Impreza

corll1Pewnego dnia Wayne Henley zdecydował się zabrać swoją dobrą przyjaciółkę, Rhondę, do domu, w którym mieszkał Dean Corll. Jak się później okazało, nie była to dobra decyzja, zważywszy na to, że chłopakowi naprawdę zależało na bezpieczeństwie Rhondy. Niestety, nie zdawał sobie w pełni sprawy

Pewnego dnia Wayne Henley zdecydował się zabrać swoją dobrą przyjaciółkę, Rhondę, do domu, w którym mieszkał Dean Corll. Jak się później okazało, nie była to dobra decyzja, zważywszy na to, że chłopakowi naprawdę zależało na bezpieczeństwie Rhondy. Niestety, nie zdawał sobie w pełni sprawy
z niebezpieczeństwa, na które naraził siebie i swoich przyjaciół, zabierając ich tam właśnie tamtego dnia. A to wszystko, dlatego, że Rhondę przyprowadził tam bez zgody Deana.

Dean Corll pracował jako elektryk w Houston Power and Light, jednak większości znajomych Henley’a znany był jako Candy Man, ponieważ przez całe lata pracował w wytwórni słodyczy, której właścicielem był wraz ze swoją matką. Corll znany był także z tego, że często rozdawał dzieciom słodycze za darmo.

Elmer Wayne Henley i jego znajomy Tim Kerley opuścili dom Corlla w Pasadenie, na obrzeżach Houston, wczesnym rankiem, 8 sierpnia 1973 roku, aby spotkać się z Rhondą. Wcześniej wieczorem, Henley był u Rhondy i słyszał jak jej pijany ojciec krzyczał na nią. Wiedząc, że Rhonda bardzo bała się swojego ojca tamtej nocy, Wayne obiecał, że po nią wróci.

Drobna Rhonda Williams o dziecięcej twarzy, wiele przeszła w swoim młodym życiu. Jej matka zmarła, kiedy dziewczyna była bardzo młoda, a jej ojciec ciągle się nad nią znęcał. Jej pierwsza miłość, chłopak imieniem Frank, nagle zaginął bez śladu. W tamtym czasie zwichnęła kostkę w wypadku. Kiedy dochodziła do siebie w domu, jej relacje z ojcem uległy pogorszeniu i zabronił jej przyjaciołom ją odwiedzać. Wayne był jedynym, którego jej ojciec lubił.

Tamtej nocy, przerażona zachowaniem ojca, po tym jak za dużo wypił, spakowała swoje rzeczy do torby i zdecydowała się uciec z domu na czas, kiedy ojciec wytrzeźwieje. Wayne opuścił Tima przy pobliskim budynku pralni i wszedł do domu po dziewczynę. Była zbyt przestraszona, aby otworzyć drzwi sypialni i wpuścić Wayne’a do środka, więc wszedł przez okno, aby wyprowadzić ją z domu. Oboje spotkali się później z Timem. Wayne powiedział Rhondzie, że wybierają się do domu Corlla. Nie chciała tam iść, ale w końcu się zgodziła.

Troje nastolatków dotarło do domu Corlla około 3 nad ranem. Rhonda nie zdawała sobie sprawy, że Corll był wściekły, że chłopcy przyprowadzili ją do jego domu, ale wiedziała, że coś było nie tak. Henley był w stanie uspokoić trochę gniew Corlla i mała impreza rozpoczęła się na nowo. Podczas, gdy Corll palił trawkę i pił piwo, chłopcy wypili trochę bimbru, który dostali od ojca Wayne’a. Rhonda zapaliła z nimi skręta i zasnęła siedząc przy ścianie.

Kilka godzin później, Henley obudził się, kiedy Corll zakuwał go w kajdanki. Jego nogi były już związane w kostkach. Dobrze znając Deana, Henley spodziewał się, że czekają go tortury i bolesna śmierć. Rozglądając się dookoła, zobaczył, że Tim został już rozebrany i związany sznurem, tak samo jak Rhonda. Ich usta zaklejono taśmą.

Corll krzyknął: „Zabiję was wszystkich! Ale najpierw się zabawię.” Henley próbował błagać go o litość, proponując swoją pomoc w torturowaniu Tima i zgwałceniu Rhondy. Chciał nawet razem z nim zabić ich oboje. W końcu, Corll ustąpił i zdjął mu kajdanki oraz rozwiązał krępujący go sznur. Powiedział Henley’owi, że jeśli nie zrobi nic Rhondzie, on także stanie się ofiarą.

Następnie, Corll zabrał Rhondę i Tima do jednej z sypialni, gdzie miał długą „deskę tortur”. Ręce dziewczyny i chłopaka przykuto do tej deski, a ich stopy związano sznurem. Henley przekonał Corlla, aby zdjąć im taśmę z ust. „Potnij jej ubrania!” – krzyknął Corll i podał mu duży nóż. Henley wyszeptał do ucha Rhondy obietnicę, że nie pozwoli, żeby cokolwiek jej się stało. Poprosiła go, żeby nie rozcinał koszulki, którą miała na sobie, bo należała ona do jej znajomej, więc pociął jej spodnie, przepraszając ją jednocześnie po cichu.

Corll próbował zgwałcić Tima, ale młody chłopak walczył jak tylko potrafił. Henley poszedł do łazienki, a kiedy wrócił podniósł broń, którą Corll położył na szafce nocnej. Twarz Corlla rozgorzała gniewem, kiedy zobaczył wycelowany w siebie pistolet. „Zabij mnie, Wayne.” – podpuszczał go. Henley wycofywał się do tyłu, w miarę jak Corll się do niego zbliżał. „Nie zrobisz tego!” – drwił z przerażonego nastolatka.

Komu wierzyć?

Tamtej środy, około 8:30 rano, departament policji w Pasadenie otrzymał telefon od przerażonego Wayne’a Henley’a. Policjant z patrolu, A.B. Jamison udał się pod adres 2020 Lamar Drive, gdzie stał biało-zielony dom. Przed nim stało troje nastolatków – dwóch chłopców i dziewczyna. Jeden z chłopców, nieśmiały, szczupły, młody człowiek z jasnobrązowymi włosami i skąpą kozią bródką podszedł bliżej i przedstawił się jako Wayne Henley. Wszedł z policjantem do domu, gdzie na podłodze leżało ciało Corlla.

Corll był dużych rozmiarów, muskularnym mężczyzną, mierzącym ponad 180 centymetrów wzrostu i ważącym około 90 kilogramów. Jego ciemnobrązowe włosy, siwiejące przy skroniach, układały się w drobne fale. Zidentyfikowany został jako Dean Arnold Corll, 33-letni elektryk. Corll został postrzelony sześć razy w klatkę piersiową, ramię i głowę. Jego zwłoki zabrano do kostnicy, podczas, gdy troje nastolatków zabrano na posterunek policji, aby spisać ich zeznania. W tym samym czasie, śledczy przybyli zbadać skąpo umeblowane miejsce jednej z najciekawszych zbrodni, jakie popełniono w tamtym czasie. Najdokładniej zbadano sypialnię, która wyglądała na przygotowaną w specjalnym celu.

Plastikowe prześcieradło, przykrywało dywan, aby zapobiec plamom z krwi. Pościel na łóżku była rozrzucona. Najdziwniej z tego wszystkiego wyglądała gruba deska ze sklejki z przymocowanymi do niej kilkunastoma parami kajdanek, łańcuchami i kablami. Na podłodze leżał nóż oraz ogromny sztuczny penis, taśma klejąca, szklane tubki oraz wazelina. W szopie z tyłu domu znajdowało się pudełko z otworami dostarczającymi do niego powietrze oraz kilkoma pasmami ludzkich włosów znajdującymi się w środku.

Sąsiedzi twierdzili, że dom należał do ojca Corlla, Arnolda, który również był elektrykiem i oddał dom synowi pod opiekę, gdy się wyprowadził. Więc Dean zajął się domem, nie wzbudzając żadnych podejrzeń sąsiadów.

W siedzibie policji, śledczy dowiedzieli się od chłopców, co nieco na temat sprawy. Wcześniej, Tim Kerley zeznał, że Henley miał mu powiedzieć: „Jeśli nie byłbyś moim przyjacielem, dostałbym za ciebie 1,500 dolarów.” Henley powiedział policji, że Corll był homoseksualistą i pedofilem, który płacił mu za dostarczanie ofiar, które on sam potem mordował i grzebał pod ziemią w schowku na łodzie. Śledczy bardzo ostrożnie podeszli do tych zeznań, jak chyba każdy potraktowałby opowieści nastolatka, który twierdził, że mężczyzna, którego właśnie zabił był przestępcą. Kiedy ojciec Corlla i jego macocha rozmawiali z policją, twierdzili zupełnie, co innego. Powiedzieli, że historia nastolatków była kłamstwem i, że Dean nigdy nie był homoseksualistą ani osobą brutalną. Dean według nich kochał dzieci i zawsze był dla nich hojny. Według nich, tamte dzieciaki wykorzystały gościnność ich syna, a potem, będąc pod wpływem narkotyków, zamordowali go w jego własnym domu.

Gdyby policjanci nie znaleźli dowodów na seksualne tortury w domu Corlla, byliby bardziej skłonni wierzyć wersji rodziców Deana. Jednak zdecydowano się szczegółowo przesłuchać Elmera Wayne’a Henley’a, aby dowiedzieć się czy Dean Corll był tak naprawdę seksualnym sadystą czy ofiarą naćpanej młodzieży.

Ofiara czy kat?

Kiedy policjanci sprawdzali reputację i przeszłość Deana, pierwsze wyniki wskazywały na to, że 33-latek był ofiarą, a nie potworem, którego Henley próbował z niego zrobić. Wynikało to z, między innymi, takich komentarzy na temat Corlla: „Moi znajomi go znali, znajomi moich znajomych też go znali i nigdy nie myśleli o nim nic złego. Zawsze uważali, że Dean był w porządku gościem. Pomagał mi, pomagał im, we wszystkim.”

Wtedy pojawiła się jego dawna dziewczyna, Betty Hawkins, rozwódka wychowująca dwóch synów. Umawiała się z Deanem przez około pięć lat i mówiła o nim same dobre rzeczy: „Dean był jednym z najmilszych ludzi, jakich znałam. Jeśli coś miał, a ktoś tego potrzebował, dawał mu to. Z tego, co wiem, nie miał żadnego hobby, poza pomaganiem innym ludziom. Przez te pięć lat musiał mieć z pięć telewizorów. Za każdym razem, kiedy u niego byłam, znikał jego telewizor. Ktoś przychodził i mówił, że potrzebuje telewizora, a on mu go dawał. (…) Sprawiał, że czułam się ważna, a zdecydowana większość mężczyzn raczej poniżała mnie, wszyscy chcieli po prostu iść ze mną do łóżka. Przez te pięć lat Dean i ja nigdy tak naprawdę nie uprawialiśmy seksu. Czasami przytulaliśmy się i całowaliśmy. Były momenty, kiedy było już bardzo blisko, ale nigdy tego nie zrobiliśmy. On nie uznawał seksu przedmałżeńskiego. Nie ma wielu takich mężczyzn. (…) Mówił wiele rzeczy, jak: ‘Wiesz, ostatnio myślałem, że powinienem osiąść gdzieś na stałe i się ożenić.’ Ale potem nagle zmieniał zdanie. A później mówił, że nie stać go na ożenek. A ja mówiłam: ‘Wiesz, mogę iść do pracy.’ Ale odpowiadał ‘Nie ma mowy. Jeśli się pobierzemy, nie będziesz pracować. Definitywnie.’”

Po jakimś czasie zaczęły pojawiać się informacje, które sugerowały inny obraz Corlla. Nastoletni homoseksualista, przedstawiający się jako „Guy”, twierdził, że Corll często uprawiał z nim seks w publicznej toalecie. Powiedział, że Corll był bardzo delikatny i miły dla niego, ale miał w swoim domu sypialnię, gdzie Guy nie miał wstępu. „Nigdy cię tam nie zabiorę” – miał mówić Corll.

Guy twierdził, że Corll był bardzo krytyczny w stosunku do barów gejowskich. Była granica, którą Dean postawił pomiędzy sobą, a jawnym stylem życia geja: „Był bardzo tajemniczy. Wydawał się mieć inne życie, które prowadził, którego częścią nie byłem i nigdy nie chciałem drążyć tego tematu. Wydawał się postawić granicę i chciał, żebym pozostał po jednej stronie. Inne aspekty jego życia były tematem tabu. Wiedziałem, że ma przyjaciela imieniem Wayne, ale za każdym razem, kiedy spotykałem jego przyjaciół, on w jakiś sposób próbował ograniczyć ten kontakt… nigdy nie chciał, żebym ich poznał.”

Corlla dręczyły zmartwienia, które dały początek powiedzeniu: nikt cię nie kocha, kiedy jesteś stary i jesteś gejem. W subkulturze, która prawdopodobnie intensyfikuje obawy zachodniej kultury, skupia się na młodości i wyglądzie, Guy postrzegał Corlla jako mało pewnego siebie: „Czuł się jak wyrzutek, szczególnie ze względu na wiek. Był niezwykle czuły na punkcie swojego wieku, wyglądu, tego czy wygląda młodo, czy przypadkiem jego włosy wyglądają dobrze. Zawsze oczekiwał komplementów lub konstruktywnej krytyki. (…) Czasami zachowywał się bardzo dziecinnie, wręcz szalenie. Chciał być częścią tłumu młodych ludzi; pokazywał to swoimi czynami. Ktoś, kto wiekiem dobiega 35 lat, nie powinien taplać się w stawie. Nie powinien ściągać butów, podwijać nogawek spodni i biegać tak po ulicy.”

Corll rozmawiał z nim o ucieczce z Houston i udaniu się w miejsce, gdzie nikt go nie znał, na przykład do Meksyku lub Ameryki Południowej. Przez cały czas ich znajomości, Guy nigdy nie doświadczył od niego żadnych sygnałów przemocy.

Candy Man

Dean Corll urodził się 24 grudnia 1939 roku w Fort Wayne, w stanie Indiana, jako syn Arnolda i Mary Corll. Małżeństwo tych dwojga nie było zbyt udane. Kiedy Dean miał sześć lat, rodzice rozwiedli się, a chłopiec, wraz z bratem zostali przy matce. Arnold i Mary próbowali, co prawda naprawić swoje małżeństwo i przeprowadzili się do Houston w 1950 roku. Jednak różnica ich charakterów spowodowała kolejną rozłąkę. W 1953 roku Mary znalazła sobie nowego partnera, który mieszkał wraz z córką z poprzedniego małżeństwa.

W tamtym momencie jego młodego życia, u Deana zdiagnozowano szmery na sercu, co spowodowało, że nie mógł podejmować wysiłku fizycznego. Dean skupił się na studiowaniu muzyki i zaczął grać na puzonie w szkolnym zespole. Jego stopnie w szkole były średnie, ale zawsze się starał i dobrze się zachowywał.

Pod koniec lat 50tych Mary zaczęła piec ciasteczka z orzechami. Dean pomagał zbierać orzechy i dostarczał klientom słodycze w imieniu matki. John K. Gurwell w książce „Mass Murder in Houston” pisze o Deanie: „Głównym, powracającym motywem we wszystkich opisach Deana Corlla przez lata było to, że robił, to, co mu się kazało, wszystko, o co go proszono i zawsze był uprzejmy. Był wyrozumiały i bardzo uczuciowy, szczególnie w stosunku do dzieci. Nigdy nie kwestionował poleceń swojej matki.”

Dean pomagał matce w biznesie, od kiedy ukończył szkołę w 1958 roku, aż do 1960 roku, kiedy to udał się do Indianapolis, aby zaopiekować się swoją owdowiałą babką. Kiedy wrócił do Houston w 1962 roku, Mary uruchomiła w domu wytwórnię słodyczy, a garaż zamieniła w sklep ze słodyczami. Dean był jej zastępcą przy zarządzaniu interesem i mieszkał w mieszkaniu nad garażem. W nocy wyrabiał słodycze, a w dzień pracował w Houston Lighting and Power.

W 1964 roku Dean został powołany do wojska, ale wypuszczono go już rok później. Wrócił, aby pomagać matce utrzymać wytwórnię słodyczy. Mary, w międzyczasie, zdecydowała się rozwieść z mężem i potrzebowała pomocy syna jak nigdy wcześniej. Dean pozostał w dobrych stosunkach ze swoim ojcem, który po ponownym ożenku zamieszkał w domu na Lamar Drive. Fabryka słodyczy przeniosła się na ulicę West 22, niedaleko szkoły podstawowej. Dean zapraszał wszystkie okoliczne dzieci na darmowe słodycze i dlatego właśnie nadano mu przezwisko Candy Man.

Mary znalazła sobie kolejnego męża, marynarza floty handlowej, ale i tym razem, w 1968 roku, małżeństwo się rozpadło. Wytwórnia słodyczy została zamknięta, a Mary przeniosła się do Kolorado, gdzie założyła kolejną. Po wszystkim Dean skupił się na zawodzie elektryka.

Tajemne życie, które Dean prowadził bez wiedzy rodziców zemściło się na nim. Jego rodzina zauważyła, co prawda symptomy jego problemów emocjonalnych, jednak bez rozpoznania ich przyczyny. Mary powiedziała, że na kilka dni przed śmiercią Dean był bardzo przybity i mówił, że ma kłopoty. Mówił także o samobójstwie, ale potem wydawało się, że poprawił mu się nastrój i planował odwiedzić ją w Kolorado. Wspominał nawet o małżeństwie z Betty Hawkins. Ojciec i macocha Deana także zdawali sobie sprawę z jego zmian nastroju i wiedzieli, że do jego domu przychodzili podejrzanie zachowujący się ludzie. Byli szczerze przekonani, że Dean był pod wpływem kogoś bardzo niebezpiecznego.

Wayne i David

Policja brała pod uwagę możliwość, że utajony homoseksualista Dean Corll stał się ofiarą młodych ćpunów bez sumienia lub kogoś innego, kto mógłby zyskać na jego hojności. Jednak okazało się, że jedynymi bliskimi przyjaciółmi, jakich Dean posiadał byli Elmer Wayne Henley i David Brooks, z których żaden, przynajmniej z pozoru, nie wydawał się zdolny do zabicia mężczyzny.

Wayne Henley miał pryszczatą twarz, był młodym wyrzutkiem społeczeństwa z problemem alkoholowym. Był ofiarą rozbitej rodziny i miał na utrzymaniu matkę oraz trzech braci. Pracował w dzień i wieczorami, więc nie miał wiele czasu na naukę. Próbował zaciągnąć się do wojska, ale wyrzucono go ze szkoły, więc nie posiadał niezbędnej edukacji.

Jego przyjaciel, David Brooks, poznał Wayne’a z Deanem Corllem w 1970 roku. Był to początek swoistej unii monetarnej między nimi. Corll dawał Wayne’owi pieniądze, domyślnie kilkaset dolarów, aby przyprowadzał mu młodych mężczyzn.

David Brooks urodził się w Beaumont w Teksasie, w 1955 roku. Tak jak Wayne Henley i Dean Corll pochodził z rozbitej rodziny. Jego rodzice rozwiedli się na początku lat sześćdziesiątych, kiedy David miał zaledwie 5 lat. Część życia spędził w Houston z ojcem, a resztę z matką w Beaumont. Pomimo rozwodu rodziców, David był obiecującym uczniem, zdobywającym doskonałe oceny. Potem, w gimnazjum, jego stopnie się pogorszyły. W tamtym czasie zapoznał się z Deanem, który płacił mu za seksualne przysługi. Corll miał na niego taki wpływ, że chłopak przestał chodzić do szkoły, aby móc spędzać z nim cały wolny czas.

David, Wayne i Dean często się spotykali w jego domu, lub jeździli na wycieczki jego vanem, poznając innych nastoletnich chłopców w różnych miejscach, w których ci się zbierali.

Jack Olsen w książce „The Man with the Candy” opisuje jak wyglądała ich znajomość: „Corll oraz dwaj chłopcy tworzyli niezwykłe trio; we wczesnych latach siedemdziesiątych, on miał lat trzydzieści, a oni naście. Wydawało się, że nie mieli ze sobą nic wspólnego… Pojedynczo, Corll, Henley i Brooks nie reprezentowali sobą zbyt wiele; postrzegano ich jako przegranych, zera w nastoletnim społeczeństwie. Jako trio, no, cóż, stare równanie mówi: gdy pomnożysz zero przez zero, otrzymasz zero.”

Uciekinierzy?

Z pewnością nie wszyscy rodzice wiedzą, że ich dzieci nie uciekły z domu, ale mogły zamiast tego stać się ofiarami przestępstwa. Często rodzice nie zwracają uwagi na spięcia, nieszczęście lub zewnętrzne naciski, które prowadzą ich potomstwo do ucieczki z domu. Jednakże, jest wiele sytuacji, w których rodzice są tak blisko tego, co dzieję się w życiu ich pociech i mają z nimi na tyle dobre relacje, aby wiedzieć na pewno, że nie uciekły. Często ta wiara rodziców jest poparta innymi faktami, na przykład, kiedy dziecko znika, a nie ma żadnych dowodów na to, że to planowało – nie zabrało ze sobą żadnych ubrań, rzeczy osobistych, ani pieniędzy; nie było między nimi większych kłótni, kar czy problemów w szkole, które mogłyby je popchnąć do takiego czynu; dziecko zniknęło w okolicznościach niepokrywających się z zachowaniem uciekiniera. Na przykład, młoda osoba mogła zaginąć w drodze na basen lub do kina, lub po tym jak wsiadła do tajemniczego samochodu. Lista okoliczności, które kłócą się z możliwością dobrowolnej ucieczki dziecka jest długa.

Dlaczego zatem komisariaty policji na całym świecie uparcie twierdzą, że zaginiony nastolatek uciekł z domu, mimo, że wszystko temu przeczy? Tak, dzieci uciekają. Faktycznie, wiele dzieci ucieka, nie tylko po to, aby uniknąć odpowiedzialności za coś, czego nie zrobiły lub, ponieważ prawdziwe lub postrzegane warunki środowiskowe w domu lub szkole są dla nich nie do ogarnięcia, lub też myślą, że ich rodzice nie dbają o nich i ich nie kochają, ale czasami uciekają do czegoś, co dla nich jest bardziej ekscytujące i zabawne.

Jednak historia seryjnych morderców jest pełna setek przypadków zaginięć młodych ludzi i dorosłych, o których władze zdecydowały, że uciekli z domów. Dlaczego? Jednym z powodów może być fakt, że wydziały policji do spraw osób zaginionych mają wiecznie zbyt mało pracowników i nie są dofinansowane. Niewiele komisariatów policji interesuje się rozszerzaniem ograniczonych środków, w momencie, kiedy jest jasne, że popełniono morderstwo. Nie, dopóki nie jest to poważna sprawa dotycząca kogoś ze świata polityki lub mediów.

W tak wielu sprawach seryjnych morderstw, jak na przykład zabójstwa dzieci w Atlancie, morderstwa na wrzosowiskach w Wielkiej Brytanii i zbrodnie popełnione przez Teda Bundy’ego, Jeffa Dahmera i Johna Wayne’a Gacy’ego, lista ofiar jest o wiele dłuższa niż mogłaby być, gdyby policja spędziła więcej czasu na oddzieleniu podejrzanych zaginięć młodych ludzi od osób, które najprawdopodobniej uciekły z domu.

Wcześniejsze ofiary

Na początku lat siedemdziesiątych Houston szybko się rozwijało, a policja nie nadążała nad utrzymaniem przestępczości w ryzach. Nieszczególnie przejmowano się zaginionymi osobami, zwłaszcza, jeśli były one dziećmi z biednej okolicy. Taką okolicą była dzielnica Houston Heights, stary teren miasta, który swój rozkwit przeżył w XIX wieku, ale po II wojnie światowej chylił się ku upadkowi.

29 maja 1971 roku, 13-letni David Hilligiest i jego 16-letni kolega, Gregory Malley Winkle, nie wrócili do domu z wycieczki na okoliczny basen. Podobno, rodzice Hilligiesta usłyszeli od policji, że zmieniły się czasy i dzieci uciekały z nawet najlepszych domów, a Davida muszą umieścić na liście uciekinierów. Poza tym nie mogli liczyć na oficjalne poszukiwania syna, jedynie ewentualnie na to, że sam się znajdzie, ponieważ to było wszystko, na co, w takim wypadku pozwalało prawo.

Rodzice obu chłopców dołożyli wszelkich wysiłków, aby dowiedzieć się, co im się przytrafiło. Pewnej nocy, tuż przed północą, pani Winkle otrzymała bardzo dziwny telefon od Malley’a. Kiedy zapytała go gdzie był, nastąpiła długa chwila ciszy. Potem chłopiec powiedział: „Jesteśmy we Freeport, mamo. Zadzwoniłem, żebyś wiedziała gdzie jestem.” Kobieta była bardzo zła, że pojechał prawie sto kilometrów za Houston, więc zapytała o to, co robił i kto był z nim. Powiedział, że był z grupą znajomych z basenu i, że mieli go odwieźć później do domu. Następnego dnia słyszała, że Malley i Davida widziano w białym vanie, ale nikt z ich znajomych nie wiedział, co im się przytrafiło. Małżeństwo pojechało do Freeport, aby szukać chłopców, rozdawało ulotki, oferowało nagrodę, a nawet zatrudniło prywatnego detektywa, wszystko bez skutku. Jeden z kolegów Davida, Wayne Henley, pojawił się w ich domu z oficerem policji, chcąc rozklejać wydrukowane przez nich plakaty. Młodsi bracia Henley bawili się z braćmi Davida.

Kilka miesięcy później, 17 sierpnia, 17-letni Ruben Watson dostał od babci pieniądze, aby iść do kina i powiedział matce, że zobaczy się z nią kiedy wróci do domu z pracy o 19:30, jednak do tego spotkania już nigdy nie doszło.

Dziesięć kolejnych miesięcy później, 24 marca 1972 roku, chłopak Rhondy, Frank Aguirre skończył swoją zmianę w restauracji i powiedział matce, że będzie w domu około 22. Zadzwonił także do Rhondy i powiedział, że jest w drodze do jej domu. Czekała na zewnątrz, ale nie przyjechał. Przeszła się za róg i zauważyła, że nie było tam samochodu Franka. Rhonda wróciła do domu i nadal czekała, ale on już się nie pojawił. Po prostu zniknął.

Kilka miesięcy później, kiedy Rhonda i kilkoro jej znajomych udało się do restauracji, w której niegdyś pracował Frank, wszedł tam Wayne Henley i chciał z nią porozmawiać. Wziął ją na stronę i powiedział, żeby zapomniała, że Frank kiedykolwiek wróci. Wayne powiedział jej, że Frank wpadł w tarapaty oraz, że zabrali go ludzie należący do mafii. Wayne powiedział jej, że nie może nic więcej ujawnić, ponieważ boi się tamtych ludzi i naraża się na niebezpieczeństwo mówiąc jej o Franku. Następnie wyszedł z restauracji i wsiadł do vana należącego do Deana Corlla.

Bez śladu

Czworo przyjaciół z tej samej okolicy zniknęło bez śladu. Ich rodziny i znajomi wiedzieli, że nie uciekli z domu, ale co z policją? To całkiem inna sprawa. Uznano ich za uciekinierów i na tym zakończyła się rola policji. Ale to nie był koniec sprawy dla rodzin mieszkających w The Heights. 21 maja 1972 roku, 16-letni Johnny Delome zniknął razem z 17-letnim przyjacielem, który nazywał się Billy Baulch. Trzy dni po zaginięciu, pan Baulch otrzymał list z Madisonville w Teksasie, leżącego 112 kilometrów od Houston:

„Drodzy Mamo i Tato, przykro mi, że to robię, ale Johnny i ja znaleźliśmy lepszą pracę przy załadunku i rozładunku ciężarówek z Houston do Waszyngtonu i wrócimy za trzy do czterech tygodni. Za tydzień wyślę Wam trochę pieniędzy. Kochający, Billy.”

Rodzicom Billy’ego nie ulżyło po otrzymaniu listu. Podczas, gdy adres na kopercie z pewnością był napisany charakterem pisma Billy’ego, sama notatka miała albo wyglądać jak napisana przez niego, albo napisał ją pod czyimś wpływem. Rodzina Johnny’ego także otrzymała podobny list, który wyglądał na napisany przez chłopca, jednak był napisany zbyt poprawnie jak na niego.

Policja w niczym nie pomogła, więc Baulchesowie próbowali działać na własną rękę. Kiedy wyszukiwali podejrzane momenty w przeszłości ich syna, zapamiętali Davida Brooksa, który dał Billy’emu narkotyki, co zgłosili na policję. Pamiętali także Deana Corlla, towarzysza Brooksa, który często przyjmował w swoim domu Billy’ego oraz okoliczne dzieciaki.

Kiedy pani Baulch zapytała Billy’ego co on i inni chłopcy robią godzinami w domu Corlla, powiedział jej: „Słuchamy muzyki i oglądamy telewizję, a Dean pokazuje nam różne rzeczy. Kiedyś pokazał nam swoje kajdanki. Byliśmy tam z grupą innych chłopców, Davidem Brooksem i jeszcze kimś, a oni zaczęli bawić się kajdankami i Dean założył je jednemu z chłopców, a potem nie umiał znaleźć kluczyka. Podobało mu się, że nie może ich znaleźć.” Kiedy ojciec Billy’ego usłyszał tę historię, był bardzo niezadowolony: „To nienormalne żeby dorosły mężczyzna bawił się w taki sposób z młodymi chłopcami.”

Baulchesowie szukali Deana Corlla. Kiedy go znaleźli, był grzeczny i odnosił się do nich z szacunkiem, ale powiedział, że nie miał pojęcia gdzie znajdowali się Billy i Johnny.

Niewiarygodne, że okolica żyła tą historią jeszcze przez rok, aż do sierpnia 1973 roku, ale nadal nikt nie rozumiał skali tragedii, która się tam wydarzyła. To znaczy, do czasu aż Wayne Henley zabrał policję do schowka na łodzie.

Schowek na łodzie

Wayne Henley twierdził, że Corll zamordował kilkunastu chłopców i zakopał trzech z nich w schowku na łodzie, znajdującym się kilka kilometrów na południe od Houston. Późnym popołudniem zaprowadził policję do przystani jachtowej należącej do firmy „Southwest Boat Storage.” Do Corlla należał kontener numer 11. Oto jego opis: „Schowek nie miał okien, a funkcjonariusze poruszali się powoli, przyzwyczajając swoje oczy do mroku panującego we wnętrzu. Dwa wyblakłe dywany pokrywały ziemistą podłogę, rozciągając się od wejścia. Jeden był zielony, a drugi niebieski. Wewnątrz drzwi po lewej stał wielki pusty karton. Na wpół rozebrany wrak samochodu, przykryty płótnem, stał w prawym tylnym rejonie schowka… za beczką, w rogu znajdowała się plastikowa torba, a wewnątrz niej pusta torba po wapnie.”

W gorącym sierpniowym słońcu, ludzie, których policja zabrała do kopania, dotarli w końcu do warstwy wapna. Kiedy przekopywali się przez tamto miejsce, kapał z nich pot. Kilka cali głębiej, śledczy zauważyli plastikową folię, która zawierała nagie ciało chłopca w wieku około 13 lat.

To moja wina” – Wayne wyznał śledczym. „Nic nie poradzę, czuję się winny, tak jakbym zabił tych chłopców własnymi rękami. Spowodowałem to, że są martwi. Zaprowadziłem ich do Deana.

Pod pierwszym ciałem znajdował się szkielet. Następnie, kiedy kopali na prawo od pierwszego grobu, pojawiły się zwłoki dwóch kolejnych nastolatków. Jeden z nich został zastrzelony, a drugi uduszony.

Właścicielka ośrodka wynajmu łodzi, pani Meynier powiedziała policjantom, jaką miłą osobą wydawał się być Dean Corll. Wynajmował schowek przez prawie trzy lata i odwiedzał go kilka razy w tygodniu. Nie wiedziała, co znajdowało się w środku, a Corll powiedział jej, że jest prawie zapełniony i chciał wynająć dodatkowe miejsce.

Kiedy odkrywano kolejne ciała, na miejscu pojawiły się media. Do północy odkryto ciała ośmiu ofiar. Pod koniec pierwszego dnia, państwo Hilligiest i pani Winkle oraz kilkoro innych rodziców w końcu zrozumiało, dlaczego nie zobaczyli już swoich chłopców żywych.

Wyznanie

Następnego dnia, mając ciała ośmiu ofiar, policja chciała ponownie porozmawiać z Wayne’m Henley’em. Wayne powiedział, że nie uczestniczył w torturowaniu i zabijaniu, ale był świadkiem okrucieństw popełnianych przez Corlla. Kiedy usłyszał, że David Brooks złożył oświadczenie, odważył się złożyć pełne zeznania.

Z zeznań Davida Brooksa oraz Wayne Henley’a, wyłoniła się okropna opowieść o torturowaniu, okaleczaniu i zabijaniu. Wayne w końcu przyznał się do brania udziału w sadystycznych praktykach i morderstwach, a także w zdobywaniu nowych ofiar dla Corlla. Potencjalne ofiary musiały być młode i dobrze wyglądać. Corll, Henley i Brooks rekrutowali je samodzielnie lub we trzech. Urządzali regularne imprezy z alkoholem i marihuaną. Co było zadziwiające, że Henley i Brooks rekrutowali swoich znajomych, często takich, których znali od dzieciństwa, doskonale zdając sobie sprawę, że będą oni torturowani i zostaną zabici. Niektórzy z chłopców byli kastrowani, niektórzy byli bici lub kopani na śmierć.

Pod koniec drugiego dnia śledztwa, liczba ofiar wzrosła do siedemnastu. Obaj, Henley i Brooks, mieli zapisać dane każdego chłopca, którego pamiętali jako ofiarę. Henley powiedział policji, że kilku chłopców zakopano niedaleko jeziora Sam Rayburn oraz na plaży High Island. Od razu zorganizowano wyprawę w tamte rejony. Stosunkowo niedługo potem odkryto kilka ciał, ale ponieważ była już późna pora, dalsze kopanie musiało poczekać do następnego dnia. W ciągu kolejnych dni odkryto w sumie 17 ciał w schowku na łodzie, a do zakończenia śledztwa odkopano ciała 27 chłopców, co sprawiło, że w tamtym czasie była to największa sprawa seryjnych morderstw w historii Stanów Zjednoczonych, bijąc dotychczasowy rekord 25 ofiar Juana Corony. Kiedy zakończono wydobywanie ciał, skupiono się na dowodach przeciwko Henley’owi i Brooksowi. Przyszłość tej dwójki nie wyglądała zbyt różowo.

Sprawiedliwość

Wayne Henley wymierzył sprawiedliwość Deanowi Corllowi 8 sierpnia 1973 roku, kiedy zastrzelił go w samoobronie. Wayne i David Brooks planowali zabić Corlla, ponieważ bali się go. Bali się, że coś mu odbije. Zawsze uważali się za potencjalne ofiary i martwili, że nie zauważą tego w porę, aby móc uciec. Poza tym, Dean zachowywał się bardzo dziwnie i bali się, że jego wzrastająca potrzeba nowych ofiar i coraz dziksze zachowanie w stosunku do nowych ofiar było zagrożeniem ich wspólnego bezpieczeństwa.

Pomimo przyznania się do zamordowania i torturowania niektórych ofiar, ani Henley, ani Brooks nie byli kandydatami do nowo zdefiniowanej przez stan Teksas kary śmierci.  W 1974 roku, Wayne Henley został skazany za morderstwo sześciorga chłopców na sześć wyroków po 99 lat więzienia biegnących konsekutywnie. W 1975 roku, David Brooks został oskarżony o morderstwo 15-letniego chłopca i skazany na dożywocie.

Zgodnie z prawem, co trzy lata, mogą obaj ubiegać się o komisję w sprawie przedterminowego zwolnienia, ale, jak dotąd, za każdym razem prośba jest odrzucana. Pani i Pan Walter Scott, których syn został przez nich zamordowany, udają się na każde posiedzenie rady do spraw przedterminowego zwolnienia, aby upewnić się, że wniosek zostanie odrzucony, a sprawa nie zostanie zapomniana.

Wayne Henley uczy się w więzieniu plastyki i maluje kwiaty oraz martwą naturę. Sprzedaż jego obrazów i innych rzeczy osobistych na e-Bayu wywołała falę protestów w Houston oraz w innych miejscach. W odróżnieniu od innych stanów, Teksas nie posiada tzw. klauzuli „Syna Sama”, która uniemożliwia przestępcom czerpanie zysków z książek, obrazów, itd. które stały się popularne ze względu na popełnione przez nich zbrodnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *