Poznajcie Haddena

31 maja 1986 roku był niezwykle gorącym dniem. Nie mniej jednak, wielu ludzi cieszyło się z upalnej pogody, zważywszy na to, że był to

clark1pierwszy weekend lata. Ich entuzjazmu nie podzielał jednak 35-letni Hadden Clark, który stał na zewnątrz pustego domu swojego brata, Geoffrey’a, pocąc się niemiłosiernie w ponad trzydziestostopniowym upale. Był on szczupłym, wysokim mężczyzną, który kursował między domem a swoim samochodem, przenosząc pudła pełne rzeczy osobistych, w międzyczasie użalając się nad sobą i denerwując coraz bardziej z każdą chwilą, gdy temperatura powietrza rosła. Dom jego brata był niesamowicie cichy. Wszyscy, którzy tam mieszkali, wyszli i dobrze się bawili. Geoffrey Clark, jedyny brat, jakiego Hadden miał, a który nie był w więzieniu, zostawił go samego.

W życiu Haddena nie działo się wówczas zbyt dobrze. Zmuszono go do opuszczenia pokoju, który wynajmował w domu brata, ponieważ masturbował się na oczach jego małych dzieci. Byli przy tym jego bratankowie i bratanica. Kilka miesięcy wcześniej, został aresztowany za kradzież w sklepie z damską bielizną. Co ciekawe, Hadden nie chciał ukraść biustonosza i majtek, po to, aby dać je swojej dziewczynie. Ukradł je, aby sam je nosić. W dodatku, niecały rok wcześniej, został wyrzucony z wojska. Zwolniono go z powodów zdrowotnych – lekarze zdiagnozowali u niego paranoję oraz schizofrenię. Poza tym, Hadden nie chciał brać przepisanych mu leków. Po prostu mu nie zależało.

Jakiś tydzień wcześniej, zanim brat kazał mu się wyprowadzić z domu, jego sześcioletnia bratanica, Eliza, nazwała go opóźnionym w rozwoju. Chciał ją zabić za to, że go upokorzyła. To nie był by pierwszy raz, kiedy kogoś zabił za zniewagę.

Wstęp do morderstwa

Hadden stał na Sudley Road w mieście Silver Spring, rozpływając się w gorącym słońcu. Był gotów, aby wejść do domu swojego brata po ostatnie pudło ze swoimi rzeczami osobistymi. Kiedy zrobił kilka kroków w stronę domu, podeszła do niego mała dziewczynka. Jak miała na imię? Widział ją już kilkakrotnie w okolicy. Kelly? Shelly? Michele? Tak, miała na imię Michele. Ten nieznośny, hałaśliwy bachor z piegami na nosie był koleżanką jego bratanicy, Elizy. Michele była córką rozwiedzionego mężczyzny, mieszkającego przy tej samej ulicy, który opiekował się nią w weekendy. Dziewczynka miała na sobie różowy strój kąpielowy z falbankami, który nadal był mokry od zabawy w ogrodowym basenie.

Gdzie jest Eliza?” – zapytała dziewczynka. Wtedy właśnie Clark wpadł na pomysł, jak może zemścić się na swojej bratanicy za skierowane pod jego adresem wyzwiska. Jeszcze nikomu, kto stanął mu na drodze, robienie takich rzeczy nie uszło płazem. „Jest w domu. Na górze, w swoim pokoju, bawi się lalkami. Możesz wejść, jeśli chcesz.” – odpowiedział. Widział jak Michele wchodzi do domu i słyszał jak wchodzi po schodach na górę. Kiedy znikła mu z oczu, wyciągnął z bagażnika samochodu skrzynkę na narzędzia. Hadden zarabiał na życie jako kucharz, a metalowa skrzynka zawierała to, czego najbardziej potrzebował w swojej pracy – każdy rodzaj noża, jakiego kiedykolwiek mogłaby potrzebować restauracja. Były tam noże do oddzielania mięsa od kości, do krojenia mięsa, filetowania ryb, tasaki oraz wiele innych. Każdy z nich był ostry jak brzytwa. Hadden wyciągnął nóż szefa kuchni o 30-centymetrowym ostrzu i spokojnie wszedł do domu.

Tata Michele

Życie nie potraktowało ojca Michele, Carla Dorra, zbyt łagodnie. Pomimo tego, że miał ukończone dwa kierunki studiów – ekonomię i psychologię, nie pracował w żadnym z wyuczonych zawodów. Imał się dorywczych prac, jak na przykład, malowanie samochodów na zlecenie. Jego życie osobiste wyglądało jeszcze gorzej. Z matką Michele, Dorothy, ożenił się w 1978 roku, jednak po narodzinach ich córki, małżeństwo nie tylko się rozpadło, ale prawie natychmiast przerodziło się w batalię o dziecko. Zdarzało się, że Carl policzkował swoją żonę na oczach córki, co oczywiście odbiło się na psychice dziecka. Stres doprowadził do tego, że dziewczynka się jąkała i miała problemy ze snem.

Pewnego razu, w Walentynki 1976 roku, Carl przyszedł do domu żony, z którą pozostawał wtedy w separacji i odmówił opuszczenia go. Powiedział jej wtedy, że podczas przesłuchania w czasie sprawy rozwodowej, będzie kłamał pod przysięgą, mówiąc, że go zdradzała i była złą matką, a jeśli przegra w sądzie, porwie Michele ze szkoły. Następnie, według tego, co mówiła Dorothy, popchnął ją na ścianę i pobił, powodując u niej liczne rany i siniaki.

Mimo, że obojgu z nich zależało na szczęściu córki, dziewczynka musiała uczęszczać na cotygodniowe wizyty do psychiatry. Carl uwielbiał spędzać weekendy z córką. Weekend, kiedy Michele napotkała na swojej drodze Haddena Clarka, nie był wyjątkiem. Poszli wtedy na obiad do McDonalds, Carl kupił jej zabawkę, wypożyczył film dla dzieci, a w sobotę napełnił plastikowy basen wodą, a także obiecał zabrać ją po południu na prawdziwy basen. Przez jakiś czas bawiła się sama w ogrodzie, jednak pokazywała mu się co kilka minut, kiedy Carl w tym samym czasie oglądał w telewizji wyścig samochodowy.

Zaginiona dziewczynka

Dom należący do Carla znajdował się zaledwie dwa domy dalej od domu Geoffrey’a Clarka. Mężczyzna tak bardzo skupił się na oglądaniu wyścigów, że zapomniał sprawdzić jak się ma jego córeczka bawiąca się na zewnątrz. Dziewczynka wkrótce znudziła się samotną zabawą i udała się w dół ulicy, aby poszukać Elizy Clark. Kilka minut później, Hadden Clark wchodził tuż za nią na piętro pustego domu.

Kiedy znaleźli się w pokoju Elizy, Hadden rzucił Michele na podłogę, zasłaniając jej usta swoją ręką tak szybko, że nie miała nawet okazji krzyknąć. Pierwsze cięcie swoim nożem wykonał na jej klatce piersiowej, na całej jej rozciągłości, od prawej strony do lewej. Drugie zrobił kierując ostrze w drugą stronę, co wyglądało niemal jak znak filmowego Zorro. Dziewczynka zaskoczyła go, gdy nagle ugryzła jego dłoń. To go bardzo rozzłościło, więc zatopił nóż w jej gardle. Krew lała się strumieniem po drewnianej podłodze małej sypialni. Dom był stosunkowo stary i nieco pochyły, co sprawiło, że krew rozlała się po całym pokoju.

Hadden nie wiedział co ma najpierw robić. Czy ma wytrzeć krew i próbować zatuszować morderstwo, którego właśnie dokonał, czy spróbować uprawiać seks z martwą dziewczynką? Najpierw spróbował tego drugiego, jednak bez sukcesu. Wówczas zbiegł po schodach do kuchni i wziął stamtąd kilka worków na śmieci. Następnie pobiegł do ciężarówki i zabrał kilka szmat oraz starą torbę z wojska. Po kilkunastu sekundach był z powrotem na górze. Wrzucił ciało Michele do worka na śmieci, a następnie do torby. Upadł na kolana, wycierając krew, tak jakby szorował pokład jednego z lotniskowców, na których służył. Wszystkie przedmioty, na których znajdowała się krew, zostały wepchnięte do worków na śmieci.

Kiedy już skończył, stwierdził, że udało mu się wszystko całkiem dokładnie posprzątać. Wydawało się, że wszystko było na swoim miejscu. Nikt nie mógł się domyślić, co tam się właśnie stało. Hadden wrzucił zwłoki dziewczynki oraz worki ze śmieciami do bagażnika samochodu. Za 20 minut miał się pojawić w pracy. Każdy by zauważył, gdyby się spóźnił.

Główny podejrzany

Carl Dorr zaglądał do ogrodu kilkakrotnie. Nie widział Michele. Basen nadal tam stał, jednak nie było wokół niego żadnego ruchu. Mimo tego, nie martwił się specjalnie. Ulica, na której mieszkali była położona w spokojnej okolicy. Nigdy nie zdarzyło się tam nic niepokojącego. Mężczyzna nie miał wątpliwości, że jego córka poszła do domu Elizy Clark, aby się z nią pobawić. Kiedy wyścigi w telewizji się już skończyły, zapłacił kilka rachunków, jednak Michele nadal nie wróciła. Około godziny 17:30 udał się więc do domu Clarków. Geoffrey Clark był już wtedy w domu i urządzał grilla w ogrodzie. Były tam także jego dzieci z pierwszego małżeństwa oraz jego nowa dziewczyna. Eliza także tam była. Ale nie było Michele.

Geoff Clark powiedział, że nie widział Michele przez cały dzień. To samo powiedziała Eliza. Zdziwiony, Carl przeszedł się wzdłuż ulicy, aż do jej końca, ale nigdzie nie było jego córeczki. Zdezorientowany ojciec zaczął pukać do drzwi sąsiadów. I znowu nic. Poczuł jak narasta w nim panika. Wsiadł do samochodu, przejechał się po osiedlu, a następnie skierował samochód w stronę najbliższego posterunku policji. Tam zgłosił zaginięcie Michele. W momencie, w którym to zrobił, stał się głównym podejrzanym.

W tym samym czasie, Hadden Clark skończył swoją zmianę w pracy i wsiadł do samochodu, w którym nadal znajdowały się zwłoki sześciolatki przykryte metalową pokrywą. Zatrzymał się najpierw nieopodal szpitala wojskowego, aby opatrzyć przeciętą dłoń. Darmowe przywileje w szpitalu wojskowym były częścią jego paczki świadczeń, które otrzymał po odejściu z armii. Była już prawie północ, gdy opuścił szpital. Ruszył samochodem w stronę Baltimore, a kiedy zobaczył las, zjechał na pobocze i się zatrzymał. To było miejsce, którego szukał. Jeżeli w pobliżu pojawiłaby się policja, powiedziałby po prostu, że wysiadł, aby się wysikać.

Morderca Michele Dorr chwycił torbę z jej ciałem, latarkę oraz łopatę i wszedł w głąb lasu. Pod jednym z drzew wykopał dół głęboki na ponad metr. Wyciągnął zwłoki dziewczynki z torby i wrzucił je do środka. Jednak zanim ją zakopał, miał jeszcze jedną sprawę do załatwienia – musiał spróbować jak smakowała. Jej ciało było nagrodą, a jej śmierć zemstą. Po wszystkim, zakrył jej ciało fragmentami materaca znalezionego nieopodal oraz liśćmi. Wsiadł do ciężarówki i wrócił do swojego nowo wynajętego pokoju, 8 kilometrów od domu brata.

Podejrzenia

Każdy początkujący policjant wie, że kiedy znika dziecko, swoje pierwsze kroki trzeba skierować do jego rodziców lub opiekunów. Statystyki wskazują, że zazwyczaj istnieje 90% prawdopodobieństwo, że to właśnie rodzice lub opiekunowie wiedzą gdzie zaginione dziecko się znajduje.

Śledczy Mike Garvey jako pierwszy rozmawiał z Carlem Dorrem po zgłoszeniu przez niego zaginięcia córki. Im bardziej mu się przyglądał, tym bardziej ojciec zaginionej dziewczynki wydawał mu się być sprawcą. Przecież zaledwie trzy miesiące wcześniej Carl groził swojej żonie, mówiąc, że porwie ich córkę. Przecież on i jego była żona całymi latami walczyli o prawa do opieki nad dzieckiem. Czy to nie Carl ostatni widział ją żywą? Od razu poproszono go o zgodę na badanie wariografem. Kiedy biegły ocenił, że Carl mógł wiedzieć więcej o zniknięciu Michele, niż powiedział policjantom, byli pewni, że to był ich człowiek.

Powiedzieli mi prosto w twarz, że oblałem test wariografem, że minęły już 24 godziny i wiedzieli, że ona nie żyje. ‘Znajdziemy ją, mówili, a kiedy to się stanie, przyjdziemy po ciebie” – wspominał później całą sytuację Carl Dorr.

Jego była żona powiedziała policji, że również uważa, iż to on porwał ich córkę. Dała im nawet dodatkowy motyw – jej były mąż próbował wymówić jej płacenie 400 dolarów alimentów. Zdawało się, że Carl Dorr znalazł się w samym oku cyklonu. Kiedy powiedział policji, że kochał swoją córkę, oni mu nie uwierzyli. Poddany został drugiej próbie na wykrywaczu kłamstw i, tym razem, przeszedł ją bez problemu. Próbując udowodnić swoją niewinność, poddał się hipnozie i zażył serum prawdy. Nic z tego nie przekonało śledczych. Co gorsza, Carl przeszedł załamanie nerwowe i w psychotycznym szale powiedział swojemu psychoterapeucie, że faktycznie porwał i zabił swoją córkę. „Zacząłem miewać halucynacje. Nie mogłem znieść napięcia. Mój mózg się rozpadał.” – wspomina.

Pewnego dnia, Carl wsiadł do samochodu i pojechał na grób swojego ojca. Zaczął rozmawiać z jego nagrobkiem i twierdził, że nagrobek mu odpowiadał. Z jego umysłem było tak źle, że zaczął wierzyć, że był jedynym synem Boga. „Wierzyłem, że gdybym znalazł Michele, mógłbym przywrócić ją do życia. A skoro to potrafiłem, to muszę być Jezusem.” – mówił. Zaczął nazywać się „białym Mesjaszem”.

Policjanci wzięli to wszystko za formę przyznania do winy. Wciąż i na nowo go przesłuchiwali. Nie trwało długo, zanim wysłano go na obserwację do szpitala psychiatrycznego. Jak tylko wyszedł, wezwano go na kolejne przesłuchanie.

Doskonałe alibi

Prawda była taka, że Carl zataił przed śledczymi pewien drobny szczegół. Zawstydzony tym, że zaniedbał córkę tamtego popołudnia, w swoich zeznaniach zmienił nieco chronologię zdarzeń. Ostatni raz widział Michele 31 maja, około południa, chociaż policjantom powiedział, że było to około 14:10. Taka rozbieżność miała dać idealne alibi Haddenowi Clarkowi.

Śledczy Wayne Farrell w dzień zaginięcia Michele Dorr patrolował okolice Sudbury Road. Szukał czegoś podejrzanego i natknął się na Haddena Clarka, który naprawiał coś w swoim samochodzie na podjeździe domu brata. „Byłeś tu wczoraj?” – zapytał policjant. „Na dwie lub trzy minuty” – odpowiedział Hadden.

Farrell opowiedział o tym spotkaniu Mike’owi Garvey’owi. Powiedział, że popytał w okolicy i, że Hadden Clark wydawał się być okolicznym dziwakiem. Garvey postanowił go przesłuchać. Zadzwonili do Geoffa Clarka, a ten z kolei przekazał bratu, aby pojawił się na posterunku policji następnego ranka. Zjawił się tam punktualnie, jednak Garvey kazał mu poczekać na siebie jakieś 10 minut.

Hadden wydawał się mieć doskonałe alibi. Powiedział, że tamtego dnia odbił swoją kartę pracowniczą dokładnie o 14:46, w momencie rozpoczęcia pracy. Skoro Carl Dorr powiedział, że ostatni raz widział córkę o 14:10, to Hadden Clark nie mógł jej znaleźć, porwać lub zabić, a następnie ukryć ciała w zaledwie 36 minut. To było praktycznie niemożliwe. Jednak nie chcieli wypuścić go bez przesłuchania. Na początku byli dla niego mili, pytali o króliki, które hodował w domu brata oraz o życie przed wprowadzeniem się do niego. Stopniowo zaczęli pytać o dzieci w sąsiedztwie, a wtedy Hadden wyznał, że jeden z chłopców kopnął go w jądra, kiedy bawili się w grupie. Przyznał się także do przyciśnięcia dziewczynki do ziemi w trakcie zabawy.

Co zrobiłeś?

Czy to właśnie zrobiłeś Michele?” – Garvey wyciągnął zdjęcie małej dziewczynki, a kiedy to zrobił, Hadden zaczął nerwowo huśtać się na krześle. W jego oczach pojawiły się łzy i nie chciał spojrzeć na fotografię. „Czy to właśnie zrobiłeś Michele?” – policjant powtórzył pytanie. Hadden wymamrotał jakąś odpowiedź, a następnie zrobił coś, czego policjanci się nie spodziewali. „Niedobrze mi. Gdzie jest łazienka?” – zapytał. Poszedł do łazienki i zaczął głośno wymiotować. Policjanci stali tuż za nim.

Co zrobiłeś?!” – wykrzyczał Garvey. „Rodzice muszą wiedzieć. Powiedz, co się stało. Oni muszą pochować swoje dziecko. Czy to był wypadek? Porozmawiajmy o tym.” Podejrzany odpowiedział głośnym chrząknięciem, jak gdyby znowu zbierało mu się na wymioty. Ponownie zwrócił do toalety treść swojego żołądka, a wówczas Garvey wsunął zdjęcie dziewczynki pod drzwiami kabiny. „Co zrobiłeś?” – po raz kolejny padło pytanie. Wtedy Hadden dokonał częściowego przyznania się do winy: „Nie wiem. Może coś zrobiłem. Czasami tracę świadomość i robię rzeczy, których potem nie pamiętam.”

Byli wtedy dosłownie o włos od aresztowania go. Jednak Hadden nie zamierzał się tak łatwo poddać. Powiedział, że tamtego dnia pracował i znowu wspomniał o karcie pracowniczej odbitej dokładnie o godzinie 14:46. Garvey jeszcze raz sprawdził swoje notatki. Clark mógł być szalony, ale nie da się kogoś zabić lub porwać, a następnie ukryć ciała i wrócić do pracy, która znajduje się w odległości 16 kilometrów od miejsca zdarzenia, w tak krótkim czasie. Carl Dorr dał mordercy swojej córki idealne alibi, a w tym samym czasie skierował wszystkie podejrzenia na siebie. Dzięki temu Hadden Clark mógł znowu zabijać. Dla Michele Dorr oznaczało to, że jej śmierć miała pozostać tajemnicą przez kolejne 14 lat.

Zepsute geny

Większość seryjnych morderców pochodzi z niższej warstwy społecznej. Dorastają w biedzie i nie mają wielkich szans na rozwój. Często są molestowani przez rodziców lub opiekunów. Mimo, że Hadden Clark był zaniedbywanym dzieckiem, wywodził się z wyjątkowej rodziny. Jego matce, Flavii, udało się dotrzeć do drzewa genealogicznego, z którego wynikało, że jej przodkami byli członkowie załogi legendarnego statku Mayflower, którzy walczyli później w wojnie o niepodległość Stanów Zjednoczonych. Dziadek ze strony ojca Haddena został republikańskim burmistrzem miasta White Plains, w stanie Nowy Jork. Jego ojciec, także miał na imię Hadden, pomagał przy wynalezieniu folii plastikowej do pakowania oraz ognioodpornych wykładzin. Ogólnie, Clarkowie mieli się dobrze i byli lubiani przez sąsiadów. Pomimo tego, rodzina skrywała pewien brudny sekret. Rodzice Haddena byli alkoholikami, a ich nałóg często doprowadzał do bójek między nimi, zazwyczaj na oczach dzieci.

Hadden, urodził się w kwietniu 1951 roku i był drugim dzieckiem w rodzinie. Jego starszy brat, Bradfield, urodził się rok wcześniej. Geoffrey, najmłodszy syn, urodził się w roku 1955. Ostatnia z rodzeństwa, Alison, urodziła się w 1959. Jako nastolatka uciekła z domu, zrywając wszelkie kontakty z rodzicami.

Gdy Hadden dorastał, rodzina Clarków często się przeprowadzała, rzadko zostając w jednym miejscu na dłużej niż rok. Jego ojciec, który był wykształconym człowiekiem i posiadał doktorat w dziedzinie chemii, nigdy nie był zadowolony z żadnego swojego miejsca pracy, ponieważ zawsze pragnął zarabiać jak najwięcej pieniędzy.

Jego brat, Bradfield był kłopotliwym dzieckiem i jako nastolatek miał problemy z narkotykami. Mimo tego, zdobył dwa tytuły wyższych uczelni oraz doskonale radził sobie z nowymi technologiami komputerowymi. Jednak geny Clarków doprowadziły do jego upadku. W roku 1984, podczas jednej z nocnych alkoholowo-narkotykowych libacji, zamordował swoją dziewczynę, piękną 29-latkę o imieniu Patricia. Po rozbiciu jej głowy o cegłę i uduszeniu, pociął w wannie jej ciało na 11 kawałków, upiekł kawałek jej piersi na grillu, zjadł, a resztę ciała wrzucił do worków na śmieci. Tak jak Hadden, chciał ukryć zwłoki, jednak, kiedy ruszyły go wyrzuty sumienia, próbował popełnić samobójstwo. W końcu zdecydował się powiadomić policję. Za popełnione przestępstwo otrzymał karę 15 lat pozbawienia wolności.

Geoff, najmłodszy z braci, miał inne problemy. Po uzyskaniu tytułu magistra w dziedzinie mikrobiologii na Uniwersytecie Stanowym w Ohio, ożenił się z koleżanką z dzieciństwa, a następnie przeprowadzili się wspólnie na przedmieścia Waszyngtonu, gdzie pracował. Zamieszkali w cichym domu na Sudbury Road w Silver Spring i mieli troje dzieci, zanim doszło do rozwodu. Marcia oskarżała go o fizyczne znęcanie, za co dostał wyrok w zawieszeniu.

Zło wcielone

Jednak doświadczenia życiowe rodzeństwa Haddena wydają się być niczym w porównaniu do jego własnej historii. Wydawało się, że urodził się zły i lubił krzywdzić ludzi. Dzieci zazwyczaj uciekały na jego widok, a ci, którzy odważyli się z nim spotkać, często znajdowali później na swojej wycieraczce bezgłowe psy lub koty.

Pewnego razu, kiedy Geoff i Hadden uczyli się jeździć na rowerach bez trzymania kierownicy rękami, Hadden nagle chwycił za kierownicę i specjalnie wjechał w brata. Geoff uderzył głową w chodnik i zaczął mocno krwawić. Hadden pobiegł do domu powiadomić o wszystkim matkę. „Mamo, zdarzył się wypadek, ale nie martw się z rowerem wszystko w porządku.” – powiedział, nie wspominając nawet o tym, co stało się jego bratu.

Flavia Clark na początku uważała, że dziwne zachowanie jej syna było wynikiem jakiegoś błędu przy porodzie. Następnie przeszło jej przez myśl, że chłopiec cierpi porażenie mózgowe, więc zabrała go na badania do renomowanej kliniki. Jego ojciec był bardziej bezpośredni – zazwyczaj, po wypiciu kilku drinków zaczynał nazywać go opóźnionym w rozwoju. Ponieważ Hadden był ich drugim z kolei dzieckiem, a para bardzo chciała mieć dziewczynkę, zdarzało się, że matka ubierała go w sukienki. Upodobanie do damskiej garderoby pozostało mu na całe życie, tak jak, w jego umyśle rozbrzmiewało ciągle imię Kristen – tak w stanie upojenia alkoholowego nazywała go jego matka.

Jednak Hadden nie został zdiagnozowany jako opóźniony w rozwoju. Właściwie to wydawał się być geniuszem, jeżeli chodziło o grę w szachy, która przecież wymagała umiejętności logicznego myślenia oraz przewidywania. Z drugiej strony, emocjonalnie pozostał na poziomie małego dziecka, które bardzo agresywnie reagowało na publiczną krytykę. Jedynym miejscem, gdzie czuł się całkiem dobrze, był dom, w którym mieszkali jego dziadkowie. Po zakończeniu kadencji burmistrza, jego dziadek zakupił wymarzony dom na obrzeżach miasta Wellfleet, na przylądku Cape Cod. Hadden lubił tam przebywać, ponieważ nikt go tam nie wyzywał i nie poniżał. Można powiedzieć, że był to dla niego prawdziwy raj na ziemi. „Dni, które tam spędzaliśmy były najlepszym czasem w życiu Haddena. Były dla nas wszystkim.” – powiedział kiedyś Geoff.

Flavia Clark chciała, aby jej syn miał fach w ręku, więc zapisała go do prestiżowej szkoły gastronomicznej w Nowym Jorku. Tam zaskoczył wszystkich demonstracją prawdziwego talentu w rzeźbieniu w bryłach lodu. Jednak okres jego nauki nie pozostał wolny od incydentów. Pewnego razu, na przykład, zemścił się za skierowane w swoją stronę zniewagi, sikając do garnka z tłuczonymi ziemniakami. W styczniu 1974 roku udało mu się ukończyć szkołę. W rzadko spotykanym zrywie solidarności, cała jego rodzina pokazała się na ceremonii rozdania dyplomów.

Dyplom prestiżowej szkoły dla szefów kuchni z początku pozwolił Haddenowi na przebieranie w ofertach pracy. Jednak nigdy nie był w stanie utrzymać zatrudnienia na dłużej niż kilka miesięcy. Jego dziwne zachowanie, jak, na przykład celowe rozlewanie zwierzęcej krwi w kuchni restauracji, nie sprawiało, że był szczególnie lubiany przez pracodawców oraz współpracowników. Na początku pracował w kilku różnych restauracjach w mieście Provincetown. Kilkanaście lat później przyznał się do zabicia tam paru kobiet. W jednym przypadku twierdził, że zamordował młodą kobietę tuż pod piaskową wydmą, a następnie odciął jej dłonie w nadgarstkach. Jej palców użył jako eksperymentalnej przynęty na ryby, gdyż wędkarstwo było jednym z jego hobby.

Po tym, jak Hadden został pozbawiony pracy przez właścicieli restauracji we wszystkich przybrzeżnych miastach Massachusetts, wyruszył w roczny rejs na wojskowym statku S/S Norway. Następnie, znalazł pracę na Long Island oraz przez trzy tygodnie współpracował z organizatorami Igrzysk Olimpijskich w Lake Placid w 1980 roku. W sumie, w latach 1974-82 Hadden Clark imał się 14 różnych zajęć.

W tamtym czasie jego rodzina jeszcze bardziej się rozpadła. Jego dziadek zmarł, a jego schorowana babka zamieszkała w domu opieki. Jego rodzice się rozwiedli, a jego ojciec wkrótce zmarł na raka. Hadden, mając już za sobą kilka zabójstw, zaciągnął się do wojska i pracował w marynarce wojennej jako pokładowy kucharz. To była jego ostatnia szansa na znalezienie stałego zajęcia w życiu. Jednak inni żołnierze na statku nie byli w stanie porozumieć się z marynarzem, który często pod mundurem nosił damskie majtki. Często go bito. Pewnego razu, zamknięto go na trzy godziny w mroźni. Zwierzchnicy chcieli go potem przenieść na inny okręt, jednak im się to nie udało. Po tym, jak pewnego razu Hadden został brutalnie pobity i uderzył głową o pokład statku, zwolniono go z wojska z powodów zdrowotnych, gdyż zdiagnozowano u niego paranoję oraz schizofrenię. To właśnie po tamtym zdarzeniu przybył do domu swojego brata, a jakiś czas później zamordował sześcioletnią Michele Dorr.

Tykająca bomba

W ciągu kolejnych pięciu lat po zabójstwie Michele, stan psychiczny Haddena Clarka jeszcze się pogorszył, jednak jego zachowanie nie było na tyle niebezpieczne, aby musiał trafić do instytucji zajmującej się ludźmi chorymi psychicznie. Przestał pomieszkiwać w wynajmowanych pokojach, a w zamian za to, przeniósł się do lasu, gdzie rozstawił mały obóz i sypiał w swojej ciężarówce. Jako szef kuchni był już spalony. Nikt nie chciał go zatrudnić. Pracował dorywczo za najmniejszą płacę jako ogrodnik zatrudniany przez organizację pomagającą bezdomnym. Mimo to, Hadden miał mnóstwo pieniędzy. Samotne mieszkanie w lesie nic nie kosztuje. Do 1990 roku zaoszczędził prawie 40 tysięcy dolarów.

We wrześniu 1988 roku, Hadden odwiedził matkę, która mieszkała wówczas na Rhode Island. W czasie swojego pobytu, zamierzał ukraść z jej domu kilka przedmiotów. Flavia go przyłapała i nakrzyczała na niego. Wówczas rzucił się na matkę i zaczął ją kopać. Następnie wskoczył do swojego samochodu i próbował ją przejechać. Udało jej się uskoczyć w ostatnim momencie. Następnego dnia złożyła na niego doniesienie na policji. Hadden dostał karę roku pozbawienia wolności w zawieszeniu.

Flavia była załamana tym, co zrobili Hadden oraz wcześniej Brad, nie chciała mieć nic wspólnego ze swoimi dziećmi. Wysłała do Haddena list, w którym napisała, że będzie udawać, że jest martwy, dopóki ten nie zgłosi się do szpitala wojskowego po opiekę psychiatryczną. „Zawsze pamiętaj, że twoja matka i ojciec cię kochali” – napisała. Słowo „kochali” napisane w czasie przeszłym nie zostało użyte bez przyczyny.

Bez kontroli

W 1988 roku, na Rhode Island Hadden Clark został zatrzymany przez patrol policji za przekroczenie prędkości. W jego samochodzie, pod siedzeniem kierowcy znaleziono pistolet. Co ciekawe, po tym, jak przyznał się do zarzutu zniszczenia mienia, do którego doszło wcześniej tego samego roku, został puszczony wolno. Był wtedy przesłuchiwany przez ten sam wydział policji, który skupił się na Carlu Dorr jako na mordercy małej Michele.

Incydent ze zniszczeniem mienia pokazuje jak trudno przychodziło mu kontrolowanie swoich emocji. Zdarzyło się to w ostatnim, przed przeniesieniem się do lasu, wynajmowanym przez niego miejscu. Według właściciela domu, Hadden sprawiał wrażenie szalonego, więc wymówił mu umowę najmu. Jednak Hadden, zanim stamtąd odszedł, postanowił zostawić właścicielowi małą niespodziankę.

Zaczął od ustawienia prawie czterdziestolitrowej puszki z olejem na drzwiach, tak, aby spadła, kiedy tylko zostaną otwarte. Następnie pomalował dywan znajdujący się w salonie farbami w spray’u, a wewnątrz pianina oraz w kominku ukrył gnijące rybie głowy. Jako uwieńczenie swojego aktu zemsty, zabił oba koty należące do rodziny właściciela – zwłoki jednego z nich ułożył na wycieraczce przed drzwiami, a drugiego ukrył w lodówce. Poza tym, ukradł z domu kilka rzeczy, takich jak książki, narzędzia, czy odkurzacz.

Zapach gnijącej ryby wypełnił cały dom i bardzo trudno było się go pozbyć” – napisano w akcie oskarżenia dotyczącym tej sprawy. Jednak ani znaleziona w samochodzie Clarka broń, ani dopuszczenie się przez niego aktu wandalizmu nie zaalarmowały policji, pomimo tego, że wcześniej był przesłuchiwany w sprawie morderstwa Michele Dorr.

Zdarzało się, że Hadden Clark sam szukał pomocy dla swojego stanu psychicznego. Często pojawiał się w miejscowym szpitalu wojskowym, ale po kilku dniach pobytu oraz kilku dawkach haloperidolu, uciekał z oddziału i wracał do lasu. Diagnoza lekarzy na jego temat była co najmniej niepokojąca: „pacjent cierpi na psychozę niewiadomego pochodzenia. Twierdzi, że ptaki i wiewiórki z nim rozmawiają i za nim chodzą. Miewa stany depresyjne i cierpi z powodu nagłych napadów agresji. Jest potencjalnie niebezpieczny dla siebie ze względu na niską samoocenę oraz obronną postawę.”

Słowa Haddena nagrane przez lekarzy były nie mniej przerażające: „Wydaje mi się, że mam rozdwojenie jaźni. Nie chcę krzywdzić ludzi, ale robię rzeczy, których nie umiem kontrolować. . .”

Wpadka

W lutym 1989 roku lokalna policja po raz kolejny aresztowała Haddena Clarka. Tym razem akt oskarżenia zawierał aż 17 zarzutów. Piętnaście z nich dotyczyło kradzieży, ale nie pieniędzy czy biżuterii… Hadden Clark przebrał się w kobiece ubrania i odwiedzał kościoły. Kiedy kobiety znajdujące się wewnątrz miały próbę chóru, wchodził do szatni i kradł ich torebki oraz płaszcze.

W dniu, w którym został aresztowany, zatrzymał się na poboczu drogi i majsterkował przy swoim samochodzie. Kiedy policja zaproponowała pomoc, Hadden spanikował. Zaczął krzątać się dookoła przedniego siedzenia, próbując ukryć damskie płaszcze i torebki. „Nie! Nie! Nie możecie wejść do mojej ciężarówki.”- wykrzyczał. Ale było już za późno. Policjanci zobaczyli pokrowiec na broń zwisający z haczyka przy pasach bezpieczeństwa. Chcieli zobaczyć co jeszcze tam miał. Kiedy zobaczyli damskie torebki i płaszcze, zapytali czy jest ich właścicielem. Odpowiedział, że tak, ponieważ jest kobietą.

Oprócz wspomnianych rzeczy, w samochodzie znajdowały się także damskie peruki, strzykawka, ubrania damskie oraz gruby plik pieniędzy.

Po tym zdarzeniu, po raz pierwszy spędził trochę czasu w areszcie. Został tam przez 45 dni, zanim wpłacił kaucję, a po wszystkim, chwalił się, że dał się wsadzić do aresztu tylko dlatego, że było tam wygodniej niż w ośrodku dla bezdomnych lub na zewnątrz, a przecież była zima. Spodobało mu się otrzymywanie trzech posiłków dziennie, posiadanie dachu nad głową i oglądanie filmów w każdy czwartek.

Mimo, że niektóre z zarzutów oddalono w zamian za przyznanie się do winy przy popełnieniu dwóch innych przestępstw, groził mu wyrok od trzech miesięcy do dwóch lat pozbawienia wolności. Po raz kolejny dostał wyrok w zawieszeniu, chociaż miał już takie wyroki w stanach Maryland i Rhode Island.

Dlaczego dostał tak niski wyrok? Sędzia Irma S. Raker w uzasadnieniu wyroku napisała: „Oskarżony ma poważne problemy psychiczne i właśnie się z nimi zmaga.” Jego obrońca z urzędu, Donald Salzman napisał list i poinstruował Haddena, aby, w przypadku, jeśli ponownie zostanie aresztowany, podał go funkcjonariuszowi policji. Oto treść tego listu:

„DO FUNKCJONARIUSZY POLICJI

Chcę pomóc mojemu prawnikowi, Donaldowi P. Salzmanowi. Chciałbym, aby był obecny przy moich przesłuchaniach. Nie chcę rozmawiać z nikim o swoich zarzutach bez jego obecności.

Nie chcę uczestniczyć w rozpoznaniu, oddawać próbek pisma, krwi, włosów, moczu ani żadnych innych próbek bez obecności mojego adwokata.

Oto dane kontaktowe do mojego obrońcy:

Donald P. Salzman
Assistant Public Defender
Office of the Public Defender
27 Courthouse Square
Rockville, Maryland 20850
(301) 279-1372”

Pod listem było miejsce na podpis policjanta, tuż obok następującego zdania: „Na dowód zapoznania się z niniejszym oświadczeniem, proszę podpisać.”

Hadden Clark był tykającą bombą, która lada chwila mogła wybuchnąć i ponownie kogoś zabić.

Słodka Laura

Laura Houghteling w eseju na temat życia i śmierci napisała kiedyś następujące słowa: „Kiedy miałam 5 lat, zebrałam w sobie odwagę i zapytałam matkę czy wierzy w Boga. Odpowiedziała, że nie, a następnie powiedziała kilka rzeczy, których zupełnie nie zrozumiałam. Kiedy ją zapytałam co się dzieje, gdy ktoś umrze, skoro nie ma Boga, powiedziała, że nie wie. Odpowiedź ta zabrzmiała trochę bezsensownie. Byłam wtedy przerażona, bo nie chciałam żeby ktokolwiek kiedykolwiek umarł. Chciałam, żeby istniał Bóg, w którego moja mamusia uwierzy.”

Matka Laury była rozwódką i pracowała jako psychoterapeutka, a sama Laura była bardzo inteligentna, miała szansę na to, aby odnieść w życiu sukces. Była piękną blondynką, którą czasami żartobliwie nazywano Twiggy, ponieważ miała ponad 180 centymetrów wzrostu. Nikt z jej rodziny i znajomych nie był zaskoczony, kiedy bez problemu dostała się na Harvard. Wszyscy wiedzieli, że stać ją na naprawdę wiele wspaniałych rzeczy. „Pewnego dnia miała zostać prezydentem tego kraju” – powiedziała jej bliska przyjaciółka. Słowa te padły po tym, jak Hadden Clark zamordował ją w najgorszy możliwy sposób.

Dom Penny Houghteling, matki Laury, znajdował się w mieście Bethesda, w stanie Maryland, około 16 kilometrów od miejsca, gdzie Hadden Clark zamordował Michele Dorr w 1986 roku. Penny lubiła pomagać ludziom, dlatego też na początku 1992 roku zatrudniła u siebie bezdomnego człowieka poleconego przez kościelną organizację pomagającą potrzebującym. Potrzebowała wtedy ogrodnika, a Hadden okazał się być dobrym pracownikiem, który szybko nawiązał z nią nić porozumienia, a w końcu zaczął ją traktować jak swoją matkę. Zajmował się jej roślinami tak dobrze, że zaczęła dla niego gotować. W godzinach pracy, pozwoliła mu także na wchodzenie bez pytania do jej domu, aby zrobić sobie kawę i skorzystać z ubikacji.

Penny była bardzo naiwną, a zarazem niezbyt spostrzegawczą osobą. Kiedy z domu zniknął jej naszyjnik z pereł, nawet nie skonfrontowała tego ze swoim bezdomnym pracownikiem. Nie zauważyła także, że znika jej bielizna oraz ubrania. Co prawda, raz poskarżyła się Haddenowi, że znikają jej narzędzia ogrodowe, ale wtedy on po prostu na nią nakrzyczał. Pomyślała później, że może była dla niego zbyt twarda, że nie powinna była go tak pochopnie oceniać.

Laura wróciła do domu po zakończeniu studiów, latem 1992 roku. Haddenowi, który był mentalnie i emocjonalnie przywiązany do Penny, wydawało się, że stracił pozycję jej ulubionego dziecka. Postanowił więc wyeliminować swoją rywalkę.

Zemsta

W październiku Penny Houghteling poinformowała Haddena, że wyjeżdża w delegację z pracy i nie będzie jej w domu od 17-tego do 25-tego. To było właśnie to, czego potrzebował. Następnego dnia odwiedził lokalny sklep z artykułami przemysłowymi, kupił dwie rolki taśmy klejącej, kawałek sznura oraz nylonowy sznurek. W lewym rogu czeku, którego użył do zapłaty, w miejscu na tytuł transakcji, wpisał „Laura”.

Była sobota, 17 października, kiedy Laura udała się na wyścigi konne, odbywające się w pobliskim Middleburgu, w stanie Wirginia. Po całym wydarzeniu odbyła się uroczysta kolacja. Następnego dnia kobieta spała do późna, a następnie obejrzała niedzielny mecz NFL ze swoim starszym bratem, Warrenem, oraz jego współlokatorem. Następnego ranka musiała wstać wcześnie do pracy, więc położyła się wcześnie, zaraz po godzinie 22.  Około północy, Hadden Clark zaparkował swój samochód na ulicy, tuż obok domu Houghtelingów. Udał się do schowka na narzędzia ogrodnicze, skąd zabrał dodatkowy klucz do domu.

Tamtej nocy, Hadden nie czuł sobą. Nawet nie wyglądał jak on. Przede wszystkim, miał na sobie damską perukę. Pod damską bluzką i spodniami, nosił bieliznę należącą do Penny Houghteling, a w ręku trzymał czarną torebkę. Jako okrycie wierzchnie, ubrał prochowiec, pod którym ukrył broń. Przekręcił klucz w zamku, poszedł po cichu do sypialni Laury, a następnie obudził ją, szturchając ją pistoletem.

Czemu jesteś w moim łóżku?” – zapytał sparaliżowaną ze strachu kobietę. Laura nie wiedziała co odpowiedzieć. „Co robisz w moim łóżku?” Jego pytania nie miały najmniejszego sensu. „Czemu masz na sobie moje ubrania?” – zapytał ponownie. Z oczu Laury poleciały łzy. „Powiedz, że jestem Laurą.”- rozkazał. „Jesteś Laurą. Proszę, nie krzywdź mnie.” – w końcu odpowiedziała.

Nie do końca taki był plan…

Hadden kazał Laurze przysiąc na biblię, że to on był Laurą. Tak też  uczyniła. Następnie, trzymając ją na muszce pistoletu, kazał jej wstać z łóżka, rozebrać się i wziąć kąpiel. Po kąpieli, zaprowadził ją z powrotem do sypialni i kazał położyć się na brzuchu. Planował porwanie jej, zabranie do obozu w lesie i „przedstawienie Haddenowi”. Związał jej nadgarstki oraz kostki za pomocą taśmy klejącej. Następnie przewrócił ją na plecy i zaczął zaklejać usta taśmą, co tak mu się to spodobało, że nie mógł przestać i pokrył taśmą także jej nos i oczy. Nie mogła oddychać. Walczyła dopóki nie brakło jej oddechu i straciła przytomność.

Podczas, gdy Laura leżała tak bez ruchu, Hadden zaczął ściągać taśmę z jej twarzy za pomocą nożyczek. Był tak podekscytowany, że objechała mu ręka i ostrze ukłuło jej szyję, z której na prześcieradło i poduszkę popłynął mały strumyczek krwi. Zafascynowały go jej kolczyki, więc zdecydował się zabrać je na pamiątkę. Ponieważ miał problem z odpięciem drugiego z nich, po prostu odciął go nożyczkami razem z kawałkiem ucha, powodując wyciek jeszcze większej ilości krwi.

Wtedy Clark usiadł obok niej na łóżku i obserwował jej nagie ciało przez prawie godzinę. Od czasu do czasu głaskał jej piersi, jednak potem twierdził, że ani jej nie zgwałcił, ani nie zjadł żadnej części jej ciała. O godzinie trzeciej nad ranem, zawinął jej ciało w prześcieradło, przewiesił przez ramię i położył na tyłach swojej ciężarówki. Ponownie wszedł do domu i pozbierał wszystkie zakrwawione dowody zbrodni – prześcieradło, materac oraz poduszkę i wyniósł je z domu wraz z paroma innymi pamiątkami, takimi jak: sygnet studencki Laury, kryształowy jednorożec oraz inne rzeczy osobiste. Potem położył się na jej łóżku i zasnął.

Dom opuścił dopiero około ósmej rano. Miał na sobie perukę, a w ręku trzymał torebkę. Sąsiadka, która tamtego ranka stała na przystanku, powiedziała policji, iż myślała, że to Laura wychodziła do pracy. Hadden wsiadł do ciężarówki i podjechał kawałek na parking pobliskiego kościoła. Ustawił samochód w rogu parkingu i poszedł znowu spać. Martwe ciało Laury leżało obok.

Kiedy Hadden smacznie spał, szefowa Laury kilkakrotnie telefonowała do jej domu, a za każdym razem odpowiadała jej automatyczna sekretarka. Laura nigdy nie robiła sobie dnia wolnego bez uprzedniego powiadomienia swojej pracodawczyni, więc ta, mocno zaniepokojona, wysłała kogoś do sprawdzenia, co się stało. Trafiło na przyjaciółkę Laury, która pojawiła się pod domem i przez kilka minut bezskutecznie naciskała przycisk dzwonka. Skoro nikogo nie było w domu, postanowiła zadzwonić do brata Laury oraz do jej znajomych. Na tamtą chwilę, nie było powodu, żeby zawiadamiać policję.

Kiedy Warren Houghteling dotarł do domu, przeszukał go, ale nic nie znalazł, więc zdecydował się pójść drogą, którą Laura zawsze chodziła do pracy. Idąc w dół ulicy, zobaczył Haddena Clarka jadącego z naprzeciwka w swoim pickupie. Hadden ponownie wybrał się do domu Houghtelingów, ponieważ chciał jeszcze coś stamtąd ukraść. Warren pomachał do niego ręką, aby się zatrzymał. Chciał się dowiedzieć czy ogrodnik wiedział cokolwiek o jego siostrze. Hadden na początku zatrzymał samochód, jednak jak tylko Warren się do niego zbliżył, rozmyślił się i uciekł tak szybko, jakby gonił go sam diabeł. Warren pomyślał, że takie zachowanie było dosyć dziwne, ale wiedział, że sam Hadden taki był, więc nie myślał o tym zbyt wiele. Później, tego samego dnia wezwał policję i zawiadomił swoją matkę. Na policji usłyszał tylko, żeby się zbytnio nie martwić, ponieważ jego siostra na pewno niebawem się znajdzie.

Hadden był przerażony swoim spotkaniem z Warrenem. Zdecydował, że nadszedł czas na ukrycie swojej nagrody. Wjechał na drogę międzystanową numer 270, i zatrzymał się dokładnie naprzeciwko miejsca, w którym rozbił swój ostatni obóz. Laura była ciężka. Ważyła dużo więcej niż Michele Dorr, więc Hadden musiał siłować się ze zwłokami, aż w końcu upuścił je z ulgą w odległości jakichś 6 metrów od drogi. Następnie wykopał coś na kształt płytkiego grobu. Wrzucił ciało dziewczyny do środka i przykrył je ziemią oraz liśćmi. Po pewnym czasie, zwierzęta, wyczuwając zapach rozkładającego się ciała, rozkopały grób, aby dostać się do szczątków. Kiedy nadeszła wiosna, obfite deszcze wypchnęły ciało Laury na powierzchnię.

Polowanie na diabła

Tuż po zakopaniu ciała Laury, Hadden nadal był bardzo roztrzęsiony. Udał się na północ, w kierunku Nowej Anglii. Po drodze, zatrzymał się na Rhode Island, aby zabrać wszystkie pozostałe pamiątki morderstwa: prześcieradło, materac oraz ukradzione Laurze rzeczy do prywatnego schowka, który wynajmował od roku. Jedyną rzeczą, którą zatrzymał przy sobie, była poszewka na poduszkę. Mając ją w zasięgu ręki, mógł przypominać sobie o wydarzeniach poprzedniej nocy. Jeśli potrzebowałby więcej emocji, mógł ze schowka wyciągnąć zakrwawioną pościel i pobawić się nią. Był z siebie dumny.

Kiedy Hadden wrócił ze swojej krótkiej podróży, policjanci już chcieli z nim rozmawiać. Zarówno Warren jak i Penny wspomnieli jego nazwisko w podczas przesłuchań w sprawie zaginięcia Laury. Panika zaczęła się, gdy policjanci sprawdzili go w swojej bazie danych. Czy nie był podejrzany w sprawie zniknięcia Michele Dorr? Naiwna Penny zbagatelizowała te doniesienia. „Hadden nikogo by nie skrzywdził. Jest tylko ogrodnikiem.” – powiedziała.

Jednak, śledczy myśleli inaczej. Szef Mike’a Garvey’a, Robert Phillips, od razu przypomniał sobie zeznania Haddena w tamtej sprawie, jego incydent z wymiotowaniem w łazience oraz żelazne alibi. Kiedy zapytano go czy go aresztować, Phillips prawie eksplodował: „Hadden Clark! Oczywiście! Chodźmy! Dorwijmy go! Ten sukinsyn już raz nam uciekł!” Policjanci zostawili wiadomość na poczcie głosowej Haddena, a on prawie natychmiast oddzwonił. Był spokojny. Nie, nie może teraz podejść na posterunek, ponieważ właśnie kładzie się spać. Będą musieli poczekać do jutra.

Po tamtym telefonie, Hadden pojechał na ten sam parking koło kościoła, niedaleko domu Penny i Laury. Wszedł do auta, wyciągnął z niego zakrwawioną poszewkę na poduszkę i pobiegł do pobliskiego lasu, gdzie ją wyrzucił. Następnie wrócił do samochodu i zapadł w niespokojny sen.

Zakrwawiona poszewka

Kiedy Hadden przyjechał następnego dnia na posterunek, towarzyszyła mu Sue Snyder, szefowa lokalnej grupy pomocy bezdomnym. Policjanci byli delikatni w zadawaniu pytań, częściowo dlatego, że nie mieli na niego nic konkretnego, a częściowo, ponieważ była z nim osoba trzecia. Hadden oczywiście nie miał żadnego alibi na czas, kiedy zaginęła Laura. Powiedział, że spał wtedy w swoim samochodzie. Kiedy opuszczał posterunek, zaczął płakać, a Sue Snyder zapytała go dlaczego. „Tak mi szkoda Penny i Warrena.” – odpowiedział.

Kiedy upłynęło kilka dni, a Laura nadal się nie pojawiała, śledczy zdecydowali się przeszukać okolicę. Pies policyjny doprowadził ich do lasu niedaleko domu Penny, który graniczył także z kościołem. Tam, pies znalazł biustonosz należący do Penny, damską bluzkę, but na obcasie oraz zakrwawioną poszewkę na poduszkę. Po dokonaniu analizy laboratoryjnej, ustalono, że krew należała do Laury. Policja miała szczęście. Na śladzie krwi pozostał także odcisk palca. Hadden został ponownie wezwany na przesłuchanie.

Jestem tylko bezdomnym człowiekiem. Nie mam żadnych przyjaciół. Przez wasze oskarżenia zostanę bez pracy.” – wymamrotał. W czasie przesłuchania policjanci zastosowali technikę blefu. „Znaleźliśmy w lesie poduszkę. Był na niej odcisk palca. Należy do ciebie.” – powiedzieli mu. Mimo, że, faktycznie, taki odcisk znaleziono, tak naprawdę jeszcze nie został zbadany. Śledczy mieli nadzieję na to, że Clark albo przyzna się do winy, albo zrobi coś głupiego, co go zdradzi. Nagle zaczął mówić płaczliwym głosem. Naciągnął wełnianą czapkę na oczy. „Co zrobiłeś Laurze Houghteling?” – zapytał śledczy. „Nie pamiętam.” – odpowiedział. Pomimo tego wyznania, nie został zatrzymany, ponieważ nadal nie było na niego żadnego konkretnego dowodu.

W ciągu kilku kolejnych dni, dzięki nakazowi przeszukania, sprawdzono konto bankowe Haddena oraz znaleziono kopię czeku, który podejrzany wypisał w sklepie z artykułami przemysłowymi. Znaleźli także jego legowisko w lesie, jednak bez śladu Laury. Nieco później, laboratorium potwierdziło obecność odcisku palca Clarka na poduszce.

Była noc, kiedy przyjechała po niego policja. Zastali go śpiącego na tyłach swojego pickupa, przytulającego jednookiego misia. Hadden Clark miał zostać wreszcie ukarany.

Epilog

Dzięki tak wyraźnym dowodom, nawet przy braku zwłok, w 1993 roku Hadden Clark przyznał się do winy morderstwa drugiego stopnia i otrzymał wyrok w wysokości 30 lat pozbawienia wolności. Kilka dni po ogłoszeniu wyroku, zaprowadził policję do miejsca, w którym ukrył ciało Laury Houghteling.

Będąc w więzieniu, Hadden popełnił kilka błędów. Zaczął chwalić się wieloma morderstwami, opowiadając współwięźniom szczegóły dotyczące zabójstwa Michele Dorr, Laury Houghteling oraz innych ofiar. Inni osadzeni, którzy z reguły nienawidzą morderców dzieci, wierzyli, że wydanie Haddena pomoże im skrócić ich własne wyroki, więc niezwłocznie skontaktowali się z policją. W 1999 roku odbyły się dwa dodatkowe procesy sądowe. Pierwszy z nich dotyczył kradzieży dokonanej na rodzinie Mahany, 10 lat wcześniej. Drugi dotyczył zamordowania Michele Dorr. Dzięki temu, że kilkoro współwięźniów zeznawało na jego niekorzyść, Clark dostał kolejne 30 lat więzienia.

W czasie procesu o zabójstwo Michele Dorr, obrońca Haddena próbował udowodnić sędziom, że to Carl Dorr był sprawcą, jednak nie udało mu się. Po odczytaniu wyroku w sprawie, oszalały z wściekłości Clark wyjawił pewnemu współwięźniowi, którego uważał za Jezusa Chrystusa (który po prostu nosił brodę, przez co był podobny do wizerunku Mesjasza obecnego na wielu obrazach) miejsce położenia zwłok Michele Dorr. W styczniu 2000 roku, prawie 14 lat po zamordowaniu dziewczynki, Hadden zaprowadził policjantów do lasu i pomógł odkopać jej szczątki.

Można by było pomyśleć, że Hadden Clark wyciągnął odpowiednie wnioski z błędów, które popełnił, a które doprowadziły go do dodatkowej kary więzienia za morderstwo na Michele Dorr. Zamiast tego, zdołał przekonać zespół do spraw seryjnych morderców w FBI, że prawdopodobnie zamordował około tuzina innych młodych kobiet. Pomiędzy styczniem a kwietniem 2000 roku, on i jego przyjaciel „Jezus”, odbyli podróże do kilku różnych stanów USA (Massachusetts, Connecticut, New Jersey, Pennsylvanii), w których, jak twierdził, zamordował kilka kobiet. W czasie tych podróży Clarkowi pozwolono ubierać peruki oraz damskie ubrania. Niestety, poszukiwania rzekomych zwłok okazały się bezowocne we wszystkich wymienionych przez niego przypadkach. Możliwe, że stało się tak dlatego, że od zbrodni mięło 20 lat. Piaszczyste wydmy, pod którymi Hadden twierdził, że pochował ciała swoich ofiar, zmieniły się na przestrzeni czasu. Większość z nich została pokryta asfaltem i zurbanizowana.

Jednak, dzięki pomocy samego Haddena, policja znalazła coś, co dało wiarygodność jego zeznaniom. Na działce byłej rezydencji jego dziadka odkopano duże wiadro, zawierające prawie dwieście elementów damskiej biżuterii. Kilka z nich należało do Laury Houghteling. Hadden twierdził, że zabierał biżuterię każdej ze swoich ofiar jako pamiątkę.

Na samej górze sterty biżuterii znajdowała się srebrna broszka. Clark powiedział śledczym, że była jego „aniołem śmierci” i, że zabrał ją swojej pierwszej ofierze. Twierdził, że nosił ją przypiętą do ubrania Penny w noc zabójstwa Laury.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *