„Klatka piersiowa Joanne miała trzy rany kłute po prawej stronie, jedną po lewej oraz jedną przy szyi. Kiedy ciało przewrócono na drugą stronę, oczom patologa ukazało się coś, co można było nazwać „dzikim atakiem” – dwie kolejne rany po lewej stronie pleców, pięć nowych po prawej oraz dwie w kręgosłup u podstawy szyi. W sumie czternaście ran kłutych. Pięć z nich naruszyło kręgosłup. Według lekarza, jedna z ran kręgosłupa mogła zostać zadana jeszcze przed śmiertelnymi ciosami, co sprawiło, że ofiara stała się całkowicie bezbronna. Dwa z jej żeber zostały całkowicie zmiażdżone. Ręce nie nosiły śladów żadnych „ran obronnych”, które pojawiają się, gdy ofiara próbuje odeprzeć atak noża. Wszystko to, wraz z faktem użycia knebla, wskazywało na to, że w czasie dokonywania zabójstwa morderca miał wszystko pod kontrolą. Rany zadano nożem typu Bowie lub podobnym ostrzem.
Ręce Caroline Clarkes były rozciągnięte nad jej głową, którą owinięto kawałkiem czerwonego materiału. W gnijącym materiale wyraźnie można było dostrzec dziury po kulach. Szmatę ostrożnie usunięto, a wtedy oczom ukazał się dokładny rozmiar obrażeń ofiary. W czaszce znajdowało się dziesięć dziur po kulach. Znaleziono tylko cztery rany wylotowe. Z czaszki wydobyto cztery kompletne pozostałości po nabojach kalibru 22. Twarz i szczęka były zmiażdżone, prawdopodobnie przez pociski. Kobieta miała tylko jedną ranę kłutą, podobną do pierwszej ofiary – w górnej części pleców.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *