Nekrofil do szpiku kości

Ed Gein, nieśmiały, na pozór zupełnie zwyczajny człowiek, był inspiracją dla stworzenia takich filmowych postaci jak Norman Bates z „Psychozy” czy Buffalo Bill z „Milczenia Owiec”. W latach 40-tych i 50-tych XX wieku mieszkał na odludnej farmie, w miejscowości Plainfield, w stanie Wisconsin. Żył jedynie pośród swoich bliskich, więc nikt nie zauważył jak bardzo dziwnym był człowiekiem, jednak, kiedy został sam, stopniowo zaczęły ujawniać się jego mroczne zainteresowania.

Ed był niezwykle oddany swojej matce, która cierpiała na zaburzenia umysłowe i brzydziła się seksem. Uważała seks za najgorsze zło tego świata, więc uczyła obu swoich synów, żeby zachowywali czystość cielesną. Zawsze była wyczulona na wszelkie objawy pożądania z ich strony. Kiedy zmarł jej mąż, miała nad swoimi synami jeszcze większą kontrolę, a potem, kiedy zmarł brat Eda, chłopak pozostał całkiem sam z tą obłąkaną kobietą. Nieco opóźniony w rozwoju i niestabilny emocjonalnie, był od niej całkowicie zależny. Kiedy doznała udaru, który ją sparaliżował, on opiekował się nią, mimo że znęcała się nad nim werbalnie. Czasami wchodził do jej łóżka, aby się przytulać.

Gdy Ed miał 39 lat, jego matka zmarła. Ciężko to przeżył. Pozostał na farmie, spędzając czas na wykonywaniu różnych zajęć oraz czytaniu artykułów o łowcach głów, ludzkiej anatomii i nazistach. Często myślał o zmianie płci, co pozwoliłoby mu stać się jego własną matką, dosłownie wpełznąć w jej skórę.

Pewnego dnia, zauważył w gazecie artykuł o kobiecie, która dopiero co została pochowana niedaleko grobu jego matki. Zdecydował się wykopać jej zwłoki, aby móc lepiej się przyjrzeć prawdziwemu ciału kobiety. Jego przyjaciel, Gus, który był grabarzem, pomógł mu otworzyć grób. Przez kolejną dekadę, Ed regularnie odwiedzał pobliski cmentarz, zazwyczaj przy pełni księżyca. Czasami zabierał z wybranego grobu całe ciało, a czasami tylko pewne jego fragmenty. Później, twierdził, że rozkopał i spustoszył dziewięć grobów na trzech różnych cmentarzach. Nie wierzono mu, dopóki nie ekshumowano grobów, tylko po to, aby przekonać się, że części zwłok pochowanych tam ludzi nie było w środku

Ed najwyraźniej po prostu kochał zwłoki. Był prawdziwym nekrofilem. Szczątki ludzkie go pociągały, więc nie stanowiło dla niego problemu, trzymanie ich w swoim domu, niezależnie od stanu ich rozkładu. Z wykopywanych zwłok odcinał głowy i pozbawiał skóry oraz tkanek, a następnie ustawiał na wezgłowiu łóżka. Wykonywał także abażury z ludzkiej skóry. Organy nieboszczyków przechowywał w lodówce (możliwe, że przyrządzał z nich posiłki), zrobił także miski do zupy wykonane z kości. Chociaż sam temu zaprzeczał, zdarzało mu się odbywać seksualne zbliżenia z tymi ciałami. W końcu wykopał swoją własną matkę, a właściwie to, co z niej zostało. Zamiast zmienić płeć, stworzył sobie strój kobiecy oraz maskę ze skóry, w które to przebierał się, aby tańczyć poza domem. Gdy skóra zaczęła się psuć i kruszyć, zdecydował się zdobyć ciała, które będą świeższe.

W tym celu, w 1954 roku, Gein zastrzelił Mary Hogan, która swoim rozmiarem przypominała jego matkę, a jej ciało zabrał na swoją farmę. Nikt niczego nie podejrzewał. Trzy lata później, zrobił to ponownie. Tym razem ofiarą była Bernice Worden. Po jej zniknięciu, sprawie przyjrzała się policja. To, co znaleźli, w domu Geina, było jak rodem z horroru. W środku odkryto następujące części ciał: cztery nosy, liczne fragmenty kości, dziewięć masek ze skóry, serce w rondlu postawionym na kuchence, miskę zrobioną z czaszki, dziesięć kobiecych głów z odciętymi czubkami, ludzką skórę pokrywającą kilka siedzeń krzeseł, kawałki posolonych genitaliów w pudełku, czaszki na wezgłowiu łóżka, ludzkie organy w lodówce, parę warg na sznurku, i tym podobne. Szacuje się, że rozczłonkował jakieś 15 ciał kobiet i trzymał ich szczątki blisko siebie.

W stodole znaleziono ciało Bernice Worden, zawieszone stopami do góry przy suficie. Nie miało głowy i zostało rozcięte wzdłuż, od genitaliów po szyję, wypatroszone oraz powieszone z szeroko rozchylonymi nogami. Głowę kobiety znaleziono w domu, pod materacem łóżka.

W czasie procesu sądowego, Ed Gein został uznany za niepoczytalnego. Wydawało się, że nie wiedział, że to, co zrobił było złe. Zmarł w 1984 roku, w wieku 78 lat, w szpitalu psychiatrycznym. Ponieważ nigdy właściwie nie polował, sąsiedzi zastanawiali się co było w paczkach świeżej dziczyzny, które tak chętnie im przynosił.

Podczas, gdy Gein wykazywał kompulsywne pożądanie, tak charakterystyczne dla wielu nekrofilów, równocześnie reprezentuje typ człowieka, który lubił towarzystwo zmarłych, w sensie nie seksualnym.

W ukryciu – Nilsen

Jeffrey Dahmer i Dennis Nilsen, tak jak Gein, zdawali się być zupełnie zwyczajnymi ludźmi, którzy stali się cichymi zabójcami, łączącymi ich rosnące zainteresowanie zwłokami z ogromną samotnością, od której chcieli uciec.

Dennis Nilsen mieszkał w Londynie i swoje ofiary poznawał w pubach. Jak to ujął Brian Masters, autor biografii Nilsena, zabijał on „dla towarzystwa”. Zanim zabił swoją pierwszą ofiarę, doświadczył erotycznej fascynacji śmiercią i chętnie spędzał całe godziny przed lustrem, udając martwego. Kilku swoich kochanków poprosił o odgrywanie ról zmarłych, jednak z czasem przestało mu to wystarczać.

Pierwszy raz zabił w 1978 roku. Za pomocą krawata udusił mężczyznę, którego ledwie znał. Wielkiej przyjemności dostarczyło mu takiego rodzaju posiadanie władzy nad innym człowiekiem, którego następnie umieścił pod podłogą swojego mieszkania. Tak bardzo mu się to spodobało, że, od tamtego czasu, tylko szukał nowych sposobów na powtórzenie tego doświadczenia.

Nadal zapraszał do swojego domu mężczyzn, po czym ich dusił, kąpał ich ciała, czasami zabierał ich do łóżka, aby spróbować uprawiać z nimi seks, aż w końcu ciął ich na kawałki lub chował w różnych miejscach swojego mieszkania. W szczególności lubił spędzać z nimi pierwszą noc w łóżku, zanim zaczynali gnić i śmierdzieć. Był zachwycony faktem, że nie mogli po prostu wstać i wyjść, ponieważ to oznaczało, że miał nad nimi całkowitą kontrolę. Czasami, po tym jak ich wykąpał, moczył się w tej samej wodzie i decydował co dalej z nimi będzie: czy ich przechowa, usadzi na krześle, czy potnie na kawałki. Miał rzeźnicze doświadczenie, więc nie było dla niego problemem rozczłonkowanie ich i odgotowanie mięsa od kości. Dla niego cała procedura była aktem miłości, ostatnim, jakiego ci mężczyźni mieli doświadczyć. To dawało Nilsenowi ogromną satysfakcję.

Często spuszczał fragmenty ciał swoich ofiar w toalecie, co w końcu doprowadziło do jego zatrzymania. Kiedy kanalizacja w budynku się zapchała, śledztwo doprowadziło prosto do Nilsena, a on wskazał policjantom szafę, w której znaleźli poćwiartowane zwłoki dwóch innych mężczyzn. Kolejny tors znaleziono w skrzyni na herbatę razem ze sporą ilością starych kości. Po aresztowaniu, Nilsen przyznał się do zabicia piętnastu mężczyzn w okresie pięciu lat. Jak tłumaczył, zabijał częściowo dlatego, że myśl o ich wyjściu z jego mieszkania sprawiała, że czuł się samotny, a częściowo, dlatego, że po prostu lubił to robić. W więzieniu tworzył obrazy ukazujące ich ciała i części ciał.

Z samotności – Dahmer

W lipcu 1991 roku, za podobne zbrodnie do tych popełnionych przez Nilsena, w Milwaukee, w stanie Wisconsin, został aresztowany Jeffrey Dahmer. Zamordował on siedemnastu mężczyzn, zanim jedna z jego niedoszłych ofiar zdołała od niego uciec i sprowadziła do jego mieszkania policję. Tam od razu wyczuć można było zapach śmierci.

We wnętrzu lodówki znaleziono ludzkie głowy, jelita, serca oraz nerki. W mieszkaniu znajdowały się także czaszki, kości, gnijące fragmenty ciał oraz kompletne szkielety. W wannie pełnej kwasu leżały resztki ciał. Liczne zdjęcia zrobione polaroidem ukazywały poćwiartowane ciała, a po odkryciu chloroformu, elektrycznych pił, beczki kwasu i formaldehydu, stało się jasne co miało miejsce w tamtym mieszkaniu. Dahmer zabijał mężczyzn i zachowywał ich zwłoki, a następnie ciął na kawałki i rozpuszczał w kwasie. Śledczy odkryli szczątki jedenastu różnych mężczyzn, chociaż Dahmer twierdził, że ofiar było o sześć więcej.

Jego pierwsze zabójstwo miało miejsce, gdy miał 18 lat. Rodzice odeszli z rodzinnego domu, rozstając się, a Dahmer mieszkał sam przez kilka tygodni. Potrzebował towarzystwa, więc poderwał atrakcyjnego autostopowicza, którego zaprosił do domu, obiecując mu wspólne palenie trawki. Chłopak został u niego przez kilka godzin, a kiedy chciał wyjść, Dahmer uderzył go w tył głowy ciężkim przedmiotem, a następnie udusił. „Nie wiedziałem jak inaczej mogłem go zatrzymać” – powiedział później. Odkrył, że pobudziło go trzymanie w niewoli innego człowieka, tak jak kiedyś pobudzało go robienie sekcji zwłok na rozjechanych przez samochody zwierzętach. Kiedy ciął ich zwłoki na kawałeczki, był tak podniecony, że masturbował się nad nimi.

Tamtego dnia narodził się w nim nekrofil. Robiąc to raz, bez żadnych konsekwencji i osiągając przy tym spełnienie seksualne, szukał tylko okazji, aby móc to powtórzyć.

Chociaż Dahmer wprowadził się do swojej babci, nadal czuł potrzebę, aby zbliżyć się do martwego ciała. Próbował po prostu wykopać świeże zwłoki, ale udaremniono mu to, więc poderwał kolejnego mężczyznę i zabrał go do domu babki. Tam, odurzył go narkotykami i udusił, a następnie uprawiał seks ze zwłokami. Mieszkając w tamtym miejscu, zabił jeszcze trzy osoby. Jego babcia nie miała pojęcia, że zamykał się w piwnicy, aby ciąć ciała swoich ofiar na kawałki.

Psychiatra strony oskarżenia, Park Dietz, powiedział, że Dahmer zaczął odczuwać seksualne podniecenie w stosunku do ciał, ponieważ wcześniej fantazjował podczas okaleczania zwłok zwierząt. To, co kiedyś było chłopięcą ciekawością dotyczącą rozjechanych przez pojazdy zwierząt, stało się obsesją młodego mężczyzny, dotyczącą śmierci na większą skalę. Tak dzieje się bardzo często: jeżeli rozwijający się popęd seksualny zaczyna utożsamiać się ze śmiercią, taka osoba ma większe szanse na wykształcenie w sobie erotycznej fascynacji zwłokami, czyli stania się nekrofilem.

Kiedy Dahmer dostał swoje własne mieszkanie, jeszcze bardziej oddał się zabijaniu i stał się bardziej okrutny. Chciał stworzyć zombie, które spełniałoby jego rozkazy, więc po tym, jak odurzał swoje ofiary do nieprzytomności, wywiercał dziury w ich głowach i wstrzykiwał kwas lub wrzątek. Tak okaleczeni mężczyźni zazwyczaj natychmiast umierali, chociaż jednemu z nich udało się przeżyć i wyjść na ulicę.

Dahmer chętnie fotografował moment rozczłonkowywania zwłok swoich ofiar, a czasami próbował dopasowywać części ciał jednej ofiary do torsu innej. Wycinał także skórę z ich twarzy, aby zachować je jako maski, jednak te za szybko się rozkładały. Co bardziej makabryczne, zaprojektował ołtarz z czaszek, który chciał zbudować, kiedy miałby wystarczającą ilość ludzkich szczątków. To wszystko było częścią jego fantazji otaczania samego siebie pozostałościami swoich ofiar. To był jego długoterminowy plan, jego życiowa ambicja. Śmierć znaczyła dla niego więcej niż życie.

Ale nie tylko mężczyźni wykształcają w sobie takie makabryczne pragnienia. Teraz nieco o kobietach.

„Słabsza” płeć

Pośród pracowników zakładów pogrzebowych znajdowało się kilka kobiet, które dokonywały tam swoich erotycznych rytuałów z udziałem zwłok. Jedną z takich kobiet była niejaka Karen Greenlee. Nie zabijała mężczyzn, aby zdobyć ciała, ale z pewnością czuła do nich pociąg, gdy byli już martwi.

W 1979 roku, w Kalifornii, Greenlee miała dostarczyć ciało pewnego 33-latka na cmentarz, na pogrzeb, ale zamiast tego uciekła karawanem, uprowadzając zwłoki. Złapano ją i oskarżono o kradzież karawanu oraz przeszkodzenie w pogrzebie, ale najwyraźniej nie był to pierwszy raz, kiedy poczuła seksualny pociąg do zmarłych. Do trumny uprowadzonego nieboszczyka włożyła długi list opisujący ze szczegółami jej erotyczne przygody z około dwudziestoma męskimi zwłokami. Nazywała sama siebie „szczurem z kostnicy”, nie rozumiała dlaczego tak bardzo pragnęła dotykać martwych ciał, ale było to dla niej jak nałóg, od którego nie potrafiła się powstrzymać.

Ponieważ znaleziono tamten list, Greenlee została pozbawiona prawa wykonywania zawodu. W udzielonym później wywiadzie, powiedziała, że erotyka obcowania ze zmarłymi dotyczyła całej atmosfery: aury śmierci, zapachu, domu pogrzebowego, opłakiwania, itp. Nie chodziło o samą seksualną stymulację, a o całą otoczkę. Uwielbiała zapach świeżo zabalsamowanego ciała mężczyzny po 20 roku życia, a nawet krew, która pojawiała się czasem w jego ustach, kiedy siadała na nim okrakiem. Przyznała się do włamywania do licznych kostnic oraz grobowców, z czego raz prawie została złapana na gorącym uczynku. Najpierw była zażenowana swoimi pragnieniami, później je zaakceptowała jako część swojej natury.

Inną kobietą, która kocha zwłoki, a która zupełnie się z tym nie kryje, jest Leilah Wendel, kustosz w House of Death w Nowym Orleanie. Uważa się bardziej za „nekromantę” niż nekrofila. Różnicę między tymi dwoma typami ludzi przedstawia w swojej książce „The Necromantic Ritual Book.”

Według niej, podstawową kwestią jest to, że niektórzy ludzie potrzebują swoistego rytuału, aby „połączyć się z pewnymi rodzajami energii” – w tym przypadku z energią śmierci. Nekromancja w tym kontekście oznacza romantykę śmierci. Odprawienie odpowiedniego rytuału ma pozwolić danej osobie połączyć się duchowo z Aniołem Śmierci. Aby to osiągnąć, osoba ta musi znaleźć mauzoleum i przynieść do niego określone przedmioty, takie jak świeca, mleko i nóż, a następnie odprawić tajemniczą ceremonię.

Wendel sama jest całkowicie oddana „energii śmierci.” Wierzy, że nekrofilia niesprawiedliwie jest uznawana za coś złego i chce, aby ludzie zrozumieli co oznacza pojęcie miłości do Śmierci. To wybór, a nie przymus, droga, którą człowiek może obrać, aby osiągnąć emocjonalną i duchową intymność ze śmiercią.

Opowiada pewną historię o spotkaniu ze zwłokami, która pokazuje jak to jest czuć do nich niepohamowany pociąg. Pracowała kiedyś jako przedsiębiorca pogrzebowy oraz asystentka w kostnicy. Jedną z pierwszych rzeczy, które polubiła w tej pracy było ekshumowanie zwłok przed ponownym pogrzebem – była to pasja, którą dzieliła ze swoim przyjacielem, Johnem. Nazywano ich „Rezurekcjonistami”. Pewnej nocy, John przyjechał do niej w odwiedziny i wyciągnął z samochodu dużą paczkę owiniętą czerwoną wstążką. Wniósł pakunek do domu, postawił na dywanie i poprosił ją o odpakowanie. Kiedy to uczyniła, jej oczom ukazało się dobrze zachowane ciało mężczyzny. Zostało ekshumowane z cmentarza w biednej dzielnicy, a jego dalszy los jeszcze nie był znany. W niektórych stanach profanacja zwłok jest karalna, więc większość nekrofilów nie obnosi się za bardzo ze swoimi oryginalnymi zainteresowaniami.

John powiedział jej, że mogła mieć ciało tylko dla siebie przez cztery dni. Od razu wykonała pośmiertną maskę na pamiątkę, a następnie zabrała zwłoki do łóżka. W jej mniemaniu, był to najlepszy prezent jaki ktokolwiek kiedykolwiek mógł jej sprawić.

Co sprawia, że ludzi tak przyciąga to, co normalnie nas odpycha, szczególnie, biorąc pod uwagę to, że mogą złapać przy tym różne choroby? Po co ryzykować grzywnę lub więzienie oraz publiczne potępienie dla takiego czynu? Oto, co mówią na ten temat lekarze.

Charakterystyka nekrofila

R. E. L. Masters, były dyrektor Library of Sex Research oraz pisarz Eduard Lea, w swojej książce pod tytułem „Perverse Crimes in History: Evolving Concepts of Sadism, Lust-murder, and Necrophilia—From Ancient to Modern Times”, stworzyli przegląd różnych zachowań seksualnych. W książce tej, wydanej w 1963 roku, autorzy rozprawiają na temat zagadnień wampiryzmu i wilkołactwa pod kątem “nekrosadyzmu”, jako erotycznej gratyfikacji związanych ze śmiercią aktów czy fantazji. Fascynacja krwią, seksualnymi czynnościami z udziałem zwłok i okaleczaniem ciał są uważane za zachowania ściśle związane z nekrofilią. Autorzy zwracają uwagę na takie przypadki jak Gilles de Rais, Elizabeth Bathory oraz Peter Kurten, ale przywołują także szczegóły nieznanych spraw dotyczących podobnych zachowań.

Na przykład, w 1890 roku, w Paryżu, znaleziono syna śpiącego obok zmarłej matki. Jak się okazało, najpierw ją zgwałcił, a następnie wyciągnął jej wnętrzności przez otwór pochwy. Przerzucił je przez jej ramię. Potem położył się na tym samym łóżku i zasnął. Autopsja wykazała, że matka zmarła jeszcze zanim to wszystko miało miejsce. Chłopak po prostu zbezcześcił jej ciało. Po tym zdarzeniu, młodego mężczyznę wysłano do zakładu zamkniętego.

Inna historia mówi o niejakim Louisie, który zakochał się w pewnej mężatce i udał się do jej domu, kiedy była sama. Próbowała się przed nim bronić, więc on rozłupał jej czaszkę siekierą, a następnie zgwałcił jej zwłoki, kiedy były jeszcze ciepłe. Po wszystkim rozczłonkował jej ciało i upiekł mięso w piekarniku, zjadając serce, jedną z piersi oraz genitalia. Według niektórych ludzi na tym polega właśnie prawdziwa miłość, innych śmierć po prostu ekscytuje. Tak było w przypadku pewnego 10-letniego chłopca, który poprosił swoją babcię, aby zostawiła mu swoje ciało po śmierci. Wszystko to dlatego, że biedaczek dostawał wzwodu za każdym razem, kiedy myślał o pogrzebie, co sprawiało, że nie mógł na nie chodzić.

Tych, którzy nigdy nie dotknęli kogoś zmarłego, a znajdują seksualne spełnienie przez samo patrzenie, nazywa się „platonicznymi nekrofilami”. Niektórzy nie interesują się całym ciałem, a jedynie jego konkretną częścią. Pewna kobieta, która lubiła wyobrażać sobie, że była wampirem, często prosiła swojego męża, aby udawał, że jest martwy, kiedy stymulowała go oralnie. Podniecała ją myśl, że jego erekcja była efektem rigor mortis.

Niektórzy nekrofile mogą być jednak niebezpieczni. Na dłuższą metę, fantazjowanie o zwłokach może im nie wystarczyć, a wtedy będą szukać sposobu na zdobycie ciała, co może, z kolei, skłonić ich do zabójstwa. Zawsze istnieje możliwość, że ich fantazje zostaną w ten sposób wprowadzone w życie, chociaż według Mastersa, taki morderca, który angażuje się w seksualne czynności ze zwłokami swojej ofiary, nie może być uważany za prawdziwego nekrofila. Twierdzi on, że taki rodzaj zboczenia seksualnego jest tylko przedłużeniem tego, co morderca robi, częścią jego zbrodni. Prawdziwy nekrofil jest zainteresowany tylko i wyłącznie ciałem, nie tym kim/czym było, kiedy jeszcze żyło. Jeżeli zabija, to tylko po to, aby zdobyć ciało, a nie dla samej „przyjemności” zabijania. Nekrofil często nie jest nawet w stanie podjąć seksualnego kontaktu z żyjącą osobą.

Zaskakującą rzeczą, o której możemy przeczytać w tej książce, jest to, jak często zwłoki wybierane przez nekrofilów nie są świeże, a zmumifikowane lub wręcz zgniłe. Niektórzy z nich lubują się jedynie w kościach. Ci, którzy żywią się rozkładającymi się ciałami zmarłych, są nazywani nekrofagami, jednak nie należy mylić ich z kanibalami, który jedzą świeże mięso zmarłych, często z powodów religijnych lub duchowych. Znane są przypadki ludzi, którzy zjadali, na przykład, ścinki paznokci trupa, inni wolą lizać intymne części zmarłego. Pewna kobieta, której większa część rodziny już nie żyła, regularnie odwiedzała rodzinny grobowiec, aby zjadać genitalia swoich męskich krewnych.

Pomimo oczywistych ograniczeń, każdy akt seksualny, jaki mógłby być dokonany z żywym człowiekiem, został także dokonany z nieboszczykiem.” – twierdzi Masters. Według niego, kobiety nie osiągają tak dużej satysfakcji w czasie cielesnego kontaktu ze zmarłymi, jak mężczyźni, ponieważ ich akt seksualny jest o wiele trudniejszy ze zmarłym płci męskiej. Prawdopodobnie, jednak, nie słyszał on o wynalezionych przez kobiety specjalnych pompkach, które ułatwiają im współżycie ze zmarłymi.

Dla nekrofilów, pojęcie seksualności jest często dosyć infantylne. Zdrowi psychicznie ludzie uczestniczą w relacjach międzyludzkich przez otrzymywanie oraz dawanie przyjemności. Przy współżyciu ze zwłokami, tylko jedna strona czerpie przyjemność, co wskazuje na niedojrzałe i narcystyczne ego takiej osoby. Masters zauważa także, że inni teoretycy łączą nekrofilię z sadyzmem, ponieważ wielu nekrofilów czerpie przyjemność z okaleczania bezbronnego ciała (czasami tylko to sprawia im przyjemność). Historyczne opisy bitew mówią o żołnierzach, którzy nie mieli nic wspólnego z homoseksualizmem, ale uprawiali seks z rannymi lub zmarłymi na polach bitwy. Markiz de Sade sam często pisał o szczycie seksualnego zbliżenia, który następował w czasie śmierci partnera i dołączał obrazy przedstawiające orgie na szczycie sterty gnijących zwłok lub użycie ciągle bijących serc, czy też oczyszczonych kości jako seksualnych zabawek.

Psychoanalityk i filozof, Erich Fromm, uważa „nekrofilizm” za rezultat ewolucji społecznej, gdyż zjawisko to pojawia się znacznie częściej od czasu, kiedy społeczeństwa ewoluują w kierunku mechanizacji oraz destrukcji. Pisze o tym, co nazywa „agresją złośliwą”, próbując wyjaśnić, w jaki sposób niektórzy wykształcają w sobie „nekrofiliczny charakter”. Ludzie ci, kierują się zestawem wartości, które są mocno uzależnione od społecznych okoliczności, które pchają ich albo w stronę afirmacji życia, albo afirmacji śmierci i zniszczenia. Niektórzy ludzie zdają się pożądać całkowitej kontroli, na przykład, z powodu swojego chaotycznego, nieszczęśliwego dzieciństwa. Im bardziej ktoś pragnie kontroli, tym mniej docenia zmieniającą się i nieprzewidywalną naturę życia.

Seksualna i nieseksualna nekrofilia

Fromm dokonuje podziału między naturalnym instynktem niezłośliwej agresji, który rozwija się wraz z automatyczną potrzebą chronienia siebie i przetrwania oraz złośliwą agresją, która nie jest z natury fizjologiczna. Jest to raczej wada charakteru zakorzeniona w ludzkiej namiętności. Chodzi tutaj o potrzebę egzystencjalną lub chęć wyróżnienia się. Jeżeli ktoś pragnie pozostawić po sobie jakiś destruktywny ślad, ekstremum takiej potrzeby jest sadyzm – chęć nieograniczonej mocy nad innym człowiekiem – oraz nekrofilia – pociąg do wszystkiego, co umarło.

Fromm dokonuje także podziału na seksualną i nieseksualną nekrofilię. Pierwsza z nich to potrzeba uprawiania seksu ze zwłokami, druga zaś, oznacza potrzebę bycia blisko, dotykania lub okaleczania zwłok. Nekrofilia, jak mówi Fromm, jest zarówno rzeczywista, jak i symboliczna w swej istocie. Tacy ludzie często śnią o rozczłonkowanych częściach ciała lub pokojach pełnych kości oraz gnijących szczątków. Nekrofile pragną świata, w którym nie ma życia, a ich chęć kontroli sprawia, że mogą być bardzo niebezpieczni, ponieważ mogą szukać tej kontroli poprzez zadawanie śmierci.

Cechy charakteru nekrofilicznego to:

  • nieumiejętność nawiązania relacji z żyjącymi ludźmi
  • język zawierający częste odniesienia do śmierci lub eschatologiczne wyrażenia
  • tendencje do popadania w nudę
  • tendencja do ubierania się w ciemne kolory
  • wiara w to, że rozwiązywanie konfliktów musi się wiązać z przemocą lub użyciem      siły
  • docenianie maszyn bardziej niż ludzi
  • sny o śmierci, destrukcji lub zwłokach
  • zainteresowanie chorobami
  • wrażenie, że przeszłość jest bardziej realna niż teraźniejszość
  • fascynacja brzydkimi zapachami
  • nieumiejętność śmiania się oraz tendencja do ironicznych uśmiechów
  • brak spontaniczności
  • ziemista, sucha skóra
  • zainteresowanie technikami oraz narzędziami destrukcji
  • niewrażliwość na tragedie, w tym utratę życia

Fromm wierzył, że Adolf Hitler był idealnym przykładem nekrofilicznego charakteru i, aby to zilustrować, przeanalizował jego życie od dzieciństwa aż do samobójczej śmierci.

Hitler zyskał władzę, która pozwoliła mu w ekstremalny sposób oddawać się jego fascynacji śmiercią i zniszczeniem oraz jego marzeniom o pozbawionym życia świecie. Najlepsze relacje miał ze swoim psem (jeśli ten go słuchał) i wymagał totalnego posłuszeństwa od mężczyzn, którzy dla niego pracowali oraz kobiet, które się w nim zakochiwały. Kilka z tych kobiet popełniło lub chciało popełnić samobójstwo, ponieważ nie były przez niego traktowane jak ludzie. On sam był tego nieświadomy. Żył z niezaspokojoną nienawiścią, a jedyną emocją, jaką okazywał, było podniecenie w momencie, kiedy wdrażał swoje plany w życie (np. zabijanie Żydów) lub mordercza złość, gdy ktoś nie posłuchał jego rozkazów. Wielu ludzi dookoła niego pytało o to, czy naprawdę chciał zwycięstwa dla Rzeszy, czy chodziło mu jedynie o sianie zniszczenia w swojej drodze ku władzy. Nie miał dla nikogo litości, a jedynym, czego pragnął była cześć i szacunek innych, ponieważ uważał, że właśnie na to zasługiwał.

W przypadku Hitlera, nekrofiliczne podejście do świata ma wymiar zarówno symboliczny, jak i rzeczywisty. Chciał on, aby żywi ludzie byli martwi, chciał świata pozbawionego życia, gdzie ludzie przypominaliby pozbawione woli maszyny. Marzył o absolutnej kontroli, co może zostać osiągnięte jedynie w przypadku, kiedy ludziom zabierze się ich człowieczeństwo. Nie podlega kwestii, że kierunek jego działań szedł w kierunku śmierci.

Z powyższego przykładu wynika, że dana osoba, aby zostać uznana za nekrofila, wcale nie musi odbywać stosunku seksualnego ze zwłokami. Wystarczy, że będzie czuła pociąg do śmierci w większym stopniu niż do życia.

Rodzaje nekrofilii

Według dr Jonathana Rosmana oraz dr Philipa Resnicka, istnieją trzy główne typy tzw. „prawdziwej” nekrofilii:

1) Nekrofiliczne zabójstwo, czyli zabicie kogoś w celu pozyskania jego zwłok.

2) Regularna nekrofilia, czyli użycie zmarłego już ciała w celu uzyskania seksualnej przyjemności.

3) Nekrofiliczna fantazja, czyli fantazjowanie o zwłokach, jednak bez wprowadzania tego w czyn.

Naukowcy przeprowadzili badania na 122 przypadkach nekrofilii, co pozwoliło im stwierdzić, że więcej ludzi pasowało do drugiej kategorii, niż do pozostałych dwóch. Ponad połowa z nich pracowała w kostnicy lub innym miejscu związanym z usługami pogrzebowymi.

W innym artykule, J. Paul de River dokumentuje przypadek włoskiego grabarza, który zaczął się masturbować w pracy, kiedykolwiek tylko zakopywał w ziemi jakąś piękną, młodą kobietę. Stopniowo, aby zwiększyć doznania, a jednocześnie pomóc sobie w szczytowaniu, zaczął dotykać zwłok. Po pewnym czasie zaczął uprawiać seks ze zmarłymi. Kiedy w końcu przyłapano go na całowaniu genitaliów pewnej denatki, przyznał się do zbezczeszczenia w ten sposób setek ciał. De River diagnozuje go (oraz innych nekrofilów) jako psychopatę. Przybliża także inny przypadek pracownika kostnicy, który obnażał się i pocierał penisem o uda nieboszczyków, kiedy z nimi pracował. Z biegiem czasu, doszło do tego, że uprawiał seks z 4-5 ciałami zmarłych tygodniowo.

Również w historii znajdziemy kilka pojedynczych zapisów działalności nekrofilów. Starożytni Egipcjanie, na przykład, tak bardzo bali się, że osoby zajmujące się balsamowaniem zwłok mogły sprofanować ciała ich zmarłych żon, że trzymali je w domu dopóki rozkład nie był bardzo daleko posunięty. Poza tym, według pewnej legendy, król Herod zabił swoją żonę, a następnie uprawiał seks z jej zwłokami przez siedem lub więcej lat.

Przypuszczalnie (ponieważ nikt nie dysponuje żadnymi oficjalnymi danymi na ten temat), nekrofile są głównie mężczyznami (około 90%). Wśród kobiet-nekrofilów znajdowała się pewna stażystka w kostnicy, która przyznała, że w czasie pierwszych czterech miesięcy zatrudnienia uprawiała seks z wieloma zwłokami. Kobieta wyznała także, że nie potrafiła osiągnąć seksualnej satysfakcji z żyjącymi, po części dlatego, że była kiedyś molestowana, a następnie zgwałcona. Tylko w obecności zmarłego mężczyzny potrafiła, bez strachu, być w pełni sobą. Co prawda, wspomniana kobieta nie oddawała się penetracji penisem zmarłego, jednak innej pracownicy kostnicy się to udawało, dzięki wynalezieniu pompki, którą chowała pod skórą penisa.

Wbrew ogólnemu przekonaniu, większość nekrofilów jest heteroseksualna, chociaż prawie połowa znanych nekrofilów, którzy zabijali, było gejami. Tylko u około 60% z nich zdiagnozowano zaburzenia osobowości, 10% z nich uznano za chorych psychicznie. Najbardziej popularnymi profesjami, dzięki którym nekrofile docierają do zwłok są: pracownik szpitala, kostnicy, zakładu pogrzebowego, duchowny, pracownik cmentarza oraz żołnierz.

Psychopatia czy po prostu brak zahamowań?

Najwięcej incydentów profanacji zwłok ma miejsce jeszcze przed pogrzebem zmarłej osoby, ale znane są także przypadki, gdzie zwłoki wykopywano z cmentarza. W 1985 roku, we Włoszech, pochowano 15-letnią dziewczynkę, która zmarła od rany głowy. Dwa dni później, jej grób znaleziono otwarty, a jej ciało leżało na wierzchu trumny z sukienką podniesioną powyżej bioder. Po wykonaniu nekropsji ustalono, że została penetrowana analnie, a dwie łopaty pozostawione obok grobu wskazywały, że zamieszana w to była więcej niż jedna osoba.

Jednym z pierwszych badaczy przypadków nekrofilii był Richard von Krafft-Ebing, niemiecki neurolog, który w 1886 roku opublikował „Psychopathia Sexualis”. W swojej pracy pisze, między innymi, o ludziach, którzy oddawali się erotycznym aktom w obecności zwłok.

Jednym z takich przypadków była sprawa sierżanta Francisa Bertranda, który już jako dziecko lubił przeprowadzać sekcje zwłok na zwierzętach, a kiedy dorósł, chętnie fantazjował o torturowaniu ludzi. W 1849 roku, kilkakrotnie, gołymi rękoma wykopał świeże zwłoki z cmentarza w Paryżu, aby uprawiać z nimi seks. Kiedy tylko widział oczyszczone z brudu zwłoki, popadał w istne szaleństwo. Wyciągał z nich wnętrzności, przebijał szpadą i zostawiał rozrzucone po cmentarzu. Dowody wskazują na to, że ugryzł kilka z nich. Jego najmłodsze zwłoki miały siedem lat. Mimo, że został złapany i skazany za piętnaście zarzutów, w więzieniu odsiedział tylko jeden rok. Twierdził, że zaczął się masturbować w wieku trzech lat i nie mógł się powstrzymać od fantazjowania o zwłokach. To było dla niego jak przymus.

Von Krafft-Ebing wierzył, że nekrofilia, może być po prostu kwestią nie posiadania limitów seksualnej satysfakcji. Idealne podporządkowanie jest samo w sobie wystarczająco stymulującym bodźcem dla niektórych osób, więc być może u nekrofilów chodzi tylko i wyłącznie o całkowitą kontrolę nad biernym, bezwładnym ciałem.

Kolejnym przypadkiem, który opisał, była sprawa Victora Ardissona, właściciela zakładu pogrzebowego i grabarza, który jako młody chłopiec pił swoje własne nasienie i, który w swoim przybytku prawdopodobnie uprawiał seks z ponad setką zwłok. Czasami wykopywał ciała (lub ich części) i zabierał do domu. Tam właśnie, policja znalazła śmierdzące, rozkładające się ciało 3-letniej dziewczynki. Ardisson pewnego dnia usłyszał, że była chora i zaczął fantazjować o jej zwłokach. Kiedy zmarła, wykradł je z cmentarza i stymulował ją oralnie, mając nadzieję na ożywienie jej w ten sposób. Potem, śpiąc w swoim łóżku, trzymał ją obok. Miał w swoim posiadaniu także głowę 13 letniej dziewczynki, którą trzymał na stoliku nocnym, nazywał swoją panną młodą i całował od czasu do czasu. Von Krafft-Ebing opisał Ardissona jako „słabego” oraz „pozbawionego moralności.”

Innym, ciekawym przypadkiem nekrofila był niejaki Henri Blot. Kiedy zmarła pewna baletnica, wyciągnął jej ciało z grobu, aby uprawiać z nią seks. Po tym, jak skończył, zasnął, budząc się w momencie, kiedy zarządca cmentarza zobaczył go leżącego w jej grobie. Zwłoki zostały zbezczeszczone, więc mężczyznę aresztowano. To było drugie udowodnione mu takie przestępstwo, a w sądzie tłumaczył się w taki oto sposób: „Każdy ma swój gust. Ja gustuję w zwłokach.”

W niektórych kulturach, nekrofilia została oznaczona mianem duchowego przeżycia, jednak większość ludzi odnosi się do niej z obrzydzeniem. Przyjrzyjmy się sylwetkom kilku znanych „zabójców nekrofilów”, co może pozwolić nam zrozumieć dlaczego tak jest.

Kemper

Niewielu było morderców, którzy przestawali zabijać sami z siebie, ale 25-letni Edmund Kemper, miał już dość. W 1973 roku zadzwonił na policję i się poddał. Następnie, ze szczegółami, przyznał się do tego, co robił swoim ofiarom i wtedy stało się jasne, że nie tylko lubił okaleczanie zwłok, ale także podniecały go części ciał ofiar, w szczególności ich głowy.

Po raz pierwszy zabił, gdy miał 15 lat. Zastrzelił wtedy oboje swoich dziadków, ponieważ chciał wiedzieć jak to jest kogoś zabić. Do tamtego momentu zabijał jedynie koty. W placówce dla chorych umysłowo nauczył się oszukiwać psychiatrów i w wieku 21 lat został oddany pod opiekę matki, która mieszkała w Santa Cruz w Kalifornii. Nienawidził swojej matki. Poniżała go i naśmiewała się z jego ponad dwumetrowego wzrostu. Był aspołeczny, a jej postawa jeszcze bardziej pogarszała sytuację.

W wieku 24 lat, Kemper zaczął interesować się autostopowiczkami. Kiedy miał wybraną ofiarę w swoim samochodzie, zabierał ją do odludnego miejsca, a następnie strzelał lub dźgał nożem, aby szybko zabić. Potem, wrzucał ciało do bagażnika i zabierał do domu. Kiedy jego matka spała, przynosił zwłoki do środka, aby je poćwiartować. Uprawiał z nimi seks, czasami tylko z ich głowami. Z ciał kilku dziewczyn odciął kawałki mięsa, aby je ugotować i zjeść.  Zabił w taki sposób sześć razy, a przy dwóch okazjach zabił dwie dziewczyny na raz, po czym trzymał ich ciała w swoim pokoju. Głowę jednej z nich zakopał w ogródku. Nawet, kiedy przechodził badania psychiatryczne, miał głowę jednej ze swoich ofiar w bagażniku samochodu. Tamtego dnia konsylium psychiatrów orzekło, że nie stanowił zagrożenia dla społeczeństwa.

W dzień przed Wielkanocą 1973 roku, w końcu skierował gniew na swój odwieczny cel: matkę. Leżała w łóżku, a on wziął młotek i uderzał nim w jej głowę, aż do czasu, kiedy miał pewność, że nie żyła. Odciął jej głowę i wyrzucił krtań do śmieci. Potem w głowę rzucał rzutkami. Następnie zaprosił przyjaciółkę matki na obiad, a kiedy przyjechała, ją także zabił. To był koniec. Taka kulminacja jego zabijania. Kiedy zapytano go jaka powinna spotkać go kara, odpowiedział, że powinien być torturowany aż do śmierci.

Podczas pobytu w więzieniu udzielił kilku wywiadów specjalistom od zdrowia psychicznego oraz profilerom FBI, dzięki czemu uzyskali oni mnóstwo informacji na temat jego szczególnego fetyszu dotyczącego zwłok. Jeżeli chodzi o pozbawianie dziewczyn głów, Kemper powiedział, że pomysł wywodził się z fantazji z dzieciństwa. „To było coś, co zawsze chciałem zrobić.” Opisywał pośpiech, z jakim odcinał głowę jednej z nich. „To było właściwie seksualne podniecenie. I, w rzeczywistości, miało swój szczyt.” Po części to fizyczny wysiłek wynikający z zabijania ofiar, przynosił mu pobudzenie. Z jedną z kobiet, którą najtrudniej było mu zabić, osiągnął orgazm w momencie jej śmierci. W ostatecznym podsumowaniu, kiedy rozważał czy osiągał taką samą przyjemność z zabicia mężczyzny, uważał, że nie: chodziło mu o posiadanie kobiety, jak mówił,  nie ważne czy martwej czy żywej.

Bundy

Był rok 1974, gdy na Pacific Northwest zaczęły znikać młode, atrakcyjne kobiety. Kiedy na wzgórzu w Washington State znaleziono dwa ciała, policja zaczęła szukać podejrzanego imieniem Ted. Jednak do tego czasu, Ted był już w stanie Utah i teraz to tam znikały dziewczyny.

Potem były jeszcze cztery ofiary w stanie Kolorado, ale piątej z nich, Carol DaRonch, udało się uciec swojemu niedoszłemu zabójcy. W czasie przesłuchania wskazała Theodore’a Roberta Bundy’ego, studenta prawa z Waszyngtonu, a kiedy był już w więzieniu, uruchomiono duże śledztwo, aby ustalić czy nie był zamieszany w sprawy zabójstw w innych stanach. W Kolorado aresztowano go za zabójstwo Caryn Campbell, ale uciekł. Został złapany, ale uciekł ponownie, tym razem do Tallahassee na Florydzie.

15 styczna 1978 roku, Lisa Levy oraz Martha Bowman zostały zaatakowane w domu swojego bractwa na uniwersytecie stanowym na Florydzie. Mężczyzna śmiertelnie je pobił, zgwałcił, a następnie uderzył inną kobietę w głowę i zdołał zaatakować dziewczynę w innym bractwie. Niecały miesiąc później, 12-letnia Kimberly Leach została porwana ze szkoły, zgwałcona, uduszona, a jej zwłoki pozostawiono w lesie. Za to wszystko odpowiedzialny był Bundy. Niestety dla niego, popełnił błąd, zostawiając ślad ugryzienia na lewym pośladku Lisy Levy. To stanowiło kluczowy dowód w sprawie o jej zabójstwo. Kiedy jego proces się skończył, Bundy otrzymał trzy wyroki śmierci.

Wtedy zaczął mówić. Przyznał się do 30 morderstw w sześciu stanach, które miały rozpocząć się w maju 1973 roku, chociaż eksperci twierdzą, że mogło to nastąpić nawet wcześniej.

Stephen Michaud, autor „The Only Living Witness”, mówi o tym, że Bundy był w środku pusty, bez żadnych uczuć. Zresztą, sam Ted twierdził, że jego przymus zabijania był sposobem, na zapełnienie tej pustki, przynajmniej tymczasowo. Przyznał się do uprawiania seksu ze swoimi ofiarami, gdy były już martwe oraz do odwiedzania ich porzuconych zwłok, aby móc ponownie doświadczyć tego erotycznego odczucia związanego z ich zabijaniem. Bundy twierdził, że nigdy nie myślał o swoich ofiarach jako o kobietach w normalnym znaczeniu tego słowa, ale raczej jako o obiektach swojego wewnętrznego pożądania.

Jego egzekucja miała miejsce w 1989 roku.

Nie wszyscy nekrofile są agresywni. Nie wszyscy skupiają się na nowych doznaniach z nowymi zwłokami. Poniżej historia mężczyzny, który miał obsesję na punkcie umierającej kobiety i nie chciał dać jej odejść w spokoju.

Makabryczne love story

Niektórzy ludzie, pracujący w segmencie usług medycznych lub też pogrzebowych, tak bardzo przywykli do śmierci i widoku zwłok, że zainteresowanie nimi jest dla nich tylko kwestią czasu. Przyjrzyjmy się sprawie, która pokazuje jak może się budzić taki pociąg seksualny do zmarłych.

Wspomniana historia miała miejsce w 1931 roku, w Key West na Florydzie. 56-letni radiolog, Carl von Cosel, dostał obsesji na punkcie jednej ze swoich pacjentek chorych na gruźlicę. Nazywała się Maria Elena Hoyos i była piękną 22-latką. Von Cosel miał nadzieję ją poślubić, jednak kobieta zmarła, zanim w ogóle mogła odpowiedzieć na jego zaloty.

Błagał jej rodzinę, aby jej nie grzebali. Obawiając się, że jej ciało zostanie zniszczone, zbudował dla niej mauzoleum na pobliskim cmentarzu i zakonserwował jej ciało formaldehydem. Tam, w sekrecie, siedział i odbywał z nią „rozmowy”. W mauzoleum zostawił nawet telefon, aby móc z nią rozmawiać, kiedy był daleko. Mężczyzna miał poważną obsesję.

Pewnego dnia, po prostu zdecydował się nielegalnie zabrać jej ciało do swojego domu. Aby utrzymać jej ciało w dobrej formie, von Cosel zaopatrzył się w zapas środków konserwujących oraz perfum, ale niestety, zwłoki w końcu zaczęły gnić. Użył strun od pianina, aby zespolić jej kości, wstawił jej szklane oczy, a skórę zastąpił mieszaniną wosku i jedwabiu. Kiedy wypadły jej włosy, zrobił z nich perukę, którą położył na jej czaszce. Wypychał jej ciało szmatami, aby było sztywne i ubierał ją w suknię ślubną. Trzymał ją zawsze obok siebie w łóżku. Prawdopodobnie, mężczyzna wstawił swojej ukochanej rurkę, symulującą waginę, aby móc uprawiać z nią seks. Grał jej także muzykę, podczas kiedy „spała”.

Udawało mu się to wszystko zachować w tajemnicy przez siedem lat, dopóki siostra jego wybranki nie natknęła się na nią przypadkowo w jego domu. Przerażona, zadzwoniła na policję. Von Cosel został aresztowany, ale z powodu przedawnienia czynu, wypuszczono go na wolność. Maria Elena została pochowana w nieoznakowanym grobie, a von Cosel przeniósł się do innego miasta, gdzie sprzedawał kartki pocztowe ze swoją ukochaną. Nawet kiedy mu ją zabrano, nie mógł o niej zapomnieć. Kiedy zmarł w 1952 roku, w jego ramionach znaleziono dużą lalkę, która miała na sobie maskę pośmiertną Eleny.

Sprawa Koli-Pandher

30 grudnia 2006 roku, na terenie pewnej posesji w Nithari, na przedmieściach New Delhi, odkryto czaszki dziewiętnastu osób – czterech kobiet, jedenastu dziewczynek i czterech chłopców. Było oczywiste, że policja miała do czynienia z seryjnym mordercą, chociaż nie wiadomo było, która z dwóch podejrzanych osób nim była.

Na początku ogłoszono, że głównym podejrzanym był właściciel domu, biznesmen Moninder Singh Pandher, jednak brano pod uwagę również jego służącego, a jednocześnie kucharza, Surendra Koli. Obaj zostali aresztowani i postawiono im zarzuty zabójstw, gwałtów, porwań oraz inne.

Po podaniu mu serum prawdy, Koli przyznał się do zabicia ośmiorga dzieci i powiedział, że zjadał części ich ciał. Podobno przyznał się do zjedzenia wątroby pewnej dziewczynki, co miało doprowadzić go do wymiotów. Nawet po tym incydencie, nadal próbował mięsa innych ofiar, aż w końcu się do niego przyzwyczaił, miał nawet robić „kebaby” z ich mięsa. Koli odbywał także stosunki z niektórymi zwłokami. Twierdził, że próbował mięsa, ponieważ miało działać jako antidotum na niepłodność. Miał już wówczas jednak jedno dziecko, a jego żona była w ciąży z drugim, więc to brzmiało dość nieprawdopodobnie.

Pracodawca Koliego, Moninder Singh Pandher, także został przesłuchany pod działaniem serum prawdy. Prawdopodobnie również przyznał się do brania udziału z zbrodni, jednak jego udział wcale nie był taki oczywisty.

15 stycznia, tamtejsze Centralne Biuro Śledcze (CBI) ogłosiło, że w kanale naprzeciwko domu Pandhera znaleziono czterdzieści plastikowych toreb z ludzkim mięsem, tkankami oraz fragmentami kości. Pośród innych odzyskanych rzeczy znajdowała się broń, telefony komórkowe, zdjęcia, albumy fotograficzne oraz zakrwawiony grill. Nieco później, w krzakach na posesji Pandhera, znaleziono jeszcze zakrwawioną siekierę. Wewnątrz domu nie znaleziono żadnych dowodów zbrodni.

Władze zdecydowały się powołać specjalny zespół naukowców, aby spróbować odkryć tożsamość przynajmniej części z ofiar. Wiadomo było o przynajmniej 40 zaginionych osobach z okolicy – z których większość była dziećmi – więc zadanie wydawało się być stosunkowo proste. Śledczy mieli nadzieję wykorzystać te informacje, aby dopasować znalezione szczątki do zaginionych osób, więc poprosili krewnych o próbki DNA. CBI wysłało szczątki do analizy do Hyderabadu.

Kiedy nadszedł 25 stycznia, dzień wypuszczenia podejrzanych na wolność, CBI przedłużyło ich areszt o kolejne dwa tygodnie, po części dla ich własnej ochrony. Wszystko dlatego, że pewnego dnia, gdy opuszczali budynek sądu, otoczył ich tłum ludzi, odepchnął policyjną ochronę i dokonał na nich samosądu. W miarę postępowania śledztwa, składane przez nich zeznania były coraz bardziej niepokojące.

Międzynarodowa prasa donosiła, że Koli mógł zjeść organy niektórych ze swoich ofiar, a policjanci opowiedzieli o tym, jak znaleźli fragmenty ludzkiego mięsa w lodówce w jego domu. W jednym z artykułów prasowych pisano, że Koli przyznał się do zabójstwa dwadzieściorga kobiet i dzieci, a także mówił o „wewnętrznym przymusie”, który sprawiał, że nadal chciał zabijać. To sprawiło, że CBI postawiło przy nim uzbrojonych strażników, tak jakby obawiano się, że mógłby nagle kogoś zaatakować lub uciec. Ponieważ wykazywał oznaki psychopatii, do udziału w przesłuchaniach zaproszono kilkoro psychologów.

CBI ogłosiło, że wyniki wstępnych przesłuchań po podaniu serum prawdy obu podejrzanych były „niekompletne”, co wywołało plotki o możliwych błędach proceduralnych w sprawie.  Najwyraźniej, obaj podejrzani podali sprzeczne zeznania, chociaż nie było jasne czy przeczyli sobie nawzajem czy każdy sam sobie. Tak więc, obaj mężczyźni zostali poddani badaniu na wykrywaczu kłamstw.

Rzekomo, śledczy dowiedzieli się także, że Koli regularnie płacił funkcjonariuszom lokalnej policji, aby nie zostać aresztowanym, co skutkowało zatrzymaniem kilkorga z nich. Dziennikarze, w oczekiwaniu na wyniki przesłuchań, ochoczo przepytywali ekspertów od kryminologii na temat seryjnych morderców działających w parach.

Zazwyczaj kierują się osobistymi motywami” – powiedział dr N. Rangarajan, znany psychiatra. Podkreślił, że zdarzało się, że dwaj mężczyźni zabijali wspólnie. „W tym przypadku, to prawdopodobnie zbieg okoliczności, gdzie zwykłe relacje pracodawca-pracownik przerodziły się w coś dającego obopólne korzyści.  Jeden z nich był zamożny, miał władzę oraz pewność siebie, a drugi był bez skrupułów i posiadał mroczne oblicze, doskonale pasujące do swojego pana, który dał mu szansę, aby mroczne fantazje przerodził w czyny.”

W połowie lutego 2007 roku, Koli przyznał się do wykorzystania seksualnego szesnaściorga dzieci, a wszystkie ofiary udało się zidentyfikować. Pierwszą jego ofiarą była 14-letnia dziewczynka, którą zabił i zgwałcił dwa lata wcześniej, w lutym 2005 roku. Po tym, jak twierdził, zabijał kolejne dziecko praktycznie każdego miesiąca. Przestał to robić na sześć miesięcy, kiedy robotnicy budowali budynek dla służby w rezydencji, gdzie pracował.

Modus operandi

Według jednego ze źródeł, wszystko zaczęło się od tego, że Pandher poprosił Koliego, aby przyprowadzał do domu prostytutki, a jeśli nie było żadnych dostępnych, małe dziewczynki. Koli nauczył się jak wabić je słodyczami, a potem obaj mężczyźni je gwałcili. Kiedy przez pomyłkę zapraszał do domu chłopców, po prostu ich zabijał.

Według innej wersji, metodą Koliego było wabienie ofiar do domu, a następnie duszenie ich na pierwszym piętrze. Potem obcował ze zwłokami płciowo, ciął je na kawałki, żeby łatwiej było się ich pozbyć. Używał także łazienki, w której spłukiwał krew. Jak zeznał, większe szczątki wrzucał do ścieków, znajdujących się na tyłach posiadłości, a pozostałe części ciał pakował szczelnie do plastikowych toreb i wyrzucał do śmieci. Nie mówił nic o kanibalizmie, ale potwierdził to, że podniecały go martwe ciała i chętnie oddawał się nekrofilii.

Jeden z rodziców zamordowanego dziecka spotkał się z Kolim trzykrotnie od czasu jego aresztowania, a ten rzekomo przypomniał sobie wiele szczegółów dotyczących jego córki. „Jego pamięć była tak dobra, że pamiętał każdy szczegół związany z zabójstwami. Kiedy zapytałem go o moją córkę, Surendra pamiętał nawet dokładny kolor sukienki, w którą była ubrana tamtego dnia.”

Po zeznaniach Koliego, wydawało się, że Pandher mógł być niewinny, ponieważ sam twierdził, że nie wiedział co jego służący tak naprawdę robił w zamieszkiwanych przez siebie pomieszczeniach. Jednak to nie oznaczało wcale, że Koli działał sam. Jeden ze świadków w sprawie, 6-letnia dziewczynka, powiedziała policji, że była jeszcze druga osoba. Zidentyfikowała pomoc domową Pandhera, Mayę Sarkar, która miała razem z Kolim śledzić ją i próbować zwabić do tego samego bungalowu, gdzie znaleziono siekierę.

Sarkar została przesłuchana i powiedziała, że raz czy dwa, razem z innymi pokojówkami, była proszona przez Koliego o pomoc, jednak nigdy mu jej nie udzieliła. Zaprzeczyła, że wiedziała cokolwiek o zabójstwach, chociaż w czasie badania wariografem nie było jasne czy mówiła prawdę.

W 2009 roku obaj – Koli oraz Pandher – zostali skazani na karę śmierci. Po złożeniu apelacji, wyrok Pandhera cofnięto, jednak będzie on musiał przejść jeszcze raz przez proces sądowy.

Szczegółowa klasyfikacja nekrofilii

W 2009 roku dr Anil Aggrawal z Maulana Azad Medical College w New Delhi, opublikował ciekawą pracę na temat nekrofilii. Aggrawal od lat pisze na temat różnych seksualnych parafilii i dokonał różnych taksonomii seksualnych zachowań.

We wspomnianym artykule podał nową klasyfikację nekrofilii. Więcej na temat dokonanego przez niego podziału można przeczytać w jego książce “Necrophilia: Forensic and Medici-legal Aspects”. Jego klasyfikacja nekrofilii posiada dziesięć różnych klas:

  • Klasa I: Ten typ nekrofila skupia się na odgrywaniu ról dotyczących śmierci. Według Aggrawala, osoby te mają jedynie delikatnie spaczoną psychikę i wystarcza im jedynie symulowana lub symboliczna nekrofilia. Osoby te nigdy nie doświadczyły zbliżenia z osobą zmarłą, ale podnieca je uprawianie seksu z kimś udającym zmarłego. Inni specjaliści opisują takie zachowanie jako pseudo-nekrofilię.
  • Klasa II: To tak zwani „romantyczni nekrofile”, którzy, według Aggrawala, wykazują jedynie „łagodne tendencje nekrofilskie”. Są to zazwyczaj ludzie, których bliscy dopiero co zmarli, a którzy zdają się nie do końca w to wierzyć lub być pogodzeni z tym faktem. Dlatego też, kontakt seksualny z punktu widzenia takiej osoby może nie być uznany za nekrofilię. Aggrawal twierdzi, że w niektórych przypadkach romantyczni nekrofile mogą mumifikować ciało ukochanej osoby lub jego części. Aktywność nekrofilska w tym przypadku zazwyczaj trwa jedynie do momentu aż dana osoba zda sobie sprawę, że jej ukochany/a naprawdę nie żyje.
  • Klasa III: Są to „nekrofile-fantaści”, którzy jedynie fantazjują o odbywaniu stosunku ze zwłokami, ale nigdy nie realizują swoich fantazji w rzeczywistości. Aggrawal twierdzi, że tacy ludzie mogą czuć podniecenie seksualne na widok zmarłej osoby, a także robić rzeczy, które zwiększą ich szanse na widywanie zmarłych (odwiedzanie domów pogrzebowych, cmentarzy, itd.)
  • Klasa IV: Dotykowi nekrofile, którzy dotykają zwłok, aby móc osiągnąć orgazm. Szukają zajęć, które pozwalają im na regularny kontakt ze zmarłymi (np. praca w kostnicy) i, jak pisze Aggrawal: „lubią dotykać, głaskać części ciał zmarłych, takie jak genitalia, piersi, czasami nawet je liżą.”
  • Klasa V: Nekrofile-fetyszyści, którzy nie odbywają stosunku ze zwłokami, ale którzy będą, jeśli nadarzy się okazja „odcinać część ciała zmarłego – na przykład pierś – aby móc później się do nich masturbować” lub „zachowają kawałek ciała zmarłej osoby – włosy łonowe lub palec – w kieszeni, w celach ciągłej erotycznej stymulacji lub będą nosić go ze sobą jako amulet w podobnym celu.” Aggrawal pisze, że chociaż nekro-fetyszyści zachowują części ciał zmarłych dla siebie, tak jak robią to także romantyczni nekrofile, ich motywacja jest zupełnie inna (ten drugi typ robi to jedynie aby zapełnić pustkę po zmarłej, ukochanej osobie).
  • Klasa VI: Necromutilomaniacs, czyli osoby, które nie uprawiają seksu ze zmarłymi, ale uzyskują seksualną satysfakcję poprzez masturbację w czasie okaleczania zwłok. W tej klasie znajdują się także ci, którzy doznają seksualnego pobudzenia poprzez jedzenie fragmentów zwłok.
  • Klasa VII: Są to nekrofile oportuniści, którzy normalnie czerpią satysfakcję z „normalnych” seksualnych zachowań, ale chcieliby odbyć zbliżenie ze zmarłą osobą „jeśli nadarzyłaby się okazja”.
  • Klasa VIII: To tzw. regularni nekrofile, w szeroko rozumianym znaczeniu tego słowa. Taka osoba nie czerpie satysfakcji ze zbliżenia z żywymi ludźmi, a ze zwłokami tak. Ludzie ci zrobią wiele, aby móc spełniać swoje pragnienia seksualne (kradzieże ciał z cmentarzy lub kostnic).
  • Klasa IX: Zabójczy nekrofile – najniebezpieczniejsi ze wszystkich, czasami zwani nekrosadystami. Potrafią zabić człowieka, tylko po to, aby móc uprawiać seks ze zwłokami. Aggrawal nazywa to zachowanie „ciepłą nekrofilią”, ponieważ do zbliżenia dochodzi zazwyczaj zaraz po zabójstwie, kiedy zwłoki są jeszcze ciepłe.
  • Klasa X: Ekskluzywni nekrofile, którzy są najrzadszym spotykanym typem. Ludzie ci są psychicznie i fizjologicznie niezdolni do uprawiania seksu z innymi żywymi, są w stanie robić to jedynie ze zmarłymi. Ponieważ zwłoki są dla nich głównym warunkiem osiągnięcia orgazmu, mogą być równie niebezpieczni jak zabójczy nekrofile.

Typologia podana przez jest dosyć intuicyjna i bazuje na badaniach przypadków klinicznych, danych policyjnych oraz opowiadaniach. Główna akademicka literatura na temat nekrofilii zawiera do tej pory jedynie 37 publikacji.

Krótki przegląd psychologiczny nekrofilii

Ponieważ nekrofilia jest stosunkowo rzadkim zjawiskiem, niewiele jest empirycznych danych na jej temat, a te, które ujawniono, pochodzą z tych samych, opublikowanych już badań przypadków. Według tych danych, nekrofilia prawie wyłącznie dotyczy mężczyzn, którzy albo kradną świeżo zakopane ciała, albo zatrudniają się w domach pogrzebowych lub kostnicach (57% nekrofilów było zatrudnionych w zawodzie, który dawał im dostęp do zwłok). Jednak zdarzają się także rzadkie przypadki kobiecej nekrofilii.

Prawdopodobnie najlepszym badaniem na ten temat jest to opublikowane w 1989 roku przez dr Jonathana Rosmana oraz dr Phillipa Resnicka, psychiatrów ze szpitala w Cleveland w USA. Ich praca bada 122 przypadki (w tym 88 z literatury światowej oraz 34 niepublikowane przypadki spotkane podczas ich kariery medycznej). Zbadali oni, między innymi, powody oddawania się nekrofilskim zachowaniom, a wyniki pokazały, że dwie trzecie nekrofilów (68%) przyznało, że przyczyną była chęć posiadania kompletnie biernego partnera. 21% z nich chciało połączyć się ponownie ze swoimi zmarłymi ukochanymi, 15% przyznało, że po prostu pociągają ich zwłoki, 15% pomaga to pokonać uczucie osamotnienia, a 12% szukało poprawy własnej samooceny poprzez wykazywanie przewagi nad bezwładnym partnerem.

Rosman i Resnick piszą także o możliwych przyczynach zachowań nekrofilskich. Według ich teorii, nekrofile mają niską samoocenę, prawdopodobnie spowodowaną przez jakąś ważną stratę. Poza tym, mogą oni obawiać się odrzucenia przez żywych, więc szukają seksualnego partnera, który nie będzie potrafił ich odrzucić. Ponadto, nekrofile mogą być nieprzystosowani społecznie i/lub nienawidzić i/lub bać się płci przeciwnej. To powoduje, że szukają kompletnie biernego partnera seksualnego. Co ciekawe, niektórzy nekrofile mogą wykształcić w sobie pociąg do zmarłych w wyniku strachu przed nimi. Poza tym, prawie zawsze wykazują wiele zaburzeń emocjonalnych.

Dr Martin Kafka z McLean Hospital w Belmont, USA, jeden z największych znawców parafilii, twierdzi, że nekrofilia mogłaby technicznie być uznana za rodzaj fetyszyzmu, ponieważ seksualny obiekt pożądania w tym przypadku jest martwy. Nekrofilii jednak mogą towarzyszyć sadystyczne działania oraz morderstwo motywowane pobudkami seksualnymi, które jednak nie mają się nijak do fetyszyzmu.

 

2 odpowiedzi na „Nekrofilia”

  • Bardzo ciekawy i wyczerpujący artykuł! Brawa dla autora

  • Piękny artykuł. Po jego lekturze mogę powiedzieć, że ja jestem nekrofilem-fantastą. Nigdy jeszcze nie miałem okazji spróbować z trupem, ale często o tym myślę. Czasami w nocy odwiedzam też okoliczny cmentarz. Naprawdę, brawa dla autora.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *