Dusiciel ze wzgórz

Potrzeba czegoś więcej niż zaledwie kilku zabójstw, aby zwrócić uwagę ludzi w mieście wielkości Los Angeles. Morderstwa są tam na porządku dziennym, a najbardziej narażone są osoby wiodące ryzykowny styl życia, jak na przykład prostytutki. Dlatego też, gdy jesienią 1977 roku na zboczach wzgórz, położonych na północny wschód od miasta, znaleziono trzy uduszone, nagie kobiety, niewielu się tym przejęło. Jedynie kilku doświadczonych policjantów z lokalnego wydziału zabójstw, martwiło się, że mógł to być dopiero początek serii.

Ich obawy okazały się słuszne. W tygodniu, kiedy obchodzono Dzień Dziękczynienia, na wzgórzach w okolicy parku Glendale-Highland, znaleziono pięć ciał młodych kobiet. Tamte pięć ofiar – z których jedna miała 12 lat, a inna 14 – wcale nie było prostytutkami, ale zwyczajnymi dziewczynami, pochodzącymi z normalnych domów. Prasa i telewizja zaczęły opowiadać historie o gwałtach, torturach, porwaniach i zabójstwach. Zbiorowa świadomość ludności otępionej wszechobecną przemocą nagle się zmieniła. Miasto ogarnęła panika.

Pseudonim „Dusiciel ze wzgórz” nadały mordercy media, mimo, iż policja była przekonana, że za morderstwami stała więcej niż jedna osoba. Ludzie robili to, co zazwyczaj robi się w czasie paniki: ostrzegali dzieci, aby uważały z kim rozmawiają; kupowali duże psy; instalowali w drzwiach nowe zamki; uczyli się samoobrony; nosili przy sobie noże oraz innego rodzaju broń. Jednak nic z tego zdawało się nie skutkować, ponieważ dusiciel znajdował co raz to nowe ofiary.

W niedzielę, 20 listopada 1977 roku, sierżant z wydziału zabójstw policji w Los Angeles, Bob Grogan, miał nadzieję rozkoszować się dniem wolnym od pracy, kiedy nagle wezwano go, aby przybył w odludne miejsce na wzgórzach, pomiędzy Glendale i Eagle Rock. Z trudnością przyszło mu znalezienie podanej lokacji, więc wydedukował, że osoba, która porzuciła tam zwłoki, musiała bardzo dobrze znać tamten rejon.

Znaleziona martwa kobieta była naga, a jej zwłoki znajdowały się w skromnej okolicy, zamieszkałej przez ludność ze średniej warstwy społecznej. Grogan od razu zauważył ślady po sznurze na jej nadgarstkach, kostkach oraz szyi. Kiedy przewrócił zwłoki na drugą stronę, z odbytu chlusnęła krew. Na jej piersiach znajdowały się siniaki. Co ciekawe, na jej ręce znajdowały się dwa ślady po ukłuciu, chociaż nie znaleziono żadnych innych śladów po igłach, które wskazywałyby na to, że była narkomanką.

Po rozejrzeniu się dookoła, Grogan nie zauważył na trawie żadnych śladów, które wskazywałyby na to, że ciało zostało tam przeciągnięte. Stwierdził, że do morderstwa musiało dojść gdzie indziej, a zabójca lub zabójcy przynieśli jej ciało i porzucili w tamtym miejscu.

Dwóch zabójców

Kilka godzin później, tego samego popołudnia, partner Grogana, Dudley Varney, został wezwany do zbadania sprawy dwóch zabójstw po drugiej stronie tego samego wzgórza. Dwie martwe dziewczynki zostały znalezione przez dziewięcioletniego chłopca, który szukał skarbów w stercie śmieci na zboczu wzgórza. Musiał to być dla niego wyjątkowo odrażający widok, zważywszy na stan rozkładu i hordy robaków, które już zabrały się za ciała ofiar.

Tym razem także nic nie wskazywało na to, że morderstwa popełniono w miejscu znalezienia zwłok, głównie dlatego, że nie było dowodów na to, że ciała tam zaciągnięto. Pomimo, że dziewczynki były drobne i lekkie, istniała możliwość, że więcej niż jeden człowiek był zamieszany w porzucenie ich zwłok.

Wkrótce ofiary zidentyfikowano jako 12-letnią Dolores Cepeda oraz 14-letnią Sonję Johnson. Obie zaginęły około tygodnia wcześniej. Ostatnio widziano je jak wysiadły z autobusu i podeszły do dużego samochodu typu sedan, aby porozmawiać z kimś siedzącym na miejscu pasażera. Ta informacja potwierdzała teorię, że zabójców było dwóch, prawdopodobnie dwóch mężczyzn.

Następnego dnia odkryto również tożsamość pierwszej ofiary, której sprawę badał Grogan. Okazała się nią być Kristina Weckler, cicha, 20-letnia studentka. Kiedy inspektor przeszukiwał jej mieszkanie na 809 East Garfield Avenue w Glendale, ogarnął go smutek połączony z wściekłością. Kristina była kochającą, poważną, młodą kobietą, która miała przed sobą świetlaną przyszłość. Ten fakt sprawił, że Grogan nie potrafił przestać się martwić o swoją własną nastoletnią córkę. Kiedy zrozpaczeni rodzice Kristiny przybyli do San Francisco, aby odebrać rzeczy córki, Grogan osobiście obiecał im, że znajdzie jej zabójcę lub zabójców.

23 listopada, na dzień przed Świętem Dziękczynienia, znaleziono kolejne zwłoki kobiety, tym razem w okolicy Los Feliz, niedaleko autostrady Golden State. Jej pokryte przez czerwie ciało leżało tam od jakichś dwóch tygodni. Została uduszona, tak jak pozostałe, ale nie wiadomo było czy została zgwałcona. Jakieś dwa tygodnie wcześniej, młoda kobieta była pełną życia, atrakcyjną blondynką, o figurze modelki. Jane King w czasie śmierci miała 28 lat.

Władze niezwłocznie powołały grupę operacyjną, która miała zająć się sprawą ofiar Dusiciela ze wzgórz. Początkowo składała się ona z trzydziestu policjantów z departamentu policji w Los Angeles, departamentu szeryfa oraz departamentu policji w Glendale. Tak jak miało to miejsce w przypadku każdej grupy operacyjnej powołanej w ważnej sprawie, jej członkowie prawie natychmiast zostali zalani falą bezwartościowych tropów i sugestii pochodzących od mających dobre zamiary obywateli.

Świadek

Mordercy zrobili sobie wolny weekend od zabijania, ale, niestety, tylko tyle. We wtorek 29 listopada, Grogan ponownie został wezwany na wzgórza w pobliżu Glendale. Przy jednej z ulic znajdowało się nagie ciało młodej kobiety. Znalezione ślady po sznurze odciśniętym na jej kostkach, nadgarstkach i szyi, były znakiem rozpoznawczym Dusiciela ze wzgórz. Jednak, tym razem, kobieta miała także dziwne poparzenia na dłoniach. Biorąc pod uwagę to oraz dziwne ukłucia na rękach Kristiny Weckler, wyglądało na to, że mordercy eksperymentowali z nowymi metodami tortur. Poza tym, znaleziono błyszczący ślad po jakiejś lepkiej substancji, która zwabiła mrówki. Śledczy mieli nadzieję, że było to nasienie lub ślina, ponieważ wówczas może udałoby im się ustalić grupę krwi mordercy. Przy poprzednich ofiarach również znaleziono próbki nasienia, jednak zbadanie ich nie przyniosło żadnego rezultatu.

Jeszcze tego samego dnia, ofiarę zidentyfikowano jako Lauren Wagner, 18-letnią studentkę, która mieszkała z rodzicami w dolinie San Fernando. Jej rodzice poprzedniej nocy poszli spać, spodziewając się, że córka wróci przed północą. Następnego ranka znaleźli jej samochód zaparkowany wzdłuż ulicy, z uchylonymi drzwiami.

Kiedy ojciec dziewczyny rozmawiał z sąsiadami w poszukiwaniu potencjalnych świadków, znalazł kobietę, która widziała moment uprowadzenia Lauren. Sąsiadka, Beulah Stofer, powiedziała mu, że widziała jak jego córka parkowała swój samochód około dziewiątej wieczorem. Tuż za nią swój pojazd zatrzymało dwóch mężczyzn, a następnie o coś się pokłócili i Lauren wylądowała w ich samochodzie.

Grogan natychmiast przesłuchał Beulah. Jej doberman wściekle szczekał na niego, kiedy przekraczał próg jej mieszkania. Kobieta była pięćdziesięcioletnią astmatyczką w okularach, w obliczu załamania nerwowego. Niedawno otrzymała telefon of mężczyzny z nowojorskim akcentem. „Jesteś kobietą z psem?” – zapytał głos po drugiej stronie. Kiedy powiedziała, że ma psa, on powiedział, że ma trzymać gębę na kłódkę, bo inaczej ją zabije. Beulah nie wiedziała, że Lauren została porwana. Myślała, że dziewczyna jedynie pokłóciła się o coś z mężczyznami. Tak naprawdę, kobieta nie była nawet pewna, że ową dziewczyną była Lauren. Opisała samochód morderców jako duży, ciemny i z jasnym dachem. Jeden z mężczyzn zaciągnął Lauren z jej samochodu do swojego. Słyszała jak dziewczyna krzyczy „Nie ujdzie ci to na sucho!” Beulah była tak wystraszona zdarzeniem, że nie powiedziała o nim nawet swojemu mężowi, który w tamtym czasie był w domu. Przerażenie spowodowało u niej poważny atak astmy.

Kobieta była pewna, że mężczyzn było dwóch: jeden z nich był wysoki, ze śladami po trądziku na twarzy; drugi wyglądał na Latynosa, był starszy i niższy, miał gęste włosy. Była pewna, że mogłaby ich ponownie rozpoznać.

Mimo, iż kobieta twierdziła, że stała przy oknie, kiedy doszło do zdarzenia, jej opisy mężczyzn były zbyt szczegółowe jak na widziane z takiego dystansu. Rzeczone okno znajdowało się co najmniej 9 metrów od ulicy. Grogan był pewny, że Beulah tak naprawdę znajdowała się wtedy w ogrodzie i ukryła się w krzakach, kiedy doszło do szamotaniny. Inaczej, przy jej nieustannie szczekającym psie, nie byłaby w stanie usłyszeć co Lauren mówiła do porywaczy.

Po zabójstwie Lauren Wagner, mordercy najwyraźniej uznali całe miasto za swój prywatny plac zabaw. Nigdzie nie było bezpiecznie. Kiedy zbrodnie popełniane były w rejonach Hollywood i Glendale, policja mogła skupić się na tych miejscach. Teraz było to błądzenie po omacku. Nikt nie wiedział gdzie dusiciele uderzą po raz kolejny.

Wcześniejsze ofiary

To, co się stało przed Dniem Dziękczynienia, zwróciło uwagę władz na trzy wcześniejsze zabójstwa kobiet uznawanych za prostytutki, które zdarzyły się w październiku.

17 października 1977, zgwałcono i uduszono niejaką Yolandę Washington. Jej nagie ciało porzucono niedaleko okolicznego cmentarza. Prawie dwa tygodnie później, sierżant Frank Salerno, śledczy z departamentu szeryfa w Los Angeles, został wezwany do miasta La Crescenta, na północ od Glendale, aby zbadać sprawę kolejnego zabójstwa kobiety. Był to dosyć makabryczny widok, nawet jak na poranek Halloween.

Nagie zwłoki kobiety leżały na poboczu drogi w okolicy zamieszkałej przez klasę średnią, przykryte brezentem przez właściciela nieruchomości, aby nie wystawiać ich na widok okolicznych dzieci. Siniaki na szyi ofiary wskazywały na to, że została uduszona. Miała ślady krępowania na obu nadgarstkach oraz kostkach, a także na szyi. Robaki już zaczęły ucztować na jej bladej skórze. Na jej powiece znajdował się mały, jasny kłaczek, który Salerno zachował w celu dalszej analizy. Nie wyglądało na to, że została zamordowana w La Crescenta. Ciało celowo położono w miejscu, gdzie zostałoby szybko znalezione. Nic nie wskazywało na to, że ofiara została zaciągnięta, do miejsca, gdzie ją zostawiono,  więc Salerno stwierdził, że musiała zostać przeniesiona z samochodu, prawdopodobnie przez więcej niż jedną osobę.

Kobieta była drobnej budowy, ważyła jakieś 40 kilogramów i wyglądała na 16 lat. Jej włosy były kasztanowe, średniej długości. Koroner ustalił, że uduszono ją około północy, jakieś sześć godzin zanim znaleziono jej ciało. Ewidentnie została zgwałcona.

Minęło kilka dni, ale nadal nie udało się ustalić tożsamości ofiary. Salerno poprosił przedstawicieli prasy o napisanie o niej artykułu i podanie rysopisu, z prośbą o kontakt z policją, gdyby ktoś ją rozpoznał. Jednak nikt taki się nie zgłosił. Śledczy postanowił więc przejść się ulicami otaczającymi bulwar Hollywood, który był istną mekką dla uciekinierów, narkomanów, prostytutek i bezdomnych. Szkic jej twarzy pokazał setkom ludzi. Zaczęło pojawiać się nazwisko Judy Miller, która była młodą, biedną prostytutką. Mężczyzna nazwiskiem Markus Camden, który przedstawił się jako łowca nagród, powiedział, że widział jak Judy Miller opuszczała restaurację około godziny dziewiątej, tego samego wieczora, kiedy została zamordowana. Szanse na rozwiązanie sprawy tego konkretnego zabójstwa nie wyglądały zbyt obiecująco. Jedyny dowód, którym był kłaczek znaleziony na powiece ofiary, nie został zidentyfikowany.

Tydzień później, rankiem w niedzielę 6 listopada, w okolicy Glendale, znaleziono nagie zwłoki kolejnej ofiary uduszenia. Salerno porozmawiał z tamtejszą policją i zwrócił uwagę na podobieństwa między wszystkimi trzema ofiarami. Zostały one uduszone za pomocą sznura, a ich ciała porzucono w odległości 10 kilometrów od siebie. Zwłoki kobiet miały takie same ślady po krępowaniu sznurem, w tych samych miejscach na ciele. Ostatnia ofiara została zgwałcona, jednak nie było śladu sodomii. Patrząc na miejsce znalezienia jej zwłok, Salerno był pewien, że co najmniej dwóch mężczyzn brało udział w zbrodni. W miejscu porzucenia zwłok znajdowała się spora poręcz ochronna. Potrzeba było dwóch mężczyzn, aby podnieść ciężką ofiarę ponad nią.

Tym razem ofiarę szybko zidentyfikowano. Nazywała się Lissa Kastin, była 21-latką i pracowała jako kelnerka w restauracji. Mieszkała niedaleko bulwaru Hollywood. Powiedziała swojej matce, że myślała o rozpoczęciu prostytucji, aby zarobić dodatkowe pieniądze. Lissę widziano ostatnio, jak opuszczała swoje miejsce pracy tuż po godzinie 9, w wieczór, kiedy została zamordowana.

Trzy kolejne

Do tygodnia, w którym obchodzono Dzień Dziękczynienia, jedynie Frank Salerno wiedział o istnieniu seryjnego mordercy. Wkrótce po tym, sprawa stała się priorytetem dla wszystkich służb śledczych w Los Angeles. Mieli osiem ofiar w okresie dwóch miesięcy. Śledztwo ruszyło z kopyta, chociaż zabójca zrobił sobie kilka tygodni wolnego.

W połowie grudnia wezwano policję do opuszczonego miejsca na stromym zboczy przy Alvarado Street. Znaleziono tam ciało Kimberly Diane Martin, wysokiej blondynki, która pracowała dla agencji modelek.

Tym razem wydawało się, śledczy mieli dwa całkiem dobre tropy. Ostatnią osobą, która kontaktowała się z Kimberly był rzekomo klient, który zaprosił ją do apartamentu numer 114 przy Tamarind 1950, który okazał się być pusty. Zadzwonił on z płatnego telefonu w publicznej bibliotece przy Ivar Street.

Na chwilę morderstwa znowu ustały. Nie było więcej ofiar w grudniu ani styczniu. Dopiero w czwartek, 16 lutego zamordowano kolejną atrakcyjną, młodą kobietę. Nazywała się Cindy Hudspeth. Jej uduszone zwłoki wrzucono do bagażnika jej własnego samochodu marki Datsun i zepchnięto z klifu na Angeles Crest. Na ciele ofiary znaleziono ślady po użyciu sznura, więc wiadomo było, że Dusiciel ze wzgórz uderzył po raz kolejny.

Cindy była 20-letnią urzędniczką, którą wszyscy lubili. Miała nadzieję, że zarobi wystarczającą ilość pieniędzy, aby pewnego dnia pójść na studia i planowała udzielać lekcji tańca, aby zrealizować swoje plany. Była żywiołową, młodą kobietą, wygrała nawet kilka konkursów tańca. Ostatnio widziano ją na terenie bloku przy 800 East Garfield Avenue, gdzie mieszkała. Tamtego dnia, prawdopodobnie wyszła do Glendale Community College, gdzie pracowała nocami odbierając telefony. Wszystko wskazywało na to, że została porwana późnym popołudniem, w drodze do pracy.

Cindy mieszkała po drugiej stronie ulicy od miejsca zamieszkania innej ofiary, Kristiny Weckler, chociaż kobiety nie znały się ze sobą. Ten fakt sprawił, że śledczy Grogan i Salerno wierzyli, że przynajmniej jeden z morderców mieszkał w Glendale.

Współpraca

Relacje pomiędzy policją Los Angeles oraz departamentem szeryfa nigdy nie należały do najlepszych. Drobne sprzeczki, zazdrość oraz spory dotyczące jurysdykcji ograniczały współpracę pomiędzy członkami tych dwóch agencji, z czego nie omieszkali korzystać przestępcy. Jednak w tej konkretnej sprawie, dwóch głównych detektywów, Salerno i Grogan, współpracowało ze sobą i wymieniało się wszystkimi informacjami.

Pomimo takiej współpracy, w śledztwie nie widać było żadnych postępów. Te kilka dowodów i wskazówek, które uzyskali w toku śledztwa, nie dało im żadnych podejrzanych w sprawie. Policyjni psychiatrzy tak opisywali mordercę: „Dusiciel był biały, miał 25-35 lat, był samotny, w separacji lub rozwiedziony, na pewno nie mieszkał z kobietą. Był przeciętnej inteligencji, bezrobotny lub podejmujący prace dorywcze. Prawdopodobnie wcześniej miał już problemy z prawem. Był bierny, zimny i miał zdolności manipulacyjne. Pochodził z rozbitej rodziny, a jego dzieciństwo naznaczone było przemocą i brutalnością, w szczególności z rąk kobiet.” Po przeczytaniu tego opisu, Grogan ironicznie stwierdził: „No to teraz jedynie musimy znaleźć białego mężczyznę, który nienawidzi swojej matki.” Okazało się to bardzo trudnym zadaniem w tak wielkiej metropolii.

Zaskakującym zwrotem akcji było przybycie do Los Angeles medium z Berlina. Grogan podszedł do tego sceptycznie, szczególnie, kiedy medium napisało po niemiecku czego mają szukać: „Dwóch Włochów. Braci. W wieku około 35 lat.”

Mijały miesiące i zdawało się, że Dusiciel udał się na emeryturę. Grupa operacyjna pracująca nad sprawą niemal się rozpadła, ponieważ śledztwo nie przynosiło żadnych rezultatów.

Trop z Seattle

12 stycznia 1979 roku, policja w Bellingham, w stanie Waszyngton, otrzymała informację, że zaginęły dwie tamtejsze studentki. Karen Mandic oraz Diane Wilder były współlokatorkami i z pewnością nie były osobami,  które wyjechałyby gdziekolwiek bez uprzedzenia kogokolwiek. Kiedy Karen nie pojawiła się w pracy, jej szef bardzo się zmartwił. Pamiętał, że przyjęła ofertę dodatkowej pracy w bardzo zamożnej dzielnicy Bayside, którą polecił jej przyjaciel, pracujący tam jako strażnik ochrony.

Policja z Bellingham skontaktowała się z firmą ochroniarską, która odnalazła rzeczonego pracownika. On sam jednak twierdził, że nie wiedział nic o sprawie i nigdy nie słyszał o żadnej z zaginionych kobiet. Strażnik powiedział swojemu pracodawcy, że w noc, kiedy kobiety zaginęły, był na spotkaniu w biurze szeryfa. Okazało się jednak, że ochroniarz kłamał na ten temat, więc policjanci skontaktowali się z nim bezpośrednio. Wydawał się być miłym, młodym człowiekiem i przyznał, że ominął spotkanie w biurze szeryfa, ponieważ dotyczyło pierwszej pomocy, którą już znał.

W tamtym czasie, policja nie miała powodów uważać, że kobiety stały się ofiarami przestępstwa. Było możliwe, że po prostu wyjechały na weekend i zapomniały poinformować o tym fakcie znajomych. Jednak Terry Mangan, były ksiądz, który był nowym dowodzącym policji w Bellingham, nie był usatysfakcjonowany takim wytłumaczeniem. Kiedy udał się do miejsca zamieszkania zaginionych dziewczyn, znalazł wygłodniałego kota – co było nietypowe dla tak zadbanego zwierzęcia. Znalazł tam także adres domu w Bayside, gdzie miały się udać. Przejrzał listę pracowników ochrony z tamtego miejsca i zauważył to samo nazwisko strażnika, które przewinęło się już wcześniej w sprawie. Ponadto, odkryto, że w noc, kiedy kobiety zniknęły, ów strażnik użył firmowej ciężarówki. Rzekomo, zrobił to, aby zabrać ją do naprawy, jednak wiadomo, że nie trafiła ona do serwisu.

Mangan coraz bardziej bał się o bezpieczeństwo zaginionych kobiet. Poprosił patrol policyjny o sprawdzenie miejsc, gdzie potencjalny zabójca mógłby porzucić zwłoki lub samochód. Następnym krokiem było przeszukanie mieszkania w Bayside, do którego kobiety miały się udać. W kuchni znaleziono jedynie odcisk stopy, pozostawiony kilka godzin wcześniej, jednak nie było śladu kobiet, ani ich samochodu. Przepytano także ludzi mieszkających w sąsiedztwie, a jedna z sąsiadek zeznała, że skontaktował się z nią pewien pracownik firmy ochroniarskiej. Mężczyzna miał ją poprosić, aby miała oko na pusty dom każdego dnia, oprócz tego, w którym dziewczyny zaginęły. Tamtej nocy, jak powiedział kobiecie, wykonywano tam specjalne prace z systemem alarmowym, więc nie chciał, aby ktoś wziął ją za intruza.

Poza tym, Mangan poprosił przedstawicieli prasy o udostępnienie opisu zaginionych kobiet oraz ich samochodu swoim czytelnikom. Niedługo potem, zgłosiła się kobieta, która powiedziała o samochodzie porzuconym niedaleko jej domu w gęsto zalesionym terenie. Po przybyciu w tamto miejsce, okazało się, że w środku znajdowały się ciała Karen Mandic oraz Diane Wilder. Obie zostały uduszone. Ślady na ciałach wskazywały, że zostały im zadane także inne rany. Kiedy ich zwłoki wysłano do kostnicy, Mangan zarządził przesłuchanie strażnika ochrony. Ku ich zdziwieniu, mężczyzna nie stawiał żadnego oporu, kiedy po niego przybyli. Okazał się być przystojnym, sympatycznym oraz inteligentnym mężczyzną, o nazwisku Kenneth Bianchi.

Kenny

Kenneth Bianchi miał około 180 cm wzrostu i był zadbanym, dobrze zbudowanym mężczyzną. Jego włosy były schludnie ułożone i nosił wąsy. Mieszkał ze swoją długoletnią dziewczyną, Kelli Boyd oraz ich małym synkiem. Kelli nie potrafiła uwierzyć, że ktoś tak miły i spokojny jak Kenny mógł stać się podejrzanym w sprawie o morderstwo. Tak samo jego pracodawca, który uważał go za cennego i odpowiedzialnego członka swojej ekipy.

Policja z Bellingham rozpoczęła śledztwo na nowo, wraz ze wszystkimi zebranymi dowodami. Byli niezwykle dokładni przy zbieraniu wszelkich włosów, czy też włókien. Kiedy wyciągano ciało Diane Wilder z samochodu Karen, spadły z niego włosy łonowe, ale policjanci mieli rozłożone białe płótno, aby móc złapać wszelkie drobinki mogące później stanowić dowody w sprawie. Więcej włosów łonowych znaleziono na schodach w domu w Bayside. Włókna z dywanów znajdujących się w tamtym domu pasowały do tych, które znaleziono na butach oraz ubraniach zamordowanych kobiet. Pytanie brzmiało: czy tamte włosy i włókna w jakikolwiek sposób powiążą Bianchi’ego z zabójstwami? Znalezienie odpowiedzi zajęło kilkanaście dni. W międzyczasie, policja chciała mieć podejrzanego na oku. Nie było to trudne, gdyż w jego domu znaleziono skradzione rzeczy – z miejsc, w których pracował. Dzięki temu bez problemu dostali zgodę na śledzenie go.

Detektyw Mangan pamiętał o sprawie Dusiciela ze wzgórz w Los Angeles. Ponieważ Kenneth mieszkał w LA przed przybyciem do Bellingham, Mangan skontaktował się z tamtejszą policją oraz biurem szeryfa w Glendale. Telefon odebrał detektyw Frank Salerno. Nagle wszystko zaczęło mieć dla niego sens. Adresy Cindy Hudspeth i Kristiny Weckler pasowały do miejsc zamieszkania Kenny’ego w czasie popełniania zbrodni. Natychmiast wyruszył do Bellingham, aby pomóc tamtejszej policji w śledztwie. Zostawił swojego partnera, Petera Finningana, aby pracował razem z Groganem i innymi, w poszukiwaniu śladów aktywności Bianchi’ego, z czasów, kiedy ten mieszkał w Los Angeles.

Odkrywane kawałek po kawałku dowody, wskazywały na to, że Kenneth Bianchi był przynajmniej jednym z Dusicieli. Biżuteria znaleziona w jego domu pasowała do opisu tej, którą nosiły dwie z ofiar: był to naszyjnik należący do Kimberly Martin oraz pierścionek z turkusem należący do Yolandy Washington. Analiza znalezionych włosów oraz włókien jeszcze bardziej go pogrążyły.

Wyboista przeszłość

Kenneth Alessio Bianchi urodził się 22 maja 1951 roku w Rochester, w stanie Nowy Jork. Jego biologiczna matka była prostytutką i alkoholiczką, która oddała go tuż po urodzeniu. Trzy miesiące później został adoptowany przez Frances Bianchi i jej męża.

Od kiedy Kenny tylko zaczął mówić, Frances wiedziała, że był kompulsywnym kłamcą, a w dodatku był niezwykle leniwy. Kiedy miał pięć i pół roku, Frances zaczęły niepokoić jego częste stany śnienia na jawie, które wyglądały jakby wpadał w trans. Skonsultowała się więc z lekarzem. Ten, słysząc, że Kenny w czasie transu wywracał oczami, zdiagnozował u niego drobne napady padaczkowe. Powiedział rodzicom, że nie mieli się czym martwić, ponieważ miał z nich wyrosnąć.

Pomimo jego IQ na poziomie 116 oraz artystycznych oraz werbalnych umiejętności, w szkole nie wiodło mu się dobrze. Łatwo wpadał w gniew. Frances zabrała go do psychologa, który stwierdził, że Kenny był za bardzo zależny od matki. Poświęcając się, wysłała go do katolickiej szkoły podstawowej, gdzie dobrze mu szło pisanie. Pan Bianchi zmarł na atak serca, kiedy Kenny miał 13 lat, więc Frances musiała pójść do pracy, aby zarobić na ich utrzymanie. Wtedy chłopak został wysłany do szkoły publicznej, gdzie był miły i grzeczny oraz unikał złego towarzystwa.

Ken Bianchi swoim kobietom stawiał wysokie wymagania, których nie potrafiły osiągnąć. Jego katolicka edukacja posłużyła mu tutaj w dziwny sposób. Potrafił mylić zwyczajne kobiety z Maryją Dziewicą i bywał bardzo rozczarowany, a nawet zły, poznając ich ludzkie słabości. Zaprzeczał żeńskiej seksualności, mimo iż go pociągała, protestował przeciw bluzkom z dekoltem oraz obcisłym jeansom i żądał absolutnej wierności za, na pozór, absolutne oddanie. Jednak zawsze umawiał się z kilkoma dziewczynami na raz i, bynajmniej, nie zachowywał standardów czystości, których wymagał od swoich wybranek.

Kiedy skończył szkołę w 1971 roku, ożenił się z kobietą w jego wieku, chociaż żadne z nich nie było wystarczająco dojrzałe, aby małżeństwo mogło przetrwać. Po ośmiu miesiącach małżeństwa, dziewczyna spakowała wszystkie swoje rzeczy, zostawiła go i złożyła wniosek o anulowanie małżeństwa. Kenny się załamał. Czuł się zdradzony i wykorzystany.

Kiedy już mu przeszło, zaczął uczęszczać do college’u na kurs policyjny i psychologii, ale nie szło mu zbyt dobrze, więc zrezygnował. Odrzucono go, kiedy złożył podanie o pracę w departamencie szeryfa. Został więc pracownikiem ochrony, co pozwoliło mu na kradzieże, z których fanty dawał potem swoim dziewczynom. Przez kradzieże musiał parokrotnie zmieniać pracę. W pewnym momencie, zdał sobie sprawę, że nie mógł nic więcej osiągnąć w Rochester. Wyjechał stamtąd pod koniec 1975 roku, kiedy miał 26 lat i udał się do Los Angeles. Zamieszkał ze swoim starszym kuzynem, Angelo Buono. Na początku zatracił się w kalifornijskim życiu, gdzie seks i narkotyki były łatwo dostępne. W końcu, zmęczyło go to i się uspokoił.

Jego pierwszą miłością była praca w policji, ale ani w Los Angeles, ani w Glendale nie mieli dla niego wakatu. W końcu, dostał inną pracę i za swoje pierwsze pieniądze wynajął mieszkanie na 809 East Garfield Avenue w Glendale oraz kupił Cadillaca z 1972 roku, co nieco nadwyrężyło jego finanse. Odpowiedzialność finansowa nigdy nie była jego mocną stroną.

W jego budynku mieszkało kilka młodych kobiet. Jedna z nich, Kristina Weckler próbowała ignorować jego zaloty, ale inne były bardziej otwarte. Zamieszkał z Kelli Boyd, kobietą, którą poznał w pracy. W maju 1977 roku powiedziała mu, że spodziewają się dziecka. Chciał się z nią ożenić, ale nie była zdecydowana. Podczas, gdy Kenny był dla niej bardzo dobry, miał swoje za uszami. Był bardzo zazdrosny, niedojrzały i ciągle kłamał. Stracił pracę z powodu marihuany, którą znaleziono w jego biurku, ale znalazł podobną na przedmieściach LA. Wtedy, on i Kelli przenieśli się do mieszkania na 1950 Tamarind Avenue w Hollywood.

Potajemnie, dzięki sfałszowanemu dyplomowi, Kenny zaczął podawać się za psychologa. Wynajął przestrzeń biurową od niczego nie podejrzewającego, prawdziwego psychologa. Na szczęście, bardzo niewielu ludzi przyszło do niego po pomoc. Kiedy Kelli się o tym dowiedziała, była wściekła.

W okresie od października do grudnia 1977 roku, miasto zatraciło się w panice na wiadomość o grasującym Dusicielu ze wzgórz, ale nie miało to żadnego wpływu na związek Kelly i Kenny’ego. Kiedy Kenneth zaczął kaszleć i mieć problemy z oddychaniem, Kelli wysłała go do lekarza. Po powrocie, powiedział jej, że miał raka płuc i potrzebował radio i chemioterapii, aby zostać przy życiu. Co oczywiście było kłamstwem. Kelli załamała się na tą wieść, ale robiła co mogła, aby go pocieszać. Kenneth przestał chodzić do pracy, twierdząc, że terapia go osłabiła. Pewnego dnia, kiedy był na zwolnieniu lekarskim, zapukali do niego śledczy, aby zapytać go o jedno z zabójstw Dusiciela, do którego mogło dojść w bloku, w którym mieszkał. Policjanci byli pod dobrym wrażeniem Bianchi’ego, więc nie brali go pod uwagę jako podejrzanego.

Kenneth poprosił o możliwość wzięcia udziału w policyjnym programie, gdzie cywile wraz z policjantami patrolowali okolicę w radiowozach. Poza tym, ciągle mówił o zabójstwach dokonanych przez Dusiciela. Jego związek z Kelli stał się napięty. Coraz częściej jeździła do swojego brata, ale zawsze wracała do Kenny’ego. W lutym urodził się ich syn, Sean. Przez chwilę sprawy między nimi miały się ku lepszemu, ale stare problemy nadal nie dawały im spokoju.

Bianchi był nieodpowiedzialny jeśli chodziło o pracę i pieniądze. Wygłupiał się, dzwonił do pracy, że był chory, a tak naprawdę jeździł grać w karty ze swoim kuzynem Angelo. Miał używanego Cadillaca, ale nie stać go było na opłaty. Kelli miała nadzieję, że dziecko da mu jakiś cel w życiu, zachęci do zmiany, ale tak się nie stało. W końcu, kobieta wróciła do domu, do Bellingham, aby zacząć wszystko od nowa. Pomogli jej rodzice i starzy znajomi. Ken załamał się tą decyzją. Po raz kolejny został opuszczony przez kobietę. Kiedy odeszła, ciągle do niej pisał. W końcu, zgodziła się dać mu jeszcze jedną szansę i pojechał do Bellingham w maju 1978 roku.

Drugi morderca

Kiedy policja w Los Angeles upubliczniła zdjęcie Bianchi’ego w mediach, otrzymali telefon od prawnika, Davida Wooda. Mężczyzna prowadził kiedyś sprawę dwóch dziewczyn, Becky Spears i Sabry Hannan, które, groźbami i przemocą, Bianchi oraz jego kuzyn, Angelo Buono, zmusili do prostytucji.

Kiedy Salerno był w Bellingham, Grogan i Finningan udali się na małą pogawędkę z Angelo Buono. Śledczy mieli silne przeczucie, że to on był drugim z dusicieli.

Angelo

Angelo Buono był brzydkim mężczyzną, nie tylko fizycznie, ale także emocjonalnie i intelektualnie. Był ordynarny, wulgarny, samolubny, ignorancki i sadystyczny. Uwielbiał uwodzić kobiety i sam siebie nazywał „włoskim ogierem”. Był kilkakrotnie żonaty i miał kilkoro dzieci, nad wszystkimi z nich znęcał się fizycznie, czasami napastował je seksualnie.

W czasie, kiedy śledczy go przesłuchiwali, Angelo miał około czterdziestu lat, ufarbowane na czarno włosy, marne uzębienie i nos, który zdecydowanie dominował na jego twarzy.

Urodził się 5 października 1934 roku w Rochester. Kiedy jego rodzice się rozwiedli, wyprowadził się z matką i siostrą Cecylią do Glendale. Było to w 1939 roku. Jego matka pracowała w fabryce obuwia. Angelo był wychowywany na katolika, ale ani religia, ani edukacja nie miały na niego wielkiego wpływu. Można powiedzieć, że był kompletnie pozbawiony edukacji, także moralnej i duchowej.

Potrafił być dobry dla kobiet, ale jedynie w celu zaspokojenia swoich potrzeb seksualnych. Tak naprawdę, nienawidził ich i czuł potrzebę poniżania oraz okaleczania ich. W twarz mówił swojej matce, że była dziwką, chociaż był do niej emocjonalnie przywiązany, aż do jej śmierci w 1978 roku. Już jako 14-latek chwalił się swoim znajomym gwałceniem i sodomizowaniem dziewczyn. Nie dziwne więc, że popadł w problemy z prawem. Po skazaniu za kradzież samochodu, wysłano go do ośrodka dla trudnej młodzież w Paso Robles.

Jego bohaterem i autorytetem był znany gwałciciel, Caryl Chessman. Chessman słynął z tego, że w czasie polowania na swoje ofiary udawał policjanta. Czerwone światło, które przyczepił do swojego samochodu, sprawiało, że nocni kochankowie, obściskujący się na wzgórzach Los Angeles, ufali mu i otwierali przed nim drzwi swoich samochodów. Wtedy on, wymachując bronią, prowadził dziewczynę do swojego samochodu, odjeżdżał z nią do innego miejsca i zazwyczaj zmuszał ją do seksu oralnego. Dla Angelo postać ta była idealnym połączeniem odwagi i inteligencji.

W 1955 roku Angelo ożenił się z dziewczyną ze swojej szkoły, która zaszła z nim w ciążę. Zostawił ją w mniej niż tydzień. Geraldine Vinal urodziła Michaela Lee Buono w 1956 roku. Angelo odmówił jej wsparcia finansowego i nie zgodził się, aby chłopiec nazywał go tatą. W czasie, kiedy urodził się Michael, Angelo ponownie trafił do więzienia za kradzież samochodu.

Pod koniec 1956 roku, Angelo miał jeszcze jednego syna, o imieniu Angelo Anthony Buono III. W 1957 roku ożenił się z jego matką, Mary Castillo, która urodziła mu jeszcze kilkoro dzieci: Petera w 1957 roku, Danny’ego w 1958, Louisa w 1960 oraz córkę Grace w 1962. W 1964 roku Mary złożyła pozew o rozwód na podstawie stosowanej wobec niej przez Buono przemocy oraz jego perwersyjnych potrzeb seksualnych, a poza tym miała dość poniżania i przemocy słownej. Oto opis jednej z nocy w pierwszym roku ich związku, kiedy Angelo przywiązał Mary do łóżka i gwałcił ją tak brutalnie, że bała się, że ją zabije. „Jej ból wydawał się być jego największą przyjemnością, a kiedy przestała odpowiadać na jego uszczypnięcia i klapsy, powiedział jej, że była „martwą dupą”. Nie podzielała także jego pasji do seksu analnego. Ale Angelo nie był typem faceta, któremu się odmawia. Mimo, że nigdy nie pił alkoholu, bił i kopał ją, jeśli nie była w stanie go zaspokoić, nie przejmował się także czy dzieci to widziały, czasami wręcz wydawało się, że tego właśnie chciał.

Angelo ponownie udało się uniknąć obowiązku płacenia na dzieci i Mary musiało wystarczyć wsparcie z pomocy społecznej. Chciała się nawet pogodzić z byłym mężem, ale, kiedy tylko się u niego pojawiła, skuł ją kajdankami, przyłożył broń do jej brzucha i zagroził, że ją zabije. To był ostatni raz, kiedy w ogóle pomyślała, o pojednaniu z tym człowiekiem.

W 1965 roku Angelo zamieszkał z 25-letnią matką dwojga dzieci, Nanette Campina. Miał z nią dwóch synów: Tony’ego w 1967 roku i Sama w 1969 roku. Kobieta była traktowana tak samo jak Mary, ale została z nim, ponieważ zagroził, że zabije ją, jeśli odejdzie. W 1971 roku Nanette postanowiła zaryzykować wszystko, aby od niego odejść, ponieważ zaczął molestować jej 14-letnią córkę. „Potrzebuje rozdziewiczenia” – mówił. Angelo chwalił się znajomym, że zgwałcił swoją pasierbicę, a następnie oddał ją swoim synom. Prawda czy nie, Nanette zabrała dzieci i opuściła go.

W 1972 roku, w ramach kaprysu, Angelo ożenił się z niejaką Deborah Taylor, ale nigdy razem nie mieszkali, ani nawet nie wzięli rozwodu.

Do 1975 roku Angelo wyrobił sobie całkiem niezłą reputację jako tapicer samochodowy. Kupił dom na 703 East Colorado Street, gdzie zamieszkał i założył firmę tapicerską. Nie potrzebował pracowników, więc nowe miejsce dało mu możliwość do robienia wszystkich okropieństw, na jakie tylko miał ochotę.

Jakimś cudem młode dziewczyny do niego lgnęły. Był pewny siebie, niezależny, bezpośredni i bardzo władczy. Stał się istnym magnesem dla wszystkich nastolatek z okolicy. Zazwyczaj były naiwne i nie miały pojęcia o seksie, więc potrafił przekonać je do tego, że jego dziwne zachcianki były czymś zupełnie normalnym.

Więzy krwi

Pod koniec 1975 roku, kiedy Kenny przyjechał do Angelo, ten miał ufarbowane na czarno włosy, na szyi nosił złoty łańcuch, na palcu duży sygnet, na biodrach czerwoną, jedwabną bieliznę, a ponadto miał cały harem nieletnich dziewczyn. Angelo stał się autorytetem dla młodszego kuzyna. Nauczył go jak móc za darmo uprawiać seks z prostytutką – wystarczyło, zaraz po tym, jak dostał czego chciał, pokazać jej fałszywą odznakę policyjną. „Nie możesz pozwolić cipie mieć nad tobą przewagi. Pokaż im ich miejsce.” – instruował go.

Kiedy Kenny’emu zabrakło pieniędzy, Angelo wymyślił, żeby zostali sutenerami. Urok osobisty Kena posłużył do tego, aby rekrutować dziewczyny, a znajomości Angelo, aby zdobyć klientów. Między innymi, w ich ręce wpadły dwie uciekinierki z domu, Sabra Hannan i Becky Spears. Kiedy były pod ich kontrolą, zmusili je do prostytuowania się i poddawania się fizycznym torturom. Kobiety były praktycznie ich niewolnicami. W końcu, Becky natknęła się na niejakiego Davida Wooda, który był prawnikiem. Mężczyzna przejął się ich trudną sytuacją i pomógł dziewczynie uciec z miasta. Kiedy Angelo zdał sobie sprawę co się stało, zaczął mu grozić. Wood poprosił jednego ze swoich klientów, bardzo postawnego mężczyznę, aby delikatnie wyperswadował mu kolejne groźby. Podziałało. Zachęcona ucieczką Becky, Sabra uciekła niedługo po niej. Kiedy jego burdelowy interes spalił na panewce, Kenny nie mógł zapłacić kolejnej raty za swojego Cadillaca, którego w końcu mu odebrano.

Ken i Angelo postanowili wtedy znaleźć więcej nastolatek, które stałyby się ich potencjalnymi „podopiecznymi”. Udając oficerów policji, próbowali porwać jedną z nich, ale zorientowali się, że była to Catherine Lorre, córka aktora Petera Lorre. W końcu, znaleźli młodą kobietę, która zamieszkała w dawnym pokoju Sabry. Poza tym, od jednej ze znajomych prostytutek kupili listę nazwisk stałych klientów. Deborah Noble i Yolanda Washington, dwie prostytutki dostarczyły im tę listę w październiku 1977 roku. Yolanda wspomniała Angelo, że zawsze pracowała w konkretnym miejscu na Sunset Boulevard. Kiedy Angelo i Kenny dowiedzieli się, że Deborah dała im fałszywą listę, zdecydowali się zemścić na Yolandzie, gdyż nie wiedzieli gdzie znaleźć Deborah. Takim sposobem, Yolanda została ich pierwszą ofiarą.

Dwie osobowości

Kenny’ego można było różnie nazywać, ale na pewno nie głupim. Kiedy zamknięto go w więzieniu, miał mnóstwo czasu i motywacji, aby używać swoich szarych komórek. Już wcześniej był doskonałym kłamcą, więc przekonał swojego obrońcę z urzędu, Deana Bretta, że cierpiał na amnezję. Brett tak bardzo martwił się, że Kenny będzie próbował popełnić samobójstwo, że wysłał do niego psychiatrę.

Psychiatra nie mógł pojąć jakim cudem tak łagodna, troskliwa osoba, jak Kenny, mogła udusić dwie kobiety, jeżeli nie cierpiała na rozdwojenie jaźni. Wtedy Kenny zrozumiał, że była to dla niego szansa na doskonałe oszustwo. Robiąc pożytek ze strzępów informacji o psychologii z czasów, gdy uczęszczał do college’u oraz filmu „Trzy oblicza Ewy”, który oglądał całe lata wcześniej, zagrał va banque. Dodatkowo, poszczęściło mu się, gdyż w telewizji akurat pokazywano inny film na temat wielorakiej osobowości, „Sybil”, jeszcze zanim Kenny został zbadany przez dr Johna Watkinsa, eksperta od wielorakiej osobowości i amnezji. Był to jego pierwszy krok, aby udawać niepoczytalnego. To sprawiło, że nawet detektywi Salerno i Finnegan udali się do Waszyngtonu.

Kenny był bardzo dobrze przygotowany do swojego wystąpienia. Zaraz po tym, jak dr Watkinsowi wydawało się, że zahipnotyzował Kena, ten udawał swoje złowieszcze alter ego. Nazwał je Steve Walker i udawał, że było odpowiedzialne za zabijanie kobiet w Los Angeles. Steve rzekomo „zmusił” Kena do uduszenia dwóch kobiet w Belligham. Mimo wszystko, Kenny pomylił się kilka razy, kiedy udawał, że był Stevem i odniósł się do niego jako „on”, a nie używając zaimka osobowego „ja”. Salerno od razu wyłapał te błędy, ale dr Watkins zdawał się ich nie zauważać.

Niezadowolony z tego, że Watkins zupełnie uwierzył w grę Kena, Salerno zadzwonił do inspektora Grogana, aby powiedzieć mu co się święciło. Grogan odpowiedział: „Okay, mam pomysł. Sędzia powie do Bianchi’ego ‘Panie Bianchi, powiem panu co zrobimy. Uwolnię Kena. Ken jest niewinny. Ale Steve będzie zeznawał.”

Kolejnym krokiem śledczych było okazanie zdjęć podejrzanych osób Markustowi Camdenowi, mężczyźnie, który widział jak Judy Miller wsiadała do samochodu w noc, kiedy zginęła. Od razu rozpoznał Angelo, ale nie Kenny’ego. Podobnie się stało, kiedy pokazano zdjęcia podejrzanych Beulah Stofer, kobiecie, która była świadkiem porwania Lauren Wagner. Od razu rozpoznała zarówno Bianchi’ego, jak i Buono. Jedyną negatywną okolicznością tego okazania był fakt, że Markust leczył się szpitalnie na depresję. Prawnik obrony mógł użyć tego argumentu do zdyskredytowania zeznań świadka.

Wszystko wskazywało na to, że zeznanie dr Watkinsa miało być podstawą do uznania Bianchi’ego za niepoczytalnego, strona oskarżenia wnioskowała więc o dodatkową ekspertyzę. Powołano biegłego psychiatrę Ralpha Allisona. Dr Allison jeszcze bardziej dał się nabrać na dobrze przećwiczone przedstawienie oskarżonego. Wydawał się być wręcz przerażony osobowością Steve’a. W tym samym czasie, detektyw Salerno zdał sobie sprawę, że imię nadane złej osobowości Kenny’ego brzmiało znajomo. Natknęli się na nie, wertując jego akta. Thomas Steven Walker to nazwisko, którego Bianchi używał, w czasie, kiedy prowadził nielegalny interes, oferując ludziom fałszywe porady psychologiczne.

Prokuratura nie miała najmniejszego zamiaru pozwolić Kenny’emu zostać uznanemu za niepoczytalnego. Wezwano kolejnego biegłego, dr Martina Orne, który był autorytetem w dziedzinie hipnozy i który miał określić czy Ken udawał posiadanie rozdwojenia jaźni. Dr Orne określił procedury, według których miał wskazać czy podejrzany był faktycznie zahipnotyzowany czy tylko udawał. Odpowiedzi Kena na trzy z czterech pytań świadczyły o tym, że jedynie symulował.

Ponadto, Dr Orne miał dla niego jeszcze inną małą pułapkę. Powiedział mu, że może być problem ze zdiagnozowaniem u niego osobowości wielorakiej. Jak tłumaczył: „Dość rzadko się zdarza, że są tylko dwie osobowości. Zazwyczaj są trzy lub nawet o wiele więcej.” Dr Orne chciał sprawdzić, czy Kenny będzie podatny na takie sugestie. Jeżeli udawał rozdwojenie jaźni, z pewnością znalazłby sposób na wymyślenie trzeciej osobowości. Nie chcąc rozczarować lekarza, Kenny wymyślił nową osobowość o imieniu Billy. Wkrótce pojawiły się jeszcze dwie kolejne, co sprawiło, że w głowie Kenny’ego robiło się tłoczno.

Dla pewności, wezwano jeszcze jednego biegłego, dr Saula Faersteina, aby przesłuchał Kenny’ego. Faerstein nie cackał się z nim ani trochę. W końcu Ken zaczął mieć wątpliwości, czy jego przedstawienie miało jakikolwiek sens.

Jak chorągiewka na wietrze

Dzięki dr Orne i Faersteinowi, którzy zgodnie stwierdzili, że nie było przeciwwskazań, aby oskarżony był sądzony, w końcu mogło dojść do procesu. Na początek, prokuratora zaoferowała Kenny’emu ugodę: jeżeli przyznałby się do winy przy zabójstwach z Waszyngtonu oraz niektórych dokonanych przez Dusiciela ze wzgórz, dostałby dożywocie z możliwością ubiegania się o przedterminowe zwolnienie i mógłby odsiadywać wyrok w Kalifornii, gdzie więzienia podobno są łagodniejsze niż te w stanie Waszyngton. W zamian za to, Bianchi musiał zeznawać zgodnie z prawdą i przeciwko Angelo Buono. Oznaczało to dla niego śmierć w Waszyngtonie lub życie w Kalifornii, więc, oczywiście przystał na ofertę. Teraz śledczy z Los Angeles byli ciekawi tylko tego, czy Bianchi da im wiarygodne zeznania. Przy przesłuchaniu było obecnych wiele osób, w tym prokurator rejonowy, Roger Kelly. Wszyscy mieli nadzieję, że zeznania Bianchi’ego dadzą im informacje, które pomogłyby skazać Buono. W tamtym czasie w Kalifornii, dana osoba nie mogła zostać skazana tylko na podstawie zeznań wspólnika w zbrodni, jednakże, jeśli inne dowody potwierdzały te zeznania, mogło to doprowadzić do skazania podejrzanej osoby.

Na początek, Kenny opisał jak razem z Angelo udawali policjantów. Mieli nawet fałszywe odznaki. Ich ofiarami zazwyczaj padały prostytutki, więc było niezwykle łatwo zmusić je do wejścia do ich samochodu. „Miłymi” dziewczynami było znacznie trudniej manipulować. Ważnym momentem w czasie przesłuchania było, kiedy Salerno zapytał Kenny’ego jakiego materiału użyto, aby zasłonić oczy Judy Miller. Kenny twierdził, że był to rodzaj tworzywa sztucznego, jakiego Angelo używał w swojej firmie tapicerskiej. Małe kłaczki, które Salerno znalazł na powiekach ofiary mogły być właśnie tym, czego potrzebowali, aby przyszpilić Angelo. Poza tym, Salerno w międzyczasie odkrył, że miejsce porzucania zwłok ofiar na wzgórzach nie było przypadkowe, ponieważ Angelo Buono doskonale znał tamten teren, gdyż jedna z jego dziewczyn mieszkała w pobliżu.

Z czasem, Kenny naprawdę się rozgadał. Opisywał każde morderstwo ze szczegółami, tak, jakby to była zwykła rozmowa. Nie było w nim śladu skruchy ani postrzegania ofiar jak ludzi. Opowiedział, na przykład, o długiej, okrutnej śmierci zadanej Kristinie Weckler przez uduszenie gazem. Zabójstwo to było tak okropne, że nawet on sam mówił o nim z trudnością: „Zabraliśmy ją do kuchni i położyliśmy na podłodze, a jej głowę nakryliśmy torbą. Pod spód włożyliśmy rurę od nowo instalowanej kuchenki. Na jej szyi mogły pojawić się ślady, ponieważ dookoła niej owinęliśmy kabel, aby dodatkowo uszczelnić torbę.” Cierpienie ofiary trwało około godziny – półtorej zanim zmarła.

W końcu, Kenny zdał sobie sprawę z powagi swojej sytuacji i postanowił spróbować zrzucić swoją winę na kogoś innego. Jego prawnik, wiedząc jakie prokuratura miała dowody przeciwko niemu, przekonał Kena, że jedyną rzeczą, jaką mógł zrobić to przyznać się do winy i przyjąć karę. Podczas procesu w stanie Waszyngton, skazano go na dwa wyroki dożywocia. Następnie przeniesiono go do Kalifornii, gdzie dostał kolejne wyroki. W kalifornijskim więzieniu miał odsiedzieć 35 lat, a potem dodatkowy czas w Waszyngtonie.

Angelo Buono został aresztowany 22 października 1979 roku, niedługo po tym, jak Kenny zeznawał przeciwko niemu. Przyjemności aresztowania Buono podjął się sam Bob Grogan.

Zamierzano postawić Angelo Buono jak najszybciej przed sądem, jednak, przez zachowanie Bianchi’ego, sprawy nieco się skomplikowały. Kalifornijska prokuratura wycofała pięć zarzutów morderstwa przeciwko niemu, więc nie groziło mu już otrzymanie kary śmierci. Przez to stracił ochotę do współpracy. Dodatkowo, zaczął wymyślać coraz to nowe historyjki, które miały doprowadzić do jego uniewinnienia. Wymyślił, na przykład, jeszcze jednego mężczyznę, który miał być odpowiedzialny za popełnione zbrodnie. Poza tym, poczuł się winny za wrobienie Angelo. Zaczął zmieniać swoje zeznania, dotyczące udziału kuzyna w przestępstwach. Jego wiarygodność jako świadka w procesie przeciwko Angelo zmalała przez to praktycznie do zera. Kenny zaczął się także obawiać zemsty ze strony innych więźniów, którzy nienawidzili kapusiów. Jeżeli Angelo, jakimś cudem, udałoby się wyjść ze sprawy cało, on nie zostałby uznany za konfidenta, natomiast, jeżeli jego zeznanie posłałoby kuzyna do więzienia, on sam byłby w niebezpieczeństwie.

Veronica Crompton

Stan umysłowy Kenny’ego bez wątpienia pozostawiał wiele do życzenia, ale to było nic w porównaniu do jego kreatywnej dziewczyny, Veroniki Crompton. Rzekomo poznali się, ponieważ pisała sztukę pod tytułem „The Mutilated Cutter”, która traktowała o seryjnej morderczyni. Desperacko chciała z nim porozmawiać, aby lepiej zrozumieć umysł zabójcy. Veronica od razu się w nim zakochała, a Kenny zdał sobie sprawę z możliwości wynikających z tego związku. Złożył jej zaskakującą propozycję, która, jeśli by się powiodła, miała mu dać wolność i możliwość spędzenia z nią życia. Miała tylko udać się do Belligham i udusić dziewczynę w taki sposób, żeby wyglądało to na atak zabójcy Karen Mandic i Diane Wilder. W miarę możliwości, miała także podłożyć nasienie na zwłoki ofiary. Była to ogromna przysługa, ale Veronica zgodziła się bez wahania.

Kenny był rzadkim typem osoby, której płyny ustrojowe nie zawierają antygenów ich grupy krwi (z ang. non-secretor), co uniemożliwiało policji zidentyfikowanie go na podstawie próbek DNA. Kenny wysłał więc Veronicę do Waszyngtonu ze świeżą próbką swojego nasienia w gumowej rękawicy.

Już w momencie, gdy Veronica rozpoczęła wykonywanie swojego zadania, zorientowała się, że było ono o wiele trudniejsze, niż wydawało się to, kiedy początkowo je planowali. Gdy przybyła do Bellingham, musiała dodać sobie animuszu dużymi ilościami alkoholu oraz kokainy. W końcu, udało jej się namówić pewną kobietę, aby odwiozła ją do motelu i weszła do jej pokoju na drinka. Veronica rzuciła się na nią z kablem w ręce, próbując ją udusić, jednak kobieta była zbyt silna i odepchnęła ją. W przypływie racjonalnego toku myślenia, Veronica postanowiła wrócić do Kalifornii.

Ten racjonalny stan nie trwał długo. Kiedy tylko Crompton przybyła na lotnisko w San Francisco, zwróciła na siebie uwagę pewnego rodzaju histerycznym zachowaniem. Aby jeszcze pogorszyć sprawy, wysłała list do władz w Bellingham, przekonując ich, że aresztowali niewinnego człowieka i wskazała na niedawną próbę uduszenia kobiety, próbując udowodnić, że prawdziwy złoczyńca był na wolności. Policja bardzo szybko powiązała osobę z zeznania kobiety, którą Veronica próbowała udusić ze zdjęciem kobiety, która zrobiła zamieszanie na lotnisku.

Po tym incydencie, miłość Kenny’ego do Veroniki stopniała w jednej sekundzie. Veronica nie traciła czasu i znalazła sobie nowy obiekt westchnień – skazanego seryjnego mordercę Douglasa Clarka, przy którym Kenny wyglądał jak harcerzyk. Douglas, który zazwyczaj odcinał głowy swoim ofiarom, po tym jak je torturował, wysłał Veronice walentynkę ze zdjęciem kobiecego ciała bez głowy. Ten spontaniczny gest sprawił, że Veronica się zakochała. Strata Kenny’ego była zyskiem Clarka. Poza tym, teraz oboje – Kenny i Veronica byli w więzieniu.

Przygotowania do procesu

Śledczy w Los Angeles przygotowali obciążające dowody, które jak uważali były potrzebne, aby uzupełnić zeznania Kena, dotyczące współudziału Angelo Buono w zabójstwach. Włókna znalezione na powiece Judy Miller pochodziły z domu, a zarazem zakładu tapicerskiego Angelo. Zwierzęce włosie znalezione na dłoniach Lauren Wagner pochodziło od królików, które Angelo hodował. Na jego portfelu nadal widniał odcisk od policyjnej odznaki, tak samo jak odpowiednie wgniecenia w miejscach, w których odznaka była przymocowana. Beulah Stofer i Markust Camden pozytywnie zidentyfikowali Angelo na zdjęciach podczas okazania. Co ciekawe, dla prokuratora Rogera Kelly te wszystkie dowody i tak nie miały większego znaczenia. Kelly miał opinię osoby, która nie zaczynała procesu sądowego, jeżeli była jakakolwiek realna szansa na to, że go przegra. Zmniejszenie wiarygodności Kena Bianchi’ego było głównym powodem jego zwłoki w skierowaniu sprawy do sądu.

W końcu, sprawa przeciwko Angelo trafiła na wokandę i została przydzielona sędziemu Ronaldowi George. Jak obrońców Buono, sąd wyznaczył Katherine Mader i Geralda Chaleff. Pierwszą istotna kwestia dotyczyła tego, czy w procesie powinni oddzielić zarzuty nie dotyczące zabójstwa (sodomię, sutenerstwo, gwałt, itp.) od zarzutów zabójstwa. Jeżeli zarzuty zostały by oddzielone, ławnicy niekoniecznie usłyszeliby o niewyobrażalnej brutalności Angelo i sposobach, w jakie traktował kobiety. Sędzia Gorge zdecydował się, jednak, odseparować zarzuty, ponieważ był pewien, że prokuratura znajdzie inny sposób na to, aby przedstawić prawdziwy charakter Angelo w czasie procesu.

6 lipca 1981 roku, Ken Bianchi, podczas swojego zeznania w sądzie, dał niesamowite przedstawienie. Aby sprawić, żeby prokuratura nie mogła użyć jego zeznań przeciwko Angelo, powiedział, że nie tylko udawał rozdwojenie jaźni, ale także nie wiedział czy mówił prawdę czy nie, kiedy zeznawał, że Angelo był zamieszany w zbrodnie. Twierdził, że osobiście uważał Buono za niewinnego. Po takim przedstawieniu w sądzie, prokurator Kelly postanowił wycofać wszystkie dziesięć zarzutów zabójstwa przeciwko Angelo oraz przestał oskarżać go o bycie Dusicielem. Z jego perspektywy sprawa była nie do wygrania. Zazwyczaj, sędzia zgadza się na każdy wniosek złożony przez prokuraturę, ale, tym razem, sędzia George potrzebował trochę czasu, aby podjąć decyzję.

21 lipca, sędzia tak podsumował wniosek złożony przez prokuratora, dotyczący wycofania zarzutów przeciwko Buono: „Wierzymy, że istnieje więcej dowodów niż potrzeba, aby wykazać winę pana Buono. I myślę, że dowody zebrane podczas śledztwa są wystarczające, aby pozwolić ławie przysięgłych uwierzyć panu Bianchi i skazać pana Buono.” Następnie sędzia wypunktował różne elementy materiału dowodowego, o których Kelly zapomniał, kiedy próbował doprowadzić do umorzenia sprawy – według sędziego było to więcej niż wystarczająco, aby udowodnić Buono współudział w zbrodni. Najważniejsze okazały się włókna znalezione na ciele Lauren Wagner, które pochodziły z krzesła w domu Angelo, gdzie, jak zeznał Bianchi, została zamordowana. Na zakończenie sędzia dodał: „Umorzenie sprawy nie byłoby sprawiedliwe. Poza tym, nie jest obowiązkiem sądu, aby automatycznie stemplować każdy wniosek prokuratora. Tym bardziej, kiedy sąd uważa, że należy doprowadzić do skazania oskarżonego za tak poważne zarzuty, w sprawie, gdzie jest wystarczająca ilość dowodów potrzebnych do skazania.” Tym sposobem, wniosek Kelly’ego, aby umorzyć zarzuty wobec Angelo Buono został odrzucony.

Po ogromnym publicznym ostrzale kontrowersyjnej decyzji sędziego George’a, biuro prokuratora rejonowego wycofało się ze sprawy. Prokurator Generalny, George Deukmejian, musiał więc powołać nową ekipę. Do pracy nad sprawą Angelo Buono wyznaczył dwóch prokuratorów, Michaela Nasha i Rogera Borena oraz policjanta Paula Tullenersa, który miał im pomóc. Tym razem, dość szybko zadecydowano, że dowody przeciwko Buono były wystarczające na to, aby postawić go przed sądem.

Sprawiedliwość

W listopadzie sprawa wreszcie trafiła do sądu, ale od razu została opóźniona przez wnioski składane przez obronę. Następnie pojawił się problem z dobraniem ławników, co zajęło trzy i pół miesiąca. Proces rozpoczął się na dobre dopiero na wiosnę 1982 roku.

W toku procesu pojawiło się sporo świadków, w tym dziewczyny, które Buono zmuszał do prostytucji – Becky Spears, Sabra Hannan oraz inne, które zeznawały na temat jego sadystycznych praktyk. Kiedy Bianchi miał złożyć swoje zeznania, zaczął się buntować, ale tylko do czasu, kiedy sędzia George przypomniał mu, że narusza warunki swojej ugody, co oznaczało, że mógł zostać wysłany do więzienia w Waszyngtonie. Wtedy Kenny od razu zmienił zdanie.

Sędzia George oraz członkowie ławy przysięgłych udali się na wzgórza, gdzie znaleziono ciała ofiar. Tym dokładnie zaplanowanym wyjazdom towarzyszyły prezentacje, dotyczące każdego miejsca znalezienia zwłok. Wyjątkowo dramatycznie było, gdy znaleźli się w ciemnościach, na zboczu doliny Elysian, gdzie tylko latające helikoptery oświetlały miejsca, w których znaleziono Dolores Cepedę i Sonję Johnson. Wtedy też zwrócono ławnikom uwagę, że dom matki Angelo oraz dom, w którym mieszkał ze swoją byłą żoną, znajdowały się niedaleko tamtego miejsca.

W procesie przedstawiono ponad tysiąc dowodów i przesłuchano 250 świadków. Przełom pojawił się, kiedy kobieta, którą Angelo zastraszył w bibliotece w Hollywood, kiedy czekał aż Kenny zadzwoni do agencji modelek, w noc, gdy zabili Kimberly Martin, zeznała, że był tym, który ją zaatakował.

W końcu przyszedł czas na przedstawienie dowodów oraz świadków obrony. Angelo nie współpracował ze swoimi adwokatami. Ich prezentacja była znacznie krótsza, niż strony oskarżenia. Próbowali poddać w wątpliwość zeznania Markusta Camdena na podstawie jego rzekomej niestabilności psychicznej, ale nie bardzo im się to udało. Następnie, obrona desperacko próbowała udowodnić, że lepka substancja znaleziona na ciele Lauren Wagner została pozostawiona przez kogoś innego niż Bianchi czy Buono. Niefortunnie dla nich, okazało się, że ową substancją były jedynie wydzieliny mrówek, które żerowały na ciele Lauren.

Ciekawym krokiem obrońców Buono było powołanie na świadka byłej przyjaciółki Kenny’ego, Veroniki Crompton. Opowiedziała ona nieprawdopodobną historię o spisku pomiędzy Kennym i nią samą, który miał na celu wrobienie Angelo w morderstwa. Nie sposób było zrozumieć logiki, ani chronologii tego spisku, a sposób w jaki kobieta o nim opowiadała, bardziej przypominał reklamę show telewizyjnego niż zeznanie w sądzie.

Oskarżyciel Michael Nash także przesłuchał Veronicę, pytając o jej plany otwarcia domu pogrzebowego wspólnie z seryjnym mordercą Douglasem Clarkiem, aby oboje mogli oddawać się zbliżeniom ze zmarłymi. Spodziewał się, że kobieta wszystkiemu zaprzeczy, ale tego nie zrobiła. Przyznała, że takie były jej prawdziwe plany. Nashowi nie tylko udało się zmusić ją do opowiedzenia o wszystkich pokręconych rzeczach, które ona i Clark planowali razem, ale nawet do przyznania, że była zła na Bianchi’ego za namówienie ją na próbę uduszenia kobiety w Bellingham. W ten sposób jej wiarygodność jako świadka spadła praktycznie do zera.

Mowa końcowa strony oskarżenia zajęła 11 pełnych dni. Roger Boren odniósł się w niej do każdego świadka i dowodu, co sprawiło, że proces ten stał się najdłuższym procesem kryminalnym w historii USA w tamtym czasie. Na koniec powiedział do zasiadających w ławie przysięgłych: „Obrona na koniec swojej mowy powiedziała wam, że Kenneth Bianchi mógł was oszukać. Ja wam powiem, w świetle wszystkich tych dowodów, zarówno potwierdzonych przez Kennetha Bianchi, jak i niezależnych od niego – jeśli w obliczu rozsądku Angelo Buono nie jest winien zabójstwa tamtych dziesięciu kobiet, wówczas zostaliście oszukani przez Kennetha Bianchi. Będziecie oszukani przez niego i przez Angelo Buono, który tam siedzi oraz jego dwóch obrońców. Dowody pokazują jego winę ponad wszelką wątpliwość, dlatego powinien zostać skazany.”

Ławnicy zostali oddelegowani na naradę i nawet, jeśli przez ostatnie dwa lata trwania procesu zdążyli się dobrze poznać, nie było pewności, czy będą zgodni co do werdyktu. Obrady zaczęli 21 października. 31 października 1983 roku, podano werdykt dotyczący zabójstwa Lauren Wagner – Angelo został uznany za winnego. 3 listopada ławnicy ogłosili, że był niewinny zamordowania Yolandy Washington. Kilka dni później uznano go winnym zamordowania Judy Miller. Zgodnie z kalifornijskim prawem, które obowiązywało w tamtym czasie, jako „wielokrotny zabójca” Angelo czekała kara śmierci lub dożywocie bez możliwości ubiegania się o przedterminowe zwolnienie. Uznano go także za winnego zamordowania Dolores Cepeda, Sonji Johnson, Kimberly Martin, Kristiny Weckler, Lissy Kastin i Jane King, a także Cindy Hudspeth. Angelo przemówił krótko wyrażając swoją pogardę dla całego procesu. „Moje konstytucyjne prawa zostały pogwałcone.”

Następnie, ława przysięgłych, która miała zdecydować o tym, czy skazać Buono na karę śmierci, czy na dożywocie, debatowała jedynie przez godzinę, oszczędzając go przed śmiercią. Sędzia nie krył niezadowolenia: „Angelo Buono i Kenneth Bianchi zabijali swoje ofiary za pomocą zabójczego gazu, porażenia prądem, uduszenia sznurem, czy też wstrzyknięcia trucizny. Jednak, obaj z nich spędzą resztę życia w więzieniu, z dachem nad głową, jedzeniem, ubraniem na koszt podatników, mając lepszą opiekę niż niektórzy z praworządnych członków społeczeństwa.”

W więzieniu

W 1986 roku, będąc za kratkami, Buono ożenił się z niejaką Christine Kizuka, matką trojga dzieci. Kizuka miała go poznać przez jej pierwszego męża, który spędził pięć miesięcy w celi obok Buono, podczas odsiadki za napad z brodnią w ręku w 1983 roku. Oni rozwiedli się w maju 1983 roku. Wydano zgodę na ślub, jednak władze więzienia podkreślały, że Buono nie będą przysługiwać żadne wizyty małżeńskie, z powodu natury jego zbrodni przeciwko kobietom.

21 września 2002 roku, Angelo Buono, mając 67 lat, został znaleziony martwy w więzieniu stanowym Calipatria. Przyczyny zgonu nie ustalono od razu, ale rzecznik więzienia twierdził, że Buono miał problemy z sercem. W chwili śmierci był w celi sam. Nie stwierdzono udziału osób trzecich.