Dwóch mordercówChristie1

W tym samym trzypoziomowym budynku na londyńskim Notting Hill aresztowano dwóch różnych mężczyzn, którym postawiono zarzut zabójstwa. Według ówczesnych władz, każdy z nich został sprawiedliwie osądzony za swoje czyny, jednak są tacy, którzy uważają, że jeden z mężczyzn był niewinny, został po prostu wrobiony przez tego drugiego. Tamtemu udało się uniknąć odpowiedzialności za to jedno morderstwo, chociaż po czasie sam się do niego przyznał. Problem w tym, że ten drugi człowiek też się przyznał i wykonano na nim wyrok śmierci. Który z nich był w takim razie prawdziwym mordercą? A może obaj mieli coś na sumieniu?

Powstały dwie książki, które ukazują dwie różne strony tej historii. Pierwszą z nich napisał John Eddowes, a jej tytuł to „The Two Killers of Rillington Place”, natomiast autorem drugiej, noszącej tytuł „Ten Rillington Place”, jest Ludovic Kennedy. Eddowes twierdzi, że obaj mężczyźni byli winni, natomiast Kennedy jest pewien, że jeden z nich jest niewinny.

Rodzina Evans

Pierwszym ze wspomnianych podejrzanych mężczyzn był niejaki John Reginald Halliday Christie. W 1938 roku przeniósł się na parter budynku na Ten Rillington Place (teraz Ruston Close) razem z żoną, Ethel, ich psem oraz kotem, co dało im wyłączność na korzystanie z tylnego podwórza. Mały budynek w stylu wiktoriańskim stał na samym końcu szeregu zabudowań, tuż przy ścianie fabryki. Przez okna domu słyszeli jadące pociągi i widzieli fabryczne kominy wypuszczające dym. Na parapetach zawsze znajdowała się spora warstwa brudu, a z okien frontowych odchodziła farba. Dwa kolejne mieszkania znajdujące się na wyższych poziomach były tak samo małe jak ich. Jeden wychodek w ogrodzie służył mieszkańcom wszystkich trzech mieszkań, ponieważ w domach nie było łazienek. Była także wspólna umywalnia, mimo, że nie zawsze działała jak należy.

40-letni Christie był cichym, niepozornym mężczyzną. Jego włosy miały rudawy odcień, a jego oczy były niebieskie. Miał bardzo wysokie czoło. Jego żona była pulchna, grubokoścista, uczuciowa i bezwolna. Ludzie, którzy ich znali, uważali, że bała się męża i robiła wszystko, co jej kazał. Państwo Christie uważali się za lepszych od innych sąsiadów, więc pilnowali swojej prywatności. Wydawali się być cichą, miłą parą, dwójką zwyczajnych ludzi, którzy byli sobie oddani.

John Christie pochodził z Yorkshire, był bardzo nerwowy, a rozluźniał się przy pracach w ogródku. Jego ojciec był surowym człowiekiem, który bił swoje dzieci kiedykolwiek miał na to ochotę. Kiedy jego ojciec odsunął się od niego przez jego wątły wygląd, matka Johna bardzo się nim opiekowała. Był jej ulubionym dzieckiem. Osłabiła go swoją nadopiekuńczością. Jego cztery starsze siostry wzmocniły ten kobiecy wpływ zupełnie go zdominowały. Christie zamknął się w sobie, a jednocześnie nauczył się wyolbrzymiać oznaki słabego zdrowia, aby zwracać na siebie uwagę. Wykształcił w sobie także strach przed brudem i zarazkami.

John nigdy nie nawiązywał długotrwałych przyjaźni, mimo że dobrze radził sobie w szkole i był lubiany. Brał udział w wydarzeniach religijnych, był nawet członkiem chóru. Lubił także sport i został drużynowym. Uwielbiał nosić mundur harcerski. Kiedy chłopak miał osiem lat, zmarł jego dziadek ze strony matki. Zapytano go czy chciałby zobaczyć ciało, które przygotowano do czuwania. Zgodził się, a kiedy podszedł zobaczyć owego człowieka, który kiedyś go tak przerażał, poczuł przyjemność wynikającą z tego, że był on martwy. To doświadczenie go zafascynowało. Zaczął bawić się na cmentarzu i wydawał się wyjątkowo zaabsorbowany zniszczonym grobowcem, w którym przechowywano trumny dzieci. Lubił zaglądać do środka przez szczeliny.

Jeżeli chodzi o seksualność, był bardzo ostrożny. Po raz pierwszy, w wieku 10 lat, zobaczył nagie nogi jednej ze starszych sióstr. Ten widok najwyraźniej nim wstrząsnął. „Nie było w tym nic dziwnego, ponieważ to najczęściej starsze siostry sprawiają, że mali chłopcy zaczynają się interesować płcią przeciwną. Jednak w przypadku Johna to pogorszyło i tak już napiętą sytuację. Od zawsze czuł urazę do tego jak siostry nim rządziły, a teraz, jak sól na rany, odkrył swoje fizyczne zainteresowanie nimi. Jednocześnie je kochał i nienawidził, ponieważ pobudzały jego męskość, a potem ją tłumiły, A trwało to dzień po dniu, miesiąc po miesiącu, rok po roku. Musiało być wiele okazji, kiedy myślał o swoim dziadku i chciał, aby wszystkie umarły.” (Kennedy)

Ludovic Kennedy twierdzi, że Christie rozwinął w sobie głęboką nienawiść do kobiet, w szczególności tych, które go uwodziły, ponieważ wiedział, że nie był w stanie ich zaspokoić. Bał się ich, a te uczucia przerodziły się w tłumioną chęć zabijania. Przy innych chłopcach chwalił się, że dziewczyny go lubiły, jednak, kiedy doszło do jego zbliżenia z jedną z koleżanek, nie potrafił stanąć na wysokości zadania i koledzy naśmiewali się z niego, nadając mu przydomki Nie-Uda-Mi-Się-Christie i Reggie-bez-fiuta.

W wieku 15 lat rzucił szkołę i zaczął pracę jako operator projektora w kinie. Kiedy rozpoczęła się I wojna światowa, wstąpił do wojska, gdzie służył jako sygnalista, co całkiem dobrze mu wychodziło. Pewnego razu trafił go pocisk z gazem musztardowym i stracił przytomność oraz chwilowo wzrok (jednak, co do tego drugiego nie ma dowodów). Stracił także głos i przez trzy lata nie mówił. Lekarze określili to jako reakcję psychiczną, bardziej niż fizyczną dolegliwość. Po tym zdarzeniu, używał tej dolegliwości jako wymówki, aby unikać nieprzyjemnych sytuacji.

Po wypadku, odszedł z armii i wrócił do pracy. Został urzędnikiem. W 1920 roku, pomimo swoich problemów z mową, ożenił się z Ethel Simpson Waddington. Nadal miał także problemy natury seksualnej, a Ethel nie robiła nic, aby mu pomóc. Christie odwiedzał prostytutki, od kiedy miał 19 lat. Mimo, że tamte kobiety nie miały w stosunku do niego żadnych wymagań, upokarzały go przypominając o jego porażkach ze zwykłymi kobietami. Mimo tego, nawet po ślubie nadal korzystał z ich usług.

Na początku małżeństwa Christie pracował jako listonosz. Ukradł kilka przekazów pocztowych i spędził trzy miesiące w więzieniu. Gdy powrócił do domu, odzyskał głos po tymczasowym napadzie złości, spowodowanym przez jego ojca. Potem znowu był niemy (lub udawał). Po raz kolejny odezwał się dopiero po sześciu miesiącach życia w ciszy.

W wieku 25 lat został zawieszony na poczcie w związku z zarzutami stosowania przemocy. Chodziły także pogłoski, że odwiedzał prostytutki. Zostawił żonę i wyjechał do Londynu. Ethel pozostała w Sheffield i podjęła pracę jako maszynistka.

Cztery lata później, Christie ponownie wylądował w więzieniu, tym razem na 9 miesięcy, za dwa zarzuty kradzieży. Następnie, często zmieniał pracę i zamieszkał z prostytutką. Po tym, jak uderzył ją w głowę kijem do krykieta, wrócił do więzienia na kolejne pół roku. Był podejrzany o stosowanie przemocy także przeciwko innym kobietom, ale brak dowodów uniemożliwił jego ukaranie. Kiedy wyszedł z więzienia, jego życie nadal nie miało konkretnego celu. Dlatego też, kilka lat później, został ponownie aresztowany, kiedy ukradł samochód księdza, który próbował mu pomóc. Następnie, po wyjściu na wolność, poprosił Ethel, aby ponownie z nim zamieszkała. W 1933 roku, po niemal dziesięcioletnim okresie separacji, Ethel przeprowadziła się do męża, do Londynu. Miała 35 lat i była samotna, ale nie miała pojęcia do jakiej osoby się wprowadza. Zgodziła się ponownie zostać jego żoną.

Niedługo potem, Christie został potrącony przez samochód i musiał spędzić trochę czasu w szpitalu. (Kennedy twierdzi, że ten incydent zdarzył się wcześniej, kiedy John przeprowadził się do Londynu, ale miał taki sam rezultat). Wtedy stał się hipochondrykiem. John przeważnie siedział w domu, tłumacząc się wieloma dolegliwościami i odwiedził swoich dwóch lekarzy dokładnie 173 razy w czasie 15 lat.

W tamtym czasie zdarzenia polityczne, które miały rozpocząć II wojnę światową wywołały niepokój w Londynie, a Christie zapisał się do War Reserve Police (Ochotniczych Służb Policji). Nie zadano mu żadnych pytań na temat jego przeszłości, która, gdyby tylko wyszła na jaw, z pewnością spowodowałoby odrzucenie go jako kandydata do służby. Dlatego też wkrótce otrzymał swój mundur. Pracował tam przez cztery lata, prawdopodobnie najszczęśliwsze w jego życiu. W końcu miał jakiś cel, zaczął niemal fanatycznie przestrzegać prawa, a w końcu zyskał przydomek „Himmler z Rillington Place.”

Podobała mu się władza, którą miał i uwielbiał nosić mundur. Używał swojej pozycji także, aby śledzić kobiety, a notatki ich dotyczące trzymał przez wiele lat. W drzwiach kuchennych wydłubał dziurkę do podglądania sąsiadów i ścigał każdego, kto zakłócał spokój, nie ważne jak drobne było popełnione przez niego przestępstwo. W efekcie brał wszystko zbyt poważnie.

Zaczął także korzystać z częstych wizyt jego żony u krewnych i zapraszał kobiety, które odwzajemniały jego zaloty. To właśnie w tamtym czasie rozwinął swój gust do konkretnych seksualnych czynności. Wdał się także w romans z pewną kobietą, która pracowała na komisariacie, a której mąż przebywał wówczas za granicą. Kiedy Ethel nie było w domu, Christie przebywał w domu tamtej kobiety. Kiedy mąż kobiety niespodziewanie wrócił, znalazł wystarczające dowody, aby złożyć pozew o rozwód i oskarżyć żonę o niewierność, a Christiego wskazać jako jej kochanka. Kiedyś przyłapał Johna w swoim domu, pobił go i wyrzucił. Po tym zdarzeniu Christie zaczął zapraszać kobiety do siebie.
Rodzina Evans
Wiosną 1948 roku, dziesięć lat po tym jak małżeństwo Christie zaczęło mieszkać na Rillington Place, do mieszkania na górze wprowadzili się Timothy oraz Beryl Evans. Byli małżeństwem od niespełna roku i właśnie spodziewali się pierwszego dziecka.

Beryl była drobną 19-latką, a jej mąż miał 24 lata. Z zawodu był kierowcą ciężarówki i praktycznie nie umiał czytać. Urodził się w górniczym miasteczku Merthyr Vale, gdzie ojciec porzucił go jeszcze przed urodzeniem. Jako dziecko cierpiał na niekontrolowane napady gniewu, które utrudniały sytuację w domu. Kiedy nie potrafił dogadać się z matką, która wyszła ponownie za mąż za mężczyznę nazwiskiem Probert, wyprowadził się do swojej babki, która nie była w stanie zmusić go do chodzenia do szkoły. Evans był znany jako nałogowy kłamca, skłonny do fantazjowania, z IQ w okolicach 70 – na granicy upośledzenia. Miał problemy z nogą, co skutkowało tym, że kilkakrotnie lądował w szpitalu, przez to również nie uzyskał odpowiedniego wykształcenia.

Jako dorosły dużo pił i był agresywny. Miał tylko 165 centymetrów wzrostu i ważył niecałe 63 kilogramy, co być może było powodem jego złośliwego charakteru. Opisywano go jako cherlaka, a przez resztę życia jego inteligencja nie przekraczała poziomu 11-latka. Jego najlepszym talentem zdawała się być umiejętność kłamania. Mówił ludziom, że jego ojciec był włoskim hrabią. Jak powiedziała jego matka: „Brakowało mu pewności siebie i musiał kłamać, aby to ukryć.”

Beryl Thorley poznał przez wspólnego znajomego, który zaaranżował randkę w ciemno. W ciągu kilku tygodni doszło do zaręczyn i tak samo szybko wzięli ślub. Przez jakiś czas mieszkali z matką Evansa, a Beryl zaprzyjaźniła się z jego dwiema siostrami. Uważały, że była prawie tak samo mało inteligentna jak jej brat, więc pomagały jej jak tylko mogły. Sama nie miała matki, więc szukała u nich wsparcia. Niestety, kiedy Beryl zaszła w ciążę, warunki mieszkalne nie pozwalały na utrzymanie dodatkowej osoby w domu, więc młoda para przeprowadziła się na Rillington Place.

Właściwie to siostra Evansa, Eileen, znalazła dla nich tamto mieszkanie i pomogła je umeblować oraz ozdobić. Jej wspomnienia dotyczące ich sąsiada, Reggiego Christie, wskazują, że mógł mieć w stosunku do niej nieczyste zamiary. Pewnego dnia pojawił się w mieszkaniu po cichu i nagle zjawił się obok niej, częstując ją filiżanką herbaty. Odmówiła mu, ale nie chciał wyjść z mieszkania. W końcu, powiedziała mu, że jej brat miał niedługo wrócić i wtedy wyszedł tak szybko jak się pojawił. Dopiero po długim czasie dowiedziała się, co oznaczało dla niego dzielenie się herbatą z kobietami.

Matka Evansa, pani Probert, chciała, aby para wprowadziła się do innego mieszkania na parterze, ale Beryl odmówiła. Chciała zostać tam, gdzie byli.

Kiedy córka Evansów przyszła na świat, nazwali ją Geraldine. Jej narodziny pogorszyły stosunki w małżeństwie, ponieważ niskie płace Tima nie mogły pokryć wszystkich rachunków. W dodatku, Beryl okazała się być słabą gospodynią i kucharką. Czasami nawet zaniedbywała dziecko. Często się kłócili, dochodziło nawet do rękoczynów.

W sierpniu 1949 roku, Beryl zaprosiła do siebie przyjaciółkę, Lucy Endecott. Beryl myślała, że jej mąż miał rozpocząć pracę za granicą, jednak okazało się to kłamstwem. Lucy miała 17 lat. Dzieliła łóżko z Beryl, podczas gdy Tim zmuszony był spać na podłodze w kuchni. Dziewczyna szybko stanęła między nimi. Często była świadkiem ich kłótni, które czasami bywały dość agresywne, przyciągnęła uwagę Tima. Kiedy jego matka kazała ją wyrzucić, Tim groził wyrzuceniem Beryl przez okno. Potem wyprowadził się z Lucy do innego mieszkania. Najwyraźniej dziewczyna uznała go za zbyt agresywnego, gdyż szybko wróciła do jego żony. On sam udał się do przyjaciół, grożąc, że zrobi dziewczynie krzywdę.

Z powodu długów i problemów małżeńskich, Tim i Beryl wiedli raczej nędzne życie. Dziewczyna miała powiedzieć matce Tima, że ten próbował ją udusić. Ku jej przerażeniu, Beryl wkrótce odkryła, że była znowu w ciąży. Obwiniała o to męża. Próbowała zażyć tabletki i robić płukanki, aby pozbyć się dziecka, ale Tim nie rozumiał o co było to całe zamieszanie. Nie rozumiał, że Beryl chciała nadal pracować dorywczo, aby mogli spłacać zadłużenie. Zależało jej na dokonaniu aborcji i wszystkim o tym mówiła, w tym swoim sąsiadom.

W tamtym czasie, John Christie złożył skargę do właściciela na stan budynku mieszkalnego i 31 października robotnicy przyszli zrobić remont ścian oraz podłóg. Dokonali także prac remontowych we wspólnej umywalni w tylnym budynku. W dodatku, najemca mieszkania na drugim piętrze, pan Kitchener, znajdował się wówczas w szpitalu, więc jego mieszkanie pozostawało puste przez prawie pięć tygodni.

Wtedy właśnie doszło do tragedii.

Tajemnicze morderstwo

Wersja 1

Christie twierdził, że spotkał Beryl Evans we wtorek, 8 listopada, około południa. Widział jak wychodziła z dzieckiem. Policji powiedział, że nie widział jej już potem. (Inna wersja mówi, że wyszła na zewnątrz, ale dziecko zostawiła w mieszkaniu i poprosiła panią Christie, żeby ta zaglądała do niego co jakiś czas. Evans wrócił do domu, a państwo Christie wyszli. Beryl musiała więc przyjść później.)

Christie wiedział o tym, że Beryl zależało na usunięciu ciąży i ostrzegł Evansa, że pigułki, które wzięła mogły uszkodzić płód. Martwił się także, że Evans był w stosunku do niej agresywny. Wydawało mu się, że dziewczyna bała się o swoje życie.

O północy, Christie obudzili się słysząc głośne uderzenie dochodzące z góry. Potem usłyszeli dźwięk wskazujący na to, że ktoś przenosił coś ciężkiego. Pan Kitchener był w szpitalu, więc nie mógł to być on. Musiało się więc coś dziać na trzecim piętrze, gdzie mieszkali Evansowie. Nie było więcej hałasów, więc państwo Christie spali dalej. Następnego dnia, Evans powiedział im, że Beryl wyjechała do Bristolu. Nie powiedziała nikomu o swoich planach ani z nikim się nie pożegnała, ale Evans trzymał się swojej wersji. (Swojej matce powiedział jednak, że udała się do Brighton, aby odwiedzić ojca – co było dziwne, gdyż nie miała z nim dobrych stosunków.)

Minął kolejny dzień i Evans przyszedł w odwiedziny do Johna Christiego. Był zły na swojego szefa i powiedział, ze rzucił pracę, chociaż tak naprawdę został zwolniony. Twierdził, że zdecydował się sprzedać wszystkie meble i dołączyć do żony. Tak też uczynił, mimo, że meble miał kupione na raty, a mężczyźnie, któremu je sprzedał podał fałszywy adres w Bristolu. Potem oddał pościel i ubrania Beryl gałganiarzowi. (Co dziwne, oddał je na szmaty zamiast sprzedać je do sklepu z używaną odzieżą, za co przecież dostałby więcej pieniędzy.) Wyjechał pociągiem nie do Bristolu, ale do domu swojej ciotki w Merthyr Vale. Został tam przez 6 dni. W tamtym czasie zaczął się zastanawiać co się działo z jego córką, którą zostawił pod opieką sąsiadom.

23 listopada wrócił na Rillington Place, aby porozmawiać z Johnem Christie. Twierdził, że żona go zostawiła. Nie odwiedził jednak ani matki, ani sióstr, które zastanawiały się co się stało z nim i Beryl. Nikt nie wiedział co myśleć o jego dziwnym zachowaniu. Wrócił do Merthyr Vale.

Wersja 2

Według alternatywnej wersji, Beryl powiedziała Lucy Endecott, że Christie zaoferował jej dokonanie aborcji. Nie miała pojęcia, że nie tylko nie posiadał żadnej medycznej wiedzy, ale miał mroczniejszą przeszłość niż ktokolwiek mógł przypuszczać. W jej ocenie, ten były policjant z medycznym wykształceniem i apteczką pierwszej pomocy tylko próbował pomóc jej wyjść z trudnej sytuacji.

Evans odkrył ich układ pierwszego dnia listopada. Powiedział Johnowi, że nie byli zainteresowani. Christie powiedział, że wiedział co nieco o zabiegach medycznych z czasów, kiedy był członkiem Ochotniczej Policji i, że dokonał już kilku udanych aborcji. Pokazał Evansowi swoje zdjęcie z uniformie. Jednak ten nadal odmawiał. Następnie, poszedł na górę do żony, która powiedziała mu, że ufała Christiemu i zamierzała pozwolić mu dokonać zabiegu.

Niedługo potem, Evans odkrył, że pieniądze, które dał żonie na dom, wydała na inne rzeczy. Poważnie się o to pokłócili. Groził, że ją zostawi, a ona powiedziała, żeby to zrobił. Zamiast tego wyszedł do kina i wrócił późno w nocy.

7 listopada Evans wyszedł do pracy, a Beryl umówiła się z Johnem Christie, aby dokonać aborcji następnego dnia. Powiedziała o tym mężowi, ale ten jej nie uwierzył. Po raz kolejny się pokłócili, doszły do tego przepychanki i policzkowanie.

Następnego ranka, Beryl poprosiła Evansa, aby powiedział Johnowi, że wszystko było w porządku. Tak też zrobił wychodząc do pracy. Około 8 rano, stolarze wrócili, aby kontynuować prace remontowe w umywalni oraz na dachu.

Reszta historii zależy od tego, w którą wersję morderstwa według Johna Christiego uwierzyć. W swoich późniejszych zeznaniach niejednokrotnie sam sobie zaprzeczał.

Około południa, jak twierdził, poszedł do Beryl. Rozłożyła koc naprzeciwko kominka i leżała w oczekiwaniu. Możliwe, że Christie użył gumowej rury, aby odurzyć ją gazem, jednak nie jest to pewne. Najwyraźniej, kobieta spanikowała, a on zaczął ją bić. Następnie udusił ją za pomocą sznurka. W jednym z zeznań twierdził, że próbował uprawiać z nią seks, ale nie był w stanie, w innym, natomiast twierdził, że tego dokonał. Innym razem twierdził, że zobaczył jak próbowała popełnić samobójstwo wdychając gaz. Miała zaoferować mu seks, jeśli by jej pomógł, więc się zgodził. Jednak nie był w stanie odbyć z nią stosunku.

Do Beryl w tamtym czasie przyszła jedna z jej przyjaciółek, Joan Vincent i dziwiły ją zamknięte drzwi mieszkania. Zapukała do drzwi i była zaskoczona, że Beryl nie było w domu. Obie te rzeczy były niezwykłe. Próbowała otworzyć drzwi, ale okazały się być zablokowane od wewnątrz. Mimo, że nikogo nie słyszała, była pewna, że ktoś był po drugiej stronie. W końcu, dała za wygraną i odeszła.

Evans wrócił wieczorem z pracy i spotkał Christiego na dole schodów. Ten powiedział Evansovi, żeby poszli na górę. Kiedy tam dotarli, powiedział: „Mam złe wieści. Nie udało się.” Christie wskazał na sypialnię, gdzie leżała Beryl z zakrytą twarzą. Evans odchylił koc i zobaczył, że nie żyła. Krwawiła z ust, nosa i pochwy. Timothy poszedł do kuchni, aby nakarmić dziecko, a John powiedział, że porozmawiają później. Później, powiedział, że Beryl mogła umrzeć z powodu zatrucia, ponieważ przyjęła wiele tabletek wywołujących poronienie. On sam twierdził, że jej żołądek był zainfekowany trucizną.

Christie powiedział Evansowi, że udanie się na policję oznaczałoby dla nich obu kłopoty – zarzut morderstwa, a przecież on chciał tylko im pomóc. W dodatku, Evans był jego wspólnikiem, ponieważ wiedział co planują i nie próbował tego zatrzymać. Często kłócił się ze swoją żoną, co robiło z niego podejrzanego. Evansa łatwo było przekonać, aby siedział cicho. Christie zaproponował także, że pozbędzie się ciała. Jednak nie potrafił tego zrobić. Wspólnie zabrali Beryl do mieszkania pana Kitchenera i zostawili ją w kuchni, mając nadzieję, że mężczyzna nie wróci szybko ze szpitala. Christie miał ją później wrzucić do ścieku.

Evans chciał zabrać córkę do domu matki, ale Christie mu to wyperswadował. Uważał, że to wzbudzi podejrzenia. Miał stworzyć plan i zająć się wszystkim. Rozdzielili się i poszli spać.

Następnego dnia, Christie powiedział Evansowi, że zajmie się jego dzieckiem. Podobno znał młodą parę, która mogła się zająć dziewczynką. Evans miał powiedzieć ludziom, że Beryl i dziecko wyjechali na wakacje. Tamtego dnia Christie zajął się dziewczynką, ale już następnego Evans przygotował ją do podróży. Christie powiedział, że młoda para miała przyjechać po dziecko tamtego dnia. To był ostatni dzień, kiedy widział Geraldine żywą. Kennedy twierdzi, że Christie zamordował ją tamtego dnia przez uduszenie, a następnie umieścił razem z matką w kuchni Kitchenera. Był tak przerażony swoim udziałem w tym morderstwie, że zapomniał o tym.

Tamtego dnia wróciła także Joan Vincent. Kiedy szła po schodach, wyszedł Christie, aby zapytać ją czego chciała. Poinformował ją, że Beryl i dziecko wyjechali, ale zauważyła za nim, w jego salonie, krzesełko do karmienia i wózek dziecięcy. Christie powiedział jej, że byłoby lepiej, jeżeli by już nie wracała. Po tym zdarzeniu, Christie kazał Evansowi sprzedać meble i wyjechać z miasta. Mężczyzna zrobił jak mu kazano.

Stolarze skończyli prace w umywalni, więc Christie przeniósł ciała, ukrywając je właśnie tam. Następnego dnia zgłosił się do lekarza z okropnym bólem w dolnej części pleców. Mimo jego hipochondrii, nigdy wcześniej nie skarżył się na takie bóle, więc tym razem musiało to być prawdziwe. Prawdopodobną przyczyną było naciągnięcie się, najprawdopodobniej przez podniesienie czegoś ciężkiego.

Kiedy 23 listopada Evans wrócił z Merthyr Vale, zapytał o swoją córkę, a Christie powiedział mu, że musi odejść, bo inaczej oboje będą mieli kłopoty. Powiedział, że będzie mógł zobaczyć córkę za twa lub trzy tygodnie. Evans wrócił do swojej ciotki, gdzie rozpowiedział trochę nieprawdziwych informacji na temat swojej żony.

O tym, która z tych wersji historii jest prawdziwa, decyduje jak interpretuje się fakty. Obie nie są do końca jasne i nie ma na nie zbyt wielu dowodów.

Zeznanie Evansa

Pani Probert zdecydowała się zbadać dziwne zniknięcie młodej pary. Wkrótce odkryła, że Beryl nigdy nie pojechała do swojego ojca. Zapytała Christiego co wiedział na ten temat, a on powiedział, żeby się nie martwiła. Potem dowiedziała się od siostry, że Evans nadal przebywał w domu, oczekując na Beryl, więc szybko zrozumiała, że opowiadał kłamstwa. Beryl i dziecko zaginęli, a z ich wspólnego mieszkania zniknęły meble.

Ciotka Evansa skonfrontowała się z nim. Nie potrafiąc sobie poradzić z tą sytuacją, nie trwało długo zanim pojawił się na posterunku w Merthyr Tydfil z oświadczeniem: „Pozbyłem się żony. Wrzuciłem ją do ścieku.” Tamtejsi policjanci nie bardzo wiedzieli co z tym zrobić. Właściwie to nie przyznał się do zabicia kogokolwiek, ale to, co powiedział musiało zostać zbadane.

Evans wyjaśnił, że jego żona nie żyła, ale to nie on ją zabił. W obawie przez wymienieniem nazwiska Christie, byłego oficera policji, co mogło go jedynie pogrążyć, twierdził, że jakiś nieznajomy podał Beryl coś na pozbycie się dziecka. Jak mówił, poznał mężczyznę, który dał im jakiś lek, który miał spowodować samoistne poronienie. Pozwolił żonie zabrać od mężczyzny fiolkę, ale prosił ją, żeby jej nie używała. Tamtego dnia, kiedy wrócił z pracy, znalazł ją martwą. Poszedł do dziecka i zastanawiał się co zrobić. Bał się, że policja mogła pomyśleć, że to on ją zabił. Następnego ranka miał wrzucić ciało żony do ścieku za frontowymi drzwiami. Nie poszedł do pracy, tylko zgłosił zaginięcie. Poprosił także kogoś o zajęcie się jego dzieckiem. Chciał, żeby ktoś znalazł jego żonę i odsunął od niego podejrzenia.

Kiedy Evans czekał w Walii, o zdarzeniu poinformowano policję z Notting Hill. Udali się do domu, aby go przeszukać. Co ciekawe, do podniesienia włazu studzienki kanalizacyjnej potrzeba było aż trzech mężczyzn. Evans z pewnością nie mógł tego dokonać samodzielnie, jak twierdził. Kiedy już ją podniesiono, okazało się, że nie było tam żadnego ciała.

Kiedy Evans wrócił do Merthyr Vale, powiedziano mu o tym. Był zdumiony, ale natychmiast zmienił zeznanie. Tym razem miał powiedzieć prawdę. Powiedział, że nie było żadnego obcego, który dał im tabletki poronne. To ich sąsiad, Reg Christie, wrzucił Beryl do ścieku. Evans powiedział tylko to, aby uchronić się przez Johnem i jego gniewem. Powiedział, że Christie zaoferował Beryl pomoc w pozbyciu się dziecka, ale ostrzegł, że mikstura, której używał była niebezpieczna i mogła ją zabić. Kobieta i tak chciała spróbować, więc, kiedy Evans wyszedł do pracy 8 listopada, Beryl udała się na spotkanie z Christiem. Mikstura rzeczywiście ją zabiła. Kiedy Evans wrócił do domu, znalazł ją krwawiącą z każdego otworu ciała.

Zajął się dzieckiem, podczas gdy Christie przenosił zwłoki. Powiedział Timowi, że na pewien czas zostawi jego żonę w domu pana Kitchenera. Miał poczekać aż się ściemni, aby wrzucić ciało do ścieku. Następnie powiedział Evansowi, że wiedział o pewnych ludziach, którzy mogli zaopiekować się Geraldine. Evans musiał tylko dać Christiemu wszystkie rzeczy należące do Geraldine. Kiedy Evans wrócił do domu w czwartek, jego dziecka już nie było. Christie powiedział, że zajął się wszystkim. Powiedział Evansowi, żeby ten sprzedał meble i wyjechał, więc mężczyzna tak też uczynił.

W toku trwania śledztwa, Evans dodał do swojej historii kilka szczegółów. Przyznał, że pomagał Christiemu przenieść żonę do drugiego mieszkania, ale tylko dlatego, że ten nie był w stanie zrobić tego sam. Odwiedził Christiego kilka tygodni później, aby zapytać o swoje dziecko, ale powiedziano mu, że było zbyt wcześnie, aby mógł ją zobaczyć. Poprosił, aby para, która wzięła dziecko skontaktowała się z jego matką, aby podać swój adres. Chciał wiedzieć jak miała się jego córka.

Policja przeszukała dom i podwórze na 10 Rillington Place, ale tylko powierzchownie. Nie zauważyli leżącej przy płocie ludzkiej kości udowej, ani nie przekopali ogródka. Gdyby to zrobili, mogliby znaleźć kilka niespodzianek. Pies Christiego wykopał czaszkę, ale policja także tego nie zauważyła. Christie wrzucił czaszkę do zbombardowanego domu obok, co następnie wywołało niekończące się spekulacje na temat tego kim była nieszczęśliwa ofiara nalotu.

To, co znaleziono w niemal pustym mieszkaniu Evansa, było dosyć zagadkowe. W stercie papierów pod oknem znajdowały się wycinki z gazety na temat sensacyjnej sprawy „Torsowego Mordercy” znanej jako „sprawa Stanley’a Setty”. To było dziwne, ponieważ Evans nie potrafił czytać, jednak nie wiadomo było kto mógłby mu to podrzucić. Wyglądało to dosyć podejrzanie. W domu znajdowała się także skradziona walizka.

Evans został aresztowany za kradzież walizki i sprowadzony do Londynu na kolejne przesłuchania. Christie także zeznawał, prawie przez sześć godzin. Był pewien tego, co mówił, a policjanci traktowali go jak jednego ze swoich. Panią Christie przesłuchiwał inny oficer, który był szkolony przez jej męża. Christie uznał oskarżenia Evansa za niedorzeczne. Mężczyzna był znanym kłamcą. Potem opowiedział jak burzliwe było małżeństwo Evansów.

Kiedy nadal nie można było znaleźć Beryl i dziecka, policja ponownie przeszukała budynek. Następnie udali się na tyły budynku i próbowali dostać się do umywalni, jednak drzwi były zablokowane. Christie przyniósł im narzędzia, aby mogli je poluzować. W środku było ciemno. Naprzeciwko umywalki, zauważyli stertę drewna. Jeden z oficerów włożył z tyłu rękę i coś wyczuł. Przenieśli drewno i zauważyli coś, co wyglądało jak paczka zapakowana w zielony obrus i związana sznurem. Pani Christie twierdziła, że nigdy wcześniej tego nie widziała i nie wiedziała co to było. Wyciągnęli pakunek na zewnątrz i rozwiązali sznur. Ich oczom ukazała się para stóp, a za nimi gnijące ciało Beryl Evans. Po dalszym przeszukaniu znaleźli zwłoki dziecka leżące pod kolejną stertą drewna znajdującą się za drzwiami. Obie ofiary zostały uduszone. Wokół szyi dziecka nadal zawiązany był męski krawat.

Przybył patolog, który miał zbadać ciała. Zabrał je do kostnicy w Kensington. Według wyników autopsji, obie nie żyły od około trzech tygodni. Beryl miała siniaki nad wargą i prawym okiem, tak jakby została pobita. Najprawdopodobniej została uduszona za pomocą sznura. Nie było dowodów na to, że wzięła jakiekolwiek leki, aby pozbyć się swojego 3-miesięcznego płodu, ale wewnątrz jej pochwy również znajdowały się zasinienia. Niestety patolog nie zebrał próbki z pochwy, aby sprawdzić czy znajdowało się tam nasienie.

Christie został poproszony o zidentyfikowanie ubrań zdjętych z obu zwłok. Wiedział, że była to spódnica i bluzka Beryl, ale twierdził, że pierwszy raz widzi krawat, który znaleziono na szyi Geraldine. Wydawało mu się, że mógł go widzieć na Evansie. (Istnieje możliwość, że należał do nieobecnego pana Kitchenera.)

Kiedy Tim Evans wrócił do Londynu, powiedziano mu tylko, że będzie przesłuchany w sprawie walizki, którą znaleziono w jego mieszkaniu, a która należała do kogoś innego. Na miejscu jednak, okazało się, że został aresztowany za zabójstwo. Na zewnątrz posterunku policji stali fotografowie, którzy robili mu zdjęcia. Pokazano mu stos ubrań zdjętych z ciał, z krawatem na samym wierzchu i powiedziano, że znaleziono jego żonę i córkę. W jego oczach pojawiły się łzy, schylił się i podniósł krawat.

Tamtej nocy, policja z Notting Hill dostała od niego jeszcze dwa zeznania. Najpierw przyznał, że był odpowiedzialny za śmierć żony oraz córki i dodał, że w końcu zrzucił kamień z serca. Powiedział, że zabił żonę, ponieważ robiła długi. Pokłócili się i ją uderzył. Następnie udusił ją kawałkiem sznura. Owinął jej ciało obrusem, w którym je znaleziono i zabrał do mieszkania poniżej. O północy, 8 listopada przeniósł je do łaźni. Następnego dnia nakarmił dziecko i zostawił samo na cały dzień. Kolejnego dnia zrobił to samo. Następnie rzucił pracę, wrócił do domu i zabił dziecko dusząc je swoim krawatem. Geraldine także ukrył w umywalni.

Kennedy jednak twierdzi, że Evans nie mógł ukryć tam zwłok w tamtym czasie, bo ciągle kręcili się tam stolarze, którzy na pewno by to zauważyli. Twierdzi on także, że tamto zeznanie zawierało słowa ponad możliwości intelektualne Evansa i gdyby sprzedał wszystkie swoje meble, to na pewno razem z wózkiem dziecięcym i krzesełkiem do karmienia. Zamiast tego, dał je Christiemu, co wskazywało na to, że wierzył, że jego córka miała być oddana parze, którą Christie miał znać.

Za jakiś czas Evans dał dłuższe zeznanie, którego zapis i odczyt zajął około 75 minut. (Evans twierdził, że w rzeczywistości spędził całą noc rozmawiając z policją, aż do piątej nad ranem. Kennedy wskazuje na niemożliwość, żeby tak długie zeznanie było zapisane w tak krótkim okresie czasu i wierzy, że Evans faktycznie był poddany dużo dłuższemu przesłuchaniu.) Niestety, w czasie zeznania, Evans podał bardzo wiele szczegółów dotyczących dni poprzedzających morderstwo, w tym uderzenie Beryl w twarz. Po tym, w przypływie złości miał ją udusić. Powiedział o ukryciu jej zwłok w pomieszczeniu umywalni oraz użyciu stosu drewna, aby ukryć ciało. Jednakże, dwukrotnie powiedział, że zamknął drzwi łaźni na klucz, co było nieprawdą, ponieważ stolarze przychodzili tam przez cały tydzień i nie potrzebowali nikogo, aby dał im klucz. Poza tym, drewno użyte do ukrycia zwłok pochodziło z podłóg, które zdjęto 11 listopada – a jeden ze stolarzy przypomniał sobie, że to Christie o nie prosił. W takim razie nie było dostępne ani 8 listopada, ani nawet 10-tego. Evans nigdy także nie podał konkretnej przyczyny, dlaczego miałby zabić swoje dziecko. Powiedział, że zostawił sznur dookoła szyi Beryl, ale nigdy go nie znaleziono. Beryl ważyła jedynie od 5 do 7 kilogramów mniej niż Tim, więc nie byłby w stanie łatwo i cicho przenieść jej obok sypialni Christiego, która wychodziła na tylne podwórze. Twierdził także, że zostawił dziecko bez opieki na dwa długie dni, ale w takiej sytuacji na pewno by płakało, a nikt nic takiego nie zgłosił.

Kennedy uważa, że możliwe jest, że policja edytowała zeznania Evansa, albo nawet nimi pokierowała. Ludzie pod przymusem lub tacy, którzy szukają ulgi, mają tendencję do przyznawania się do zbrodni, których nie popełnili. Taka wersja wcale nie jest nieprawdopodobna, w szczególności w świetle ograniczonej inteligencji Evansa.

Po tym jak postawiono go w stan oskarżenia, odwiedziła go jego matka, której miał powiedzieć: „Nie zrobiłem tego, mamo. Christie to zrobił.” Mimo to, nadal publicznie powtarzał tę samą historię. Robił to sam, bez podpowiedzi albo zadawania pytań. Evans opowiadał jak udusił swoją żonę, ale niechętnie mówił o pozbyciu się ciała, mówił, że go to denerwowało. Jednak nie wydawał się być zdenerwowany. Biegłemu psychiatrze, który go badał, cała historia wydawała się prawdziwa. Opowiedział to samo jeszcze kilka razy podczas pobytu w areszcie, bez oskarżania Christiego. Robił wrażenie, że opowiadanie o tym sprawia mu ulgę.

Evans wspomniał także, że on i Hume – zabójca Setty’ego – byli razem w Brixton. Możliwe, więc było, że wycinki z gazet w jego mieszkaniu faktycznie należały do niego, tylko ktoś inny mu je czytał. Sposób, w jaki rozczłonkowano ciało jego żony był podobny do tego, co Hume zrobił z Settym. Przed rozprawą ani razu nie twierdził, że był niewinny.

Wkrótce cała sprawa miała wyjaśnić się w sądzie.

Proces Timothy’ego Evansa

11 stycznia 1950 roku, Evans był sądzony za morderstwo swojego dziecka, ale w aktach sprawy wspomniano również o zabójstwie jego żony. Sprawie przewodził sędzia Lewis. Oskarżycielem był Christmas Humphreys, który za swojego głównego świadka obrał Christiego. Chciał uniknąć wysunięcia motywu prowokacji, którego mogła użyć obrona w sprawie Beryl, ponieważ oznaczałoby to zarzut zabójstwa z mniejszym wyrokiem. W przypadkach, kiedy dochodzi do dwóch morderstw, które miały miejsce mniej więcej w tym samym czasie i mogą być ze sobą powiązane, dowody z obu spraw mogą zostać dopuszczone. Zabójstwo dziecka wyraźnie zostało popełnione z zimną krwią i bez motywu, więc prokurator na tym właśnie się skupił.

Firma Freeborough, Slack & Company przejęła sprawę Evansa, ale żaden z jej pracowników nie brał udziału w śledztwie. Wyglądało to tak, jakby uważali, że ich klient był na pewno winny i nie było powodu, aby dołożyć wysiłku i udowodnić, że było inaczej. Nie przesłuchali Joan Vincent ani robotników i nigdy nie sprawdzili akt Christiego. A zrobienie którejkolwiek z tych rzeczy, mogło wprowadzić znaczne wątpliwości, co do jego niewinności. Natomiast oskarżenie miało nie jedno, ale cztery oddzielne przyznania się do winy Tima Evansa wraz z dowodami potwierdzającymi to, co mówił.

Jednym z dziwnych zeznań było to dokonane przez panią Christie, która twierdziła, że chodziła do umywalni po wodę codziennie, ale nigdy nie zauważyła nic niezwykłego. To oznaczało, że była tam kilkanaście razy i niczego nie wyczuła. Miała też psa, który również niczego nie wyczuł. Pomieszczenie miało wielkość zaledwie 1,22 m na 1,52 m., więc jej zeznanie wydawało się nieprawdopodobne. (W sądzie twierdziła, że nigdy nie używali umywalni, ale nikt nie zauważył tej rozbieżności.) John Christie, natomiast, twierdził, że zauważył drewno naprzeciw umywalki 14 listopada o 7:30 rano, jednak nie on je tam ułożył. Wiadomo było, że to drewno na jego prośbę przekazał mu stolarz, który ściągał deski podłogowe i tego dokonano 14 listopada o 10 rano. I tym razem nikt tego nie zauważył.

W rzeczywistości niczyje zeznanie nie potwierdzało tego, co powiedział Evans, nawet robotników pracujących w budynku. Swoje narzędzia trzymali w budynku umywalni i posprzątali tamto miejsce dopiero 11 listopada. Jeżeli byłyby tam dwa ciała, na pewno ktoś by to zauważył. Jednak nikt nawet nie spisał zeznań stolarza, który podarował drewno Christiemu.

Najwyraźniej, policjanci byli świadomi tego zaniedbania i nie chcieli, aby wyszło ono na jaw. Po policyjnym przesłuchaniu, niektórzy z robotników zmienili nieco swoje zeznania. Jednemu z nich pokazano zdjęcie martwego dziecka, niepowiązanego ze sprawą, jako próbę emocjonalnej manipulacji. Stolarz Anderson zobaczył zdjęcie stosu drewna, za którym Evans twierdził, że ukrył zwłoki żony. Rozpoznał je jako deski podłogowe zebrane 11 listopada, ale zmienił zeznanie, że zebrał je kilka dni wcześniej, aby ułatwić sprawę policji. Jednak i tak się pomylił, bo nie dał Christiemu drewna wcześniej niż na trzy dni po tym jak je zebrał, więc nadal nie mogło być użyte przez Evansa do ukrycia zwłok 8 i 10 listopada. W dodatku, oryginalne zeznania stolarzy zostały skonfiskowane przez policję i nigdy ich nie zwrócono. To jedyna rzecz brakująca w aktach sprawy.

Malcolm Morris, adwokat, który bronił Evansa, otrzymał wytyczne od swojej kancelarii adwokackiej, które sugerowały obronę na podstawie niepoczytalności lub alternatywny zarzut zabójstwa. Jak twierdzili, mogło być tak, że zabił swoje dziecko w wyniku szaleńczego impulsu, aby nie zostało odkryte zabójstwo jego żony. Według autopsji dokonanej przez dr Teare, istniała możliwość podjęcia przez zabójcę pośmiertnej próby seksualnego zbliżenia, co sugerowało zaburzenie psychiczne. Pracownicy kancelarii Freeborough wierzyli, że powinni byli ukryć tę informację. Morris uważał to za informację, która mogła utrudnić jego pracę, więc ją zignorował. Nikt wtedy nie wiedział, że to John Christie był zdolny do takich rzeczy.

Morris kilkakrotnie odwiedził Evansa w areszcie, a ten powiedział mu, że bał się, że zostanie pobity przez policjantów, jeśli się nie przyzna. To była ważna informacja do przyjęcia linii obrony dotyczącej fałszywych zeznań. W dodatku, nie było żadnych dowodów na to, że Evans był niepoczytalny, co podważało całkowicie taką linię obrony. Evans ciągle powtarzał, że to Christie zabił, ale Morris uważał to za mało prawdopodobne, żeby zrzucili odpowiedzialność na sąsiada. Jednakże, Evans uparł się przy swojej wersji, więc Morris musiał wziąć ją pod uwagę.

Jego pierwszym ruchem była próba zablokowania odczytu wszelkich zeznań dotyczących Beryl Evans, jednak sędzia się na to nie zgodził. To oznaczało, że Morris musiał kombinować inaczej. Oskarżenie przedstawiło sprawę następująco: Evans oraz jego żona mieli problemy i kiedy on stracił pracę, wpadł w depresję. Następnie zabił żonę i dziecko, rozpowiadając kłamstwa na ich temat, każdemu, kogo znał. Jego różne etapy zeznań kończyły się zawsze opowieścią jak to zabił oboje. Czwarte zeznanie przyjęto jako prawdziwe. Na miejsce dla świadków wezwano dr Teare oraz Johna Reginalda Christie, jednak nie wezwano stolarzy, a ponieważ obrona nic o nich nie wiedziała, nigdy nie zeznawali w sądzie.

Zachowanie Christiego na mównicy bardzo zaimponowało obecnym na sali sądowej. Jego miłe, przemyślane zeznanie, okraszone odniesieniami do samego siebie jako bohatera i ofiary, mocno kontrastowało z oszołomionym Evansem i jego pełną poczucia winy prezentacją. Christie upewnił się, że sędziowie wiedzieli o jego służbie wojennej oraz fizycznych dolegliwościach, które wtedy mu dokuczały. Mówił cichym głosem, często trudno go było usłyszeć. Uważał przy każdym zdaniu, które wypowiadał i próbował oddawać tyle szczegółów ile tylko potrafił. Wydawało się jasne, że ten szlachetny mężczyzna robił, co mógł, aby pomóc.

Morris próbował pokazać jego drugą stronę. Na ostatnią chwilę, dowiedział się o przestępczej przeszłości Christiego i próbował to ujawnić, ale fakt, że ten był wzorowym obywatelem od 17 lat bardziej zaimponował sądowi: mężczyzna, który był zły zmienił się o 180 stopni.

Morris podniósł także argument robotników remontujących budynek, ale sam nie doczytał faktów. Christie opowiedział kilka kłamstw, które sprawiły, że wyglądało na to, że drewno było dostępne dla Evansa prędzej niż w rzeczywistości, ale to oznaczałoby, że Evans przeciągnął Beryl po podłodze, która została zerwana. Czy to była prawda? Christie nie był w stanie odpowiedzieć, ale skorzystał ze sposobności, aby wykorzystać swoje dolegliwości, dla których nie było żadnych medycznych podstaw. Zagrał na współczuciu sędziego, aby zmylić go z tropu myślenia Morrisa.

Z niewyjaśnionych powodów, nikt nie wpadł na to, aby wezwać sprzedawcę mebli, którego jak twierdził Evans, zarekomendował mu sąsiad, aby sprawdzić czy mężczyzna ów znał Christiego i rozmawiał z nim przez kupieniem mebli Evansa. To byłby jasny punkt pokazujący, że Christie kłamał.

Evans twierdził, że był niewinny, ale wszyscy wierzyli, że próbował uratować się przez zrzucanie winy na Christiego. Ponieważ Evans był już znanym kłamcą i tak słabo poradził sobie na stanowisku dla świadków, udowodnił, że był nieprzekonywujący. Twierdził, że nie wiedział o śmierci córki aż do czasu, kiedy pokazano mu jej ubranie na posterunku policji w Notting Hill. Jej śmierć odebrała mu wszelką nadzieję, więc uciekł w fałszywe przyznanie się do winy. Bał się, że policja pobije go, aby się przyznał, więc ratował się przed fizycznym znęcaniem. Ostatnią rzeczą, którą powiedział było, że czuł, że powinien chronić Christiego, ale nie potrafił dokładnie wytłumaczyć dlaczego. Nie umiał także powiedzieć dlaczego Christie zabił jego żonę i córkę, powiedział tylko: „No, on był cały dzień w domu.”

Kennedy twierdzi, że Evans, nie potrafiąc czytać, pomieszał fakty i udzielił niedokładnych zeznań. To właśnie nastawiło ławników przeciwko niemu. Podane przez niego powody do przyznania się do winy były absurdalne. Tylko jak udało mu się opisać morderstwa z takimi detalami? Powiedział, że to policjanci dali mu wystarczające informacje. Oczywiście, oficerowie policji zaprzeczyli tym oskarżeniom.

Mowa końcowa strony oskarżenia trwała nie więcej niż 10 minut. Według prokuratora, Christie w czasie, kiedy przestępstwo zostało popełnione był zbyt chory, aby zrobić to, o co Evans go oskarżał. Wina Evansa była więc ewidentna.

Morris nie był przygotowany na takie krótkie przemówienie. Spodziewał się mieć znacznie więcej czasu, aby zebrać myśli, ale musiał improwizować. Skupił się na pomyśle, że Evans nie powiedział o śmierci córki aż do momentu, kiedy był o tym przekonany. Przyznał się do tego po tym, jak pokazano mu dowód, podczas gdy o pozbyciu się ciała żony mówił otwarcie. W rzeczywistości dziwne było to, że wrócił na miejsce zbrodni, jeśli faktycznie wiedział, że obie z córką były martwe. Raczej trzymałby się z dala. Jednak odwiedził Christiego 23 listopada, nawet mówiąc, że nikt go wtedy nie widział. To wskazywało na to, że wierzył, iż mała Geraldine nadal żyła i, że Christie musiał coś wiedzieć. Już będąc w areszcie, Evans poprosił nawet matkę, aby poszukała adresu ludzi, którzy mieli zabrać jego córkę. Morris podkreślał drugie zeznanie Evansa, w którym ujęto także Christiego. Wiele informacji w tym zeznaniu, jak mówił, nie mogło być wymyślone przez niewykształconego mężczyznę. W rzeczywistości sam pomysł, że nieumiejący czytać Timothy mógł wiedzieć o medycznej książce, którą Christie miał posiadać, był dosyć podejrzany. Na koniec, adwokat przypomniał ławie przysięgłych, że nie musieli przyznawać, że Christie to zrobił, żeby przyznać, że były wątpliwości na to, że Evans to zrobił. Sprawa nie musiała być w ten sposób rozwiązana.

Następnego ranka sędzia przypomniał ławnikom, że sprawa Evansa dotyczyła jedynie zabójstwa dziecka. Kompletnie zignorował argument Morrisa o tekście medycznym i fakcie, że Evans nie potrafił czytać. Dał ławnikom tylko dwie opcje: albo dr Teare kłamał na temat swojej autopsji, albo to Evans kłamał w swoich zeznaniach. Nigdy nawet nie wspomniał, że to Christie mógł kłamać. Tak naprawdę posunął się na tyle daleko, że przypomniał ławnikom o tym, że John Christie był kiedyś policjantem oraz o tym, że Evans był znanym kłamcą. Nie było wątpliwości, co do tego, co sędzia chciał zasugerować ławie przysięgłych.

Tylko 40 minut zajęło członkom ławy przysięgłych uznanie go za winnego. Pospiesznie skazano go na śmierć. Mimo tego, że Evans próbował złożyć apelację, szybko został posłany na szubienicę – egzekucji dokonano 9 marca tego samego roku.

Zniknięcie pani Christie

Pan Kitchener wyprowadził się z kamienicy. Evansowie także zniknęli. Pani Christie czuła, że to był najwyższy czas, aby przeprowadzić się do nowego miejsca, szczególnie, że na trzecie piętro wprowadziła się rodzina z Jamajki. Ponieważ pochodzili z niższej klasy, nie przepadała za nimi. Nie cierpiała dzielić z nimi podwórza.

W dodatku, John Christie stawał się coraz gorszy przez swoje narzekanie na temat różnych fizycznych dolegliwości. Niedługo po rozprawie, wpadł w głęboką depresję, tracąc na wadze około 13 kilogramów. Stracił też pracę na poczcie przez swoją przeszłość, która wyszła na jaw podczas procesu. Jego lekarz psychiatra chciał zabrać go do szpitala w celu badań i obserwacji, ale on się nie zgodził, aby zostawić żonę samą. Jednakże nadal odwiedzał swojego własnego lekarza, chodząc do niego 33 razy w ciągu ośmiu miesięcy z powodu objawów związanych ze stresem.

Jakiś czas później znalazł inną pracę, jako urzędnik w British Road Services i wydawało się, że wszystko się poprawiło. Niedługo potem, jednak, oddał wymówienie. Twierdził, że znalazł lepszą pracę, ale tak naprawdę nie miał nic. Po raz kolejny siedział w domu.

Ethel się to nie spodobało, ale miała swoje sposoby, żeby się tym nie przejmować. Christie miał nadzieję, że wkrótce wyjedzie do krewnych w odwiedziny, jak to miała w zwyczaju, jednak tego nie zrobiła. To go zdenerwowało. Miał swoje plany, których nie mógł zrealizować, kiedy żona była obok. Poza tym, często drażniła się z nim na temat jego impotencji, co jeszcze bardziej go denerwowało.

W czwartek, 11 grudnia, pięć dni po tym jak Christie rzucił pracę, Ethel poszła pooglądać telewizję wraz ze swoją przyjaciółką, Rosie. Następnego dnia zabrała pranie do Maxwell Laundries i ci, którzy ją widzieli, uznali, że wyglądała na zdrową i będącą w dobrym humorze. Nic nikomu nie mówiła o planowanej podróży. Potem nikt już więcej nie widział.

W poniedziałek, Christie wysłał list, który Ethel napisała do swojej siostry mieszkającej w Sheffield. Zmienił datę z 10-tego, kiedy naprawdę napisała list, na 15-tego, tłumacząc, że Ethel nie miała kopert, więc on postanowił wysłać list ze swojej pracy. Zaczął także rozpowiadać sąsiadom, że jego żona wyjechała do Sheffield. On sam znalazł tam nową pracę i już niedługo miał do niej dołączyć. Niektórzy z nich byli zaskoczeni, że Ethel nie pożegnała się z nimi, ani nie wspomniała o swoich planach. Wtedy Christie powiedział jej przyjaciółce, Rosie, że Ethel wysłała telegram, w którym wspominała ją z tęsknotą. Myślał, że to wystarczy, aby trzymać ją z dala od kolejnych podejrzeń. Krewnym powiedział, że Ethel nie czuła się wystarczająco dobrze, aby do nich napisać lub wysłać bożonarodzeniowe kartki. Sam wysłał kilka prezentów „Od Ethel i Rega.”

Co dziwne, zaczął opryskiwać swój dom i ogród silnym środkiem dezynfekującym, a ludzie zauważyli przykre zapachy dobiegające z budynku.

W styczniu Christie sprzedał wszystkie swoje meble dilerowi. Sprzedał także obrączkę oraz zegarek swojej żony. Bez łóżka, spał na starym materacu na podłodze. Zostawił jedynie trzy krzesła, z których jedno było dla niego dość ważne, oraz stół kuchenny.

Aby uzyskać pieniądze, podrobił podpis żony i wyczyścił konto bankowe. Pozostawał w pustym mieszkaniu aż do marca, nie fatygując się już nawet, aby odpisywać na listy od krewnych pytających o jego żonę.

Pewnego dnia, poznał panią Reilly, która akurat poszukiwała mieszkania do wynajęcia, więc zaprosił ją do obejrzenia jego. Przyszła z mężem, co nie bardzo spodobało się Johnowi.

Małżeństwo zdecydowało się wynająć od niego mieszkanie i zapłacić za trzy miesiące z góry. 20 marca Christie pożyczył od nich walizkę i się wyprowadził. Zabił psa, ale kota zostawił nowym najemcom. Zabrał ich pieniądze i odszedł.

Reilly’owie nie mieszkali tam jeszcze nawet jeden dzień, kiedy dowiedzieli się od prawdziwego właściciela budynku, że Christie nie miał prawa wynająć mieszkania. Poproszono ich o wyprowadzkę. Oboje – oni oraz właściciel – nie mieli pieniędzy z wynajmu, ale ponieważ mieszkanie bardzo śmierdziało, cieszyli się, że się wyprowadzają.

Sam Christie zniknął. Nie chciał być w pobliżu, kiedy pewne fakty miały ujrzeć światło dzienne.

Odkrycie na Rillington Place

Właściciel miał teraz puste mieszkanie, więc pozwolił najemcy z trzeciego piętra, Beresford Brown, używać kuchni. Brown zauważył przykry zapach, więc zaczął robić porządki. Stwierdził, że mógłby zainstalować nową półkę na ścianie, aby postawić na niej swoje bezprzewodowe radio. Zaczął stukać w ściany w poszukiwaniu odpowiedniego miejsca i zauważył jedno miejsce, które wydawało się być puste. Pomyślał wtedy, że w tamtym miejscu musiała się znajdować wnęka spiżarni.

Brown zdarł fragment tapety. Zdziwił się widząc pod spodem drzwi, ale zamknął je tak samo szybko, jak je otworzył. Poświecił latarką przez szparę i odsunął się, nie będąc pewnym czy naprawdę widział, to, co wydawało mu się, że widział. Wyglądało to tak, jakby we wnęce zamurowana była naga kobieta. Widział jej plecy.

Zawiadomił policję. Do sprawy został skierowany funkcjonariusz Peter Beveridge. Razem z koronerem na miejscu pojawiło się kilku policjantów. Był wśród nich także główny inspektor Scotland Yard, Percy Law, a także patolog. Kiedy otworzono drzwi, wszyscy zobaczyli ciało kobiety siedzącej pośród gruzu. Była nachylona do przodu. Za nią znajdowało się coś równie dużego, zawiniętego w koc. Koc został związany stanikiem ofiary, który przesunięto na wysokość szyi. Poza tym, miała na sobie tylko pas do pończoch i pończochy. Jej czarny sweter oraz biała kurtka zwisały z ciała na wysokość szyi.

Przeniesiono ją do salonu, aby wykonać zdjęcia oraz analizę. Okazało się, że została uduszona za pomocą sznurka. Jej nadgarstki związano z przodu chusteczką, używając węzła żeglarskiego. Ciało było całkiem dobrze zachowane.

Następnie policjanci skupili się na drugim obiekcie ukrytym w spiżarce. Kiedy je fotografowali, zauważyli kolejny wysoki, zawinięty obiekt tuż za nim. Wyciągnęli pierwsze zawiniątko i odkryli, że były to kolejne zwłoki. Ciało ustawione było na głowie, oparte o ścianę spiżarni. Koc zabezpieczono marynarskim węzłem zrobionym ze skarpety na wysokości kostek, a głowę zawinięto w poszewkę na poduszkę, także zabezpieczoną węzłem z pończochy. W głębi znajdowało się jeszcze jedno ciało. I tym razem postawiono je na głowie, tuż za drugim ciałem. Kostki ofiary związano takim samym węzłem za pomocą kabla elektrycznego. Głowę zakrywał kawałek materiału, który także był zabezpieczony węzłem.

Nic więcej tam nie znaleziono, więc zwłoki zabrano do prosektorium. Policja przygotowała się do dokładniejszego przeszukania, nie do końca świadoma jakie tajemnice krył jeszcze tamten budynek. W salonie śledczy zauważyli kilka luźnych paneli podłogowych, więc podnieśli je i znaleźli kupkę gruzu. Zaczęli kopać i wkrótce dotarli do kolejnego ciała kobiety. Zostawili je ze strażnikiem policyjnym na noc, zdeterminowani, aby wrócić następnego dnia na dalsze przeszukanie.

W prosektorium przeprowadzono sekcje zwłok. Oto, czego dowiedziano się o ofiarach:

  1. Brunetka, wiek około 20 (później oznaczony jako 26 lat); Była martwa od jakichś czterech tygodni. Umarła na skutek uduszenia i zatrucia dwutlenkiem węgla. Przypuszczano, że była pod wpływem gazu, kiedy uduszono ją sznurkiem o gładkiej powierzchni. Była napastowana seksualnie w czasie śmierci lub zaraz potem. Ślady zadrapań na plecach wskazywały, że była ciągnięta po podłodze już po śmierci.
  2. Dziewczyna w wieku około 25 lat o jasnobrązowych włosach, brzydkich paznokciach u dłoni i stóp, zdrowa. Jej skóra miała różowawy odcień, co wskazywało na zatrucie gazem, została uduszona. Również odbyła stosunek płciowy mniej więcej w czasie zgonu i wypiła tamtego dnia sporo alkoholu. Miała na sobie bawełnianą bluzę i koszulkę, a inna biała podkoszulka włożona była między jej nogi jak pielucha. Zmarła 8-12 tygodni wcześniej.
  3. Blondynka, około 25 lat, brzydkie paznokcie. Miała na sobie sukienkę, halkę, biustonosz, sweterek, dwie podkoszulki oraz kawałek materiału włożony między nogi. Skóra miała różowy odcień, została podtruta gazem i uduszona. Niedługo przed śmiercią piła alkohol, zmarła około 8-12 tygodni wcześniej. Była w szóstym miesiącu ciąży.
  4. Czwarte ciało, przyniesione do kostnicy następnego dnia, należało do znacznie starszej kobiety, około 50 lat. Była korpulentnej budowy i brakowało jej kilku zębów. Zawinięto ją we flanelowy koc, a jej głowę zakryto poszewką na poduszkę. Jedwabna koszula i sukienka w kwiaty były owinięte dookoła niej pod kocem. Na nogach miała naciągnięte pończochy. Nie żyła od 12 do 15 tygodni. W przeciwieństwie do innych, nie było śladów zatrucia gazem ani współżycia. Została prawdopodobnie uduszona za pomocą kawałka sznura.

Teraz trzeba było się dowiedzieć, kim były tamte kobiety. Najszybciej ustalono tożsamość najstarszej z nich, znalezionej pod podłogą – była to Ethel Christie. Innymi okazały się być prostytutki, które Christie przyprowadził do prawie pustego domu: 26-letnia Hectorina McLennan, 26-letnia Kathleen Maloney oraz 25-letnia Rita Nelson.

Policja przeszukała cały budynek, mając na uwadze, że już wcześniej doszło tam do podwójnego morderstwa. W hallu, pod podłogą znaleźli męski garnitur, do tego miejsca miał dostęp każdy, nawet w czasie sprawy Evansa. W kuchennej spiżarce znajdował się męski krawat zawiązany w marynarski węzeł. W innej części mieszkania znaleźli cyjanek potasu oraz popielniczkę zawierającą cztery kłaki włosów łonowych – żadne z nich nie należały do kobiet znalezionych w kuchni.

Policja przeszukała także ogród. Tym razem obok płotu zauważyli ludzką kość udową. Więcej kości znaleziono w donicach, a w śmietniku znajdowała się sczerniała czaszka z zębami oraz strzępami materiału. Kości znaleziono także pod krzakiem kwiatu pomarańczy. Nieopodal leżał fragment gazety datowany na 19 lipca 1943 roku. Znaleziono również sporo włosów oraz zębów. Odkryli, że, mimo, iż znaleziono tylko jedną czaszkę, w ogrodzie były dwa damskie ciała. To dawało już sześć ofiar.

Zrekonstruowano szkielety w celu ułatwienia identyfikacji. Szybko ustalono, dzięki koronce na zębach, że jedna z ofiar pochodziła z Niemiec lub Austrii. Była młoda, około 21 lat i wysoka, około 170 cm wzrostu. Druga kobieta miała od 32 do 35 lat i jedynie 157 cm wzrostu. Obie przeleżały w ogrodzie przynajmniej ostatnie trzy lata, ale równie dobrze mogły tam być nawet od dziesięciu lat.

Ruth Margarete Fuerst przyjechała do Anglii z Austrii w 1939 roku i zaginęła 24 sierpnia 1943 roku. Miała wtedy 21 lat. Kiedy zaginęła, zatrzymywała się na Notting Hill. Drugą ofiarą była 32-letnia Muriel Amelia Eady, która pracowała w fabryce razem z Christiem. Miała 1,57 m wzrostu i ciemne włosy. Włosy w ogrodzie Christiego pasowały do znalezionych na jednej z sukienek Eady, które znajdowały się w jej domu. Kiedy zaginęła, miała na sobie czarną wełnianą sukienkę, taką, jakiej szczątki znaleziono w ziemi.

Teraz trzeba było znaleźć Christiego.

Jego pierwsza ofiara

Wokół Johna zawsze kręciły się kobiety podatne na jego wpływy. Pewnego dnia, w barze, poznał Austriaczkę imieniem Ruth Fuerst. Miała 21 lat, była wysoka i pełna życia. Miała brązowe oczy i włosy. Podjęła pracę w fabryce amunicji i mieszkała w kawalerce niedaleko Rillington Place. Istnieją dowody na to, że od czasu do czasu dorabiała sobie jako prostytutka. Zaczęła odwiedzać Christiego na Rillington Place, kiedy jego żona wyjeżdżała do krewnych. Pewnego dnia, kiedy byli w łóżku, nadszedł telegram, że Ethel była w drodze do domu razem ze swoim bratem. Według Christiego, Ruth po prostu rozebrała się i poprosiła, aby się z nią kochał. Potem chciała, żeby z nią uciekł, ale odmówił. Zamiast tego udusił dziewczynę w łóżku, podczas seksu. Zawinął ją w jej płaszcz w cętki i położył pod panelami w salonie, razem z pozostałymi jej ubraniami. Kiedy Ethel i jej brat przyjechali, wszystko wydawało się normalne. Brat wyjechał następnego dnia, a Ethel udała się do swojej pracy.

Kiedy tylko był w stanie, Christie usunął ciało z domu i położył na tyłach umywalni. Zaczął kopać w ogrodzie, ale jego żona wróciła do domu. Poczekał aż kobieta uda się do łóżka i wrócił, aby dokończyć zadanie. Położył denatkę razem z ubraniami w dole, przykrył ziemią i poszedł spać. Jak później zeznał: „Następnego dnia, przekopałem ogród i zagrabiłem.” Wyciągnął część garderoby Ruth i spalił ją w starym śmietniku. Kilka miesięcy później, Christie niechcący wykopał jej czaszkę. Włożył ją do śmietnika, aby spalić razem z innymi śmieciami. Zaginięcie dziewczyny zgłoszono 1 września, jednak nikt nie był w stanie jej znaleźć.

Kennedy twierdzi, że Christie zaczął zabijać w efekcie bycia poniżonym przez zdradzonego mężczyznę, który wyrzucił go z domu kochanki. Nie mógł znieść swojej słabości, więc znalazł sposób na podkreślenie swojej siły. To dało mu seksualną satysfakcję, dlatego później nie był w stanie utrzymać erekcji obcując z kobietami, które nie były bezbronne. Sam powiedział: „Pamiętam, że kiedy patrzyłem na zesztywniałe ciało mojej pierwszej ofiary, przeszedł mnie taki dziwny, spokojny dreszcz.”

Mroczny nałóg

Kiedy jego służba w War Reserve Police się zakończyła, Christie znalazł pracę w Ultra Radio Works w Acton. Ethel także miała pracę w elektrowni. Nie trwało długo zanim Christie poznał swoją drugą ofiarę, 32-letnią Muriel Eady, która pracowała na montażowni. Spotkali się na firmowej stołówce. Mieszkała z ciotką i miała chłopaka. Była niska i okrągła, z ciemnobrązowymi włosami. Christie często zapraszał Muriel i jej przyjaciela na herbatę, podawaną przez jego żonę. Kiedyś nawet we czworo poszli do kina. Christie zdecydował się zwabić ją do swojego domu, aby móc powtórzyć to, co zrobił z Ruth Fuerst.

W październiku 1944 roku, Ethel udała się ponownie na spotkanie z krewnymi w Sheffield. Pojawiła się więc okazja. Christie powiedział Muriel, że w apteczce, którą posiadał jeszcze z czasów służby w policji, miał lekarstwo na jej katar. Przyszła do niego sama.

Tym razem chciał uniknąć szarpaniny. Dobrze się przygotował. Powiedział kobiecie, że miał specjalny inhalator, który miał jej pomóc. Do słoika wlał jakąś ciecz. W pokrywce zrobił dwie dziurki, do jednej z nich wprowadził mały przewód, którym uzupełniał ilość gazu. Ta rurka biegła do cieczy, a inna wychodziła drugim otworem i nie dotykała cieczy, ale miała sprawiać, że całość nie śmierdziała jak gaz. Według jego własnego zeznania, po tym jak podał jej filiżankę herbaty, Muriel usiadła na kuchennym krześle z szalikiem na głowie i wdychała jego miksturę.

Tak naprawdę wdychała tlenek węgla. W mniej niż minutę ją osłabił, co dało Christiemu możliwość, aby ją udusić za pomocą pończochy. Wtedy uprawiał z nią seks. „Miałem z nią stosunek w momencie, kiedy ją dusiłem.” – zeznał. Nie mając źródła powietrza, szybko zgasła. Christiego po raz kolejny przeszedł ten sam „dreszcz” nad ciałem ofiary.

Następnie zostawił jej zwłoki we wspólnej umywalni, aż do czasu, kiedy wykopał dla niej dół w ogrodzie. Zakopał ją, zupełnie ubraną, niedaleko pierwszego grobu. Jakiś czas później, kopiąc w ogródku, natknął się na złamaną kość udową, której użył jej do podparcia pergoli.

Niektórzy twierdzą, że Christie był nekrofilem, natomiast inni mówią, że wszystkie jego seksualne zbliżenia z ofiarami miały miejsce jeszcze przed ich śmiercią. Jednak prawdziwą zagadką jest, dlaczego zawsze trzymał ciała zamordowanych kobiet tak blisko siebie.

Nekrofilia to zaburzenie polegające na odczuwaniu pociągu seksualnego do osób nieprzytomnych lub martwych. Rozróżniamy trzy typy nekrofilów: homicydalnych, fantastów oraz romantyków. Typ homicydalny ma potrzebę obcowania z martwym ciałem, dlatego zabija. Zdarza się, że trzyma zwłoki ofiary blisko siebie, aby uprawiać z nimi seks, kiedy tylko ma na to ochotę, lub odwiedza je w miejscu, gdzie je ukrył. Dla nekrofilów fantastów śmierć jest główną częścią erotycznych fantazji. Mogą prosić drugą osobę o to, aby udawała martwą podczas zbliżenia lub robić zdjęcia, kiedy ta osoba wygląda jak martwa, aby móc się później do nich masturbować. Typ romantyczny czuje silny związek emocjonalny z osobą, którą zabija lub która umarła i zatrzymuje ją dla siebie po jej śmierci. Może jej nigdy więcej nie dotknąć, ale chce mieć ją obok.

Christie najwyraźniej potrzebował, aby jego ofiary były nieprzytomne, martwe lub przynajmniej na takie wyglądały. Możliwe, że pociągała go kontrola, jaką mógł sprawować nad ich bezwładnymi ciałami. Ponieważ nie wiemy czy Christie obcował płciowo z kobietami jeszcze przed czy już po ich śmierci, nie będziemy się na tym skupiać. Faktem jest, że każdą ze swoich ofiar trzymał blisko siebie. Ktoś mógłby powiedzieć, że zabił te kobiety, ponieważ bał się, że żona dowie się o jego zdradach, jednak taka motywacja pasowałaby tylko do pierwszych dwóch ofiar, ponieważ jego żona była trzecia, a ostatnie trzy były prostytutkami, których teoretycznie wcale nie musiał zabijać. To wskazuje na to, że zabijał dla samej satysfakcji z zabijania. Jak powiedział, jedną z prostytutek dusił w czasie uprawiania z nią seksu, a kiedy wyciągnął z niej penisa, oddała kał i mocz. To może wskazywać na to, że puściły jej zwieracze, czyli umarła jeszcze zanim skończył z nią współżyć.

Prawdopodobnie podniecały go nieprzytomne lub umierające kobiety, być może wynikało to z czasów jego młodości, podświadomie chciał ukarać dziewczynę, która naśmiewała się z niego po nieudanym zbliżeniu. Kennedy twierdzi, że Christie lubił dominować i podświadomie chciał zabić swoją matkę i siostry za wszystkie lata, kiedy to one nad nim dominowały. W każdym wypadku, zabijanie kobiet sprawiało, że czuł potężny i prawdopodobnie pomagało mu rozładować narastającą w nim frustrację.

Aresztowanie i proces

Christie twierdził, że po tym jak opuścił Rillington Place, zamierzał tam wrócić, ale zamiast tego zostawił swoją pożyczoną walizkę w skrytce i tylko błąkał się po dzielnicach Londynu. 20 marca 1953 roku wynajął pokój na King’s Cross pod swoim prawdziwym nazwiskiem. Zarezerwował pobyt na siedem nocy, ale został tylko przez cztery. Być może usłyszał o zakrojonych na szeroką skalę poszukiwaniach policji i stwierdził, że lepiej było zmienić kryjówkę. Jego nazwisko widniało na pierwszych stronach wszystkich gazet. Ponieważ był na wolności, stanowił duże zagrożenie dla nieostrożnych kobiet.

W gazetach pojawiła się jego fotografia w prochowcu wraz z pełnym opisem. Wtedy Christie zmienił płaszcz, kupując nowy od nieznanego mężczyzny. Jemu dał swój stary prochowiec. Później twierdził, że błąkał się po mieście bez celu, jednak fakt, że miał przy sobie odpowiednie środki finansowe, aby zapewnić sobie nowe przebranie, świadczyły o tym, że musiał mieć jakiś plan.

Kiedy skończyły mu się pieniądze, włóczył się po Londynie i sypiał na ławkach oraz w kinach. W końcu, dotarł nad brzeg rzeki Tamizy. Ostatniego dnia marca, zauważył go tam oficer policji. Christie błąkał się tak już od dziesięciu dni. Policjant zapytał go kim był, a ten podał fałszywe nazwisko i adres. Wtedy funkcjonariusz poprosił go o zdjęcie kapelusza, a kiedy John pokazał swoje wysokie, łysiejące czoło, tak bardzo dla niego charakterystyczne, aresztowano go. Znaleziono przy nim dowód osobisty, książeczkę z kartkami żywnościowymi, legitymację członka związków zawodowych, a nawet wycinek z gazety o sprawie Timothy’ego Evansa.

Na komisariacie w Putney, Christie chętnie opowiedział o morderstwach, które popełnił, ale jedynie o czterech. Wspomniał, że mogło być jeszcze coś, czego nie do końca pamiętał, prawdopodobnie próbując w ten sposób wybadać czy policjanci odkryli już szkielety, które zakopał w ogrodzie.

Twierdził, że pewnej nocy obudziło go wiercenie się żony w ich wspólnym łóżku. Jej twarz była niemal fioletowa, co wskazywało na to, że kobieta prawdopodobnie się dusiła. Johnowi wydawało się, że było za późno by wezwać pomoc. Jak twierdził, próbował, ale nie potrafił przywrócić jej oddechu. Nie mogąc znieść jej cierpienia, wziął pończochę i ją udusił. Na stoliku miał znaleźć pustą fiolkę po tabletkach nasennych z grupy barbituranów. Tabletki te przepisał mu lekarz na bezsenność, więc John zdał sobie sprawę, że Ethel wzięła je, aby się zabić. Według niego, żona cierpiała na głęboką depresję spowodowaną, między innymi, problemami z nowymi sąsiadami. Christie zostawił ją w łóżku na dwa lub trzy dni, a następnie zawinął zwłoki w koc i umieścił pod podłogą w salonie, aby wciąż mieć ją blisko siebie: „Myślałem, że to był najlepszy sposób, aby ją pochować.”

Śmierci pozostałych trzech kobiet także „nie były jego winą.” Ponieważ były to kobiety o złej renomie, twierdził, że były w stosunku do niego agresywne, a on, człowiek pełen cnót, nie miał innego wyjścia jak zrobić to, co zrobił. W swoim zeznaniu Christie odwrócił chronologię dotyczącą tego, kiedy poznał pierwsze dwie ofiary, chociaż w pomieszczeniu spiżarni zupełnie inaczej były ułożone ich ciała. Widocznie zawiodła go pamięć. Analiza medyczna także potwierdziła, że Rita Nelson zginęła jako pierwsza.

Rita Nelson najprawdopodobniej zaczepiła Christiego na ulicy, domagając się od niego pieniędzy. (Christie twierdził, że to była Kathleen Maloney, ale to Ritę Nelson zabił pierwszą, więc najwyraźniej pomylił nazwiska.) Eddowes pisze, że została zabita 2 stycznia 1953 roku, a Kennedy umiejscawia jej śmierć około 19 stycznia. Dokładnie 12 stycznia odwiedziła przychodnię, gdzie potwierdzono, że była w 24 tygodniu ciąży, więc Kennedy prawdopodobnie jest bliżej prawdy. Skierowano ją wtedy do szpitala dla kobiet, jednak nigdy tam nie dotarła. Jej zaginięcie zgłosiła właścicielka mieszkania, które dziewczyna wynajmowała.

Według Christiego, Nelson (czy tam Maloney) powiedziała mu, że będzie krzyczeć i oskarży go o napaść, jeśli nie da jej 30 szylingów. Uciekł od niej, ale poszła za nim, wchodząc do jego domu. Chciała uderzyć go patelnią. Szarpali się, a wtedy upadła na krzesło, na którym wisiał kawałek sznura. Christie stracił przytomność, a kiedy się obudził, zobaczył, że kobieta się udusiła. Zostawił ją tam, gdzie była, wypił herbatę i poszedł do łóżka. Rano zawinął jej zwłoki w koc, zrobił jej pieluchę z kawałka materiału i wrzucił do spiżarki. Według Kennedy’ego mógł poznać ją w pubie, gdzie dowiedział się o jej problemach i zaoferował jej aborcję. Tak właśnie mogła znaleźć się w jego domu.

Mniej więcej w tym samym czasie, Christie poznał Kathleen Maloney. Mimo, że sam twierdził, że stało się to w lutym, poznał ją wcześniej. Trzy dni przed Bożym Narodzeniem, pojechał z nią i inną prostytutką do pokoju, gdzie robił tamtej nagie zdjęcia. Kathleen była sierotą, która urodziła do tamtego czasu pięcioro nieślubnych dzieci. Tamtej nocy udała się z Johnem do jego domu i nigdy więcej jej nie widziano. On sam twierdził, że zalecała się do niego, chcąc, aby użył swojej znajomości z właścicielem budynku, w którym mieszkał, aby pozwolił jej tam zamieszkać. Kiedy jej odmówił, zaczęła mu grozić. Powiedział, że nagle znalazła się nieprzytomna na ziemi, więc od razu umieścił ją we wnęce spiżarni. Nie pamiętał zabijania jej. W rzeczywistości, wynalazł nowe urządzenie do gazowania. Posadził ją na krześle, co nie było trudne, ponieważ była pijana – i użył gazu. Następnie udusił ją liną. Odbył z nią stosunek i włożył kawałek materiału pomiędzy jej nogi. Potem udał się do łóżka. (W jego zeznaniach nie było wzmianki o kontakcie seksualnym lub gazowaniu ofiar.) Następnego ranka, zrobił sobie herbatę i wypił ją z trupem ciągle siedzącym na krześle. Zawinął jej ciało w koc, na głowę włożył poszewkę na poduszkę i umieścił ją w alkowie. Jej ciało odwrócił do góry nogami i oparł o ścianę.

Inna kobieta, niejaka Margaret Forrest, poznała Christiego i była pod wrażeniem tego, co mówił o swoim medycznym doświadczeniu. Umówiła się z nim, że przyjdzie po lekarstwo na swoje migreny, ale nie pojawiła się. Prawdopodobnie miała być potencjalną ofiarą, ponieważ Christie powiedział jej, że jego lekarstwo było w formie lotnej. Kiedy nie pojawiła się na pierwszym spotkaniu, był zły. Zadzwonił do niej i nalegał, żeby szybko przyszła do jego domu. Zgodziła się, ale szczęśliwie dla niej, zgubiła adres.

O 26-letniej Hectorinie McLennan, Christie powiedział, że wraz ze swoim chłopakiem, nie miała gdzie się zatrzymać, więc zaprosił ich do siebie. Mieszkali razem, w prawie pustym mieszkaniu, przez kilka niewygodnych dni. W jednej z wersji swoich zeznań, Christie miał poprosić parę o odejście z jego domu. Kolejnej nocy dziewczyna wróciła sama, a kiedy Christie próbował się jej pozbyć, poszarpali się. Porwał jej ubranie. Upadła bezwładnie na podłogę, a Christie zauważył, że część jej ubrania zawinęło się dookoła szyi. Zaciągnął ją do kuchni i posadził na krześle. Wydawała się być martwa, więc ukrył jej zwłoki w spiżarni.

Była także druga wersja. Christie spotkał Hectorinę następnego dnia w biurze pośrednictwa pracy. Zaprosił ją do siebie, nalał jej drinka i w jakiś sposób podtruł ją gazem. Próbowała wyjść, ale zatrzymał ją w korytarzu. Jak sam opowiadał: „Ścisnąłem ją za szyję, na tyle mocno, żeby zwiotczała. Zabrałem ją z powrotem do kuchni i postanowiłem, że znowu użyję gazu. Kochałem się z nią, a następnie posadziłem na krzesło. Zabiłem ją.” Jej zwłoki wstawił do wnęki spiżarni w pozycji siedzącej.

Kiedy chłopak Hectoriny przyszedł jej szukać, Christie zaprzeczył, że w ogóle ją widział. Zaprosił mężczyznę do środka, aby ten się rozejrzał i zrobił mu herbatę. Ten miał wyczuć w jego domu jakieś dziwne zapachy, jednak wyszedł niczego nie podejrzewając.

W więzieniu Brixton Christie został zbadany przez kilku różnych psychiatrów. Lekarze jednogłośnie go nie lubili. Ciągle użalał się nad sobą. Wydawało się, że zawsze szepcze, kiedy zadano mu jakieś pytanie, które mu się nie spodobało (taką samą strategię stosował podczas procesu Timothy’ego Evansa). Kiedy opowiadał o swoich uczynkach, robił to w trzeciej osobie, jak gdyby był tylko obserwatorem. Jego zeznania były solidnie doprawione różnego rodzaju kłamstwami oraz wymówkami.

Christie chwalił się także swoimi niegodziwymi występkami współwięźniom, porównując się do niesławnego Johna George’a Haigh, który zamordował sześć kobiet i rozpuścił ich ciała w wannie pełnej kwasu. Christie twierdził, że chciał zabić dwanaście.

Kiedy pokazano mu dowody, szybko przyznał się do zabicia pierwszych dwóch ofiar, ale nie do zabicia żony i dziecka Evansa. Potem jednak, przyznał, że zamordował Beryl Evans, ale nie jej dziecko. Zabójstwa Beryl miał dokonać z litości, zupełnie tak jak miało to miejsce w przypadku jego żony. Próbowała popełnić samobójstwo trując się gazem, a kiedy Christie ją uratował (rzekomo), błagała go o pomoc. Następnego dnia ją udusił. Niestety jednak, żadne z podanych przez niego szczegółów, dotyczących tego jak Beryl umarła, nie zostały poparte faktami medycznymi. Christie twierdził, że Beryl oferowała mu seks w zamian za jego pomoc, jednak nie był w stanie odbyć z nią stosunku.

Jakiś czas później wyznał więziennemu kapelanowi, że wcale nie zabił Beryl, ale przyznał się do tego, ze względu na prawnika, który kazał mu się przyznać do jak największej ilości morderstw, aby ten mógł starać się o uznanie go za niepoczytalnego.

Kiedy zapytano go o znalezione w popielnicy włosy łonowe, powiedział, że należały do Beryl. Jej zwłoki ekshumowano dla porównania, ale okazało się, że wyraźnie nie brakowało jej tam żadnych włosów. Nadal nie wiadomo było do kogo one należały, ponieważ Christie nie potrafił (lub nie chciał) sobie tego przypomnieć.

Jego proces rozpoczął się 22 czerwca 1953 roku, początkowo oskarżono go tylko o zamordowanie żony. Było to w tym samym sądzie, gdzie sądzono Evansa. Sędzią przewodniczącym był Finnemore, a oskarżycielem Lionel Heald. Christiego bronił Derek Curtis-Bennett, który wnioskował o uznanie go za niewinnego ze względu na niepoczytalność.

Obrona wspomniała o wszystkich morderstwach, aby udowodnić jak bardzo Christie musiał być chory. Jego własny prawnik nazwał go szaleńcem. Dr Jack Abbott Hobson, biegły psychiatra obrony, to potwierdził. Powiedział, że Christie był histerykiem, który być może był świadomy swoich czynów, ale nie zdawał sobie sprawy, że były one złe. Według niego, oskarżony cierpiał na zaburzenie umysłowe, które powodowało, że nie potrafił w pełny sposób zrozumieć swoich działań oraz ich niemoralności.

W celu odparcia argumentów wysuniętych przez obronę, strona oskarżenia przedstawiła zeznania dwóch różnych biegłych, dr Mathesona oraz dr Currana. Matheson zgodził się, że Christie miał histeryczną osobowość, ale według niego była to neuroza, a nie choroba umysłowa. W skrócie: Christie wcale nie był szalony. Curran uważał, że Christie posiadał nieudolną osobowość z cechami histeryka i również nie znalazł żadnego śladu upośledzenia umysłowego.

Heald pokazał przysięgłym zeznanie Christiego na temat morderstwa jego własnej żony. Wykazał, że wszystkie rzeczy, które Christie zrobił, aby nie zostać złapanym, świadczyły o tym, iż wiedział, że robił coś moralnie złego.

Kiedy Christie pojawił się na miejscu dla świadków, wydawał się być nieco zdenerwowany. Pociągnął się za ucho, klasnął w dłonie, potarł głowę, pogłaskał policzek i podciągnął kołnierzyk. Opisał morderstwo po morderstwie, mimo, że wiele z jego odpowiedzi było ledwo słyszalne. Kiedy zapytano go, dlaczego w swoim długim zeznaniu na policji nie wspomniał o zabiciu Beryl Evans, powiedział, że o tym zapomniał. Zamiast opowiedzieć o tym cztery lata wcześniej, jak twierdził: „wyleciało mu to z głowy„.

Mowa końcowa oskarżyciela mówiła o tym, że zabójstwa dokonane przez Christiego musiałyby być kompulsywne, aby zostać uznane za niepoczytalne. To znaczy, że musiałby być w stanie popełnić je nawet w obecności oficera policji. Christie przyznał, że nie zrobiłby czegoś takiego. W rzeczywistości, jego zachowanie po śmierci żony pokazało dosyć jasno, że wiedział co zrobił oraz że było to złe, dlatego starał się to ukryć. Jego logiczność działań wskazywała na poczytalność oraz świadomość popełnienia złego uczynku.

Curtiss-Bennett poprosił ławników, aby rozważyli jak okrutne były czyny jego klienta i jak bardzo wskazywały na to, że był szaleńcem: mężczyzna, który współżył z umierającymi lub martwymi kobietami; który miał kolekcję włosów łonowych; który żył, jadł i spał ze zwłokami swoich ofiar. Jak mógł być poczytalny? Sędzia jednak nie uważał tego za wiarygodny test na poczytalność. Poinstruował członków ławy przysięgłych, aby dokładnie rozważyli wszystkie dowody oraz zeznania. Najważniejszą rzeczą do rozważenia była kwestia jego poczytalności. Fakt, że miał pewne zboczenia seksualne oraz, że był brutalny wcale nie musiał przecież świadczyć o tym, że był szalony.

Proces trwał zaledwie cztery dni, a ławnicy debatowali tylko przez godzinę i dwadzieścia minut. Werdykt był jednogłośny: winny. Skazano go na śmierć.

Christie nie składał apelacji, a także nie istniały żadne podstawy medyczne, aby go ułaskawić. Powieszono go w więzieniu Pentonville 15 lipca 1953 roku. Teoretycznie był to koniec jego sprawy, jednak w praktyce zaczęły pojawiać się wątpliwości.

Pojawiają się pytania

Po tym jak zakończył się proces Christiego, odbyły się dwie parlamentarne debaty na temat tego czy Timothy Evans został posłany na śmierć jako niewinny człowiek. Wydawało się mało prawdopodobne, że dwóch mężczyzn mieszkających w tym samym budynku mogło być dusicielami. Evans oskarżył Christiego o zabójstwo swojej żony, a Christie nawet się przyznał, mimo że nie przyznał się do zabicia jego dziecka. Z tego, co było wiadomo, Evans mógł być winny śmierci dziecka i to była zbrodnia, za którą go sądzono.

John Scott Henderson został wyznaczony do zbadania sprawy i zdecydowania czy Timothy Evans został ukarany sprawiedliwie. Miał tylko 11 dni na to, aby przejrzeć wszystkie dokumenty w obu sprawach. Po intensywnym śledztwie, Henderson zdecydował, że Evans faktycznie udusił swoją żonę i dziecko. Jego raport opublikowano tego samego dnia, którego Christie trafił na szubienicę. Wiele osób wątpiło w to, co Henderson miał do powiedzenia, kilka z nich napisało nawet na ten temat książki oraz artykuły. Pośród nich znajdował się redaktor „National English Review”, F. Tennyson Jesse, który napisał „Trials of Evans and Christie” oraz psychiatra zatrudniony w obronie Christiego.

Dwa lata później, brytyjskiego Ministra Spraw Wewnętrznych odwiedziła delegacja składająca się z czterech mężczyzn, redaktorów prasowych, którzy prosili o wszczęcie kolejnego śledztwa. Wierzyli, że Evans był niewinny i został niesłusznie skazany na śmierć.

Jesse swój artykuł opublikował w 1957 roku, pisząc w nim, że, według niego, Evans był niewinny. Jednocześnie próbował być tak sprawiedliwy jak to tylko możliwe dla tych, którzy w przeszłości prowadzili tamtą sprawę. Ludovic Kennedy zgodził się z nim co do sprawy Evansa w swojej książce „Ten Rillington Place”, opublikowanej w 1961 roku. Kennedy dużo pisze o tym jak źle Henderson poprowadził śledztwo. Według niego, Christie został najwyraźniej przesłuchany bardzo powierzchownie, w taki sposób, aby uniknąć tematu śmierci Geraldine Evans. Sugerował, że oficerowie policji biorący udział w aresztowaniu Evansa oraz będący obecni przy jego zeznaniach chcieli, żeby Christie ich krył. Kennedy twierdzi, że Henderson nie był niezależnym śledczym, ale po prostu rzecznikiem oficjalnej wersji policji.

Główną kwestią, którą próbował rozwiązać Kennedy, było to, czy doszło do seksualnej penetracji Beryl Evans po jej śmierci. Timothy z pewnością by tego nie zrobił, ale Christie mógł być na tyle zboczony. Kennedy twierdzi, że to właśnie zasugerowano w liście adresowanym do doradcy Evansa otrzymanym z kancelarii Freeborough, Slack & Company. Twierdzi także, że policyjne przesłuchanie Evansa trwało zdecydowanie dłużej niż przyznała sama policja, co wskazuje na możliwość zmuszenia upośledzonego mężczyzny do przyznania się do winy. Poza tym, z dowodów przedstawionych na procesie Christiego wynikało, że mężczyzna, aby wabić do siebie kobiety, oferował im „usługi medyczne”, co pasowało do sprawy Beryl Evans.

Zarówno publikacja Jesse’go oraz książka Kennedy’ego, pomogły uformować tak zwaną „standardową wersję” sprawy, według której służby policyjne doprowadziły do wysłania niewinnego mężczyzny na śmierć. Według nich, Evans był pod silnym wpływem Christiego. John powiedział, że usunie dziecko Beryl, żeby ukryć to, co naprawdę chciał zrobić, czyli zgwałcić ją i udusić (niekoniecznie w tej kolejności). Kobieta zgodziła się na jego „pomoc”, a wtedy przyszedł do jej mieszkania, podtruł ją gazem i zamordował. Kiedy Tim dowiedział się o śmierci żony, Christie przekonał go, żeby nie szedł na policję. Dwa dni później udusił dziecko. Następnie zmusił Evansa do sprzedaży mebli i opuszczenia domu. Tim potulnie wykonał rozkaz Christiego, jednak potem udał się na policję. Tam zrobili mu pranie mózgu i bili go, dopóki się nie przyznał. Wydaje się być praktycznie niemożliwym, żeby Evans w czasie swojego procesu przez zupełny przypadek oskarżył mężczyznę, który, jak się później okazało, zabił w ten sam sposób inne kobiety. Z pewnością wszystko wyglądałoby zupełnie inaczej, gdyby dwa szkielety z ogrodu zostały znalezione przez śledczych jeszcze przed procesem Evansa.

Wszyscy krytykowali fakt, że śledztwo Hendersona zostało zamknięte w pośpiechu. Dziwne było także to, że nie skomentował on w swoim raporcie nowych zeznań złożonych przez Christiego, które świadczyły na korzyść Evansa. Niestety, odmówiono wszczęcia drugiego śledztwa. Henderson wydał dodatkowy raport, w którym próbował bronić się przed krytyką, której go poddano.

John Eddowes obala „standardową wersję” sprawy w swojej książce „The Two Killers of Rillington Place.” Jego własny ojciec napisał książkę „The Man on Your Conscience”, w której poparł tezę o niewinności Evansa, ale młodszy Eddowes wierzył, że jego ojciec cierpiał na chorobę umysłową i nie był zdolny wnieść niczego znaczącego do sprawy. Eddowes wierzy, że w rzeczywistości dwaj mordercy żyli na 10 Rillington Place w tym samym czasie. Według niego, Evans zabił zarówno swoją żonę, jak i dziecko, a Christie zamordował pozostałe kobiety.

Ponowne śledztwo przeprowadzone w 1965 roku wykazało, że Evans zabił żonę, ale nie zabił córki. Miał to zrobić Christie i przekonać Evansa, żeby ten nie szedł na policję. W 1966 roku, Sędzia Sądu Najwyższego, Sir Daniel Brabin złożył pośmiertne przeprosiny rodzinie Timothy’ego Evansa, ponieważ został on uznany za niewinnego zarzutu, za który go sądzono – zabicia córki.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *