Cmentarzysko

Sithole1

17 września 1995 roku, dr Mervyn Mansell, znany entomolog, został poproszony przez policję o pomoc w ustaleniu czasu zgonu osoby, której zwłoki znaleziono w pobliżu kopalni Van Dyk, niedaleko miasta Boksburg, w Południowej Afryce. Inspektor Vivian Bieldt postanowił skontaktować się z naukowcem po przeczytaniu jego artykułu na temat czerwi, których używa się do oceny czasu, jaki upłynął od śmierci człowieka. Zależało mu na tym, aby doktor Mansell asystował policji w ocenie czasu zgonu w kilku konkretnych przypadkach zabójstw. Entomolog zgodził się pomóc, jednak była to pierwsza sprawa kryminalna, w której miał wziąć udział, więc nie do końca wiedział, czego się spodziewać. Ponadto, jeszcze w drodze do Boksburga, powiedziano mu, że na miejscu znajduje się nie jedno ciało, lecz pięć, a kiedy dojechali na miejsce, odkryto ich jeszcze więcej. To był właściwie zbiorowy grób. W ciągu tamtego dnia policjanci znaleźli w sumie 10 ciał kobiet, w różnych stadiach rozkładu, co oznaczało, że zabójca regularnie wracał w to samo miejsce, aby zostawiać tam szczątki swoich ofiar.

Doktor Mansell zdecydował się potraktować znalezione ciała jak organiczne szczątki, próbując przy tym zapomnieć o ich ludzkim aspekcie. To pomogło mu skupić się na pracy, zamiast poddać się przytłaczającym uczuciom, które często towarzyszą tak straszliwym widokom. Jak sam powiedział: „Kiedy badaliśmy szczątki, bardzo szybko obróciło się to w ciekawy naukowy scenariusz, ponieważ były tam ciała we wszystkich możliwych stadiach rozkładu, więc mieliśmy olbrzymią ilość informacji w jednej wielkiej dawce, i to w ciągu jednego dnia.”

Pierwsze zwłoki odkryto sobotniego wieczora, 16 września, kiedy policyjny rezerwista zabrał swojego psa, aby zapolował na króliki pośród charakterystycznej dla tamtych rejonów, trawiastej równiny. Ponad 30 policjantów oraz ekspertów medycyny sądowej przeszukiwało okolicę przez kolejnych kilka dni. Był też helikopter oraz psy policyjne. Na miejscu była też Micki Pistorius, psycholog sądowy. W swojej pierwszej książce „Catch Me a Killer” opisuje tamto znalezisko, jako najstraszliwsze sceny, jakie w życiu widziała: „Trawiasta równina cała pokryta była gnijącymi zwłokami, wszystkie leżały w odległości zaledwie kilku metrów od siebie. Czerwie ucztowały już w najlepsze, a smród penetrował nasze nozdrza i przywierał do naszego ubrania. Wszystkie dziesięć ciał leżało w promieniu około 270 metrów. Wydawało się, że były wszędzie.” Było możliwe, że ostatnie z ofiar zostały zabite właśnie w tamtym miejscu. Micki Pistorius nie miała problemów z wyobrażeniem sobie mordercy, który prowadził swoją ofiarę na pole, gdzie wśród gnijących ciał, paraliżował ją strachem, zanim ją zgwałcił i zabił. Na spodniach jednej z ofiar znaleziono plamę, która świadczyła o tym, że kobieta zsikała się ze strachu. Co gorsza, jednak, psycholog rozpoznała znajomą rękę mordercy, którego policja szukała bezowocnie już od początku roku.

Poprzednie ofiary

Podczas, gdy policja nadal zajmowała się sprawą śmierci innego seryjnego mordercy, Davida Selepe, twierdząc, że istniały dowody wiążące go z przynajmniej sześcioma ciałami znalezionymi w Cleveland w 1994 roku, około 65 kilometrów dalej, w Atteridgeville, na zachód od Pretorii, znajdowano młode czarnoskóre kobiety, które zostały uduszone i prawdopodobnie zgwałcone.

Pierwsze ciało znaleziono 4 stycznia 1995 roku, leżało półnagie w polu. Było w stanie silnego rozkładu i nigdy go nie zidentyfikowano.

Drugie ze zwłok znaleziono 9 lutego. Dziewczyna ta była całkowicie naga, ale jej ubrania położono na piersiach i obciążono kamieniami. Na podstawie odcisków palców ofiary ustalono, że była to 27-letnia Nuku Soko. Zaginęła w styczniu, w drodze do swojej siostry do Klipgat.

Rankiem, 6 marca, pracownicy budowlani, którzy kopali rów w Atteridgeville, znaleźli wystające spod ziemi kobiece piersi. Odkopali ciało Sary Matlakala Mokono. Miała 25 lat i zniknęła trzy dni wcześniej, w drodze na spotkanie z kimś, kto obiecał jej pracę.

12 kwietnia, w Atteridgeville znaleziono kolejne ciało. Ręce tej kobiety zostały związane za plecami przy pomocy biustonosza. Została gwałtownie uduszona przez bezpośredni, mechaniczny ucisk na narządy szyi. Mimo, że jej ubrania znaleziono w pobliżu ciała, brakowało jej majtek. Jakiś czas później zidentyfikowano ją jako Lettę Nomthandazo Ndlangamandla. Miała 25 lat.

17 kwietnia, lokalna gazeta „Beeld” opisała sprawę wspomnianych czterech zamordowanych kobiet, twierdząc, że modus operandi ich zabójcy był podobny do tego, używanego przez seryjnego mordercę z Cleveland, którym miał być David Selepe. 19 kwietnia, policja przyznała, że być może pojawił się nowy seryjny morderca, który mógł działać w rejonie Atteridgeville. Podejrzewali, że był to naśladowca mordercy z Cleveland.

Nowy morderca

Następnego dnia, niedaleko miejsca, w którym znaleziono zwłoki Letty Ndlangamandla, znaleziono ciało małego chłopca. Nazywał się Sibusiso. Był 2-letnim synem Letty. Znaleziono go około 20 metrów od ciała matki. Z tego, co było wiadomo, Letta miała się wcześniej spotkać z pewnym mężczyzną w sprawie pracy. Nie miała z kim zostawić synka, więc zabrała go ze sobą. Sądowy patolog nie był w stanie określić przyczyny śmierci chłopca, (chociaż ten miał na głowie ranę), ani tego czy to on zginął pierwszy czy jego matka. Możliwe, że Sibusiso umarł z zimna lub głodu, co wydaje się o wiele gorsze niż ewentualna szybka śmierć z rąk mordercy. Najprawdopodobniej, ten mały chłopiec całymi godzinami chodził po polu, trzymając się blisko ciała matki, ponieważ po prostu nie wiedział co miał zrobić, aż w końcu zmarł z wyczerpania.

13 maja, w polu kukurydzy, niedaleko Hercules w Zachodniej Pretorii, znaleziono zwłoki 29-letniej Esther Moshibudi Mainetjas. Dolna część jej ciała była naga, a ona została uduszona przy użyciu części jej garderoby. Ostatnio widziano ją poprzedniego wieczora, kiedy wychodziła z kawiarni, aby udać się do domu.

Kolejne ciało znaleziono dokładnie miesiąc później, chociaż w międzyczasie zaginęło pięć kobiet. Francina Nomsa Sithebe, 25 lat, została znaleziona 13 czerwca, w pozycji siedzącej, oparta o drzewo. Pomimo, że była ubrana w sukienkę, dokładniejsza analiza pokazała, że jej majtki oraz pasek od torebki obwiązano dookoła jej szyi, a następnie dookoła drzewa.

Trzy dni później, około 14 kilometrów od Pretorii, znaleziono nagie ciało Elizabeth Granny Mathetsas. Miała 19 lat i ostatnio widziano ją żywą 25 maja.

22 czerwca, w Rosherville znaleziono zwłoki zgwałconej i uduszonej kobiety. Jej dokumenty leżały nieopodal. Była nią 30-letnia Ernestina Mohadi Mosebo.

Kolejne dwa dni później znaleziono następną ofiarę, tym razem znowu w Atteridgeville. Nikiwe Dikos zaginęła 7 kwietnia, kiedy poszła na spotkanie z kimś, kto zaoferował jej pracę. Do jej szczątków zdążyły dobrać się dzikie psy, więc jej ciało znaleziono w kawałkach. Jej ręce związano przy pomocy jej majtek. Policji udało się odnaleźć jej czaszkę dopiero następnego dnia. Leżała w odległości 40 metrów od korpusu. Jej pończochy zawiązano dookoła jej szyi i duszono tak mocno, że fragmenty kości szczepiły się z materiałem. W jej pochwę wepchnięto kij. Jej obrączka nadal znajdowała się na palcu, a zwłoki zidentyfikował dopiero jej mąż.

Policja na tropie

Absalom Sanweni mieszkał w przyczepie kempingowej w Beyers Park, w Boksburgu. 17 lipca 1995 roku, nieopodal swojego miejsca zamieszkania, zauważył spacerujących i rozmawiających ze sobą kobietę oraz mężczyznę. Zawołał ich, ponieważ wiedział, że w tamtym miejscu znajdował się płot, więc nie mogli pójść dalej. Jednak mężczyzna odpowiedział, że znał ten teren. Po chwili zniknęli mu z oczu. Absalom, jednak, nadal obserwował. Jakiś czas później, na widoku ponownie pojawił się mężczyzna. Tym razem był sam. Rok później Absalom zeznał w sądzie, że zauważył coś jasnego w dłoni mężczyzny, który wracając rozglądał się gorączkowo, jak gdyby został złapany na robieniu czegoś złego i chciał czym prędzej uciec. Udało mu się zbiec. Absalom udał się na pole i znalazł martwą już kobietę. Udał się wtedy do pobliskiego supermarketu i zadzwonił na policję. Telefon odebrał sierżant Gideon ONeil. Szybko dostał się na miejce, wspiął się na płot i znalazł kobietę. Nadal była ciepła, ale sierżant ONeil nie wyczuwał jej tętna. Wtedy pojawił się jego partner z apteczką pierwszej pomocy, jednak nie udało im się jej reanimować. Została uduszona paskiem od sukienki. A po mordercy nie został żaden ślad. Absalom z żalem przyznał, że był zbyt daleko, aby móc podać szczegółowy opis mężczyzny, którego widział. Kobietę zidentyfikowano jako Josephine Mantsali Mlangeni. Miała 25 lat i czworo dzieci. Wyszła z domu na spotkanie w sprawie pracy.

Jeszcze tego samego dnia powołano specjalną grupę śledczą pod dowództwem kapitana Vinola Viljoena z Wydziału Zabójstw i Kradzieży w Pretorii. On już wcześniej analizował poprzednie morderstwa z serii i posiadał kompletne dane na temat wszystkich ofiar zabitych przy użyciu podobnego modus operandi. Micki Pistorius, sądowa psycholog, także włączyła się do śledztwa. Oboje skrupulatnie analizowali akta sprawy, ale nie mieli pewności, co do znaczenia licznych różnic pomiędzy poszczególnymi ofiarami. Niektóre z ofiar zostały związane, inne nie. Niektórym związano ręce z przodu ciała, a innym z tyłu. Wszystko wydawało się bardzo chaotyczne, więc nie mieli pewności czy wszystkie ofiary zostały zamordowane przez tego samego człowieka.

Następnego dnia, w Zachodniej Pretorii, pojawiły się kolejne zwłoki. Ofiara nazywała się Granny Dimakatso Ramela. Leżała twarzą do ziemi, była ubrana, ale garota użyta do jej uduszenia nadal była obwiązana dookoła jej szyi. Miała zaledwie 21 lat i zaginęła 23 maja.

Tydzień po zniknięciu Granny Ramela, 28-letnia Mildred Ntiya Lepule pojechała w towarzystwie męża na spotkanie z pewnym mężczyzną w sprawie pracy. Niestety, pan Lepule nigdy więcej nie zobaczył swojej żony żywej. Jej ciało znaleziono 26 lipca w kanale niedaleko tamy Bon Accord, w dzielnicy Onderstepoort, około 14 kilometrów na północ od centrum Pretorii. W nadchodzących tygodniach śledczy mieli doskonale poznać te okolice. Morderca udusił kobietę przy pomocy jej pończoch, a jej majtki naciągnął na jej twarz.

W międzyczasie śledczy zajęci byli przygotowywaniem pokoju do planowania działań operacyjnych. Kiedy Micki Pistorius przypinała do tablicy zdjęcia ofiar w kolejności, w jakiej zginęły, zauważyła pewien wzorzec. Wcześniej, analizowali akta w porządku, w jakim ofiary zostawały znajdowane. Teraz, kiedy już znano tożsamość ofiar, a kolejność morderstw również była znana, mogła wyraźnie dostrzec jak strategia mordercy ewoluowała na przestrzeni czasu. Było oczywiste, że udoskonalał swoją technikę z każdym kolejnym zabójstwem. Przykładowo, na początku ofiary nie były w ogóle wiązane. Później, ich ręce wiązano z przodu częścią ich własnej garderoby. Następnie, ich ręce zabezpieczano za plecami. Podobnie, pierwsze ofiary były po prostu duszone, najprawdopodobniej gołymi rękami. Później morderca używał do duszenia biustonosza lub innej części garderoby. W końcu przerzucił się na coś w rodzaju garoty – nawijał część garderoby na kij, a następnie zaciskał dookoła szyi ofiary. Ta metoda dawała mu jako mordercy większą kontrolę. Ewolucja jego okrutnych i sadystycznych skłonności była bardzo niepokojąca.

8 sierpnia w Onderstepoort znaleziono kolejne ciało. Z rzeczy, które znaleziono w torebce ofiary wynikało, że była to 25-letnia Elsie Khoti Masango. Pozostawała zaginiona od 14 lipca.

Już kolejnego dnia, w tym samym rejonie pojawiły się kolejne zwłoki. Ta kobieta została prawie doszczętnie spalona, prawdopodobnie w wyniku pożaru na równinie. Nigdy jej nie zidentyfikowano i nie wiadomo jak długo tam pozostawała.

Dwa tygodnie później, niedaleko Boksburga, została znaleziona 30-letnia Oscarina Vuyokazi Jakalases. Zniknęła tego samego dnia, którego znaleziono zwłoki Elsie Masangos.

28 i 30 sierpnia odkryto kolejne dwa ciała przy tamie na jeziorze Bon Accord. Drugie z nich prawdopodobnie leżało tak od kilku miesięcy. Żadne z nich nie zostało zidentyfikowane.

Z powodu zwiększonej obecności policji w rejonie Onderstepoort, morderca prawdopodobnie powrócił do Cleveland, gdzie znaleziono kolejne ciało 12 września. To właśnie cztery dni później znaleziono pierwsze ciało w kopalni Van Dyk niedaleko Boksburga, a dziewięć kolejnych miało zostać znalezionych w ciągu następnych dwóch dni.

Cmentarzysko się rozrasta

Mimo, że kapitan Frans van Niekerk z Wydziału Zabójstw i Kradzieży brał udział w analizie miejsca zbrodni w Boksburgu, nie miał problemów, aby połączyć swoje siły z kapitanem Viljoenem i dzielić się z nim informacjami. To miejsce zbrodni dostało sporą dawkę uwagi. Licznie pojawili się tam przedstawiciele mediów, więc było niemal pewne, że morderca poszuka sobie nowego miejsca do porzucania zwłok ofiar. Komisarz George Fivaz, szef Południowoafrykańskiej Policji obserwował teren z helikoptera. Na miejscu pojawił się nawet prezydent Nelson Mandela, który zapoznał się ze śledczymi oraz innymi tam obecnymi ekspertami.

Były dwa interesujące aspekty dotyczące tamtego miejsca. Znajdowało się ono niewiele dalej niż 5 kilometrów od więzienia w Boksburgu, odległość ta wydawała się czymś więcej niż czystym przypadkiem, chociaż nikt nie wiedział, co mogłoby to oznaczać. Inną rzeczą było odkrycie licznych przedmiotów o znaczeniu rytualnym w wydawać by się mogło, niekończącym szeregu mrowisk rozrzuconym wzdłuż przylegającej części pola. Wśród tych przedmiotów znajdowały się czarne i czerwone świece, lustra, pióra, noże, bielizna, itp., które mogły się łączyć z regionalną medycyną naturalną.

Tradycyjni uzdrowiciele lub tzw. sangoma są bardzo powszechni w Afryce Południowej. Według Ingo Lamprechta, sangoma (obu płci) odgrywają wiele różnych społecznych oraz politycznych ról w społeczeństwie. Zajmują się wróżbami, leczeniem, przeprowadzaniem rytuałów, odnajdywaniem zagubionego bydła, ochranianiem wojowników, a także wykrywaniem czarownic oraz opowiadaniem historii i mitów. W szczególności muti (tradycyjna południowoafrykańska forma medycyny) jest problematyczną dziedziną, ponieważ może być przygotowana przy użyciu wszystkiego od korzeni roślin, poprzez fragmenty zwierząt, aż to części ludzkiego ciała, zwłaszcza oczu, organów wewnętrznych oraz genitaliów. Jakich składników się używa, to zależy prawdopodobnie tylko od przekonań samego uzdrowiciela. Istnieje wiele opisów morderstw prowokowanych przez muti, często popełnianych na niemowlętach lub małych dzieciach. Na przykład, 13 grudnia 2004 roku, 43-letni uzdrowiciel został oskarżony o gwałt na 30-letniej kobiecie, której miał poderżnąć gardło i pozostawić ją na śmierć. Kobieta jakimś cudem przeżyła, ale niestety zginął jej 9-miesięczny synek. Podejrzany zabrał policjantów do rowu, gdzie pozostawił zwłoki chłopczyka. Z tego, co wiadomo, morderstwo popełniono po tym, jak wpływowy sangoma powiedział mężczyźnie, że taki czyn pomoże mu w zdobyciu ogromnego bogactwa.

Mimo, że prawdopodobieństwo, że kobiety z kopalni Van Dyk mogły zostać zamordowane przez tę samą osobę lub grupę osób, które były odpowiedzialne za rekwizyty pozostawione w mrowiskach, Micki Pistorius na każdej z ofiar zauważyła podpis mordercy z Atteridgeville. Psycholog była pewna, że morderca stąpał po tej samej ziemi, co ona. Poza tym odkryto, że ręce czterech ostatnich ofiar znalezionych w kopalni zostały przywiązane do szyi w taki sposób, że im bardziej kobiety próbowały się uwolnić, tym bardziej zaciskała się pętla na ich szyi.

Oto ofiary znalezione w Boksburgu:

1) Makoba Tryphina Mogotsi, 26 lat, zaginęła 15 sierpnia.

2) Nelisiwe Nontobeko Zulu, także miała 26 lat. Ostatnio widziano ją 4 września, kiedy szukała pracy.

3) Amelia Dikamakatso Rapodile, 43 lata, zniknęła 7 września, kiedy opuściła swoje miejsce pracy, międzynarodowe lotnisko w Johannesburgu, w towarzystwie mężczyzny, który obiecał jej lepsze warunki zatrudnienia. Znaleziono ją z rękami przywiązanymi z tyłu do szyi przy użyciu pończoch. W noc jej zniknięcia trzykrotnie użyto jej karty bankomatowej do wybrania pieniędzy z jej konta.

4) Monica Gabisile Vilakazi wyszła z domu swojej babci 12 września, aby szukać pracy, zostawiając 4-letniego synka pod opieką kobiety. Miała 31 lat.

5) Hazel Nozipho Madikizela, 21 lat, miała ręce przywiązane do szyi przy pomocy bielizny. Ostatnio widzieli ją rodzice w Germiston.

6) Tsidi Malekoae Matela została zidentyfikowana ponad rok później, w listopadzie 1996 roku. Prawdopodobnie, kiedy umarła, miała 45 lat.

Pozostałe cztery kobiety otrzymały jedynie numery, kiedy wpisywano je do rejestru zgonów. Wszystko, co o nich wiadomo, to jak umarły.

Komisarz Fivaz powiedział przedstawicielom prasy, że nie było żadnego związku pomiędzy tym miejscem, a morderstwami z Cleveland, ponieważ David Selepe już wtedy nie żył. Jednak, według niego, możliwe było, iż zabójstwa były powiązane z tymi z Atteridgeville. Wyznaczył także nagrodę w wysokości 82 tysięcy dolarów dla każdego, kto posiadał jakiekolwiek informacje, które mogłyby pomóc w ujęciu mordercy.

Z powodu szybko rosnącej listy ofiar oraz błyskawicznego tempa, w którym ginęły, zdecydowano się skontaktować z międzynarodowymi ekspertami. W czerwcu, Micki Pistorius pojawiła się na konferencji w Szkocji, gdzie poznała Roberta Resslera oraz Roya Hazelwooda, dwóch emerytowanych profilerów FBI. Już wcześniej konsultowała się telefonicznie z Resslerem, ale dopiero w Szkocji zostali sobie oficjalnie przedstawieni. Oczywiście rozmawiali na temat morderstw z Cleveland oraz Atteridgeville. Poprosiła go o pomoc, a on natychmiast zgodził się polecieć do Południowej Afryki. Były funkcjonariusz FBI przybył tam 23 września. Dwa dni później, zaczęli analizować cały zebrany materiał dowodowy i wizytować miejsca znalezienia zwłok.

Profil

Micki Pistorius zdążyła już stworzyć profil, który wspólnie z Robertem Resslerem udoskonalali.

Istniały trzy odseparowane miejsca, w których znaleziono ciała ofiar: osiem kobiet znaleziono w lub niedaleko Atteridgeville (tak samo jak 2-letniego chłopca); sześć kobiet znaleziono w obszarze otaczającym Onderstepoort; 12 kobiet znaleziono na terenie Boksburga. Była jeszcze jedna kobieta znaleziona niedaleko Cleveland. Profilerzy wierzyli, że morderstwa tych 27 kobiet były ze sobą powiązane. W dodatku, było możliwe, że zabójstw mógł dokonać więcej niż jeden morderca, a być może kilku, którzy ze sobą współpracowali.

Miejsca te wydawały się być starannie dobrane, a morderca lub mordercy mogli je dobrze znać. Pomimo, że lokalizacje te były oddalone i dosyć bezpieczne, jeśli chodzi o możliwość zostania złapanym na gorącym uczynku, były jednocześnie łatwo dostępne (w pobliżu była linia kolejowa oraz droga). Pomimo przesłanek, że kobiety zostały zaatakowane i zabite w tych miejscach, gdzie je znaleziono, nie było na to zbyt wielu dowodów. To wskazywało na dobrze zorganizowanego, inteligentnego sprawcę. Z biegiem czasu morderca zyskiwał coraz więcej pewności siebie i arogancji, gdyż ofiary z Atteridgeville zostały rozsiane daleko od siebie, ofiary z Onderstepoort były już blisko siebie, a te znaleziono w Boksburgu leżały prawie jedna na drugiej.

Ofiarami tego mordercy były kobiety średniej klasy, między 20 a 30 rokiem życia, które dbały o swój wygląd. Większość z nich była bezrobotna lub szukała lepszej pracy. To wydawało się być kryterium mordercy, ponieważ wielu krewnych ofiar, przyjaciół lub współpracowników zeznało na temat spotkań ofiar w sprawie pracy. Morderca prawdopodobnie został urażony lub zraniony przez kobietę, którą teraz reprezentowały ofiary. Pragnął ją ciągle gwałcić i zabijać, prawdopodobnie dlatego ofiary były do siebie tak podobne.

Oto lista cech mordercy/morderców z profilu stworzonego przez Micki Pistorius oraz Roberta Resslera: (1) czarnoskóry mężczyzna między 20 a 30 rokiem życia; (2) pracujący na własnym, z dostępem do pieniędzy; (3) jeżdżący drogim samochodem; (4) ubiera się w jaskrawe rzeczy i nosi biżuterię; (5) sprawny towarzysko, czarujący, z podejściem do kobiet; (6) prawdopodobnie żonaty, w separacji lub rozwiedziony; (7) odwiedzał miejsca, gdzie sprzedaje się alkohol i lubił towarzystwo; (8) mógł w przeszłości brać udział w oszustwie lub kradzieży; (9) mógł powiedzieć komuś, że jest mordercą, chociaż używając trzeciej osoby liczby pojedynczej oraz publicznie naśmiewać się z policji; (10) czytał raporty o morderstwach oraz śledził działania policji w prasie; (11) nienawidził kobiet, chociaż był dla nich bardzo miły; (12) po dokonywaniu przestępstw masturbował się, zbierał pamiątki, a potem się ich pozbywał; (13) miał wysoki popęd seksualny i lubił czytać pisma pornograficzne; (14) w jego przeszłość był jakiś incydent związany z przemocą seksualną, prawdopodobnie, gdy był nastolatkiem; (15) był bardzo inteligentny oraz zaradny.

Robert Ressler przewidział, że zabójca miał duży popęd seksualny i czytał pisma pornograficzne. Jego fantazje, do których się masturbował, były agresywne i wierzył, że kobiety były tylko obiektem do poniżania. Lubił podrywać i kontrolować kobiety. Kiedy podchodził do ofiary, robił to w bardzo wyrachowany sposób. Był świadomy, że w końcu zabije ofiarę i rozkoszował się tą myślą, kiedy z nią rozmawiał.

Profil ten był bardzo podobny do profilu mordercy z Cleveland. Zazwyczaj nie zwraca się na to uwagi, ponieważ profil opisuje typ osobowości, a nie konkretną osobę. I pomimo, że każdy morderca jest inny, niektórzy z nich dzielą wiele cech ze sobą. Jednak, w tej sprawie to było dość niepokojące, z pokrywającymi się miejscami zbrodni, tak podobnym modus operandi, bliskimi ramami czasowymi oraz, co było najbardziej problematyczne, tym, że David Selepe został zabity zanim udało się go osądzić w sprawie morderstw z Cleveland. Krajowy Komisarz Policji poprosił Resslera także o wgląd w sprawę Davida Selepe. Razem z Micki Pistorius przeanalizował wszystkie dokumenty oraz dowody i wywnioskował, że Selepe faktycznie mógł być zamieszany w morderstwa w rejonie Cleveland.

Telefon

W miejscu zbrodni w Boksburgu znaleziono torebkę, w której znajdował się dokument tożsamości jednej z ofiar. To pozwoliło policji, w dość krótkim czasie, zidentyfikować Amelię Rapodile. Kiedy prześledzili ostatnie dni jej jej życia, dowiedzieli się od jej współpracowników, że 7 września miała spotkanie z mężczyzną nazywającym się Moses Sithole. To był dzień, w którym dziewczyna zaginęła. Śledczy uzyskali formularz aplikacyjny od organizacji pod nazwą Youth Against Human Abuse, którą prowadził Sithole, a w której zaoferował Amelii pracę. Kiedy zadzwonili na numer telefonu, który był podany na formularzu, poznali kobietę o imieniu Kwazi Sithole, która mieszkała w Wattville, terenie leżącym na południowy-wschód od Boksburga. Była ona siostrą Mosesa, chociaż on u niej nie mieszkał i nie wiedziała, gdzie się znajdował.

Niedługo potem, gdy zidentyfikowano Tryphinę Mogotsi, śledczy byli pewni, że mają podejrzanego. Tryphina była pracownicą pralni w Kids Haven, organizacji pomagającej dzieciom mieszkającym na ulicy w Benoni, które leży na wschód od Boksburga. Siphiwe Ngwenya, współpracownica Tryphiny, powiedziała im, że Kids Haven odwiedził mężczyzna, który opowiedział im o możliwości zdobycia posady w jego organizacji Youth Against Human Abuse. Rozmawiał także z Tryphiną, która była bardzo podekscytowana swoim spotkaniem w sprawie pracy. Moira Simpson, pracownica socjalna, potwierdziła, że Moses Sithole odwiedził Kids Haven dwukrotnie. Za pierwszym razem towarzyszył mu fotograf z gazety „The Star” oraz dwie ubogie nastolatki, które miały zostać zabrane do domu. Za drugim razem przyszedł sam, mówiąc, że pisze artykuł do gazety o jego organizacji i powiedział jej, że szuka kogoś, kto będzie zbierał fundusze na dzieci ulicy. Kilka dni później Tryphina zaginęła.

Pomimo ogromnej ilości artykułów w prasie na temat ciał znalezionych w rejonie Boksburga, ciągłych nagród oferowanych za informacje w sprawie, a nawet osobistej prośby prezydenta Mandeli o pomoc policji w śledztwie, mordercy nikt nie niepokoił. Prawdopodobnie już wtedy czuł się bardzo pewny siebie. Zaledwie w tydzień po odkryciu dziesięciu ciał w kopalni Van Dyk, 20-letnia Agnes Sibongile zaginęła w drodze na spotkanie z przyjacielem. Jej ciało znaleziono 3 października na stacji kolejowej niedaleko Benoni.

Tego samego dnia do redakcji gazety „The Star” zadzwonił pewien mężczyzna. Telefon odebrała Tamsen de Beer, pracująca tam dziennikarka. Mężczyzna powiedział, że nazywa się Joseph Magwena i jest seryjnym mordercą z Gauteng (Gauteng to nazwa regionu, gdzie leżą Johannesburg oraz Pretoria). Powiedział: „Jestem człowiekiem, którego szukacie.” Dodał, że chce się poddać. Dziennikarka zapisała treść rozmowy i skontaktowała się z policją. W październiku mężczyzna zadzwonił jeszcze trzykrotnie, a każdą z rozmów nagrała policja. W czasie tych czterech rozmów, Joseph podał nieco szczegółów dotyczących morderstw. Powiedział, że zaczął zabijać po tym jak pewna kobieta fałszywie oskarżyła go o gwałt, za co został skazany i wsadzony do więzienia. Podczas pobytu w więzieniu inni więźniowie się nad nim znęcali. „Zmuszam kobietę do pójścia gdzie chcę i kiedy tam jestem, mówię jej: Wiesz, co? Zostałem zraniony, dlatego teraz to robię. Potem ją zabijam.” Powiedział, że używał ubrań ofiar, aby je dusić, ale wolał bieliznę, ponieważ nie zostawały na niej odciski palców. Do porzucania ofiar przez dłuższy czas używał terenów niedaleko Boksburga, ale to wiedział każdy, kto czytał gazety. Następnie jednak powiedział, że te kobiety widziały inne ofiary zanim zostały zabite. Pomimo, że przyznał się do odpowiedzialności za zabójstwa w Pretorii, Atteridgeville i Boksburgu, zaprzeczył, że brał udział w morderstwach z Cleveland. Twardo zaprzeczył, że zabił Lettę Ndlangamandla oraz w szczególności jej dwuletniego synka, mówiąc, że kochał dzieci. Podał także inne szczegóły, w tym lokację ciała, którego policja jeszcze nie znalazła. To sprawiło, że śledczy uwierzyli, że dzwoniący był prawdziwym mordercą.

W międzyczasie, wraz z ciałem niezidentyfikowanej kobiety znalezionym niedaleko stacji kolejowej Jupiter, zgodnie z instrukcjami podanymi przez Josepha 9 października, 11 października znaleziono ciało Ntombi Ndabenis. Znaleziono ją ledwie dzień po jej zaginięciu. Do zaciśnięcia pończoch na jej szyi użyto grzebienia.

W końcu, Tamsen de Beer (współpracująca z ekipą śledczą) umówiła się na spotkanie z Josephem na stacji kolejowej, ale, niestety, nie poszło ono tak jak śledczy mieli nadzieję. Zdecydowano wtedy, że nadszedł czas na bardziej agresywną taktykę i 13 października w gazetach ukazało się zdjęcie ich głównego podejrzanego, którym był Moses Sithole. Poprosili społeczeństwo o jakiekolwiek informacje na temat tego mężczyzny.

Następnego dnia w kopalni Village Main Reef niedaleko Johannesburga znaleziono kolejne zwłoki. Ofiara została przywiązana za szyję do drzewa przy pomocy sznurówek. Nigdy nie udało się jej zidentyfikować.

Morderca zatrzymany

Kilka dni po tym jak zdjęcie Sithole’a pojawiło się w gazetach, skontaktował się on z mężem swojej siostry, Maxwellem. Powiedział, że potrzebuje broni i umówił się z nim na spotkanie w fabryce w Benoni. Siostra Sithole’a, Kwazi, była już w kontakcie z policją, od kiedy wyśledzili jej numer podany w formularzach rozdawanych przez Sithole’a, a Maxwell poinformował śledczych o jego prośbie. To była doskonała okazja, aby go złapać. Spotkali się z zarządem fabryki i umówili się, że inspektor Francis Mulovhedzi będzie udawał strażnika, którego nie będą znali inni pracownicy. 18 października 1995 roku, o 9 wieczorem, Sithole przyjechał do fabryki i zapytał o Maxwella. Inni strażnicy powiedzieli inspektorowi Mulovhedzi, aby go przyprowadził, gdyż był nowym pracownikiem, ale on nie chciał zostawić Sithole’a samego. To sprawiło, że Sithole spanikował i uciekł. Funkcjonariusz udał się za nim w pościg. Kiedy znaleźli się w ślepej uliczce, przedstawił się jako oficer policji, krzycząc, aby Sithole się zatrzymał i oddał dwa strzały ostrzegawcze. Ale Sithole nie chciał się tak łatwo poddać. Wyskoczył na policjanta z siekierą. Oto jak inspektor Mulovhedzi opisywał te wydarzenia w sądzie: „Odwrócił się i miał coś w ręce. Szedł w moją stronę. Moje życie było zagrożone, więc wystrzeliłem w jego nogi… On ciągle walczył. Uderzył mnie w prawą rękę, a ja oddałem jeszcze kilka strzałów. Wtedy upadł na ziemię.” Sithole został postrzelony w brzuch i nogę. Zabrano go do szpitala w Benoni, gdzie następnego dnia został poddany operacji.

Całe zajście z Sithole’m przypominało to poprzednie z Davidem Selepe, czego prasa nie mogła sobie odpuścić. Jednak Sithole w odróżnieniu do Selepe przeżył. Dwa dni później zabrano go do szpitala wojskowego w Pretorii, gdzie był lepiej strzeżony. Taka ochrona była prawdopodobnie po to, aby obronić Sithole’a od społeczeństwem, a nie na odwrót, ponieważ nie był w stanie uciec stamtąd o własnych siłach.

Naturalnie, wiadomości o jego aresztowaniu rozprzestrzeniły się jak dziki ogień. Jednak to nie przyniosło ulgi, której wszyscy się spodziewali. W Wattville mieszkańcy byli wściekli, że Kwazi Sithole, mieszkanka miasta, wcześniej nie podała informacji o swoim bracie. W końcu, jednak, emocje te wydawały się bardziej powiązane ze strachem. „Ciągle się boimy. Morderstwa nie ustały po śmierci Selepe, więc czemu teraz miały ustać?” – ktoś powiedział prasie. Wiele osób było przekonanych, że Sithole miał wspólnika.

23 października Moses Sithole został oskarżony o 29 morderstw w sądzie w Brakpan. Jednak, w związku ze swoim stanem zdrowia, nie był w stanie pojawić się na rozprawie.

28 października gazety odkryły, że Sithole najprawdopodobniej był zarażony wirusem HIV. Policja jednak tego nie skomentowała. Nie wiadomo jak zaraził się wirusem, chociaż źródłem mogła być jedna z jego ofiar. Oczywiście to jeszcze bardziej zaniepokoiło opinię publiczną. W 1993 roku, kiedy Sithole siedział w więzieniu w związku z innymi przestępstwami, poznał kobietę, która odwiedzała tam swojego krewnego. Nazywała się Martha. Zaczęli do siebie pisać. Kiedy później go zwolniono, przeprowadził się z nią do Soshanguve, na północ od Pretorii. Następnie, kiedy Martha zaszła w ciążę, przeprowadziła się do rodziców do Atteridgeville, a Sithole dołączył do niej parę miesięcy później. 5 grudnia 1994 roku, Martha urodziła dziewczynkę, którą nazwali Bridget. W lutym 1995 roku, Sithole zapłacił lobola za Marthę (tradycja wśród rdzennych mieszkańców Afryki, aby zapłacić określoną liczbę bydła lub sumę pieniędzy rodzinie żony). Ale do ślubu w końcu nie doszło, gdyż później tego samego roku rozeszli się. Martha odwiedziła go trzykrotnie od czasu aresztowania. Kiedy rozeszły się wieści o jego zakażeniu wirusem HIV, nie chciała mieć z nim nic więcej do czynienia. Na obecność wirusa przebadano zarówno Marthę, jak i Bridget, jednak wyników badania nie ujawniono.

Rozmowy przy szpitalnym łóżku

W międzyczasie śledczy przesłuchiwali Sithole’a w jego szpitalnym łóżku. Niestety podejrzany nie był zbyt rozmowny. Do rozmowy udało się go skłonić dopiero, kiedy do jego pokoju weszła policjantka. Wtedy zaczął opisywać niektóre ze swoich zbrodni i masturbować się w tym samym czasie. Część z tych rozmów nagrano. W pewnym momencie Sithole miał powiedzieć: „Mogę wskazać miejsce w Atteridgeville oraz w Hercules. Tam zacząłem. Bliżej Johannesburga nie zabijałem ludzi, bo tam mieszkałem. Ofiar nawet nie liczyłem. Miejsca były wybierane przed ofiarami.” Zabijał tylko w dzień i prawdopodobnie gwałcił tylko ładne dziewczyny.

Powiedział także, że w Atteridgeville zabił około 10 osób. „Złapałem je moim własnymi rękami za szyję i udusiłem. Myślałem o czymś, czym mógłbym je związać… Użyłem pończoch. Owijałem jej wokół ich szyj.” Nie lubił jednak widoku krwi. Zmuszał kobiety do patrzenia w dół, kiedy je gwałcił i zabijał. Kiedy patrzył jak umierały, masturbował się. Sithole zaprzeczył, jakoby miał wspólnika, ale twierdził, że miał naśladowców.

Podczas procesu te zeznania próbowano unieważnić. Sithole przez swojego prawnika oskarżył policję o zmuszenie go do przyznania się do winy. Twierdził, że śledczy podali mu informacje oraz listę ofiar z nazwiskami, a potem powiedzieli mu, żeby podać te szczegóły w trakcie nagrania. Oczywiście, osoby oskarżone o różne przestępstwa często twierdzą, że policja w jakiś sposób wymusiła ich zeznania. Jednak kwestia uczciwości śledczych została poddana w wątpliwość przez inne wydarzenia w dniach po aresztowaniu Sithole’a. Według śledczych, podczas przesłuchań nie chciał mieć przy sobie prawnika. Kiedy jego obrońca z urzędu, Tony Richard, przyjechał do szpitala, został o tym poinformowany, ale nie chciał wierzyć policjantom i sam rozmawiał z Sithole’m. Ten powiedział, że jego żona zorganizuje mu prawnika. Jednak policjanci nadal rozmawiali z nim na osobności. Kiedy przyznał się do morderstw, przysłano urzędniczkę sądową, aby spisała zeznanie Sithole’a. Jednak on powiedział jej, że naprawdę potrzebuje adwokata. Urzędniczka zaobserwowała, że Sithole’owi doskwierał silny ból, a kiedy zapytała go o prawnika, odpowiedział, że nie umiał nikogo znaleźć, a policja nie dopuszczała do niego nikogo. Kobieta zdecydowała się nie spisywać jego zeznań. Wtedy przysłano innego urzędnika do szpitala i tym razem Sithole się przyznał. W czasie procesu twierdził, że kiedy urzędniczka wyszła, śledczy byli wściekli. Mówili, że robi z nich głupków i gówno zobaczy, jeśli się nie przyzna.

3 listopada, Sithole został wypuszczony ze szpitala i przetransportowany do więzienia w Boksburgu, gdzie już wcześniej odbywał wyrok za gwałt. Więzienie to znajdowało się niedaleko jednego ze stworzonych przez niego masowych grobów. Zamknięto go w izolatce, gdzie czekał na swój proces. W ciągu kilku następnych dni, został zabrany na wizję lokalną w miejsca, gdzie zostawiał ciała. Pewnego ranka narzekał na ból. Kapitan Viljoen poszedł do kawiarni i kupił paczkę czekoladowych cukierków wyglądających jak tabletki. Włożył kilka z nich do ust więźnia i powiedział, żeby połknął, ale nie rozgryzał. Policjant nie chciał, żeby Sithole był pod wpływem jakichkolwiek leków, kiedy wskazywał miejsca zbrodni.

Sithole zabrał policjantów do licznych miejscówek, gdzie znaleziono ciała. Kapitan Themba Ndlovu towarzyszył im i tłumaczył wszystko, co mówili śledczy na język Zulu, aby nie było żadnych niedomówień. 6 listopada, zabrał ich do terenów w pobliżu kopalni Gosforth Park, na zachód od Germiston, gdzie odkryli ostatnią z ofiar, kolejną kobietę, która spoczęła w ubogim, bezimiennym grobie. Po tych wycieczkach, Sithole został zabrany do doktor Lorny Martin, która wówczas była rejonowym chirurgiem, aby określić czy został zraniony lub fizycznie przymuszony przez policję w czasie wizji lokalnych. Jakiś czas później doktor Martin została sądowym patologiem, aby w 2004 roku stać się szefową katedry Medycyny Sądowej i Toksykologii na Uniwersytecie w Cape Town. Opisała Sithole’a jako bardzo czarującego, elokwentnego człowieka, który odpowiedział na wszystkie pytania, jakie mu zadała. Był miły i grzeczny… a równocześnie przerażający.

Proces

Proces Mosesa Sithole’a był długi, kosztowny, ale ciekawy. I nie chodzi tutaj tylko o szokująco makabryczne szczegóły zbrodni, ale pewne intrygujące, jeśli nie powiedzieć dramatyczne, zwroty akcji. Oczywiście, trzeba pamiętać, że od momentu aresztowania Sithole’a do jego procesu minął prawie rok.

Sithole we własnej osobie pojawił się w sądzie 13 listopada 1995 roku, poruszając się o kulach. W procesie wzięło udział również wielu krewnych ofiar, a można sobie wyobrazić, że nie byli oni pokojowo nastawieni. Spodziewając się rozwścieczonych tłumów, budynek sądu obstawili uzbrojeni po zęby policjanci. Niektórzy ludzie byli bardzo zawiedzeni, że przyjechali za późno, aby na własne oczy zobaczyć podejrzanego, ponieważ jego sprawa miała rozpocząć się już o 7:30 rano. Niestety, zdecydowano, aby pierwszą rozprawę przełożyć na inny dzień.

5 grudnia Sithole ponownie zjawił się w sądzie. Jego obrońca, Tony Richard, przedłożył sędziemu list od psychiatry, w którym zawarta była propozycja, aby wysłać Sithole’a na obserwację kliniczną. Taka obserwacja miała pomóc w określeniu stanu jego zdrowia psychicznego. Według tego, co napisane było w liście, Sithole w przeszłości doświadczył licznych urazów głowy (głównie podczas różnych bójek), które sprawiły, że nie zdawał sobie sprawy z bezprawności swoich czynów. Ciekawe, jednak, że pomimo, iż nie zdawał sobie sprawy, że zabijanie tamtych kobiet było złe, był w stanie korzystać z wyszukanych metod oszukiwania ich, zwabiania do miejsc, gdzie nie było innych ludzi, nie pozostawiając prawie żadnych śladów i zabierać stamtąd przedmioty, które mogły ułatwić policji identyfikację ofiar. Sędzia zarządził przeniesienie go do więzienia Krugersdorp, gdzie mógłby być pod obserwacją pobliskiego szpitala psychiatrycznego Sterkfontein.

5 stycznia 1996 roku, zdecydowano o przedłużeniu obserwacji psychiatrycznej Sithole’a. 6 lutego, po raz kolejny przedłużono obserwację, tym razem o 30 dni. 6 marca, gdy w końcu skompletowano raporty psychiatryczne na jego temat, sędzia prowadzący jego sprawę został poinformowany, że Sithole nie wykazywał żadnych śladów urazów lub zaburzeń, które mogłyby wpływać na rozróżnianie przez niego dobra i zła. Wreszcie mógł zostać osądzony. Przez cały czas trwania procesu Sithole uważnie słuchał padających tam zeznań i oskarżeń, a na jego ustach ciągle można było zobaczyć charakterystyczny szeroki uśmiech. Na zewnątrz budynku sądu zgromadziła się spora grupa kobiet, które żądały, aby wydać Sithole’a w ich ręce. Oczywiście, ich prośba została odrzucona, a Sithole po rozprawie wrócił do więzienia w Boksburgu. 20 maja stawił się w Sądzie Najwyższym w Pretorii, gdzie wyznaczono datę kolejnej rozprawy na pięć miesięcy później. W połowie września Sithole otrzymał z urzędu nowego reprezentanta w sądzie. Był nim adwokat Eben Jordaan.

30 września południowoafrykańska prasa po prostu oszalała. Gazety donosiły, że Moses Sithole zostanie oskarżony o 38 zabójstw, 40 gwałtów oraz 6 kradzieży. Cztery z zarzutów morderstwa wiązały się z kobietami wcześniej przypisywanymi przez policję domniemanemu zabójcy z Cleveland, Davidowi Selepe. Te wiadomości nie ucieszyły dziennikarzy, którzy nigdy tak naprawdę nie zaakceptowali wydarzeń z Selepe w roli głównej. Fakt, że jedna z tamtych kobiet, Amanda Thethe została znaleziona w miejscu, które Selepe wskazał, kiedy został postrzelony, oczywiście jeszcze bardziej zaognił sytuację. Informacji czy którekolwiek z tamtych czterech ofiar były wcześniej uważane za jedne z sześciu ofiar Davida Selepe nigdy nie podano publicznie.

Amanda Kebofile Thethe, 26 lat, została znaleziona 6 sierpnia 1994 roku w pobliżu Cleveland. Pozostałymi trzema ofiarami były: 18-letnia Maria Monene Monama, znaleziona 16 lipca w Cleveland; 32-letnia Joyce Thakane Mashabela, znaleziona 19 sierpnia w Zachodniej Pretorii; oraz 24-letnia Refilwe Amanda Mokale, znaleziona 7 września w Cleveland. Morderstwo kolejnej ofiary, Rose Rebothile Mogotsi, także zostało dodane do zarzutów przedstawionych Sithole’owi. Rose została znaleziona 18 września 1994 roku w Boksburgu. Zaginęła trzy dni wcześniej, miała 22 lata i wiadomo było, że przed zaginięciem szukała pracy.

Wcześniejsze ofiary

Proces Sithole’a rozpoczął się w końcu 21 października 1996 roku. To miał być bardzo głośny i emocjonujący proces. W czasach segregacji rasowej tamtejsza Służba Bezpieczeństwa zajmowała się politycznymi zagrożeniami w stosunku do rządu. Organizacje takie jak African National Congress, Pan Africanist Congress, South African Communist Party i inne, zostały zakazane, a wielu ich liderów oraz sławnych członków, takich jak Nelson Mandela, zostało uwięzionych lub poddanych obserwacji. Jednostka C-10 powołana do tłumienia rewolty, pod dowództwem pułkownika Eugene’a de Kock, była znana z brutalnego rozprawiania się z przeciwnikami apartheidu na farmie Vlakplaas, w latach 80-tych. Po pierwszych demokratycznych wyborach znienawidzony De Kock został osądzony. Kiedy miał się odbyć proces Sithole’a, De Kock zeznawał już w swoim, a żaden z nich nie przypuszczał, że ostatnie lata swojego życia spędzą w tym samym więzieniu.

21 października Moses Sithole został oskarżony o gwałty na 40 kobietach, zabójstwa 37 z nich oraz jednego dziecka, a także o sześć kradzieży. Uśmiechając się szeroko, oznajmił, że jest niewinny. Pierwsze trzy zarzuty dotyczyły gwałtów mających miejsce w latach 1987-88. Tamte kobiety zeznawały jako pierwsze. Zazwyczaj nazwiska ofiar gwałtów nie są podawane do wiadomości publicznej. Jednak warto wspomnieć o tych kobietach, ponieważ pojawiły się one na procesie, stanęły twarzą w twarz z potworem, który je skrzywdził, ujawniły się światu i pomogły na zawsze odizolować go od społeczeństwa.

Patricia Kumalo, we wrześniu 1987 roku szukała pracy. Miała 29 lat. Pewnego dnia jej siostra zapoznała ją z mężczyzną o imieniu Martin, którego obie zidentyfikowały na rozprawie, jako Mosesa Sithole. Martin powiedział jej, że miał dla niej pracę w Cleveland. Szczęśliwa, że będzie mogła zarobić trochę pieniędzy, wsiadła z nim do pociągu w Boksburgu. Pociąg opuścili na stacji w Geldenhuis, a Martin powiedział, że zna skrót przez równinę. Kiedy tam dotarli, jego zachowanie kompletnie się zmieniło. Jak zeznała Patricia: „Złapał mnie za ubrania na piersiach. Byłam przerażona. Kazał mi położyć się na ziemi i mnie zgwałcił.” Zgwałcił ją więcej niż raz. „Błagałam o litość i płakałam, i prosiłam, żeby mnie nie zabijał. Powiedział, że tego nie zrobi, bo mam takie oczy, których mu żal.” Kiedy przez łzy opowiadała o tych wydarzeniach, Sithole wydawał się niezwykle rozbawiony. Według kobiety, już po gwałcie związał jej ręce biustonoszem, nałożył sukienkę przez głowę i kazał jej tam czekać. Następnego dnia były urodziny jej córki. Prawnik Sithole’a zapytał kobietę czy sprawcą gwałtu nie był przypadkiem David Selepe. Powiedziała, że nie. Widziała zdjęcie Sithole’a w gazetach po jego aresztowaniu i go na nim rozpoznała. I teraz też go poznawała.

Thembi Ngwenya zeznała, że poznała Sithole’a we wrześniu 1988 roku w sklepie z odzieżą, gdzie pracowała. Zaoferował jej lepiej płatną pracę, ale postanowiła najpierw porozmawiać ze swoim pracodawcą. Thembi przypomniała sobie o koleżance, Dorcas Kedibone Khobane, która była bezrobotna i poznała ich ze sobą. 28 września Sithole poprosił 26-letnią Dorcas, aby towarzyszyła mu w podróży do Cleveland. I tym razem zatrzymali się na stacji Geldenhuis i szli przez równinę, gdzie ją uderzył i wyciągnął nóż. „Groził, że mnie nim zabije i będzie nim ciął, aż zrobię to, czego chce. Popchnął mnie na ziemię i zdjął moje majtki. Swoje majtki opuścił do kolan i mnie zgwałcił.” Jednak po tym nie chciał odejść i zaczął z nią rozmawiać: „Powiedział mi, że w Vosloorus ma dziewczynę imieniem Sibongile. Powiedział, że chciał abym poszła poszukać jej w jej domu, bo ukradła mu kilka rzeczy, ale nie powiedział, co to było. Potem zapytał czy moglibyśmy znowu uprawiać seks.” Dorcas powiedziała, że nie, a on zgwałcił ją po raz drugi. I tym razem nie spieszno mu było odejść, ale usłyszał, że ktoś nadchodził, więc uciekł. Mimo, że tamten mężczyzna przedstawiał się jako Samson, Dorcas zidentyfikowała Mosesa Sithole jako gwałciciela.

Sibongile Nkosi w 1988 roku miała 17 lat i spotykała się z Sithole’m, chociaż znała go jako Martina. Kiedy zeznawała Sithole się nie uśmiechał, a ukrył twarz w dłoniach. Sibongile zeznała, że bała się go wtedy tak jak i teraz. Często ją bił i groził zabiciem jej rodziny, jeśli chciałaby go zostawić. Opisywała jak ją bił, a potem, kiedy ktoś ich odwiedzał, nagle stawał się miły i uprzejmy. Obrońca Sithole’a powiedział dziewczynie, że jej klient zaprzeczył, że kiedykolwiek ją dotknął. Sibongile zapytała wtedy czy ma zdjąć ubrania, aby pokazać blizny, które zostały jej na pamiątkę tamtego związku.

Lindiwe Nkosi, siostra Sibongile, zeznała, że Martin pytał ją czy chce odwiedzić swoją siostrę w Sweto. Było to w październiku 1988 roku. Pojechali pociągiem i wysiedli na stacji Geldenhuis. Kiedy znaleźli się na równinie, Martin zapytał czy dziewczyna chce uprawiać z nim seks. Kiedy odmówiła, wyciągnął butelkę z benzyną. Powiedział, że jeśli nie będzie uprawiać z nim seksu, to ją zabije i podpali. Następnie zaczął ją bić, gwałcić i dusić aż do nieprzytomności. Kiedy odzyskała świadomość, Martin powiedział, że zabije ją i jej siostrzenicę, jeśli komukolwiek cokolwiek powie. Potem zabrał ją do domu. Lindiwe miała wtedy 15 lat.

Buyiswa Doris Swakamisa poznała Lloyda Thomasa w lutym 1989 roku. Zaproponował jej pracę w biurze, więc zgodziła się z nim wyjechać. Kiedy szli równiną niedaleko Cleveland, z gazety, którą trzymał zwiniętą pod pachą wyciągnął panga (coś w rodzaju maczety, używane do ścinania trzciny cukrowej). Powiedział, że będzie uprawiał z nią seks. Buyiswa zeznała w sądzie, że Sithole powiedział, że jeśli nie chce uprawiać z nim seksu może uciec, ale musi się upewnić, że jej nie dogoni, bo wtedy ją zabije. „Po prostu tam stałam. Podszedł do mnie, uderzył mnie i kazał zdjąć ubrania. Kiedy tego nie zrobiłam, uderzył mnie jeszcze dwa razy z otwartej dłoni.” Jednak Lloyd nie był w stanie jej zgwałcić. Musiała pocałować go w szyję i włożyć palce w jego uszy, aby mógł dostać erekcji. Wtedy ją zgwałcił. Po wszystkim powiedział jej, że nienawidzi kobiet, bo kiedyś miał dziecko z pewną dziewczyną, a ona otruła to dziecko. Potem ją związał, zabrał pieniądze i odszedł. Gwałt zgłosiła na policji.

Kilka miesięcy później Buyiswa zauważyła Lloyda na zewnątrz miejsca, gdzie w międzyczasie znalazła zatrudnienie. Poinformowała o tym policję i aresztowano mężczyznę, który policjantom przedstawił się jako Moses Sithole. Najdziwniejsze było to, że Buyiswa musiała z nim jechać na posterunek jednym radiowozem, siedząc obok gwałciciela. Przeklinał ją i powiedział, że powinien był ją zabić. Wtedy Sithole został uznany winnym gwałtu i skazano go na sześć lat pozbawienia wolności, chociaż ciągle utrzymywał, że fałszywie go oskarżono. W 1993 roku został zwolniony za dobre sprawowanie. Buyiswa została powołana na świadka w tej sprawie, aby opisać modus operandi Sithole’a oraz aby stało się jasne, dlaczego w latach 1989-1993 nie popełniał żadnych przestępstw.

Dalszy ciąg zeznań

Dodanie zarzutu zabójstwa Amandy Thethe do innych zarzutów Sithole’a wzbudzało kontrowersje jeszcze zanim na dobre wyszło na jaw. Po pierwsze, David Selepe wskazał miejsce położenia jej zwłok, zanim został zabity, a po drugie zabójca Amandy użył jej karty bankomatowej do wybrania pieniędzy z bankomatu trzy razy w dniach bezpośrednio po jej zabiciu. Został uwieczniony na zdjęciach z kamery przemysłowej, a policja wcześniej twierdziła, że był nim David Selepe. Teraz Sithole był także oskarżony o tą kradzież.

18 listopada Siphiwe Ngwenya, która pracowała w Kids Haven razem z Tryphiną Mogotsi, zidentyfikowała mężczyznę z nagrań kamery, jako Mosesa Sithole, mężczyznę, który odwiedził Kids Haven i spotkał się z Tryphiną w dniu jej zaginięcia. Gwoździem do trumny Sithole’a było jednak zeznanie jego siostry, Kwazi, która potwierdziła że mężczyzna uwieczniony na nagraniach z kamery przemysłowej to jej brat. Zeznała także, że do jej domu często dzwoniły kobiety w sprawie pracy.

Ale na światło dzienne wyszły jeszcze bardziej niepokojące fakty. Okazało się, że Sithole faktycznie znał Amandę Thethe i odwiedzał dom jej ojca kilka miesięcy przed tym jak zaginęła. Rodzinie przedstawiła go jako Selbie, swojego chłopaka. Jej ciało znaleziono 6 sierpnia 1994 roku. Została zgwałcona, jej majtki i pończochy wepchnięto w jej usta, a jej bluzkę zawiązano dookoła gardła. Ciotka Amandy zobaczyła Selbiego ponownie na jej pogrzebie. Seryjni mordercy lubią odwiedzać swoje cmentarzyska, miejsca porzucenia zwłok, a nawet przychodzić na pogrzeby ofiar. Robiąc to mogą jeszcze raz przypomnieć sobie sceny śmierci, uczucie siły i dominacji nad inną istotą ludzką.

Wilhelmina Ramphisa poznała Davida Ngobeni w marcu 1995 roku. Zaoferował jej pracę, więc wypełniła formularz aplikacyjny. Była bardzo zawiedziona i zła, że nie dotrzymał terminu ich kolejnego spotkania. Oczywiście, kilka miesięcy później, kiedy zobaczyła tego mężczyznę ponownie, tym razem w telewizyjnych wiadomościach i dowiedziała się, że tak naprawdę nazywał się Moses Sithole i prawdopodobnie zabił ponad 30 kobiet, zaczęła dosłownie płakać ze szczęścia, że nie pojawił się na tamtym spotkaniu.

W sprawie Sithole’a zeznawało bardzo wielu świadków. Ojcowie opisywali ciężkie chwile, które przeżyli będąc zmuszonymi do zidentyfikowania zmasakrowanych zwłok swoich córek. Na sali sądowej polało się wiele łez. Ale Sithole przez większość czasu tylko siedział i się uśmiechał.

Dan Mokwena zeznał, że na początku 1995 roku siedział z Elizabeth Mathetsa przed budynkiem, w którym oboje pracowali. Podszedł do nich mężczyzna, a Elizabeth przedstawiła go jako Sello, swojego chłopaka. Dan ponownie zobaczył Sello na tydzień przed tym jak Elizabeth zniknęła, w maju tego samego roku. Dan zidentyfikował Mosesa Sithole jako Sello.

Piet Tsotsetsi, kierowca ciężarówki, zeznał, że otrzymał wiele telefonów na komórkę, którą miał w ciężarówce od kobiet na temat ofert pracy, które rzekomo im przedstawił. Nic jednak o tym nie wiedział. W tym czasie, Sithole był zatrudniony w tej samej firmie jako czyściciel ciężarówek. Siostra Elsie Masangos zeznała, że mężczyzna przedstawiający się jako Piet Tsotsetsi zaoferował Elsie pracę tuż przed tym jak zniknęła. Tsotsetsi zeznał, że telefony się skończyły po tym, jak Sithole został aresztowany.

Mary Mogotlhoa zeznała, że była w związku z Sithole’m, którego znała jako Charlesa, niedługo przed jego aresztowaniem. Mimo, że relacja ta trwała jedynie około dwóch tygodni, podarował jej zegarek na rękę, który, jak zeznała matka Tryphiny Mogotsi, wyglądał zupełnie jak ten należący do jej córki. Mary opisała, jak Sithole, po tym jak ich związek się zakończył, poszedł na policję i oskarżył ją o gwałt oraz o kradzież 82 dolarów.

Babcia Moniki Gabisiles zeznała, że mężczyzna podający się za Mosesa Sithole’a zadzwonił do jej domu tuż przed zniknięciem jej wnuczki we wrześniu 1995 roku. Zadzwonił, aby powiedzieć, że znalazł pracę dla Moniki w Germiston. Następnego dnia wyszła z domu babci i już nikt nie widział jej żywej. Trzy dni później, mężczyzna zadzwonił ponownie. Mimo, że powiedział, że nazywa się Jabulane, babka Moniki rozpoznała jego głos. Zadzwonił jeszcze raz przed pogrzebem dziewczyny, tym razem przedstawiając się jako Mandla. Ale i tym razem rozpoznała jego głos. Sithole siedział już wtedy w areszcie i twierdził, że okaże się niewinny jej śmierci. Powiedział także, że Monica dostała to, na co zasłużyła.

Takie zachowanie pokazuje, że Sithole czerpał przyjemność z zadawania bólu innym. Ciekawe jednak, że tym razem zamiast imienia Martin lub wielu innych aliasów wybrał imię Mandla. Podczas przesłuchania Davida Selepe, zeznał on, że miał dwóch wspólników o imionach Tito i Mandla. Sithole używał wielu imion, ale to jest ciekawy zbieg okoliczności. Mimo, że o rzekomych wspólnikach Selepe wspomniano w prasie, ich imiona nie zostały ujawnione. Śledczy rozmawiali z człowiekiem imieniem Mandla w czasie śledztwa dotyczącego morderstw w Cleveland, ale być może to nie był „ten” Mandla.

Peter Magubane, znany fotograf, zeznał, że pewnego dnia skontaktował się z nim ktoś z gazety „The Star” w sprawie dwojga dzieci z ulicy. Po umówieniu się z tą osobą, na zewnątrz budynku spotkał Sithole’a, który przedstawił się imieniem Patrick (tak miał na imię jego brat) i był w towarzystwie 11-letniej dziewczynki i 14-letniego chłopca. Zabrali dziewczynkę do Szpitala Dziecięcego w Johannesburgu, a chłopca przekonali do powrotu do jego rodziców. Jakiś czas później Patrick umówił się na kolejne spotkanie z fotografem. Tym razem były z nim dwie dziewczynki. Spotkali się w Park Station w Johannesburgu. Najwyraźniej cała trójka spała tam na ławkach. Zabrali dziewczynki do Kids Haven, gdzie Sithole poznał Tryphinę Mogotsi.

Doktor Leendert Jansen, specjalista od analizy głosu, zeznał, że głos na taśmach z rozmowami pomiędzy Josephem Magwena oraz reporterką Tamsen de Beer należał do Sithole’a: „Nie mam żadnych wątpliwości, że nieznany głos w rzeczywistości należy do Mosesa Sithole” – powiedział.

Kiedy do sądu przyszła konkubina Sithole’a, Martha, nie mógł się doczekać, aby zobaczyć swoją roczną córeczkę. Kobieta zeznawała z dzieckiem śpiącym w jej ramionach. Po zeznaniach pomachał do niej, ale Martha nie chciała pokazać mu ich córki. To był jedyny moment w czasie procesu, kiedy zapłakał. Niektórzy się z niego śmiali.

Po tym jak inspektor Mulovhedzi opisał okoliczności zatrzymania Sithole’a, adwokat Eben Jordaan przedstawił inną wersję tamtych wydarzeń. Zgodnie z wersją Sithole’a, ten po prostu wpadł na policjanta i kiedy chciał się odwrócić, aby powiedzieć, że przeprasza, policjant wyciągnął broń i kilkukrotnie wystrzelił. W dodatku, według prawnika, Sithole wcale nie miał przy sobie siekiery.

Więzienne wideo

3 grudnia 1996 roku, w sądzie w Pretorii pokazano pewne nagranie wideo. Nie było dobrej jakości, ale ukazywało Mosesa Sithole’a w więzieniu, który mówił o kobietach, które zamordował. Wideo to nakręcili współwięźniowie z ośrodka penitencjarnego w Boksburgu niedługo po jego aresztowaniu. Charles Schoeman, Jacques Rogge oraz Mark Halligan, byli policjanci, siedzieli w więzieniu za udział w kradzieży diamentów w Amanzimtoti w 1995 roku. Zamordowali także swojego wspólnika. Rogge poznał Sithole’a w ambulatorium, gdzie trafił w związku ze swoją cukrzycą. Sithole poprosił Rogge’a o kradzież tabletek, ponieważ chciał popełnić samobójstwo. Jendak najpierw chciał opowiedzieć swoją historię. Schoeman, Rogge, Halligan i Sithole podpisali umowę, że podzielą się zyskami ze sprzedaży tej historii. Pieniądze należne Sithole’owi miały trafić do jego córki.

Sithole na nagraniu wyglądał na dość odprężonego. Siedział i palił papierosa. Opowiadał jak pierwsza kobieta, którą zabił nakrzyczała na niego, kiedy zapytał ją o drogę. To, jak mówi, stało się w lipcu 1995 roku. Najwyraźniej udało mu się ją uspokoić i umówić na spotkanie. To wtedy ją udusił. „Nie pamiętam jej imienia” – mówi na nagraniu. „Zabiłem ją i wyszedłem. Poszedłem prosto do domu i wziąłem prysznic.” Dalej opowiada, że zabił 29 kobiet. „Nie wiem skąd pochodziła ostatnia dziewiątka z nich. Jeżeli na miejscu zbrodni była krew lub rany, to nie były moje kobiety.”

Wszystkie jego ofiary przypominały mu kobietę, która fałszywie oskarżyła go o gwałt w 1989 roku. Na nagraniu twierdzi, że nie zgwałcił żadnej z nich, chociaż niektóre same zaproponowały seks w zamian za życie. Niektórych kobiet nie atakował, bo widział, że były szczere i nie miały do niego szczególnych pretensji. Ofiary dusił od tyłu, bo nie chciał patrzeć w ich oczy. To bardzo ciekawe – mimo, że Sithole lubił wzbudzać strach w ofiarach prowadząc je ścieżką wśród gnijących ciał poprzednich ofiar, nie lubił widoku krwi i nie chciał widzieć ich twarzy, kiedy odbierał im życia. Stewart Wilken, na przykład, najbardziej podniecał się widokiem gasnących oczu ofiar, kiedy umierały. Nazywał to „jelleybean effect”. Dusił je i gwałcił jednocześnie, aby móc szczytować w kluczowym momencie.

Na wideo Shoeman pyta Sithole’a czy jest jakaś ofiara, którą zapamiętał bardziej niż inne. Sithole opowiada mu o Amelii Rapodile, jednej z dziesięciu kobiet znalezionych w kopalni Van Dyk: „Zaczęła walczyć. Dałem jej szansę na walkę i powiedziałem, że jeśli przegra to umrze… Kopała mnie. Próbowała złapać mnie za ubrania, ale nie potrafiła. Powiedziałem jej ‘żegnaj’.” W pewnym momencie, Sithole opisując swoje zbrodnie, leniwie wgryza się w jabłko.

Mimo, że samo nagranie wywoływało dreszcze, to nie ono wzbudziło kontrowersje, ale wszystko, co wiązało się z jego stworzeniem. Po pierwsze, nie wiadomo było, jakim cudem Charles Schoeman i jego wspólnicy zdobyli kamerę wideo. Kiedy istnienie wideo wyszło na jaw, Departament ds. Systemu Penitencjarnego chciał uruchomić wewnętrzne śledztwo, jednak poproszono ich o wstrzymanie się z tym aż do czasu zakończenia procesu. Zarówno stworzenie więziennego wideo, jak i opublikowanie życiorysu więźnia bez pisemnej autoryzacji komisarza DSP było nielegalne, więc Schoeman i inni otrzymali w związku z tym zarzuty sądowe. Uzyskanie jakichkolwiek zysków z tego tytułu nie było nawet możliwe w tej sytuacji.

Wtedy proces po raz kolejny zawieszono, a kiedy wznowiono go 29 stycznia 1997 roku, w sądzie pojawiła się była żona prezydenta Mandeli. Sithole się do niej uśmiechnął, ale ona tylko na niego popatrzyła ze wzgardą.

Tydzień później, okazało się, że Charles Schoeman nie chciał zeznawać w procesie z obawy o swoje życie. Podobno, kiedy jego związek z wideo Sithole’ wyszedł na jaw, Schoemanowi grożono. W jednym z listów napisał ,że: „(…) od kiedy sprawa wyszła na światło dzienne, jego całe życie zostało wywrócone do góry nogami i teraz jest prześladowany i zastraszany do takiego stopnia, że nie widzi możliwości zeznawania w tej sprawie.” Dalej pisze: „Powinienem był trzymać gębę na kłódkę i trzymać się z dala od tej sprawy.” Twierdził także, że to strażnik więzienny pomógł im zdobyć sprzęt wideo. Podobno zawartość zeznania Sithole’a tak go zaniepokoiła, że skontaktował się z policją.

10 lutego, Schoeman jednak stanął na miejscu dla świadków. Obiecano mu odpowiednią rekompensatę oraz anulowanie wszystkich zarzutów dotyczących jego udziału w nagraniu wideo, jeżeli zezna zgodnie z prawdą. Okazało się, że na początku mężczyźni stworzyli nagrania audio historii Sithole’a. Potem Schoeman rzekomo skontaktował się z policją, od której dostał sprzęt wideo, który został przekazany przez jego żonę w trakcie widzenia. Ponieważ nie było żadnego jawnego zaangażowania policji w sprawę nagrań, a Sithole nie wiedział, że nagrania zostaną wykorzystane podczas jego procesu, ani nie został poinformowany o swoich prawach przed nagraniami, jego prawnik zaprotestował przed włączeniem ich do materiału dowodowego.

Po tym nastąpił czas okazywania dowodów w postaci DNA i prób udowodnienia związku Sithole’a z licznymi ofiarami. Proces się ciągnął. Skupiono się także na tym, aby stwierdzić czy zeznanie nagrane przez policję w szpitalu wojskowym bezpośrednio po jego aresztowaniu mogło zostać dopuszczone do listy dowodów, gdyż Sithole uparcie twierdził, że został do niego zmuszony i powiedziano mu, co ma mówić. Dodatkowo zastanawiano się nad stanem umysłu Sithole’a w czasie, kiedy wskazywał miejsca zbrodni. Twierdził, że i one zostały mu wskazane wcześniej przez policję. W końcu, 29 lipca, sędzia odrzucił sprzeciw adwokata Sithole’a i szpitalne zeznania włączono do materiału dowodowego. Następnie śledczy zeznawali w sprawie miejsc zbrodni, które Sithole im wskazał.

15 sierpnia zamknięto sprawę. Trwała prawie cały rok i kosztowała w sumie 229,500 dolarów.

Obrona wezwała Sithole’a do złożenia zeznań. Krótko mówiąc, zenał, że nic nie wie, nic nie zrobił i wszystko, co powiedział w zeznaniach i wszystkie miejsca zbrodni, które wskazał były wskazane mu wcześniej przez policję. Przyznał się do znajomości z jedną z ofiar gwałtu, Lindiwe Nkosi, twierdząc, że jej siostra była wtedy jego dziewczyną, ale zaprzeczył, jakoby ją zgwałcił. W dodatku nadal twierdził, że jest niewinny gwałtu, za który siedział w więzieniu w 1989 roku. Jego zeznania były chaotyczne i niezrozumiałe.

W końcu, 4 grudnia 1997 roku, otrzymał swój wyrok.

Życiorys

Jak praktycznie każdy seryjny morderca, Moses Sithole miał trudne dzieciństwo. Urodził się w 1964 roku. Jego ojciec, Simon Tangawira Sithole, matka, Sophie i pięcioro jego rodzeństwa mieszkali w Vosloorus, miejscowości na południe od Germiston i Boksburga, zamieszkałej w większości przez czarnoskórą ludność. Kiedy Moses był nadal dzieckiem, jego ojciec zmarł, a jego matka popadła w kłopoty finansowe. Musieli opuścić dom, a Sophie nie miała dokąd zabrać dzieci, więc zdecydowała się zostawić je na posterunku policji. Wytłumaczyła im w jakiś sposób, żeby nie mówili policjantom, że była ich matką. Dzieci zabrano do sierocińca w Benoni, ale chłopcy szybko zostali przeniesieni do KwaZulu-Natal. Sithole twierdził, że źle ich tam traktowano, dlatego trzy lata później stamtąd uciekł.

Tak, więc, po raz kolejny mamy nieobecny wzorzec ojca, wskazany przez Roberta Resslera, jako częstą cechę w dzieciństwie seryjnych morderców. W dodatku, odrzucenie przez matkę niewątpliwie pozostawiło swoje piętno na młodym Mosesie i prawdopodobnie rozpoczęło jego nienawiść w stosunku do kobiet. Co ciekawe, jednak, jego brat Patrick nie wybrał tak destrukcyjnej drogi. Być może pewną rolę odegrał fakt, że był starszy od Mosesa, ale to udowadnia, że warunki dorastania tłumaczą tylko część cech osobowości morderców.

Jest wiele fascynujących analogii pomiędzy życiem i zbrodniami Mosesa Sithole’a i amerykańskiego seryjnego mordercy Teda Bundy. Bundy, oczywiście, również nie dorastał w idealnych warunkach. Jego matka zaszła w ciążę nie mając ślubu, więc wysłano ją do domu dla samotnych matek, gdzie zostawiła syna na dwa miesiące, aby móc zdecydować, co dalej robić. W końcu wróciła po niego i zabrała go do domu, gdzie został wychowany jak adoptowany syn swoich dziadków. Kiedy Bundy miał 5 lat, jego matka wyprowadziła się i wyszła za mąż za Johna Culpeppera Bundy. Ted Bundy nigdy tak naprawdę nie wiedział gdzie należy i tak samo było z Mosesem Sithole.

Moses uciekł z domu dziecka i zamieszkał z bratem. Patrick przeprowadził się do Venda, a niedługo potem Moses bez zgody sprzedał jego dom. Nigdzie nie wspomniano ile miał wtedy lat. Pracował jako pracownik pomocniczy na farmach i w kopalniach złota w okolicach Johannesburga.

Tak jak Bundy, Sithole nie stronił od towarzystwa kobiet, chociaż jego związki były raczej przelotne. Sithole powiedział niektórym, z kobiet, które zgwałcił, że robił to, ponieważ pewna dziewczyna niesłusznie oskarżyła go właśnie o gwałt. Tak, więc mamy nieobecnego ojca, matkę, która go opuściła i kobietę (prawdziwą lub nie), która go skrzywdziła. Bundy stracił ojca, a raczej dziadka, którego traktował jak ojca, kiedy jego matka przeniosła się z nim do Tacomy w Waszyngtonie. W dodatku jego matka przez całe lata nie chciała mu wyznać prawdy o jego pochodzeniu, a koleżanka z koledżu, w której się zauroczył, z nim zerwała.

Obaj mężczyźni lubili zabijać w podobny sposób, chociaż Bundy był bardziej brutalny. Mimo, że Sithole’owi zdarzało się bić wcześniejsze ofiary, nigdy nie znaleziono dowodów na użycie brutalnej przemocy. Bundy miał słabość do łomu i klucza do kół. Obaj, jednak, lubili dusić kobiety, a bielizna, w szczególności pończochy, nadawały się do tego idealnie. Ostatnie ofiary Bundy’ego z bractwa Chi Omega zostały znalezione leżąc twarzami w dół w swoich łóżkach, z roztrzaskanymi czaszkami. Być może, on tak jak Sithole wolał uderzać od tyłu, żeby nie patrzeć ofiarom w oczy. Ponadto, obaj zabijali w dość szybkim tempie. Ich pragnienie siły i kontroli nie łatwo było zaspokoić.

Co ciekawe, obaj czasami pomagali innym. Bundy pracował w telefonie zaufania i często pomagał licznym dzwoniącym odwieźć ich od samobójstwa. W 1970 roku uratował także niemowlaka od utonięcia. Sithole pomagał dzieciom z ulicy, a nawet pogodził kilkoro uciekinierów z ich rodzicami.

Jednak obaj zupełnie inaczej podeszli do swoich procesów sądowych. Bundy często mówił w swojej obronie i angażował się w sądową grę. Sithole, wręcz przeciwnie, wolał pozostawać cicho, jedynie uśmiechając się, jak gdyby pozbawienie życia 37 kobiet i jednego dziecka było czymś bardzo zabawnym. W umyśle zarówno psychopaty jak i seryjnego mordercy, inni ludzie są jedynie obiektami, rekwizytami, które mogą wykorzystać i poniżać zgodnie ze swoją wolą.

W końcu Sithole został uznany winnym wszystkich morderstw, o które był oskarżony, a Bundy tylko trzech. Bundy otrzymał śmierć, Sithole – życie.

Ani Ted Bundy, ani Moses Sithole nie wykorzystywali jednak brutalnych metod pozyskiwania ofiar. Kobiety nie były zmuszane do pójścia z nimi za pomocą ostrza noża ani lufy pistoletu. Nie były łapane od tyłu i ciągnięte pod osłoną nocy. Bundy czasami zabijał w ciągu dnia, a czasami w nocy, a Sithole wabił swoje ofiary w świetle dnia. Obaj często zabierali kobiety z tłumu. Obaj byli inteligentni, zorganizowani oraz bardzo skuteczni.

Bundy nie tylko studiował psychologię, ale miał też praktykę, wiedział, że kobiety nie będą się bały mężczyzny noszącego gips i poczują potrzebę pomocy takiemu nieporadnemu facetowi, który próbuje coś przenieść. Sithole nie był może dobrze wykształcony, ale wiedział, że szanse zatrudnienia w Południowej Afryce były marne i mogły zostać wykorzystane, aby wabić kobiety. Obaj potrafili czarować i zyskiwać zaufanie ofiar.

Ted Bundy i Moses Sithole w rzeczy samej uosabiają fascynujące wiele osób cechy seryjnych morderców. Wydawali się zupełnie normalni i doskonale wtopili się w tłum. Nie byli podobnymi do troli kreaturami, atakującymi w ciemności, szalonymi, śliniącymi się, uprowadzającymi córki, kiedy ich rodzice śpią. Chodzili w świetle dnia, uśmiechając się i rozmawiając, mieszając się z tłumem, a potem zabierając z niego jedną osobę. Aby bić, dusić, gwałcić i zabijać.

Związek z Davidem Selepe

Policji ostatecznie nie udało się powiązać Sithole’a z Davidem Selepe. Oczywiście to nie wyklucza, że taki związek w jakiejś formie kiedykolwiek istniał. Z jednej strony, jest wiele zbiegów okoliczności oraz nakładających się zdarzeń pomiędzy obojgiem mężczyzn, ale z drugiej, informacje i dowody przypisywane Selepe później okazały się pasować do sprawy Sithole’a.

Na pierwszej z ofiar, Marii Monama, znaleziono zapisaną wiadomość. Mimo, że zabójstwo kobiety na początku przypisywano Selepe, później wierzono, że zabił ją Sithole. 18-latka była jedyną ofiarą, na której coś napisano. Istotny kazał się także fakt, że była pierwszą znalezioną ofiarą. „She a beach” (dosł. „jest sóką”) i „I am not fighting with you please.”(„nie walczę z tobą”) – napisano na prawym udzie. Na lewym morderca dopisał: „We must stay here for as long as you dont understand” („musimy tu zostać tak długo, aż zrozumiesz”). Z perspektywy czasu ostatnie zdanie było mroczną przepowiednią. Tylko, do kogo te wiadomości były skierowane? Kto jest „suką”, ta kobieta, wszystkie kobiety, kobiety, które skrzywdziły go w przeszłości? Jeżeli wiadomość skierowana była do kobiety lub kobiet, które go skrzywdziły, wtedy mówił swojej ofierze, że nie była prawdziwym celem jego szaleństwa. Nie walczył z Marią, ale z tą inną kobietą; jednakże, musi kontynuować zabijanie dopóki kobiety będą w stanie jakkolwiek zrozumieć jego ból. Jeśli taka interpretacja jest trafna, wskazuje na wyjątkowy wgląd w samego siebie, coś, czego seryjni mordercy zdają się nie mieć. Mógł także pisać do tych, którzy ją znajdą, być może nawet do policji. On nie walczył z policją. Być może chciał, żeby ktoś zrozumiał, co czuje, że musi zabijać te kobiety, które są „dziwkami”, aby uciszyć swój ból? Aby poczuć, że żyje?

Amanda Thethe zaginęła 2 sierpnia 1994 roku i znaleziono ją cztery dni później w Cleveland. Sithole znał Amandę, był w jej domu i poszedł na jej pogrzeb. Selepe wskazał miejsce, gdzie znaleziono jej ciało. Ale to Sithole został później rozpoznany przez siostrę zmarłej, jako mężczyzna, który używał jej karty bankomatowej. Został z nią także powiązany przez dowód w postaci znalezionej próbki DNA. Czy obaj mężczyźni zabijali razem? Czy Sithole ją zabił i później ze szczegółami opowiedział o tym Selepe, żeby ten wiedział, gdzie zostawił jej ciało? Czy przez jakiś ogromnie dziwny przypadek uprawiał z nią seks wcześniej tego dnia i pożyczył lub ukradł jej kartę bankomatową, a potem to Selepe ją zabił? Czy to policja zmusiła Selepe do wskazania miejsca, w którym znajdowało się jej ciało? Czy znaczenie ma fakt, że został zastrzelony właśnie w tamtym miejscu?

12 września 1994 roku, do pracodawcy Dorah Mokoenas zadzwonił pewien mężczyzna. Było to trzy dni po tym jak zaginęła. Twierdził, że Dorah miała wypadek i nie wróci do pracy. Poprosił, aby pracodawca przelał jej wypłatę na konto bankowe. Rzekomo była w ciężkim stanie i potrzebowała pieniędzy. Kiedy pracodawca zapytał mężczyznę, kim był, ten na chwilę ucichł, a następnie przedstawił się jako Martin. Sithole nie był oskarżony o to zabójstwo i pozostaje ono na koncie Selepe. Ale przecież Martin to alias, który ciągle pojawia się w historii Sithole’a. Czy to on zabił Dorah? To jedna z możliwości. Jednak, jeśli Sithole i Selepe faktycznie się znali, Selepe mógł wiedzieć o imieniu Martin używanym przez tego drugiego i po prostu je sobie pożyczyć. Stąd być może długa chwila milczenia zanim się przedstawił, przecież Sithole odpowiedziałby szybciej, gdyż często używał tego aliasu. A może Sithole był przy tym telefonie? Może faktycznie zabijali razem?

Joyce Mashabela została znaleziona na równinie w Zachodniej Pretorii 19 sierpnia 1994 roku. 15 sierpnia, pięć dni po tym jak zniknęła, pewien mężczyzna zadzwonił do jej pracodawcy. Przedstawił się jako Moses Sima i powiedział, że znalazł jej dokument tożsamości na równinie. Członkowie jej rodziny odebrali go od niego. Sithole był oskarżony o jej zabicie. Czy to on był tym, który dzwonił? Jeśli nie, to kolejny ciekawy zbieg okoliczności. W dodatku, ciało Peggy Bodiles znaleziono w tym samym miejscu równiny 7 października 1994 roku, podczas gdy ona zaginęła trzy dni wcześniej. Sithole nie został oskarżony o jej zabicie, a wszystkie ofiary przypisywane Selepe, oprócz Peggy i Joyce (początkowo) zostały znalezione w Cleveland. Cóż za zbieg okoliczności, że zostawił tą jedną ofiarę prawie 65 kilometrów od swojego cmentarzyska, w dodatku w tym samym miejscu, gdzie Sithole zostawił ciało ofiary dwa miesiące wcześniej. Sithole został powiązany z ciałem Joyce przez próbkę DNA.

Refilwe Mokale zaginęła 5 września 1994 roku. Świadkowie widzieli jak rozmawiała z pewnym mężczyzną w Church Plain w Pretorii poprzedniego dnia. Z tego, co wiadomo zaoferował jej pracę i umówił się z nią następnego dnia. 10 listopada sporządzono jego portret pamięciowy i go opublikowano. Sithole został później oskarżony o morderstwo Refilwe, co oznacza, że to był prawdopodobnie jego portret pamięciowy, a nie Selepe, jak początkowo uważano. Jeśli to prawda, to portret Sithole’a został upubliczniony po tym jak na swoim koncie miał dopiero pięć ofiar, a jednak go wtedy nie zatrzymano.

Kiedy Sithole zadzwonił do Tamsen de Beer, chętnie przyznał się zabicia kobiet znalezionych w Atteridgeville i Boksburgu, ale zaprzeczył, że był zamieszany w morderstwa z Cleveland. Na kontrowersyjnym więziennym nagraniu, Sithole powiedział, że pierwszą ofiarę zabił w lipcu 1995 roku. Maria Monama, którą policja uważała za jego pierwszą ofiarę została zabita w lipcu 1994 roku i znaleziona w Cleveland.

Kolejną dziwną sprawą był wątek dotyczący Davida Selepe i jego dwóch współpracowników – Tito i Mandli oraz użycia imienia Mandla przez Sithole’a, kiedy ten zadzwonił do babci Moniki Gabisiles.

David Selepe został powiązany z sześcioma ofiarami z Cleveland, ale policja nigdy nie ujawniła, z którymi. Nawet szczegóły tych powiązań nie są do końca znane. Policja także nigdy nie odpowiedziała na pytanie czy cztery ofiary później przypisane Sithole’owi pokrywały się w jakiś sposób z sześcioma przypisywanymi Selepe. Możliwe, że  nie chciano podać tych informacji, ponieważ chciano coś ukryć, a może nawet zatuszować. Takie sytuacje przyczyniają się do powstawania przeróżnych teorii spiskowych.

Sithole twierdził, że nie znał Davida Selepe i, że działał sam. Oczywiście, twierdził też, że nigdy nikogo nie zabił. Micki Pistorius wierzy, że Sithole nigdy nie przyznałby się do współpracy z Selepe, ponieważ spodobał mu się status celebryty i nie chciałby się nim z nikim dzielić.

Wyrok

4 grudnia 1997 roku, sędzia David Curlewis uznał Mosesa Sithole’a winnym 40 zarzutów gwałtu, 38 zarzutów morderstwa i sześciu zarzutów kradzieży. Jeden z zeznających w sprawie Sithole’a biegłych twierdził, że Sithole nie powinien być uznany odpowiedzialnym za swoje czyny, ale sędzia oraz drugi biegły się z tym nie zgodzili. Odczytanie werdyktu zajęło trzy godziny, a tłum uczestniczący w rozprawie nie był zadowolony, że wymiar kary zostanie ogłoszony dopiero następnego dnia. Krewni ofiar chcieli sami wymierzyć sprawiedliwość.

5 grudnia, w dniu, w którym córka Sithole’a ukończyła trzy lata, sędzia skazał go na 2,410 lat więzienia. Dostał 12 lat za każdy z 40 gwałtów, 50 lat za każde z 38 morderstw i po pięć lat za każdą kradzież. Wyroki nie miały się odbywać równolegle, a sędzia ogłosił, że Sithole nie będzie mógł starać się o przedterminowe wyjście z więzienia przez przynajmniej 930 lat. Sędzia miał powiedzieć, że nic nie przemawia na korzyść Sithole’a i, że w tej sprawie nie może liczyć na pobłażliwość, gdyż to, co zrobił było okropne.

Sędzia powiedział także, że nie miał by problemu nałożyć na niego kary śmierci, jeśli byłaby taka możliwość. To dlatego, że nie wierzył w resocjalizację takiego człowieka jak Sithole, ani nie ufał ludziom, którzy podejmują decyzje o przedterminowych zwolnieniach z więzienia. Jeżeli Sithole dostałby dożywocie mógłby się starać o wyjście z więzienia już po 25 latach. „Chcę żeby wszystko było jasne. Chodzi mi o to, że Moses Sithole powinien pozostać w więzieniu przez resztę swojego życia.” – powiedział sędzia Curlewis.

Sithole słuchał wyroku nie okazując żadnych emocji, a następnie zabrano go do C-Max, najlepiej zabezpieczonej sekcji więzienia w Pretorii i najlepiej strzeżonej celi w Południowej Afryce. Tam zamieszkał z 94 pozostałymi więźniami, których określa się, jako najbardziej niebezpiecznych w kraju. Jednym z nich jest wspomniany już Eugene de Kock. Każdy z więźniów może codziennie wyjść z celi na godzinę i ma prawo do trzech widzeń w miesiącu.

Dwanaście kobiet leży w bezimiennych grobach. Nikt ich nie odwiedza. Nikt nie zostawia kwiatów. Ich krewni nie wiedzą gdzie one leżą.

Sithole ma AIDS, a w czasie trwania procesu oszacowano, że zostało mu pięć do ośmiu lat życia. Do tej pory jednak jego zdrowie wcale się nie pogorszyło, a wręcz uległo poprawie. To dzięki doskonałej opiece medycznej, którą za darmo otrzymuje w więzieniu. Tak jak chwast, nadal żyje, pomimo tego, że tak wiele osób życzy mu śmierci. Moses Sithole jest zamknięty w C-Max, gdzie spędzi resztę swoich dni tylko z samym sobą, swoimi wspomnieniami i fantazjami. To i tak o wiele więcej niż dostały jego ofiary.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *