewnątrz i zwymiotował. Wrócił do policjanta i spytał: ‚Co to za hałas?’ Joe słyszał wrzask przypominający wycie syreny. ‚Aaaaaah!’

‚To niedoszła ofiara,’ odparł Kelly.

‚Gdzie?’ zapytał Joe.

‚O tam, w tamtym budynku,’ rzekł policjant wskazując dom z numerem 2315.

Dziennikarz pobiegł tam natychmiast i zajrzał do środka. Jakiś mężczyzna robił drobnej Azjatce zastrzyk w ramię, podczas gdy ona siedziała na kanapie, płacząc.

‚Jestem Joe Cummings, dziennikarz policyjny. Kim ona jest?’

‚To ta, która ocalała, Cora Amurao.’

‚Gdzie mieszka?’ zapytał Joe.

‚W domu naprzeciwko… staramy się ją uspokoić, aby nie postradała zmysłów.’

‚Nie postradała zmysłów? Ta dziewczyna już nigdy nie będzie taka jak kiedyś. A kim są ci ludzie?’

‚To studentki pielęgniarstwa z Publicznego Szpitala w Południowym Chicago,’ odparł Kelly.

Joe pobiegł do swego auta, chwycił radionadajnik i wezwał stację. ‚Tu Joe Cummings. Jestem w południowo-wschodniej części miasta. Mamy tu wielokrotne morderstwo.’ Powiedziano mu, że wejdzie na antenę punktualnie o godzinie. Oznaczało to, że relacja pojawi się w radio w wiadomościach o szóstej rano. A on był na miejscu zbrodni dopiero od około sześciu minut.

Wszedł na antenę i zdał relację, ‚Osiem martwych studentek pielęgniarstwa ze Szpitala Publicznego w Południowym Chicago znaleziono dzisiaj zakłutych nożem… Więcej w następnej relacji.’ Joe pobiegł do budynku i wszedł na drugie piętro. Sam nie wiedział dlaczego. Z korytarza mógł usłyszeć syreny wyjące na ulicy, co sprawiło, że poczuł się lepiej wiedząc, że nadchodzi pomoc. Jeszcze raz sprawdził pokoje, odwrócił się, by zejść ze schodów i wtedy usłyszał dziwny dźwięk, jakby wyciskanej gąbki. Spojrzał w dół i ujrzał krew na dywaniku, tak gęstą, że podnosiła się ponad podeszwy i chlapała na wierzch butów. Płynęła z dwóch sypialni do holu. Przepełniony obrzydzeniem, opuścił budynek i zwymiotował raz jeszcze. W ciągu wszystkich tych lat pracy w chicagowskich strefach walk, nigdy nie widział takich okropności, nawet wtedy, gdy zdawał relację z miejsca katastrofy lotniczej, gdzie wszędzie leżały martwe ciała. Można spodziewać się obecności zwłok w przypadku rozbitego samolotu, ale nie ośmiu młodych kobiet zaszlachtowanych w ich własnych łóżkach.

Kiedy policjanci przyjechali, zobaczyli Joe bladego jak ściana. Zaczęli żartować, ‚Hej, Joe, co się stało, nie dajesz już rady? Chyba się starzejesz.’ Jednak wszystkie docinki skończyły się jak tylko weszli do budynku, wychodzili z niego równie bladzi.

Kilka godzin później, Frank Flannagan, dowódca miejskiego wydziału zabójstw, wziął Joe na stronę i rzekł: ‚Zrób mi przysługę, kiedy będziesz zdawał relację dla WCFL, po prostu powiedz, że poderżnięto im gardła.’

‚Dlaczego?’ zapytał Joe.

‚Ponieważ każdy czub w mieście będzie nam mówił, że to on zamordował te dziewczyny. Odpuść sobie szczegóły… tylko zabójca będzie wiedział, co tak naprawdę im zrobiono.’ Joe przystał na prośbę Flannagana.

Wokół budynku, ulice pełne były policjantów. Ludzie biegali od domu do domu alarmując sąsiadów. O godzinie 6:30 na miejscu zbrodni zjawił się pierwszy detektyw – Jack Wallenda. Wielki, potężny mężczyzna o miękkim głosie był wstrząśnięty okrucieństwem mordercy. Powoli i metodycznie oglądał ciała jedno po drugim.

Najpierw, Gloria Davey, naga, leżąca na brzuchu na kanapie, pasek płótna zawiązany w dwa węzły – węzły, które wyglądały zbyt perfekcyjnie, zbyt profesjonalnie. Pomiędzy jej pośladkami zauważył substancję wyglądającą na nasienie. Guziki z jej bluzki były rozsypane na schodach. Morderca pozrywał je sprowadzając ją ze schodów. Na podłodze znaleziono porzuconą białą, bawełnianą koszulkę rozmiaru 38 – 40. Wallenda zbadał sypialnię na górze i znalazł ciało Pameli Wilkening, zakneblowano ją i pchnięto nożem w serce. Obok niej, Suzanne Farris, leżąca twarzą do dołu w kałuży krwi, z białymi pielęgniarskimi pończochami zaciśniętymi na szyi. Wallenda naliczył 18 ran od noża na jej klatce piersiowej i szyi.

Następnie, Mary Ann Jordan, bliska przyjaciółka Suzanne, leżąca na plecach, dźgnięta trzy razy w pierś, raz w szyję i raz w oko. Udał się do sypialni mieszczącej się na północny-wschód, gdzie znalazł Ninę Schmale; jej koszulę nocną zadarto do piersi, a wokół szyi zawiązano takie same, charakterystyczne węzły na takich samych paskach płótna. Rany kłute – choć powierzchowne – układały się w rytualny wzór na jej karku. Przy bliższym badaniu okazało się, że został skręcony.

Pod błękitnym kocem, Wallenda znalazł 24-letnią Valentinę Paison, leżącą twarzą do dołu, z podciętym gardłem – rana przecinała krtań. Ciało Merlity Gargullo, rzuconej jak zepsuta lalka, leżało na plecach, została zadźgana i uduszona.

Wallenda przeszedł przez drzwi po prawej. Nogi Patricii Matusek wystawały z łazienki – leżała na plecach z rękami związanymi z tyłu, uduszono ją kawałkiem prześcieradła, zawiązanego w dwa węzły; jej koszulę nocną podciągnięto do piersi, majtki zaś zsunięto, odsłaniając włosy łonowe. Wyglądało na to, że kopnięto ją w żołądek. Na podłodze łazienki leżały zakrwawione ręczniki. Chociaż Wallenda był doświadczonym detektywem, wiedział, że było to najgorsze morderstwo jakie kiedykolwiek widział.

Na miejsce zbrodni przyprowadzono Josephine Chan, kierowniczkę Pielęgniarstwa, jednak była w stanie zidentyfikować jedynie trzy, spośród ośmiu ofiar: Glorię Davis, Patricię Matusek i Pamelę Wilkening.

Przyjechało osiem policyjnych furgonetek. Na polecenie Koronera Okręgowego – Andrew Tomana, wszystkie ciała, jedno po drugim, umieszczano w samochodach. Budynek został zaplombowany, a technicy kryminalni zaczęli zabezpieczać ślady.

Polowanie

Policjanci rozproszyli się po ulicach leżących w pobliżu miejsca zbrodni. Wydedukowali, że podejrzanym mógł być jedynie ktoś, kto dobrze znał okolicę, ponieważ internat nie był zbyt widoczny. Porucznik Victor Vrdolyak, sierżant Mike Clancy z Wydziału do Spraw Włamań, Edward Wielosiński, John Mitchell i Edward Boyte uformowali jeden z oddziałów, mających za zadanie wytropienie przestępcy. Cora podała rysopis mordercy: Około metr osiemdziesiąt wzrostu, blondyn, około siedemdziesięciu pięciu kg, mówił z południowym akcentem. Wielosiński porozmawiał z pracownikiem pobliskiej stacji benzynowej, która była miejscem, w którym kręciły się okoliczne podejrzane typy. Mężczyzna ten pamiętał, że jeden z właścicieli mówił mu o pewnym facecie, który dwa dni temu zostawił na stacji swoje bagaże, skarżąc się, że spóźnił się na statek i stracił pracę.

Grupa dochodzeniowa sprawdziła także siedzibę Izby Związku Kupców Morskich na 100th Street, mieszczącą się w niewielkiej odległości od internatu. Przepychając się przez tłum, jaki zebrał się przed siedzibą związku, śledczy przesłuchali jego przedstawiciela. Ten jednak nie przypominał sobie nikogo, odpowiadającego podanemu rysopisowi. Z powrotem na stacji, przepytano pracownika, polecając mu wykonanie telefonu do domu Dicka Polo, właściciela, który w tym czasie spał. Zeznał on, że faktycznie przechowywał dwie torby dla wysokiego blondyna, który mówił z silnym południowym akcentem. Tak, ten facet powiedział mu, że spóźnił się na statek, więc Polo wysłał go do hotelu na rogu 94th i Commercial Street.

Teraz policjanci zaczęli sprawdzać okoliczne hoteliki i całodobowe tawerny. Wielosiński znał dzielnicę South Side jak własną kieszeń. Podejrzany teren znajdował się niespełna milę od miejsca zbrodni, dzięki czemu, można było łatwo dotrzeć tam pieszo. Do zespołu przyłączyło się więcej policjantów, tworząc dwie grupy, które badały sąsiedztwo. Nie znaleziono niczego.

Będąc pewnym, że istnieje jeszcze jeden trop, Wielosiński wrócił do siedziby związku. Alarm rozległ się, kiedy przedstawiciel Izby przypomniał sobie poirytowanego marynarza, który spóźnił się na potwierdzenie rezerwacji – dwóch mężczyzn delegowano do tej samej pracy, co było powszechną praktyką, mającą na celu wyeliminowanie problemu marynarzy nadużywających alkoholu. Opróżniając kosz na śmieci, znaleziono pognieciony arkusz przydziału do pracy. Przedstawiciel Izby przypomniał sobie faceta, który faktycznie mówił z tak silnym południowym akcentem, że ten ledwie go rozumiał. Na arkuszu widniało nazwisko Richard F. Speck.

Wielosiński dostał akta marynarza z archiwum związku. Speck idealnie pasował do opisu podanego przez właściciela stacji benzynowej. Sprawdzono także na posterunku, czy Speck bywał już wcześniej notowany. Nie znaleziono jednak żadnych lokalnych adnotacji.

Speck przybył do Pete’s Tab około 10:30, świeży, czysty i wypoczęty. Z jego paska zwisał 30-centymetrowy nóż myśliwski. Jako, że nie był to nóż, którym dokonano zbrodni, Speck obnosił się z nim bez śladu niepokoju. Miesiąc wcześniej, Speck zastawił swój zegarek za alkohol. Teraz, mając przy sobie trochę grosza, odkupił zegarek od barmana – Ray’a Crawforda. Potem poprosił go, aby schował nóż za barem. Czując się wygodnie, Speck zaczął snuć długą opowieść o swym pobycie w Wietnamie i o tym, jak przy użyciu noża zabił tam kilku ludzi.

W pewnym momencie Speck sięgnął za bar, chwycił nóż, potem wśliznął się za barmana, lewą ręką objął jego tułów i przystawił ostrze do gardła mężczyzny. Powiedział Crawfordowi, że w ten sposób zabiłby człowieka, jeśli musiałby to zrobić. Crawford, zdenerwowany i wcale nie będący pod wrażeniem opowieści klienta, poczytał jego zachowanie za brutalną napaść. Speck zaś, ze swoim południowym urokiem, stwierdził, że był to tylko jeden wielki żart.

Wiliam Kirkland, stały bywalec baru, kupił nóż od Specka. Powiedział on Kirklandowi, że nabył go od pewnego weterana na statku. W rzeczywistości, nóż ten podarował Speckowi jego szwagier, Gene Thornton.

Pijany duet zawlókł się przez ulicę do następnego baru, Soko-Grad i kontynuował picie. To właśnie tam Speck po raz pierwszy usłyszał, że ktoś ocalał z masakry. Zwracając się do Kirklanda, powiedział: ‚musiał to zrobić jakiś parszywy skurwiel.’ Potem rozpoczął kolejną opowieść, jak to uderzył swego szwagra butelką w głowę, za co został wyrzucony z domu. Jednak wcześniej jego siostra musiała dać mu 85 dolarów.

Speck przyłączył się do innego pijącego mężczyzny, Roberta R. ‚Rudego’ Geralda, również pochodzącego z południa kraju. Chodząc od baru do baru, kontynuowali picie, aż Rudy, niemal nieprzytomny od nadmiaru alkoholu, musiał się położyć. Speck zabrał swego pijanego kolegę do pokoju, który wynajmował w Shipyard Inn, aby ten mógł się przespać. Zanim pozwolił Rudemu zasnąć, opowiedział mu o poprzedniej nocy spędzonej z prostytutką, która stwierdziła, że był tak dobry, że nie wzięła od niego pieniędzy. Speck zostawił Geralda w pokoju, zszedł do baru i opróżnił jeszcze parę kieliszków, zanim został wezwany do telefonu.

Przedstawiciel związku na polecenie Wielosińskiego zadzwonił pod ostatni znany numer telefonu Specka – do jego siostry. Powiedział on szwagrowi Specka, że ten jest im potrzebny, jako że związek znalazł dla niego pracę. Gene Thornton odparł, że postara się odnaleźć szwagra, ciesząc się, że będzie mógł wreszcie pozbyć się tego podejrzanego typa.

Zadzwonił on do Shipyard Inn, gdzie zastał Specka. Thornton powiedział mu, aby zatelefonował do związku w sprawie pracy, jaką tam mają dla niego. Speck zrobił, jak mu kazano, a przedstawiciel poinformował go, że powinien przyjechać do biura w celu wypełnienia arkusza przydziału na statek Sinclair Great Lakes. Sprytny Speck wiedział, że Sinclair odpłynął kilka dni wcześniej. Powiedział urzędnikowi, że jest na północy i dotarcie do biura zajmie mu kilka godzin, ale na pewno zjawi się, aby wypełnić dokumenty. Jednak nigdy nie przyjechał.

Natychmiast po tej rozmowie, Speck wszedł na górę do swego pokoju, obudził Rudego, spakował bagaże, udał się na recepcję i zamówił taksówkę. Jego kolega, wciąż odurzony alkoholem, siedział na krawężniku na zewnątrz, trzymając się za głowę. Speck czekał w barze w Shipyard Inn i zaczął grać w bilard. Kiedy weszło trzech policjantów ubranych po cywilnemu, szukających wysokiego blondyna z południowym akcentem, Speck zachowywał się spokojnie. Słuchał i wciąż grał, stojąc jakieś trzy metry od oficerów policji. Barman nie udzielił im żadnej pomocy.

Kiedy przyjechała taksówka, a kierowca krzyknął ‚Commercial’, Speck osuszył drinka, wytarł usta wierzchem dłoni i wymknął się przez drzwi. Wsadził swoje bagaże i Rudego do samochodu i kazał taksówkarzowi jechać na północ. Jednak zanim mieli tam wyruszyć, Speck polecił kierowcy wysadzić kolegę. Wytłumaczył Rudemu, że dostał pracę na Sinclair, którą miał zacząć o 7 rano następnego dnia. Taksówkarz, który pracował na pełny etat jako barman, a dorabiał jako kierowca, stał się podejrzliwy, kiedy Speck nie mógł podać mu adresu swojej siostry, twierdząc, że mieszka ona w slumsach w naprawdę ubogiej części miasta. ‚No wiesz, tam gdzie wszyscy biedacy’.

Taksówkarz pojechał na północ, pytając klienta o adres. Speck nie mając pojęcia, gdzie się znajduje, wskazał na budynek, Cabrini-Green, będący w budowie. Potem upewnił się, że taksówkarz odjechał.

Fanny Jo Holland patrzyła jak jej mąż szedł do pracy. Była zdziwiona widząc białego mężczyznę wysiadającego z taksówki z walizkami w centrum terenu budowy. Słońce świeciło tak jasno, że mogła dostrzec jego tatuaże. Speck poszedł w kierunku Rush Street, stylowej dzielnicy zapełnionej barami dla samotnych. Spacerując w tym miłym otoczeniu, skierował się w dół Deaborn do Hotelu Raleigh. Pierwotnie, luksusowa kamienica z apartamentami wzniesiona w 1882 roku, znana ze swej czerwono – zielonej terakoty, obecnie, podzielona na pojedyncze pokoje, straciła swoją wcześniejszą elegancję. Speck jednak czuł się jak w domu. Schludny, czysty i emanujący swym szczególnym urokiem, wynajął pokój od szefowej hotelu, Othy Hullinger, podpisując się nazwiskiem John Stayton, jednego z przyjaciół Specka z Texasu.

W Raleigh, Algy Lemhart, recepcjonista, zapamiętał pijanego Specka i jego ‚łamany’ akcent, jak ten wchodził do budynku z ‚kolorową dziewczyną’ i podawał mu zły numer pokoju. Przypominał sobie, że nie chciał budzić szefowej, Pani Hullinger, więc pozwolił klientowi wejść na górę. Patrzył na parę i zanim drzwi windy zamknęły się za nimi, słyszał jak dziewczyna nazywa mężczyznę ‚Richard’. Pół godziny później, zeszła ona na dół i powiedziała recepcjoniście, że Speck ma broń.

Następnego ranka Lemhart powiedział Hullinger o mężczyźnie z pistoletem. Z opisu, właścicielka hotelu wywnioskowała, że był to ‚Stayton’. Podejrzliwa i zaniepokojona, zadzwoniła na policję, aby to wyjaśnić. O godzinie 8:30 zjawiło się dwóch oficerów z Posterunku Policji 18 Dystryktu, mieszczącego się kilka budynków dalej. Speck, oszołomiony od nadmiaru alkoholu, obudził się, by zobaczyć stojących nad nim policjantów. Leżał całkowicie ubrany na łóżku z pistoletem wystającym spod poduszki. Policjanci zapytali, dlaczego jest w posiadaniu broni. On zaś zaprzeczył i stwierdził, że pistolet należy do prostytutki. Gdy zapytano go o nazwisko, przedstawił się jako Richard Speck.

Policjanci sprawdzili jego portfel i znaleźli w nim jego dokumenty marynarza oraz paszport. Jednak wtedy jeszcze nie wszystkie posterunki poinformowano o tożsamości mordercy. Specka przesłuchiwano przez 15 minut. Policjanci skonfiskowali następnie jego broń i odeszli. Ponadto, nie zgłosili konfiskaty pistoletu. Policjanci powiedzieli recepcjoniście, że Speck jest nieszkodliwy. W ten sposób poszczęściło mu się raz jeszcze.

Wieczorem, Speck udał się na wędrówkę po okolicznych spelunkach, leżących w niewielkiej odległości od Raleigh; każda z nich przypominała następną: zapach zwietrzałego piwa i amoniaku, słabe oświetlenie, lepiące się od brudu chodniki, które nigdy nie widziały dziennego światła. Idealne miejsce dla tych, którzy chcieli się zgubić w fałdach ciemności. Speck zaszył się w Pink Twist Inn, trzymając się blisko szafy grającej i opróżniając kolejne szklaneczki Jim Beama.

Policjanci w tym czasie wciąż sprawdzali ślady w South Side, południowej części miasta, nie uświadamiając sobie, że Speck zdążył uciec. W kwaterze głównej Departamentu Policji Chicago, śledczy zwrócili się do FBI z prośbą o sprawdzenie odcisków palców Specka. Ślady jego obecności zostały namierzone w Shipyard Inn i Commercial Cab Co. (przedsiębiorstwie taksówkowym). Kierowca powiedział policji, że wysadził Specka na Cabrini-Green. Wysłano tam oficerów uzbrojonych w karabiny.

Clancy skontaktował się z siostrą Specka, Marthą Thompson i otrzymał od niej dokładny rozkład podróży brata od czasu opuszczenia Dallas. Odnaleziono kolegę Specka, Rudego, wciąż będącego w stanie alkoholowego stuporu, ale na tyle przytomnego by podać opis kolejnych jego działań. Policja wydała polecenie zatrzymania Richarda Specka w siedzibie związku.
Podczas gdy uzbrojeni policjanci przeszukiwali Cabrini-Green, Speck zetknął się z dwoma pijakami, Claudem ‚Jednookim’ Lunsfordem i ‚Shortym’ Ingramem, opróżniającymi na zmianę butelkę pod sklepem. Nie chcąc przepuścić okazji do napicia się, Speck przyłączył się do nich, zafascynowany Jednookim, włóczęgą, który ostatnio przybył z Dallas na frachtowcu. Nowi znajomi zatrzymywali się w Starr Hotel. Speck natychmiast wrócił do Raleigh, spakował walizki i skierował się do Starr, aby spotkać kolegów. Otha Hullinger i Algy Lemhart zauważyli go wychodzącego z budynku. ‚Idę do pralni’, powiedział na odchodnym, po czym więcej go tam nie widziano. Dokładnie 15 minut po wyjściu Specka, pojawili się dwaj detektywi i pokazali recepcjoniście jego fotografię. Pani Hullinger tylko spojrzała na zdjęcie, a jej oczy rozszerzyły się ze zdziwienia: ‚To on, to Richard, właśnie wyszedł.’

Speck upadł na samo dno, kiedy wszedł do Starr Hotel. ‚Pokój’ kosztował 85 centów za dobę. Tak naprawdę, to miejsce to podzielone było na sześcienne cele bez okien, z cementową podłogą. W każdej z nich była koja, szafka i metalowa siatka pod sufitem, co nadawało całości charakteru miejsca wyjętego żywcem z Trzeciego Świata. Powietrze tam cuchnęło olejem, alkoholem, potem i kałem. Suchy kaszel, jęczący w delirium, zapomniani przez świat ludzie i odgłos kogoś, kto wymiotował, były muzyką rozlegającą się w tym miejscu.

Speck rzucił swoje tobołki na łóżko i wyszedł spotkać się z Jednookim i Shortym przy wyjściu przeciwpożarowym aby napić się z nimi. Dzieląc się butelką taniego wina, wymieniali się opowieściami o swoim życiu. Speck zawsze sprowadzał rozmowę na temat wkradnięcia się na frachtowiec. Jednooki zgodził się pokazać mu pomocne przy tym liny, ale czuł, że w tym człowieku było coś, co mu się nie podobało.

Rankiem, Speck wstał wcześnie, spakował bagaże, gotowy wejść na gapę na statek. Zapukał do drzwi Jednookiego. Ten powiedział mu, że spotka się z nim na dole przy schodach. Zamiast tego, Jednooki, mając dość nalegania Specka, postanowił oszukać go i poszedł do restauracji na końcu ulicy.

Jednak ten znalazł go tam i raz jeszcze zaczął nalegać, aby wkradli się na statek. Jednooki powiedział Speckowi, że chce zostać w Chicago i zarobić trochę pieniędzy jako robotnik portowy. Dając za wygraną Speck opuścił go, aby sprzedać niektóre z należących do niego przedmiotów.

W sobotę, 19 lipca 1966 roku, Dowódca Wydziału do Spraw Zabójstw, Flannagan, będąc na ulicy przez całą noc i szukając Specka, otrzymał wiadomość przez radio. Porucznik Emil Giese, policyjny ekspert od odcisków palców, powiedział Flannaganowi, że ślady znalezione w internacie pasowały do odcisków Specka. Wiadomość rozeszła się szybko. W oficerów wstąpiły nowe siły. Dowód uzyskany przez specjalistów umocnił ich zarówno psychicznie jak i duchowo. Nareszcie ich wysiłek został nagrodzony. Teraz każdy wiedział, że Speck zostanie wkrótce ujęty.

Do Prokuratury Stanowej wysłano policyjną delegację sierżantów: Clancy’ego, Murtaugha, Vrdolyaka oraz detektywów przydzielonych do sprawy, w celu uzyskania nakazu aresztowania. Zostali przyjęci przez Prokuratora Daniela P. Warda, Szefa Wydziału Karnego Louisa Garippo, oraz Zastępcę Prokuratora Stanowego, Williama J. Martina.

Martin nerwowo wystukał na maszynie nakaz aresztowania, wiedząc, że będzie to najbardziej znacząca sprawa jego życia. Prokurator stanowy Ward martwił się o prasę. Nie chciał, aby cokolwiek naraziło sprawę na niepowodzenie. Zadzwonił do Szefa Policji Wilsona, aby dać mu wytyczne, ale było za późno – kiedy Ward czekał przy telefonie, Wilson właśnie odbywał konferencję prasową. Wszystkie biuletyny szukały teraz Specka. Społeczność miasta poznała tożsamość mordercy.

W międzyczasie Speck sprzedał trochę swoich rzeczy na pchlim targu. Gotowy na kolejną pijacką hulankę, kupił pół litra wina w lokalnym sklepie z alkoholem i kilka gazet ze swym nazwiskiem i zdjęciem na pierwszej stronie. Speck wrócił do Starr Hotel, opróżnił flaszkę, przemknął się do łazienki na końcu korytarza, rozbił butelkę i podciął sobie nadgarstki oraz wewnętrzne strony łokci. Ślady krwi prowadziły do jednego z pomieszczeń sypialnych, ale nie do tego, które on sam wynajmował, lecz, jego kolegi – Jednookiego. Wciąż starając się ukryć swą tożsamość, zamienił pokoje. Speck leżał na pryczy krwawiąc, gazety były porozrzucane po całej podłodze, a ze zdjęć jego twarz gapiła się wzrokiem winnego człowieka w sufit. Zawołał swego sąsiada prosząc o wodę i pomoc. Został zignorowany.

Jednooki, poszukując pracy, dostrzegł w pewnym momencie gazetę ze zdjęciem Specka. Wrócił do Starr i zastał go w trakcie popełniania próby samobójstwa. Jednooki wyszedł i wykonał anonimowy telefon do departamentu policji, mówiąc, że człowiek, którego szukają jest w Starr Hotel. Policja nie wysłała radiowozu.
Speck został przewieziony do Szpitala Okręgu Cook, tego samego, w którym trzymano zwłoki pielęgniarek. Kierowcy ambulansu rozmawiali o polityce, podczas gdy Speck błagał o wodę. Będąc na dyżurze nie widzieli czasopism z jego zdjęciem.

Na izbie przyjęć, Siostra Kathy O’Connor przygotowała Specka. Leroy Smith, pielęgniarz z pierwszego roku zbadał jego rany. Zauważył w pacjencie coś osobliwego. Sprawdził ramiona i szukając tatuaży użył własnej śliny, aby zmyć krew. Były tam, gdzie się ich spodziewał, ‚Born to Raise Hell’ (Urodzony by Wzniecać Piekło). Smith poprosił pielęgniarkę, aby poszła po gazetę, którą zostawił w pokoju obok. Porównał zdjęcie Specka. ‚Wody,’ poprosił Speck… Smith chwycił go za kark ściskając z całej siły. ‚A ty podałeś wodę tym pielęgniarkom?’ Puścił jego głowę na leżankę i zawołał policjanta, który pilnował innego pacjenta na korytarzu. Smith powiedział mu, że ma Richarda Specka, podejrzanego o morderstwa. Wstrząśnięty policjant wykonał konieczne telefony i rozpętało się piekło.

Jedna rzecz była pewna – Speck musiał dostać jak najlepszą opiekę. Postawienie go przed sądem było najwyższym priorytetem.

Przygotowanie Specka do zabiegu chirurgicznego na jego pociętych arteriach zabrało około dwóch godzin. W tym czasie, Zastępca Prokuratora Stanowego Martin, oraz niemal tuzin policjantów przepychało się korytarzem na oddział chirurgii Szpitala Okręgu Cook.

Urodzony by wzniecać piekło

Richard Franklin Speck urodził się 6 grudnia 1941 roku, w Kirkwood, w stanie Illinois. Siódmy z ośmiorga rodzeństwa, uwielbiał swego ojca. Ten zmarł, kiedy Richard miał sześć lat. Wychowywana w religijnej rodzinie, matka Specka zakazywała picia alkoholu w domu. Jednak kiedy wyszła za Carla Lindberga, Texańczyka z obfitą kartoteką policyjną, rozluźniła swe zastrzeżenia co do alkoholu. Przeprowadzili się do Dallas w Texasie. Lindberg swój pijacki szał wyładowywał na Specku. Ten zaś, kiepski w szkole, związał się ze starszymi chłopcami w nastoletnim wieku, razem z nimi pijąc, bijąc się i prostytuując.

Speck ożenił się i najprawdopodobniej miał dziecko. Jako, że był napastliwy w stosunku do swojej żony i teściowej, małżeństwo nie trwało długo. Dużą jego część spędził w więzieniu. Jego żona, Shirley mówiła, że Speck zgwałcił ją ostrzem noża, twierdząc, że potrzebował seksu cztery do pięciu razy na dzień. W styczniu 1966 roku, na pół roku przed zamordowaniem pielęgniarek, Shirley Speck złożyła pozew o rozwód. Tego samego roku w Dallas, Richard był zamieszany w sprawy o pchnięcie nożem i włamanie. Speck za użycie noża został ukarany kaucją w wysokości 10 dolarów. Jednak za włamanie trafiłby z powrotem do więzienia. Tak więc, z pomocą swojej siostry Carolyn, wsiadł w pierwszy autobus z Dallas do drugiej siostry Marthy w Chicago.

Speck został tam przez kilka dni, a potem wyjechał do Monmouth, w Illinois, małego miasteczka, gdzie mieszkał w dzieciństwie. Wprowadził się do domu przyjaciół rodziny. Przez miesiąc pracował jako stolarz, a następnie rzucił tę pracę i zaczął spędzać czas pijąc w miejscowym barze. Jego ulubionym lokalem był Palace Tap. Jak zwykle przechwalając się, powiedział barmance Jane Boon, że w Dallas zabił męża swej byłej żony. Wiele osób zauważyło jego akcent, teksańskie zaciąganie.

2 kwietnia 1966 roku, 65-letnia Virgil Harris, została zaatakowana w swoim domu. Trzymający ją od tyłu i przyciskający nóż do jej gardła napastnik, mówił z południowym akcentem. Powiedział jej, aby nie robiła hałasu, a następnie pociął jej podomkę na paski, związał ją i zgwałcił.

13 kwietnia, Mary Kay Pierce, barmanka w Franl’s Palace, została znaleziona martwa w magazynie za tawerną. Jej wątroba pękła od silnego uderzenia w brzuch. Szef Policji Tinder, oraz dwóch zastępców przesłuchiwało Specka w tej sprawie, ale ten, używając swojego uroku i przebiegłości wkrótce je przerwał symulując atak mdłości. Obiecał wrócić na dalsze przesłuchanie 19 kwietnia, ale nigdy więcej się nie pokazał. Policja podążyła jego śladem do Christy Hotel, gdzie znaleziono biżuterię i radio z domu pani Virgil Harris. Dalsze poszukiwania przyniosły efekt w postaci innych przedmiotów pochodzących z włamań. Właściciel hotelu widział jak Speck, kilka godzin wcześniej, wychodził niosąc swe walizki. Zeznał, że Speck powiedział mu, że idzie ‚do pralni’. Zamiast tego, wsiadł do autobusu. Trzy miesiące przed morderstwami, zły, odrzucony i uciekający przed wymiarem sprawiedliwości Speck był chodzącą bombą zegarową.

Najważniejszą rzeczą dla Zastępcy Prokuratora Stanowego Williama Martina, była nadzieja, że Speck zostanie uznany za zdolnego aby stanąć przed sądem. Martin czuwał przy sali szpitalnej, aby upewnić się, że nikt nie dostanie od oskarżonego oświadczenia złożonego pod wpływem leków uspokajających.

Martin otrzymał dyplom na Wydziale Prawa Loyola, gdzie w swojej klasie wybrany został wybitnym studentem. W 1962 roku, otrzymał licencję prawnika. Złożył podanie o pracę u Geralda Getty’ego, liberalnego obrońcy z urzędu osób ubogich i wykorzystywanych. Nikt nigdy nie prosił Martina o dołączenie do biura Getty’ego. Zamiast tego, będąc pod wrażeniem jego pracy, Martin wykreował swoją własną karierę, wzorując się na tym słynnym chicagowskim prawniku. Niewiele później, otrzymał stanowisko zastępcy prokuratora stanowego Okręgu Cook w miejskim wydziale sądu policyjnego. Będąc nieśmiałym człowiekiem, Martin zaczynał mając wielką tremę przed publicznymi wystąpieniami. Przypisywany do najpodlejszych spraw, stał się wkrótce bardzo wnikliwy w spornych przypadkach. Przez dwa lata, pracował pilnie, pogłębiając swą edukację po godzinach.

Przygotowując oskarżenie Specka, zaczął jednym z najważniejszych czynników; powstrzymując świadka Corę Amurao przed załamaniem nerwowym lub odlotem do domu na Filipinach w obawie przed procesem. Martin chronił Corę przed ‚światłem reflektorów’. Dla moralnego wsparcia, sprowadził do Chicago jej matkę Marcario, oraz jej 27-letniego kuzyna, Rogelio. Ulokował ich w tajnym apartamencie strzeżonym przez 24 godziny na dobę. Wszyscy w mediach chcieli się skontaktować z Corą. Na prawach do książki, artykułach i wywiadach można było zarobić setki tysięcy dolarów. Nawet rząd Filipin chciał kontrolować przyszłość Cory.

Ona jednak niezachwianie wytrwała z dala od pokus, aż do jej pojawienia się w sądzie.

Speck, odzyskując siły w szpitalu, nie wiedział, że Martin zaaranżował jego spotkanie z Corą w celu identyfikacji. Ubrana w fartuch pielęgniarki, z inną siostrą poszła na obchód, ostatecznie przybywając do pokoju Specka. Przez całe trzy i pół minuty, obserwowała mężczyznę, którego widziała tamtej nocy, gdy jej przyjaciółki zostały brutalnie zamordowane. Opuszczając salę, spotkała Martina i kilku detektywów. ‚To naprawdę on,’ wymamrotała w przypływie silnych emocji, tak jakby wszystkie te okropne doświadczenia spadły na nią wtedy po raz pierwszy. Wzrosła liczba dowodów obciążających: odciski palców, niezdolność Specka do określenia miejsca pobytu w czasie morderstwa, identyfikacja dokonana przez Corę, świadkowie, którzy widzieli go w okolicy, nóż znaleziony w rzece Calumet River, koszulka noszona przez Specka zostawiona na miejscu zbrodni oraz nasienie zidentyfikowane jako pochodzące od niego.

Speck nie przyznawał się do morderstw. Podczas wywiadów przeprowadzonych przez psychiatrę Martina Ziporyna, wielokrotnie powiedział, ‚Musiałem to zrobić, skoro wszyscy twierdzą, że to zrobiłem.’ Speck utrzymywał, że tamtej nocy zamroczył go nadmiar alkoholu i narkotyków. Grupa psychiatrów orzekła, że może stanąć przed sądem. Speck został uznany za poczytalnego, choć zdiagnozowano go jako psychopatę.

Martin poprosił Jima Gramenosa, byłego agenta FBI, a wtedy, zastępcę obrońcy z urzędu, aby przesłuchał Corę. Przez kilka miesięcy, Corę obdarzano najstaranniejszą opieką, co wkrótce zaowocowało. Gramenos zadawał Corze pytania, nie zostawiając nawet skrawka informacji, która byłaby nieujawniona. Ta zaś, bez emocji, wyczerpująco odpowiadała na każde z nich. Na koniec przesłuchania poprzedzającego proces, Cora złożyła 133 strony zeznań dotyczących tamtej koszmarnej nocy. Martin zaś, zadowolony z efektu, wiedział, że te miesiące, które spędził dbając o ochronę świadka, nie poszły na marne.

Gerald Getty – ten sam prawnik, o pracę u którego starał się Martin kilka lat wcześniej, miał skruszyć z nim kopie jako obrońca z urzędu. Getty starał się podważyć dowody poprzez kolejne posunięcia – dokładnie 24. Kluczowym z nich było, czy Speck powinien być sądzony za każde morderstwo osobno, czy za wszystkie razem. Jeśli Martin nalegałby na pojedyncze procesy, istniałaby możliwość zaistnienia błędów w procedurze, opierając się na ogromnej sile, jaką miałoby każde z nich. W sprawie mężczyzny, który zabił swoją żonę i dwoje dzieci, każdy przypadek morderstwa sądzony był osobno. Oskarżony otrzymywał kolejne wyroki, ale nie wyrok śmierci, aż do ostatniego procesu. Jego obrońca argumentował, że ciężar sądzenia osoby za wielokrotne morderstwo wywiera na sędziach presję orzeczenia ostatecznie wyroku postulowanego przez oskarżenie – kary śmierci. Martin pozostawił tę kwestię otwartą. Prawnik Specka poprosił, aby był to jeden proces w sprawie wszystkich morderstw. Martin zgodził się, czując, że będzie to okoliczność korzystna dla jego zespołu.

Getty upierał się, że Speck nie mógłby mieć uczciwego procesu w Chicago. Wygrał to posunięcie, a proces został przeniesiony i wybrano też nowy skład sędziowski. Sędzia Paschen sprawował tę rolę od początku przygotowań. Getty był zaskoczony, podobnie jak i wszyscy inni, kiedy okazało się, że Sędzia Paschen będzie pełnił swoją funkcję pomimo faktu, że proces przeniesiono do Peorii leżącej trzy godziny jazdy na południe od Chicago. Paschen wydał nakaz milczenia dla prasy. Chicago Tribune pozwał go w Sądzie Najwyższym Illinois o Wolność dla Prasy, jednak nakaz został utrzymany.

Spośród 609 osób przesłuchanych w celu doboru ławy przysięgłych, 50 przeszło do wstępnej fazy. 30 marca 1967 roku, wybrano dwanaście kobiet i mężczyzn. Wybór sędziów był długim i nudnym procesem, zajmującym sześć tygodni przesłuchań. Speck przez cały ten czas czekał, niezainteresowany.

Grupa oskarżycieli Specka złożona z Billa Martina, George’a Mutraugha, Jima Zagela i Johna Glenville’a przygotowywała się do nadchodzącego procesu. Cora, jej matka i kuzyn szybko przybyli do Peorii, ukrywani przez prasą. Wszyscy gracze – świadkowie, którzy widzieli Specka w okolicy miejsca zbrodni, Rudy, Jednooki, wielu barmanów, recepcjoniści z hotelików, taksówkarze, klienci barów, kobieta z Cabrini-Green, prostytutka, której Speck ukradł pistolet, eksperci i detektywi – zostali zakwaterowani w Ramada Inn w Peorii.

Poniedziałek, 3 kwietnia, 1967 roku, zaczął się proces. Martin wybrał bardzo młodego Georga Murtaugha, oraz Johna Glenville’a, nieco starszego mężczyznę, co było czysto strategicznym posunięciem. Mając dwóch niedoświadczonych młodych ludzi walczących przeciwko sędziwemu Getty’emu, mógł zyskać istotne punkty dla swej strony.

Sala sądowa wypełniona była przez rodziny zamordowanych pielęgniarek, oraz ciekawskich widzów. Sędzia udzielił Martinowi pozwolenia na rozpoczęcie. Wyjaśnienie, jak Richard Speck kolejno mordował pielęgniarki jedną po drugiej, zajęło mu 75 minut. Zerkając przez ramię na ojca Glorii Davy, Martin widział przerażenie w jego oczach, tak jakby ten przeżywał właśnie ostatnie chwile życia córki.

Kilka kluczowych dowodów musiano pominąć. Martin wiedział, że broń uzyskano w wyniku nielegalnej rewizji, oraz, że zeznanie prostytutki miało małą wiarygodność. Koszulki znalezione w hotelu były poplamione krwią, ale jeden z detektywów skaleczył się, otwierając walizkę Specka. Martin nie mógł opierać się na próbkach krwi, która nie należała do oskarżonego.

Słowa Getty’ego dały Martinowi trop co do strategii swego oponenta. Getty nazywał dowód w postaci odcisków palców ‚plamkami’, twierdząc, że to policja umieściła tam odciski. Getty nie wiedział, że dziennikarz radiowy, który przybył na miejsce zbrodni przed detektywami, widział wyraźne odciski palców. Zarzut ‚wrobienia Specka przez policjantów’ doprowadził Martina do wściekłości. Jednak z dowodami, czy bez, cały proces obracał się wokół Cory Amurao, jedynego naocznego świadka.

Drobna kobieta zajęła miejsce dla świadka. Uwagę całej sali sądowej przykuwały słowa, które padały z jej ust. Poproszona o zidentyfikowanie mężczyzny, który zamordował jej przyjaciółki, Cora milcząc otworzyła bramkę boksu, podeszła do Specka, spojrzała mu w oczy i powiedziała, że to ten człowiek.

Speck sprawiał wrażenie niezainteresowanego. Ubrany w garnitur i ciemne okulary, wyglądał jak chłopak z sąsiedztwa. Cora drobiazgowo demonstrowała, jak ona i jej koleżanki zostały zawleczone do sypialni i związane. Często wskazywała na miniaturowy model internatu, ani razu nie zawahawszy się. To był jej dzień w sądzie.

Opowieść Cory

Cora usłyszała pukanie do drzwi. Otwierając je, zobaczyła Specka, bardzo wysokiego, ubranego na czarno, stojącego w przejściu z małym rewolwerem w dłoni. Światło z sypialni padało na jego włosy w kolorze blond. Cora patrzyła na pistolet. Speck popchnął ją do wnętrza. ‚Gdzie twoje towarzyszki?’ zapytał Speck i złapał ją za ramię.

W tym czasie, Merlita wyszła z łóżka. Speck poprowadził obie kobiety hallem do dużej sypialni na tyłach budynku. Włączając światło, zobaczył trzy śpiące pielęgniarki. Cora, Merlita i Valentina ukryły się w szafie, przerażone. Potem, kiedy jedna z kobiet zapukała w drzwi szafy i zapewniła współlokatorki, że ten mężczyzna ich nie skrzywdzi, wyszły z ukrycia.

Speck wymierzył broń w Ninę i Pat, obejmując jednocześnie Pamelę w talii. Wyłączył światło i kazał kobietom usiąść w półokręgu, plecami do okna. Speck usiadł naprzeciwko nich uśmiechając się, jego długie nogi i teksański akcent, zdawały się upodabniać go do ich kolegi, kogoś w ich wieku. ‚Chcę trochę forsy. Wyjeżdżam do Nowego Orleanu.’ Każdą z kolei pytał o pozwolenie zabrania torebki i wszystkich pieniędzy.

Po chwili, Gloria Davey wróciła z randki ze swym chłopakiem. Wspięła się, nieco pijana, na schody i otworzyła drzwi do sypialni. Krzyknęła niskim gardłowym głosem, gdy ujrzała Specka z bronią. Gloria dołączyła do kręgu. Speck wstał, zerwał prześcieradło z jednego z łóżek i zaczął ciąć je na paski. Jedną po drugiej, krępował kobietom ręce i nogi.

Dwie inne pielęgniarki, Mary Ann i Suzanne, wracając ze spotkania, otworzyły drzwi do sypialni i ujrzały Specka kręcącego się obok związanej i zakneblowanej Pameli, której oczy pełne były przerażenia. Pobiegły korytarzem, wpadły do dużego pomieszczenia i wrzasnęły, widząc wszystkie inne kobiety związane. Speck, dogonił je i wepchnął do innej sypialni. Ponieważ broniły się, zadźgał je nożem i udusił. Potem umył się i wrócił do Pameli, aby zabić ją jednym pchnięciem w serce. Następnie ponownie umył się.

W sypialni, dziewczyny próbowały wpełznąć pod wąskie łóżka. Speck rozwiązał stopy Niny, poprowadził ją holem do sypialni, dźgnął ją w szyję i zadusił poduszką. Cora usłyszała jak tamta mówi ‚Ah’, a następnie dobiegł ją odgłos rozlewanej wody. Wtedy jeszcze bardziej rozpaczliwie starała się dostać pod łóżko.

Speck pojawił się i zabrał Valentinę, nawet nie próbując rozwiązać jej nóg. Z łatwością podniósł ważącą 45 kilogramów kobietę i poniósł ją na spotkanie śmierci. Cora znów usłyszała krótkie ‚Ah’, i odgłos rozlewanej wody. Morderca wrócił po Merlitę, po czym podniósł ją i opuścił pokój. Minęło pięć minut. Cora usłyszała jak Merlita powiedziała ‚To boli.’
Minęło kolejne 30 minut wypełnione odgłosem płynącej wody. Zanim zabrał Pat Matusek, silnie zbudowaną, ważącą ponad 70 kilogramów kobietę, Cora usłyszała jak pytał, ‚To ty jesteś dziewczyną w żółtej sukience?’ Zaprowadził Pat do łazienki, uderzył ją w żołądek, które to uderzenie wywołało pęknięcie wątroby, a potem udusił ją.

Speck wrócił do pokoju, rozwiązał Glorię, która zasnęła od nadmiaru alkoholu, który wypiła tego wieczora, i zgwałcił ją. Podczas gdy trzeszczały i skrzypiały sprężyny łóżka, Cora patrzyła, potem zamknęła oczy i zaczęła się modlić. Kiedy je otworzyła, nikogo już nie było.

Cora postanowiła zmienić kryjówkę i schować się pod innym łóżkiem. Toczyła się i pełzała przez podłogę sypialni, wiedząc, że w każdej chwili mógł przyjść Speck i zabić ją. Udało jej się dotrzeć pod inne łóżko i wśliznąć się pod nim do samej ściany, tak blisko, jak to tylko było możliwe. Czekała.

Dzięki zeznaniom Cory, wydarzenia tamtej nocy stały się żywe dla każdego w sali sądowej. Komentarz Specka na temat żółtej sukienki, jasno wskazywał na fakt, że widział on dziewczyny jeszcze przed morderstwami. Planował to wielokrotne zabójstwo. Getty próbował zakwestionować odciski palców powołując na świadka specjalistę, ale był to niewypał. Oskarżyciele wykonali dobrą robotę.
15 kwietnia 1967 roku 2 Sądzie Okręgu Peoria, po 49-minutowej naradzie, ława przysięgłych uznała Richarda Franklina Specka winnym wszystkich morderstw. Widzowie opuścili salę rozpraw, a Sędzia Paschen wydał na Specka wyrok śmierci.
Speck uniknął kary śmierci, gdy Sąd Najwyższy zmienił postanowienie dotyczące tej kary. Skazano go zamiast tego na 50 – 100 lat więzienia. Nie spędził tam jednak nawet 20 lat. Richard Speck zmarł 5 grudnia 1991 roku w wyniku rozległego zawału. Autopsja wykazała, że miał powiększone serce i zapchane arterie. Roztył się do masy 100 kilogramów; jego ciastowatą twarz pokrywały blizny po ospie; jego ciało stało się rozdęte, jak martwa ryba. Nikt nie zgłosił się po jego zwłoki, ani rodzina, ani przyjaciele. Specka poddano kremacji, a jego prochy wysypano w nieznanym miejscu.

Powrót z martwych

W maju 1996 roku, Bill Curtis, redaktor naczelny wiadomości w CBS w Chicago, otrzymał kasetę wideo. Film nakręcony w Zakładzie Karnym w Statesville, ukazywał dziwacznego, dumnego Specka z kobiecym biustem – najwyraźniej będącym skutkiem terapii hormonalnej – mającego na sobie błękitne, jedwabne majtki i uprawiającego seks ze współwięźniem. Przed seksualnymi wyczynami, beztrosko opowiadał osobie stojącej za kamerą o morderstwach.

Zapytany, dlaczego zabił te kobiety, powiedział ‚To po prostu nie była ich noc.’ Zapytano go, jak czuł się w trakcie zabójstw, ‚Tak jak zawsze się czuję. Nie mam żadnych uczuć.’ Dodał, że nie było mu z tego powodu przykro. W trakcie nagrania, brawurowo przyjmował i palił narkotyki. W pewnym momencie stwierdził, ‚Jeśli tylko by wiedzieli, jaki ubaw tu miałem, od razu by mnie wypuścili.’ Opisywał szczegółowo, jakie to uczucie udusić kogoś ‚…To nie tak jak w telewizji… to zajmuje ponad trzy minuty, a ty musisz mieć mnóstwo siły.’

John Schmale, brat jednej z zamordowanych pielęgniarek powiedział, ‚Było to bardzo bolesne doświadczenie, patrzeć jak opowiadał jak zabił moją siostrę…’

Nawet po śmierci Richard Speck dowiódł, że urodził się, aby wzniecać piekło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *