Osobliwy burdel Berdelliberdella1

Kansas City, w stanie Missouri, jest typowym miastem położonym na Środkowym Zachodzie Stanów Zjednoczonych, w tym sensie, że ludzie są tam bardzo przyjaźni i raczej godni zaufania. Osiedla są ciche i spokojne, a sąsiedzi lubią spędzać czas ze sobą nawzajem.
Wielkanoc 1988 roku zapowiadała się równie spokojnie, dopóki tamtego sobotniego poranka z okna żółto-brązowego domu na 4315 Charlotte Street nie wyskoczył pewien młody mężczyzna. Dom ten należał do Roberta Andrew Berdelli Jr., właściciela „Bazaru Osobliwości Boba” w dzielnicy Olde Westport.
Kiedy Chris Bryson, bo tak nazywał się ów chłopak, zapukał do drzwi jednego z sąsiadów Berdelli, szukając ratunku, był zupełnie nagi, miał na sobie jedynie coś na kształt psiej obroży.

W tamtym momencie, dla grupy policjantów pracujących w departamencie policji w Kansas, Wielkanoc się już skończyła. Zamiast tego, czekał ich długi, żmudny weekend mający ujawnić istnienie bezlitosnego seryjnego mordercy. Już wkrótce opinia publiczna miała rozpoznawać nazwisko Berdella bez żadnych problemów. Ludzie z Kansas nie byli przyzwyczajeni do obecności w mediach tego rodzaju złych wiadomości.

Dorastanie

Robert Andrew Berdella Jr. dorastał w mieście podobnym do Kansas City. Cuyahoga Falls w stanie Ohio, gdzie Berdella się urodził, było cichym i spokojnym przedmieściem Cleveland.

Robert również był cichym, wycofanym chłopcem. Miał zaledwie kilkanaście lat, kiedy jego ojciec, w wieku 39 lat, zmarł nagle na atak serca. Katolickie wychowanie skłoniło chłopca do zwrócenia się w stronę kościoła, aby znaleźć zrozumienie oraz współczucie po śmierci ojca. Jednak kościół nie przyniósł mu ulgi w cierpieniu. Jak sam później przyznał, to doprowadziło do jego zainteresowania innymi religiami oraz sektami, w tym satanizmem.

Po ukończeniu szkoły średniej, Berdella udał się do szkoły plastycznej. Jego zainteresowanie sztuką zaprowadziło go w 1967 roku do Kansas. Jego gust w sztuce się zmieniał, jednak zawsze był dosyć dziwny. Kolekcjonował przeróżne osobliwości oraz artefakty, a po pewnym czasie, postanowił otworzyć własny sklep w dzielnicy Westport.

Westport jest handlową dzielnicą Kansas City znaną z nocnego życia. Stacjonujący tam sprzedawcy specjalizują się w udostępnianiu chętnym ciekawych przedmiotów, jakich nie można znaleźć w innych rejonach miasta. Sklep Berdelli mieścił się na tzw. „Pchlim Targu” w Westport, gdzie uliczni sprzedawcy mają swoje małe stoiska oraz gdzie znajduje się restauracja znana ze swoich unikalnych hamburgerów. W tamtym rejonie znajdują się także różne kluby taneczne oraz komediowe, chętnie odwiedzane przez młodych ludzi pochodzących z przedmieść.

Zakładnik

Chłopak, który wyskoczył z okna domu Berdelli tamtego kwietniowego poranka, nazywał się Chris Bryson i miał około 20 lat. Dorabiał jako męska prostytutka, aby utrzymać rodzinę.

Bryson poznał Berdellę pewnego wieczora, na przystanku autobusowym w dzielnicy Greyhound, w Kansas. Bryson próbował zaproponować mu swoje usługi, ale w końcu wyszło na to, że to Berdella poderwał chłopaka. Obaj mężczyźni spotkali się jakieś pięć dni przed weekendem wielkanocnym, lecz każdy z nich miał inny pomysł na tamten wieczór. Berdella zasugerował pójście do niego. Młodemu chłopakowi spodobał się ten pomysł, ponieważ zazwyczaj klienci zabierali go do tanich pokoi motelowych lub na tylnie siedzenia samochodów.

Będąc w domu Boba, spędzili trochę czasu, aby się lepiej poznać. Po jakimś czasie, Berdella zaproponował pójście na piętro. Jak wytłumaczył, na dole były złośliwe psy, a w pokoju na piętrze znajdował się telewizor oraz wygodne meble. Kiedy wchodzili po schodach, Berdella uderzył Brysona w tył głowy jakimś tępym przedmiotem. Chłopak od razu upadł nieprzytomny. Berdella natychmiast wykorzystał sytuację i zaczął robić ofierze zdjęcia swoim Polaroidem. To była jego wielka fascynacja. Później, gdy został aresztowany, zdjęcia te stały się także nieposzlakowanym dowodem przeciwko niemu. Był bardzo skrupulatny w dokumentowaniu wszystkich spotkań ze swoimi ofiarami.

W ciągu kolejnych czterech dni, Bryson został poddany szeregowi różnych tortur. Berdella bił mężczyznę żelaznym prętem i wstrzykiwał mu w różne części ciała środki uspokajające dla zwierząt oraz antybiotyki. Poza tym, raził różne części ciała Brysona, w tym jądra, prądem. Berdella uprawiał z nim także seks analny, a właściwie gwałcił go, czasami dwa, trzy razy dziennie.

W tamtym czasie, Berdella trzymał go w swoim domu jako zakładnika. Dokładnie go skrępował i regularnie odurzał narkotykami. Chris był przywiązany za pomocą sznura do metalowego wezgłowia łóżka, a jego kończyny były rozciągnięte na szerokość łóżka. Berdella pokazywał mu zdjęcia mężczyzn, którzy byli przed nim na tej samej pozycji, ale nie chcieli współpracować. Powiedział Brysonowi, że są teraz martwi i zjadły ich psy. Nie odbiegało to bardzo od prawdy, a Bryson wierzył w każde słowo, które wypowiedział Berdella. Bał się o swoje życie i miał ku temu powody.

Na początku, tuż po porwaniu, gdy Bryson krzyczał podczas gwałtów, Berdella wstrzykiwał mu w gardło, tuż obok tchawicy, płyn do udrażniania rur, mówiąc, że jeśli nadal będzie krzyczał, straci głos całkowicie. Do oczu wkładał mu waciki nasączone chemikaliami, najprawdopodobniej jakimś alkoholem.

Ucieczka

Bryson myślał, że już nigdy nie zobaczy swojej rodziny, jednak ciągle próbował znaleźć jakiś sposób na ucieczkę ze swojej beznadziejnej sytuacji. Berdella poruszał się po domu bardzo cicho, często zostawiając chłopaka odurzonego narkotykami i kompletnie zdezorientowanego. Chris zazwyczaj nawet nie wiedział, kiedy jego oprawca znajdował się w domu, a kiedy go opuszczał.

Pewnego dnia zdecydował się na niezwykle odważną próbę ucieczki. Nie był pewien czy Berdella wyszedł z domu, chociaż faktycznie go tam nie było. Ponieważ Bryson współpracował z Berdellą, mógł na wysokości swoich kolan, tuż obok jednej ze skrępowanych dłoni, trzymać pilot od telewizora. Zmniejszył głośność, aby nasłuchiwać czy gospodarz jest w domu. Także jego dłonie były związane w inny sposób niż zwykle, więc szybko udało mu się poluzować więzy. Inną nagrodą za współpracę, otrzymaną tamtego dnia, był papieros. Berdella rzucił na łóżko zapałki. Taki zbieg okoliczności pozwolił Brysonowi przygotować sobie drogę ucieczki. Po uwolnieniu ręki ze sznura, użył zapałek to podpalenia reszty krępujących go więzów. W jego umyśle pojawiały się obrazy tego, co Berdella może mu zrobić, jeśli złapie go na próbie ucieczki.

Nagi, z pozostałościami sznura zwisającymi mu z rąk i nóg, ruszył w stronę okna, obawiając się, że będzie zabite deskami. Jednak nie było, więc szybko stłukł szybę. Spoglądając w dół z drugiego piętra, zdał sobie sprawę, że nie ma innego wyjścia jak wyskoczyć. Zranił się w stopę, ale ignorując ból, uciekł na ulicę, aby znaleźć najbliższego sąsiada.

Sąsiad nie chciał wpuścić do domu nagiego, nieznajomego mężczyzny, jednak wezwał policję. Niedługo po tym, jak policja przesłuchała Brysona, który z zapuchniętymi oczami i czerwonymi pręgami na nadgarstkach oraz kostkach, siedział na podeście tuż obok drzwi sąsiada, Berdella wrócił do swojego domu.

Aresztowanie

Berdella został aresztowany zaledwie w ciągu kilku minut, po tym, jak Bryson złożył na niego doniesienie o popełnieniu przestępstwa, ponieważ było po nim widać, że mówił, przynajmniej częściowo, prawdę. Według prawa stanu Missouri, śledczy mieli 20 godzin, na ustalenie jakie zarzuty mu postawić. To okazało się niełatwym zadaniem.

Śledczy z Kansas City spędzili cały weekend na katalogowaniu przedmiotów znalezionych w domu Berdelli. Szybko stało się jasne, że bardzo lubił zbierać różne przedmioty. W jego domu znajdowały się, na przykład, rzeczy takie jak kręgi kręgosłupa oraz czaszki i ciężko było na pierwszy rzut oka ustalić czy przedmioty te były autentyczne. Ponadto, śledczy próbowali ustalić czy którykolwiek z zaginionych w ostatnim czasie młodych mężczyzn spotkał się z Bobem Berdellą.

Pozostały czas poświęcono na uzyskanie nakazów przeszukania oraz zatrzymania go w areszcie. Po przekopaniu się przez sterty papierów, zdjęć oraz innych gratów, a także psich odchodów w domu Berdelli, śledczym nie pozostało już zbyt wiele czasu na jakiekolwiek inne działania.

Bryson zidentyfikował Berdellę na zdjęciach, które policjanci pokazali mu, kiedy przebywał w szpitalu. Berdella został początkowo oskarżony o gwałt analny oraz znęcanie się fizyczne.

Berdella spędził całe swoje życie otoczony przez młodych mężczyzn. Był wolontariuszem w organizacjach młodzieżowych, członkiem straży sąsiedzkiej oraz przeróżnych komitetów. Pozwalał młodym mężczyznom ze sobą mieszkać i często zatrudniał ich w swoim sklepie.

Po odnalezieniu w jego domu podejrzanych rzeczy, takich jak czaszki czy fragmenty kości, w podłodze piwnicy policja zauważyła miejsce, które przypominało kształtem grób.

Śledztwo

Policjanci przesłuchali sąsiadów, a następnie zabrali się za przeszukiwanie terenów wokół domu. Na jego tyłach znaleziono świeżo przekopaną ziemię. Wtedy wydało się jasne, że spełnia się najgorszy możliwy scenariusz.

Okazało się bardzo trudne, żeby w wielkanocny weekend znaleźć kogoś, kto mógł mieć dostęp do odpowiedniego sprzętu i chciałby się zająć przekopaniem ziemi. Ponieważ Berdella był zatrzymany na podstawie zeznań Brysona, policja zyskała dodatkowy czas na działanie. Tak jak to zazwyczaj bywa, właśnie wtedy na miejscu pojawili się przedstawiciele mediów. Dziennikarze zaczęli szturmować dom na Charlotte Street, komplikując całe śledztwo.

Przekopywanie ogródka zaczęło się, kiedy dziennikarze byli już na miejscu. Prawie natychmiast zauważono coś przypominającego ludzką czaszkę z włosami oraz tkanką łączną. Prace postanowiono kontynuować w poniedziałek. Znaleziono kilka dziwnych przedmiotów, jednak żaden z nich nie był dowodem na to, że ktoś został tam zamordowany. Były to, na przykład, kości zwierząt, słoje z piórami ptaków, itp. Znalezisko to podsyciło plotki, że Berdella był satanistą lub należał do jakiejś innej sekty. Wydawało się, że każde nowe odkrycie dodawało nowych pytań zamiast odpowiedzi.

W międzyczasie, śledczy kontynuowali pracę wewnątrz domu, przytłoczeni ilością gratów i psich odchodów. Użyto Luminolu, w celu odkrycia czy w piwnicy znajdowały się jakieś ślady krwi. Dało to pozytywne rezultaty.

Wielu ludzi zaczęło kontaktować się z policją wyrażając swoje obawy o życie najbliższych, którzy jakiś czas wcześniej zaginęli i wiadomo było, że spotkali się z Berdellą. Znaleźli się świadkowie, którzy chętnie opisywali swoje spotkania z nim. Niektórzy z nich twierdzili, że widzieli jak Berdella wstrzykuje ludziom narkotyki, a właściwie leki uspokajające, które uzyskiwał dla swoich psów. Inni twierdzili, że byli ofiarami takich praktyk z jego strony.

Brak ciała, brak dowodu

Znaleziono pośrednie dowody na to, że w posiadłości Berdelli miała miejsce co najmniej jedna śmierć, chociaż nie znaleziono tam żadnych zwłok. Bardzo trudno było przekonać sędziego do rozważenia postawienia Berdelli zarzutu morderstwa, w momencie, kiedy nie znaleziono żadnego ciała na dowód, że doszło do zabójstwa. Czaszkę oraz fragmenty kręgów, znalezione wcześniej podczas przeszukania domu, wysłano do laboratorium w celu identyfikacji. Ponieważ Berdella miał tak wiele dziwnych artefaktów w swoim sklepie oraz domu, trudno było ustalić, które z nich były autentyczne, a które nie.

Olbrzymia ilość przeróżnych dokumentów znalezionych w domu Berdelli, sprawiła, że śledczy chcieli się w jakikolwiek sposób skontaktować z ludźmi, których nazwiska widniały na listach w pamiętnikach, które trzymał na pamiątkę tortur zadawanych każdej z ofiar. Jednak, w niektórych przypadkach, dopasowanie twarzy ludzi z fotografii do zanotowanego nazwiska było bardzo trudne. Na niektórych ze zdjęć, Berdella gwałcił ofiary i nie widać było żadnej twarzy, nawet jego samego.

Policja podjęła próbę rozszyfrowania skrótów, których Berdella używał podczas zapisywania zdarzeń związanych z jego ofiarami. Były one zapisane w raczej podstawowy i prymitywny sposób. Na przykład, policja od razu rozszyfrowała skrót „BF” jako oznaczający penetrację analną jego penisem, podczas gdy skrót „Fing F” oznaczał użycie palca. Było mnóstwo odniesień do „F” w różnych kontekstach, jak, na przykład, „carrot F” lub „cucumber F”, co oznaczało, że Berdella wsadzał ofiarom w odbyt marchewkę lub ogórka. Sterty papierów zawierały także inne informacje, na temat częstotliwości oraz dawek lekarstw podawanych ofiarom oraz tego, w jakie części ciała im je wstrzykiwał.

Niektóre nazwiska często się powtarzały, więc śledczy zaczęli poszukiwania od właśnie tych konkretnych osób. Szybko ustalono, że dane zapisane w pamiętnikach dotyczyły bezpośrednio grupy młodych mężczyzn, którzy pozostawali zaginieni.

Wtedy właśnie, mieszkańcy Kansas zaczęli zdawać sobie sprawę, że między nimi grasował seryjny morderca.

Więzienie

Bob Berdella oczekiwał na swój wyrok w miejscowym więzieniu w Jackson County. Dla własnego bezpieczeństwa został odizolowany od innych więźniów. Napastnicy seksualni, a w szczególności homoseksualiści, często są ofiarami przemocy ze strony współwięźniów.

Berdella wydawał się więzieniu bardzo wycofany i zamyślony. Nie chciał rozmawiać z nikim, kto mógłby usłyszeć i przekazać dalej jego wersję zdarzeń, czyli ani z mediami, ani z policją. Jego przyjaciele, którzy go odwiedzali, mówili, że chciał jedynie rozmawiać z konkretnym pastorem, z którym się zaprzyjaźnił. Niekoniecznie na temat religii, po prostu chciał mieć kogoś zaufanego.

W tamtym czasie Berdella nie chciał składać żadnych wyjaśnień w swojej sprawie. Wyglądało to tak, jak gdyby zignorował całą sytuację, w której się znalazł. Dla osoby z dominującą osobowością, która przyzwyczaiła się do kontrolowania wszystkiego, takie doświadczenie musiało być bardzo poniżające i frustrujące.

Dzięki kontaktom biznesowym oraz długim okresie czasu spędzonym w Kansas City, Berdella miał mnóstwo znajomych, z których niektórzy stali się jego przyjaciółmi. Jednak wszystkim, którzy go znali, bardzo trudno było uwierzyć, że mógł posunąć się do popełnienia tak okrutnych czynów. Niektórzy z jego znajomych oskarżali nawet policję o wrabianie go w przestępstwo. Właściwie nikt w Kansas City nie chciał wierzyć, że ludzka istota byłaby zdolna do takich czynów, nie ważne czy był to Berdella, czy nie – to psuło wizerunek przyjaznego miasta, leżącego na Środkowym Zachodzie.

Taka reakcja ludzi dodatkowo utrudniła śledztwo. Policja nie znalazła zwłok żadnej z ofiar, więc nie mogła udowodnić morderstwa. Przyjaciele i rodzina twierdzili, że Berdella był ekscentrykiem, jednak bardzo lubianym i odpowiedzialnym. Jego najgorszą wadą, według nich, było to, że bywał protekcjonalny w stosunku do kobiet oraz ludzi, których uważał za mniej inteligentnych od siebie.

Śledczy zdali sobie sprawę, że będą musieli jakimś sposobem zidentyfikować ludzi ze zdjęć, nawet tych, na których nie było widać twarzy. Ktoś wpadł na pomysł, aby poprosić Berdellę o ustawienie się w pozycji robiącego zdjęcia, tak, aby widać było jego brzuch, dolne kończyny oraz ręce lub dłonie. Przygotowano plan zdjęciowy, na którym Berdella miał przyjmować identyczne pozy, jak te widoczne na zdjęciach. Następnie, zdjęcia miały zostać wysłane do porównania przez biegłego. W tym samym czasie zakładano pobranie próbek włosów Berdelli.

Berdella był bardzo zawstydzony, kiedy pozował do zdjęć, jednak przez większość czasu pokornie współpracował z władzami. Opierał się tylko przy kilku pozycjach, które kazano mu przyjąć. W trakcie jednej z nich miał stanąć, jakby uprawiał seks analny z ofiarą, a w trakcie innej miał ułożyć rękę jakby wpychał coś w czyjś odbyt.

Przełomowe zeznanie

W czasie rozprawy sądowej, Berdella zaszokował wszystkich przyznając się do winy, kiedy zarzucono mu popełnienie morderstwa pierwszego stopnia. W końcu, przyznał się do zabicia oraz torturowania sześciu młodych mężczyzn w latach 1984-87. Z niezwykłą skrupulatnością opowiedział całą swoją przerażającą historię. Wydawało się, że niezwykle podobał mu się ten moment bycia w centrum uwagi w sądzie, ponieważ miał wtedy całkowitą kontrolę nad tym, co mówił i co inni od niego usłyszeli.

Zeznanie to, było jedynym konkretem, jaki śledczy mieli w tej sprawie, ponieważ ciała żadnej z ofiar nadal nie odnaleziono. Berdella twierdził, że poćwiartował każde ciało za pomocą różnych sprzętów, takich jak piła łańcuchowa czy noże. Opowiadał o tym, jak wkładał zwłoki do wanny i robił precyzyjne nacięcia w zgięciu łokcia, kolan i pachwinach, aby pozwolić na wypłynięcie całej krwi. Następnie pakował je do plastikowych toreb i wystawiał poza posesję, aby śmieciarze mogli zabrać je na pobliskie wysypisko śmieci. W sali pełnej ludzi, w tym bliskich ofiar, mówił jak obserwował, kiedy śmieciarze w spokoju zabierali torby ze zwłokami i uwalniali go od śmierdzącego problemu.

Dzięki przyznaniu się do winy, Berdella mógł negocjować swój wyrok. Obiecano mu, że nie otrzyma kary śmierci, jeśli opisze wszystko ze szczegółami. Po wszystkim, sędzia uznał go winnym sześciu zabójstw i skazał na dwa wyroki dożywotniego więzienia bez możliwości ubiegania się o przedterminowe zwolnienie.

Profil psychologiczny

Zalecono wykonanie badań psychiatrycznych, które sprawiły, że Berdellę umieszczono w izolacji od innych więźniów, aby ochronić go przez ewentualną przemocą z ich strony. W badaniach psychiatrycznych ukazał się prawdziwy Bob Berdella. Lubił mieć kontrolę i uważał się za kogoś ważnego. Chciał, aby jego ofiary były jego niewolnikami seksualnymi. Twierdził, że nie zabił ich specjalnie. Istnieje teoria, że mordercy przekonują siebie samych, że ofiara jest czymś poniżej ludzkiej istoty. Takie postrzeganie daje zabójcy możliwość usprawiedliwienia swoich czynów, albo przynajmniej poczucia się mniej winnym. Berdella mówił o swoich ofiarach jako o „zabawkach.”

W jego przypadku ofiarami byli młodzi słabo wykształceni mężczyźni. Większość ofiar utrzymywała się z prostytucji lub sprzedaży narkotyków. Oczywiście wszyscy ci mężczyźni byli klasyfikowani dużo poniżej społecznego poziomu lubianych biznesmenów, jakim był Berdella. To właśnie poczucie wyższości doprowadziło Berdellę do tak poniżających aktów torturowania ofiar. Zaprzyjaźniał się z nimi, a następnie odzierał ze wszystkich emocji oraz doznań oprócz tych, zadawanych przez niego.

Berdella bił swoje ofiary różnymi przedmiotami i wstrzykiwał im narkotyki oraz chemikalia. Wlewał chemikalia w jamy ich ciał. Podobno do uszu ofiar wkładał kit używany do uszczelniania okien. Gwałcił tych mężczyzn na różne sposoby – za pomocą swojego penisa, warzyw takich jak ogórki czy marchewki lub używając swojej ręki. Jeden z torturowanych mężczyzn zmarł po tym, jak Berdella zbyt głęboko wsadził swoją rękę w jego odbyt, przerywając go. W swoim dzienniku Berdella gruboskórnie nazwał to „Fist F.” (fist fucking). Niektóre z ofiar zmarły przez uduszenie, a inne z powodu przedawkowania narkotyków.

Berdella uważał się za dobrego i uczciwego człowieka, który po prostu zszedł na złą drogę i zrobił kilka okropnych rzeczy. Chciał udowodnić swoją teorię ludziom. Nie podobało mu się szarganie jego imienia publicznie.

Próbując wrócić do łask opinii publicznej, otworzył fundusz powierniczy dla rodzin ofiar, zarządzany przez Rogera Colemana, który wspierał go podczas całego procesu sądowego. Niektóre z rodzin ofiar pozwały Berdellę za zamordowanie ich bliskich, jednak nie udało im się nic uzyskać. Berdella był więcej niż zadowolony z ich przegranej. Twierdził, że nie rozumie dlaczego został seryjnym mordercą ani co w jego życiu doprowadziło do takiego zachowania. Poza tym, kategorycznie zaprzeczył jakoby miał cokolwiek wspólnego z satanizmem.

Zakończenie

Berdella odsiedział jedynie cztery lata ze swojego wyroku w więzieniu stanowym w Jefferson City, zanim zmarł na atak serca w wieku 43 lat, 8 października 1992 roku.

Jeszcze przed jego śmiercią, pewien milioner z Punxsutawney, Dell Dunmire, wykupił cały jego dobytek oraz dom na Charlotte Street, a także wyposażenie jego domu i sklepu. Dunmire twierdził, że nie interesują go inne rzeczy oprócz tych, które mogłyby mu pomóc zrozumieć Berdellę. Po pewnym czasie wyburzył dom i sprzedał ziemię sąsiadom.

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *