Stewart Wilken jest ciekawym przypadkiem mordercy, ponieważ zabijał dwa różne typy ofiar. Seryjni mordercy prawie zawsze szukają ofiar, które posiadają pewne wspólne ze sobą cechy, czy to związane z ich wyglądem fizycznym, ubiorem, czy stylem życia. Robią to, ponieważ daje im to pewien rodzaj emocjonalnego wyzwolenia. Ted Bundy zabijał młode, atrakcyjne kobiety. Jeffrey Dahmer mordował homoseksualnych mężczyzn. Ofiarami Andrei Chikatilo były dzieci obojga płci. Stewart Wilken wybierał dorosłe prostytutki oraz młodych chłopców. Jak to jest w przypadku wszystkich seryjnych morderców, za jego doborem ofiar stały głębokie psychologiczne motywy.

Zaginiony chłopiec

Port Elizabeth jest dużym miastem, położonym na wschodnim wybrzeżu Republiki Południowej Afryki, kraju znanego ze złóż złota, apartheidu oraz Nelsona Mandeli. Jest to także kraj z drugą co do wielkości, zaraz po Stanach Zjednoczonych, liczbą seryjnych morderców, chociaż ten fakt jest mniej znany.

Do początku 1997 roku, przez okres siedmiu lat, w Port Elizabeth, przez tego samego człowieka zostało zamordowanych przynajmniej osiem osób. Jednakże, nikomu nie udało się połączyć ze sobą tych wszystkich spraw. Ale ów człowiek, Stewart Wilken, w końcu popełnił błąd.

22 stycznia 1997 roku zaginął 12-letni Henry Bakers. Jego matka, Ellen Bakers, nie zaniepokoiła się tym, ponieważ chłopiec często nocował w domu swojej babci, w okolicy Missionvale, zaledwie kawałek drogi od ich domu w Algoa Park. Jednak, kiedy nie wrócił do domu w czwartek po południu, zaczęła się denerwować. W piątek rano, poszła do domu swojej matki, która powiedziała jej, że Henry wyszedł od niej w środę. Zaginął więc dwa dni wcześniej.

Skontaktowano się z Child Protection Unit (służbą odpowiedzialną za ochronę dzieci), a sprawą zajęła się sierżant Ursula Barnard. Udało jej się ustalić, że Henry był w domu swojej matki we środę popołudniu, po czym spotkał się z przyjacielem w pobliskim parku. Chłopiec powiedział jej, że musiał iść po mleko do sklepu, a potem widział Henry’ego z mężczyną imieniem Stewart Wilken w Dyke Way. Zapytał Henry’ego gdzie idzie, a mężczyzna odpowiedział, że to nie była jego sprawa. Wilkena znali oboje – Henry i Ellen Bakers, przez pewien czas mieszkał nawet u matki Ellen, kiedy miał problemy małżeńskie.

Sierżant Barnard wyruszyła na poszukiwania Wilkena, co nie było proste, ponieważ nie miała jego dokładnego adresu. Dowiedziała się od kolegi z policji, że córka Wilkena, Wuane, zaginęła w 1995 roku, a przeciwko niemu toczyły się dwa śledztwa dotyczące zarzutu popełnienia sodomii na nieletnich, a konkretnie na dwóch synach jego drugiej żony, Victorii. Tak jak Henry’ego Bakersa, Wuane, ostatnio widziano w towarzystwie Stewarta.

Sierżant Barnard aresztowała Wilkena 28 stycznia 1997 roku. Kiedy go przesłuchiwała, wydawał się być szczerze zaniepokojony zaginięciem chłopca i chętny do pomocy. Powiedział funkcjonariuszce policji, że faktycznie przez chwilę przebywał z Henrym w tamtą środę, ale nie wiedział nic o jego zaginięciu. Domniemywał, że chłopiec spędził tamtą noc u koleżanki. Po przesłuchaniu wypuszczono go na wolność.

Po dokładnym sprawdzeniu, jego alibi okazało się być fałszywe, a Wilken znowu trafił do aresztu 31 stycznia. Sprawę przejął sierżant Derrik Norsworthy z wydziału zabójstw i kradzieży. Szkolił się u dr Micki Pistorius, która jest najpopularniejszą profilerką w RPA. Nauczyła go jak przeprowadzać śledztwa w sprawach seryjnych zabójstw oraz jak przesłuchiwać podejrzanych.

Zagubiony mężczyzna

Norsworthy zabrał Wilkena do swojego biura, gdzie ten przedstawił się jako „Boetie Boer” (w języku afrikaans oznacza to „brat farmer”), pod tym pseudonimem był znany. Posadził podejrzanego na krześle, naprzeciw zdjęcia swojej córki, która była wtedy mniej więcej w tym samym wieku, w jakim byłaby jego własna córka, Wuane. Zostawił go na chwilę samego. Po powrocie zastał Wilkena przyglądającego się zdjęciu. Następnie, Norsworthy zwrócił jego uwagę na oprawione w ramki certyfikaty na ścianie, pokazujące, że przeszedł szkolenie w zakresie rozwiązywania spraw seryjnych zabójstw. Oczy Wilkena jeszcze raz powędrowały na zdjęcie. Sierżant powiedział mu, że wiedział, iż ten zabił oboje dzieci. Wiedział także, że Wilken odwiedzał zwłoki, aby fantazjować na ich temat i dopuszczać się nekrofilii. Wilken milczał, a potem rozłożył ręce. „Jestem chory” – powiedział. W końcu przyznał, że zabił swoją córkę, Wuane oraz Henry’ego Bakersa oraz, że faktycznie wrócił do rozkładającego się ciała chłopca, aby uprawiać z nim seks.

Zeznanie

Wuane była córką Wilkena z pierwszego małżeństwa. Ostatnio widziana była 29 września 1995 roku, przez swoją przyrodnią siostrę, córkę jego pierwszej żony z jej poprzedniego związku. Wtedy Wilken, który wówczas był prawie pięć lat po ślubie z drugą żoną, spotkał się z matką Wuane. Później, po południu, przyrodnia siostra widziała go z Wuane, jak siedzieli na chodniku, w pobliżu domu. Po tym, już nikt nie zobaczył Wuane żywej.

Wilken twierdził, że martwił się o dobro Wuane. Jej ojczym ją molestował, a w ich domu brakowało jedzenia. Przyrodnia siostra dziewczyny przyznała, że czasami nie mieli co jeść, a ich nowy ojczym ich nie lubił. Wilken twierdził, że Wuane powiedziała mu, że chciała uciec. Zabrał ją więc do Happy Valley. Jest tam ogród z bajkowymi postaciami. Sam bawił się tam jako dziecko, mówił, że były to jego najlepsze wspomnienia.

Tam Wilken dokonał inspekcji narządów rodnych córki i zorientował się, że nie była już dziewicą. Chciał ją uchronić od życia, jakie sam miał, więc udusił ją, „wysyłając jej duszę do Boga„. Zdjął jej ubrania i zatrzymał jej zwłoki, rozmawiając z nimi i śpiąc z obok nich w nocy. Kiedy szczątki się rozłożyły, szkielet przykrył brezentem. Jej ubrania nadal trzymał blisko siebie.

Jeżeli chodzi o Henry’ego Bakersa, Wilken powiedział, że poznał go w Algoa Park. Rzekomo Henry zaoferował mu seks. Mężczyzna zabrał chłopca na otwarty teren na obrzeżach Algoa. Kazał mu zdjąć ubrania i zmusił go do seksu oralnego. Potem kazał mu się położyć na plecach i zgwałcił go analnie. Henry krzyczał i protestował, a wtedy Wilken zaczął go dusić. Dostał wytrysku dokładnie w momencie śmierci chłopca.

Wilken także domniemywał, że nad Henrym znęcali się rodzice. Dlatego też, chciał „wyzwolić” chłopca, tak jak uczynił to z własną córką. Rodzice Henry’ego powiedzieli, że czasami krzyczeli na niego, kiedy był niegrzeczny i dawali mu klapsy, ale nigdy go nie bili ani nie kopali, jak twierdził Wilken.

Wilken pokazał policji, gdzie znajdowały się ciała wspomnianych ofiar. Zabrał ich na miejsce, gdzie, przez prawie pół roku, trzymał szczątki córki. Jej szkielet znaleziono tam 22 maja 1996 roku, ale do tamtej pory pozostawał niezidentyfikowany. W tamtym czasie eksperci od medycyny sądowej byli w stanie jedynie określić, że należał do białej dziewczynki poniżej 12 lat. Następnie, Stewart zabrał ich do miejsca ukrycia zwłok Henry’ego, w krzakach w pobliżu Algoa Park. Jego ciało było w stanie zaawansowanego rozkładu, całe oblepione robactwem.

Norsworthy ponownie spotkał się z Wilkenem. Powiedział, mu, że wiedział, że było więcej ofiar. Wilken przyznał, że było ich co najmniej dziesięć. Wszystko opowiedział swojemu prawnikowi, opisując zbrodnie ze wszystkimi szczegółami, używając przy tym wyjątkowo wulgarnego języka.

Pełna lista ofiar

Pierwsza potwierdzona ofiara Wilkena została zamordowana w lutym 1990 roku. Był to 15-letni Monte Fiko. Był dzieckiem ulicy, których, niestety, mnóstwo jest w RPA. Wilken dokonał na chłopcu aktu sodomii, a następnie go udusił.

3 października 1990 roku, po sprzeczce z pierwszą żoną, Wilken udał się do prostytutki, którą była Virginia Gysman. Miała 25 lat. Zapłacił jej i zabrał ją na teren szkoły podstawowej w Dagbreek, gdzie uprawiali seks. Wymusił na niej stosunek analny. Kiedy się sprzeciwiła, udusił ją za pomocą jej własnych ubrań i ejakulował, kiedy umierała. Ciało pozostawił przy szkole.

10 stycznia 1991 roku, Wilken umówił się z kolejną prostytutką w hotelu Red Lion. Była to 37-letnia Mercia Papenfus. Udali się do parku St. George. Kiedy Mercia zażądała zapłaty przed zbliżeniem, Wilken się wściekł i ją udusił. Potem odbył z nią stosunek analny i pozostawił ciało w parku.

21 października 1991 roku, Wilken poznał 14-letniego chłopca, który najwyraźniej zgodził się uprawiać z nim seks za pieniądze. Zabrał go do parku St. George. Chłopiec chciał pieniędzy, co rozzłościło Stewarta. Chłopak próbował uciec, ale Wilken złapał go i zgwałcił analnie. Dostał wytrysku, kiedy jego ofiara była duszona.

W roku 1993, w okresie pomiędzy czerwcem a wrześniem, Wilken poznał innego młodego chłopaka. Udali się razem do Target Kloof, gdzie także dokonał na chłopaku aktu sodomii oraz go udusił. Zwłoki ukrył w wąwozie.

27 lipca 1995 roku, Wilken ponownie zabił prostytutkę. Nazywała się Georgina Boniswa Zweni i miała 42 lata. Zabrał ją do parku Prince Alfred. I tym razem odbył z nią stosunek analny, w trakcie którego ją udusił. Nadal był pobudzony, więc zaczął dźgać jej ciało nożem. Patolog sądowy zeznał w czasie procesu Wilkena, że rany miały kształt gwiazdy i wyglądały jakby napastnik „wbił nóż, wyciągnął go, ponownie wbił i wyciągnął„. W sumie, naliczono co najmniej dwadzieścia ran kłutych, z których pięć znajdowało się w okolicy pępka. Patolog scharakteryzował to jako „dziki atak nożem.” Wilken odciął także sutki ofiary i zjadł je na miejscu. Jej ubrania wrzucił do stawu.

29 września 1995 roku, Wilken zamordował swoją 10-letnią córkę, Wuane.

25 maja 1996 roku, umówił się z 22-letnią prostytutką, Katrieną Claassen. Udali się na plażę. Wilken włożył jej do gardła kawałek plastikowej torby, aby nie krzyczała, zgwałcił ją analnie i udusił.

W okresie między majem a sierpniem 1996 roku, poznał inne dziecko ulicy, które zabrał do Fort Frederick. Po tym, jak chłopiec zrobił mu dobrze ręką, Wilken kazał mu się rozebrać i odbył z nim stosunek analny. Chłopiec groził, że pójdzie z tym na policję, a wtedy Wilken go udusił.

22 stycznia 1997 roku, Wilken zamordował Henry’ego Bakersa.

Wilken powiedział sierżantowi Norsworthy, że faktycznie wracał do ciał chłopców, których zabił. Wcierał ocet i masło w ich stopy, aby ukryć ich zapach przed psami policyjnymi. Zwijał fragment gazety i wkładał go w odbyt ofiary, aby nie dopuścić tam robactwa, ponieważ nadal chciał dopuszczać się nekrofilii. Zaprzeczył jednak, że miał jakiekolwiek stosunki seksualne z Wuane, zarówno przed jak i po jej śmierci.

Dzieciństwo

Urodził się 11 listopada 1966 roku w Boksburgu. Kiedy miał około pół roku, zostawiono go, razem z 2-letnią siostrą, w budce telefonicznej, gdzie później znalazła ich pracownica opieki społecznej, która zabrała ich do domu swojego pracodawcy. Ten człowiek, znany jako „Doep”, poddawał chłopca okrutnym torturom, m.in.: przypalał go papierosami na genitaliach, podawał jego jedzenie psom i kazał mu jeść ze zwierzętami z ich miski. Doep także angażował się w akty bestialstwa ze swoimi psami, a dziecku kazał potem lizać swojego penisa. W pewnym momencie siostra Stewarta zniknęła, a on został sam ze swoim oprawcą.

Ta gehenna trwała półtora roku. Kiedy chłopak miał dwa lata, sąsiedzi, pan i pani Wilken, adoptowali go ze współczucia. Był niedożywiony i miał wszy. (Pani Wilken potem potwierdziła okrucieństwa, których dopuszczał się na chłopcu Doep.) Wilkensowie dali chłopcu na imię Stewart, chociaż on sam nazywał siebie „Boetie Boer.” W pewnym momencie przeprowadzili się do Port Elizabeth.

Stewart nie radził sobie dobrze w szkole, ani akademicko, ani społecznie. Aż trzykrotnie nie zdawał do następnej klasy. Inni uczniowie naśmiewali się z niego, bo był adoptowany. Według Wilkena, nauczyciel nigdy go nie bronił, a wręcz zachęcał dzieci do poniżania go. Pewnego dnia, Stewart zaatakował nauczyciela, za co został mocno pobity przez dyrektora przy innych dzieciach.

Często gryzł swoją macochę oraz inne dzieci. Karała go za to oraz za inne jego zachowania przez zamykanie go w pokoju, gdzie swoją frustrację wyładowywał na meblach. Według niego samego, zamykała go także w szafce – miał być karany za moczenie łóżka. Pewnego razu, jeden z rówieśników go zaatakował, a kiedy Stewart mu oddał, został wysłany do domu. Wilken twierdził, że wtedy macocha nie stanęła po jego stronie, więc zdecydował, że od tamtego momentu sam będzie sobie „matką, ojcem, siostrą i ciotką.” W wieku 8 lat zaczął palić marihuanę. Kiedy miał lat 9, pewien diakon zaprosił go do swojego domu po szkółce niedzielnej, a następnie go zgwałcił.

Tego samego roku zmarł ojczym Stewarta. Macocha poczuła się przytłoczona, więc wysłała chłopca do zakładu dla trudnej młodzieży. Tam był zamykany bez ubrań, a starsi chłopcy wykorzystywali go seksualnie. Często próbował uciekać, ale nawet nie miał dokąd, więc wracał. Po ukończeniu podstawowej edukacji, Stewart zapisał się do wojska, ale został stamtąd wydalony po czterech miesiącach, po tym, jak próbował popełnić samobójstwo. Wtedy ponownie wprowadził się do swojej macochy w Despatch, niedaleko Port Elizabeth.

Stewart swoją pierwszą żonę, Lynne, poznał w klubie nocnym. 25 grudnia 1985 roku urodziła im się córka, którą nazwali Wuane. Lynne twierdziła, że po urodzeniu Wuane, Wilken odbywał z nią tylko stosunki analne, często w bardzo niekomfortowych pozycjach. Stewart twierdził, że po urodzeniu dziecka, Lynne została prostytutką.

Ich małżeństwo nie było szczęśliwe. Wilken często znęcał się nad żoną, a ona w zamian zgłosiła na policji, że palił marihuanę. W końcu się rozwiedli, a Wilken przysiągł, że nigdy nie będzie uprawiał seksu z białą kobietą, bojąc się, że może ona okazać się jego dawno zaginioną siostrą.

Jakiś czas później, poznał kolorową kobietę, Veronicę, która miała już dwóch synów. (W RPA są cztery główne grupy rasowe: biali – pochodzenia europejskiego, czarni – pochodzący od różnych plemion afrykańskich, kolorowi – mieszańcy innych ras oraz Hindusi.) Wilken i Veronica wzięli ślub, ale również tamto małżeństwo nie należało do najszczęśliwszych, a rodzice Veroniki oskarżyli Stewarta o gwałt na jej obu synach. Wtedy Stewart wyprowadził się z domu i zamieszkał w krzakach niedaleko Happy Valley.

Psychologia

Pierwsze sześć lat życia jest najważniejszym etapem ludzkiego rozwoju. To najistotniejszy okres rozwoju psychospołecznego, w szczególności budowania więzi z innymi ludźmi. Ten przełomowy moment oznacza czas, kiedy dziecko jest biologicznie gotowe, aby rozwinąć poszczególne zdolności, zachowania oraz możliwości, pod warunkiem, że funkcjonuje w odpowiednich warunkach oraz podlega odpowiedniej stymulacji. Ten okres krytyczny nie powtarza się, więc jeżeli dziecko nie rozwinie danych cech w tamtym momencie, może nie być w stanie już nigdy ich rozwinąć.

Przywiązanie

Przywiązanie to pojęcie w psychologii, odnoszące się do więzi, która rozwija się pomiędzy ludźmi, w szczególności pomiędzy dzieckiem i jego pierwszym opiekunem, którym zazwyczaj jest matka. To emocjonalne przywiązanie jest widoczne w pozytywnych uczuciach dziecka przebywającego w pobliżu matki, a także w szukaniu bliskości z nią w momentach niepewności i strachu. Chociaż naukowcy na początku wierzyli, że karmienie jest ważnym elementem formowania się przywiązania, dzisiejsze studia pokazują, że ciepło, komfort i społeczne interakcje są o wiele ważniejsze.

John Bowlby, badając rozwój przywiązania pomiędzy dzieckiem a matką, rozróżnił cztery jego fazy. Podczas trzeciej z nich, która trwa od 6 miesiąca do 2 roku życia, normalne dziecko mocno przywiązuje się do matki. To jest dokładnie ten czas, kiedy Stewart Wilken został przez matkę porzucony. Zamiast tego, trafił w ręce okrutnego człowieka, który zamiast miłości dał mu ból i strach.

Postęp tych czterech faz jest bardzo istotny dla rozwoju dziecka. Matka, która ogólnie nie reaguje i nie okazuje uczuć dziecku, nie pośredniczy w formowaniu się zdrowego i bezpiecznego przywiązania swojego dziecka. Dzieci o zdrowym przywiązaniu będą w stanie użyć swojej matki jako swoistej oazy bezpieczeństwa, która ośmieli ich do eksploracji otoczenia, z wiedzą, że zawsze mogą do niej wrócić, w razie niebezpieczeństwa. Tym sposobem dziecko rozwija w sobie wiarę, że matka będzie w pobliżu w momencie ewentualnego stresu, co pomaga stworzyć wewnętrzny model dla wszystkich jego przyszłych relacji intymnych.

U Stewarta Wilkena wszystko poszło nie tak. Miał opiekuna, który go poniżał, krzywdził i znęcał się nad nim. Nie był w stanie rozwinąć w sobie ufności, że znajdzie się ktoś, na kim będzie mógł polegać. To z pewnością odbiło się na całej jego psychice.

Socjalizacja

To również bardzo ważna faza w rozwoju człowieka. Pojęcie socjalizacji odnosi się do przyswajania wartości, reguł oraz standardów moralnych poszczególnej kultury, do której dziecko należy. We wczesnych latach życia to zadanie spoczywa głównie na barkach rodziców. Muszą nauczyć dziecko jakie typy zachowań są akceptowalne, a jakie nie. Początkowo zawiera się to w podstawowych manierach, takich jak nie odzywanie się, gdy ktoś inny mówi oraz nauka korzystania z toalety. W miarę jak dziecko staje się starsze, socjalizacja staje się coraz bardziej złożona. Istnieją dwa sposoby, dzięki którym rodzice uczą swoje dzieci socjalizacji: (1) bezpośrednia – ucząc dziecko jak coś robić; (2) pośrednia – stawiając siebie za model pewnych zachowań. Rodzice, którzy zachowują się w troskliwy i kochający sposób, sprawią, że dzieci będą je w tym naśladować.

Oczywistym jest, że Stewart Wilken nie otrzymał odpowiedniej socjalizacji z rąk Doepa. Nie nauczono go szacunku do innych ludzi oraz tego, że nie wolno ich krzywdzić. Sednem socjalizacji jest zdanie sobie sprawy, że żyjemy w świecie pełnym ludzi, których powinno obdarzać się szacunkiem. Jak Wilken mógł się tego nauczyć od człowieka, który się nad nim znęcał i traktował go jak psa? Zamiast tego, chłopiec nauczył się, że jego własne potrzeby i uczucia są najważniejsze i nie istotne jest, czy krzywdzi przy tym innych, czy nie.

Mimo, że przemoc fizyczna została praktycznie wyeliminowana, kiedy został adoptowany, wydaje się, że to wcale nie poprawiło jego stanu emocjonalnego.

Nieobecny ojciec

Aspektem powracającym w prawie każdym życiorysie seryjnego mordercy jest nieobecność figury ojca. Biologiczny ojciec Wilkena go porzucił. Następca – Doep, znęcał się nad nim. Najwyraźniej, pan Wilken był dla niego dobry i Stewart żywił w stosunku do niego uczucia, ale ojczym zmarł, kiedy Stewart miał 9 lat, czyli w okresie, kiedy ojciec staje się bardzo ważny w życiu chłopca. W rezultacie, Stewart pozostał bez żadnego męskiego autorytetu. Nie potrafił się identyfikować z męskim wzorcem, który nauczyłby go jak stać się mężczyzną. Na domiar złego, został zgwałcony przez diakona, co sprawiło, że po raz kolejny dostał przesłanie: mężczyźni maltretują, krzywdzą i biorą od innych to, czego chcą.

Izolacja

W miarę, jak dzieci dorastają, ważne dla nich stają się przyjaźnie. Nie tylko są formą oderwania od samotnej rzeczywistości, ale także uczą wielu społecznych zachowań. Dzięki nim, dzieci zdobywają głębsze zrozumienie innych ludzi i stają się świadome różnych punktów widzenia. Oddala je to od egocentrycznego punktu widzenia i pomaga w rozwoju empatii oraz pomagania innym. Ich umiejętności społeczne poprawiają się, a zatem stają się lepsze w relacjach z innymi ludźmi. Przyjaźnie mogą też pomagać w radzeniu sobie ze stresem.

Stewart Wilken nie miał żadnych przyjaciół jako dziecko. Jednym z powodów może być rodzaj przywiązania, jaki w sobie rozwinął. Dzieci z normalnym modelem przywiązania o wiele lepiej radzą sobie ze zdobywaniem przyjaźni w późniejszym życiu. Rówieśnicy naśmiewali się ze Stewarta. W takiej sytuacji dziecko zaczyna się izolować i wycofywać do swojego własnego świata. Rozwija uczucia tylko w stosunku do siebie.

Aby jeszcze utrudnić sytuację, macocha wysłała go do ośrodka dla trudnej młodzieży. Po raz kolejny został odrzucony przez figurę matki. Poza tym, w tamtym miejscu znowu był poniżany przez innych. Po raz kolejny był gwałcony przez starszych, silniejszych mężczyzn.

Zbrodnie popełniane przez seryjnych morderców napędzane są przez ich fantazje. Fantazje są dla nich punktem centralnym. Niestety, nic nie wiemy o fantazjach Wilkena. Mimo to, logicznym wydaje się przypuszczenie, że fantazjował o zemście, o byciu tym, który ma władzę. Takie fantazje najczęściej snują osoby torturowane i odizolowane.

Wiktymologia – chłopcy

Jak już wspomniano, jednym ze sposobów, w jakie dzieci opanowują negatywne sytuacje jest fantazjowanie o nich, stawiając się w roli tego silniejszego. Dlatego też, jeśli dziecko czuje się nieefektywne w życiu, ignorowane lub odrzucone przez innych lub emocjonalnie maltretowane, może stworzyć fantazję, w której będzie potężne, gdzie będzie tym, kto poniża i odrzuca. Może to ewoluować w coś, co nazywa się „przymusem powtarzania.” Wilken, będąc już dorosłym, rozpoznając swoją własną poprzednią nieudolność i bezradność w słabszym chłopcu, mógł zidentyfikować się z silniejszą osobą i stać się napastnikiem. Zamiast być bezsilnym chłopcem, którego gwałcono, mógł teraz stać się potężnym mężczyzną, który gwałcił. To był psychologiczny mechanizm, który zmniejszał jego bolesne wspomnienia. Wilken w swoim zeznaniu opisywał, że często, kiedy był z chłopcami, których zabijał, przypominał sobie diakona, który go gwałcił.

Jednakże, Stewart Wilken nigdy do końca nie pasuje do teorii. Wydaje się, jakby także chciał ocalić inne dzieci od takiego samego życia, jakie on miał, od swojego własnego bólu. Sam prawdopodobnie nigdy nie będzie wiedział, czy o to mu właśnie chodziło. Jednak, jeśli faktycznie tak się czuł, można to interpretować dwojako: (1) chciał szczerze wysłać „ich dusze do Boga”, do lepszego miejsca; (2) widział siebie w tamtych dzieciach i chciał poniekąd wysłać symbolicznie samego siebie do lepszego miejsca. A może obie hipotezy są prawdziwe.

Wiktymologia – prostytutki

Skąd pochodziła jego nienawiść do prostytutek? Tego nie wiemy. Wilken oskarżał swoją pierwszą żonę o prostytuowanie się, po tym jak urodziła ich córkę. Wierzył także, że prostytutki popełniały grzech przez żądanie pieniędzy za coś, co Bóg dał za darmo kobietom i mężczyznom. Być może była to przeniesiona złość na jego biologiczną matkę za porzucenie go, a na matkę adopcyjną za to, że nie była taką matką, jakiej pragnął. Może był to przeniesiony gniew na jego żony.

Oczywiście, prostytutki od zawsze należały do ulubionych ofiar seryjnych morderców. Weźmy, na przykład, Kubę Rozpruwacza, pierwszego popularnego seryjnego zabójcę, który mordował właśnie prostytutki. Dlaczego? Są łatwymi ofiarami: są łatwo dostępne, rozmawiają z każdym, kto może zostać potencjalnym klientem i idą z tą osobą, nie znając jej. W szczególności te, które pracują na ulicy, w przeciwieństwie do tych z wyższej klasy, mogą znikać niezauważone, dopóki ktoś nie znajdzie ich ciał. Ale jest także kwestia motywacyjna: prostytutki są w sposób oczywisty powiązane z seksem i otwarcie się tym afiszują, co może w jakiś sposób powiązać je z fantazjami zabójcy.

Niezależnie od powodów, Wilken naprawdę nienawidzi prostytutek i uważa, że nie zasługują na to, aby żyć. Nigdy nie wykazywał żadnej skruchy dotyczącej zabójstw kobiet, które stały się jego ofiarami.

Sygnatura

Nie wszyscy wiedzą jaka jest różnica w psychologii kryminalnej pomiędzy modus operandi a sygnaturą. Zjawisko to zdefiniował i opisał znany były profiler FBI, John Douglas. W skrócie, MO odnosi się do tych aspektów zachowania napastnika, które są konieczne, aby skutecznie dokonać zabójstwa, np. noszenie rękawiczek, aby uniknąć zostawienia odcisków palców. Sygnatura odnosi się do aspektów zachowania, które są konieczne jedynie, aby spełnić jego emocjonalne potrzeby, np. zdejmowanie rękawiczek tuż przed duszeniem ofiary, ponieważ odczuwa potrzebę dotknięcia jej skóry.

Stewart Wilken lubił patrzeć na twarze ofiar, kiedy je gwałcił i dusił. Ich ostatnie chwile opisywał jako „efekt żelka”: ich oczy wychodziły z orbit, usta puchły, a języki wystawały z ust. To był ten moment, kiedy ejakulował.

Są trzy główne motywy działania seryjnych morderców: dominacja, manipulacja oraz kontrola. W codziennym życiu, Wilken czuł się gorszy, jednak, kiedy zabijał, jego ofiary były totalnie pod jego kontrolą. Dokładnie wtedy, stawał się świadom tego, że miał władzę nad ich życiem i śmiercią. Takie poczucie siły było dla niego niezwykle upajające i sprawiało, że czuł się wszechmocny. W tamtym momencie czuł się żywy i daleki od swojej zwyczajnej, nieudolnej egzystencji. Kontrolując inną osobę, czuł się jakby miał kontrolę nad swoim własnym życiem. Wilken często złościł się, gdy jego ofiary żądały zapłaty albo narzekały, że je krzywdził. Wówczas zabijał je niemal natychmiast. Czuł się jakby chciały zabrać mu jego kontrolę, a na to nie mógł pozwolić.

Profesor Tuviah Zabow, który decydował o tym, czy Wilken zostanie postawiony przed sądem, opisał go jako sadystę. Z pewnością, gwałt analny może być klasyfikowany jako akt sadyzmu. Jego potrzeba zabijania, jeszcze bardziej. Ale i tym razem Wilken nie pasuje do końca do schematu. Seksualni sadyści lubią torturować ofiary w złożony sposób, zazwyczaj w rozciągniętym okresie czasu i rozkoszują się krzykami z bólu. Wilken wydawał się być zmotywowany do zabijania jak tylko ofiary zaczynały narzekać na ból. Być może dlatego, że pamiętał swój własny ból?

Niezależnie od powodu, jego sadystyczna przyjemność w oglądaniu ofiar, które umierały, stoi w mocnym kontraście do stwierdzenia, że chciał je uratować. Jednakże, niekoniecznie temu zaprzecza. Trzeba pamiętać, że seryjni mordercy nie myślą w takich samych kategoriach jak „normalni” ludzie. Podczas, gdy wydaje się to paradoksalne z „normalnej” perspektywy, niekoniecznie tak było z perspektywy Wilkena.

Wuane

Zabójstwo jego córki jest prawdopodobnie najciekawszą częścią całej sprawy. Z tego, co wiadomo, Wilken kochał Wuane. Jej siostra przyrodnia zeznała, że Wilken i Wuane mieli dobre stosunki, że odwiedzał ją często i przynosił prezenty. Powiedziała, że widać było, że ją kochał. Obie jego żony zeznały, że bywał czasami bardzo miły, w szczególności w stosunku do dzieci.

Dlaczego więc ją zabił? Być może naprawdę wierzył, że ratował ją od bycia seksualnie wykorzystywaną, tak jak on sam był.

Jej ciało trzymał blisko siebie, nawet, kiedy pozostał z niego jedynie szkielet. Rozłożył jej ubrania obok siebie i z nią rozmawiał. Do dzisiaj zaprzecza, że miał z nią jakiekolwiek kontakty seksualne (co może, ale nie musi być prawdą). To nie pasuje do zachowania typowo psychopatycznego zabójcy. Można sobie jedynie zadać pytanie: zabił Wuane dlatego, że ją kochał, czy dlatego, że widział w niej samego siebie z dzieciństwa?

Osądzony

Stewart Wilken pojawił się w sądzie 3 lutego 1997 roku, oskarżony o zabójstwo swojej córki oraz Henry’ego Bakersa. Przez kolejne miesiące dodawano nowe zarzuty, w miarę jak policja połączyła przestępstwa opisane w jego zeznaniach z tymi, które figurowały u nich jako nierozwiązane. Ostateczny akt oskarżenia liczył dziesięć zarzutów zabójstwa oraz pięć zarzutów popełnienia sodomii.

W sprawie zeznawała zarówno dr Micki Pistorius, jak i profesor Tuviah Zabow. Oboje zgodnie przyznali, że seryjnych morderców, takich jak Wilken, nie da się zresocjalizować. Podczas procesu, kiedy Pistorius składała swoje zeznania, Wilken poprosił o możliwość wyjścia do toalety. Po drodze powiedział sierżantowi Norsworthy, że zamierzał się masturbować.

Obrona Wilkena nawet nie kwestionowała siedmiu zarzutów morderstwa oraz dwóch dotyczących sodomii. W przypadku pozostałych jego adwokaci uważali, że nie było wystarczających dowodów, aby udowodnić udział Wilkena bez żadnych wątpliwości. Sędzia Chris Jansen przychylił się do ich wniosku i 20 lutego 1998 roku uznał Wilkena za winnego siedmiu zabójstw oraz dwóch aktów sodomii. (W RPA sprawy kryminalne prezentowane są przed sędzią, który decyduje o winie lub niewinności oskarżonego. Nie ma tam instytucji ławy przysięgłych, tak jak jest to w Stanach Zjednoczonych.) Zarzuty zabójstwa dotyczyły Wuane, Henry’ego Bakersa oraz Monte Fiko, a także wszystkich czterech kobiet.

23 lutego 1998 roku, Wilken został skazany na siedem wyroków dożywotniego więzienia. Sędzia zarządził, że Wilken musi zostać odizolowany od społeczeństwa. Dodał, że gdyby w RPA nadal obowiązywała kara śmierci, na pewno by ją nałożył.

Jego żona, Veronica, także uczestniczyła w procesie. Rzekomo, nawet się ze sobą pogodzili. Po przekazaniu wyroku, mieli rozmawiać ze sobą przez kilka minut, a następnie pożegnać się namiętnym pocałunkiem.

Sierżantowi Norsworthy jakimś cudem udało się odnaleźć biologiczną matkę Wilkena. Okazało się, że spotkała się z siostrą Wilkena tuż po jej zaginięciu. Poprosiła funkcjonariusza, aby ten powiedział Stewartowi, że nadal go kochała, pomimo szoku spowodowanego wieściami o uczynkach jej syna. Wilken załamał się, gdy to usłyszał. Kiedy rozmawiali przez telefon, nazwał ją „mamusią”, słowem, którego nigdy wcześniej nie używał.

Obecnie Stewart Wilken znajduje się w więzieniu St. Alban.