Zeznanie

metheny1Na początku opowiem wam o sobie, o tym jaki jestem teraz, czyli, kiedy siedzę zamknięty w więzieniu. Mam 48 lat, ważę około 205 kilogramów, ale to nie jest sam tłuszcz. Siedzę już prawie od ośmiu lat, ale kiedy ktoś zostaje skazany na kilka wyroków dożywocia bez możliwości przedterminowego zwolnienia, czas nie ma już żadnego znaczenia.

Nie mam problemu z tym, że siedzę w więzieniu, bo dostałem się tutaj na własne życzenie. I zasługuję na to, że tu jestem, bo wysłali mnie tutaj praworządni ludzie, którzy sprawiedliwie mnie osądzili. Ha! Ha! Zostałem skazany tylko za dwa zabójstwa i jedno porwanie tej, która mi uciekła. Przez nią dostałem 50 lat.

Za pierwsze zabójstwo skazano mnie na dożywocie bez możliwości ubiegania się o przedterminowe zwolnienie. Za drugie, otrzymałem karę śmierci. Siedziałem w celi śmierci w stanie Maryland przez 3 lata, a oni zmienili mój wyrok i dali mi kolejne dożywocie bez możliwości warunkowego zwolnienia i wysłali tutaj na resztę mojego życia.

Zabiłem siedem osób, trzech mężczyzn i cztery kobiety. Dwóch mężczyzn porąbałem siekierą pod mostem w Południowym Baltimore. Uznano mnie za niewinnego dokonania tego czynu, ponieważ nie potrafili udowodnić, że to ja ich zabiłem. Pod tym samym mostem zabiłem jeszcze dwie kobiety i jednego mężczyznę, który łowił ryby i znalazł się w złym miejscu, w niewłaściwym czasie. Obciążyłem ich ciała i wrzuciłem do rzeki. Policji wskazałem tamto miejsce, jakieś 3 lata później, jednak nie potrafili znaleźć zwłok. Tak więc, nie mogli mnie skazać za ich zabicie.

Mój morderczy szał był motywowany chęcią zemsty, ale szybko przerodził się w uwielbienie dla smaku krwi oraz wspaniałego uczucia siły, które daje pozbawienie kogoś jego życia.

Wszystko zaczęło się w lipcu 1994 roku. Byłem w pracy, pracowałem jako kierowca ciężarówki. Tamtej nocy robiłem nadgodziny. Wróciłem do domu jak zwykle. Kiedy otwarłem drzwi i włączyłem światło, zauważyłem, że niczego tam już nie było. Moja kobieta zabrała wszystko – łącznie z moim synem – i mnie zostawiła. Jej odejście nie było dla mnie problemem. Ale zabrała ze sobą mojego 6-letniego syna. Była uzależnioną od cracku kupą gówna. Mógłbym jej zapłacić za to, żeby zniknęła z mojego życia. Wszystko, co miała zrobić to zabrać syna do mojej matki i wtedy wszystko byłoby w porządku.

Około pół roku później, dowiedziałem się, że zamieszkała w innej części miasta z jakimś idiotą, któremu dawała dupy za narkotyki. Złapano ich za posiadanie i używanie prochów, a mojego syna zabrano, bo zaniedbywali go i znęcali się nad nim. Przez moją kartotekę kryminalną, nie mogłem nawet pójść do opieki społecznej i próbować odzyskać mojego syna. Więc zebrałem całą swoją nienawiść na tą dwójkę, która skrzywdziła mojego syna i poszedłem ich szukać. Dowiedziałem się od kogoś, że byli pod tamtym mostem i ćpali z bezdomnymi, którzy tam koczowali.

Poszedłem tam ich szukać. Ich tam nie było, ale znalazłem tych dwóch kloszardów, którzy razem z nimi ćpali. Leżeli nieprzytomni na jakimś śmierdzącym materacu i tak ich zostawiłem, tylko najpierw porąbałem ich na kawałki.

Tej samej nocy, zwabiłem pod tamten most pierwszą naćpaną dziwkę. Dałem jej prochy i próbowałem wydobyć z niej informacje o mojej byłej. Mówiła, że nic nie wie, więc pobiłem ją, zgwałciłem w dupę i zabiłem. Wrzuciłem jej ciało w krzaki i poszedłem po kolejną dziwkę. Zrobiłem jej to samo, co tej poprzedniej, ale kiedy miałem wyrzucić ją w krzaki, zauważyłem czarnego, który łowił ryby i mnie zobaczył. Złapałem więc metalową rurę, która była akurat pod ręką, podbiegłem do niego i rozwaliłem mu głowę. Wrzuciłem więc obie panie i jego do rzeki, obciążając ciała kamieniami.

To była dla mnie naprawdę pracowita noc – pięć morderstw w czasie około siedmiu godzin. Umyłem się w rzece i, w miarę możliwości, posprzątałem miejsce zbrodni, a następnie odszedłem. Dwa i pół tygodnia później aresztowano mnie i oskarżono o zabójstwo dwóch mężczyzn, których porąbałem siekierą. Spędziłem prawie 18 miesięcy w więzieniu w Baltimore, oczekując na proces. Proces trwał tydzień i został zamknięty z powodu braku dowodów.

Znowu byłem wolny. Poszedłem do dawnego szefa i prosiłem o powrót do pracy przy paletach. Na miejscu znajdowała się mała przyczepa, więc poprosiłem szefa, żeby pozwolił mi tam zostać, a ja w zamian miałem mieć na oku okolicę. Zgodził się i dał mi klucze do głównej bramy i budynku. Firma znajdowała się w ślepej uliczce i była odizolowana. To było idealne miejsce, żeby zrobić to, co planowałem.

Zwabiłem dwie kolejne prostytutki-narkomanki do mojej przyczepy. Zabiłem je i rozczłonkowałem ich ciała. Odciąłem mięso i włożyłem do pojemników, a następnie do zamrażarki. Resztę szczątków zakopałem w kilku płytkich grobach w lasku za siedzibą firmy.

Przez kolejnych kilka tygodni, w weekendy, otwierałem mały bar na kółkach. Miałem prawdziwe kanapki z wieprzowiną oraz wołowiną i były całkiem niezłe. Ludzkie mięso smakuje bardzo podobnie do wieprzowiny. Jeśli zmieszasz te dwa rodzaje mięsa, nikt nie poczuje różnicy.

Wszystko szło dobrze, dopóki nie skończyło mi się specjalne mięso. Więc zaprosiłem kolejną dziwkę do mojej przyczepy. Zacząłem zdzierać je ubrania i ją lać. Krzyczała, ale, oprócz mnie, nie było nikogo, kto mógłby ją usłyszeć. A ja tylko się z niej śmiałem.

Odwróciłem się na ułamek sekundy i to był mój błąd, bo wybiegła przez drzwi, zanim zdążyłem ją złapać. Dookoła tego miejsca znajdował się wysoki na prawie 2,5 metra płot, z drutem kolczastym na górze. Obok płotu stała sterta palet wysoka na 3 metry. Ta suka wdrapała się po nich jak małpa i przeskoczyła przez płot, a następnie dobiegła do głównej drogi, gdzie jakiś gość zatrzymał się i zabrał ją na stację benzynową, skąd wezwali gliny. Wiedziałem, że gliny były w drodze, ale nie uciekałem. Pozbierałem jej ubrania, wziąłem klucze do bramy i ją otworzyłem. Jak tylko to zrobiłem, przyjechał radiowóz. Wyskoczył z niego gliniarz i wyciągnął broń, każąc mi się położyć na ziemi. Tak właśnie historia dobiegła końca.

Aresztowali mnie. Powiedziała im, że powiedziałem jej, że chciałem ją zabić tak jak resztę. To była prawda. Posadzili mnie w małym pokoju i prawie włażąc mi do dupy, próbowali dowiedzieć się co zrobiłem. Codziennie przez cały miesiąc wyciągali mnie z aresztu i zabierali na wycieczkę pomiędzy moim byłym miejscem pracy a mostem. Nieźle ich wkurzyłem, kiedy zabrali się za wykopywanie szczątków tych dwóch dziwek, bo zakopałem je w siedmiu różnych miejscach. Jedyną rzeczą, której żałuje jest to, że nie zamordowałem tej dwójki skurwysynów, których planowałem zabić. Czyli mojej byłej i dupka, z którym się zwąchała.

To moja historia, straszna, ale prawdziwa. Więc następnym razem, kiedy pojedziesz drogą i zauważysz przewoźnego grilla na kółkach, którego wcześniej nie widziałeś, upewnij się, że pamiętasz tą historię zanim ugryziesz swoją kanapkę. Możesz nie wiedzieć, co tak naprawdę jesz. Ha! Ha!”

Ucieczka od śmierci

W czasie procesu o zabójstwo Cathy Ann Magaziner, Metheny przyznał się do zabicia jej w 1994 roku, na terenie firmy handlującej paletami, gdzie pracował. Cztery lata później, kiedy został skazany, jego prawnicy twierdzili, że mimo, iż ich klient zakopał ubrania oraz torebkę ofiary w innym miejscu niż jej ciało, zabranie przez niego tych rzeczy nie było zaplanowanym elementem zbrodni. Na tej podstawie, Sąd Apelacyjny stanu Maryland unieważnił wyrok kary śmierci, chociaż sam skazany błagał sędziego o śmierć. Sędzia, jednak, nie znalazł wystarczającej ilości dowodów na to, że Metheny okradł swoją ofiarę, co byłoby obciążającą okolicznością, pozwalającą na wnioskowanie o karę śmierci.

Wskazując na brak dowodów na dokonanie kradzieży, Sąd Apelacyjny odesłał sprawę ponownie do sędziego Jamesa T. Smitha Jr., który poprzednio wyrok kary śmierci wydał. Spodziewano się, że takie działanie miało skutkować zmianą wyroku na dożywocie bez możliwości ubiegania się o przedterminowe zwolnienie.

Sąd Apelacyjny rozważył także „osobiste zastrzeżenia dotyczące wyroku” podane przez sędziego Smitha, które ten wyraził w swoim raporcie skierowanym do Stanowego Sądu Najwyższego po tym, jak członkowie ławy przysięgłych optowali za skazaniem Metheny’ego na śmierć. Jak napisał, Metheny został oskarżony o kradzież tylko dlatego, że ciało oraz ubrania ofiary znaleziono w innych miejscach. „Inna osoba, która zabiła swoją ofiarę, ale zakopała ją razem z ubraniami, nie kwalifikowałaby się do kary śmierci” – pisał.

W czasie otrzymania tamtego wyroku, Metheny odbywał już karę dożywocia za zabójstwo Kimberly Spicer w 1996 roku oraz 50 lat pozbawienia wolności za próbę gwałtu oraz porwanie Rity Kemper w tym samym roku. Sprawę przeniesiono z Baltimore, gdzie Metheny zabił Magaziner do hrabstwa, gdzie przyznał się do zabójstwa oraz kradzieży.

Metheny nie przebierał w słowach, błagając ławę przysięgłych o karę śmierci, w pewnym momencie powiedział: „Słowo ‘przepraszam’ nigdy nie padnie z moich ust, bo byłoby kłamstwem. Bardzo chcę oddać moje życie za to, co zrobiłem, pozwolić Bogu mnie osądzić i wysłać na wieczność do piekła.” Później powiedział także, że zabijał, ponieważ „po prostu mu się to podobało.” Ławnicy przed ogłoszeniem wyroku, debatowali przez nieco ponad dwie godziny.

Prawniczka Metheny’ego, Margaret Mead, powiedziała, że Sąd Apelacyjny „podjął odpowiednią decyzję”, uznając, że nie było wystarczających dowodów na dokonanie przez jej klienta kradzieży, ponieważ torebkę i ubranie po prostu „porzucono” po zabójstwie. Powiedziała także, że Metheny przyznał się do kradzieży wbrew radom swoich prawników.

Profil

Śledczy określają zbrodnie dokonane przez Metheny’ego jako napaści seksualne sugerujące psychotyczną agresję w stosunku do konkretnego typu kobiet. Jedna z jego ofiar, Cathy Ann Magaziner, 39-letnia kobieta z licznymi wyrokami za prostytucję, została pozbawiona głowy.

Metheny twierdzi, że zabił trzy pozostałe prostytutki na terenie Washington Boulevard, chociaż tamtejsza policja nie była w stanie tego potwierdzić, ponieważ nie znaleziono żadnych ciał. „Nie ma żadnego powodu, aby mu nie wierzyć” – mówiła jego prawniczka, Margaret Mead, która opisywała swojego klienta jako „niezwykle miłego i delikatnego w obyciu” podczas ich rozmów. „Zawsze uważałam go za bezpośredniego i szczerego. Myślę, że mówi prawdę.”

Nie wiadomo czy nienawiść Metheny’ego w stosunku do kobiet dotyczyła konkretnie prostytutek, czy po prostu szukał wrażliwych, młodych kobiet, które nadawałyby się na jego ofiary. Według akt sądowych ani Spicer, ani Ingrassia nigdy nie były oficjalnie oskarżone o prostytucję.

Dzieciństwo

Jego adwokat mówi, że Metheny żałuje swoich zbrodni, jednocześnie twierdząc, że to jego uzależnienie od narkotyków oraz alkoholu wywołało agresywną zmianę w jego osobowości: „[Metheny] Opisywał to jako wściekłość, która bierze nad nim panowanie, gdy jest pod wpływem narkotyków. Opowiadał także o uczuciu niesamowitej frustracji związanej z tym jak dorastał oraz z jego doświadczeniami życiowymi.”

Metheny był jednym z sześciorga dzieci urodzonych w biednej rodzinie, która mieszkała w Zachodniej Wirginii. Swojemu obrońcy powiedział, że był zaniedbywanym dzieckiem, oddawanym do rodzin zastępczych przez rodziców, których sam uważał za martwych.

Jednak wspomnienia jego matki przeczą jego niektórym zeznaniom. Na przykład, kobieta twierdzi, że w czasie dorastania był on całkiem normalnym chłopcem. „Był mądry i miał dobre dzieciństwo. Jeżeli był zaniedbywany, to była jego wina. Pochodził z całkiem dobrego domu.” – mówiła, dodając, że żadne z jej dzieci nigdy nie trafiło do żadnej rodziny zastępczej.

Jean Metheny twierdzi, że ona i jej mąż, z zawodu zwyczajny robotnik, ciężko pracowali, aby utrzymać rodzinę i przenieśli się na North Point Boulevard w Essex niedługo przed tym jak Joe się urodził. Kiedy chłopiec miał 6 lat, jego ojciec zginął w wypadku samochodowym, co bardzo odbiło się na jego rodzinie. Oto, co matka Metheny’ego mówi o całej sytuacji po śmierci męża: „To było dla mnie bardzo trudne. Musiałam pracować, żeby utrzymać rodzinę i robiłam wszystko, co mogłam, aby zostawić przy sobie dzieci.”

Przez całe lata po śmierci jej męża, Jean Metheny pracowała jako kelnerka, barmanka oraz rozwoziciel jedzenia do pobliskiego portu. Twierdzi, że nie mogła spędzać dużo czasu z dziećmi, ale, według niej, była to normalna rodzina: „Nie byliśmy bogaci, ale zawsze mieliśmy coś do jedzenia oraz dach nad głową. I nigdy nie poszłam na zasiłek.” Wspomina, że jej syn był zapalonym kolarzem, dobrym uczniem i nie lubił wdawać się w kłótnie z innymi dziećmi. „Wcale nie był złym dzieckiem. Zawsze był dla każdego miły.” – mówiła.

Kiedy w 1973 roku Joe skończył 18 lat, poszedł do wojska i stacjonował w Niemczech, gdzie poznał kobietę, z którą wydawał się mieć bardzo bliską relację. Joe powiedział swojej prawniczce, że służbę odbywał w Wietnamie i tam uzależnił się od heroiny. Jednak jego matka mówi, że nie przypomina sobie jego wyjazdu do Wietnamu. Dokumenty dotyczące jego służby w wojsku nie są dostępne.

Joseph Metheny rzadko dzwonił czy pisał do swojej matki, po tym jak odszedł z domu. Relacje po pewnym czasie zupełnie się ochłodziły i nie rozmawiali ze sobą przez 10 lat. „Z każdym rokiem coraz bardziej się oddalał. Myślę, że najgorszą rzeczą, jaka mu się przytrafiła były narkotyki. To bardzo smutna historia.” – powiedziała jego matka.

Kartoteka kryminalna Metheny’ego z tamtych lat nie pokazuje nic poważniejszego niż zwykłe napaści, nadużywanie alkoholu oraz okazjonalne bójki barowe.

Według źródeł, Metheny był inteligentnym, wygadanym mężczyzną, który w czasie pobytu w wojsku brał udział w kursach fizyki. Jednak, tak naprawdę, spędził większość z ostatnich 20 lat w świecie, który jedynie niewiele osób jest w stanie dostrzec.

Po zerwaniu więzi z rodziną w latach 70tych, był częstym gościem w dzikich obozowiskach bezdomnych w Baltimore, którzy spali w swoich brudnych namiotach i śmierdzących śpiworach po mostami.

Praca u Joe Steina

Już po zakończeniu swojej służby w wojsku, Metheny podejmował się różnych zajęć, takich jak praca w dokach czy sprzedawanie alkoholu. W 1988 roku zaczął pracować dla Joe Steina.

Jego byli współpracownicy opisują jego osobowość jako dosyć złożoną. Z jednej strony, przedstawiany jest jako delikatny olbrzym, zwany „Kruszynką”. Poza tym, wiadomo, że lubi rysować postacie z kreskówek i grać w gry komputerowe. Z drugiej jednak strony, ma wybuchowy temperament i zdarzało się, że groził swoim współpracownikom oraz pracownikom baru, do którego uczęszczał. Pił duże ilości alkoholu – każdej nocy, w swojej przyczepie wyposażonej w dwa krzesła, kanapę, telewizor i termowentylator, opróżniał butelkę whiskey.

Bardzo niechętnie mówił o swoim procesie w sprawie podwójnego zabójstwa siekierą, którego dokonał pod mostem. „Gdy ktokolwiek go o to zapytał, twierdził, że był niewinny.” – powiedział Joe Stein Jr. Jednocześnie dodał, że Metheny lubił rozśmieszać ludzi: „Lubił żartować na różne tematy. Zwykł mówić, że był tak nisko na drabinie społecznej, że był piachem, na którym stała. Był całkiem mądry. Łatwo znajdował rozwiązania problemów. Jeśli mieliśmy problem jak poukładać palety, to on zawsze wiedział jak to zrobić.”

Drugi z synów Steina twierdził, że Metheny „miał czasem napady agresji, ale nikt by nie pomyślał, że kiedykolwiek mógłby kogoś zabić.”

Pierwsze zabójstwo

W 1995 roku oskarżono go o zabicie dwóch 33-letnich bezdomnych mężczyzn, Randalla Brewera i Randy’ego Pikera, do czego miało dojść podczas kłótni między wrogimi obozami bezdomnych. Obaj mężczyźni zostali zmasakrowani za pomocą siekiery.

Metheny został uniewinniony od zarzutów morderstwa, ponieważ przysięgli pracujący przy sprawie przesłali sędziemu podczas obrad notatkę, która sugerowała, że uważali kogoś innego za winnego zbrodni. Według akt sądowych, Metheny przyznał się, że tych zabójstw dokonał po całonocnej libacji alkoholowej, a motywowała nim chęć zabrania mężczyznom pieniędzy w kwocie 300 dolarów.

Nie jest jednak jasne jak wiarygodne są jego zeznania, nawet dla jego obrońców. Poza innymi rzeczami, powiedział bowiem swoim prawnikom, że jego matka nie żyła, co było dla niej samej szokiem. „Może po prostu chciałby abym nie żyła. Odepchnął swoją rodzinę już bardzo dawno temu.” – skomentowała to.

Cathy Magaziner

 Jeszcze przed procesem w sprawie o zabójstwo Cathy Magaziner, Metheny nagle odwołał zeznania wszystkich świadków, którzy mieli zeznawać w jego obronie. Powiedział swoim prawnikom, że nie chce zeznań pielęgniarek, pracowników więzienia, pracownika socjalnego ani przyjaciela, który miał zeznawać na jego korzyść. Kiedy sędzia przypomniał mu, że ława przysięgłych musi dostać dokładny obraz tego, co się stało, zanim zdecydują czy zasługiwał na karę śmierci, on sam powiedział: „Chcę odwołania świadków. Nie potrzebuję ich zeznań.” Gdy sędzia zapytał go o powód, ten odpowiedział: „Chcę kary śmierci, wysoki sądzie.” Ta decyzja zaskoczyła wszystkich obecnych na sali sądowej, a sędzia zastanawiał się czy powinien pozwolić mu odwołać obronę. W końcu uznał, że decyzja zależy od obrońców Metheny’ego. Margaret Mead, podtrzymała decyzję swojego klienta.

Tak więc, Joe Metheny został skazany na śmierć w sprawie o zabójstwo Cathy Magaziner na swoją własną prośbę, po tym jak obrazowo opisał wydarzenia tamtego dnia, a następnie błagał sędziego o karę śmierci.

Po tym, jak ława przysięgłych usłyszała, że zabił, bo mu się to podobało, debatowali jedynie przez dwie godziny, aby wydać wyrok. Bezgłowy szkielet ofiary znaleziono nieopodal fabryki palet w Baltimore, gdzie Metheny pracował. Kiedy go skazano, powiedział, że po sześciu miesiącach od zabójstwa wykopał czaszkę kobiety, a następnie „zmył wszystkie robaki i uprawiał z nią seks.”

Olbrzymi mężczyzna z dwoma małymi tatuażami w kształcie łez na policzkach, ubrany w jeansy oraz sportową koszulę, nie okazał żadnej reakcji na wyrok. Tuż przed tym, jak ochrona zabrała go z sali sądowej, Metheny delikatnie ucałował policzek swojej prawniczki, Margaret Mead. Kiedy odszedł, Mead i jej asystentka, Catherine Flynn, położyły głowy na blacie biurka, przy którym siedziały i zaczęły płakać.

Obrończynie powiedziały, że jego oświadczenie skierowane do ławników przeczyło jego poczuciu winy i nienawiści do samego siebie. Zakwestionowały także domniemaną okoliczność kradzieży, która pozwoliła na wydanie wyroku kary śmierci. Według nich, mimo że Metheny zakopał ubrania i torebkę ofiary po morderstwie, nie świadczy to o tym, że było to częścią zbrodni. Jednocześnie przyznały, że „Metheny dostał to, czego chciał.”

Oskarżyciel, Emanuel Brown, powiedział po sprawie „To niezwykła sytuacja, która wymaga niezwykłych środków.” Przewodniczący ławy przysięgłych nie chciał komentować wyroku.

W 1996 roku, Metheny został uniewinniony w sprawie o zabójstwo dwóch bezdomnych mężczyzn, ale podczas procesu dotyczącego zabójstwa Magaziner, ponownie przyznał się do zabicia ich oraz innych, za których morderstwo nigdy nie był oskarżony. „Byli biednymi istotami, które spały obok, a które zabiłem siekierą” – mówił. „Uznano mnie za niewinnego, ponieważ nie mogli udowodnić, że to byłem ja. Dostałem najlepszego prawnika, w ten sposób udało mi się z tego wyłgać.” Twierdził także, że zabił kilka innych osób, mówiąc: „trzech z nich nigdy nie brano pod uwagę, bo ich nie znaleziono. Spoczywają w rzece Patapsco.”

Policja z Baltimore nie była w stanie potwierdzić jego zeznań w sprawie wymienionych zabójstw, ponieważ nigdy nie był o nie oskarżony. Rok wcześniej, prokuratura umorzyła kolejną sprawę o zabójstwo popełnione przez Metheny’ego z powodu braku dowodów.

Wiele fragmentów zeznań Metheny’ego podczas procesu zawierało szokujące seksualne opisy tego, co robił swoim ofiarom. Ostateczne przesłuchanie było nietypowe ze względu na podane szczegóły dotyczące zabójstwa Magaziner oraz na nieobecność w sądzie rodzin oskarżonego oraz ofiary.

Podczas wygłaszania mowy końcowej, prokurator ciągle przypominał ławnikom, że mimo braku zeznań rodziny ofiary – prostytutki i narkomanki – nie powinni lekceważyć jej śmierci: „Jej życie jest tyle samo warte, co życie każdego innego członka społeczeństwa. [Metheny] Zabrał kobiecie wszystko, co miała, czyli prawie nic.” Prokuratura ukazała Metheny’ego jako człowieka, który jest tak niebezpieczny i groźny – nawet w więzieniu – że „nadal będzie krzywdził ludzi, czego nie można ryzykować.”

Obrona, z kolei opisywała jego dzieciństwo jako pełne zaniedbań, z nieobecnym ojcem alkoholikiem oraz matką, która pracowała na dwie zmiany, aby utrzymać szóstkę dzieci. Donald Steil, który dla obrońców zbadał przeszłość Metheny’ego, powiedział, że jego rodzina opisywała go jako bojaźliwego chłopca z nadwagą, dla którego „nikt nigdy nie miał czasu, a który nigdy nie był niemiły, a zawsze pomocny.” Miał podobno nawet grono przyjaciół.

Kiedy Mead przemawiała do ławników, zignorowała jego prośbę o karę śmierci, mówiąc, że „Nie był człowiekiem bez sumienia. Nie był bezlitosnym, okrutnym mordercą.”

Jako ostatni przemawiał oskarżyciel: „Nie dawajcie mu kary śmierci, bo jej chce, ale dlatego, że na nią zasłużył.”

Kimberly Spicer

Jesienią 1995 roku, 23-letnia Kimberly Spicer patrzyła w obiektyw kamery wideo, nie wiedząc, jak niewiele życia jej pozostało.

Co robisz, Kim?” – zapytała jej siostra, która nagrywała rodzinny filmik w czasie wizyty u ich ojczyma, przed jego operacją serca w Harbor Hospital Center. „Wyglądam przez okno i patrzę na przystań,, marząc, że jestem na łodzi” – powiedziała ładna kobieta o kasztanowych włosach, wówczas bezrobotna, walcząca z problemem narkotykowym.

Rok później, 11 listopada, przegrała swoją ostateczną walkę – nie z problemami osobistymi, ale z mężczyzną imieniem Joe Metheny, seryjnym mordercą. Została zadźgana nożem, a jej zwłoki znaleziono 15 grudnia, zakopane pod przyczepą na terenie fabryki palet, gdzie Metheny mieszkał, pracował i ukrył ciała dwóch pozostałych swoich ofiar.

Tak mówi o niej jej matka, 44-letnia Kathie Price, z zawodu księgowa: „Kim miała swoje problemy, ale była wojowniczką, zawsze stawiała im czoła i miała nadzieję na poprawę sytuacji. Wydaje mi się, że on właśnie takich ofiar szukał.

Metheny swój wolny czas spędzał w okolicy Washington Boulevard w South Baltimore, gdzie przesiadywał w barach, mieszkał z bezdomnymi i wydawał swoje pieniądze na crack, heroinę oraz drinki typu Southern Comfort. Tam też właśnie szukał ludzi z problemami, którzy mogli stać się jego potencjalnymi ofiarami.

Nikt by nawet o tym nie pomyślał” – mówi Connie Snow, starsza siostra Spicer, która kiedyś pracowała w barze, odwiedzanym często przez Metheny’ego. „Miał bardzo dobre maniery, ciągle mówił ‚dziękuję’ i ‚proszę’. Moja siostra nawet raz powiedziała, że było jej go szkoda.”

John Ingrassia, ojciec Toni Lynn Ingrassi, innej ofiary Metheny’ego dodaje: „Toni Lynn była dobrą dziewczyną. Miała problemy z narkotykami, ale próbowała z nich wyjść. Kto mógłby zrobić jej coś tak chorego?”

W noc, kiedy została zamordowana, Spicer pokłóciła się z matką i wyszła zdenerwowana z domu. Jej matka powiedziała, że była zasmucona śmiercią brata, który zmarł 2 listopada na skutek przedawkowania heroiny. „Kiedy się kłóciłyśmy, ona często wychodziła z domu, ale zawsze wracała. Tamtej nocy musiała spotkać jego.” – dodaje jej matka. Najprawdopodobniej Metheny zabił dziewczynę po zabraniu jej do swojej przyczepy, gdzie wówczas pomieszkiwał. Znaleziono tam ślady krwi, a Metheny pokazał ciało Spicer koledze, mając nadzieję, że ten pomoże mu ją zakopać.

Matka Spicer nadal posiada postrzępioną Biblię, którą jej córka miała w zwyczaju czytać w ciężkich momentach życia. Jeden z fragmentów podkreślonych w księdze, pochodzi z Listu Św. Pawła do Efezjan (6:12): „Nasza walka bowiem nie toczy się przeciwko krwi i ciału. Walczymy ze zwierzchnościami, z władzami, z zarządcami ogarniającej świat ciemności, z niegodziwymi zakusami duchowych sił na wysokościach nieba.”

Kathie Price, która mieszkała w trzech rodzinach zastępczych w swoim życiu nie potrafi pogodzić się ze stratą córki: „Chciałabym zapytać go dlaczego ją zabił” – mówi ze łzami w oczach. „Ale nigdy tak naprawdę się tego nie dowiemy. Jest po prostu mordercą. W niektórych ludziach jest po prostu zło.”

Kolega od kreski

Był mroczny, wtorkowy wieczór, zimą 1996 roku, kiedy rozmowa przy whiskey oraz kokainie zeszła na tematy zwłok. Joe Metheny, zwany pieszczotliwie „Kruszynką”, wyznał swojemu towarzyszowi pewną tajemnicę: w lesie znajdowało się ciało kobiety, a on potrzebował pomocy, żeby je przenieść. Jego kolega, o przezwisku Clint, myślał, że to był żart – dopóki Kruszynka nie zaprowadził go do lasu i nie odkopał sterty śmieci, opon i toreb, aby pokazać mu rozkładające się, nagie ciało młodej kobiety.

Tak właśnie zaczynają się zeznania Williama Clintona Ashbrooka Jr., składane w czasie procesu Metheny’ego o zabójstwo Kimberly Spicer. „Powiedział, że dziewczyna wisiała mu 300 dolarów, więc ją zabił”.

Prokuratura oparła swoją strategię na zeznaniach 27-letniego Ashbrooka, potrójnie skazanego za kradzież narkomana i byłego współpracownika oskarżonego.

Ashbrook powiedział, że po tym, jak Metheny pokazał mu ciało, stał tam przerażony, nie umiejąc na to patrzeć, podczas gdy jego kolega owijał zwłoki w czerwony brezent. Metheny chciał ukryć ciało w kontenerze na śmieci, ale Ashbrook poprosił, aby mógł mu pomóc innym razem. „Nie chciałem dotykać martwego ciała” – powiedział w sądzie.

Ashbrook powiedział, że wskoczył na swój rower i odjechał, ale wrócił do domu Metheny’ego mniej niż godzinę później z kolejną porcją kokainy. Znalazł go całego w nerwach i mokrego od potu, w panice, że kolega powiedział policji o tym, co widział. Ashbrook tego nie zrobił. Jak zeznał, Metheny sam przeniósł ciało.

Mężczyźni wciągnęli więcej kokainy, pili piwo i zasnęli w przyczepie. Następnego dnia, Metheny zachowywał się jakby nic się nie stało. Ashbrook powiedział jego szefom o zwłokach. Kolejnego dnia, udał się także do FBI i zgodził się na założenie podsłuchu, mając nadzieję uzyskać od Metheny’ego informacje na temat tego, co zrobił z ciałem. Z transkrypcji tamtej rozmowy wynika, że Ashbrook próbował wydobyć informacje od kolegi, ten jednak był ostrożny i powiedział mu jedynie, żeby „lepiej zapomniał o wszystkim, co widział.”

Dzień później, młodszy ze Steinów znalazł brezent pod przyczepą, a Ashbrook zidentyfikował ciało jako te, które widział wcześniej.

Proces o zabójstwo Kimberly Spicer

W sądzie Metheny przypominał niepokojący zwitek sprzeczności. „Kruszynka” potrzebował dwóch złączonych ze sobą par kajdanek, aby można było skuć jego ręce za plecami.

Podczas procesu, jako pierwsza zeznawała matka ofiary, Kathie Price. Opowiedziała o kłótni, jaką odbyła z córką 11 listopada 1996 roku, kiedy to jej córka zniknęła oraz o tym, jak przez dwa tygodnie poszukiwała córki na własną rękę, zanim powiadomiła policję: „Modliłam się w kościele. Miałam nadzieję, że wszystko z nią było w porządku.”

Drugi świadek, Barbara McWilliams, wypełniła pewne luki w zeznaniach, opowiadając o tym, co Spicer robiła po wyjściu z domu matki. Według jej zeznań, McWilliams siedziała z przyjacielem w barze Unce Walt’s na Washington Blvd., kiedy podeszła do niej zdenerwowana kobieta, która kilkakrotnie zapytała ją czy ta mogłaby odprowadzić ją do domu. McWilliams, która nie znała tamtej kobiety, odmówiła. Na zewnątrz baru zauważyła mężczyznę, którego znała i uważała za bardzo grzecznego: Metheny’ego. Nieco później, McWilliams razem z przyjacielem podwieźli Metheny’ego oraz Spicer na teren firmy Joe Steina, gdzie mieszkał i pracował.

Ciało Spicer znaleziono 15 grudnia 1996 roku pod przyczepą na terenie fabryki palet. Trzy dni później, Metheny doprowadził policję do płytkiego grobu położonego na tym samym terenie. Tam zakopał szczątki Cathy Ann Magaziner.

Ostatnim świadkiem strony oskarżenia był agent FBI, James Fitzsimmons, który opowiedział o tym, jak biuro śledziło domniemane przestępcze działania na terenie firmy Joe Stein & Sons, kiedy otrzymali informację, że Metheny trzymał tam zwłoki. W lipcu, agenci federalni oskarżyli właściciela fabryki palet o nielegalne posiadanie broni. Stein był już skazany za podpalenie w 1985 roku oraz kradzież w 1988. Stein wyszedł za kaucją, ale został ponownie aresztowany za nielegalne posiadanie broni. Agenci przeszukali jego dom i zaleźli półautomatyczny pistolet kalibru 25 w jego szafce nocnej.

Syn Steina twierdził, że jego ojciec nie miał nic wspólnego z zabójstwami. A Mead dodała, że sam Metheny „nieugięcie zaprzecza, że Joe Stein wiedział lub brał udział w czymkolwiek.”

Adwokat obrony Margaret Mead zapytała Fizsimmonsa o płatności, jakich FBI dokonało na rzecz Joe Steina Sr. oraz jego pracownika Williama Ashbrooka. Po tym jak Ashbrook zgłosił FBI, że Metheny pokazał mu ciało, oni wydali na niego „około 25 tysięcy dolarów”. Zapłacili za to, aby Ashbrook poszedł na odwyk narkotykowy i pokryli jego rachunki w czasie, kiedy ukrywał się jako ich świadek. FBI zwróciło także koszty właścicielowi domu, w którym Ashbrook mieszkał, kiedy ten oskarżył go o kradzież narzędzi wycenionych na 5 tysięcy dolarów. Fitzsimmons zeznał także, że FBI wydało około 94,500 dolarów, aby przenieść młodszego Steina i jego rodzinę po tym, jak zaczął z nimi współpracować w sprawie dotyczącej firmy jego ojca.

Słuchając swojego głosu nagranego na taśmie rok wcześniej, podczas zeznania, Joseph Metheny przeciągnął swoje dłonie po twarzy. „Zabiłem ją. Jestem bardzo chory.” – można było usłyszeć. Nagranie to dotyczyło zabójstwa Kimberly Spicer i dokonano go kilka godzin po znalezieniu jej zwłok. Na tamtym nagraniu Metheny zeznał, że miesiąc wcześniej, po poznaniu Spicer w barze, zadźgał ją na śmierć nożem z czarną rękojeścią, a następnie ukrył jej ciało.

Taśmę z zeznaniem odtworzono w czasie zeznań śledczego Penningtona. Powiedział on, że Metheny w czasie składania wyjaśnień chętnie współpracował. Na nagraniu brzmi jakby był pod wpływem emocji, często zatrzymując się na około 10 sekund przed odpowiedzią na dane pytanie, jednak mówi zrozumiale.

Potrzebuję pomocy” – powiedział po przyznaniu się do zabójstwa Spicer. Kiedy wypuszczono go z sali sądowej, Metheny spojrzał na matkę swojej ofiary i rozpłakał się. „Ty śmierdzące zwierzę” – powiedział mężczyzna siedzący obok kobiety. Poza sądem, Price mówiła, że proces był dla niej wyjątkowo trudny ze względu na niedawną śmierć jej męża. Zmarł na atak serca podczas pierwszego dnia procesu. Powiedziała: „Jestem pewna, że stres się do tego przyczynił. (…) Bóg mnie wspiera. Wiem, że Kim jest teraz w niebie, a mój mąż jest tam razem z nią.”

Podejrzenia o nekrofilię

Obrona Metheny’ego, próbując wybronić go przed wyrokiem kary śmierci, powołała niespodziewanego świadka – policjanta, który dowodził śledztwem. Adwokaci zamierzali udowodnić, że Metheny nie zasługiwał na karę śmierci, ponieważ w sprawie zabójstwa Spicer nie zachodziły obciążające okoliczności takie jak, na przykład, gwałt.

Policjant miał udowodnić jedną dziwną, ale ważną tezę: że Metheny wolał uprawiać seks ze zmarłymi kobietami, ponieważ nekrofilia nie jest przestępstwem w stanie Maryland. Jeżeli sędzia przychyliłby się do tego, że Metheny uprawiał lub próbował uprawiać seks ze Spicer, gdy jeszcze żyła, uznałby go winnym zabójstwa pierwszego stopnia i mógłby go skazać na śmierć przez wstrzyknięcie trucizny.

Obrona nie miała żadnych zastrzeżeń, co do stwierdzenia, że Metheny uprawiał seks ze zwłokami Spicer po jej śmierci. Zaprzeczyli wręcz, że robił to z nią, gdy jeszcze żyła. Dlatego też, próbowali udowodnić, że ich klient ma nienaturalną potrzebę bliskości ze zmarłymi kobietami.

Czy pan Metheny rozmawiał z panem o aktach nekrofilii?” – takie pytanie zadała adwokat obrony śledczemu. Odpowiedź była twierdząca. Obrona odniosła się także do kontaktów cielesnych Metheny’ego ze zwłokami Cathy Ann Magaziner.

Obrońca Metheny’ego, Margaret Mead, powiedziała, że prokurator zaoferował im wyrok dożywocia bez możliwości ubiegania się o przedterminowe zwolnienie za przyznanie się do winy w sprawach Spicer i Magaziner, co według niej nie było rozsądne. Mead zamierzała udowodnić ławnikom, że w historii Metheny’ego istniały łagodzące okoliczności, które powinny sprawić, że nie dostanie kary śmierci: „Mówimy tu o długiej historii nadużywania alkoholu i narkotyków. A także o związku między panem Methenym oraz tamtymi kobietami oraz o kontekście tamtej relacji.”

Kathie Price powiedziała, że sama poprosiła prokuraturę o wnioskowanie o karę śmierci: „Uważam, tak dlatego, że ludziom udaje się uniknąć kary za morderstwo, ponieważ są pewni, że ich uczynki ujdą im na sucho.”

Mowa końcowa matki Spicer

Price została poproszona o wygłoszenie mowy w imieniu ofiary. Siedząc kilka kroków od Metheny’ego, którego ręce i nogi były skute kajdankami, wzięła głęboki oddech i zaczęła czytać napisany przez siebie wiersz:

{I thought I knew pain and sorrow|Myślałam, że wiem co to smutek i ból}

{I thought I had visited the depths of despair|Myślałam, że zbadałam otchłań rozpaczy}

{But I didn’t know what was to come on the morrow|Lecz nie wiedziałam co spotka mnie jutro}

{Because none of it could even dare compare|Bo tego nigdy nie śmiałabym porównać}

{With the soul piercing loss of my daughter|Z tym jak moja dusza przeżyje stratę mojej córki.}

Kimberly była pełna życia

Mogłeś to zobaczyć w jej zielonych oczach

I poczuć ciepło w jej pięknym uśmiechu

Usłyszeć w brzmieniu jej chichotu

Ale cieszyła się tym tylko przez chwilę”

Kiedy Price odczytywała swój wiersz, Metheny zaczął szlochać. Wytarł oczy swoimi wielkimi dłońmi i patrzył na matkę swojej ofiary. Ona czytała dalej:

Wtedy, tej okropnej ciemnej nocy

Ten, który nie miał szacunku dla życia, które Kim kochała

Wziął tę iskrę i zgasił jej blask

Jej uśmiech już nigdy nie rozgrzeje tych, których znała

Jej śmiech został uciszony przez jego okrucieństwo.”

Na koniec przesłuchania, sędzia Gordy zapytał Metheny’ego czy ten chciał coś powiedzieć. Oskarżony wstał i powiedział: „To samo, co mówiłem wcześniej. Przepraszam niczego nie zmieni. Jestem zgniłym skurwysynem. Przykro mi, że moje życie nie skończyło się tak jak tego chciałem. Ale może kiedyś się tak stanie. To wszystko.”

Niespodziewany wyrok

Po trzech tygodniach wysłuchiwania makabrycznych zeznań, sędzia Clifton J. Gordy pokazał fotografię 23-letniej Spicer, mówiąc, że w procesie tym chodziło o nią i pamięć o niej. „Wysłuchaliście zeznań, których żaden człowiek nie powinien musieć słuchać„, mówił Gordy, podkreślając wytrzymałość i odwagę, jaką wykazali się członkowie rodziny ofiary, którzy wysłuchali szczegółów dotyczących zabójstwa Spicer. „Jako ojciec dwóch córek, nie potrafię sobie wyobrazić waszego bólu.”

Potem sędzia zwrócił się do oskarżonego: „Proszę wstać, panie Metheny.” Sędzia powiedział Metheny’emu, że uznał go winnego zabójstwa pierwszego stopnia na Kimberly Spicer poprzez dwudziestosześciokrotne dźgnięcie jej nożem. Według niego jednak, prokuratura nie była w stanie ustalić czy Metheny okradł lub zgwałcił kobietę, kiedy ta jeszcze żyła. Udowodnienie którejś z tych dwóch okoliczności kwalifikowałoby go do wyroku kary śmierci.

Prokuratorzy Emanuel Brown i Vickie Wash byli zawiedzeni takim wyrokiem. Matka Spicer również wyraziła swoje niezadowolenie, że oprawca jej córki uniknie śmierci. „To wciąż w rękach Boga” – mówiła otoczona przez rodzinę i przyjaciół. „Będzie musiał mu kiedyś stawić czoła.”

Według prokuratury, Metheny zabrał Spicer do swojej przyczepy, gdzie próbował ją zgwałcić za pomocą butelki po piwie. Kiedy ona się opierała, dźgnął ją w twarz i szyję. Kiedy nadal się opierała, Metheny wpadł w szał i wbijał nóż w jej klatkę piersiową oraz brzuch, a także dziewięciokrotnie w plecy. „Kimberly Spicer nie chciała ustąpić.” – powiedział Brown w mowie końcowej. „W pewnym momencie zdała sobie sprawę, że uległość nie pomoże. Nie chciała tam zostać i być torturowana. Chciała walczyć aż do śmierci.” Po odnalezieniu zwłok kobiety, w jej ciele znaleziono wspomnianą butelkę po piwie.

Obrońcy twierdzili natomiast, że Spicer dobrowolnie poszła z Methenym, a on zabił ją dla przyjemności. Według nich, Metheny, który rzekomo lubił uprawiać seks ze zmarłymi, włożył butelkę do pochwy dziewczyny już po jej śmierci. Obrano taką linię obrony, ponieważ w stanie Maryland nekrofilia nie jest przestępstwem. „Nie ma żadnych dowodów na to, że próbował włożyć tą butelkę do środka przed jej śmiercią” – mówiła Margaret Mead.

Wywiązała się także dyskusja na temat tego, czy Metheny chciał okraść Spicer przed śmiercią. Według prokuratury, ukradł jej ubrania. Obrona twierdziła, że nie było na to żadnych dowodów. Sędzia Gordy dał wiarę obrońcom oskarżonego, ponieważ dowody nie wskazywały na to, że Metheny próbował okraść lub zgwałcić Spicer przed jej śmiercią. Jeżeli chodzi o te dwa zarzuty został uznany za niewinnego.

Ta, która przeżyła

W swoich zeznaniach Rita Kemper, niedoszła ofiara Metheny’ego, opisuje go jako człowieka „w którym można dostrzec zło”. Mówi też, że obawiała się, że umrze, kiedy ich znajomość przerodziła się w kłótnię, po tym, jak on zażądał seksu: „Cokolwiek Kruszynka chciał zrobić tamtej nocy, zamierzał to zrobić. Mówił, że mogę krzyczeć ile chcę. Wiedziałam, że nie zamierzał wypuścić mnie stamtąd żywej. Ale nie zamierzałam pozwolić mu zabrać mojego życia bez walki.”

Poza wyrokami, które otrzymał za dokonane przez siebie zabójstwa, Metheny został także oskarżony o napaść, porwanie, próbę gwałtu oraz zabójstwa na 37-letniej Ricie Kemper. Mając nadzieję, na obronę swojego klienta, prawnicy Metheny’ego poprosili sędziego, aby zablokować w sprawie wszelkie odniesienia do innych zarzucanych mu morderstw. W szczególności, obrońcy nie chcieli dopuścić zeznań, jakie Kemper złożyła na policji. Według zeznań Kemper, Metheny użył słów: „Zamierzam cię zabić i zakopać w lesie z pozostałymi dziewczynami.” Sędzia wierzył, że zeznanie mogłoby pomóc prokuraturze w ich argumentacji, że Metheny chciał zabić Kemper. W końcu, stwierdził jednak, że ta informacja mogłaby uprzedzić ławników do oskarżonego. „Łatwo jest nadać komuś łatkę seryjnego mordercy” – powiedział prawnikom po wysłaniu ławy przysięgłych na obrady.

Kemper powiedziała, że znalazła się w przyczepie Metheny’ego, ponieważ mieli razem zażywać narkotyki. Tych dwoje zaprzyjaźniło się jesienią, wciągając razem kokainę, jednak do tamtej pory nie utrzymywali ze sobą kontaktów seksualnych. Kemper zeznała, że wtedy, w przyczepie, Metheny uderzył ją dwukrotnie i kazał jej zdjąć majtki. Uciekła przez drzwi przyczepy, ale on ją dogonił, przydusił i zaciągnął z powrotem. Wtedy ściągnął jej majtki, zanim znowu uciekła przez okno. Dalszą część historii już znamy.

Karą, którą Joe Metheny otrzymał za próbę zabójstwa Rity Kemper było 50 lat pozbawienia wolności.