Niepohamowana agresjamackay1

Na ogół, postać księdza kojarzy się nam z takimi cechami jak spokój i dobroć, chociaż istnieją ludzie, na których duchowni działają jak przysłowiowa „płachta na byka.” 21 marca 1975 roku, około północy, do domku we wsi Shorne, w hrabstwie Kent wezwana została policja. 64-letni karmelita, ojciec Anthony Crean, został znaleziony martwy w wannie pełnej zakrwawionej wody. Był całkowicie ubrany, a krew w wodzie pochodziła z otwartych ran jego głowy. Serie karmazynowych rozprysków na ścianach i suficie łazienki wskazywały na powtarzalne uderzenia, chociaż mężczyzna nie umarł od razu, tak, jakby napastnik chciał obserwować jego agonię. Ksiądz został uderzony ostrzem siekiery, miał rozpłataną czaszkę aż do mózgu. Został także wielokrotnie dźgnięty nożem, a na jego twarzy widniało mnóstwo świeżych siniaków. Wydawało się, że w tym ataku było coś bardzo osobistego.

Ojciec Crean był przyjazną osobą. Wierzył, że okazywanie ludziom miłości Chrystusa może ich zmienić. W 1973 roku okazał wiele cierpliwości i dobra pewnemu młodemu człowiekowi, który w zamian włamał się do jego domu i go okradł. Jednak on, zupełnie tak jak życzliwy ksiądz z „Nędzników” Victora Hugo, który dał złodziejowi srebro, które ten na początku ukradł, ojciec Crean przebaczył chłopcu. Jak nietrudno się domyślić, okazało się to wielkim błędem.

Policja dosyć szybko zdołała odnaleźć sprawcę tej krwawej zbrodni, ponieważ wiedzieli o znajomości księdza z okolicznym łobuzem. W ciągu 48 godzin udało im się go namierzyć i aresztować. Przyznał się od razu, opowiadając ze wszystkimi szczegółami jak obserwował, kiedy ksiądz umierał. Jednak okazało się, że to morderstwo było jedynie ostatnim z długiej listy przestępstw, w tym innych morderstw.

Jedyną książką poświęconą tej historii, jest „Psychopath”, napisana przez Tima Clarka i Johna Penycate. W książce tej, para dziennikarzy krytykuje system opieki zdrowotnej nad pacjentami z problemami psychicznymi, który nie potrafił należycie oceniać i leczyć zaburzonych osobowościowo chłopców, którzy z czasem stawali się mordercami. Inni pisarze odnoszą się do sprawy w kontekście lat siedemdziesiątych, a Brian King załącza część rękopisów mordercy ojca Creana w swojej książce „Lustmord”, która jest jego własną kompilacją zapisków i artefaktów pochodzących od różnych morderców.

Ojciec alkoholik

Kiedy Patrick David Mackay został aresztowany, powiedział policji, że był ogrodnikiem, aktualnie pozostającym bez pracy. Prawdą było, że miał wiele zajęć, jednak żadnego z nich nie potrafił utrzymać na dłużej. Mieszkał w Londynie, jak mówił, mimo, że aktualnie nie miał domu. Miał tylko 23 lata, ale widział i zrobił w swoim życiu wiele, z czego większość była zła.

Urodził się 25 września 1952 roku w Anglii i dorastał w domu człowieka, który był agresywnym alkoholikiem. Harold „Harry” Mackay nie był zadowolony ze swojej pracy w charakterze księgowego i marnych pieniędzy, które zarabiał, co jeszcze bardziej popychało go w chorobę alkoholową. Rutynowo się upijał, po czym wracał do domu, do żony, oskarżał ją o wyimaginowane rzeczy i bił. W późniejszych latach, ten były weteran II wojny światowej bił także syna, chociaż Patrick uparcie twierdził, że nigdy nie dotknął swoich dwóch córek, a jego sióstr. Relacje między Patrickiem, a jego ojcem były tak złe, że przypominał on sobie jedynie jeden miły moment z nim związany – jego śmierć.

Kiedy Patrick miał 10 lat, jego ojciec zmarł, zostawiając dom w spokoju, jednak bez środków finansowych. Ostatnie słowa Harry’ego do syna brzmiały: „Pamiętaj, abyś był dobry” – było to niezwykle ironiczne upomnienie od człowieka, który zrobił z życia swojego syna koszmar. Jednak Patrick i tak przeżył traumę. Nie pozwolono mu zobaczyć ciała ojca, ani pójść na jego pogrzeb, więc nie miał żadnego dowodu na to, że ojciec naprawdę nie żył. Zaczął opowiadać ludziom, że jego ojciec nadal żyje i stale nosił przy sobie jego zdjęcie. Bardzo możliwe, że czuł się winny tego, że życzył ojcu śmierci za każdym razem, kiedy ten się nad nim znęcał, więc mógł uwierzyć, że to jego życzenia do niej doprowadziły. Dla dziesięciolatka musiał to być ogromny ciężar, którym nawet nie miał się z kim podzielić.

Stawanie się przestępcą

Przez kilka następnych lat, Patrick odcinał się od wszystkich, którzy mogli przynieść mu jakąkolwiek pociechę. Biedny, brudny, zaniedbany i społecznie wyalienowany, stał się prześladowcą młodszych dzieci. Często dzieje się tak, kiedy ofiara przemocy postanawia pokazać innym swoją siłę i zamienia się w oprawcę. W dodatku, Mackay cierpiał na ekstremalne napady złości.

Dr Lonnie Athens, autor książki „The Creation of Dangerous Violent Criminals”, twierdzi, że aspołecznie zachowanie tego typu rozwija się krok po kroku. Według jego teorii, dzieci na początku z natury są łagodne, a z jego badań przeprowadzonych na groźnych przestępcach, wynika, że mogą stawać się brutalne przechodząc przez cztery fazy, tego, co nazywa „procesem stawania się przestępcą”. Oto one:

  • brutalizacja i podporządkowywanie
  • wojowniczość
  • trenowanie przemocy
  • działalność przestępcza

Na początku, osoba (zazwyczaj dziecko) staje się ofiarą przemocy i czuje się bezsilna, nie potrafi zrobić nic, aby tej przemocy uniknąć, tak jak działo się to w przypadku Mackay’a. On lub ona doświadcza strachu i poniżenia, szczególnie, jeśli przemoc się powtarza, wraz z uczuciem bezsilności. Jednak, w miarę jak ofiara obserwuje swojego oprawcę, uczy się jak i kiedy stawać się brutalnym, a także jak czerpać z tego korzyści. Nie trwa długo, zanim dawka przemocy jemu okazanej staje się impulsem do przejmowania dowództwa i traktowania innych tak, jak było samo traktowane. Jego wybory ograniczają się to tych, które jak mu się wydaje, będą stawiały go w pozycji silniejszego. Taki model rozwoju z pewnością pasuje do Patricka Mackay’a.

Fascynacja śmiercią

Patrick Mackay znany był w szkole jako kłamca i łobuz, znęcał się także nad małymi zwierzętami, w tym należącym do rodziny żółwiem, którego rzekomo podpalił. Pewna kobieta twierdziła, że widziała jak przytwierdzał do drogi ptaki i patrzył jak rozjeżdżają je samochody. W dodatku, tak jak jego ojciec, zaczął nadużywać alkoholu, po którym stawał się jeszcze bardziej agresywny. Okradał ludzi na ulicy i wchodził do domów staruszek, aby zabierać stamtąd to, co mogło mu się przydać. Zdarzało mu się podpalać budynki, w tym nawet kościół.

Patrick był zafascynowany śmiercią. Najwyraźniej jego ojciec zwykł opowiadać mu historie z czasów wojny o towarzyszach broni, którzy zostali zastrzeleni lub wysadzeni w powietrze. On sam spędzał mnóstwo czasu z ciałami martwych zwierząt i ptaków. Jeden z sąsiadów widział jak Patrick rzucał martwe ptaki w powietrze dla zabawy. Możliwe, że rozwinął w sobie fantazje zawierające proces śmierci, które, z kolei, mogły wywoływać u niego uczucie podniecenia.

Jego matka, Marion, pozwoliła władzom umieścić Patricka w kilku różnych ośrodkach dla trudnej młodzieży, ale w końcu, pomimo rad psychiatrów zabrała go stamtąd, i przeprowadziła się razem z dziećmi do Guyany. Jednak rodzina nie osiadła tam na długo, wkrótce wrócili do Londynu. Wprowadzili się do sióstr Harolda Mackay’a, a wtedy zaczęły się rodzinne kłótnie. Marion przeniosła się do miasta Gravesend, gdzie Patrick podjął dwie prace, które niestety szybko stracił. Nadal znęcał się nad ludźmi. Kurator sądowy ostrzegał, że jeśli Patrick zostanie w domu, może dopuszczać się jeszcze większych aktów przemocy, jednak inni, którzy znali jego sprawę, woleli poczekać i zobaczyć, co się stanie. Niedługo potem, Patrick próbował udusić swoją matkę i popełnić samobójstwo. Umieszczono go w szpitalu psychiatrycznym, jednak został wypuszczony, a następnie próbował zabić młodszego chłopca. Po tym incydencie ponownie umieszczono go w szpitalu psychiatrycznym. I nie był to jego ostatni pobyt w tego typu instytucji. Psychiatra, dr Leonard Carr zbadał jego historię i opisał go jako „zimnego psychopatycznego mordercę.” Chłopak miał wtedy 15 lat.

Leczenie psychiatryczne

W Wielkiej Brytanii były trzy szpitale psychiatryczne, które posiadały zaostrzone protokoły bezpieczeństwa, do których Mackay mógł zostać wysłany na leczenie. W październiku 1968 roku wysłano go do szpitala Moss Side w Liverpoolu jako zdiagnozowanego psychopatę. Tam przeszedł testy przygotowujące go do terapii, a psychiatrzy poddali analizie jego brutalne zachowanie, przemoc w stosunku do zwierząt, tendencje do kradzieży, uciekania ze szkoły, społecznego odizolowania oraz skłonność do podpaleń. Problemy z prawem miał już w wieku 11 lat, kiedy ukradł kilka rzeczy sąsiadowi i zrzucił winę na kogoś innego. Lekarze zauważyli także, że jego matka przeszła załamanie nerwowe, po którym spędziła cztery miesiące w szpitalu, co, razem ze śmiercią ojca, musiało dać mu poczucie opuszczenia i samotności. Psychiatrzy dotarli również do wcześniejszego sprawozdania kuratora sądowego z sądu dla nieletnich, z którego wynikało, że kurator nie był w stanie porozumieć się z Patrickiem, a tym bardziej zalecić jakichkolwiek środków, które mogłyby ułatwić poradzenie sobie z jego napadami agresji. Urzędnik ten wierzył, że chłopak po prostu z tego wyrośnie. Jednak dla ekspertów było jasne, że złość i agresja Patricka były prawdopodobnie jego metodą na przetrwanie, a sytuacja w jego domu tylko je pogarszała. Wydawało się, że urzędnicy ciągle ignorowali rosnącą agresję tego dziecka. Jednak grupa psychiatrów ze szpitala Moss Side miała nadzieję, że uda im się to odwrócić.

Z analizy jego fal mózgowych wynikało, że miał normalne poziomy dla tych czynników, które w latach siedemdziesiątych uważano za wpływające na aspołeczne zachowanie. Nie mniej jednak, jeden z psychiatrów uważał, że chłopak miał genetyczny defekt odziedziczony po ojcu, który mógł sprawić, że był on psychopatą. Sytuację miały pogarszać dodatkowo dziwne relacje Patricka z matką. Niektóre z jego napadów agresji skupiały się na niej.

Zła prognoza

W tamtym czasie nie istniało jeszcze takie pojęcie jak okresowe zaburzenie eksplozywne (ang. Intermittent Explosive Disorder). Jest to zaburzenie impulsu kontroli, w którym zdarzają się napady agresji, ataki oraz niszczenie mienia bez czynników stresogennych. Taka diagnoza z pewnością pasuje do Mackay’a.

Podczas wszystkich krótkich pobytów chłopaka w szpitalach i ośrodkach terapeutycznych, kiedy był w wieku pomiędzy 11 a 14 lat, wielu lekarzy twierdziło, że powinien on zostać na dłuższą obserwację i przejść terapię. Większość uważała go za niezrównoważonego. Dla przykładu, Mackay często zabierał do swojego łóżka lalkę i kazał ją ludziom całować. Był wyraźnie niedojrzały emocjonalnie, a jeden z psychiatrów powiedział nawet, że szkody, które mu wyrządzono są nieodwracalne. Inny przewidział, że był on „potencjalnym zabójcą kobiet.” Większość z nich winiła jego matkę za jej nieumiejętne wychowywanie i obojętność na jego problemy. Jednak w końcu był w takim wieku, w którym większość matek jest obwiniana za zaburzenia dzieci. Często, kiedy brakuje innych wytłumaczeń dla problemów psychicznych dzieci, najłatwiejszym celem jest matka.

Eksperci od zdrowia psychicznego wierzyli, że Mackay był psychopatą bez manii. Innymi słowy, miał zaburzenia osobowości, ale nie był chory psychicznie. Niezależna komisja, która go przesłuchiwała, nie widziała w nim nic szczególnie złego – prawdopodobnie dlatego, że złe rzeczy, które dzieją się z takimi ludźmi, nie ujawniają się w oczywistych sytuacjach, ani w wyglądzie, ani w zachowaniu. Mackay miał za sobą dwa wydłużone okresy hospitalizacji w Moss Side i zostawał dwukrotnie wypuszczany, pomimo obaw psychiatrów, że może być niebezpieczny dla otoczenia. W dodatku, jego tendencji do przemocy zaczęła towarzyszyć rosnąca obsesja na punkcie filozofii nazistowskiej.

„Wchodzenie w mrok”

Nazizm, odmiana faszyzmu, był ideologią Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotników, rządzonej przez Adolfa Hitlera, którego nazywano Führerem. Ideologia ta odnosi się głównie do okresu 1933-1945, kiedy to Partia Nazistowska była u władzy w Niemczech, a raczej w Trzeciej Rzeszy. Hitler i jego zwolennicy uznawali rasę blondynów rasy kaukaskiej za rasę aryjską, nadrzędną, więc popierali silną heteroseksualną rasową przewagę kosztem innych grup, takich jak Żydzi, Cyganie i homoseksualiści, których postrzegali za gorszych od siebie. Uważali, że nie byli oni godni tego, aby żyć.

Podczas, gdy filozofia nazizmu została zakazana w Niemczech po porażce Hitlera w drugiej wojnie światowej, tu i ówdzie, grupy polityczne nadal korzystały z niektórych neonazistowskich pomysłów. Ciągle istnieją ludzie, którzy wierzą, że niektóre rasy ludzkie są gorsze od innych i uważają, że to daje im prawo do przemocy i agresji w stosunku do nich.

Mackay czcił Hitlera, nazywając samego siebie „Franklin Bollvolt Pierwszy.” Uszył sobie prymitywny nazistowski mundur, przyszywając do niego swastyki i kupił buty szturmowe. Uważał się za silnego człowieka i wierzył, że pewnego dnia zmieni świat.

W książce „The Gates of Janus” – Ian Brady, brytyjski zabójca dzieci, który wraz ze swoją towarzyszką, Myrą Hindley, popełnił słynne morderstwa na wrzosowiskach, opowiada o powiązaniu seryjnych zabójstw z ideologią. On sam inspirował się austriackim filozofem Friedrichem Nietzsche i stał się nihilistą, pogardliwym w stosunku do innych i pewnym swojej wyższości. Co ciekawe, Brady swoje zabójstwa popełnił w tym samym kraju i jedynie dekadę przed Mackay’em. W swojej książce tak pisze o swoich motywach:

„…większość ludzi akceptuje prawne, moralne i etyczne granice, ponieważ dają mu poczucie natychmiastowego komfortu osobistego. Przestępca jest nęcony i stymulowany uczuciem podniecenia wynikającego z kwestionowania norm, wchodzenia na zabronione terytorium jak samotny odkrywca, świadomie pragnąc doświadczyć tego, czego większość nie doświadczyła i nie ośmieliła się doświadczyć…”

Brady opisuje takie podejście do życia jako „duchowe wchodzenie w mrok.” Zakazany owoc jest tutaj naturalnym wabikiem, a ludzie, którzy dają mu się z łatwością przyciągnąć, posiadają „zaawansowany potencjał przestępczy.” Według niego, seryjny morderca „nie posiada cierpliwości do uzyskiwania kompromisu i dźwigania zniechęcającego zmęczenia zwyczajnym życiem. On… chce więcej, już TERAZ… w tym, co jest postrzegane, jako zupełnie niepewne i krótkie życie.” Brady twierdzi także, że kiedy osoba popełni swoje pierwsze czy drugie zabójstwo i nie zostanie pojmana, „stopniowo zaakceptuje to, jako coś normalnego, lub ponadnormalnego.” Stworzy wtedy „swój własny mikroświat, którym będzie sam zarządzać, stając się niedbałym o życia innych ludzi, tak jak większość rządzących.” W rezultacie staje się lustrzanym odbiciem tych społeczeństw, które cenią swoją potęgę bardziej niż ludzkie życie, chociaż oczywiście na mniejszą skalę.

Niebezpieczny degenerat

Mackay został wypuszczony z Moss Side w wieku 20 lat, w roku 1972. Nie posiadając żadnych umiejętności, bezskutecznie próbował podejmować się różnych prac, ponieważ chciał być niezależny od swojej matki. Mniej więcej w tym samym czasie, jego siostra przeszła załamanie nerwowe, o które zresztą go obwiniała, i została zamknięta w szpitalu psychiatrycznym. Była to już czwarta osoba z jego rodziny, która miała problemy z równowagą psychiczną.

Mackay wprowadził się do znajomych w Londynie i większość swojego czasu spędzał pijąc alkohol lub narkotyzując się. Próbował mieszkać z matką, ale nie potrafił, częściowo dlatego, że nieustannie wypominała mu, że nie płacił za mieszkanie. Ale miał także problemy ze wszystkimi innymi, z którymi próbował mieszkać, czy to ze swoimi ciotkami, czy znajomymi. Z powodu jego ciągłych zmian nastroju oraz agresywnego i nieodpowiedzialnego zachowania, prędzej czy później wszyscy chcieli się go pozbyć. Przerażał ich, na przykład, jego zwyczaj budowania modeli potwora Frankensteina z powieści Mary Shelley, w które potem wbijał szpilki i którym wypalał oczy. Ponadto, nadal fascynował się nazizmem i nosił swój domowej roboty uniform, wraz z opaską na rękę ze swastyką, a także kolekcjonował nazistowskie książki i pamiątki. Interesował się eksterminacją Żydów i martwił się swoją własną nieczystą krwią. Obok łóżka postawił zdjęcie Himmlera.

Nie mając żadnych konkretnych planów na przyszłość, Patrick czasami spotykał się ze swoim opiekunem społecznym, który w końcu jednak poddał się w wyznaczaniu kolejnych spotkań, na które chłopak nie zawsze przychodził. Często tracił pracę. Czasami okradał domy, w poszukiwaniu jedzenia, papierosów i pieniędzy. Miał kilkoro przyjaciół, a jakiś czas później poznał ojca Creana.

Przyjaźń z psychopatą

Pewnego dnia Mackay szedł przez las znajdujący się niedaleko domu jego matki, gdy natknął się na klasztor karmelicki. Mieszkało w nim osiem zakonnic, które opiekowały się starszymi ludźmi. W domku nieopodal klasztoru mieszkał ojciec Crean wraz ze swoim psem. Duchowny lubił zaprzyjaźniać się z ludźmi, którzy wyglądali jakby potrzebowali przyjaciela, a Mackay doskonale pasował do tego opisu. Prawdą jest jednak, że nikt tak naprawdę nie jest w stanie zaprzyjaźnić się z psychopatą, ponieważ ludzie ci nie posiadają emocji niezbędnych do nawiązywania więzi międzyludzkich.

Wiadomo, że pewnego razu Crean postawił Patrickowi drinka w lokalnym pubie, a w końcu zaczęli spotykać się tam regularnie, jednak Mackay nie potrafił oprzeć się swoim przestępczym zapędom, więc włamał się do domu zakonnika i ukradł czek na kwotę 30 funtów, którą ręcznie przerobił na 80 funtów. Crean zgłosił całe zajście na policji, a wtedy Mackay został aresztowany. Mimo, że karmelita nie wnioskował o ukaranie chłopaka, sprawa trafiła do sądu i nakazano mu zwrócić księdzu pieniądze. Obiecał, że to zrobi, ale nigdy do tego nie doszło. Stało się to źródłem poważnego konfliktu między mężczyznami, więc Mackay postanowił wrócić do Londynu i chwilowo odciąć się od duchownego.

Miał za sobą wiele nieudanych prób podejmowania pracy zarobkowej oraz szukania mieszkań, pobyt w więzieniu, a w dodatku, za kolejne przestępstwa, otrzymał grzywnę oraz wyrok w zawieszeniu. Krótko mówiąc, uciekł w jeszcze większe bagno, po części dlatego, że system po prostu nie wiedział co zrobić z kimś, kto miał tak bardzo niebezpieczną osobowość. Nie mieli na niego żadnego sposobu, ani gwarancji na to, że resocjalizacja przyniesie jakikolwiek skutek.

Możliwe, że w tamtym czasie, czyli do końca 1973 roku, Mackay zabił już pięć osób. Dużo później sam przyznał się do utopienia w Tamizie pewnego włóczęgi, chociaż policja podejrzewała go o popełnienie jeszcze innych, nierozwiązanych morderstw. Nie postawiono mu jednak żadnych zarzutów, ponieważ nie było dowodów łączących go z którąkolwiek z tamtych zbrodni. Jednak morderstwo, którego dokonano w lutym 1974 roku, z pewnością było jego sprawką.

Czas zabijania

W tamtym czasie, Mackay bardzo często dokonywał włamań. Kiedy pewnego dnia włamał się do jednego z domów w londyńskiej dzielnicy Chelsea, spotkał tam 84-letnią Isabellę Griffiths. Istnieją znaczne rozbieżności, co do okoliczności tego spotkania. Clark i Penycate twierdzą, że szła ulicą, niosąc torby z zakupami, a kiedy Mackay jej pomógł, zaprosiła go do środka i się zaprzyjaźnili. Lane i Gregg piszą, że była w domu, kiedy się tam włamał i nie znała go przedtem. W każdym bądź razie, najprawdopodobniej pani Griffiths znała go jeszcze zanim włamał się do jej domu.

Jakiś czas przed tamtym włamaniem, Patrick próbował popełnić samobójstwo, jednak został zatrzymany przez policję. Odbył rozmowę z psychiatrą, który stwierdził, że chłopak nie był chory psychicznie, chociaż miał za sobą tak wiele pobytów na obserwacjach w szpitalach psychiatrycznych. Tamten lekarz uważał, że Mackay miał zaburzenia osobowości i również skierował go na obserwację. Mackay wydawał się szybko przystosować, więc dłuższy pobyt nie wydawał się konieczny. Wypuszczono go 14 lutego, ale, jak się później okazało, już wtedy był bardziej niebezpieczny niż kiedykolwiek.

Udał się wtedy bezpośrednio do domu Isabelli Griffiths, która przez drzwi powiedziała mu, że nie potrzebowała tamtego dnia od niego żadnej pomocy. Otworzył drzwi siłą, wepchnął się do mieszkania i w ciągu kilku chwil ją udusił. Nie było ku temu żadnego wyraźnego powodu, innego niż fakt, że był wściekły, że kobieta nie zaprosiła go do środka. Zaciągnął jej ciało do kuchni, pochodził trochę po mieszkaniu, a następnie zdecydował się wyładować swój gniew za wyimaginowane zniewagi poprzez okaleczenie jej zwłok. Znalazł nóż kuchenny o trzydziestocentymetrowym ostrzu i dźgnął ją w brzuch, zostawiając nóż w środku. Gdy poczuł się lepiej, zabrał trochę jedzenia oraz picia i słuchał radia w jej salonie. W tym momencie dom należał do niego. Zamierzał się tym napawać.

Co ciekawe, w tamtym momencie, rozważał zabicie się (lub tak tylko później powiedział). Wyciągnął nóż z ciała i patrzył na niego. Potem zmienił zdanie. Będąc w dziwnym nastroju, ułożył zwłoki dla większego „komfortu”, zamknął staruszce oczy i przykrył ciało narzutą. Następnie wyszedł z domu, kradnąc jedynie zapalniczkę i zabierając ze sobą nóż, który wyrzucił w krzaki, znajdujące się nieopodal.

Ciało pani Griffiths leżało na podłodze przez prawie dwa tygodnie zanim ktoś je znalazł. Co ciekawe, policji wydawało się, że kobieta umarła z przyczyn naturalnych, mimo, że ktoś ewidentnie przykrył jej ciało. Kiedy odkryto ranę zadaną nożem, sprawę niezwłocznie przekazano śledczym z wydziału zabójstw. Próbowano uzyskać jakiekolwiek informacje od potencjalnych świadków, jednak niewiele osób znało ofiarę, a na miejscu zbrodni nie pozostały żadne ślady, więc sprawa pozostała nierozwiązana. Po raz kolejny Mackay uniknął sprawiedliwości. I to nie był ostatni taki przypadek.

Zemsta

W ciągu kolejnego roku, Mackay był zmuszony skorzystać z gościnności pracownika opieki społecznej, któremu polecono się nim zaopiekować. Według tego człowieka, który pozostaje anonimowy, Mackay potrafił w nieskończoność mówić o swoich brutalnych fantazjach i zastanawiać się czy nie był opętany przez demony. Rozmyślał o mrocznych rzeczach i w końcu, ku wielkiej uldze pracownika, zmuszono go, aby opuścił jego dom. Po raz kolejny znalazł się na ulicy, błagając krewnych o pomoc, jednak nikt nie chciał mieć z nim do czynienia.

Wrócił do pracownika socjalnego, okradł go i został ponownie aresztowany. Odsiedział w więzieniu cztery miesiące i został wypuszczony 22 listopada. Już wtedy miał czas, aby zaplanować jak odpłacić społeczeństwu za jego zaniedbania w stosunku do ludzi takich jak on. Na początku okradał zwykłe kobiety, często flirtując z nimi, aby mu zaufały, a później dowiadywał się gdzie mieszkały bogate kobiety, aby rabować ich domy. Nie zapomniał jak łatwo było dostać się do domu Isabelli Griffiths.

Mackay najwyraźniej polubił to poczucie siły, którego dostarczyło mu zabicie kobiety, ponieważ 10 marca 1975 roku zapukał do domu 89-letniej Adele Price. (Clark i Penycate twierdzą, że stanął za nią, kiedy otwierała drzwi mieszkania.) Zaoferowała mu szklankę wody, więc wszedł z nią do mieszkania. Gregg i Lane twierdzą, że udusił ją od razu, ale prawdopodobnie najpierw przez chwilę rozmawiali. Kiedy poszła po wodę dla niego, stanął za nią i ją udusił, pozwalając, aby upadła twarzą na podłogę. Nadal miała na sobie płaszcz.

Po wszystkim położył się na kanapie pani Price i uciął sobie drzemkę. Obudził go dźwięk klucza w zamku – była to wnuczka ofiary, która także tam mieszkała. Kiedy zorientowała się, że nie może wejść, zeszła na dół, aby zadzwonić domofonem, a Mackay uciekł, mijając ją na schodach. Jednak w tamtym bloku mieszkało wielu ludzi, więc dziewczyna nie miała powodu, aby go zapamiętać. Za przyczynę śmierci Adele Price z początku uważano atak serca, jednak podejrzany wygląd mieszkania szybko zmienił jej status na morderstwo.

Ponieważ Mackay nie miał powiązań z ofiarą, policja miała problem ze znalezieniem chociażby podejrzanego, dlatego też zbrodnia pozostała nierozwiązana, a Mackay mógł spokojnie szukać nowych ofiar.

Mackay wyznał potem, że to morderstwo dało mu „osobliwe” uczucie, które trwało przez kilka dni i miało coś wspólnego z innymi morderstwami, których się dopuścił. Żadne z tych morderstw nie miało jednak wyraźnego motywu. A owo „osobliwe” uczucie nie zostało przez niego dokładniej określone.

Ksiądz

Pięć dni po zabiciu Adele Price, Patrick ponownie próbował się zabić, więc zaliczył kolejny pobyt w szpitalu psychiatrycznym. Koledzy naśmiewali się z niego i jego znajomości z ojcem Creanem, którą uznali za związek homoseksualny, więc Mackay postanowił udać się do Kent i odnaleźć księdza. Miał pomysł na zakończenie tych drwin. W piątek, 21 lutego, odszukał Creana i go zabił.

W swoich zeznaniach Mackay szczegółowo opisał doświadczenia tamtego dnia. Zabrał ze sobą dwa noże i pojechał pociągiem z Londynu, więc był przygotowany. Najpierw odwiedził matkę i powiedział jej, żeby ugotowała na obiad kurczaka, którego ze sobą przyniósł. Następnie poszedł w stronę klasztoru. Twierdził, że drzwi domu ojca Creana były lekko uchylone, więc wszedł i zadzwonił do jednego ze swoich dawnych przyjaciół. Kiedy duchowny go zobaczył, próbował wyjść, ale Mackay go zatrzymał. Przepychali się przez chwilę, a to jeszcze bardziej rozzłościło Mackay’a, więc zaatakował. Najpierw uderzył księdza pięścią w twarz. Crean pobiegł do łazienki, prawdopodobnie mając nadzieję, że uda mu się tam zamknąć. Mackay dotarł do niego, zanim ten zdołał zamknąć drzwi, popychając go i zmuszając do wycofania się do wanny. Raz po raz uderzał go rękami, a następnie użył noża, aby pchnąć go w kark i głowę, a gdy zmęczył się próbami wepchnięcia ostrza w czaszkę Creana, poddał się i wyrzucił nóż. Chwycił za siekierę i postanowił rozpłatać duchownemu głowę. Taki atak sprawił, że ksiądz wpadł do wanny. Mackay przyznał później, że wtedy coś jakby go opętało i uderzał siekierą na oślep, jak szalony.

Zmasakrował twarz oraz głowę Creana i patrzył jak otworzyła się jego czaszka. Wówczas, gdy duchowny leżał bezbronny, lecz wciąż jeszcze żywy, Mackay włożył do wanny korek i odkręcił wodę, aby móc patrzeć jak ofiara bezradnie miota się w agonii, nie potrafiąc kontrolować ruchów swojego ciała. Minęła prawie godzina zanim duchowny zdał sobie sprawę, że umrze. Dotknął swojej czaszki, czując odsłonięty mózg, co Mackay uznał za bardzo podniecające. Wtedy ojciec Crean zmarł. Mackay obserwował jego zwłoki przez następny kwadrans, kompletnie nimi zafascynowany, a następnie wrócił do matki, aby zjeść obiad, który dla niego ugotowała.

Późną nocą, jedna z zakonnic znalazła zakrwawione ciało księdza i zawiadomiła policję. Jak już wiemy, policjanci całkiem sprawnie namierzyli sprawcę zbrodni.

W areszcie

Mackay został aresztowany w czasie, kiedy przebywał u znajomego. Dzięki tajemniczemu informatorowi, policjanci wyśledzili go i sprawili, że zaczął mówić. Przyznał się w czasie krótszym niż pół godziny. Aresztował go ten sam policjant, z którym Mackay miał do czynienia dwa lata wcześniej przy sprawie kradzieży czeku ojca Creana. W mniej więcej tym samym czasie, inny śledczy dopasował odcisk palca z pewnego miejsca kradzieży do Mackay’a. Zamknięto go w więzieniu Brixton, gdzie oczekiwał na proces.

Najpierw przyznał się do trzech zabójstw: dwóch starszych kobiet i księdza. Wyznaczono mu obrońcę, którym został Robin Clark. Zdecydował się na taktykę próby uznania Mackay’a za niepoczytalnego. W końcu miał on za sobą wiele pobytów w szpitalach psychiatrycznych. Jednak, kiedy Mackay powiedział innym więźniom o innych popełnionych przez siebie morderstwach, śledczy zdecydowali się jeszcze raz go przesłuchać.

W sumie, Mackay przyznał się do odebrania życia 11 osobom w okresie dwóch lat. Clark i Penycate podają listę tych osób, chociaż nie ujawniają czy był winny tych zbrodni, ponieważ nigdy nie został za nie skazany. Na liście potencjalnych ofiar widnieje, m.in. kobieta, której poderżnięto gardło w pociągu; trzy starsze kobiety zakatowane na śmierć w ich domach; kobieta wraz z wnukiem, których zadźgano nożem w ich mieszkaniu; mężczyzna wrzucony do rzeki; mężczyzna pobity na śmierć w należącym do niego sklepie. Oczywiście, Mackay wycofał się później ze wszystkich zeznań.

W więzieniu poddano go badaniom psychiatrycznym. Uzyskano kilka opinii na temat stanu jego umysłu w czasie, kiedy popełniał zbrodnie, o które został oskarżony. Większość biegłych psychiatrów zgodziła się, że Mackay był psychopatą. Miał zaburzenia osobowości, ale nie posiadał choroby umysłowej. Wiedział, co robił, wiedział, że było to złe i nie czuł wyrzutów sumienia. Kiedy Robin Clark poprosił dr Jamesa Stewarta o zeznawanie na temat ograniczonej odpowiedzialności za czyny, które Mackay popełnił, ten nie chciał tego zrobić. Uważał, że Mackay miał zmniejszoną wrażliwość moralną. Medycyna w tamtym czasie, zresztą podobnie tak jak jest to dzisiaj, nie znała żadnego skutecznego leku na psychopatię.

W końcu biegli psychiatrzy orzekli, że był poczytalny i mógł stanąć przed sądem, więc wyznaczono datę procesu. 21 listopada 1975 roku oskarżono go o popełnienie trzech morderstw i postawiono cały szereg innych zarzutów. Przyznał się jedynie do zabójstwa z ograniczoną odpowiedzialnością. Powiedział, że wysłanie go do szpitala na długoterminowe leczenie było „ostatnią nadzieją, aby przetrwał, jako istota ludzka.”

Aby uniknąć kosztownego i bezcelowego procesu, prokuratura przyjęła jego przyznanie się do winy, a sędzia wydał wyrok. Nazwał Mackay’a „niezwykle niebezpiecznym człowiekiem” i skazał go na dożywotnie więzienie. Wysłał go do więzienia Wormwood Scrubs. Z perspektywy, Mackay uważał swoje życie za zmarnowane i zniszczone. Żałował, że nie zakończył go podczas jednej z wielu prób samobójczych.

Ocena

Życie Patricka Mackay’a było zdawało się być nieustanną wędrówką po szpitalach psychiatrycznych. Za każdym razem, kiedy wpadał w kłopoty, otrzymywał wyrok w zawieszeniu i obserwację w szpitalu. Innymi słowy, przekładano go z miejsca na miejsce w nadziei, że gdzieś po drodze zmądrzeje i się poprawi, albo z tego wyrośnie. Jak piszą Clark i Penycate: „Wydawało się, że ci, którzy mieli władzę, aby coś z tym zrobić, wcale nie zamierzają, a ci, którzy chcieli pomóc, nie mogą.” A on nie zamierzał z tego wyrosnąć. Mógł tylko stać się jeszcze gorszy, a ci, którzy wiedzieli cokolwiek o młodocianych przestępcach powinni byli zwrócić uwagę przerażający potencjał i włożyć trochę więcej wysiłku w resocjalizację.

Sprawa Mackay’a to doskonały przykład na to, jak nie radzić sobie z młodymi psychopatami o skłonnościach przestępczych. Najważniejsze jest to, żeby wyciągnąć z niej odpowiednie wnioski i nie popełnić więcej tych samych błędów. Ciekawe jest to, że to seryjni i masowi mordercy sami uczą nas jak mamy ich traktować oraz jak sobie z nimi radzić.

W książce „Lustmord” King przywołuje kilka cytatów z dzienników więziennych Mackay’a, z 1975 roku, kiedy to oczekiwał na proces. Mackay opisuje jak agresywnie jego ojciec zachowywał się po alkoholu i „zawsze, kiedy taki był, bił mnie tyłem dłoni a czasami pięścią.” Harry nie przyznawał się do problemów z alkoholem, ale z perspektywy czasu, Patrick wiedział, że ojciec je miał. Podczas, gdy ojciec nigdy nie bił jego sióstr, jego matka była atakowana tak samo często jak Patrick.

„Biedny ja”

W październiku, miesiąc przed ostatnim przesłuchaniem i otrzymaniem wyroku, Mackay przyznał się do poczucia winy. Powiedział, że kiedy rozmyślał nad tym, co zrobił podczas swojego szału zabijania, sam nie potrafił zrozumieć, co motywowało go do popełnienia tych wszystkich czynów. Przyznał, że sam się siebie bał, jednak potem winił innych, w tym rodzinę i psychiatrów. To typowe dla psychopatów: obwiniać innych i zrzucać na nich odpowiedzialność za swoje czyny.

Mackay w swoich dziennikach napisał także, że istniała możliwość, iż został źle zdiagnozowany jako psychopata bez manii, ponieważ sam uważał, że ją miał. Jak uważał, ktoś po prostu tego nie zauważył. Stwierdził, że był na lepszej pozycji, aby sam oceniać stan swojego umysłu niż jakikolwiek lekarz. I, oczywiście, wolał zostać zamkniętym w szpitalu psychiatrycznym, a nie w więzieniu.

Ponadto, Mackay za swoje czyny obwiniał „niedoskonały” świat. Powiedział, że kiedy wypuszczono go z Moss Side w 1972 roku, miał jak najlepsze intencje, aby stać się normalnym obywatelem. Nie mógł przecież wtedy przewidzieć jak trudno będzie mu się przystosować. Twierdził, że nie pamiętał wiele z momentu popełniania zbrodni, a większości szczegółów zabójstw, o których mu powiedziano, nie mógł ani potwierdzić, ani zanegować. Pamiętał, na przykład, jak „wygodnie” układał zwłoki jednej z ofiar (Isabelli Griffiths), kiedy leżała na plecach w kuchni i jak je wtedy przykrył.

Mackay wyrażał także nadzieję, że ktoś, kto przeczyta jego dzienniki wyciągnie coś „dobrego” z jego doświadczeń. Z drugiej strony pisał: „Nie uronię ani jednej łzy. Życie pełne jest różnego rodzaju szoków i trzeba im stawić czoła… Jestem jednym z wielu złych przykładów.”

Niebezpieczeństwo

Jedną rzeczą jest czytanie o wielokrotnych zabójcach, a inną jest umiejętność wyciągnięcia wniosków z ich spraw. Nie jesteśmy jeszcze w stanie określić jakie konkretne zachowania wskazują na to, że ktoś zostanie wielokrotnym mordercą. Możemy tylko powiedzieć, że niektóre rodzaje zachowań są powiązane z tym rodzajem przestępstw bardziej niż inne i mogą być połączone w zbiór czynników, które zdają się być statystycznie ważne w badaniach oceny ryzyka w tej dziedzinie.

Wielu morderców posiadało takie cechy charakteru, które wskazywały, że pewnego dnia mogą pęknąć, na przykład nieumiejętność radzenia sobie ze stresem, wybuchy gniewu lub mszczenie się na innych. Ich stale rosnąca frustracja wydaje się wywodzić ze sposobu, w jaki się uczyli (lub nie uczyli) radzić sobie ze złością i stresem. Jest to powiązane ze sposobem, w jaki ich obserwacja wzorców oddziaływała na ich osobiste przetwarzanie poznawcze. Ci, którzy doświadczyli większej ekspozycji na przemoc w swoim środowisku, wydają się mieć większą tendencję do jej powielania.

Wśród czynników rozwojowych związanych z przemocą znajdują się: szkodliwe substancje zażywane przez matki w czasie ciąży, chroniczny stres w czasie ciąży, wczesne odrzucenie lub znęcanie się przez matkę, niedobory żywieniowe, niskie IQ oraz chroniczne problemy z koncentracją oraz nadpobudliwość. Podczas, gdy żaden z tych czynników jawnie nie powoduje agresywnego zachowania, w pewnych kombinacjach i przy pewnych predyspozycjach, mogą powodować gniew, uniemożliwiać rozwój umiejętności radzenia sobie z gniewem oraz inicjować impulsywne zachowanie wobec siebie lub innych. Jeśli dzieci nie potrafią odpowiednio wcześnie nawiązać więzi ze swoimi opiekunami, mogą mieć problemy w przyszłym życiu. Ponadto, takie cechy jak pewność siebie, elastyczność, inteligencja oraz empatia są niezbędne do efektywnego rozwiązywania konfliktów. Bez tych zdolności dzieci nie potrafią zbudować związku ze społeczeństwem.

Pomiędzy poszczególnymi cechami lub zachowaniami, które rzucają się w oczy w sprawie Mackay’a są: jego zainteresowanie motywem przemocy; niska tolerancja frustracji; czynniki stresogenne w jego rodzinie, które miały na niego wpływ już od dzieciństwa; sposób, w jaki postrzegał niesprawiedliwość i winił innych za swoje błędy; jego umiejętność dehumanizowania innych; słabe zdolności współżycia z innymi ludźmi; poczucie wyższości; nadużywanie alkoholu oraz niestabilność umysłowa. Psychiatrzy, którzy zwrócili uwagę na wszystkie te cechy, uznali je za symptomy tego, że z Patrickiem dzieje się coś złego, jednak inni, mający więcej możliwości w procesie podejmowania decyzji, prawdopodobnie skupili się na innych czynnikach. W każdym wypadku, Mackay mógł zostać zatrzymany gdzieś po drodze zanim troje (lub więcej) ludzi zostało zamordowanych. System, który do tego dopuścił okazał się być pełen luk i powinien wdrożyć solidny plan naprawczy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *