El Loco

garavito1Luis Alfredo Garavito Cubillos jest seryjnym mordercą z największą udowodnioną liczbą ofiar. W latach 1992-1999 zamordował około trzystu dzieci w wieku pomiędzy 8 a 13 lat, a poza jednym chłopcem, który miał lat 16.

Jego sposób działania był stały. W ciągu dnia podstępem wabił dzieci pochodzące z niższej warstwy społecznej w oddalone miejsca, porośnięte bujną roślinnością. Garavito obiecywał im, między innymi, wynagrodzenie za łatwą pracę, narkotyki, alkohol lub słodycze. Na miejscu dzieci te związywał, torturował, gwałcił i zabijał przez podcięcie gardła lub całkowitą dekapitację. Podczas popełniania wszystkich zbrodni był pod wpływem alkoholu.

Nawet po jego aresztowaniu, nie od razu udało się powiązać go ze wszystkimi popełnionymi przez niego zbrodniami, ponieważ był na tyle sprytny, że bardzo często zmieniał miejsca zamieszkania i zatrudnienia. Często zmieniał także fryzury oraz fałszywe nazwiska. Podczas licznych przesłuchań wskazywał miejsca swoich zbrodni rozsiane na terenie całej Kolumbii.

Poszukiwania seryjnego mordercy

W lutym 1998 roku, nieopodal miasta Genua w Kolumbii, odkryto dwa nagie dziecięce ciała leżące obok siebie. Znaleziono je w miejscu znajdującym się na zboczu wzniesienia. Następnego dnia, zaledwie kilka metrów dalej, odkryto trzecie ciało, tym razem w stanie zaawansowanego rozkładu. Wszystkie ofiary miały związane ręce. W okolicy odkryto wiele śladów krwi oraz nóż. Szyje ofiar zostały pocięte, a genitalia okaleczone lub całkowicie odcięte. Dokładniejsza analiza zwłok odkryła ślady ugryzień oraz penetracji analnej. W pobliżu miejsca zbrodni znaleziono także butelkę lubrykantu. Eksperci nie byli w stanie określić czasu zgonu ofiar, a z powodu wysokich kosztów niemożliwe było przeprowadzenie analizy DNA ze śladów krwi.

Ponieważ w tamtym czasie na wolności w Kolumbii było już kilku znanych seryjnych morderców, nie było wykluczone, że znalezione zwłoki dzieci były rezultatem działalności, na przykład Pedro Alonso Lopeza. Miejsca zbrodni oraz wygląd zwłok jednak nijak nie pasowały do żadnego ze znanych wówczas seryjnych morderców (dla przykładu Lopez zabijał jedynie dziewczynki). Dodatkowo, z powodu problemów organizacyjnych i finansowych, nie udało się stworzyć profilu mordercy. Udało się jedynie ustalić, że zamordowani chłopcy pochodzili z pobliskiego miasta, mieli 11-13 lat i byli przyjaciółmi. Pochodzili z biednego środowiska i musieli pracować na ulicach sprzedając owoce, gumę do żucia, itd., aby pomóc rodzicom zarobić na utrzymanie.

Matka jednego z zamordowanych chłopców powiedziała, że jej syn w dniu swojego zniknięcia na chwilę pojawił się w domu, aby poinformować, że zamierza pomóc pewnemu mężczyźnie przy transporcie bydła. Poza tym, dla śledczych było dziwne, że wszystkie dzieci znikały o stałej porze, około godziny 10 rano, w różne dni. Dopiero później odkryto, że Garavito zazwyczaj oferował chłopcom sok lub ciastko w pobliskim sklepie, sprawdzając ich charakter, strukturę skóry (czy była miękka, niezbyt ciemna) itp., a dopiero potem zapraszał ich na spacer lub prosił o pomoc w niesieniu czegoś. Garavito nie tylko dostosowywał swoje stroje (ulicznego sprzedawcy, księdza), ale także zadanie, o którego wykonanie prosił ofiary, do lokalnej sytuacji (niesienie skrzyni pomarańczy, pomoc w zaganianiu bydła, zbieranie trzciny cukrowej). Uzależnionym dzieciom obiecywał narkotyki lub alkohol, a dzieciom zainteresowanym grami hazardowymi wypłacał pieniądze. Na początku Garavito po prostu dawał wszystkim pieniądze, ale ponieważ wiele dzieci było podejrzliwych, zamienił to na całą gamę różnych obietnic oraz odpowiednią, chociaż nieco zawyżoną sumę pieniędzy (zazwyczaj wartą nieco więcej niż jeden dzień dziecięcej pracy). Wówczas dzieci nie mówiły nic rodzicom, miały dzień wolnego od pracy oraz pieniądze z fałszywego przychodu.

Zintensyfikowane śledztwo

Wkrótce władze kolumbijskie powołały czteroosobową jednostkę specjalną w prowincji Armenia, która zaczęła szukać podobnych zabójstw w całej Kolumbii. Znaleziono setki takich spraw, jednak większość dziecięcych ofiar nie została zidentyfikowana lub nie znaleziono opisu poniesionych przez nie obrażeń. Popularna wówczas metoda identyfikacji za pomocą uzębienia często nie była możliwa, ponieważ dzieci nigdy nie miały zrobionego prześwietlenia, lub dlatego, że prześwietlenia te zaginęły po trzęsieniu ziemi, które miało miejsce w 1998 roku. 27 dzieci zabitych przez Garavito nie udało się zidentyfikować aż do dzisiejszego dnia.

Kolejna seria morderstw dzieci w wieku 8-10 lat w regionie Valle w 1995 roku jeszcze bardziej skomplikowała sprawę. Dwoje z czworga zabitych dzieci było kuzynostwem. Poza tym, jak się okazało, znowu wszystkie dzieci pochodziły z biednych rodzin, nie były zbyt inteligentne i zaginęły tuż przed południem. I tym razem zwłoki znaleziono poza miastem, na zboczu wzniesienia porośniętego wysoką trawą. Sposób, w jaki zabito te dzieci, mniej więcej w tym samym miejscu, a jednak w innym czasie, jest swoistym podpisem Garavito. Nie zakopywał ciał, zostawiał je na widoku. Kiedy już znalazł odpowiednią miejscówkę do zabijania, używał jej tak długo, jak tylko się dało. Dzieci być może podejrzewały, że coś było nie tak po przybyciu w takie miejsce, ale wtedy Garavito od razu krępował je za pomocą sznura.

Garavito nie mógł się powstrzymać od zabijania nawet w sytuacji, kiedy nieomal został złapany na gorącym uczynku. 8 czerwca 1996 roku, wczesnym popołudniem, w mieście Boyaca, zaginął chłopiec. Podążał za Garavito na swoim własnym rowerze, więc na pewno nie został do tego fizycznie zmuszony. Jego zwłoki znaleziono 5 dni później, miały odciętą głowę oraz odcięty penis włożony w usta. Matka chłopca natychmiast rozpoczęła swoje prywatne śledztwo i dowiedziała się, że chłopca ostatnio widziano w pobliskim sklepie z innymi chłopcami oraz nieznajomym, który kupował im słodycze. Nieznajomego zidentyfikowano jako Garavito, który przebywał wówczas w mieście. Został przesłuchany przez policję, jednak zeznał, że kupił dzieciom słodycze, ale zaraz potem oddalił się sam. Około czterech dni później, Garavito zabił 13-latka w pobliskim mieście Pereira.

Podpis mordercy

Poza wcześniej już wspomnianym zachowaniem, podcinanie gardeł oraz odcinanie głów było typowe dla Garavito. W wielu przypadkach z powodu bardzo zaawansowanego rozkładu zwłok jedyną metodą udowodnienia tego były nacięcia znajdujące się na czwartym kręgu szyjnym. Wielu z nacięć tkanki miękkiej, które udało się udokumentować, dokonano za pomocą noża, który zostawiał nieco postrzępione rany, jak gdyby ostrze było stare lub karbowane. Organy wewnętrzne zazwyczaj pozostawały na swoim miejscu. Garavito często dźgał ofiarę w okolice brzucha, ale nie zostawiał żadnych nacięć. Jedynym wyjątkiem był 10-letni chłopiec (zamordowany w styczniu 1997 roku), którego znaleziono w podobnych okolicznościach, ale jego rany wywołało narzędzie bez ostrza (został po prostu czymś przebity). Rozczłonkowanie zwłok następowało tylko w przypadkach, kiedy części ciała musiały być wyniesione z domów, w których miało miejsce kilka z morderstw popełnionych przez Garavito. W kilku nielicznych przypadkach Garavito wkładał ciała do worków i topił je w wodzie, obciążając kamieniami.

Przy wielu miejscach zbrodni znajdowano puste butelki po tanich alkoholach. Garavito nadużywał alkoholu i zostawiał puste butelki na widoku, zupełnie tak jak ciała swoich ofiar.

Garavito najprawdopodobniej dzielił odpowiednie do mordowania miejsca na sektory i zabijał jedno dziecko na sektor. W wielu przypadkach bardzo powoli torturował dzieci, które były czasem związane w taki sposób, aby móc chodzić dookoła (na przykład drzewa) na pewien dystans, jednak nie mogły uciec. Penetracja analna pojawia się w sprawie wielokrotnie, jednak nie jest do końca wiadome czy stosował ją przed czy po śmierci swoich ofiar. Do dzisiaj Garavito rysuje z pamięci mapy, które wskazują dokładne miejsca ukrycia zwłok.

Większość zbrodni popełniał w weekendy, kiedy dzieci błąkały się same po targowiskach. Garavito próbował zwabić je w czasie dnia, ponieważ to wzbudzało mniej podejrzeń jeżeli chodziło o oferowane przez niego fałszywe zajęcia zarobkowe oraz możliwą nieobecność dzieci na obiedzie w domu.

Zanim Garavito przyznał się do swoich zbrodni, opinia publiczna zdawała się nie akceptować faktu, że tylko jeden morderca mógł popełnić taką ilość okrutnych zbrodni. Stąd często posądzano o nie satanistów lub inne tajemne organizacje. To było jednak bardzo mało prawdopodobne, ponieważ żadne z morderstw nie miało miejsca w tym samym czasie, co inne. Inna teoria mówiła o handlarzach organami, jednak szybko ją obalono, ponieważ ofiary posiadały głównie rany kłute, a warunki w miejscach, gdzie je zabijano nie były sterylne.

Odkrycie tożsamości mordercy

22 kwietnia 1999 roku, w krzakach niedaleko ulicy prowadzącej do miasta Villavicencio pewien bezdomny mężczyzna zauważył innego mężczyznę, który próbował zgwałcić chłopca. Napastnikowi udało się uciec, jednak jeszcze tego samego dnia taksówkarze zatrzymali go, dzięki opisowi podanemu przez molestowanego chłopca. Mężczyzna nie posiadał żadnego dowodu tożsamości, ale podał dane i numer dowodu osobistego innego mężczyzny, który był politykiem w małym miasteczku. Wtedy jeszcze nie istniała komputerowa baza danych ani przymusowy meldunek miejsca zamieszkania, więc danych tych nie dało się zweryfikować. Jednak, kiedy mężczyznę zapytano dokąd zamierzał się udać, odpowiedział policji, że wybierał się do miasta położonego w innym kierunku i dużo dalej od podanego przez siebie jako miejsce zamieszkania. Wydawało się, że mężczyzna stracił orientację, a ponieważ pasował do opisu podanego przez ofiarę molestowania, zatrzymano go.

Garavito aresztowano pod nazwiskiem wspomnianego polityka. Z powodów organizacyjnych i technicznych nie było możliwe porównanie odcisków palców. W marcu 1999 roku, po tym jak sprawdzono numery telefonów znalezione w ubraniach więźnia, śledczy odkryli, jego prawdziwą tożsamość. Już wtedy Garavito był na liście podejrzanych. Dodatkowo, jedna z jego krewnych oddała policji pudełko, które dostała od Garavito. W środku znajdowały się wycięte zdjęcia paszportowe wielu zaginionych dzieci (jak się później okazało to były jego trofea). Znaleziono także kalendarz z zaszyfrowanymi notatkami. Później odkryto, że była to lista jego ofiar ułożona chronologicznie. Ponieważ Garavito pamięta wszystkie szczegóły swoich zbrodni, łącznie z datami, nie wiadomo, dlaczego trzymał taką listę.

28 października 1999 roku, po kilku tygodniach wstępnych przesłuchań, Garavito po raz pierwszy dowiedział się, że jego prawdziwa tożsamość została odkryta oraz, że odkryto dowody jego zbrodni. Podczas tamtego przesłuchania od razu przyznał się do wszystkich zbrodni.

Wtedy stało się jasne, że od 1992 roku Garavito zabił około trzystu chłopców i popełnił wiele przestępstw na tle seksualnym. Przydomek nadany mu przez media to „Bestia”. W niektórych miastach, w których się pojawiał, znany był jako „El Loco” (Szaleniec) lub „El Cura” (Ksiądz).

Aspekty prawne

W tak wielkim kraju, jakim jest Kolumbia, który cierpi z powodu ciągłych problemów politycznych oraz przestępczości, współpraca różnych agencji bezpieczeństwa publicznego nie należy do najłatwiejszych. W porównaniu do innych krajów, pedofilia jest dosyć powszechna, głównie dlatego, że dzieci i młodzież muszą sami na siebie zarobić (39% dzieci w Kolumbii żyje w biedzie). To jest jeden z czynników, które doprowadziły do wysokiej liczby ofiar Garavito. Wiadomo również, że Garavito kilkakrotnie po prostu opuszczał kraj i jechał do Ekwadoru, aby tam zabijać.

Lokalni prokuratorzy wraz z ich własnymi jednostkami śledczymi (nie policyjnymi) mogą prowadzić śledztwa na terenie całej Kolumbii. W sprawie Garavito zlecono lokalnej jednostce śledczej z miasta Armenia, aby zbadała wszystkie powiązane ze sobą sprawy podobnych zabójstw. To dlatego, że ich główny podejrzany (Garavito) pochodził z tego właśnie miasta, ale także dlatego, że w tamtym rejonie znaleziono wiele ciał ofiar. Wydaje się, że inne jednostki śledcze jednak nie przekazały wszystkich zebranych informacji policji z Armenii.

Prawnie, sprawa przeciwko Garavito nadal nie została zamknięta, ponieważ przyznaje się on ciągle do nowych zabójstw. Do 2003 roku technicznie uznano go winnym 70 razy, za 160 różnych morderstw. Ponieważ Garavito uznano za poczytalnego (w takim sensie, że był odpowiedzialny za wszystkie popełnione czyny), nie można go było wysłać do szpitala psychiatrycznego na nieokreślony czas. Skazano go więc na pozbawienie wolności w więzieniu. W Kolumbijskim prawie wyroki za każde popełnione przestępstwo są sumowane, więc Garavito otrzymał już około 2600 lat pozbawienia wolności. Co nie oznacza jednak, że tyle czasu spędzi w więzieniu. Po reformie systemu więziennictwa w 2000 roku, jedna osoba nie może zostać skazana na śmierć, ani nie może pozostać w więzieniu dłużej niż 40 lat. Ponieważ Garavito chętnie współpracuje z policją, jego kara może zostać złagodzona i może wyjść na wolność dużo wcześniej.

Garavito nigdy nie pojawił się w sądzie osobiście. To dlatego, że prawnie w sprawach, w których oskarżona osoba dobrowolnie przyznaje się do winy, a w sprawie znajduje się obiektywny dowód, który pasuje do zeznań, można uprościć procedury. W takich sprawach, wyroki mogą być wydane bez formalnego procesu sądowego. Drugi powód to, że nie chcąc wzburzać i tak zdenerwowanej już opinii publicznej, postanowiono zrezygnować z długotrwałego i nagłaśnianego przez media procesu sądowego.

Osobiste spotkanie

Dr Mark Benecke, słynny niemiecki biolog sądowy z Uniwersytetu w Kolonii oraz współautorzy jego analizy porównawczej dotyczącej dwóch seryjnych morderców-pedofilów Jürgena Bartscha oraz Luisa Garavito, spotkali się z tym drugim w 2005 roku w więzieniu, w którym odbywa karę.

Jak piszą w swojej pracy, Garavito trzymany jest w odosobnieniu, ponieważ istnieje obawa, że mógłby zostać zabity przez któregoś ze współwięźniów. Boi się, że zostanie otruty, dlatego też przyjmuje jedynie pokarmy oraz napoje podawane mu przez konkretne osoby. Jego strażnicy mają z nim bardzo dobre relacje, co sprawia, że Garavito jest spokojny i otwarty w stosunku do nich.

Można powiedzieć, że Garavito poniekąd obala stereotyp „inteligentnego seryjnego mordercy”. Bardzo wysoką liczbę jego ofiar można wytłumaczyć jego sposobem adaptowania się społecznie przez zmiany ubrania do lokalnych społeczności. Jedyna rzeczą, której nigdy nie zmieniał w swoim wyglądzie były czerwone, plastikowe oprawki okularów. Wydaje się, że albo miał to bardzo dobrze przećwiczone, albo był tak dobrym improwizującym „aktorem”. Na odwiedzających go w więzieniu Benecke i jego towarzyszach nie sprawił wrażenia osoby, która odgrywa przećwiczoną rolę.

Z drugiej strony, wysoka liczba ofiar Garavito wynikała poniekąd z chaotycznej i pełnej przemocy struktury kolumbijskiego społeczeństwa. Przykładowo, tam nikogo nie dziwi uliczny sprzedawca, który kupił używany wózek i sprzedaje owoce na ulicy. W taki sposób łatwo jest wtopić się w tłum, szczególnie w zatłoczonej okolicy targowisk. Poza tym, dla dziecięcych ofiar Garavito oferowane przez niego dodatkowe zajęcia były bardzo atrakcyjne.

Inną rzeczą, która przemawia przeciwko jego wrodzonej inteligencji jest fakt, że Garavito nie potrafi ograniczać swojego toku myślowego. Przeskakuje od jednego tematu do innego, a nawet, jeśli zaczyna rozmowę na temat, który wydaje mu się interesujący (katastrofa lotnicza, itd.), zmieni temat na inny już po kilku sekundach lub minutach. Z powodu kompletnego braku jakiejkolwiek terapii psychologicznej, nie nawykł do rozmawiania o sprawach osobistych, nawet, jeśli mogłoby mu to pomóc. Na przykład, jedną z pierwszych rzeczy, o których rozmawiał z doktorem Benecke był artykuł z magazynu popularnonaukowego, który wydał mu się bardzo interesujący. Artykuł dotyczył podejścia psychologicznego do dzieci maltretowanych przez swoich rodziców. Kiedy zapytano go o to, dlaczego ten artykuł go zainteresował, on nie raczył odpowiedzieć i natychmiast zmienił temat jak gdyby nie usłyszał pytania. Najprawdopodobniej artykuł go tak zaciekawił, ponieważ Garavito sam był maltretowany przez rodziców jako dziecko.

Ponadto, podczas psychiatrycznego testu obrazkowego, który przeprowadzono na nim w 2005 roku, Garavito nie był w stanie zrozumieć ani rozwiązać postawionych przed nim zadań.

Z kryminalistycznego punktu widzenia, ciekawe jest to, że Garavito był zbyt ostrożny, aby zabrać od ofiar inne trofea niż ich zdjęcia wycięte z legitymacji. W tym samym czasie, on sam bardzo lubił być fotografowany. Istnieje przynajmniej kilka zdjęć przedstawiających go jako ulicznego sprzedawcę oraz kilka innych, zrobionych wewnątrz mieszkań, w których się zatrzymywał.

Podróżowanie do innych miast w celu zdobycia pracy jest rzeczą normalną w niestabilnych gospodarczo krajach. Dlatego też, Garavito nie wzbudzał wiele podejrzeń ciągle podróżując po Kolumbii. W niektórych miastach mieszkał razem z kobietami, które były w tym samym wieku lub starsze od niego, a niektóre z nich miały dzieci. Garavito wydawał się być troskliwym ojczymem, ponieważ jego dziewczyny nigdy nie narzekały na niego, ani nie zgłaszały znęcania nad sobą ani swoimi dziećmi. Wspominały wręcz, że lubił bawić się z ich dziećmi. Co ciekawe, Garavito nawet po rozstaniu, w dalszym ciągu przesyłał pieniądze do przynajmniej jednej ze swoich dziewczyn. Śledczy twierdzą, że mógł on mieszkać z tamtymi kobietami na zasadzie platonicznego związku.

Wydaje się, że Garavito posiada cechy osobowości kontrolującej. Przejawia się to w próbach osiągnięcia swoich celów poprzez najbardziej odpowiednie społeczne metody, na przykład teraz poprzez całkowitą współpracę z policją. Jednakże do tej pory nie okazał ani śladu żalu za swoje czyny. Rozmawiając z policją wyraził jedynie współczucie ofiarom. W jednym przypadku przyznał się, że było mu przykro, kiedy dziecko opowiedziało mu o tym, jak znęcano się nad nim w domu. Jednak nawet to nie powstrzymało go przed zabiciem chłopca.

Jednak Garavito przez swoje cechy osobowościowe nie potrafi kontrolować sytuacji, w której się znalazł, ponieważ nie do końca rozumie intencje innych ludzi. Ciągłe składanie przez niego nowych zeznań i przyznawanie się do kolejnych morderstw mogą wydawać się mu drogą do wcześniejszego wyjścia z więzienia, ale oczywiście policja doskonale wie jak temu zapobiec.

Nie do końca zrozumiałe były jego komentarze na temat osobistego bezpieczeństwa innych. Na przykład, na początku rozmowy z ekipą doktora Benecke ostrzegł ich przed chodzeniem samotnie po ulicach (co faktycznie jest bardzo niebezpieczne w Kolumbii). Zapytali go wówczas czy faktycznie martwił się o ich bezpieczeństwo czy po prostu chciał postawić się w pozycji silniejszego. Nie odpowiedział na to pytanie.

Garavito także wyznał w rozmowie, że chciał zrozumieć powody swoich czynów. Ponieważ nie zgodził się na szczegółowe omówienie spraw osobistych, zaoferowano mu omówienie zbrodni popełnionych przez innych seryjnych morderców, Jürgena Bartscha lub Karla Denke. Bardzo chciał usłyszeć o obu sprawach (szczególnie wypytywał o liczby ofiar), ale nie skupiał się za bardzo na tej rozmowie.

Według dr Benecke Garavito robi wrażenie otwartej i przyjaznej osoby. Zdaniem osób uczestniczących w spotkaniu nie kłamał, przynajmniej przez cały czas, chociaż czasem wydawał się być dziwnie zdenerwowany rozmową. Mimo, że nie zadano mu takiego pytania, powiedział, że poza murami więzienia nie kontynuowałby zabijania i, że wszystko już sobie poukładał w głowie.

Plotki o przedwczesnym wyjściu z więzienia

 Dyrektor Służby Więziennej na terenie Kolumbii rozwiał obawy, że jeden z najokrutniejszych seryjnych morderców, zwany „Bestią” może niedługo wyjść z więzienia.

Jego wyrok skrócono do 24 lat pozbawienia wolności dzięki współpracy z władzami podczas wskazywania miejsc zbrodni oraz położenia zwłok ofiar. W 2011 roku senator Gilma Jimenez rozpoczął małą burzę, przypominając o tym, że Garavito może zostać wypuszczony z więzienia dużo szybciej dzięki ukończeniu tak zwanych „study hours”, które mogą znacznie zredukować wyrok skazanego. Jednak dyrektor Narodowego Instytutu Penitencjarnego w Kolumbii, Gustavo Adolfo Ricaurte, szybko uciszył te pogłoski, mówiąc, że Garavito nadal ma do odsiedzenia 9 lat i 11 miesięcy (w czasie pisania tego artykułu już cztery lata mniej). Poza tym, Generalne Biuro Prokuratora ma 25 otwartych nowych spraw przeciwko niemu. Wynika z tego, że Garavito wyjdzie na wolność nie wcześniej niż za 25-40 lat.

Senator Jimenez, który aktualnie pracuje nad propozycją referendum za karą dożywotniego więzienia za zbrodnie popełnione na dzieciach, najwyraźniej pomylił ilość czasu, którą więźniowie mogą odliczyć od wyroku za naukę i pracę w więzieniu. „Przeciętny więzień za każdy rok pracy lub studiów może uzyskać cztery miesiące redukcji wyroku” – powiedział Ricaurte, chociaż nie powiedział dokładnie jak to się konkretnie ma do pozostałego wyroku Garavito.

Poza tym, wiadomo, że Ekwador skazał Garavito na 22 lata więzienia za morderstwa popełnione w tamtym kraju. Może zostać zmuszony do odbycia wyroku, gdy tylko ten w Kolumbii się zakończy, co jest kwestią do rozstrzygnięcia pomiędzy sąsiadującymi rządami.

Wielu Kolumbijczyków krytykuje możliwość wyjścia mordercy z więzienia w najbliższym czasie. W ostatnich latach Kolumbijczycy coraz bardziej zdają sobie sprawę, że wyrok, który otrzymał Garavito nie był współmierny do popełnionych przez niego zbrodni. Niektórzy twierdzą, że zasługuje on na dożywotnie więzienie bądź karę śmierci, jednak w kolumbijskim prawie nie ma takiej możliwości. Według tamtejszego prawa nie ma możliwości nałożenia na Garavito większej kary, niż ta, którą otrzymał, co z pewnością świadczy o dużych lukach w tymże prawie. Jednak od czasu początków sprawy Garavito podniesiono maksymalną karę za takie zbrodnie do 60 lat pozbawienia wolności.

11 czerwca 2006 roku Garavito udzielił telewizyjnego wywiadu znanemu kolumbijskiemu dziennikarzowi, Pirry’emu. W trakcie wywiadu Garavito usiłował zmniejszyć odpowiedzialność za swoje czyny i wyraził chęć rozpoczęcia kariery politycznej, aby pomagać dziecięcym ofiarom przemocy. Pirry pokazał także warunki życia Garavito w więzieniu i dodał, że dzięki dobremu sprawowaniu będzie mógł starać się o przedterminowe zwolnienie w ciągu najbliższych lat. Wywiad jest dostępny w Internecie, jednak tylko w hiszpańskiej wersji językowej.

Dlaczego zabijał

 Garavito urodził się 25 stycznia 1957 roku w mieście Genua, w Kolumbii. Był najstarszym z siedmiorga braci i, z tego, co wiadomo, jego ojciec znęcał się nad nim psychicznie i fizycznie. W swoich zeznaniach opisał, że był ofiarą seksualnego molestowania w wieku młodzieńczym.

Garavito ma za sobą jedynie 5 lat edukacji szkolnej. W wieku 16 lat uciekł z domu, pracując najpierw jako sprzedawca w sklepie, a potem jako uliczny sprzedawca religijnych obrazków i kart modlitewnych. Jako dorosły, Garavito ciągle zmieniał pracę, dużo pił i zachowywał się agresywnie, co prowadziło do tego, że często przeganiano go z jednego miasta do drugiego. Według raportów policyjnych, przynajmniej raz próbował popełnić samobójstwo i przez pięć lat był pod opieką psychiatrów.

Aby lepiej zrozumieć dokonane przez niego zbrodnie, warto przyjrzeć się jego analizie psychologicznej pod kątem warunków, w jakich dorastał.

Wiadomo, że kolejność urodzenia ma na nas wpływ. Warto zastanowić się nad tym, w jaki sposób bycie najstarszym z siedmiorga rodzeństwa w bardzo biednej rodzinie wpłynęło na Garavito. Otóż, według psychologów, z każdym urodzeniem się nowego dziecka w rodzinie był on niejako „detronizowany”, spadał na coraz to niższe miejsce w hierarchii rodzinnej. Taka sytuacja mogła prowadzić do zazdrości, gniewu oraz ogromnej presji, aby odzyskać uwagę rodziców. Ponadto, bycie najstarszym dzieckiem w rodzinie powoduje poczucie odpowiedzialności, a rodzice często szukają wsparcia w najstarszym dziecku przy zajmowaniu się młodszym potomstwem. Jest to bardzo stresujące i może doprowadzić do sytuacji, w której dziecko traci swoje dzieciństwo przez przejęcie odpowiedzialności osoby dorosłej.

Poza tym, wiemy, że Garavito wychowywał się w biedzie, co również miało wpływ na kształtowanie się jego psychiki. Co prawda, nie ma zbyt wielu badań na temat jak bieda wpływa na dzieci, więcej wiadomo o tym jak bieda w czasie dzieciństwa wpływa na dalsze dorosłe życie. Młodzi dorośli, którzy doświadczyli biedy jako dzieci często mają problemy z prawem i spędzają część swojego życia w więzieniu. Wagarowanie i niechęć do nauki, które są powszechne w biedniejszych rodzinach, mogą prowadzić do utraty szansy na lepsze życie i bezrobocia w dorosłym życiu. Oprócz biedy ograniczona edukacja może wpływać na zachowanie na kilka sposobów. Dzieci bez edukacji często mają problemy z prawem, biorą narkotyki, mają skłonność do ryzykownych zachowań, nie myśląc o konsekwencjach. Brak edukacji ogólnie prowadzi do mniejszych szans w życiu, co może prowadzić do wykluczenia społecznego i uczucia gniewu. Bieda wpłynęła na edukację Garavito, co w konsekwencji doprowadziło go do popełniania tak okrutnych zbrodni.

Gwałt towarzyszył każdej zbrodni dokonanej przez Garavito i jest niemal pewne, że jego własne doświadczenie molestowania seksualnego odegrało w tym dużą rolę. Garavito prawdopodobnie chciał postawić się po drugiej stronie tego doświadczenia – nie chciał już być ofiarą lub bezbronnym dzieckiem, chciał stać się osobą posiadającą kontrolę, siłę. Oczywiście nie wszyscy ludzie, którzy doświadczyli molestowania dokonują tak okrutnych czynów jak Garavito, ale on, nie mogąc pogodzić się z tym doświadczeniem gwałtu, który przeżył, próbował symbolicznie zgwałcić i zamordować to, czym kiedyś był jako młody chłopiec. W skrócie można powiedzieć, że mordowanie tamtych chłopców było próbą Garavito, aby „zamordować” swoją własną traumę.

Kolejną rzeczą przewijającą się przez całą historię Garavito jest alkohol, który odgrywa tutaj dwie ważne role. Po pierwsze, Garavito nadużywał alkoholu przez długi czas, był alkoholikiem. Po drugie, używał obietnicy alkoholu (poza innymi rzeczami), aby wabić swoje ofiary. Wraz z alkoholizmem cierpiał na depresję oraz miał tendencje samobójcze. Garavito wydawał się nadużywać alkoholu, aby uciec od uczucia depresji, a właśnie, kiedy był pijany dopuszczał się morderstw. Alkohol zwiększa tendencję do intensywniejszego odczuwania emocji, których już się doświadczyło, w tym przypadku uczucia depresji. To mogło sprawić, że Garavito chciał szukać innych środków, aby uciec od czarnych myśli. Ponadto, ludzie pod wpływem alkoholu mają z reguły mniej zahamowań, co jest bardzo niebezpieczne w sytuacji, kiedy pijący ma jakiekolwiek zaburzenia psychiczne. Dla przykładu, jedną ze swoich ofiar Garavito pozbawił głowy. Powodem był prawdopodobnie brak zahamowań odczuwany po alkoholu, który w rękach wściekłego, molestowanego człowieka z depresją może niestety prowadzić do popełniania tak brutalnych czynów. Dla większości z nas pozbawienie kogoś głowy jest postrzegane jako ekstremalnie brutalne, jednak Garavito miał swoją własną definicję brutalności, która najwyraźniej nie miała limitów, kiedy był pod wpływem alkoholu.

Gdy Garavito został aresztowany, bardzo chętnie pomagał policji, rysując dla nich szczegółowe mapy miejsc zbrodni. Może istnieć kilka powodów, dla których Garavito był tak pomocny policji. Jednym z nich jest nadzieja uzyskania mniejszej kary. Wiemy już, że taki scenariusz jest raczej niemożliwy, zważywszy na okrucieństwo popełnionych przez niego czynów, jednak zrozumiałe jest, że Garavito jest bardzo zdesperowany i dosłownie „chwyta się brzytwy”. Innym powodem takiego zachowania może być chęć okazania pozorów siły i władzy, aby popisać się swoim czynem. Poza tym, Garavito mógł odczuwać poczucie winy i chcieć okazać je przez pomoc, aby jego ofiary mogły spocząć w pokoju, chociaż to wydaje się mniej prawdopodobne.

 

Jedna odpowiedź na „Garavito, Luis”

  • Prosty człowiek, morderca i ambicje polityka. Świat jest dzisiaj tak przewrotny, że całkiem możliwe, że mu się to uda.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *